Felieton
KOMENTARZ KAABANA: Solar vs LaikIke1
Po wielu latach morderczej pracy i zaczepiania kogo-tylko-się-da Raper SolarBiałas, a konkretnie jego pierwszy człon, wreszcie dostał to, czego chciał od lat: ktoś odpowiedział na jego zaczepki w formie dissu, a nie tylko odgrażania się czy to w wywiadach, czy to na facebooku.
Wszystko zaczęło się od jednego z wielu facebookowych elaboratów niekorowanego króla ślizgu, który w charakterystyczny dla siebie sposób przejechał się po wszysktich nielubianych przez niego raperach. Takie wywody w jego przypadku to żadna nowość, nawet można wskazać na ich pewną regularność. W jednym z nich napisał:
„Podziemie nie pokazało pazura, Karwan to zwykła ciapa, zerwaliśmy przez to kontakt bo kurwa ile można lecieć na patencie niedorozwiniętego (a tak Cię lubiłem) W ogóle cała ta ekipa plejerów, solarów, białasów, pjentaków,wiciów, chuj wie kogo, jest do odjebania w dwóch wersach i jak się czują to się to stanie, bez hejtu za to kurwa z pięknym swingiem, nowe pokolenie to kukły, małe księżniczki, dwa wersy, nic więcej gnojki, kupię wam najki i wypierdalać, serio wacki.”
I tak oto zaczęła się cała chryja, której kontynuację mamy okazję oglądać dopiero dziś. Przypomnijmy, że w grudniu Solar odniósł się do tych zarzutów następującymi słowami:
„Pajacu jebany, nie chce mi sie szukac, ale jeszcze z rok temu co zes chuj lizal na slizgu. zdechnij se w tym swoim andergrandzie andeergrandu. zagraj jakis koncert, nagraj wiecej niz kawalek rocznie albo myj talerze i stul pizde. Albo weź zacznij wpisy na blogu tłumaczyc kawalkami, bo to by mialo wiekszy sens niz to twoje grafomanstwo. no i pozdro pezet nagramy cos wierze oczywiscie!”
Tutaj powstają dwa pytania: czemu wtedy Laik nie odpowiedział na te zaczepki kawałkiem, skoro przeciwnik – jak sam powiedział parę dni wcześniej – „jest do odjebania w dwóch wersach”. Drugie pytanie to czemu Solar nie wypuścił wtedy kawałka, który ostatecznie wyciekł do sieci dopiero w czerwcu? Obawiam się, że mógł przestraszyć się konsekwencji, ale tego nie wiemy.
Tak czy inaczej doczekaliśmy się jedynie pisemnej odpowiedzi Krula:
„No cześć. najpierw Solar, poza kontrolom bo pewnie najebany jak ja teraz, odczuł dyskomfort w okolicach: zrozum ziomeczku, że jedynym dobrym numerem na tym ostatnim potworku jaki wydaliście było ”Nieporozumienie” i, po pierwsze, podkład robi tam całą robotę, natomiast drugie (nie mniej ważne zauważ) skrzypce gra tam Dany, jego przezajebisty refren oraz zwrotka, którą wpierdala was obydwóch wszystkim, zaczynając od flow a kończąc na technnice, co (akurat w tym wypadku) nie jest dla niego komplementem. Propsy za wyjebkę na mainstream, jednak brakuje Wam umiejętności i obaj z Białasem lecicie jak Autosan po polskich jezdniach. Rozumiem, że wiara w siebie i propsy od idiotów każą Wam myśleć inaczej, inaczej jednak nie jest […]. Beef oczywiście jak najbardziej, możesz zaprosić chujowego (ILE TO JUŻ LAT) Tomba, możesz wziąć Białasa, no przecież prędzej się zesrasz niż dasz mi radę sam i myślę, że obaj o tym wiemy. Możesz wziąć resztę tych dziwnych postaci, nie wiesz co się stanie, ja wiem, także orient bo to jest ten moment, kiedy musisz pomyśleć, jesteśmy (poglądowo bardzo blisko) i to nie będzie kolejna runda z chujowym eldo, zapewniam Cię o tym och”
Pytanie postawione w poprzednim akapicie tutaj się potęguje: skoro Solar czuł się tak pewnie, to czemu nie wypuścił wtedy dissu na Laika? Przecież był nawet nagrany, a skoro twierdził, że adwersarz nagrywa jeden kawałek w roku, to tym bardziej mógł pokopać – jego zdaniem – leżącego. Nie zrobił tego, zaś cała afera przycichła, żeby wybuchnąć ze zdwojoną siłą dopiero późną wiosną.
Wszystko zaczęło się od wspomnianego wcześniej kawałka wrzuconego do neta pod nazwą „CIACH 6 – Solar #zwrotka pierwotna”.
To w nim padły wersy takie jak:
„Jak ja nawijam nawet Janusz Weiss nie ma pytań
Nie pyta nawet, jak mu mówię: JEBAĆ LAIKA”
W tzw. międzyczasie na rynku pojawił się legalny debiut Solara i Białasa, na którym znalazł się kawałek „SB Maffija”. To właśnie w tym numerze dostaje się m.in. Laikowi. W związku z tym, że track ten został udostępniony raptem dzień przed wypuszczeniem odpowiedzi, nie należy brać go pod uwagę na tym etapie.
Solar/Białas – SB Maffija
Kontratak zaczynający się od słów „ema Solar, kurwo jebana, ja ci dam jebać Laika” trafiła do Internetu 18 czerwca:
Laikike1 – „Solar Kurwo Minuta”
Tytuł („Minuta”) nawiązuje rzecz jasna do zeszłorocznego dissu PeeRZeta, który na jesieni wpuścił odpowiedź na zaczepki Solara i Białasa, która trwała właśnie minutę. Różnica jest taka, że raper z Krakowa konkretnie wypunktował duet i nie było co zbierać, zaś nasz emigracyjny raper zbłaźnił się przetaczając raptem 2 sensowne argumenty (o płaczu po bitwie oraz ustawce z Emateiem), zaś poza tym rzucił kilkanaście prostackich inwektyw, które nie dość, że nie mają żadnej mocy, to jeszcze nijak się mają do jego stylówki.
Na odpowiedź nie trzeba było czekać zbyt długo: już 4 dni po tym zdarzeniu mogliśmy odsłuchać „LAIG TY KURWIAKU Z GRZYWO”, w którym Solar celnie punktuje przeciwnika.
Nie będę tutaj wypisywał konkretynch linijek, najlepsze moim zdaniem są te opisujące reakcje na plany zostania nauczycielem angielskiego w Anglii, oraz wytykające ilość wydanych płyt. Z obiekcji: brak odpowiedzi na zarzut o ustawce z Emateiem oraz wers „jakie chcesz zebrać plony, skoro siejesz tylko ferment”, który równie dobrze mógłby być przytykiem w stronę reprezentanta Prosto.
Znając tempo adwersarza, na kolejną odpowiedź trzeba będzie jeszcze chwile poczekać. Jak dobrze wiemy nasz „kurwiak z grzywo” dość dobrze ogarnia internety, więc z pewnością wziął sobie do serca wszystkie negatywne (a takie przeważały) opinie o swoim tracku. Tutaj odnotujmy jeszcze postawę psychofanów, którzy lansowali teorię, że ich ulubieniec specjalnie nagrał słaby track, żeby jeszcze bardziej sprowokować adwersarza. Oczywiście jest to hipoteza na poziomie reptilian i innych iluminatów.
Jeżeli wierzyć zapowiedziom Solara, który do spółki z Białasem utyskiwał nad faktem, że nikt się nie chce z nimi dissować, to on tego beefu nie odpuści. Takiego ruchu nie należy się również spodziewać ze strony Laika, więc przyszłość rysuje się dość interesująco. Z pewnością jeszcze ciekawiej byłoby w sytuacji, gdyby do beefu dołączyły kolejne osoby. Tutaj mam na myśli Bobera, który bądź co bądź został zahaczony, oraz kogoś z SB MAFFIJ, której skład przedstawia się następująco: Solar/Białas, Tomb, Quebonafide, Danny, Hary, Blejk, Trzy-Sześć, Wiciu, a nazwą której zatytułowany został kawałek, w którym atakowany jest Laik.
Czas pokaże co będzie, ale wszystko wskazuje na to, że WRESZCIE na polskiej scenie będziemy mieli do czynienia z prawdziwym beefem, a nie wymianą uprzejmości i przedwczesnym wycofaniem się z konfliktu, zazwyczaj motywowanym absurdalnymi pobudkami. Ja czekam.
Felieton
Oki wpadł we własne sidła? Niewygodne fakty po beefie z Kinnym Zimmerem – felieton
Hipokryta, który rzuca słowa na wiatr?
W czasie beefu z Kinnym Zimmerem Oki punktował rywala za współprace reklamowe i stawiał ultimatum organizatorowi Rap Stacji. Dziś oba te wątki wracają jak bumerang.
Kinny trafił w punkt? Tymbark potwierdza jego wersy
Jeszcze kilka miesięcy temu Oki celował w Kinny’ego Zimmera z ciężkimi argumentami. Jednym z najgłośniejszych zarzutów było rzekome sprzedawanie każdego numeru sponsorom.
„Dziękują mi Twoi fani – pierwszy track bez lokowania” – nawijał Oki, sugerując, że jego przeciwnik nie potrafi funkcjonować bez reklamowych współprac.
Dziś ten fragment wraca niczym bumerang. W klipie promującym „REKLAMACJA’47: CD1” można było zauważyć charakterystyczną niebieską butelkę Tymbarka. Już wtedy informowaliśmy, że za obecnością produktu może stać szersza współpraca. Teraz sprawa została oficjalnie potwierdzona. Do sklepów trafiły napoje Tymbark sygnowane ksywką Okiego o smaku kwaśnego jabłka.

W tym kontekście szczególnie mocno wybrzmiewają wersy Kinny’ego Zimmera: „Na filmie do płyty lokujesz Tymbarka. Jak okaże się że macie deala, pęknie twoja bańka” – rapował.
Patrząc na rozwój wydarzeń, trudno nie zauważyć, że przewidywania Kinny’ego okazały się trafione.
Oki postawił ultimatum. Rap Stacja go zweryfikowała
To jednak niejedyny temat, który wraca przy okazji tamtego konfliktu. W trakcie beefu głośno było również o Rap Stacji. Oki szantażował Waldiego, organizatora festiwalu, że jeśli w line-upie pojawi się Kinny Zimmer, to on sam nie wystąpi.
Ostatecznie rzeczywistość zweryfikowała te deklaracje. W składzie imprezy znaleźli się obaj raperzy, a zapowiadane ultimatum nie zostało zrealizowane. Trudno więc pogodzić takie działania z wizerunkiem rapera, który podczas beefu tak chętnie rozliczał innych z autentyczności i konsekwencji.

Czy Oki przegrał beef?
To już kwestia indywidualnej oceny słuchaczy. Nie zmienia to jednak faktu, że zarzuty dotyczące hipokryzji i braku konsekwencji wracają do Okiego ze zdwojoną siłą, a jego przeciwnik nie zaliczył w trakcie beefu równie głośnych wpadek. Gdyby konflikt trwał dłużej, lista podobnych tematów mogłaby być jeszcze dłuższa.
Tym razem uznania w kierunku Okiego nie będzie ani słowem, ani oczami.
Felieton
Łatwogang stał się nietykalny. Sięga po nasze pieniądze na lek, który nie działa? – felieton
Zamiast porządnego researchu, streamer bazuje głównie na emocjach.
Łatwogang po sukcesie swojej akcji charytatywnej wszedł poziom wyżej i zaczął apelować do rządu o refundację terapii dla dzieci z DMD. Problem w tym, że chodzi o lek, którego skuteczność podważają europejskie instytucje, a emocjonalna presja na polityków zaczyna wymykać się spod kontroli, bo za wszystko tym razem mamy zapłacić my wszyscy.
Polacy będą sponsorować amerykańskich lekarzy?
Nie mam problemu ze zbiórkami. Serio. Jeśli ktoś chce wydać własne pieniądze na eksperymentalną terapię dla chorego dziecka – jego sprawa. Ludzie potrafią się jednoczyć, pomagać i to jest piękne. Pierwsza akcja Łatwoganga zrobiła gigantyczne wrażenie i ciężko było nie mieć szacunku do skali mobilizacji. Tyle że teraz to już zupełnie inna bajka.
Bo kiedy streamer z milionowymi zasięgami zaczyna naciskać na refundację terapii przez państwo, przestaje chodzić wyłącznie o dobre serce. Wtedy w grę wchodzą pieniądze podatników, decyzje medyczne i odpowiedzialność za przekaz, który większość z nas łyka bez żadnego researchu tylko dlatego, że tak powiedział Łatwogang.
Lek Elevidys, o którym mowa, nie został dopuszczony w Europie. Europejska Agencja Leków stwierdziła wprost, że nie wykazano korzyści ze stosowania preparatu. To nie teoria z TikToka, tylko stanowisko jednej z najważniejszych instytucji medycznych na świecie. Terapia dostała jedynie warunkową zgodę FDA w USA i to pod bardzo konkretnymi ograniczeniami. Lek można podawać wyłącznie określonej grupie dzieci, a wokół terapii pojawiają się też informacje o ciężkich skutkach ubocznych, nawet przypadkach śmiertelnych. Nie uśmiecha mi się więc z mojej własnej kieszeni sponsorować amerykańskich lekarzy i ich lek, który nie wiadomo czy działa, a z raportów wynika, że działa słabo.
Lek Elevidys został przetestowany na 125 dzieciach i nigdy nikomu się nie polepszyło.
— Brat Pid (@brat_pid73861) May 24, 2026
Jak się wpisze nazwę leku w wyszukiwarce, to pierwsze co wychodzi to dokument niedający pozwolenia na obrót w Europie.
Koszt dla jednej osoby to kilkanaście milionów złotych. pic.twitter.com/zNX0jPUvaQ
Emocje i presja
Mimo tego Łatwogang i jego pobratymcy w komentarzach nakreślili prostą narrację: kto ma wątpliwości, ten jest przeciwko chorym dzieciom. No bo jak to, NA CHORE DZIECI NIE DASZ?
Przekaz ten zaczyna coraz mocniej opierać się na emocjach i presji moralnej, którą napędzają też ludzie w komentarzach, zamiast na spokojnej rozmowie o faktach. Jeśli zadasz pytanie o skuteczność terapii, jesteś potworem. Jeśli przypomnisz, że państwo nie drukuje własnych pieniędzy, tylko wydaje kasę obywateli, dostajesz łatkę człowieka bez serca.
Łatwogang ewidentnie działa pod wpływem emocji i gigantycznej fali uwielbienia. Problem polega na tym, że internet bardzo szybko robi z influencerów moralnych liderów. Wystarczy jedna viralowa akcja i nagle streamer staje się dla ludzi większym autorytetem niż lekarz. To już nie jest tylko „pomaganie dzieciom”. To próba wpływania na politykę zdrowotną państwa przez presję społeczną i emocjonalne filmiki.
Bo jeśli dziś każda internetowa mobilizacja ma wymuszać refundację terapii odrzuconej przez europejskich ekspertów, to jutro będziemy podejmować decyzje zdrowotne na podstawie lajków, a nie badań.
Dobry chłopak, ale działa na emocjach
Działalność internetowa Łatwoganga pokazała nam, że to zwykły, dobry chłopak, ale działa bardzo spontanicznie i często pod wpływem silnych emocji. Osoby z jego otoczenia mówiły otwarcie po pierwszej zbiórce, że wszystko u niego jest totalnym spontanem. 9-dniowy stream mógł się w ogóle nie udać, bo nie było żadnego szczegółowego planu, a transmisję odpalono na starym komputerze, który w każdej chwili mógł się wyłączyć. Ostatnia akcja rowerowa również wyglądała na zrobioną na prędce, co wiedzieliśmy po wielu wpadkach ze sprzętem.
*Powyższy felieton jest bardzo niepopularną opinią, bo Łatwogang w kilka tygodni stał się osoba nietykalną w Polsce, podobnie zresztą jak Bedoes, o którym innym razem.
Felieton
B.R.O. tworzy śpiewających influencerów, a teraz mówi, że „mainstream to znajomości, pieniądze i sztucznych uśmiech”
Większego zaorania w ostatnim czasie nie było.
B.R.O. wydał całkiem dobry technicznie numer „Maszyna”, który jednak nie broni się lirycznie. Strzały w powietrze, które przebiły oba kolana Broskiego.
Jedną z największych bolączek polskich raperów są strzały w powietrze. Kogo oni nie rozliczają w numerach. Wszystko im się nie podoba. Kiedy jednak podamy konkretne ksywy, które możemy dopasować do ich linijek 1:1, nabierają wody w usta albo się głupio tłumaczą.
Najświeższym przykładem pier***nia totalnych głupot jest B.R.O., który wymierzył linijki w mainstream, zapominając, że z takimi ludźmi chętnie i cały czas współpracuje, bo kosi z nich – pewnie – nieprzyzwoite pieniądze.
„Pływałem w głównym nurcie, czytaj w tym brudnym gównie. W którym rządzi pieniądz, znajomości no i sztuczny uśmiech. Jeśli go nosisz jesteś pustym głupcem. Bo to jak uprawiać prostytucję, mówiąc że to duży sukces” – nawija.
B.R.O. jest naczelnym ghostwriterem sztucznie stworzonych influencerów. Współpracuje głównie z Ekipą Friza, który uczy od podstaw swoich podopiecznych wspomnianych przez rapera „sztucznych uśmiechów” albo przesadzonych reakcji. W taki sposób buduje armię contentowych produktów, które zamiast własnego języka dostają gotowe teksty, gotowe emocje i gotowe schematy zachowań. Wszystko po to, żeby kamera widziała luz, a algorytm dostał dokładnie to, co lubi najbardziej: przesadę, krzyk i wiecznie przyklejony uśmiech.
B.R.O. cały czas działa z Frizem i Wersow i wciąż pisze teksty im oraz ich influencerom, których akapit wyżej porównuje do „prostytutek”, bo sztuczny uśmiech i znajomości chyba do nich pasują w 100% – prawda?
Dalej w numerze nie jest wcale lepiej: „Słucham wasze zwrotki wszystkie pocięte jak rozbi” – znów strzela w powietrze i kolejny raz wers ten można przypisać do jego „podopiecznych”, którzy bez pocięcia zwrotek byliby asłuchalni nawet dla 10-latków.
Może B.R.O. to maszyna, ale zaczęła już dawno rdzewieć, po tym pamiętnym piwie wylanym na głowę przez Belmondziaka.

Felieton
Robią z nas złodziei. Kupując smartfona, zapłacimy więcej, a kasa pójdzie m.in. do raperów – felieton
Nowa, stara opłata, który uderzy we wszystkich, ale tylko niektórzy na niej zarobią.
Rząd rusza z aktualizacją opłaty reprograficznej. Nowe zasady obejmują m.in. smartfony i laptopy, a pieniądze mają trafić do artystów, w tym do raperów. No i kto tu kogo okrada?
Ministerstwo dumnie ogłasza
Minister kultury Marta Cienkowska podpisała rozporządzenie, które aktualizuje zasady pobierania opłat od urządzeń używanych do kopiowania i odtwarzania treści. – Polscy twórcy latami czekali na tę decyzję. Dziś z satysfakcją ogłaszam: mamy to!” – przekazała w komunikacie opublikowanym na portalu X.
Polscy twórcy latami czekali na tę decyzję. Dziś z satysfakcją ogłaszam: mamy to! Właśnie podpisałam rozporządzenie dot. opłaty reprograficznej. To był trudny proces, pełen lobbingu i fake newsów o rzekomych "nowych podatkach". Prawda jest prosta: pożegnaliśmy lata 90. (faksy i…
— Marta Cienkowska (@MartaCienkowska) April 30, 2026
Smartfony i laptopy objęte opłatą!
Na czym polega zmiana? Lista sprzętów objętych opłatą została dostosowana do tego, jak dziś konsumujemy muzykę, filmy i inne treści. Do gry wchodzą m.in. smartfony, laptopy, tablety, telewizory oraz dekodery z pamięcią albo funkcją nagrywania. W praktyce chodzi o urządzenia, które realnie służą do kopiowania lub przechowywania materiałów chronionych prawem autorskim.

Czyli co, jesteśmy złodziejami?
Po chłopsku, twórcy ustawy chyba uważają, że jesteśmy złodziejami, bo z góry zakładają, że nielegalnie słuchamy muzyki, przegrywając ją sobie na telefony lub korzystając z nielegalnych źródeł streamingu. Ciekawe jakie to nielegalne źródła mamy w czasach powszechnego dostępu do Youtube i Spotify.
Żeby jednak było miło i fajniusio pani minister rozszerzoną opłatę ubrała w ładne słowa: – Giganci sprzętowi dzielą się swoimi zyskami z polskimi twórcami – podkreśliła.
Jak to dokładnie działa – wyjaśniamy
Kupujesz np. telefon albo pendrive. W cenie jest już opłata reprograficzna. Producent/importer przekazuje ją do organizacji, a organizacje dzielą pieniądze między twórców. Artyści dostają część pieniędzy, jeśli są zarejestrowani w takich organizacjach jak ZAiKS czy STOART, a ich muzyka jest uwzględniona w podziale. Gotówka jest rozdzielana według określonych zasad.
Ministerstwo uspokaja, jesteśmy spokojni
Ministerstwo ma życzeniowe myślenie na temat wzrostu cen elektroniki w związku z rozszerzoną opłatą. W uzasadnieniu projektu czytamy: – Biorąc pod uwagę stosunkowo niski poziom opłat przyjęty w projekcie rozporządzenia, należy uznać, że wpływ na sytuację konsumentów nie będzie znaczący.
Wszyscy jednak dobrze wiemy, że opłata ta zostanie przeniesiona na końcowego użytkownika, i to my zapłacimy więcej za smartfona czy laptopa, a miliony pójdą do artystów i twórców,
Miliony złotych wpływów
W 2024 roku wpływy z opłaty reprograficznej wyniosły 35,8 mln zł. Po zmianach budżet dla twórców może wzrosnąć nawet do poziomu 150-200 mln zł rocznie. Według szacunków stawka opłaty ma wynosić od 1 do 3% wartości urządzenia.
Jakie to piękne, a ty co słuchaczu o tym myślisz?
Chorzów to miasto, które wyjątkowo nie ma szczęścia do ludobójczej symboliki i rapu. Dopiero co ucichł temat wizerunku sympatyka Ruchu z tatuażem hitlerowskiej gapy na karku w teledysku Bonusa RPK, a teraz medialną burzę wywołały próby blokady koncertu Kanye Westa. Czy jednak nie można tu dostrzec pewnej niesprawiedliwości w ocenie amerykańskiej gwiazdy?
Nie lada zagwozdkę mają decydenci w kwestii zgody na organizację czerwcowego koncertu Kanye Westa. Już pojawiają się przecieki, że zielonego światła na imprezę nie będzie. Z jednej strony warto pokazać, że jesteśmy zupełnie inni kulturowo niż np. Niemcy, gdzie wielu zbrodniarzy nie poniosło żadnej odpowiedzialności po wojnie i mogli spokojnie wychowywać kolejne pokolenia naszych zachodnich sąsiadów, piastując ważne stanowiska publiczne. Z drugiej – czy osoba chora psychicznie musi być wiecznie stygmatyzowana z powodu odklejek z przeszłości, które mogły wywołać np. źle dobrane leki?
W zasięgowych głosach sprzeciwu przodują zwłaszcza minister Marta Cienkowska i Krzysztof Stanowski. Pytaniem otwartym pozostaje, dlaczego Stanowski nie był równie stanowczy, gdy ambasador Ukrainy wybielał na antenie Kanału Zero hitlerowskiego kolaboranta, Romana Szuchewycza, który uczestniczył w pogromach ludności cywilnej?
"I przejdzie Panu przez gardło, żeby powiedzieć, że Roman Szuchewycz jest zbrodniarzem wojennym?" – zapytała @abojke ambasadora Ukrainy @VasylBodnar w wywiadzie dla @OficjalneZero.
— Stowarzyszenie „Wspólnota i Pamięć” (@WspolnotaPamiec) January 11, 2026
"Nie, nie powiem tego" – usłyszała w odpowiedzi.
Ambasador zaprzecza samemu sobie. Z jednej… pic.twitter.com/9F0rMzvgEf
Z tęczową swastyką na szyi zaprezentował się fotoreporterom w 2015 roku Maciej Maleńczuk, a dziś jest przecież jednym z pupilów prorządowych mediów. Podobna akcja tyczy się Olgi Tokarczuk, która pozowała na tle krzyża przerobionego na hitlerowski symbol. Żadnej dyskusji nie wywołała też manifestacja byłego prezydenta Ukrainy, Petra Poroszenko, który w 2023 roku udostępnił nagranie z czarnym słońcem na ramieniu, czyli ulubionym symbolem jednego z architektów obozów śmierci, Heinricha Himmlera. Czy w związku z tym możemy mówić wprost o zjawisku „równi i równiejsi”?
Поїздка на фронт для мене — це завжди найголовніша подія тижня. Хедлайнер в розкладі.
Після парламентської діяльності, перемовин з міжнародними партнерами щодо підтримки України, акумулювання та розподілу благодійної допомоги та іншої тихої роботи в тилу, ця подія — великий… pic.twitter.com/5aucKuX5c7— Петро Порошенко (@poroshenko) September 10, 2023
-
News4 dni temuPodano kwotę, za jaką Popek sprzedał swoje konto na Instagramie
-
teledysk19 godzin temuKizo i Julia Wieniawa pokazali „Lawetę”
-
News4 dni temuFu stanął w obronie Sokoła. „Obrywa cała ekipa. To lincz”
-
News3 dni temuSyn Młynarza wbił serię szpil Sokołowi
-
News3 dni temuKęKę znika ze sceny. Raper ogłosił minimum roczną przerwę od koncertów
-
News2 dni temu„Gdyby nie Gural, byłby nikim” – Kaczor odpowiada na złośliwe komentarze
-
News3 dni temuAlberto kończy 33 lata – zmienił wizerunek i pokazuje dwa paszporty
-
News2 dni temuKaz Bałagane zaskoczony. Znana firma sięgnęła po jego kultowy mem