Sprawdź nas też tutaj

Felieton

KOMENTARZ: Beef SB Maffiji ze Śliwą – newschool vs ulica

Opublikowany

 

Mamy świeży beef w polskim rapowym światku, którym zapewne żyje teraz wielu młodocianych sajkofanów obu formacji.

Zacznijmy od Aspiratio Crew, na potrzebę tego tekstu sprawdziłem uczestników tego moim zdaniem kiepskiego rapowego przedsięwzięcia i z całą odpowiedzialnością muszę stwierdzić, że stężenie łaków w tej ekipie sięga niebezpiecznego poziomu.

 

Lider – Śliwa, członek wytwórni Ryszarda Andrzejewskiego RPS Enterteyment można by rzec Pener Junior jest wierną kopią swojego rapowego ojca Peji, dzięki któremu udało mu się zdobyć rozpoznawalność w pewnych kręgach. Tekstowo jak i technicznie jest to przeciętny raper z punktu widzenia każdego świadomego słuchacza, ma swój fanbase który próbuje przebić się w komentarzach przez lawinę hejtów na swojego idola, który szczerze mówiąc porwał się z motyką na słońce. Fanbase tej grupy jest bardzo podobny do fanbase'u Ryśka, czyli w większości zbuntowani nastolatkowie z blokowisk i łysi jegomoście w esencji prawilności czyli w czapkach z daszkiem z nike, dresach MMA lub Limited (swoją drogą najgorszy ciuch ever) oraz słynnych kołczanach. Nikt kto w latach 90tych lub na początku nowego tysiąclecia słuchał Notoriousa B.I.G, Tupaca, Big L'a, Rakima, Run DMC czy EPMD nie weźmie na poważnie groźnych min, gróźb i żenujących punchy rzucany przez Śliwę w odpowiedzi na diss reprezentantów nowej szkoły.
 

Łatwo można sprawdzić czytając komentarze jacy ludzie trzymają stronę Aspiratio Crew w tym beefie, są to zazwyczaj młodzi słuchacze dla których "uliczność" rapera jest wyznacznikiem jego skillsów, przodują tutaj wulgarne komentarze pełne agresji i żalu, że ktoś odważył się podnieść rękawicę i pojechać z ich idolem. Najczęściej też są to wierni słuchacze raperów pokroju Chady czy Z.B.U.K.U czyli de facto produktów marketingowych dużych wytwórni nastawionych na jak największy zysk oraz ilość wyświetleń dzięki nachalnej promocji. W opozycji do poziomu jaki prezentują fani Śliwy trzeba postawić zwolenników obozu SB Maffiji, moim skromnym zdaniem obecnie jednej z najsilniejszych rapowych ekip w Polsce. Reprezentanci SB Maffiji to mieszanka wybuchowa, której nie trzeba nikomu przedstawiać, najbardziej na plus jest dla mnie różnorodność jaką prezentują poszczególni członkowie. Choćby Quebonafide bijący rekordy na OLiSie z niewybredną liryką, Tomb z niebanalnymi punchami i charakterystycznym dla niego offbeatem, spokojny i opanowany Solar oraz bezczelny Beezy. Jako ich fanbase mam na myśli ludzi, którzy potrafią docenić rym podwójny, dobry hashtag czy follow-up oraz odejście od samplowanych bitów na rzecz newschoolowych bangerów Lanka.

Wszystko zaczęło się od kawałka "Fake MC" w trzeciej zwrotce przez niejakiego Fishera zostaje zaczepiona cała ekipa, następnie nastawiony na promocję swojego nowego LP Śliwa umieszcza ten kawałek na swoim fanpage'u zaczepiając po raz kolejny SB Maffije nazywa ich pajacami oraz kurewkami do odstrzału. Solar z Białasem wspólnie łączą siły i dissują członka Apiratio Crew kawałkiem o nazwie "Go-tu-jemy Kompot".
Śliwa zapowiada swój diss trailerem (?) co już samo w sobie nosi znamiona apogeum żenady, a następnie puszcza do sieci kawałek zatytułowany "Lunch Time". Nie trudno ocenić kto dla kogo był tu obiadem, dla osób nieposiadających własnego zdania lub z tzw. chujem w uchu jako drogowskaz mogą posłużyć łapki na YouTube czy choćby same komentarze, ciężko wyłapać chociaż jedną ogarnięta osobę, która szczerze propsuje Śliwę. Zazwyczaj są to podludzie, o których wspominałem wcześniej albo mniej lub bardziej udane prowa. 

Na uwagę zasługują próby składania punchline'ów przez lidera AC. Przytoczę tutaj moje ulubione perełki
 

"Jak zwykle wbite mam w te wasze żarty
Białas jesteś grą? – chyba w karty"

"Solar jesteś kotem, no chyba kurwa w butach"
 

Myślę, że tych dwóch punchy nie trzeba komentować, kazać składać Śliwie wers bitewny to jak kazać sparaliżowanemu dziecku przebiec maraton.

"Solar, konasz, sto lat całemu AC
Wbijaj pod stół do nas, opierdol lache"

"Słuchajcie, będę z Ryszardem i całym gangiem kurwa dziesiątego w Wawie na Warsaw Challenge w waszym mieście, zapraszam, mam nadzieję że wpadniecie, może będziecie chcieli dyskutować, my na pewno nie. AC, speak nice, chuj wam w morde"

Na uwagę słuchacza zasługuje również wers o opierdalaniu lachy, tak sztywna ekipa proponuje Solarowi seks oralny podczas ich wspólnego toastu? Coś tu jest nie tak, lekki gay alert. Ocenę zostawiam słuchaczom.
Zabawna wydała mi się próba ustawki ze strony Śliwy podczas Warsaw Challenge, jest to typowe dla poznaniaków zachowanie, warto przypomnieć sobie czasy beefu Palucha z Fokusem, kiedy ten pierwszy groził wjazdem na koncert. Temperament Palucha utemperował dopiero Sentino.

Dużo lepiej prezentuje się kawałek nagrany przez rapera SolarBiałas, mianowicie "Go-tu-jemy Kompot". Wybrałem tutaj wersy które mi najbardziej przypadły do gustu 

"Śliwka, chcesz być jak Peja, a jesteś jak Wiśnia
Pruje się dziwka, a wszystko co o mnie wie to ksywka"

Jest to ewidentne nawiązanie do Wiśni, członka Ski-składu. W dissie chłopaków z SB Maffiji najbardziej spodobało mi się to, że swobodnie poruszali temat Ryśka nie zaczepiając go. Myślę, że tym razem obejdzie się bez odwoływania koncertów, ponieważ sam Peja napisał na swoim FP o "ciekawym beefie". Jak wiadomo beef to promocja, a promocja przekłada się na sprzedaż, co dla wytwórni RPS'a powinno być priorytetem, póki co  nie udało mu się wydać kogoś kto zagrzał miejsce na OLiSie.

"Na fejm Ci brak innej alternatywy
Nie mów o rapie bo za Ciebie wstyd mi
Ty kumasz tyle co Jeru na żywym
Biggiego usuwaj se z przedramienia
Nie będziesz królem se mordy wycierał
Choć Peja Cię wskazał jak Korwin Wiplera
Znaczysz tu tyle co propsy Libera"

Nawiązanie do legend po raz kolejny, Jeru the Damaja był honorowym goście programu Żywy Rap i jak wiadomo, pewnie niewiele zrozumiał w naszym języku, tak według Białasa wygląda pojmowanie rapu przez Śliwę. Ostatni wers zakończony drwiną z wykluczonego przez środowisko hip-hopowe Libera.

"W ogóle miałem Cię olać lamusie
Uliczny raperze co strzela fejsbukiem"

Bardzo trafny punchline obnażając prawdziwe zamiary Śliwy mianowicie wypromowanie płyty na beefie, skoro tak zależy mu na konfrontacji, uważa się za rapera ze street-creditem dlaczego kawałek ze stycznia udostępnił akurat teraz wyzywając Solara z Białasem? Moim zdaniem prawilniej byłoby nagrać diss i czekać na odpowiedź, a pierwszy strzał na tracku pochodził od chłopaków z SB Maffiji. Śliwa na swoim FP oczekuje od ludzi tych słów ale prosto w twarz, nie przeszkodziło mu to jednak obrażać na Facebooku Solara z Białasem oraz Tedego, z którego żartował, że jest kurwą stojącą przy trasie.

"Zbuku cie wyciągnął z grobu na 5 minut
Znów na cudzym hajpie błyszczysz i po chwili gaśniesz synuś
Na twoim fp chcą pluć na Ciebie
Weź ty dzieciaku już wróć na ziemię
Jak tak cie bolą tu nasze działania
To po co brałaś udział w hot16challange?"

Po raz kolejny przeciwnik został wypunktowany, mocne argumenty jeśli chodzi o kawałek ze Zbukiem. Swojego czasu wracając z festiwalu w pociągu miałem okazję siedzieć obok dziewczynki w wieku gimnazjalnym, drogę umilał mi właśnie kawałek Zbuka ze Śliwą lecący w jej słuchawkach kilkukrotnie. Po co Śliwa nagrywał swoją gorącą szesnastkę skoro pomysłodawcę wyzwania uważa za kurewkę? 

 

Póki co jest 2:0 dla SB, ponieważ odpowiedź Śliwy w moim odczuciu jest autodissem, czekam na kolejny kawałek od Solara z Białasem mam nadzieję, że z Tombem na feacie, który również został zaczepiony w tym beefie i swoje będzie miał do powiedzenia. Co do wygranej decyzja należy do słuchacza, pytając na Jeżyckim podwórku odpowiedź może paść tylko jedna, w większości miejsc nieskalanych patologią dowiemy się, że korona należy do SB Maffiji.

 

Przy okazji tego beefu warto przytoczyć wers z dissu Tedego na Płomień 81, mianowicie:

"Kto wygrał beef? Tede, Pezet czy Onar? Wygrał hip-hop jak mawiał Hirek Wrona"

W tym krótki tekście zamieściłem swoją subiektywną opinie, prócz wklejania freestyle'u Eldoki, lasek z kutasem i pizgania ze swoich matek zachęcam do dyskusji lub konstruktywnej krytyki mojej opinii w komentarzach.

__________

Tekst nadesłany przez czytelnika. *Cykl "Komentarz" jest subiektywną oceną wydarzeń ze świata Hip-Hopu. Jeżeli Ty również chcesz podjąć się jakiegoś tematu, który ma zostać opublikowany w tym cyklu, prześlij do nas gotowy tekst na adres kontakt@glamrap.pl

 

Felieton

Robią z nas złodziei. Kupując smartfona, zapłacimy więcej, a kasa pójdzie m.in. do raperów – felieton

Nowa, stara opłata, który uderzy we wszystkich, ale tylko niektórzy na niej zarobią.

Opublikowany

 

opłata reprograficzna

Rząd rusza z aktualizacją opłaty reprograficznej. Nowe zasady obejmują m.in. smartfony i laptopy, a pieniądze mają trafić do artystów, w tym do raperów. No i kto tu kogo okrada?

Ministerstwo dumnie ogłasza

Minister kultury Marta Cienkowska podpisała rozporządzenie, które aktualizuje zasady pobierania opłat od urządzeń używanych do kopiowania i odtwarzania treści. – Polscy twórcy latami czekali na tę decyzję. Dziś z satysfakcją ogłaszam: mamy to!” – przekazała w komunikacie opublikowanym na portalu X.

Smartfony i laptopy objęte opłatą!

Na czym polega zmiana? Lista sprzętów objętych opłatą została dostosowana do tego, jak dziś konsumujemy muzykę, filmy i inne treści. Do gry wchodzą m.in. smartfony, laptopy, tablety, telewizory oraz dekodery z pamięcią albo funkcją nagrywania. W praktyce chodzi o urządzenia, które realnie służą do kopiowania lub przechowywania materiałów chronionych prawem autorskim.

Czyli co, jesteśmy złodziejami?

Po chłopsku, twórcy ustawy chyba uważają, że jesteśmy złodziejami, bo z góry zakładają, że nielegalnie słuchamy muzyki, przegrywając ją sobie na telefony lub korzystając z nielegalnych źródeł streamingu. Ciekawe jakie to nielegalne źródła mamy w czasach powszechnego dostępu do Youtube i Spotify.

Żeby jednak było miło i fajniusio pani minister rozszerzoną opłatę ubrała w ładne słowa: – Giganci sprzętowi dzielą się swoimi zyskami z polskimi twórcami – podkreśliła.

Jak to dokładnie działa – wyjaśniamy

Kupujesz np. telefon albo pendrive. W cenie jest już opłata reprograficzna. Producent/importer przekazuje ją do organizacji, a organizacje dzielą pieniądze między twórców. Artyści dostają część pieniędzy, jeśli są zarejestrowani w takich organizacjach jak ZAiKS czy STOART, a ich muzyka jest uwzględniona w podziale. Gotówka jest rozdzielana według określonych zasad.

Ministerstwo uspokaja, jesteśmy spokojni

Ministerstwo ma życzeniowe myślenie na temat wzrostu cen elektroniki w związku z rozszerzoną opłatą. W uzasadnieniu projektu czytamy: – Biorąc pod uwagę stosunkowo niski poziom opłat przyjęty w projekcie rozporządzenia, należy uznać, że wpływ na sytuację konsumentów nie będzie znaczący.

Wszyscy jednak dobrze wiemy, że opłata ta zostanie przeniesiona na końcowego użytkownika, i to my zapłacimy więcej za smartfona czy laptopa, a miliony pójdą do artystów i twórców,

Miliony złotych wpływów

W 2024 roku wpływy z opłaty reprograficznej wyniosły 35,8 mln zł. Po zmianach budżet dla twórców może wzrosnąć nawet do poziomu 150-200 mln zł rocznie. Według szacunków stawka opłaty ma wynosić od 1 do 3% wartości urządzenia.

Jakie to piękne, a ty co słuchaczu o tym myślisz?

Czytaj dalej

Felieton

Czy Kanye West padł ofiarą podwójnych standardów?

„Równi i równiejsi”.

Opublikowany

 

kanye west

Chorzów to miasto, które wyjątkowo nie ma szczęścia do ludobójczej symboliki i rapu. Dopiero co ucichł temat wizerunku sympatyka Ruchu z tatuażem hitlerowskiej gapy na karku w teledysku Bonusa RPK, a teraz medialną burzę wywołały próby blokady koncertu Kanye Westa. Czy jednak nie można tu dostrzec pewnej niesprawiedliwości w ocenie amerykańskiej gwiazdy?

Nie lada zagwozdkę mają decydenci w kwestii zgody na organizację czerwcowego koncertu Kanye Westa. Już pojawiają się przecieki, że zielonego światła na imprezę nie będzie. Z jednej strony warto pokazać, że jesteśmy zupełnie inni kulturowo niż np. Niemcy, gdzie wielu zbrodniarzy nie poniosło żadnej odpowiedzialności po wojnie i mogli spokojnie wychowywać kolejne pokolenia naszych zachodnich sąsiadów, piastując ważne stanowiska publiczne. Z drugiej – czy osoba chora psychicznie musi być wiecznie stygmatyzowana z powodu odklejek z przeszłości, które mogły wywołać np. źle dobrane leki?

W zasięgowych głosach sprzeciwu przodują zwłaszcza minister Marta Cienkowska i Krzysztof Stanowski. Pytaniem otwartym pozostaje, dlaczego Stanowski nie był równie stanowczy, gdy ambasador Ukrainy wybielał na antenie Kanału Zero hitlerowskiego kolaboranta, Romana Szuchewycza, który uczestniczył w pogromach ludności cywilnej?

Z tęczową swastyką na szyi zaprezentował się fotoreporterom w 2015 roku Maciej Maleńczuk, a dziś jest przecież jednym z pupilów prorządowych mediów. Podobna akcja tyczy się Olgi Tokarczuk, która pozowała na tle krzyża przerobionego na hitlerowski symbol. Żadnej dyskusji nie wywołała też manifestacja byłego prezydenta Ukrainy, Petra Poroszenko, który w 2023 roku udostępnił nagranie z czarnym słońcem na ramieniu, czyli ulubionym symbolem jednego z architektów obozów śmierci, Heinricha Himmlera. Czy w związku z tym możemy mówić wprost o zjawisku „równi i równiejsi”?

Czytaj dalej

Felieton

Czy uliczny rap ogłupia? Kawałki, których słuchamy, mogą zdradzać naszą inteligencję

Twoja playlista mówi więcej, niż myślisz.

Opublikowany

 

raper

Nowe badanie Journal of Intelligence pokazuje, że to nie muzyka, a teksty kawałków mogą zdradzać poziom inteligencji słuchacza. Analiza danych ze smartfonów ujawnia subtelne powiązania między playlistą a zdolnościami poznawczymi.

Teksty ponad bitem – wniosek naukowców

Możemy zapomnieć o gadkach, że inteligencję zdradza słuchanie jazzu albo klasyki. Nowe badanie opublikowane w Journal of Intelligence wywraca ten schemat do góry nogami. Okazuje się, że klucz nie leży w gatunku ani brzmieniu, tylko w tym, co jest nawijane w kawałkach.

Naukowcy odkryli, że to właśnie warstwa liryczna daje więcej informacji o zdolnościach poznawczych niż tempo, melodia czy klimat numeru. Czyli nie chodzi o to, czy leci trap czy boom bap – tylko o to, jakie treści wchodzą do głowy.

58 tysięcy kawałków

Badacze wzięli na warsztat 185 osób i przez 5 miesięcy śledzili ich odsłuchy. Każdy numer, każda playlista – wszystko zapisane przez specjalną apkę.

W tym czasie uczestnicy przesłuchali łącznie ponad 58 tysięcy unikalnych utworów. Do tego doszły testy sprawdzające logiczne myślenie, słownictwo i zdolności matematyczne.

Smutniejsze numery, wyższe wyniki?

Wnioski? Ciekawe i trochę nieoczywiste. Osoby, które częściej sięgały po kawałki o mniej pozytywnym, bardziej refleksyjnym klimacie, miały wyższe wyniki w testach. Do tego dochodzą teksty skupione na „tu i teraz”, autentyczności i tematach związanych z domem – one też korelowały z wyższą inteligencją.

Z kolei tracki pełne społecznych odniesień i niepewnego języka częściej pojawiały się u osób z niższymi wynikami.

Studio > koncert? Też ma znaczenie

Osoby z wyższą inteligencją częściej wybierały kawałki z niskim wskaźnikiem „liveness”, czyli takie, które brzmią jak nagrane w studiu, a nie na żywo. Badacze tłumaczą to prosto – bardziej ogarnięci słuchacze mogą traktować muzykę jako coś do skupienia i analizy, a nie tylko do energii i chaosu koncertowego.

Słuchasz więcej – masz lepsze wyniki

Kolejna rzecz – ilość. Ci, którzy spędzali więcej czasu na słuchaniu muzyki, mieli statystycznie wyższe wyniki w testach. Podobnie jak osoby, które często sięgały po kawałki w innych językach niż ojczysty.

Playlista nie zrobi z Ciebie geniusza

Zanim ktoś zacznie układać playlistę „na inteligencję”, warto ostudzić hype. Związek między muzyką a inteligencją jest niewielki i czysto statystyczny. To nie działa tak, że słuchasz jednego typu numerów i nagle rośnie IQ.

Same w sobie te efekty prawdopodobnie nie są wystarczająco silne, aby miały praktyczne zastosowanie – mówią badacze.

Co to oznacza dla rapu

Badanie nie ocenia gatunków muzycznych typu rap, rock czy jazz jako „lepszych” lub „gorszych”. Bardziej chodzi o to, jakich treści się słucha i jak je przetwarza. W przypadku rapu ulicznego mamy zazwyczaj do czynienia z prostymi tekstami, ale z drugiej strony możemy je przetwarzać na rożne sposoby. W przypadku rapu technicznego i wielowarstwowych linijek, język, tematy i sposób narracji jest jednak dużo bardziej wyszukany.

Osoby słuchające bardziej refleksyjnych i złożonych treści – mają trochę wyższe wyniki. Osoby słuchające prostych i powierzchownych treści – mają je niższe.

Czytaj dalej

Felieton

„Kutas Records” – żart Kuqe 2115 to tak naprawdę spory problem – felieton

Wspomniana wytwórnia istnieje, jest z Polski i ma pół miliona słuchaczy.

Opublikowany

 

kutas records

Kilka dni temu Kuqe 2115 opublikował żartobliwy film, w którym mówi, że odchodzi z 2115 Label na rzecz nowej wytwórni „Kutas Records”. Pośmialiśmy się z rzekomo czerstwego żartu, który tak naprawdę nie do końca był żartem. Jak sprawdziliśmy, wytwórnia „Kutas Records” istnieje, jest z Polski i podbija Spotify.

„Kutas Records” – o co w tym chodzi?

Na Youtube powstał kanał zatytułowany „Kutas Records”. Uśmiech na twarzy może budzić nie tylko nazwa kanału, ale także współgrające logo z plemnikiem. Od razu więc mamy jasny komunikat, że mamy do czynienia z trollingiem. Tylko ten żart powoli wymyka się spod kontroli, bo jest całkiem sprawnie zarządzany.

Kawałki, które pojawiają się na kanale mają zawsze podtekst erotyczny i są w pełni wygenerowane przez skrypt AI. Ich treść jest dość wulgarna, ale dla młodszych odbiorców może być interesująca i zabawna. Każdy kawałek jest dobrze opisany i ma wygenerowaną unikalną okładkę. Tytuły numerów, podobnie jak ich treść jest nacechowana seksualnie.

Oto kilka przykładów:

  • Dariusz Jebadło – Podziemny Drąg
  • Gejtos – Bóg Morza
  • Cwelgar – Gejowski Łowca Potworów
  • Johnny Cwel – NNN (Nie Orzech Listopad)
  • Homo Erectus – Gejowski Jaskiniowiec II (prod. Kutas Records)

W ciągu roku, odkąd istnieje „wytwórnia” na Youtube wygenerowano 163 utwory, które łącznie mają ponad 4 mln wyświetleń.

Spotify podbite przez „Kutas Records”

Jeszcze większe cyfry żartobliwa wytwórnia wykręca na Spotify. Przed kilkoma dniami doszło do sytuacji, kiedy na pierwszych 15 miejsc najbardziej viralujących numerów aż 8 pochodziło z labelu „Kutas Records”. Na pierwszym miejscu mogliśmy zobaczyć „Antycznego Napaleńca”, który przebił już barierę 1 mln streamów.

Wytwórnia AI ma już blisko pół miliona słuchaczy na Spotify. To więcej niż Belmondo (300 tys.), Liroy (160 tys.) czy Ten Typ Mes (240 tys.). Niewiele więcej od żartownisiów ma np. O.S.T.R. (580 tys.), który jest w ciągu wydawniczym od ponad 25 lat.

Co więcej, kawałki wygenerowane przez AI zaczynają trafiać też do TOP 50 Polska. Wspomniany „Napaleniec” jest obecnie na 8. pozycji, wyprzedzając m.in. Malika Montanę, Kaza Bałagane czy Pezeta.

AI w muzyce – mamy problem

Sztucznie generowane kawałki i całe „wirtualne wytwórnie” oparte na AI to coraz większe wyzwanie dla branży muzycznej. Z jednej strony zalew tanich, żartobliwych produkcji obniża próg wejścia, ale z drugiej – rozmywa granice między twórczością a automatem.

To jest też problem dla słuchaczy, bo coraz częściej mają oni problem z odróżnieniem prawdziwej muzyki od algorytmicznej masówki. Branża stoi więc przed pytaniem, jak chronić kreatywność i unikalność w czasach, gdy muzykę można „wyklikać” w kilka sekund.

Czytaj dalej

Felieton

Eminem ma polskie korzenie? Dokumenty wskazują na wieś pod Strzegomiem

„Pradziadek rapera wpisywał w dokumentach narodowość polską”.

Opublikowany

 

eminem polskie korzenie

Brzmi absurdalnie? Z dokumentów wynika, że jeden z największych raperów świata ma rodzinne powiązania z Polską. Według badań genealogicznych część przodków Eminema pochodzi z Dolnego Śląska.

Od lat w mediach powraca temat polskich korzeni Marshalla Mathersa. Wiele portali pisze wprost – pradziadek Eminema był Polakiem. Choć historia ta nigdy nie zyskała takiej popularności jak internetowe plotki o jego rzekomej niechęci do Polski, fakty wskazują, że raper rzeczywiście może mieć polskie pochodzenie.

Polskie korzenie Eminema

Jak ustalono, jeden z pradziadków Eminema od strony matki – Georg A. Scheinert – urodził się 29 stycznia 1851 roku we wsi Kostrza, znajdującej się dziś w gminie Strzegom (woj. dolnośląskie).

Miejscowość ta, znana z wydobycia granitu, należała wówczas do Prus i nosiła nazwę Häslicht. Przodkowie Eminema mieli być z nią związani od pokoleń. W dokumentach pojawiają się nazwiska Joseph Scheinert (ur. ok. 1825) i Ewa Wasuzki (1827–1901) – rodzice wspomnianego Georga. To właśnie nazwisko Wasuzki, zapisane błędnie przez amerykańskich urzędników imigracyjnych, może sugerować polskie pochodzenie matki przodka rapera.

Nagrobki Józefa i Evy Scheinertów w Nebrasce

Przodkowie rapera – „Ger Polish”

Sprawą zainteresował się Janusz Andrasz, autor bloga „Genealogiczne śledztwo”, który odnalazł szereg dokumentów potwierdzających ten trop. Jak wskazuje, część aktów metrykalnych nie zachowała się, jednak dostępne źródła sugerują, że przodkowie rapera rzeczywiście mogli pochodzić z terenów dzisiejszej Polski.

Co więcej, w amerykańskich spisach ludności z początku XX wieku pojawia się przy rodzinie Scheinert określenie „Ger Polish”, co tłumaczone jest jako narodowość polska, kraj pochodzenia – Niemcy.

– Znalazłem zagadkowo brzmiący wpis w spisie mieszkańców USA z 1910 r., gdzie w przypadku jednej z córek Georga (wspomnianego 3x pradziadka Eminema) – Marcie Scheinert, po mężu Roesch, w rubryce „Miejsce urodzenia ojca”, znajduje się zapis „Ger Polish”. Potem znalazłem analogiczną kartę ze spisu, dotyczącego samego Josepha Scheinerta, czyli jej ojca. I tu również pada określenie „Ger Polish„, które znalazło się zarówno w rubryce jego matki, czego można byłoby się spodziewać, mając na uwadze jej polsko brzmiące nazwisko Wasuzki, jak i w rubryce podającej pochodzenie ojca Georga – Josepha Scheinerta! – pisze badacz.

Spis mieszkańców USA z 1910 (córka Georga)

W Eminemie płynie polska krew?

Wnioski z przeprowadzonego śledztwa odnośnie „polskości Eminema” są niejednoznaczne, ale coś ewidentnie jest na rzeczy.

– Skoro urodzony w 1851 roku w pruskim Häslicht Georg Scheinert, mieszkając w USA już od 46 lat, wpisuje w roku 1910 jako swoją narodowość polską, to coś jednak na rzeczy musi być. Niestety, bez dostępu do metryk tej tajemnicy wyjaśnić się nie da. Przyznam, że na początku tego genealogicznego śledztwa myślałem, iż wzmianka o polskich korzeniach Eminema była pomyłką. Teraz jednak widzę, że to raczej tajemnica, która wciąż czeka na swoje rozwiązanie.

Choć metryki z XIX-wiecznej Kostrzy nie są dostępne online, odkryte zapisy pozwalają przypuszczać, że w żyłach Eminema rzeczywiście może płynąć kropla polskiej krwi.

Fakty kontra plotki

W przeciwieństwie do dawnych, nieprawdziwych historii o rzekomym spaleniu polskiej flagi przez Eminema czy jego niechęci do występów w Polsce, informacje o polskim pochodzeniu rapera mają częściowo podstawy w dostępnych dokumentach.

Czytaj dalej

Popularne

Copyright © Łukasz Kazek dla GlamRap.pl 2011-2026.
(Ta strona może używać Cookies, przeglądanie jej to zgoda na ich używanie.)

error: