Sprawdź nas też tutaj

Recenzja

TKM „I’ll Never Die”: festiwal żenady i bólu uszu – recenzja

Amatorska muzyka spotkała się z profesjonalnym wydaniem.

Opublikowany

 

Nie rozumiem. Nie potrafię nawet tego do końca przyjąć do świadomości. Jakim nieszczęśliwym zbiegiem okoliczności, album “I’ll never die” trafił kiedykolwiek do sprzedaży? Jestem dopiero po pierwszym odsłuchu materiału, a już wiem, że mamy do czynienia z czymś na co, z pewnością zabraknie nam tym razem skali. Dzisiaj recenzja płyty TKM. Zacznijmy festiwal żenady i bólu uszu.

Typy latają z nożami a Ja latam z różami
No powiedz mi komu uwierzyć co którzy nie mają odwagi
Stoczyli się szybciej niż miłość kupiona na kredyt
I róże które zwiędły rano

Rozpatrzmy na początku warstwę liryczną. Po pominięciu intra trafiamy na kawałęk „Off white”, gdzie moją szczególną uwagę przykuły wersy odnośnie niebrania tzw. „szmul” do łóżka. Na pierwszy rzut oka, nic nadzwyczajnego. Który raper w tym kraju tak nie nawinął? Problem leży jednak w tym, że po paru sekundach utwór się kończy, a z hukiem wjeżdża „Smycz”. Uprzedmiotowienie w nim kobiet to jedno, ale po garści wersów o łatwych fankach, z których raper z taką chęcią korzysta, zacząłem się nad tym poważniej zastanawiać. Doszło tutaj do jakichś zaburzeń osobowościowych? Może ten kontrast jest celowym zabiegiem, a jego głębokie znaczenie niebawem poznamy? Niestety, z każdą kolejną pozycją na albumie, wręcz utwierdzałem się w przekonaniu, że to TKM jest taki po prostu… niezdecydowany w tym co mówi. Jest to niebywale zniechęcające do dalszego odsłuchu. Abstrahując od samych znaczeń wersów, spójrzmy na to, jak zostały napisane. Jest to aspekt o tyle ciekawy, bo na tym albumie zdecydowanie brakuje rymów. Ich wybrakowana ilość wręcz kłuje w uszy. To jakaś nowa moda? Może to ja robię się już stary i nie nadążam za aktualnymi trendami? Przynajmniej jestem pewny, że nie maczał tu swoich palcy żaden ghostwritter. 

Zajebiście wyglądałaś w selfieroom
Sukienka JUPITER opinała biust
Ja poznałem cię na Tinder

W przypadku większości newschoolowych raperów w tym momencie zaczynamy tę przyjemniejszą sekcję, w której lądują liczne pochwały. Przeważnie dotyczące wyczucia rytmu, tworzenia oryginalnych linii melodycznych lub wysokich zdolności wokalnych. W pewien sposób ma to na celu usprawiedliwić ich jeszcze niewyrobiony warsztat pisarski. W przypadku Tomka, odnoszę jednak wrażenie, że jedynie pogłębimy się teraz w naszej rozpaczy. TKM ma widoczne problemy z tym, aby nie wypaść z bitu. Ponadto cały materiał opiera się na trzech niewyśrubowanych patentach, zapętlonych tak długo, żeby dały nam już te nieszczęsne dwanaście utworów, czyli niespełna czterdzieści minut muzyki. Czy na tej płycie znalazło się cokolwiek pozytywnego? Owszem, są nimi goście występy. Przede wszystkim Marianne pokazała się z niezwykle intrygującej strony, z pewnością zachęcając mnie do dalszego śledzenia jej kariery. Nie zawiódł mnie również Pit z B.R.O, kładąc całkiem przyzwoite zwrotki. Chociaż tyle dobrego.

I nigdy więcej nie mów, mała, że nie czujesz nas
Bo nie przestanę kochać cię nawet w najgorszych snach
Gdy mówisz, że to koniec wtedy czuje wielki strach

Amatorska muzyka spotkała się z profesjonalnym wydaniem. Tak bym to najkulturalniej ujął dla prasowego nagłówka. Jesteśmy jednak na GlamRapie, więc podsumujmy ten debiut bez ogródek. “I’ll Never Die” udowodniło, że możesz mieć najlepsze możliwe zaplecze techniczne, za sobą ogromną wytwórnię, a nawet obrzydliwie popularnych znajomych, a i tak dalej będziesz miernym grajkiem. Zdawać by się mogło, że to prawda powszechna, ale najwyraźniej ktoś to w końcu musiał dosadnie pokazać. Szkoda, że na własnym przykładzie i moich słuchawkach. Poważnie, nie pamiętam żebym kiedykolwiek tak się zmęczył przy pisaniu recenzji. Gdybym miał dać jakąś radę Tomkowi, to poleciłbym usunięcie tagów “purchase your track today” z bitów przed wydaniem płyty na serwisy streamingowe (śmiech). Kończąc ten festiwal żenady, zadajmy sobie jeszcze jedno zasadnicze pytanie. Na ile jeszcze materiałów TKM wrzuci swój hitowy “Jeden Buziak”?  To już druga płyta, na której wylądował ten numer. Przecież to śmieszne.

Mówią że traktuje dupy jak szmaty
Przecież one dają dupy jak szmaty
Ja nie muszę się nikomu tłumaczyć
Twoja kobieta się będzie tłumaczyć

Ocena płyty TKM „I’ll Never Die”: 2.7/10

2.7 Ocena redakcji
2.2 Ocena słuchaczy (7 głosy)
Teksty2
Bity4
Flow2
  Zaloguj się, żeby ocenić
Sort by:

 

Verified

Show more
{{ pageNumber+1 }}

Tracklista

  1. Arkadia (Intro)(prod. Lpro)
  2. Off White (prod. Raff J.R)
  3. Smycz (prod. Retnik) feat. Pit
  4. Dreszcz (prod. AIST) TKM feat B.R.O
  5. Jeden buziak (prod. J Rose)
  6. Modelka (prod. Rutkovsky)
  7. Narcosocial (prod. Raff J.R)
  8. Tinder
  9. List do M (prod. Rutkovsky)
  10. Zołza feat. Marianne
  11. Ja i Ty (prod. MANTRA) feat. Marianne
  12. Winda (prod. MANTRA)
 
18 komentarzy

18
Dodaj komentarz

1500
najnowszy najstarszy oceniany
Bedoesik

TKM „I’ll Always Gay”: festiwal pedaliady i bólu sromu – srecenzja

Zelu

Zajebisty album, prawdziwy hip ha o pe pokazujący lamusom gdzie ich miejsce

Trystydycymyt!

Bartoszku, kto tu jest niezdecydowany? Piszesz na wstępie że: „Jestem dopiero po pierwszym odsłuchu materiału, a już wiem, że mamy do czynienia z czymś na co, z pewnością zabraknie nam tym razem skali.”
Po czym dajesz noty 2/4/2.
To raz.
Dwa. Po propsowaniu tego pajaca kulfona, czy jak mu tam (i wystawianiu tym wysrywom not na poziomie 8.7) jak macie czelność oceniać cokolwiek?
Żeby nie było. Nie bronię tego gówna, kolejny nowoszkolny lamus w kolejce po miliony monet, z metą w wannie u tranzola.
Sugeruję jedynie że poziom waszego „dziennikarstwa” jest równy poziomowi ocenianiej tu pozycji.

sedzia stuleya

Ok sprawa wyglada tak: nie sprawdzalem zadnego z numerow whita ani zadnego numeru wymienionego wyzej imbecyla, ale wiem jedno: nic nie moze byc wiekszym gownem niz white z guczi gengu, dlaczego wiec opisywany album ma note 3, a tamtego smiecia jakies 7?

SYN TEDEGO

Bo od tamtego śmiecia doszedł przelew.

Franco Columbu

Ale temu Tomkowi będzie przykro…

Emineminem

Tak się kończy kurwa dowożenie tematu cwelom jebanym tranzystorom

QueboRPK

To zjebane gówno nawet na 1 nie zasługuje,nic dobrego nie można o tym powiedzieć teksty 0 bity 0 flow 0 dawno nie słyszałem gorszej płyty bo tej nawet do końca nie da się przesłuchać,sprawdziłem z ciekawości i żałuje

EnoHono

TKM „I’ll Never Dirty”: festiwal piany i bólu dupy – recenzja
Amatorska kąpiel spotkała się z profesjonalnymi żelami analnymi

Richardo Carvalio

Ci sami „krytycy” spuszczają się nad twórczością żapsona, White czy innej Igi. Przesłuchałem z 2 utwory tkm i dla mnie to taki sam (gówniany) poziom. „Jesteśmy jednak na GlamRapie” – chociaż pam redaktor wie jaki poziom reprezentuje.

UrDadHalfSober

Lekarze go nienawidzą odkrył sposup na niesmiertelnosc. Przynajmniej nie hapal knagsona Rafalali. Hyba

Rafalala

Jak on wali kryształ po 80zl

żENADA

Chcesz być królem żenady, idziesz dobrym tropem
Jeszcze trochę a zwolni Ci się fotel sama Cichopek
Wmawiaj se, że nas pokona taki bełkot
To jak nazwać kurwę relaksacyjną terapeutką
Twój Diss typu złapał tonący brzytwę
Kim jest Pelson ? Ten co skończył tą bitwę

Rychu Peja

Pelson, Włodi, Eldo pożegnali się z rozumem. P.S
Tede mnie zmiażdżył? Dziś dam spokój tej kurwie!

WnukTedego

Musiał byś trenować by stać się kimś w tej grze dla mnie nie ma cię od lat jakąś dekadę ejże. Szacunek mam dla Volta nie dla ciebie chamie

żENADA

Peja „Tede to mistrz konfronacji”

Tede Disuje peje

Peja: ŁEEEEE :(((((

Ojciec Recenzent

TKM „I’ll never take a girl to my bathroom”.Festiwal prawdy o polskim rapie.

Popularne