News
DR. DRE PIERWSZYM MILIARDEREM W HISTORII HIP-HOPU!
Dr. Dre już świętuje fakt, że został najbogatszym człowiekiem w Hip Hopie.
Firma Apple kupiła od słynnego muzyka firmę Beats Electronics, która jest producentem słuchawek Beats By Dre. Transakcja ta warta jest około 3,2 mld dolarów i jest to największa tego typu operacja w historii firmy, którą kieruje obecnie Tim Cook.
Dre w rankingu magazynu „Forbes”, który został opublikowany kilka tygodni temu, na liście najbogatszych raperów zajął drugie miejsce z majątkiem szacowanym na około 550 mln dolarów. Do okrągłego miliarda brakowało mu 450 mln dolarów. Teraz artysta z Compton stał się pierwszą gwiazdą rapu, którą możemy tytułować mianem „miliardera”. Pozostawił on daleko w tyle Diddy’ego, który w rankingu "Forbesa" zajął pierwsze miejsce z 700 milionami dolarów na koncie.
Dr. Dre i aktor Tyrese Gibson już świętują fakt, że Dre. jest pierwszym Hip-Hopowcem miliarderem. Sprawdźcie poniższy filmik.
Materiał video:
https://www.youtube.com/watch?v=guMFKBXp544
Jeśli szukasz biletów na koncerty hip-hop/rap, zdobędziesz je w 100% legalnie u naszych przyjaciół z Biletomat.pl
News
Po 19 latach ktoś wrzucił na Youtube płytę Reda, która się nie ukazała
Zapytaliśmy rapera i producenta, co sądzi o tej akcji.
Blisko dwie dekady temu Red nagrał instrumentalną płytę „Glamour Life”. Nie wydał jej, a ta zaczęła krążyć po sieci.
Album Reda przez dwie dekady krążył po forach hip-hopowych. Jakież było jego zdziwienie, gdy ktoś po takim czasie postanowił zmasterować krążek i udostępnić w całości na Youtube.
– Jaram się jak małolat, że nawet jakiś małe grono ludzi dalej myśli o czymś, co zrobiłem prawie 20 lat temu – mówi Red w rozmowie z GlamRap.pl.

Zapytaliśmy go również, skąd pomysł na taki krążek i dlaczego się on nie ukazał nigdy oficjalnie? – Wytwórnia padła – tłumaczy. – To był czas, kiedy robiliśmy projekty jako Red/Spinache i nasze kawałki leciały w radiu jako hity. Chciałem wtedy udowodnić sobie i innym tą niewydaną płytą z instrumentalami, że potrafię robić ambitne bity – dodaje.
Red dorzucił, że jego bit „Breathing”, to najlepszy podkład jaki kiedykolwiek wyprodukował. Możecie się z nim zapoznać poniżej, to pierwszy kawałek.
Jeśli szukasz biletów na koncerty hip-hop/rap, zdobędziesz je w 100% legalnie u naszych przyjaciół z Biletomat.pl
W piątek miała odbyć się ostateczna data premiery „Bully”. Kanye West nie dowiózł. Odsłuch w Los Angeles podzielił fanów, a kolejny brak albumu to typowa gra ze strony rapera.
Klimat wokół nowego projektu Ye jest napięty jak nigdy. „Bully” nie pojawiło się zgodnie z planem, co wielu fanów przyjęło chłodno, ale prawdziwa akcja rozgrywa się teraz w socialach, gdzie każdy rozkłada na czynniki pierwsze to, co poleciało na listening party.
Podczas wydarzenia w Los Angeles Kanye West puścił kilka numerów z nadchodzącego projektu, dorzucając też inne, luźniejsze tracki. Set był mocno oparty na współpracach, co wywołało dodatkowe zamieszanie.
Najwięcej emocji budzi obecność Nine Vicious, który przewijał się w kilku numerach. Część słuchaczy nie kupuje tego ruchu. Obok niego pojawiają się też bardziej oczywiste ksywy jak Travis Scott na wcześniej zapowiadanym „FATHER”, a także Ty Dolla $ign, CeeLo Green czy Andre Trautman.
He literally did this with Donda one and two working just did a ton of listening parties and then never dropped anything until the following year or at all actually
— just a liltte bit Too smoove (@SNightmare13) March 27, 2026
Ye nie zapomniał też o numerach, które krążyły już wcześniej. Na odsłuchu wróciły „PREACHER MAN” i „BEAUTY AND THE BEAST”, co dla części fanów było plusem, a dla innych raczej odgrzewanym materiałem.
– Tylko Ye może mieć Nine Vicious i CeeLo Greena na jednym albumie – pisze jeden z fanów. Inny dodaje: – „To serio ma Nine Vicious”. Są też głosy totalnie sceptyczne: – „To będzie takie słabe”.
Na ten moment wygląda to tak, że „Bully” może albo zaskoczyć i zamknąć usta krytykom, albo być totalnym niewypałem. Za kulisami mówi się, że opóźnienie wynika z problemów z miksem i masteringiem oraz ostatnich zmian w trackliście. Oficjalnej daty premiery dalej brak.
Jeśli szukasz biletów na koncerty hip-hop/rap, zdobędziesz je w 100% legalnie u naszych przyjaciół z Biletomat.pl
J. Cole odniósł się do teorii fanów, którzy dopatrzyli się dissu w stronę Jay-Z w nowym numerze. Raper szybko prostuje, że żadnego beefu nie ma, a wers został źle zrozumiany.
Fani: „Cole zdissował Jay-z”
Kiedy J. Cole wypuścił „The Fall-Off Is Inevitable”, słuchacze od razu zaczęli rozkminiać każdą linijkę, a szczególnie tę o „tak zwanym królu rapu, którego przysięgam zdetronizować”. Do tego wcześniej pada odniesienie do tego, że był „podpisany u swojego idola”, czyli Jay-Z.
Najwięcej kontrowersji zrobiło słowo – „tak zwany”. Część osób uznała, że Cole podważa status Hovy, a dorzucenie klimatu inspirowanego kawałkiem „Rewind” od Nasa tylko wzmocniło domysły.
„To jeden z Bogów rapu”
Cole w końcu to uciął. W rozmowie w podcaście „7PM In Brooklyn” powiedział, że to „absolutnie nie był żaden diss”. Podkreślił też, że jest „fanem Jay-Z” i od zawsze widział go jako jednego z bogów rapu. Jednocześnie przyznał, że rozumie, skąd wzięły się takie interpretacje, ale to nie była jego intencja.
Jak tłumaczy, cały numer to koncept opowiedziany z perspektywy młodego dzieciaka. To ważne, bo track prowadzi narrację od tyłu, więc ten wers nie jest deklaracją obecnego Cole’a, tylko odbiciem jego mentalu sprzed lat. Bez tego kontekstu łatwo było się pogubić.
J. Cole debunks theories that he dissed Jay-Z on ‘The Fall-Off’:
— Joey (@gothamhiphop) March 27, 2026
“It absolutely wasn’t [a diss]…I’m an unabashed Jay-Z fan…‘Now signed to my hero, one of the so-called kings of this rap thing that I swear to usurp.’ That’s the line where it’s like I’m a young [dude] just like… pic.twitter.com/TNbYufjNjO
Jakie są relacje J. Cole’a z Jay-Z?
Sprawa jest więc zamknięta. Zresztą sam Cole daje do zrozumienia, że żadnej złej krwi nie ma – mówił nawet, że żałuje, iż nie może pojawić się na koncertach Jay-Z na Yankee Stadium, bo kolidują z jego trasą „The Fall-Off”. Plan ma jednak wpaść na jego występ podczas Roots Picnic.
Z drugiej strony sam Jay-Z w wywiadzie dla GQ powiedział: – Nie mam wobec niego żadnych negatywnych uczuć. Jestem wręcz bardzo dumny z tego, co osiągnął.
Jeśli szukasz biletów na koncerty hip-hop/rap, zdobędziesz je w 100% legalnie u naszych przyjaciół z Biletomat.pl
News
Fat Joe vs były hypeman: znikają najcięższe zarzuty wobec rapera
„To próba wyciągnięcia ode mnie kasy”.
Wokół Fat Joe dalej gęsto. Zaktualizowany pozew, który trafił do sądu pod koniec marca, usuwa część najmocniejszych zarzutów.
W pierwotnej wersji Dixon twierdził, że był świadkiem sytuacji z udziałem nieletnich oraz oskarżał rapera o działania podciągane pod zorganizowaną przestępczość. Teraz te wątki znikają z dokumentów.
Nie oznacza to jednak, że temat został zamknięty. Dixon dalej oskarża nowojorskiego rapera o naruszenie przepisów związanych z handlem ludźmi, a także o manipulowanie nim w kontekście pracy i udziału w sytuacjach seksualnych bez zgody. Do tego dochodzą kwestie finansowe. Według niego miał nie otrzymać należnych pieniędzy oraz proper creditsów jako współautor niektórych numerów.
Prawnik Fat Joe, Jordan Siev, nie zostawia na tym suchej nitki:
– Ich decyzja, aby dobrowolnie zmienić pozew usuwając wszystkie zarzuty dotyczące transportu nieletnich, ustawowego gwałtu i RICO oraz przedstawiając sprawę głównie jako spór finansowy o rzekomo należne tantiemy i wynagrodzenie, tylko potwierdza, że zarzuty były bezpodstawne i że to pan Cartagena jest celem ataku.
Równolegle trwa ofensywa ze strony Fat Joe. Raper pozwał Dixona i jego prawnika o zniesławienie, twierdząc, że cała sytuacja to próba wymuszenia pieniędzy. Według jego obozu oskarżenia miały być „niczym więcej niż rozbudowaną próbą wyciągnięcia od niego kasy”.
Sędzia dał zielone światło, żeby sprawa o zniesławienie szła dalej. Jednocześnie strona Dixona próbuje to zablokować i walczy o odrzucenie pozwu.
Jeśli szukasz biletów na koncerty hip-hop/rap, zdobędziesz je w 100% legalnie u naszych przyjaciół z Biletomat.pl
News
Śliwa, którego wspólnicy mają dość, „tęskni za ziomami, którzy grzeją puchę”
Bajorson dalej stara się utrzymać Śliwę na powierzchni.
Komiczne wersy Śliwy, który rapuje o swoich ludziach i armii jaka za nim stoi. Tymczasem ludzie, którzy mieli z nim do czynienia – nie chcą go znać i niszczą tysiące jego płyt.
W ostatnich latach wokół Śliwy nader często pojawiało się słowo „oszust”. Tak zazwyczaj nazywali go byli wspólnicy, nawet ci najbliżsi, z którymi miał np. wytwórnię Cash Flow Records. Jego autentyczność przeminęła z wiatrem, choć trzeba mu oddać, że nie był nigdy złym raperem – trzymał poziom, a kiedyś mówiło się na niego nawet „drugi Peja”. Jego losy tak się potoczyły, że poznański weteran usunął go kilka lat temu z wytwórni, a wokół Śliwy narosło tyle przypałowych rzeczy, że już praktycznie nie nagrywa.
Z dołka stara się go od jakiegoś czasu wyciągnąć Bajorson. Do sieci trafił ich wspólny numer „Na ulicach”. Wersy Śliwy w kontekście zarzutów, jakie mają do niego ludzi brzmią jednak komicznie.
„Tęsknię tylko za ziomami, którzy grzeją puchę (…) Twoi ludzie noszą czapki, moi kominiarki (…) Mamo nie musisz się martwić, twój syn na polu walki, ale w asyście armii”(…) Wszyscy dosłownie lecą na lewo jak w Anglii” – nawija poznaniak.
W tym tygodniu opublikowaliśmy nagranie szefa Cash Flow Records, który niszczy tysiące płyt Śliwy. Właściciel wytwórni Oskar twierdzi, że Śliwa naciągnął go na 200 tys. zł. Nie chce mieć z nim już nic wspólnego i nawet nie zamierza odzyskać części tej sumy ze sprzedaży płyt, bo wszystkie trafiły na śmietnik.
Jeśli szukasz biletów na koncerty hip-hop/rap, zdobędziesz je w 100% legalnie u naszych przyjaciół z Biletomat.pl
-
News3 dni temuPeja strzela w Pezeta. Za to, że ten nagrał z Bedoesem?
-
News4 dni temuPeja propsuje bezdomnego Kaza Bałagane i podoba mu się zwrotka Słonia
-
News3 dni temuPopek szuka sponsorów wśród fanów. Wszyscy jednym chórem: „Nie”
-
News2 dni temuŚliwa, którego wspólnicy mają dość, „tęskni za ziomami, którzy grzeją puchę”
-
News2 dni temuFokus o konflikcie z Paluchem: „Faceci lubią sobie dać po mordzie”
-
News1 dzień temuPamiętacie „Mercbezel S600”? Po ponad 20 latach Tede znów wydał „Notes”
-
Singiel2 dni temuZ Compton do Polski. The Game w numerze Bęsia
-
News1 dzień temuKsiążę Kapota poluje na Tomasza Chica. „Trafisz się na pewno”