Sprawdź nas też tutaj

Felieton

Mata przejął Maka, a Polacy nie mogą tego zdzierżyć – felieton

Społeczeństwo bardzo pozytywnie odebrało nową współpracę Michała… nie no żartuję.

Opublikowany

 

mata mcdonalds

Mata przejął Maka. Tym zgrabnie fonetycznie hasłem, międzynarodowa sieć fast foodów ogłosiła współpracę z reprezentantem SBM Label. W ramach ich kolaboracji do telewizji trafił spot reklamowy z udziałem całego Gombao 33, a do restauracji dedykowany tej akcji zestaw. W jego skład wchodził potrójny cheeseburger, frytki i waniliowa Matcha Latte. Daje nam to dwa produkty niedostępne w codziennej ofercie McDonald’s i to w całkiem przyzwoitej cenie. Dla porównania Travis Scott zaledwie rok temu mógł się pochwalić jedynie spersonalizowaną kanapką, Spritem i frytkami z sosem BBQ. Tak właściwie, to nic więcej niż to, co można by było wyklikać w kiosku samoobsługowego. Z tą różnicą, że Jacques dostał jeszcze figurkę własnej persony, a Mata zestaw wlepek. Obaj panowie zwieńczyli swoje przygody z brandem pod dwoma łukami, poprzez limitowane kolekcje ubrań. Reasumując, wszystko super. Społeczeństwo również pozytywnie odebrało nową współpracę Michała… nie no żartuję. Żyjemy przecież w Polsce, tutaj to niewykonalne. W państwie, gdzie jak robisz coś “więcej” to na pewno źle, a skrytykuje cię za to banda przygłupów i degeneratów na miarę XXI wieku. 

SBM zawsze wiedziało jak iść w kontrowersje. Jeszcze zanim stali się wydawnictwem muzycznym, jako ekipa szli na przekór scenie. Dzisiaj, jako label wykorzystują swoje doświadczenie w tej materii, budując promocję swoich artystów na budzących emocje wśród odbiorców zabiegach. Jednak to, jak pokierowali karierą Matczaka, to ich osobiste, zdecydowane opus magnum. Przy czym na każdym kroku przypominając, że razem z Matą nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa. W niedługim czasie spodziewałbym się więc również kolejnych ruchów z ich strony. Przejdźmy jednak już do clue felietonu, czyli podsumowania wszelkich komentarzy, przeważnie przygłupich ludzi, na temat współpracy sieci restauracji i rapera. Pozwolę sobie okrasić je swoim krótkim komentarzem. 

Od czego tu zacząć. Może od tego, że Polacy dowiedzieli się dopiero, jak smakuje herbata z mlekiem? Harnaś to, to nie jest (śmiech). Pomijając rażącą niewiedzę naszego społeczeństwa, przejdźmy do rażącej mój mózg Mai Staśko. W swoim jakże pięknym materiale, będącym recenzją (?), wyrzuciła ⅔ zakupionego zestawu, próbując jedynie frytek, które akurat są jedynym standardowym elementem sprzedaży MCD. Kanapka zła, bo ma mięso, a Matcha zła, bo mleko. Nasza bohaterka to wegenka, więc biedna nie mogła zjeść takiego posiłku. Znaczy mogła, wystarczyło przy zamawianiu poprosić o zamienniki dla wegan. Wykwalifikowana kulinarna recenzentka wolała jednak wesprzeć obrót mięsem w Polsce. 

“To tak naprawdę czerpanie zysków na ciałach, życiach i zdrowiu ludzi. McDonald robi to od lat nie tylko nisko płacąc pracownikom, ale i wyzyskując cały przemysł hodowlany, ale i wpływa na konsumentów przez bardzo różne techniki manipulacji. Dlaczego raper się w to wszystko włączył, co mu to daje poza kasą? Czy żerowanie na ciałach bardzo młodych ludzi jest tego warte? Zwłaszcza, że Mata nie jest człowiekiem, który ledwo wiąże koniec z końcem”.

Reasumując, masz pieniądze, to nie wolno ci zarabiać pieniędzy. Tylko jak przymierasz głodem, masz prawo podjąć się pracy. Nic, tylko śmiać się. Padło też okrążenie o niskie zarobki w Macdonaldzie, które w rzeczywistości nie odbiegają od innych firm na podobnych stanowiskach. Wystarczy do nabycia takiej tajemnej wiedzy pół minutowy research w Internecie. Zawody niewymagające kwalifikacji, są słabo płatne. Ciekawe dlaczego. Maja nagrała sprostowanie, jednak w ramach niego jeszcze bardziej się ośmieszyła. Odpuszczę sobie komentowanie dalsze tej Pani, gdyż już mnie brzuch boli ze śmiechu. Przejdźmy dalej.

Dietetyk, Katarzyna Bosacka, odkryła dzięki Michałowi Matczakowi, iż fast foody są niezdrowe. Niesamowite. Zachwycające. Wzruszające. Szanowna szefowa działu urody i zdrowia w „Wysokich Obcasach” powinna otrzymać jakąś prestiżową nagrodę, za ten niebywały wniosek naukowy. Tak, zgadza się, że “łącznie zestaw promowany przez Matę zawiera aż 1119 kcal – to połowa dziennego zapotrzebowania energetycznego dla nastolatka”. Fajnie, super. Czyli bardzo podobnie co reszta zestawów dostępnych w Macdonaldzie. “Mata to artysta, który bije rekordy popularności głównie wśród młodego pokolenia i tu pojawia się pytanie… Czy współpraca rapera z McDonald’s i tym samym promowanie przez niego jedzenia typu fast-food wśród młodzieży jest fair?”. To już manipulacja słowem. Sprawiedliwość wobec młodzieży? Czy Mata wmawiał komuś, że to jedzenie jest zdrowe? Nie wydaje mi się. No, ale to jeszcze nie wszystko. “Każdy, kto promuje niezdrowe jedzenie, musi brać część odpowiedzialności za otyłość wśród dzieci. Amen”. Jaką odpowiedzialność ma wziąć? Nikt nie jest do niczego zmuszany. Nasza dziennikarka rzuca masę frazesów, populizmów i wyniośle brzmiących banałów. Zresztą, jak tu brać na poważnie taką wielce “uznaną dziennikarkę”, skoro ma ona spore problemy ze stawianiem przecinków. 

Dietetyk, aktywistka, to teraz niech będzie psychoterapeuta i zaraz po nim dziennikarka. Robert Rutkowski ostatnie wydarzenia wokół Maty komentuje następująco: „Magik”, czyli Piotr Łuszcz, tragicznie zmarły raper, którego poznałem osobiście dawno temu w warszawskim klubie Remont, członek legendarnych formacji Kaliber 44 i Paktofonika, przewraca się w grobie. Na naszych oczach bunt pokoleniowy dokonuje żywota. Umiera w zwałach tłuszczu, piętrzących się od śmieciowego żarcia oraz dusi się z chciwości. Czy jest to jeszcze tragiczne, czy już śmieszne, każdy niech oceni sam. Ikonę pokolenia „ileśtam” korumpuje niezbyt sympatyczne korpo. Od „Jestem Bogiem” do „Zestaw Maty”. Jak dobrze być już w smudze cienia…”. 

Magik świetnie skończył ze swoim buntem, no nie powiem. Wzór do naśladowania. Świetny przykład na wspaniałe życie, co zostało ukazane w filmie o jego karierze… a jednak nie. Piotr w dziele kinematograficznym nie został przedstawiony jako nieskazitelny człowiek, wręcz odwrotnie. Ja bym raczej nie powielał poczynań Łuszcza. Panie Robercie, proszę film obejrzeć jeszcze raz. Może panu coś się po prostu pomieszało. Pomieszało się też trochę w TVP, od kiedy PIS jest u władzy. Dziennikarka mojej jakże ulubionej stacji, Marzena Paczuska, stwierdziła, iż „raper Mata wykorzysta wizerunek taty, w promocji Mc Donald? Genialny PR, na który zasługujemy”. Jeśli mamy omamy i urojenia, należy się moim zdaniem udać do specjalisty. To przecież objawy schizofrenii, odmiany paranoidalnej. O, chyba Magik coś o niej nawijał kiedyś. Cóż za przypadek. Spokojnie, to nie tak, że ja tu pro TVN jestem, a przynajmniej dopóki Andrzej Morozowski rzuca zdania pokroju „Mata zrobił karierę, bo używa wulgaryzmów”. Wszyscy jesteście siebie warci.

Już nawet nie chce mi się komentować badania YouGov BrandIndex, którego sens jest równy słuchaniu Intruza i reszty StepArmii. Z podanych przez nich danych wynika, że grupa wiekowa 18-29, o ⅔ częściej odwiedziła MacDonalda przy akcji z Matą, a ankietowani z przedziału 30-44 lat wręcz ciut rzadziej. Brzmi to jakby sieciówka prawie, że straciła przez tę współpracę. Szkoda tylko, że docelowi odbiorcy, są niepełnoletni. Oni akurat nie mogą wziąć udziału w wybrykach YouGov, co podważa jakikolwiek sens wyników tegoż badania. Reasumując, to zwykła próba umniejszenia sukcesowi Matczaka, gdzie tylko się znalazło na to miejsce. Może jeszcze powiedzcie, że na Holendrach po 80-ce współpraca rapera nie zrobiła wrażenia. Jakież to okrutnie polskie i obrzydliwe. 

Minęły 33 dni. Współpraca Maty z Amerykańskim molochem dobiegła końca. Szef marketingu firmy, Tomasz Dębowski, ogłosił, iż pierwszy tydzień kampanii „Jak Mata przejął Maka” zaowocował trzecią najlepszą sprzedażą w historii McDonald’s Polska. Podkreślmy to, trzecią co do wielkości sprzedażą w historii sieci restauracji w naszym kraju. No i tutaj mój felieton miał jeszcze jeden akapit, reasumujący cały powyższy wywód. Mam jednak w zwyczaju zawsze poczekać parę tygodni z publikacją moich tekstów, całe szczęście. W międzyczasie Mata opublikował utwór „MC”, którego jednym wersem zastąpię całe podsumowanie:

“Zjebani boomerzy wychowani na przekrętach”.


Jeśli szukasz biletów na koncerty hip-hop/rap, zdobędziesz je w 100% legalnie u naszych przyjaciół z Biletomat.pl

 

Felieton

„Sentino przejął majówkę”. Kupionymi wyświetleniami czy botami od komentarzy? – felieton

Scamerski duet postanowił wypromować nowy numer i merch.

Opublikowany

 

Sentino przeżywa drugą młodość, przejmuje majówkę w Polsce – informują rapowe media. Tymczasem to kolejny scam spod szyldu Sentino x Trueman i jego brzydka promocja.

Konflikt Sentino z Truemanem sprzed kilku tygodni był prawdopodobnie tylko sprytnym planem marketingowym dla kilku nagłówków. Chociaż wiemy, jaki jest Sebastian, to przemycanie przez Truemana co chwila informacji o „Casablance”, kiedy są pokłóceni od samego początku źle pachniało. Minęły zaledwie dwa tygodnie, a duet rusza z grubą promocją: nowego numeru, płyty i merchu! W tak krótkim czasie udało się to wszystko zorganizować czy może było to przygotowane już wcześniej? Teraz śmierdzi już tak, jakby w domu zaparkowała ci śmieciarka, a to dalej nie wszystko.

Większość ostatnich numerów Sentino po miesiącu od publikacji ma ok. 150 tys. wyświetleń na Youtube. Nagle pojawia się kawałek „Casablanca”, który otwiera promocję płyty „King Sento 2” i merchu z koszulkami. Po dwóch dniach ma prawie pół miliona odsłon. Dziwne, ale wystarczy spojrzeć do komentarzy, żeby poznać prawdę o tej promocji.

Trapstar i jego wątpliwości

Numer od samego początku jest pompowany przez boty, które piszą także pod nim komentarze dla zwiększenia zasięgu poprzez interakcje. Nie są to tzw. wpisy premium pochodzące z Polski, bo te są kilka razy droższe od tych „turecko-azjatyckich”. To losowe komentarze po angielsku, które co kilka minut pojawiają się masowo pod klipem. Najczęściej powtarzające się to:

  • „You just earned a new subscriber”
  • „I can t stop smiling watching this”
Kupione komentarze pod klipem Sentino

Sentino jak Skolim?

Idziemy dalej. Za produkcje nowego numeru Sentino odpowiada Crackhouse. Bardzo bliscy współpracownicy Skolima, któremu Young Multi zarzucił niedawno, że kupił sobie karierę milionowymi wyświetleniami pod klipami. Dorzucamy do tego Truemana jako menagera i mamy scamerską drużynę marzeń.

Fani porównujący sytuację z Sentino do Skolima

Mimo tego, że nowy numer Sebastiana śmierdzi jak zgniłe jaja, laurka w zaprzyjaźnionych mediach musi się zgadzać:

Przy okazji polecam tekst na temat działalności Sentino i Truemana: Sentino spadł Truemanowi jak z nieba. Uwiarygadnia scamy.

Czytaj dalej

Felieton

GSP „Wars-Sawa” – felieton

„Kim oni są? – krzyczy policjant przesłuchujący Mahatmę”.

Opublikowany

 

Przez

gsp

Warszawa, miasto, gdzie to nie hajs był problemem, tylko do której dziwki pojechać na noc. Gdzie nowe perspektywy, przybierając kształt rysunkowych gwiazdek na nocnym niebie, wlewały się falami światła do naszych spojówek.

Było głośne, niespokojne, niebezpieczne, i choć w tamtym momencie wydawało się nam domem, było właściwie miejscem, by oddychać. Oddychać, ale nie tak zwyczajnie… Oddychać smogiem pełnym konopnego dymu i wydychać rap wypełniony marzeniami o luksusie

Pustelnik, poszukujący spokoju, mógłby go tu odnaleźć jedynie pośród gwaru, wśród szumu dostrzegając linie wewnętrznej ciszy oplatającej jego skronie jak bluszcz… Czemu wcześniej nie dostrzegłeś jej zasięgu? Spoglądał w dal!

A jego oczy? Jakby z bólu utkane, jakby z opalu wykute, wykształcone, by móc wyczuć to, co ukryte, jak opuszki niematerialnych palców, delikatnie muskające kształty pokoju, w którym leżała nago…

Ta, była idealna. Zawsze wolał drogie swemu sercu przyjaciółki od tanich dziwek z Mokotowa i proste towarzystwo złodziei z Woli, od lewackiej młodzieży w kolorowych strojach, towarzystwo starych gangsterów — zawsze uważał, że w pewnym sensie to zagrożenie, ale byli też tacy, których szanował. Na ogół trzeba się ich wystrzegać…

Naprawdę… Okradną was, zabiją, zniszczą wam życie — możecie być pewni. No chyba że macie jakieś w sobie to coś… Takie coś specjalnego, co oni też mają, ale nie wszyscy, którzy to mają, muszą być jak oni… Oni to nie my… My to nie oni…

– Kim oni są? – krzyczy policjant przesłuchujący Mahatmę. A ten tylko, uśmiechając się delikatnie, mówi tonem ledwie głośniejszym od szeptu:

– A kim są „Oni”?

Kondukt pogrzebowy, niczym strumień łez, niosąc z prądem kilkadziesiąt pękniętych serc, wlewał się przez bramę cmentarza.

Większa część osób wyszła zaraz po ceremonii — my jednak zostaliśmy.

Żadne z nas nie mogło się pogodzić, że postanowił odejść.

Zostawił po sobie pustkę, którą jak dziura w płucach do dziś dławi czasem mój oddech.
Żaden opis nie jest w stanie wyrazić cierpienia na obliczu jego matki, gdy zamykano trumnę

Ani wyrazu spojrzenia starego bandziora, gdy zrozumiał, że widzi go ostatni raz…

Dzwony zaczęły uderzać miarowo, a wiatr wybrzmiewał smutną pieśń…

Stary grabarz patrzał bez wyrazu na górę ziemi, którą trzeba było przysypać trumnę…

Za kilka dni postawią tam pomnik… Taki z prawdziwego zdarzenia…

Ale dziś wbili krzyż i położyli na nim kwiaty, by osłonić nagi kurchanik przed wzrokiem przechodniów.

Pomyślałem sobie, że chyba nawet kamieniarz nie przewidział takiego obrotu spraw…

Utwór i krótkie wyjaśnienie:

– Utwór dedykuje moim zmarłym przyjaciołom. Chciałem jeszcze raz zobaczyć was takich jak kiedyś, chciałem by wasze imiona nie poszły w zapomnienie, chciałem by to, że tak młodo odeszliście stało się lekcją dla moich słuchaczy. Lekcją, by cenić życie, a w nim to, co najważniejsze, czyli miłość i przyjaźń… Rest in Peace Bracia [*]… – komentuje GSP, publikując utwór „Wars-Sawa”.

Czytaj dalej

Felieton

Tede i Young Leosia – kolaboracja, która się nie udała?

„Najlepiej brzmi wyciszone” – brzmi jeden z wielu krytycznych komentarzy.

Opublikowany

 

tede young leosia

Tede postanowił na nową płytę „Vox Veritatis” zaprosić same kobiety, wśród których usłyszymy Bambi, Modelki i Young Leosię. Singiel z tą ostatnią ukazał się kilka dni temu i już możemy go podsumować, a właściwie zrobili to słuchacze.

Zarzuty w stronę Tedego i Young Leosi

Zazwyczaj, gdzie się nie pojawi Young Leosia, tam mamy murowany hit z repeat value. Niestety, nie w tym przypadku. Po trzech dniach kawałek z Tede „Więcej miejsca” ma skromne jak na taki duet niecałe 50 tys. wyświetleń klipu. Wynik kiepski i trzeba to otwarcie przyznać. Widać to też po odbiorze: 2 tys. łapek w górę i 400 w dół daje pogląd na to, że coś jest na rzeczy. Po wejściu w komentarze już jest wszystko jasne.

Słuchacze zarzucają Tedemu i Leosi, że nie wykorzystali potencjału współpracy. Numer nie buja tak jak powinien, trudno jest cokolwiek zrozumieć. Pojawiają też wątpliwości co do dobrze zrealizowanego numeru pod względem technicznym, w szczególności do mixu. Teledysk także się większości nie spodobał.

Statystyki klipu

Krytyka w kierunku „Możesz więcej” Tedego i Leosi

Oto kilka najczęściej lajkowanych komentarzy pod wspólnym singlem Tedego i Sary. Duet raczej nie będzie z nich zadowolony:

  • Szczerze, ale to jest chu**we, klip to już żenada całkowita.
  • Stary chłop i nie potrafi nagrać ani jednego kawałka bez wspomnienia o wyimaginowanych hejterach. Rent free.
  • Najlepiej brzmi wyciszone.
  • Szkoda zmarnowanego potencjału na kolabo, jakoś bez wyrazu ten kawałek. Taki po prostu poprawny. Bit też nudny. Z sentymentu włączyłem sobie „Szpanpan” dla porównania i realizacyjnie, dykcyjnie, tekstowo, bitowo – przepaść.
  • Mimo najszczerszych chęci, niewiele rozumiem z części Tedego. Mix w tym kawałku oraz w TSTMF położony. Zapowiada się interesujący album z nawet niezłym replay value, ale niestety niedopracowany technicznie.
  • nie rozumiem ani jednego słowa z tego utworu poza refrenem
  • Kawałek na max dwa przesłuchania. Tedzik top1 dla mnie ale niektóre jego ostatnie kawałki to wielkie iks de.

Propsów jest niewiele

Pozytywnych wpisów na temat kawałka jest niewiele i są to raczej pojedyncze pozycje, które nie cieszą się zbyt dużą popularnością:

  • Ale ta różnica w skillach to jest przepaść.
  • Tede xYL jest Moc. banger. banger.
  • Moja ulubiona piosenka musi być hitem.
  • Super. zajebiste. Mam nadzieję, że kiedyś spotkam TDF-a jeden z ”NIELICZNYCH” Polskich Raperów, których na co dzień słucham.

Z Bambi poszło lepiej, ale też bez fajerwerków

Niedawno sporych echem odbiło się przekazanie przez Tedego „dziedzictwa melanżu” Bambi, czego efektem było nagranie przez tę dwójkę remixu kultowego numeru „Drin za drinem”. Ta wiadomość poszła szeroko w środowisku i spolaryzowała słuchaczy. Kiedy później ukazał się już wspomniany kawałek na kanale Baila Ella, nie wykręcił on jednak spektakularnych liczb. Ponownie obyło się bez viralowości, chociaż potencjał był duży.

Jak zauważył ktoś w komentarzach, to sympatyczne, że nowe pokolenie słuchaczy będzie bawiło się pod ten sam bit, co wiele pokoleń wstecz. Brakuje jednak tych szczytów list przebojów.

Statystyki kooperacji Bambi i Tedego

Czytaj dalej

Felieton

Dwa Sławy – czy dobrze już było? – felieton

Zabawa formą vs wielowymiarowe metafory.

Opublikowany

 

dwa sławy

Od premiery najnowszej płyty Dwóch Sławów minęły już dwa miesiące. Zdążyłam się z nią solidnie osłuchać i dowiedzieć, co dobrze by było opisać. Opinie o projekcie – wprost mówiąc – nie są najlepsze, co duet wziął już na klatę. Moje zdanie jest jednak nieco inne więc zapraszam na łyżkę miodu w beczce dziegciu.

Kryzys wieku średniego?

Zacznę prosto z mostu – uwielbiam ten duet. Na ich wielowymiarowe metafory trzeba kupić drukarkę 3D. Zabawa słowem, luz i humor to cechy, które niewątpliwie muszę im przypisać i wcale nie muszą nikogo do tego przekonywać. Ale, co w sytuacji, gdy masz za sobą dziesięć lat punchline’ów, wszechobecnej beki i hashtagów, a fani czekają? Jasne, możesz zrobić kolejny taki sam album, który i tak nie ma podjazdu do debiutu. Stąd najnowszy projekt Astka i Rada jest totalnie zrozumiały – dajmy im działać i się rozwijać. Kryzys wieku średniego i te sprawy.

Zabawa formą

A tak serio – spodziewaliście się kiedyś, że łódzki duet mógłby zagrać swoje numery na imprezie Świętego Bassu albo zrobi manifest polityczny, który będziecie podśpiewywać pod prysznicem? Chcecie starych Sławów – włączcie „Ludzi Sztosów”, proste. I oczywiście – jak większość z Was – analizowałam ten album na Genusie, łapiąc się za głowę po wytłumaczeniu kolejnego wersu. Jednak… to było dekadę temu. Nikogo zatem nie powinno dziwić, że przyszedł u panów czas na zabawę formą, poniekąd wyniesioną z projektu club2020.

Najwyżej będzie stójka lub parter

Czy „Dobrze by było” jest krążkiem bez treści? Złośliwi powiedzieliby, że tak. Ale obiektywnie patrząc – numery „Myślałem, że będzie gorzej” czy wcześniej wspomniany bez nazwy „To nie jest kraj dla kabrioletów”, mają to, co tygryski lubią najbardziej. Jest więcej śpiewów, autotune’ów i wtyczek niż kiedykolwiek. I dobrze by było trochę odpuścić, wychillować i zaakceptować ten wytwór, spięty słuchaczu. A, że krążek buja i na żywo miałam okazję sama się przekonać na trasie – a jakże! – „Dobrze by było Tour”. Już 4 kwietnia w ich mothership (czytaj w Łodzi) zagrają finałowy koncert więc jeśli w domowym zaciszu denerwują Cię te chłopy, daj im szansę. Najwyżej będzie stójka lub parter.

Czytaj dalej

Felieton

Drugi koncert Quebonafide na Narodowym. Czy to jawne oszustwo? – felieton

Na pewno zachowanie nie po koleżeńsku.

Opublikowany

 

quebonafide

Organizacja pożegnalnego koncertu Quebonafide przypomina zabawę w kotka i myszkę. Na pewno jest brakiem poszanowania dla słuchaczy, którzy kupili bilet i właśnie się dowiedzieli, że ostatni koncert rapera będzie miał kilka dat.

Wyobraźmy sobie sytuację, że kupujemy limitowaną płytę artysty za 200 zł, który deklaruje, że nakład tysiąca sztuk nie będzie nigdy wznawiany. Tymczasem zamiast cieszyć się z „białego kruka” w domu dowiadujemy się jeszcze w dniu zakupu, że z powodu dużego zainteresowania płytą postanowiono dotłoczyć drugi tysiąc egzemplarzy. Podobne do tej sytuacje już się zdarzały, ale płyty były dotłaczane po kilku latach. Tym niemniej, mamy tu do czynienia ze złamaniem umowy między artystą a słuchaczem, czyli ze zwykłym oszustwem.

Pierwszy, drugi… i trzeci – „ostatni koncert” Quebonafide

Podobnie jest z koncertem Quebonafide. W przeciągu bardzo krótkiego czasu, słuchacze mogą czuć się oszukani i to aż dwukrotnie. Za pierwszym razem, kiedy „Ostatni koncert Quebonafide” miał się odbyć online. Po kilku tygodniach, kiedy wykupiono bilety na wydarzenie, dowiedzieliśmy się, że wcale nie będzie to ostatni koncert, bo ostatni odbędzie się dzień później na PGE Narodowym. Kombinacje alpejskie, przesuwanie startu sprzedaży zakupu biletu to temat na zupełnie oddzielny wątek, ale to co się dzisiaj wydarzyło i jak zostały potraktowane osoby, które kupiły bilety na wydarzenie online powinno skończyć się co najmniej bojkotem ze strony odbiorców.

To jednak nie koniec kpin ze słuchaczy.

Pierwszy, drugi i trzeci – „ostatni koncert” Quebonafide

Oszustwo na drugi koncert?

W czwartek, w zaledwie parę godzin bilety na ostatni koncert Quebonafide na Narodowym zostały wyprzedane. Jeżeli ktoś miał szczęście, to po kilku godzinach walki z systemem bileterii i zacinającej się stronie kupił bilety. To nic, że będzie siedział gdzieś za przysłowiowym filarem, w ósmym rzędzie z daleka od sceny. Miał świadomość i satysfakcję, że warto było się pomęczyć, bo miało to być jedyne takie wydarzenie – unikalne, tak przynajmniej go zapewniano. Więc zamiast wcisnąć „Esc” postanowił wziąć nawet to najsłabsze miejsce, bo będzie częścią historii. Nic bardziej mylnego.

Po kilku godzinach ogłoszono, że „ostatni koncert” Quebonafide będzie miał jeszcze jedną datę. Dzień wcześniej raper zagra jeszcze jeden koncert. Dzień wcześniej! Przecież to brzmi jak absurd. Tuż po zakupie biletu, zmieniane są zasady gry i umowy między raperem a słuchaczem. Wygląda to jak celowe działanie i wprowadzenie kupującego bilety w błąd. Który koncert więc będzie tym ostatnim. Ten 27 czy 28 czerwca?

Quebonafide z ostatniego koncertu robi sobie trasę koncertową, choć przy zakupie biletu z nikim się na to nie umawiał. Ba, sugerował unikalne i jedyne tego typu wydarzenie. Tymczasem osoby, które walczyły dzisiaj o bilety będą musiały pocieszyć się zmęczonym artystą po występie dzień wcześniej i zleakowanym koncertem na TikToku.

Opinie słuchaczy
Opinie słuchaczy
Opinie słuchaczy

Czytaj dalej

Popularne

Copyright © Łukasz Kazek dla GlamRap.pl 2011-2025.
(Ta strona może używać Cookies, przeglądanie jej to zgoda na ich używanie.)

error: