Sprawdź nas też tutaj

Wywiad

„W 2014 CHCĘ WYDAĆ 2 PŁYTY” – WYWIAD Z VIXENEM

Opublikowany

 

Vixen Beatz to 24 letni producent oraz MC z Czańca, który tworzeniem muzyki rap zajmuje się od 12 lat, przez które zdążył wydać 9 płyt, wyprodukować masę podkładów i dograć wiele zwrotek gościnnych. Pierwsze jego legalne wydawnictwo – album ”New-Ton” – pojawiło się na rynku w 2009 roku, po czym artysta wcielony został do wytwórni Rycha Peji RPS Enterteyment, gdzie wydał kolejne dwa ciepło przyjęte krążki.

Z Vixenem rozmawiałem o artyzmie, muzyce, inspiracjach, tym, czego możemy spodziewać się po nim w przyszłości, i kilku innych rzeczach. Zapraszam do czytania!

 

GlamRap: W swoich utworach jesteś przejmująco szczery – wyrażasz mnóstwo czasami bardzo trudnych emocji zarówno słowami, jak i głosem, dzięki czemu słuchacz czuje się niezwykle, jakby właśnie powiedziano mu coś w wielkim zaufaniu, wręcz jakby otrzymał kredyt zaufania. Można chyba śmiało zaryzykować stwierdzeniem, że przy tak skrajnej uczciwości artystycznej relacja pomiędzy autorem sztuki a jego odbiorcą staje się niemalże intymna. Jakie uczucia towarzyszą Ci zwykle przed wypuszczeniem albumu w przestrzeń publiczną, i po dokonaniu tego? Nie masz czasami wrażenia, że jednak powiedziałeś zbyt wiele i niektóre sprawy trzeba było pozostawić wyłącznie dla siebie? Czy są takie tematy, które zamierzałeś poruszyć w swoich utworach, ale ostatecznie odpuściłeś uznając je za zbyt osobiste? Słuchając Twojego rapu, odnieść można wrażenie, że Vixen jest człowiekiem który powie na bicie o wszystkim, co jest warte powiedzenia, niezależnie od tego, jak bardzo byłoby to trudne. Jaki wpływ na Twoje życie wywarło przyjęcie takiej właśnie otwartości na ludzi?

Vixen Beatz: Myślę, że to ciągłe przesuwanie granicy tego co można powiedzieć a czego nie. Kiedyś podczas pisania częściej się zastanawiałem „czy wypada” coś mówić, teraz po prostu zastanawiam się mniej nad tym. Zawsze przecież można po nagraniu stwierdzić, że numer z jakichś powodów zostanie „w szatni”. Mimo wszystko nigdy nie żałuje tego co nagrałem bo moje kawałki to forma pamiętnika. Piszę sobie swoje rzeczy a za parę lat słuchając starych nagrań myślę sobie „ale człowiek był głupi”, albo wręcz przeciwnie, zależy nad którymi fragmentami by się skupiać. Nie wiem cy wszystko jestem w stanie powiedzieć, myślę że są jeszcze rzeczy które nie zostały nawinięte z różnych powodów i czekają aż moja indywidualna granica „tego co można” przesunie się znowu.

 

GlamRap: Według psychologów, najważniejszym narzędziem przeciętnego człowieka umożliwiającym mu utrzymanie higieny psychicznej jest tzw. mechanizm wyparcia – usuwanie ze świadomości pragnień, myśli, i uczuć prowadzących do niezadowolenia. Artyści zajmują się wyrażaniem uczuć zawodowo, można więc mniemać, że pozbawieni są tego leczniczego mechanizmu obronnego a zatem powinni być mniej szczęśliwymi ludźmi. Wrażliwość ponad przeciętnie rozwinięta na drodze konsekwentnego zagłębiania się w swe stany emocjonalne i racjonalizowania ich okazać się może w zależności od okoliczności tyleż błogosławieństwem, co przekleństwem. W swoich utworach opowiadasz również o sprawach bolesnych, stawiasz czoła swoim demonom. Czy jest to coś w rodzaju psychicznego masochizmu, czy też pisanie ma na Ciebie terapeutyczny wpływ? Perła powstaje, gdy do wnętrza muszli małży dostanie się ziarenko piasku, a ta w reakcji obronnej otacza je szlachetną masą. Czy można powiedzieć, że analogicznie mają się sprawy w Twoim przypadku, a jeśli tak, to na ile smutek daje się zamknąć w opisie smutku?

Vixen Beatz: Dobre pytanie ziom. Myślę że jest trochę prawdy w stwierdzeniu że pisanie o bólu to trochę masochizm. To że czuje dany rodzaj bólu sprawia że mogę o nim napisać i jeżeli to zrobię dobrze to odczuję satysfakcję. Myślę że to całkiem opłacalne dla mnie bo czasem udaje mi się zmienić tę negatywną emocję jaką jest ból w pozytywną jaką jest satysfakcja. Oczywiście zanim to nastąpi potrzebne jest zanurzenie w tej negatywnej i paradoksalnie im pełniejsze jest zanurzenie tym większa satysfakcja. Oczywiście to duże uproszczenie, bo wszyscy dobrze wiemy że rzeczywistości nie da się traktować zawsze tak samo, a każdy przypadek jest inny. Pisałem o tym numer, który znalazł się na pierwszej edycji „Młodych Wilków Popkillera” („Masochiści”), ale możliwe że warto byłoby odświeżyć ten wątek w przyszłości… Chwila.. zrobiłem to już przecież na jednej ze zbliżających się płyt ode mnie.

 

GlamRap: Czy zawodowe tworzenie muzyki zmieniło Twoje podejście do niej jako słuchacza? Zdarzało Ci się łapać na tym, że zamiast zupełnie beztrosko cieszyć się jakimś rapowym utworem np. analizowałeś go pod względem technicznym?

Vixen Beatz: Prawie zawsze to robię i faktycznie może to być uciążliwe, ale są takie numery które i tak jakimś cudem mi wchodzą do głowy gładko wyłączając wszystkie tego typu filtry i pozwala mi się cieszyć klimatem numeru, aż chcę mi się powiedzieć „jak za dawnych lat”.

 

GlamRap: W tekstach swoich utworów wspominasz czasami o praktykowaniu medytacji. Kiedy i w jaki sposób rozpoczęła się Twoja przygoda z rozwojem duchowym?

Vixen Beatz: Pierwszym krokiem było obejrzenie filmu „Sekret”, potem zainteresowałem się książkami o tej tematyce. Zacząłem czytać w wolnych chwilach książki takich myślicieli jak np Osho. Fajnie mi leci czas na czytaniu książek z tematyki rozwoju osobistego i można się dużo dowiedzieć o sobie samym, bo wiedza w nich zawarta jest w dużej mierze uniwersalna.

 

GlamRap: Nie jest tajemnicą, że kryjesz w swoim prywatnym archiwum wiele piosenek nagranych na przestrzeni lat, ale odrzuconych podczas selekcji materiału na swoje albumy; część z nich słuchacze mieli przyjemność usłyszeć na filmikach ukazujących kulisy ich powstawania. Czy planujesz opublikowanie lub nawet ich wydanie?

Vixen Beatz: Co jakiś czas zastanawiam się nad tym, nie wykluczone że kiedyś zostaną one opublikowane, ale póki co nie chcę tego robić. One czekają na swój moment, a kiedy on nadejdzie będę o tym wiedział.

Glam Rap: Niezwykłość doznań opisywanych przez Ciebie w utworze ”UFO” zamieszczonym na Twoim ostatnim solowym albumie ”Kontinuum” budzi powszechne kontrowersje i zmieszanie słuchaczy na tyle duże, że znaczna część z nich przyznaje się jawnie do tego, że piosenka jest przez nich zwyczajnie nie lubiana. Czy rzecz tyczy się paraliżu sennego, który Wikipedia definiuje jako ”stan występujący podczas zasypiania lub rzadziej podczas przejścia ze snu do czuwania, objawiający się porażeniem mięśni (katapleksja) przy jednoczesnym zachowaniu pełnej świadomości.”? Prawdopodobnie z uwagi na fakt, że zaistnieniu tego zjawiska sprzyja przyjęcie podczas snu utrudniającej oddychanie pozycji horyzontalnej, i śniący ma wrażenie duszenia się, umysł imaginuje powód takiego stanu rzeczy, obrazując najsilniej przemawiające do świadomości śniącego twory znane mu z tła kulturowego, w którym się wychował; kulturoznawczy antropolodzy wręcz dopatrują się w fenomenie paraliżu sennego kolebki wiary w mary nocne, dusiołki, demony oraz innego rodzaju złe duchowe istoty nawiedzające ludzi podczas snu. Istnieje teoria psychologiczna, zgodnie z którą filmy fantastyczne, których fabuła traktuje o przybyszach z obcej planety potajemnie inwigilujących naszą ziemską cywilizacje rozpaliły wyobraźnię milionów ludzi na całym świecie, wypierając z podświadomości złośliwe stworzenia z ludowych wierzeń i zastępując je właśnie przybyszem z obcej planety. Kończąc opowieść, rapujesz o procesie wybudzania się z sennego majaku: ”Nagle czuję kłucie w mózgu, coraz większy amok/Chwilowy przypływ bólu, jakby coś się wywiercało”. Wybudzaniu się właśnie ze stanu paraliżu sennego (oraz świadomemu procesowi wejścia w niego) często towarzyszą silne dźwiękowe omamy hipnagogiczne – zgrzyty, piski, dudnienie. Utwór jest niezwykle sugestywny, i przy tym owiany aurą tajemnicy, bo dotychczas chyba nie pokusiłeś się o autorską jego analizę na forum publicznym. Jaka jest geneza jego powstania? Czy sam doświadczyłeś tegoż zjawiska w takiej formie, czy też wyłącznie zainspirowałeś się historiami ludzi którzy doświadczyli takiego rzekomego porwania przez obcych? Stan paraliżu sennego osiąga się również świadomie, chcąc doprowadzić do tzw. OOBE, podróży astralnych, doświadczenia przebywania poza ciałem objawiającego się przysennym poczuciem oddzielenia jaźni od ciała fizycznego. W piosence ”Orły” delikatnie zasugerowałeś odbywanie takich poza cielesnych podróży rapując: ”Tak odkrywam prawdę, gdy się tam przenoszę/Podróżując astralnie po wewnętrznym kosmosie”. Czy praktykujesz OOBE, a jeśli tak, to jaki jest Twój stosunek do tego zjawiska?

Vixen Beatz: Numer „Ufo” to zmyślona historia, napisałem tekst oparty o swoje wyobrażenia i pomyślałem że fajnie byłoby go zarejestrować. Kurek (perkusista) dograł bongosy i inne „przeszkadzajki” i wyszedł nam taki numer. Co do świadomego snu to udało mi się to kilka razy i to wszystko. Myślę że to bardzo ciekawe doświadczenie, a raczej wielość doświadczeń, bo jak sam zapewne wiesz granic w świecie snu nie ma poza naszą wyobraźnią, budząc świadomość w śnie można się po prostu dobrze bawić, ale nie jestem żądnym ekspertem w tej dziedzinie. Udaje mi się to raczej rzadko, ale mam zamiar ćwiczyć żeby udawało się częściej.

 

GlamRap: Na swoim profilu Facebook zamieściłeś niedawno pierwsze dwa wiersze swojego autorstwa. Co sprawiło, że po całej dekadzie tworzenia muzyki hip-hopowej poczułeś potrzebę stworzenia wierszowanego utworu? Jaki rodzaj przewagi nad piosenką posiada w Twoim odczuciu poezja? Czy sam lubujesz się w czytaniu dzieł jakiś poetów? Bisz, Twój kolega po fachu, również tworzy poezję – dołączył nawet do swojego ostatniego solowego albumu ”Wilk Chodnikowy” tomik. Czy zamierzasz brnąć w tym kierunku dalej?

Vixen Beatz: Kiedyś wpadł do mnie mój ziom Czeski i zaczęliśmy sobie freestylować kanciapie w której robimy sobie próby z Kurkiem. Nawijaliśmy inawijaliśmy, tzn on freestylował, ja się starałem, bo nie jestem wielkim „wolnostylowcem”, ale uczę się powoli tej sztuki. Po tym freestyle`u po prostu odblowowała mi się głowa i chciało mi się pisać i pisać, nie mogłem skończyć. Napisałem kolejny numer, ale nie czułem że wszystko zostało wylane, więc zacząłem sobie pisać wiersze. Wiesz, zasada jest prosta: jak przychodzi wena, trzeba ją wykorzystać w pełni. Myśle że zrobiłem to pisząc sobie swoje pierwsze wiersze. Poezji niestety mało czytam, ale chyba czas to zmienić. Co do tomików Bisza to: tak, wiem zaznajomiłem się, bo mam oryginalnego „Wilka Chodnikowego”.

 

GlamRap: Raz na jakiś czas pojawia się na polskim rapowym rynku wydawniczym album wydany w sposób bardzo nietuzinkowy. Streetworkerz wydali swój album ”Street Art” w puszce, O.S.T.R. ukrył w paczce ”Tylko Dla Dorosłych” dodatkową płytę z utworami, zawierając w jednej z piosnek na pierwszym dysku wskazówkę co do jej położenia, Bisz w swoim ostatnim solowym albumie pt. ”Wilk Chodnikowy” zamieścił tomik własnej poezji. Limitowane, eleganckie wydanie ”Kontinuum” również plasuje się w tym zestawieniu ze względu na dołączoną do albumu książeczkę Twojego autorstwa. Czy przy kolejnym wydawnictwie także zamierzasz zaskoczyć swoich słuchaczy w sposób równie pozytywny?

Vixen Beatz: Dzięki że stawiasz mnie w takim gronie. Nie wiem jeszcze jak będzie wyglądać wydanie nowego albumu, bo na razie skupiam się na nagrywaniu. Myślę jednak że ludzie będą zadowoleni, źle bym się czuł wypuszczając jakiś szajs.

 

GlamRap: Skoro jesteśmy przy dołączonej do ”Kontinuum” książce, warto odnotować, że jej treść znakomicie uzupełnia się z ogólnym, pozytywnym i motywującym przesłaniem samego albumu. W moim odczuciu znakomicie poradziłeś sobie pisząc językiem prozy, a i dla większości słuchaczy przeczytanie jej było pierwszym, bardzo zachęcającym zetknięciem się z jakże wartościową literaturą dotyczącą rozwoju osobistego. Myślałeś o założeniu bloga, na jakim mógłbyś kontynuować pracę zapoczątkowaną w rzeczonej książce, czy też był to jednorazowy zabieg?

Vixen Beatz: Raczej jednorazowy, chciałem tylko wskazać na kwestię rozwoju osobistego, powiedzieć o tym że nasze emocję to nasz wybór, że można je zmieniać, że nie ważne co się dzieje i jak się teraz czuje, wiem że nie wszystko stracone. Coś czeka na nas, a co to będzie zależy od nas. „Nie mogę, nie dam rady, nie mam pieniędzy, sraty pierdaty” to wszystko wymowki. Jak jest lipa to znaczy że trzeba pracować ciężej albo zmienić coś i tyle.

GlamRap: Niedawno zamieściłeś na swoim fanpage Facebook filmik pt. ”czeski freestyle w furze”, na którym w/w MC daje popis swoich niebywałych wprost umiejętności składania wersów na wolno. Czy Tobie zdarza się freestyle’ować, czy też raczej nie kręci Cię ten sposób nawijania? Istnieją jakieś szanse na to, że uraczysz odbiorców muzyki rap własnym tego rodzaju popisem?

Vixen Beatz: Tak się złożyło że odpowiedziałem na to pytanie w którejś z powyższych odpowiedzi. Jak nabiorę pewności to pewnie, czemu nie, ale jeszcze długa droga przede mną.

 

GlamRap: Dzięki internetowi do świadomości odbiorców muzyki rap przeniknęły postaci wywołujące u ich ogółu reakcje z pogranicza śmiechu i politowania, takie jak PeKay, Bonus BGC, Lech Roch Pawlak, Czosnek, Kula z Omenem, oraz kilku innych. Zdarzało Ci się dla poprawy humoru włączyć filmik przedstawiający dokonania któregoś z nich, czy też zupełnie nie interesują Cię ich poczynania? Co sądzisz o powszechnej, toczonej na niektórych witrynach internetowych tzw. ”Bece z Rapsów”, przejawiającej się publikowaniem memów obrazujących dosłowne znaczenie wersów MC’s które należy rozumieć metaforycznie? Niektórzy raperzy, tacy jak Sokół czy Diox otwarcie przyznają się do tego, że zdarza im się uśmiechnąć pod tego typu treściami wizualnymi, innych zwyczajnie one irytują.

Vixen Beatz: Śmiech to zdrowie ziom wiadomo. Niektóre są powielane i ciężko by się było śmiać 5 raz z tego samego, ale jak są dobre, nowe albo dostatecznie głupie to z nich pieje jak większość. Jestem za tym żeby się wyluzować, mieć dystans do siebie i świata. A co do beki to ja byłbym za tym żeby było tak że jaką bekę umiesz mieć z siebie, taka możesz mieć z innych. Niestety ja jestem bardzo smutnym człowiekiem bo biorę wszystko na poważnie

 

GlamRap: Przy okazji minionego, chociaż nie celebrowanego w Polsce święta Halloween, warto wspomnieć o nurcie horrorcore, którego głównym popularyzatorem w naszym kraju jest działający na zasadzie MC/Producent duet Słoń i Mikser. Jakie odczucia żywisz względem rapu brutalnego, traktującego o samobójstwach, morderstwach, wypadkach, zboczeniach i patologi, ale przy tym często zabarwionego wisielczym poczuciem humoru i zawierającego odniesienia do klasyków filmów grozy, z których wyłapywania obeznany w temacie słuchacz czerpać może nie lada przyjemność? Sam w niektórych swoich numerach zawierałeś podobne tropy; w utworze ”Mam To” nawijasz: ”Teraz już patrz, ten rap jest cały z mięśni i rośnie/To horror na faktach tak jak ”Blair Witch Project”. W ”Wszyscy Myślą” nagranym we współpracy z Sandrą rapujesz: ”Rozkmiń tą muzę, te zwrotki dla dorosłych/Ja poczekam aż się wczujesz jak na ”Wzgórza Mają Oczy”. Skąd te nawiązania? Czy lubisz tego rodzaju kino?

Vixen Beatz: Lubie czasem obejrzeć dobry horror i tyle. Propsuje Słonia bo robi swoje gówno i robi to dobrze.

 

GlamRap: W ubiegłym roku zapowiadałeś nagranie jeszcze dwóch płyt – jednej z zespołem ProHiBit, i drugiej z producentem 101 Decybeli. Wymieniony zespół zakończył swoją działalność, i jak wiemy nie powstanie album we współpracy z nim. Co z płytą którą miałeś nagrać ze wspomnianym producentem? Na przestrzeni ostatnich miesięcy nie wspominałeś o tym, czy prace nad materiałem trwają, czy też zostały zawieszone.

Vixen Beatz: Plan jest taki że w 2014 roku chcę wypuścić dwie płyty, czas pokaże co to będą za albumy. Nie chcę więcej mówić, bo to pewna forma zobowiązania, a ja chcę sobie pracować na luzie, bez ciśnienia. Nowa solówka jest w drodze, zostanie ona wydana w RPS Enterteyment. W drodze jest też projekt z Kurkiem o wstępnej nazwie Laboratorium, na który poszukujemy obecnie wydawcy, jest to trochę eksperymentalny materiał. 3 numery mamy nagrane. Kolejne 3 przygotowane do nagrania.

 

GlamRap: Dzięki za wywiad! Kilka słów na koniec?

Vixen Beatz: Dzięki również. Pozdróweczki i powodzenia!


Jeśli szukasz biletów na koncerty hip-hop/rap, zdobędziesz je w 100% legalnie u naszych przyjaciół z Biletomat.pl

 

Wywiad

Spektakl „Adam” – losy ekscentrycznych bohaterów w świecie po katastrofie ekologicznej – wywiad

Rozmowa z Feno i Karoliną Czarnecką.

Opublikowany

 

Przez

Warszawska publiczność muzyczna i teatralna już niebawem będzie mogła zobaczyć spektakl “Adam” w teatrze Bohema House. O swoich rolach w tej muzycznej produkcji mówią Feno (Artur Barbachen) i Karolina Czarnecka, którzy wcielili się w ekscentryczną parę bohaterów, szukających swojego miejsca w świecie po apokalipsie. 

BH: Świat w spektaklu jest zniszczony. Nie wiadomo do końca co się stało, A Wy, jako aktorzy, jak sobie to wyobrażacie?

Feno: Doszło do  katastrofy. Możemy przypuszczać, że to ludzka cywilizacja spowodowała zniszczenie środowiska. Przeżyła tylko garstka ludzi. Dookoła jest pustynna sceneria. Tak to sobie wizualizujemy

BH: Spektakl nawiązuje do kinowych produkcji science fiction. Ale nie ma w nim niezłomnych bohaterów, którzy stawiają czoła zagrożeniu, żeby uratować ludzkość.

Feno: No to prawda, nie ma w nim superbohaterów, nie ma Avengersów (śmiech).

BH: Większość postaci zmaga się z osobistymi dramatami, które ich przytłaczają. Na tym tle wyróżniają się Lola i Lolek – postacie grane przez Was. Sprawiają wrażenie, jakby katastrofa oznaczała dla nich tylko ciekawą zmianę scenerii. Utwór “Ruina”, który razem wykonujecie, to bardzo mocna i trochę straszna deklaracja euforii w obliczu zniszczenia.

Feno: Tak naprawdę myślę, że to są postacie tragiczne. No bo cały ten ich sposób bycia, cieszenie się z końca świata, to – ja to tak interpretuję – to jest taka histeria. To jest sposób na wyparcie tego wszystkiego. Sądzę, że to jest skutek traumy, którą przeżyli w związku z tym, co się wydarzyło. Pod wpływem tego po prostu ześwirowali.

Sebastian Fabijański / Próba spektaklu „Adam”

Karolina Czarnecka: Myślę, że ten opis bardzo pasuje do Lolka. Lolek zareagował na sytuację w sposób rozpaczliwy i bardzo skrajny. Natomiast Lola jest bardziej racjonalna, szuka rozwiązania. Loli motywatorem jest znalezienie sposobu, żeby jakoś ocalić ludzkość, jakoś przetrwać, coś zrobić…  Myślę, że to jest ta część idealistyczna, którą ja jej daję – to jest wspólna część moja i tej postaci. Ich dynamika związku jest taka, że jemu odwala, a ona musi trzymać pion, bo wie, że jeśli ona by się rozpadła, to już byłby koniec dla nich obojga. Przy czym oboje są rzeczywiście ekscentryczni, wariaccy, szaleni. Wyrazem tego jest też to, że towarzyszy im robot (grany na scenie przez prawdziwego robota – przyp. BH), który jest częścią rodziny. Widać to też w kostiumach: Lolek i Lola zbierają i noszą ze sobą resztki przedmiotów, które mogą się przydać do budowy czegoś, co poprawi los ludzkości. Pozostałe postaci przeważnie mają swój indywidualny dylemat czy dramat, tymczasem Lolek i Lola są skupieni na całym świecie, myślą o stu rzeczach na raz.

BH: Adam to spektakl muzyczny. Wszyscy aktorzy są artystami, śpiewają piosenki. Feno, ty jesteś jednym z twórców oprawy muzycznej. Mówi się o tym “musical rapowy”. Czy to jest spektakl dla fanów rapu?

Feno: Muzyka jest bardzo różnorodna. To wynika podejrzewam z mojego stylu i ze stylu Sebastiana Fabijańskiego, który jest reżyserem spektaklu, autorem scenariusza i tekstów utworów. Pracujemy razem już drugi rok i wypracowujemy własne, nowe kierunki muzyczne. W zasadzie ani ja, ani Sebastian nie jesteśmy chyba twórcami dla typowego fana rapu, tylko raczej jesteśmy gdzieś z boku tego wszystkiego. To, co robimy, jest trochę bardziej eklektyczne, bardziej artystyczne, trochę bardziej napompowane wszelakim oniryzmem. Ale myślę, że fan rapu też się tu odnajdzie. Przy czym nie jest to muzyka popularna, do tańca, na imprezę, tylko jest to wpisane w jakąś konwencję, więc dla fanów dobrej historii i ambitniejszego brzmienia, powiedziałbym.

BH: Jesteś zadowolony z tego, jak to wyszło?

Feno: Jestem bardzo zadowolony. Uważam, że świetną robotę wykonaliśmy. Tak jak mówiłem, słychać bardzo różnorodne brzmienia. Jest tam np. utwór, który wykonujemy wszyscy wspólnie i nie umiem określić, do jakiego należy gatunku muzycznego. Gra tam siedem oddzielnych harmonii, czyli aktorzy śpiewają na siedem głosów.  Rap jest osią, za którą się trochę łapiemy. Ale wyszliśmy daleko poza ramy rapu. Po prostu bawimy się muzyką w jakiś ciekawy sposób. Poznaliśmy się z Sebastianem dlatego, że obaj trochę rapujemy, ale nie uważam, że jesteśmy raperami. I jestem mega zadowolony, bo te utwory naprawdę wyszły ciekawe. Bity, które dostarczył Mateusz Sumara (Ramzes) to są arcydzieła, a my jeszcze uzupełniliśmy to o kolejny stopień.

BH: Gracie spektakl w teatrze ekologicznym z przesłaniem dla ludzi, żeby szanowali swoje środowisko naturalne, z założenia z konkretnym przekazem. Może się więc pojawić pytanie…

Karolina Czarnecka: Czy nam jako aktorom nie przeszkadza ideologia?

BH: No… tak.

Karolina Czarnecka: Ja właściwie odkąd skończyłam szkołę, to byłam w teatrze, który był bardzo ideologiczny. Ja bym tutaj nie była, gdybym nie wierzyła w to, że trzeba ludziom o tym mówić. Interesują mnie rzeczy ważne. Ważne są dla mnie emocje – o nich mówię głównie w mojej autorskiej twórczości. Ale ważne są też te tematy, które poruszamy tutaj. Gdybym się ideologicznie nie zgadzała z tym przekazem, to nie brałabym udziału w tym projekcie.

Feno: Przekaz, misja, to jest centrum tego wszystkiego. Najpierw mamy przekaz, wokół tego budujemy fabułę, wokół tej fabuły tworzymy muzykę i w ten sposób powstaje takie szkatułkowe dzieło. Aczkolwiek ja znajduję się tu głównie z przyczyn artystycznych, a nie światopoglądowych i z tytułu tego, że uwielbiam pracować przy ambitnych projektach. To jest moim punktem wyjścia. A to, że robimy przy tym coś ładnego, idzie za tym jakaś fajna misja, jakiś przekaz, to mi się podoba. Nie jestem fanem wciskania ludziom jakiegoś przekazu, ale tutaj to jest podane subtelnie. Spektakl nie narzuca jakiejś narracji, tylko pozostawia odbiorcę z polem do własnej interpretacji i refleksji. I to jest super. Nie widzę powodu, dla którego nie mielibyśmy mówić ludziom o tym, że powinniśmy z respektem traktować planetę, na której żyjemy.

Karolina Czarnecka: Poza tym teatr Bohema House gra w namiocie cyrkowym, co dla mnie stanowi dodatkową magię, bo zawsze miałam sentyment do wizji zżytej, trochę rodzinnej trupy cyrkowej. To było dla mnie jakoś ekscytujące. No i dajemy z siebie wszystko, żeby jak najlepiej wypaść muzycznie.

Feno: Myślę, że wyróżniającą cechą spektaklu jest to, iż można podejść do niego jak do koncertu. Oczywiście można oglądać go jak historię, którą uzupełniają piosenki – tak jak zwykle w musicalu. Ale można też podejść odwrotnie. Bo utwory zostały skomponowane w taki sposób, że nawet jeśli oderwiemy je od narracji, to one są samodzielnymi bytami. Wydaje mi się, że najciekawszym sposobem patrzenia na to, jest właśnie taki sposób, że przychodzę na koncert, wokół którego jeszcze jest historia. Więc nawet, gdyby ktoś przespał historię, to będzie ukontentowany jak po dobrym koncercie. A przestrzał muzyczny jest szeroki, mimo że wszystko jest spójne brzmieniowo, to gatunkowo mamy pełną różnorodność – w jednym miejscu śpiewamy chórem, w innym mamy rockowe mocniejsze uderzenie, a jeszcze gdzie indziej rap. Myślę, że nawet jeśli ktoś nie jest fanem teatru, a jest fanem fajnych wydarzeń muzycznych, to jak najbardziej warto.

Spektakl “Adam” będzie miał prapremiery 25 i 26 lipca oraz premierę 27 lipca w Teatrze Ekologicznym Bohema House. Występują w nim: Sebastian Fabijański, Feno, Pono, Karolina Czarnecka, Katarzyna Granecka, Magdalena Dąbkowska/Wiktoria Kostrzewa, Łukasz Gocławski, Arkadiusz Pyć. Muzykę skomponowali Ramzes i Feno. Bilety dostępne są na stronie teatru: https://www.bohemahouse.pl/wydarzenia/adam/


Jeśli szukasz biletów na koncerty hip-hop/rap, zdobędziesz je w 100% legalnie u naszych przyjaciół z Biletomat.pl

Czytaj dalej

Wywiad

Syn Młynarza: „Tedego bym usunął ze sceny rapowej i freestyle’owej” – wywiad

Czym warszawski raper zawinił freestyle’owcowi?

Opublikowany

 

syn młynarza tede

Z Synem Młynarza spotkaliśmy się przypadkowo na Bitwie o Wrocław. Spontaniczna rozmowa, która jest preludium do dłuższego wywiadu miała wiele zwrotów akcji, a freestyle’owiec ujawnił m.in., dlaczego usunąłby Tedego ze sceny.

– Tedego bym usunął ze sceny raperskiej. To na pewno, bo strasznie mnie naobrażał. Nie pozdrawiam tego człowieka i koniecznie proszę to puścić. Tedego usunąłbym też ze sceny freestyle’owej – mówi Syn Młynarza w rozmowie z Oskarem Brzostowskim dla GlamRap.pl. – Szkoda, że matka go nie usunęła jak się rodził – dodał.

Syna Młynarza zapytaliśmy m.in. o Grande Connection, a także dowiedzieliśmy się, jak doszło do bitwy z Bandurą podczas słynnego streamu z Kizo.


Jeśli szukasz biletów na koncerty hip-hop/rap, zdobędziesz je w 100% legalnie u naszych przyjaciół z Biletomat.pl

Czytaj dalej

Wywiad

Hip-hopowcy z Fabijańskim na czele zagrają w apokaliptycznym spektaklu – wywiad

„Adam” to muzyczna wyprawa w mroczną przyszłość.

Opublikowany

 

W lipcu odbędzie się premiera spektaklu Teatru Bohema House o kondycji człowieka w zdegenerowanym środowisku, kryzysie klimatycznym i spektakularnej oprawie muzycznej. W produkcji palce maczają m.in. Feno, Ramzes oraz Sebastian Fabijański, który jest reżyserem i odtwórcą głównej roli.

Spektakl, nad którym pracujesz w Teatrze Ekologicznym Bohema House, dotyka tematu degradacji środowiska i związanego z tym zagrożenia dla ludzkości. Czy to jest dla Ciebie dziś realny problem? Myślisz o kryzysie klimatycznym jako o kluczowym wyzwaniu dla ludzkości?

Sebastian Fabijański: Degradacja środowiska jest dla mnie realnym problemem. Wszyscy widzimy, jak jest. Wydaje mi się, że ludzie w pędzie, w natłoku obowiązków, w walce o przetrwanie, w wyścigu za materialnym bytem czy długowiecznością często tracą z oczu szerszą perspektywę. Nie interesuje ich to, co się dzieje z tą planetą, po której stąpamy. Konsumpcjonizm, koniunkturalizm to są modele życia, które zdominowały dzisiejszy świat. Wartości materialne stały się dla nas najważniejsze. A czy powinny być najważniejsze? Nie wydaje mi się. Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że ciężko się w dzisiejszym świecie odnaleźć ludziom, którzy mówiąc kolokwialnie „olali system” i żyją według zupełnie innych wartości. Myślę, że to jest na większą skalę nierealne, bo trzeba jakoś w tej rzeczywistości się odnaleźć. Ubolewam nad tym, że to tak wygląda. Jest to przerażające. Czy kryzys klimatyczny jest kluczowym wyzwaniem? Kluczowym wyzwaniem dla ludzkości jesteśmy my sami.

Planujesz pokazać niesamowitą futurystyczną wizję w scenerii science fiction. Czy losy bohaterów sztuki są abstrakcyjne i odległe od doświadczeń dzisiejszych ludzi?

Nie są odległe. To, że spektakl opowiada historię, która dzieje się w jakiejś nieokreślonej przyszłości, to służy tylko osadzeniu ludzi w świecie, który jest upadły, którego nikt nie poznaje, który przeszedł apokalipsę. Moim zdaniem, nawet nie operując futurystycznymi wizjami jesteśmy w stanie utożsamić się z takim poczuciem, że świat jest upadły, postapokaliptyczny. Można powiedzieć, że COVID był trochę taką do pewnego stopnia apokalipsą. Chciałem to zmetaforyzować, żeby nie opowiadać o problemach dzisiejszych ludzi poprzez naturalistyczną czy też werystyczną próbę odwzorowania tego na scenie, ponieważ nie uważam tego za interesujące.

Spektakle w Bohema House do tej pory miały klasyczną musicalową oprawę muzyczną. To widowisko będzie podobno wyjątkowe pod tym względem. Jakiej muzyki mogą spodziewać się widzowie?

Warstwa muzyczna to jest moim zdaniem bardzo, bardzo mocna strona “Adama”. Na niej spektakl jest zbudowany. Mateusz Sumara, czyli Ramzes wykonał genialną robotę, która stanowiła dla mnie fundament tego spektaklu. Ja opowiedziałem mu mniej więcej, o czym chcę zrobić ten spektakl. Na tej podstawie on zrobił bity, wysłał mi i ja tak naprawdę do tego pisałem scenariusz. Potem na podstawie scenariusza napisałem do tej muzyki teksty utworów, które się pojawiają w spektaklu i nagrałem je z Arturem Barbachenem czyli z Feno. On też wykonał genialną robotę. Bez niego nie wyglądałoby to tak, jak wygląda. Całościowo warstwa muzyczna naprawdę wydaje się być bardzo mocno wznosząca ten projekt, nawet ponad to, czego się spodziewałem. Jaka to będzie konkretnie muzyka? Dużo tam będzie rapu, ale pojawia się też kilka bardzo mocnych utworów, które są w większości śpiewane, więc nie chciałbym tego jednoznacznie określać. Można powiedzieć, że jest to rapowy musical. Natomiast od razu zaznaczam, że rap nie jest tutaj kluczowy. Kluczowa po prostu jest muzyka sama w sobie.

Plakat spektaklu

Z jakim wnioskiem chcesz pozostawić widza po obejrzeniu sztuki?

Nie mam jednego wniosku, z którym planuję zostawić widzów. Chciałbym, żeby ten spektakl przede wszystkim poruszył, ale postaram się żeby chwilami też przestraszył, zirytował i rozśmieszył. Widz, który będzie wychodził w tego spektaklu, fajnie by było, żeby miał poczucie, że przeżył, w większym bądź mniejszym stopniu, pełne spektrum emocji. Zależy mi też, żeby przez chwile pomyślał o tym, kim jest w tym świecie i dla tego świata.

Co skłoniło Cię do tego, żeby swój debiut reżysera teatralnego zrealizować właśnie w Teatrze Ekologicznym Bohema House?

S.F.: Zainteresował mnie temat tej sztuki i możliwość artystycznej wypowiedzi w tak istotnej sprawie jak kondycja człowieka na tle kondycji świata i naszego środowiska. Ten spektakl pokazuje, jak kryzys świata, który nas otacza, wpływa na losy poszczególnych ludzi i wywołuje indywidualne dramaty. Życzę sobie tego, żeby mój debiut jako reżysera teatralnego przy okazji tego projektu był dla widza niezapomniany, a dla mnie, żeby był kolejnym fascynującym doświadczeniem w moim artystycznym życiu.

Premiera spektaklu „Adam”, na którym pojawią się również przedstawiciele naszej redakcji odbędzie się 27.07 o godzinie 19:00 w Teatrze Bohema House, Warszawa, ul. Smugowa 46A. Wejściówki są dostępne na bohemahouse.pl

Tytuł: Adam
Produkcja: Teatr Bohema House
Reżyseria: Sebastian Fabijański
W roli głównej: Sebastian Fabijański
Muzyka: Ramzes, Feno
Występują: Karolina Czarnecka, Magdalena Dąbkowska/Wiktoria Kostrzewa, Feno, Łukasz Gocławski, Katarzyna Granecka, Arkadiusz Pyć
Prapremiery: 25 i 26 lipca 2024 godz. 19.00
Premiera: 27 lipca 2024 godz. 19.00


Jeśli szukasz biletów na koncerty hip-hop/rap, zdobędziesz je w 100% legalnie u naszych przyjaciół z Biletomat.pl

Czytaj dalej

Wywiad

VNM: „Nowa płyta na milion procent będzie w tym roku” – wywiad

Półtora godzinna rozmowa z Venomem i Gverillą.

Opublikowany

 

vnm wywiad

VNM w ostatnim czasie bardzo mocno ograniczał swoją medialną prezencję – zarówno w social mediach jak i w tych tradycyjnym i branżowych. Tym bardziej cieszy fakt, ze udało się nam porozmawiać z raperem. W maju odwiedziliśmy Venoma w jego studiu na warszawskiej Ochocie.

VNM: „Mam połowę płyty”

Ostatnią solową płytę VNM wydał ponad 3,5 roku temu, a masa komentarzy pod większością wideo z jego udziałem stoi właściwie pod jednym pytaniem: „Kiedy płyta?”. Nie mogliśmy więc nie zapytać o kolejny muzyczny projekt.

– W listopadzie mówiłem, że pierwszy kwartał. W następnym kwartale pewnie mówiłem, że drugi kwartał więc powiem szczerze: mam połowę płyty. Przez zawirowania zawodo-prywatne nagrywanie przesuwa się w czasie. (…) Tematy w większości mam wymyślone. Wystarczy wejść do studia i to nagrać. Nie będę teraz obiecywał żadnej daty, ale na sto… na milion procent będzie to ten rok – mówi Venom w rozmowie z Mikołajem Kmiecikiem dla GlamRap.pl.

Co zmieniło całe życie VNM-a, czy dalej słucha rapu, a także z czego żyje 40-letni raper, który nie wydaje muzyki? To wszystko w poniższej rozmowie.


Jeśli szukasz biletów na koncerty hip-hop/rap, zdobędziesz je w 100% legalnie u naszych przyjaciół z Biletomat.pl

Czytaj dalej

Wywiad

Pawbeats: „Z Pateckim w ciągu 24 godzin byliśmy na 3 kontynentach” – wywiad

Z naczelnym memiarzem polskiej rapgry rozmawiamy m.in. o Zbigniewie Stonodze, Kubie Pateckim, Pihu, Biszu czy Bedoesie.

Opublikowany

 

pawbeats

Pawbeats, człowiek orkiestra, naczelny memiarz polskiego rapu, instrumentalista i alpinista. Z producentem spotkaliśmy się w Warszawie i poruszyliśmy szereg wątków od Bedoesa i Piha, po niepisane challenge z Kubą Pateckim.

– Kuba Patecki był moim partnerem na Ama Dablam. Zresztą wchodziliśmy na więcej rzeczy, spotykaliśmy się w Tatrach. Wymyśliliśmy sobie taki niepisany challenge, że w ciągu doby chcemy być na trzech kontynentach. I byliśmy w Afryce, Europie i Azji. Oblecieliśmy to tak, żeby wejść jeszcze na Synaj i zobaczyć wschód słońca – mówi producent w rozmowie z Luizą Di Felici dla GlamRap.pl.

W poniższej rozmowie Pawbeats wspomina jak nauczył się grać z nudów na pianinie, a także mówi o pierwszym spotkaniu z Biszem i Pihem, wspomina o bydgoskiej scenie rapowej: Bedoesie, Kloszardach i Emlebmacie. W wywiadzie przewijają się także ksywki: Tedego, Ewy Farny, Rahima, Fagaty, Zbigniewa Stonogi, Lordofonu czy Kizo.

Ponadto podczas rozmowy Luizy Di Felici z Pawbeatsem poruszono takie wątki jak:

  • Nauka gry na pianienie z nudów.
  • ZAIKS poniekąd wymusił na Pawbeatsie nauczenie się nut.
  • Pierwsze spotkanie z Pihem i Biszem.
  • Bydgoska scena rapowa: Bedoes, Kloszardzi i Emblemat.
  • Najcięższe połączenia artystów.
  • Nietypowe połączenia na scenie muzycznej.
  • Ania Dąbrowska, Tede, Ewa Farna, Rahim.
  • Tekst czy melodia.
  • Złoty chłopiec i kreowanie wizerunku.
  • Silne uniwersum Pawbeatsa.
  • Zbigniew Stonoga na scenie.
  • Tajemnicza postać.
  • Proteza nogi za złotą płytę.
  • Lęk przed ostrym jedzeniem, sauną oraz… lęk wysokości.
  • „Usłyszałem, że nigdy nie będę grał na żadnym instrumencie”.
  • Zdobywanie instrumentów podczas podróży.
  • Kuba Patecki, Mount Everest i wspólne szczyty.
  • Beka i bycie śmieszkiem.
  • Fagata, Kizo, Michał Bajor i Ich Troje.


Jeśli szukasz biletów na koncerty hip-hop/rap, zdobędziesz je w 100% legalnie u naszych przyjaciół z Biletomat.pl

Czytaj dalej

Wywiad

Fazi: „Rap Żabsona i Bedoesa mi nie odpowiada” – wywiad

Rozmawiamy z weteranem sceny, który 30 lat temu kształtował polski rap.

Opublikowany

 

fazi bedoes żabson

Fazi nie przepada za nowoczesnym rapem, a w szczególności za takim, którego reprezentantami są np. Żabson czy Bedoes. W rozmowie ze Spawaczem poruszyliśmy wiele podobnych wątków dotyczących dzisiejszej sceny hip-hopowej.

Z weteranem sceny spotkaliśmy się we Wrocławiu z okazji koncertu Nagłego Ataku Spawacza. Z Fazim poruszyliśmy mnóstwo tematów. Czy Fazi ma szansę przegonić Tedego, czy jego córka zostanie raperką, kogo należy usunąć ze sceny czy kilkuletni odwyk rapera w Bośni i praca w kamieniołomie.

Ponadto podczas rozmowy Oskara Brzostowskiego z Fazim, zahaczono o takie wątki jak:

  • Czy Fazi ma szansę przegonić Tedego?
  • Pobyt w Bośni i praca w kamieniołomie
  • 50 lat i koniec kariery
  • Jego córka zostanie raperką?
  • Czy Fazi dobrze zarobił na rapie i się z niego utrzymuje
  • Współpraca z Mei
  • Najlepsze raperki w kraju
  • Kogo należy usunąć ze sceny?
  • Relacje z Paluchem i Sobotą
  • Josef Bratan czy Alberto?
  • Grande Connection to wybawienie dla sceny?
  • Konflikt z Cypisem
  • Fazi na włoskiej scenie
  • O Liberze i Doniu
  • Antyliroy i sprzedaż 150 tys. płyt


Jeśli szukasz biletów na koncerty hip-hop/rap, zdobędziesz je w 100% legalnie u naszych przyjaciół z Biletomat.pl

Czytaj dalej

Popularne

Copyright © Łukasz Kazek dla GlamRap.pl 2011-2024.
(Ta strona może używać Cookies, przeglądanie jej to zgoda na ich używanie.)

error: