Sprawdź nas też tutaj

Recenzja

YongSoul „Sinusoida”: rap połączony z reggae – recenzja

Artysta podjął się piekielnie trudnego zadania.

Opublikowany

 

Jeszcze parę lat temu rap lubił wchodzić w romans z reggae. Mieliśmy dosłownie wysyp kawałków, do których zapraszani byli raggujący artyści. Dwie kontrkultury miały zbliżone wartości przez co bardzo łatwo można było im znaleźć wspólny język. Dziś te dwa gatunki są w zupełnie innym miejscu – reggae po chwilowym pobycie w mainstreamie wróciło do podziemia, a rap stał się najpopularniejszym gatunkiem muzycznym w kraju nad Wisłą. Zdecydowanie bliżej jest mu teraz do popu, elektroniki, muzyki klubowej, aniżeli do wspominanego reggae, z którym jeszcze parę lat temu był za pan brat. YongSoul podejmuje się piekielnie trudnego wyzwania – przychodzi z zupełnie innego świata i chce przekuć na rapowym gruncie całe swoje muzyczne „ja”.

Już na wstępie pojawia się najważniejsze pytanie – w jakim stopniu mu się to udało? Ciężko jednoznacznie stwierdzić czy „Sinusoida” jest typowo rapową płytą. YongSoulowi pozostaje tendencja do raggowania i podśpiewywania. Oprócz formy nie do końca zgadza się też cała konwencja. Nie dość, że rap jako środek wyrazu jest tu wykorzystywany stosunkowo rzadko, to „Sinusoidzie” brakuje typowo hip-hopowego zacięcia. To płyta, która jest w pewnym stopniu wolnym embrionem – żyje swoim życiem, a jej autor luźno przeplata style tworząc własną definicję rapu. Moim zdaniem reagge jest zbyt mocno ukorzenione w Yongsoulu, żeby ten położył szorstką szesnastkę na surowym podkładzie. „Sinusoida” zyskuje w oczach tych, którzy zostawiają z tyłu głowy ramki i podziały gatunkowe oraz tych, którzy są zmęczeni monotematycznością stricte rapowych numerów. YongSoul przychodzi z bagażem wartości miłości, szacunku, pozytywnego myślenia i nie ma zamiaru kreować pozorów przepychu – to wszystko jest z kolei bardzo charakterystyczne dla gatunku, z którego się wywodzi.

Na albumie znajduje się kilka bardzo emocjonalnych numerów takich jak „Marazm”, „Emocje”. Nie brakuje kawałków przepełnionych pozytywnym vibem – „Mój świat”, tytułowa „Sinusoida”, a nawet takich z elementami braggi przeplatanymi autobiografią – „Sprzątam”. Szczególnie dobrze YongSoul wypada w momentach, w których mówi o rozwoju i świadomości ciężkiej pracy. Chociaż album nie należy do najdłuższych (37 minut, 12 numerów) to po przesłuchaniu nie pozostajemy z uczuciem niedosytu. Hybryda. Chyba to słowo najlepiej opisuje „Sinusoidę”. To połączenie rapu i reggae, w którym co chwilę elementy tych gatunków są ze sobą przeplatane.

Niestety z YongSoulem i „Sinusoidą” nie znajdę zbyt wielu wspólnych mianowników. Jednak wiem, że taka muzyka ma rację bytu, odbiorców i wartość mierzoną nie tylko w wyświetleniach, sprzedaży i potencjale marketingowym. To muzyka, która jest nośnikiem emocji. Przede wszystkim. Jeżeli będziemy z uporem maniaka rozpatrywać tę płytę w rapowych kategoriach to niestety jej ocena będzie niebezpiecznie pikować. Jeżeli popatrzymy na „Sinusoidę” całościowo jako twór z pogranicza rapu i reggae to ocena zakręci się w granicach 5,5 – i w takich kategoriach ją oceńmy.

Ocena płyty YongSoul „Sinusoida”: 5.5/10

5.5 Ocena redakcji
2.8 Ocena słuchaczy (2 głosy)
Teksty5.5
Bity5
Flow6
  Zaloguj się, żeby ocenić
Sort by:

 

Verified

Show more
{{ pageNumber+1 }}

Tracklista

  1. Emocje
  2. Marazm
  3. Marzyciel
  4. Na szale
  5. Nie chce Cię znać
  6. Pozwól mi
  7. Sinusoida
  8. Staram się
  9. Mój Świat
  10. Chce czuć ft: Komar
  11. Gram w to ft: Najduch, Komar, Kazenito
  12. Sprzątam

 
6 komentarzy

6
Dodaj komentarz

1500
najnowszy najstarszy oceniany
Łukasz Stanisławowski

E tam pozdro yongsoul spoko plyta

Odb

YongSoul „Analoida”: hiphopolo połączone z reggae co rucha kolege– recenzja

Skory syn

„rap połączony z reggae”
gdy już myślisz że nie ma nic gorszego niż polski rap

Magik bym wackiem

W skrócie gówno. Po co promować tego brudasa

Hartkor igor

Kto słucha rege i ska
Ten rucha kolegę i psa

przestań

Popularne