Sprawdź nas też tutaj

News

ZEUS NIE ODPOWIE NA „HOT16CHALLENGE”

Opublikowany

 

– W tej akcji nie podoba mi się jedynie zmuszanie kogokolwiek do pisania zwrotek. – twierdzi Zeus.

Modna ostatnio inicjatywa #Hot16Challenge, którą zapoczątkował Solar, wprowadziła nieco ożywienia na naszej rodzimej scenie. Udział w akcji biorą zarówno raperzy undergroundowi jak i Ci z najwyższej półki.

 

Nie wszyscy jednak decydują się na nagranie "gorącej szesnatski". – Rap i muzyka w ogóle dają mi wolność i swobodę wypowiedzi a, że bywam cholernie przekorny, wszelkie próby nakazywania mi czegoś od razu wywołują we mnie odruch obronny w postaci buntu. Wracając z koncertu w Gliwicach, w Polskim Busie nie działał internet i z nudów napisałem zwrotkę na to #hot16challenge ale dość kontrowersyjną i związaną z treścią tego punktu Po wejściu do domu nawet ją nagrałem a capella (screen w miniaturze ). Miałem zamiar to opublikować PO upływie deadline'u danego mi na zwrotkę. Z przekory. Doszedłem jednak do wniosku, że publikacja tego była by i tak przyłączeniem się do akcji a może ta zwrotka była by trochę zbyt hmm… "kwaśna" Nie publikuję więc w ogóle. – wyjaśnia Zeus.

 

Łódzki raper tłumaczy, że być może gdyby nie był w trakcie prac nad nowym albumem, któremu poświęca wiele czasu, podszedłby do tej akcji inaczej. – Czas to coś, co stało się dla mnie towarem deficytowym. Po ostatnim albumie sporo czasu poświęciłem na pisanie takich właśnie "hot 16" na albumy kolegów z branży a później na kręcenie ujęć promujących wiele z tych utworów. Światło dzienne ujrzało do dziś zaledwie 3/4 z tych zwrotek. Bywa. Było fajnie ale w pewnym momencie trzeba odpuścić pewne tematy i zająć się swoimi sprawami.

 

Raper nominowany do zadania przez Muflona dodał na koniec. – Kilka zwrotek z akcji (bo nie miałem póki co czasu przesłuchać wszystkich) jest naprawdę imponujących.

 

News

VNM po życiowym przełomie. „1,5 miesiąca temu było ze mną bardzo źle”

Wiemy, co słychać u Venoma.

Opublikowany

 

Przez

vnm

VNM wrócił do fanów z wyjątkowo osobistym wpisem. Raper przyznał, że ostatnie dwa miesiące całkowicie odmieniły jego życie, a dziś jest w najlepszym miejscu mentalnie od wielu lat.

VNM: „Wyszedłem z tego do pełni szczęścia”

Raper z Elbląga opublikował długi wpis, w którym podsumował swoją relację z mediami społecznościowymi, walkę z własnymi demonami oraz proces dochodzenia do wewnętrznego spokoju.

Raper przyznał, że jeszcze niedawno jego sytuacja była bardzo trudna.

– Pokłosiem tego z czego wychodziłem ostatnie 2 miesiące (i wyszedłem, a raczej wyskoczyłem pierdoloną trampoliną do pełni szczęścia mimo, że 1,5 miesiąca temu było ze mną bardzo, ale to bardzo źle) jest to, że czuję wewnętrzną potrzebę dzielenia się z ludźmi prawdą.

Trauma z dzieciństwa i ważna lekcja

VNM wrócił także do tematów, które poruszał już na albumie „CTDN”. Jak tłumaczy, przez lata budował poczucie własnej wartości na opinii innych ludzi, a przepracowanie traum z dzieciństwa pozwoliło mu spojrzeć na siebie zupełnie inaczej.

– Zajebiście jest NIE MUSIEĆ w końcu walidować się oczami innych ludzi tylko zaakceptować siebie samego z wszystkimi zaletami jak i wadami.

Według rapera właśnie wtedy zaczął stopniowo wycofywać się z aktywności w social mediach, które przestały dawać mu satysfakcję, a zaczęły przypominać obowiązek.

Codzienne relacje z fanami

Dziś sytuacja wygląda inaczej. VNM podkreśla, że nie interesują go już statystyki, lajki czy zasięgi. Chce po prostu być bliżej ludzi, którzy zostali z nim mimo wieloletniej przerwy zarówno muzycznej, jak i internetowej.

– Mój mózg przestał traktować to jako „konieczną robę do odjebania”, a zaczął postrzegać to jako MOŻLIWOŚĆ dzielenia się z ludźmi PRAWDĄ”.

Na koniec podziękował fanom za wieloletnie wsparcie i zapowiedział znacznie większą aktywność w sieci.

Czytaj dalej

News

Pih skomentował odebranie orderu Zełeńskiemu

Weteran sceny krótko, ale dosadnie.

Opublikowany

 

pih

Decyzja prezydenta Nawrockiego o odebraniu orderu Orła Białego prezydentowi Ukrainy za kultywowanie ludobójstwa Polaków, podzieliła nasz kraj. W gronie osób, jakie przyjęły ją z akceptacją, znalazł się Pih.

Prezydent Nawrocki nie przestraszył się gróźb pozbawienia życia, będących viralem na socialach, ale z nie do końca wiadomych względów ocenzurowanych przez właściwie wszystkie media głównego nurtu, które w nieskończoność grzeją każdą, najbardziej błahą, sytuację w drugą stronę. Antybanderowski ruch prezydenta wywołał olbrzymie emocje, co pokazuje, że trwałe zjednoczenie naszego społeczeństwa jest raczej niemożliwe, jeśli w nawet tak fundamentalnej sprawie istnieje wyraźna linia podziału.

Wśród przeciwników decyzji Karola Nawrockiego najczęściej pojawia się argument, że pamięć o ofiarach jest mniej ważna od rzekomych zysków biznesu, który ma brać udział w bliżej nieokreślonej „odbudowie Ukrainy”. Z zupełnie innego założenia wyszedł stojący od lat w opozycji do ojkofobicznych tendencji, Pih. Weteran przyjął odbiór odznaczenia z satysfakcją, podkreślając, iż Zełeński nigdy nie powinien dostać orderu. Pytaniem otwartym pozostaje, co na to Gural i Mes, którzy jeszcze nie zabrali głosu na ten temat.

Z symbolicznym gestem nie zgodził się natomiast przyszły teść Taco Hemingway’a, dając temu stanowczy wyraz na X.

Czytaj dalej

News

Turski w czasach EP-ek wypuszcza dwupłytowy album „Antipode”

Na albumie m.in. numery: „Adam Małysz” i „John Lennon”.

Opublikowany

 

Przez

turski
fot. Maksymilian Gwizdała

„Antipode” to projekt podzielony na dwa kontrastujące światy.

Disc 1 to surowa energia, ciężkie 808s i agresywny trapowy klimat – stawia tutaj na bezpośredni przekaz i energię.

Disc 2 pokazuje drugą stronę albumu: bardziej personalną, emocjonalną i introspektywną. To numery o relacjach, presji, emocjach i tym, co dzieje się poza fasadą.

Całość tworzy spójny koncept oparty na przeciwieństwach – stąd tytuł „Antipode”. Album balansuje pomiędzy chłodną pewnością siebie, a momentami szczerości i refleksji.

Album promuje singiel „John Lennon”.

Za produkcję odpowiada czołówka polskich producentów, m.in. Audiownxt, Cuzzco, Narri, Blarez oraz Gmeniu.

Czytaj dalej

News

Rodzina Tay Keitha zabrała głos. Opublikowano oficjalne oświadczenie po śmierci producenta

Współtworzył niezliczone hity i pozostawił trwały ślad w muzyce.

Opublikowany

 

tay keith

Dzień po pojawieniu się pierwszych informacji o śmierci Tay Keitha jego rodzina wydała oficjalne oświadczenie. Ceniony producent z Memphis miał 29 lat.

Środowisko hip-hopowe nadal nie może pogodzić się z odejściem Tay Keitha. Producent odpowiedzialny za wiele światowych hitów został znaleziony martwy 18 czerwca w swoim mieszkaniu w Nashville.

Teraz głos zabrała rodzina artysty, publikując oficjalny komunikat:

– Z ogromnym smutkiem potwierdzamy śmierć BryTaviousa ‘Tay Keitha’ Chambersa. BryTavious był wizjonerskim producentem, autorem tekstów, przedsiębiorcą, filantropem i ważną postacią kultury, której twórczość pomogła zdefiniować brzmienie całego pokolenia. Od Memphis po światowe sceny – współtworzył niezliczone hity i pozostawił trwały ślad w muzyce oraz kulturze.

W dalszej części oświadczenia bliscy przypomnieli, że poza sukcesami zawodowymi Tay Keith był przede wszystkim członkiem rodziny i bliskim przyjacielem wielu osób.

– Przede wszystkim BryTavious był ukochanym synem, bratem, wujkiem, członkiem rodziny i przyjacielem. Świat znał go jako Tay Keitha, ale dla nas był BryTaviousem – źródłem miłości, siły, śmiechu i wsparcia. Pociesza nas świadomość, że jego dziedzictwo będzie żyło dalej poprzez stworzoną przez niego muzykę, możliwości, które dawał innym, oraz ludzi, których życie zmienił.

Na ten moment nie podano oficjalnej przyczyny śmierci producenta. Sprawa pozostaje otwarta do czasu zakończenia sekcji zwłok.

Tay Keith był jedną z najważniejszych postaci współczesnego rapu z Memphis. Na przestrzeni lat współpracował z takimi gwiazdami jak Drake, Eminem, Sexyy Red czy BlocBoy JB. To właśnie ten ostatni jako jeden z pierwszych publicznie pożegnał swojego przyjaciela.

– Nigdy nie myślałem, że odejdziesz przede mną. Kiedy miałem ciężkie chwile, zawsze podnosiłeś mnie na duchu. Byłeś i zawsze będziesz bratem, którego nigdy nie miałem.

Kondolencje zaczęły spływać również od innych artystów związanych z Memphis. Juicy J z Three 6 Mafia napisał:

– Nie mogę uwierzyć, że to piszę. RIP Tay Keith. Legenda Memphis. Modlitwy dla rodziny, przyjaciół i fanów. Straciliśmy kogoś naprawdę wielkiego.

Kilka słów od siebie dorzuciła także GloRilla, która określiła producenta jako „prawdziwą legendę Memphis. Spoczywaj w pokoju, żołnierzu – napisała.

Śmierć Tay Keitha to ogromna strata dla amerykańskiego hip-hopu. Producent przez lata współtworzył brzmienie największych rapowych nazwisk i zostawił po sobie katalog utworów, który na długo pozostanie częścią historii gatunku.

Czytaj dalej

News

Żulczyk odpowiada Stanowskiemu. „Nie róbcie z nas nierobów”

Żulczyk wszedł do paszczy lwa i broni dopłat dla artystów.

Opublikowany

 

żulczyk kaz bałagane

Jakub Żulczyk wszedł na teren Kanału Zero i w długim tekście stanął w obronie ustawy o statusie artysty. Pisarz przekonuje, że dopłaty do ZUS nie są prezentem dla celebrytów, tylko próbą ratowania ludzi kultury, którzy latami funkcjonują na śmieciówkach.

Żulczyk na Zero.pl

Spór o dopłaty do ZUS dla artystów w ostatnich dniach zrobił się jednym z gorętszych tematów w sieci. Krzysztof Stanowski i Kanał Zero mocno punktowali projekt i ruszyła narracja, że państwo będzie utrzymywać „hobbystów”, niespełnionych twórców i bogatych celebrytów, którym nagle zachciało się emerytury.

Na to odpowiedział Jakub Żulczyk, i to nie w zaprzyjaźnionych mediach, tylko właśnie na Zero.pl. Już sam ten fakt jest ciekawy, bo pisarz wszedł z polemiką prosto na portal człowieka, który mocno przyczynił się do rozwalenia wizerunku tej ustawy.

Żulczyk pisze wprost, że tekst wynika z jego „głębokiej niezgody”. Według niego z artystów zrobiono wrogów publicznych, a cała dyskusja została sprowadzona do memicznego obrazka bogatego aktora albo piosenkarza, który płacze nad niską emeryturą.

To nie ustawa dla Maty, Podsiadły czy Żulczyka

Najważniejszy punkt tekstu jest prosty: według Żulczyka ta ustawa nie jest dla największych nazwisk. Nie chodzi o to, żeby podatnik dopłacał do emerytury gwiazdom, które mają kontrakty, tantiemy i wielkie przelewy.

Pisarz sam zaznacza, że nie potrzebuje pomocy państwa. Problemem mają być ludzie kultury, którzy realnie pracują, zarabiają nieregularnie, łapią umowy o dzieło, zlecenia, licencje i przez konstrukcję systemu często wypadają z ubezpieczeń.

Żulczyk odpowiada też na argument, że skoro ktoś nie potrafi się utrzymać ze sztuki, to powinien iść do „normalnej pracy”. Jego zdaniem to brutalne spłaszczenie tematu, bo kultura nie działa jak zwykły sklep z paragonem na koniec dnia.

Streaming i piractwo

Żulczyk mocno dotyka też tematu streamingu. Według niego dzisiejszy model konsumpcji kultury jest wygodny dla odbiorcy, ale dla wielu twórców bezlitosny. Milion odsłuchów utworu brzmi imponująco, ale po podziale pieniędzy między dystrybutora, wytwórnię i artystę wcale nie musi oznaczać wielkiego zarobku.

– Streamingi, które subskrybujecie, są oparte na bardzo eksploatacyjnym modelu dostępu do kultury. Z perspektywy konsumenta to fantastyczna sprawa mieć np. dostęp do prawie całej muzyki popularnej stworzonej przez ostatnie 100 lat za cenę jednego kompaktu miesięcznie. Ale ten system, tak jak tantiemowy, premiuje tylko i wyłącznie najlepszych i najpotężniejszych.

W tym miejscu tekst robi się szczególnie bliski muzyce. Bo raperzy, producenci, autorzy tekstów i niezależni twórcy dobrze wiedzą, że liczby na platformach nie zawsze przekładają się na spokojne życie. Możesz mieć słuchaczy, rozpoznawalność w niszy, koncerty i własną publikę, a nadal finansowo walczyć o przetrwanie.

– Milion odsłuchów danego utworu generuje, uśredniając, 10 tys. zł brutto przychodu. Te pieniądze trzeba rozdzielić na dystrybutora, niekiedy wytwórnię oraz samego artystę w proporcjach wynikających z danej umowy licencyjnej.

Żulczyk: artyści nie zasługują na plucie w twarz

Końcówka tekstu jest już bardzo ostra. Żulczyk pisze, że polska kultura ma własny prekariat i proletariat – ludzi, którzy ciężko pracują twórczo, ale nie mają siły przebicia znanych twarzy.

Według niego ci ludzie nie powinni płacić za wizerunek oderwanych celebrytów, którzy publicznie narzekają na emerytury, ale milczą o tantiemach i innych źródłach dochodu. Nie powinni też być wrzucani do jednego worka z „nierobami”, tylko dlatego, że nie pasują do etatowego modelu pracy.

– Jeśli uważamy, że ta służba jest z gruntu bezwartościowa, jeśli jedyną miarą jej celowości ma być zysk finansowy, to możemy równie dobrze uznać, że nie potrzebujemy kultury jako takiej. A z takim poglądem nie mam nawet zamiaru polemizować – zakończył.

Cały tekst Żulczyka jest więc nie tylko obroną jednej ustawy. To mocny głos w większej awanturze o to, czy artysta w Polsce jest traktowany jak normalny pracownik, czy jak ktoś, kto ma się cieszyć, że w ogóle może tworzyć.

Czytaj dalej

Popularne

Copyright © Łukasz Kazek dla GlamRap.pl 2011-2026.
(Ta strona może używać Cookies, przeglądanie jej to zgoda na ich używanie.)

error: