Sprawdź nas też tutaj

News

Znamy freestyle’owego mistrza Red Bull Kontrowersy

Koro obronił tytuł.

Opublikowany

 

fot. Bartek Wolinski

Koro po raz drugi w historii stanął na najwyższym stopniu podium Red Bull KontroWersy i tym samym obronił tytuł mistrza. Jedna z najważniejszych bitw freestyle’owych w Polsce obfitowała w wiele nieoczekiwanych zwrotów akcji, a droga do zwycięstwa wcale nie była łatwa. Tegorocznemu triumfatorowi przyszło zmierzyć się m.in. z Filipkiem, który na bitwie pojawił się incognito pod pseudonimem Kondzia. Galeria z wydarzenia oraz wideo z finałowej walki dostępne już na stronie www.redbull.pl

Czwarta edycja Red Bull KontroWersy już za nami. W sobotni wieczór 29 lutego we wrocławskim Akademia Club licznie zgromadzona publiczność mogła usłyszeć niesamowite punchline’y i być świadkiem świetnego freestyle’owego show. Emocje wystrzeliły już w pierwszej walce, gdy nieoczekiwanie na bitwie pojawił się Filipek, startujący pod pseudonimem Kondzia. Jego obecność zaskoczyła nie tylko publiczność, ale również jurorów i pozostałych zawodników. Miejsca w finałowej 16 nie zagrzał jednak zbyt długo, gdyż w wyniku losowania w pierwszej bitwie zmierzył się z Koro. Panowie rozegrali między sobą emocjonujący pojedynek, zakończony po dogrywce zwycięstwem tego ostatniego. Koro nie dał szans również kolejnym przeciwnikom i pewnie obronił tytuł mistrza Red Bull KontroWersy.

Ogromne pięć dla jednego z najlepszych w historii – tymi słowami przewodniczący jury Te-Tris podsumował drugie z rzędu zwycięstwo Kora na Red Bull KontroWersy.

W tym roku bitwy, poza klasycznym wejściami na zadanie przez jury tematy, odbyły się w kilku zaskakujących konwencjach. Pierwszą z nich była runda storytellingowa, podczas której zasiadający w jury stand-uper Błażej Krajewski czytał zawodnikom losowo wybrane zdania z książki. Następnie Ci musieli „dorymować” do nich ciąg dalszy opowieści. Kolejną zadaniem postawionym przez zawodnikami były wykłady z wytypowanych przez Te-Trisa akademickich przedmiotów czy wykorzystanie freestyle’u w nietypowych sytuacjach z życia gwiazd Hollywood.

Rok temu też był fajny klimat i nietuzinkowa konwencja, ale dzisiaj wszystko było na tip-top dograne. Formuła konkursu znów zaskakiwała, nie było czegoś takiego wcześniej nigdzie w Polsce – komentował na gorąco Koro.

Kolejnym ważnym momentem bitwy było oficjalne zawieszenie freestyle’owej działalności przez Spartiaka, który po przegranej walce z Korem w półfinale oznajmił, że występ na Red Bull KontroWersy był jego ostatnim.

Ale to nie koniec emocji związanych z Red Bull KontroWersy. W tym roku przed fanami freestyle’u dodatkowe zadanie, czyli możliwość głosowania na „Najlepszy Punchline’a z New Balance”. W tej dodatkowej kategorii nagrodzony zostanie autor najbardziej spektakularnego wersu. Wygranego w tej kategorii wybiorą wspólnie jurorzy oraz internauci. Jury Red Bull KontroWersy cały czas obraduje, by spośród wielu spektakularnych linijek, które padły w sobotni wieczór wytypować najlepsze punchline’y. Następnie na stronie redbull.pl/kontrowersy uruchomione zostanie głosowanie, w którym internauci będą mogli wybrać spośród nich najlepszy punchline. Jego autor otrzyma nagrodę w postaci vouchera o wartości 1500 złotych do wykorzystania w sklepie New Balance.

Nad przebiegiem imprezy oraz werdyktami czuwali – obok Te-Trisa i Błażeja Krajewskiego – freestyle’owiec Milu, hiphopowy youtuber Yurkosky i Bober. Ten ostatni, już po bitwach, zagrał też koncert dla zgromadzonej na miejscu wydarzenia publiczności. Bitwy, jak co roku, prowadził Filip Rudanacja, zaś o warstwę muzyczną zadbała Dj Lazy One.

Osoby spragnione freestyle’owych wrażeń, będą mogły obejrzeć pojedynki tegorocznej edycji na kanale YouTube Red Bull KontroWersy. Tam już dostępna jest walka finałowa, czyli Koro vs Kaz.

Bitwy freestyle’owe to pojedynki na słowa i rymy, które w trakcie swoich improwizowanych występów wypowiadają freestyle’owcy. Liczy się styl, błyskotliwość i refleks. W tej formule, w ramach Red Bull KontroWersy, startujący zawodnicy zmierzyli się po raz czwarty.

 

News

Akon wpadł w tłum 40 tysięcy fanów w wielkiej kuli. Musiała interweniować ochrona

Ten stunt nie poszedł zgodnie z planem.

Opublikowany

 

akon

Akon chciał przepełznąć nad 40-tysięcznym tłumem zamknięty w ogromnej dmuchanej kuli. Skończyło się interwencją ochrony.

Akon postanowił zafundować fanom efektowny numer podczas piątkowego koncertu na Bishkek Arena w Kirgistanie. Wokalista wszedł do ogromnej, przezroczystej kuli i ruszył w niej prosto nad głowami publiczności. Problem w tym, że tłum nie był w stanie go utrzymać.

Kula zamiast swobodnie przemieszczać się nad ludźmi zaczęła zapadać się w mocno ściśniętą publikę. Według lokalnego Open.kg zrobiło się na tyle nerwowo, że pojawiły się obawy o możliwość wybuchu paniki i stratowania uczestników koncertu.

Muzyka została na chwilę zatrzymana, a sytuację przejęła ochrona. Jej pracownikom udało się skierować wielką kulę z powrotem w stronę sceny i bezpiecznie wydostać Akona z tłumu.

Sam artysta nie wyglądał na szczególnie przejętego wpadką. Po wszystkim śmiał się z całej sytuacji, a następnie wrócił do grania koncertu.

Kilka kobiet obecnych na imprezie przekazało Open.kg, że problemem był po prostu ciężar całej konstrukcji. Ich zdaniem wiele fanek znajdujących się bezpośrednio pod kulą nie miało wystarczająco dużo siły, żeby utrzymać nad głowami wielkiego zorba razem z Akonem.

Skala koncertu była ogromna. Według AKIPress wydarzenie z 18 września zgromadziło około 40 tysięcy osób, a nad bezpieczeństwem imprezy miało czuwać około 2,5 tysiąca policjantów.

Na wydarzeniu pojawił się również niemiecki raper Nana. Początkowo w line-upie zapowiadany był Busta Rhymes, ale ostatecznie nie wystąpił.

Czytaj dalej

News

Papoose dissuje Remy Ma i twierdzi, że pisał teksty byłej żonie. Fat Joe reaguje

Papoose w końcu odpowiedział na dissy byłej żony.

Opublikowany

 

remy ma papoose

Papoose twierdzi, że pisał wersy Remy Ma, ale Fat Joe, który zna raperkę od dekad, zapewnia, że nigdy nie widział, żeby ktokolwiek tworzył za nią teksty.

Papoose uderza w Remy Ma

Rozstanie Remy Ma i Papoose’a coraz mocniej przenosi się z życia prywatnego do rapu. Kolejny rozdział ich konfliktu przyniósł numer „Jezebel”, w którym Papoose zasugerował, że miał po cichu pisać część tekstów swojej żony, jednocześnie publicznie chwaląc jej umiejętności.

To gruby zarzut, szczególnie w hip-hopie, gdzie autorstwo własnych wersów od zawsze jest jednym z fundamentów wiarygodności. Remy już wcześniej odrzucała podobne sugestie. W kwietniowym kawałku „W.Y.F.L.” odpowiedziała na narrację, według której Papoose miał być jej ghostwriterem.

Teraz o sprawę zapytano Fat Joe, czyli człowieka, który zna Remy od lat i nagrywał z nią na długo przed całym zamieszaniem wokół jej małżeństwa.

Fat Joe nie chce wchodzić między Remy i Papoose’a

Temat pojawił się podczas wizyty Fat Joe w „The Real Report” prowadzonym przez Tony’ego Yayo i Uncle Murdę. Yayo przypomniał, że Remy miała na koncie numery z Big Punem i Fat Joe jeszcze przed związkiem z Papoose’em.

Joe od razu zaznaczył, dlaczego nie zamierza wybierać strony w ich prywatnej wojnie. Powód jest bardzo osobisty.

– Jej córka jest moją chrześnicą. Mam zasadę, żeby nie mieszać się między nich, bo nie mogę mieć żadnego problemu z moją chrześnicą. Za bardzo ją kocham i nie chcę, żeby jej ojciec i ja zaczęliśmy się przez to atakować. Dlatego staram się pilnować własnych spraw.

„Nigdy nie widziałem, żeby ktoś pisał teksty Remy”

Kiedy jednak rozmowa zeszła konkretnie na ghostwriting, Fat Joe nie uciekł od odpowiedzi.

– Osobiście Fat Joe nigdy, do dzisiaj, nie widział, żeby ktokolwiek pisał teksty Remy. W tym tygodniu zrobiła dziesięć numerów. Jest uzbrojona w wersy. W tym tygodniu! Więc nie wiem, co mam wam powiedzieć.

Fat Joe nie zamierza też robić za sędziego w rozwodzie wieloletniej pary. Zażartował nawet, że w swoim pokoju ma więcej zdjęć chrześnicy niż własnych dzieci.

Czytaj dalej

News

Nitrozyniak: „Zdelegalizowałbym kobiecy rap”. Streamer wskazał tylko 2 dobre raperki na scenie

Streamer brutalnie ocenił kobiecy rap.

Opublikowany

 

Przez

nitrozyniak

Nitrozyniak skreślił niemal całą kobiecą scenę rapową w Polsce, zostawiając na placu boju tylko Oliwkę Brazil i Izzi Mad.

Nitrozyniak nie ma najlepszego zdania o kondycji kobiecego rapu w Polsce. Streamer rzucił mocną opinię, według której większość raperek nie prezentuje poziomu, który zasługiwałby na jego uznanie.

– Rap kobiecy w Polsce powinien zostać zdelegalizowany – stwierdził w podcaście Zgrzyt.

Nitro zrobił jednak dwa wyjątki. Jego zdaniem w Polsce są obecnie tylko dwie raperki, które naprawdę dobrze rapują – Oliwka Brazil oraz Izzi Mad. W przypadku tej drugiej mieliśmy niedawno okazję pojawić się na planie jej klipu.

W rozmowie pojawił się również temat Young Leosi. Gimper zapytał Nitrozyniaka, czy jego zdaniem reprezentantka Baila Ella dobrze rapuje. Streamer kompletnie nie kupuje jednak wrzucania jej do jednego worka z raperkami.

– Ona nie rapuje, tylko śpiewa i dla mnie nie jest raperką – odpowiedział.

Poniżej wideo:

Czytaj dalej

News

Owca WK wszedł w muzykę – na Spotify trafiły dwa jego numery

Współtwórca marki Dzik zamienił ciężary na instrumenty.

Opublikowany

 

Przez

owcawk

Owca z Warszawskiego Koksu wszedł w muzykę – nagrywa, gra na instrumentach i sam składa swoje numery.

Owca, znany przede wszystkim z Warszawskiego Koksu i współtworzenia marki Dzik, postanowił spróbować swoich sił w zupełnie innej branży. Na Spotify można znaleźć jego profil „owcawk”, gdzie na razie dostępne są dwa kawałki: „Utwór 1” oraz „Mały Chłopiec”.

– Na Spotify wrzucam proces nauki teorii muzyki i gry na instrumentach, całość nagrywam, miksuję i składam w Ableton Live – wyjaśnił.

Co ciekawe, mimo zaledwie dwóch opublikowanych utworów profil nie świeci pustkami. Na ten moment owcawk ma około 5,2 tys. miesięcznych słuchaczy.

Owca przez lata kojarzył się z siłownią, ciężarami i biznesem, a teraz do tej listy dopisał instrumenty, produkcję i Abletona.

Czytaj dalej

News

Hukos komentuje wyrzucenie Macklemore’a z trasy Eda Sheerana. „Piękna reklama”

„Powiedział kilka słów prawdy”.

Opublikowany

 

Przez

hukos macklemore

Hukos stanął po stronie Macklemore’a po jego wyrzuceniu z trasy Eda Sheerana i w ostrych słowach skomentował całą sytuację.

Wyrzucenie Macklemore’a z trasy Eda Sheerana odbiło się szerokim echem także w Polsce. Głos zabrał Hukos, który od dawna nie ukrywa swojego stanowiska wobec wojny w Strefie Gazy. Tym razem raper mocno uderzył w Izrael oraz właścicieli stadionów odpowiedzialnych za decyzję dotyczącą amerykańskiego artysty.

– Maclemore powiedział dosłownie kilka słów prawdy na temat mordowania niewinnych ludzi w imię chorej polityki, a koszerni właściciele stadionów dostali bólu dupy, bo nie można mówić jak jest o najbardziej zbrodniczym państwie świata, które jest położone tam gdzie chce i wywalili chłopa z grania supportów przed Edem Sheeranem – napisał.

– Piękna reklama i przykład jak można stracić coś, by zyskać wiele. Także odpalam Macklemore’a i zaczynam gotować leczo. Niech se chłop zarobi co i wam polecam – dodał.

Kiedy trasa brytyjskiego muzyka zaczęła się sypać, ten postanowił wydać komentarz, w którym również potępił działania Izraela.

– To, co dzieje się w Strefie Gazy, jest katastrofalne, nieuzasadnione, nieproporcjonalne – powiedział Sheeran.

Czytaj dalej

Popularne

Copyright © Łukasz Kazek dla GlamRap.pl 2011-2026.
(Ta strona może używać Cookies, przeglądanie jej to zgoda na ich używanie.)

error: