Felieton
Atak na koncerny, polityków i choroba psychiczna. Co się dzieje z Kanye Westem? |KOMENTARZ
Raper zaatakował największe światowe koncerny i polityków, by chwilę później trafić na obserwację psychiatryczną.
Nie przepadam za teoriami spiskowymi, ale ostatnie wydarzenia związane z Kanye Westem na pewno zasługują na chwilę refleksji. O przemówieniu rapera z Sacramento pisaliśmy kilka tygodni temu. Raper zaatakował Google, Facebooka, a także Baracka Obamę, Hillary Clinton oraz Jaya Z. Amerykańskie media bardzo różnie interpretowały słowa Westa, które wielu osobom nie były na rękę. Przemówienie rapera było komentowane naprawdę szeroko przez większość największych stacji telewizyjnych, dzienników, gazet oraz oczywiście serwisy internetowe. Komentatorzy zapraszani do studia nie byli jednak zbyt przychylnie nastawieni do rapera.
Co powiedział Kanye West
Wybory prezydenckie wygrał Donald Trump, jednak jak dziś wiemy, to Hillary Clinto zdobyła o ok. 3 miliony głosów więcej od swojego politycznego rywala. Mimo to przegrała ona wyścig o fotel prezydencki, bo w Stanach obowizązuje skomplikowany sposób wyborów pośrednich, w których decydują głosy elektorskie.
Kanye West był więc od samego początku na straconej pozycji, kiedy podczas koncertu w San Jose stwierdził, że jeżeli głosowałby w wyborach, swój głos oddałby na Trumpa. Został wygwizdany. To był jednak dopiero przedsmak przed długim monologiem, o którym dzisiaj informują wszystkie media.
Podczas występu w Sacramento, 19 listopada – raper zagrał tylko dwa numery, po czym wygłosił długi monolog nawiązując m.in. do wygranej Trumpa. – Wiele osób będących dziś tutaj czuje się jakby przegrali. Wiecie dlaczego? Dlatego, że Was okłamano. Google Was okłamuje. Facebook Was okłamuje – krzyczał ze sceny raper. – Wystawiam swoją karierę, moje życie, mój wysoki status społeczny na próbę, kiedy o tym do Was mówię – dodał.
Kanye stwierdził, że często zbyt bardzo wczuwamy się w politykę zapominając o tym, kim tak naprawdę jesteśmy. – Chcemy jedynie wygrywać. Pierdolić wygrywanie! Pierdolić luzacki styl! Jestem tu po to, aby przekazać Wam prawdę, nawet jeżeli będę ryzykował własnym życiem, nawet jeśli będę ryzykował swoim sukcesem, własną karierą. Jestem po to, aby przekazać wam prawdę – powtarzał ciągle.
– Uczucia się liczą, zgadnijcie dlaczego? Wszyscy w Ameryce środkowej odpadli (odlecieli) demonstrując wszystkim jak to zrobić. Uczucia mają znaczenie bracia. To jest nowy świat. To jest nowy świat Barrack. To jest nowy świat Jay Z. To jest ta aura, to jest przyszłość. W taki sposób należy myśleć abyśmy sprawili, by Ameryka ponownie stała się wspaniała
Raper też po raz kolejny nawiązał do rasizmu. – Czarnoskórzy powinni przestać się skupiać na kwestii rasizmu. Ten świat jest pełen rasizmu, tak? Lecz przestańmy się rozpraszać wszystkim i skupiać na tej kwestii w tym samym czasie – powiedział.
Oprócz Google i Facebooka zaatakował on też stacje radiowe twierdząc, że nie dają one szansy osobom, które chcą nieść w swoich utworach prawdę o świecie. – Pieprzyć ludzi, którzy pracują w radio. Są prawdziwi ludzie, którzy muszą wykarmić swoje dzieci, a nie pozwala im się grać tego, co płynie im z serca. Im się wydaje, że aby wyżywić swoje dzieci muszą grać w kółko to samo. Ja dorastałem na DMX'ie, to ostatni prawdziwy murzyn – stwierdził dumnie.
Reakcje po koncercie
Jeden z największych zwolenników Hillary Clinton – Snoop Dogg natychmiast zareagował na występ Westa w Sacramento. – Palę trawę, ona nie wywołuje takich reakcji, więc czym u licha on się stymuluje? – stwierdził chwilę po zakończeniu koncertu w filmiku na Instagramie Snoop Dogg.
Słynny koszykarz z Sacramento – Anthony Tolliver napisał na Twitterze: – Ten koleś Kanye ukradł kasę od 22 tysięcy fanów w 25 minut. To najbardziej szalona rzecz jakąwidziałem w świecie rozrywki. Dwa utwory, tyrada… po czym uciekł – napisał.
Występ Kanye Westa był komentowany również w śniadaniowym programie kanadyjskiej telewizji Global. – Jest to rodzaj choroby psychicznej – stwierdził zaproszony do studia ekspert. – Przypuśćmy, że tak, widzieliśmy już niezwykłe wybuchy emocjonalne Kanye'a w przeszłości, lecz te najświeższe wydarzenia dają nam do myślenia, czy wszystko jest w porządku – stwierdziła gospodarz programu. – To była 17 minutowa tyrada w trakcie koncertu, trwała 17 minut!… to trwało wieki – dodał ekspert.
Choroba psychiczna
Dwa dni po występie w Sacramento, Kanye Westa z jego domu zabiera karetka. Ma to miejsce chwilę po tym, jak raper odwołał wszystkie koncerty na trasie "The Saint Pablo Tour". Serwis NBC News powołując się na komentarz policji poinformował, że lekarz rapera zdecydował o hospitalizacji ze względu na "zdrowie i bezpieczeństwo" pacjenta.
– Kanye West trafił dziś do szpitala po serii niedawnych dziwnych wydarzeń – informowała stacja CBS. W innym programie na tym samym kanale mogliśmy usłyszeć. – Gwiazdor hip hopu zgodnie z doniesieniami został zabrany do szpitala uniwersyteckiego w UCLA, po tym jak kilka razy w niewyjaśniony sposób wybuchł emocjonalnie na scenie. West zgodnie z doniesieniami jest pod opieką psychiatrów, co uniemożliwia mu opuszczenie szpitala.
Telwizja CBS z Los Angeles podała natomiast: – W chwili interwencji Kanye stawiał opór ratownikom medycznym, musiał zostać przykuty do noszy.
W większości stacji hospitalizacja Kanye Westa była numerem jeden tego dnia. – To nie było normalne zachowanie, lecz pomijając to, Kanye anulował wszystkie koncerty na przestrzeni półtora miesiąca, co będzie go wiele kosztować w sensie finansowym. Coś jest w tym bardzo niedobrego – stwierdził komentator zaproszony do studia stacji ABC.
Więcej ciekawostek na temat stanu zdrowia rapera mogliśmy wyczytać w znanych serwisach internetowych. – Kanye West czuł się jakby był ofiarą ataku spirytualnego, zanim jego lekarz wezwał pogotowie. – podał magazyn TheFix. – Raper czuje się tak, jakby był pod atakiem duchowym i odczuwa to już od pewnego czasu – możemy przeczytać na łamach People. – Według źródła, ciężko to wyjaśnić, lecz ostatnio coś się wydarzyło, on nie jest taki jakim wszyscy go znają.
Wsparcie
Kanye West nie otrzymał wsparcia od 50 Centa, który zdecydował się wyśmiać jego chorobę psychiczną publikując prześmiewczy filmik ze wszystkimi kontrowersyjnymi wypowiedziami Yeezusa, a także sugerując, że udaje on chorobę, aby wyłudzić odszkodowanie od firmy ubezpieczeniowej.
Kanye West otrzymał jednak wsparcie m.in. od DMX'a, o którym jeszcze kilka dni wcześniej ciepło się wypowiadał na koncercie w Sacramento. – Chcę skierować swoje słowa do Kanye'ego. Niech wie, że modlę się za niego, moja rodzina modli się za niego. Przypominam tylko, że Bóg jest dla nas. Kto ci się sprzeciwi? Nikt i nic! Trzymaj się dzielnie bracie. Bóg jest w naszym narożniku – napisał DMX na Instagramie.
Refleksja
Dajcie znać w komentarzu jak widzicie tę sytuację i to co się dzieje wokół rapera w ostatnim czasie
Felieton
Robią z nas złodziei. Kupując smartfona, zapłacimy więcej, a kasa pójdzie m.in. do raperów – felieton
Nowa, stara opłata, który uderzy we wszystkich, ale tylko niektórzy na niej zarobią.
Rząd rusza z aktualizacją opłaty reprograficznej. Nowe zasady obejmują m.in. smartfony i laptopy, a pieniądze mają trafić do artystów, w tym do raperów. No i kto tu kogo okrada?
Ministerstwo dumnie ogłasza
Minister kultury Marta Cienkowska podpisała rozporządzenie, które aktualizuje zasady pobierania opłat od urządzeń używanych do kopiowania i odtwarzania treści. – Polscy twórcy latami czekali na tę decyzję. Dziś z satysfakcją ogłaszam: mamy to!” – przekazała w komunikacie opublikowanym na portalu X.
Polscy twórcy latami czekali na tę decyzję. Dziś z satysfakcją ogłaszam: mamy to! Właśnie podpisałam rozporządzenie dot. opłaty reprograficznej. To był trudny proces, pełen lobbingu i fake newsów o rzekomych "nowych podatkach". Prawda jest prosta: pożegnaliśmy lata 90. (faksy i…
— Marta Cienkowska (@MartaCienkowska) April 30, 2026
Smartfony i laptopy objęte opłatą!
Na czym polega zmiana? Lista sprzętów objętych opłatą została dostosowana do tego, jak dziś konsumujemy muzykę, filmy i inne treści. Do gry wchodzą m.in. smartfony, laptopy, tablety, telewizory oraz dekodery z pamięcią albo funkcją nagrywania. W praktyce chodzi o urządzenia, które realnie służą do kopiowania lub przechowywania materiałów chronionych prawem autorskim.

Czyli co, jesteśmy złodziejami?
Po chłopsku, twórcy ustawy chyba uważają, że jesteśmy złodziejami, bo z góry zakładają, że nielegalnie słuchamy muzyki, przegrywając ją sobie na telefony lub korzystając z nielegalnych źródeł streamingu. Ciekawe jakie to nielegalne źródła mamy w czasach powszechnego dostępu do Youtube i Spotify.
Żeby jednak było miło i fajniusio pani minister rozszerzoną opłatę ubrała w ładne słowa: – Giganci sprzętowi dzielą się swoimi zyskami z polskimi twórcami – podkreśliła.
Jak to dokładnie działa – wyjaśniamy
Kupujesz np. telefon albo pendrive. W cenie jest już opłata reprograficzna. Producent/importer przekazuje ją do organizacji, a organizacje dzielą pieniądze między twórców. Artyści dostają część pieniędzy, jeśli są zarejestrowani w takich organizacjach jak ZAiKS czy STOART, a ich muzyka jest uwzględniona w podziale. Gotówka jest rozdzielana według określonych zasad.
Ministerstwo uspokaja, jesteśmy spokojni
Ministerstwo ma życzeniowe myślenie na temat wzrostu cen elektroniki w związku z rozszerzoną opłatą. W uzasadnieniu projektu czytamy: – Biorąc pod uwagę stosunkowo niski poziom opłat przyjęty w projekcie rozporządzenia, należy uznać, że wpływ na sytuację konsumentów nie będzie znaczący.
Wszyscy jednak dobrze wiemy, że opłata ta zostanie przeniesiona na końcowego użytkownika, i to my zapłacimy więcej za smartfona czy laptopa, a miliony pójdą do artystów i twórców,
Miliony złotych wpływów
W 2024 roku wpływy z opłaty reprograficznej wyniosły 35,8 mln zł. Po zmianach budżet dla twórców może wzrosnąć nawet do poziomu 150-200 mln zł rocznie. Według szacunków stawka opłaty ma wynosić od 1 do 3% wartości urządzenia.
Jakie to piękne, a ty co słuchaczu o tym myślisz?
Chorzów to miasto, które wyjątkowo nie ma szczęścia do ludobójczej symboliki i rapu. Dopiero co ucichł temat wizerunku sympatyka Ruchu z tatuażem hitlerowskiej gapy na karku w teledysku Bonusa RPK, a teraz medialną burzę wywołały próby blokady koncertu Kanye Westa. Czy jednak nie można tu dostrzec pewnej niesprawiedliwości w ocenie amerykańskiej gwiazdy?
Nie lada zagwozdkę mają decydenci w kwestii zgody na organizację czerwcowego koncertu Kanye Westa. Już pojawiają się przecieki, że zielonego światła na imprezę nie będzie. Z jednej strony warto pokazać, że jesteśmy zupełnie inni kulturowo niż np. Niemcy, gdzie wielu zbrodniarzy nie poniosło żadnej odpowiedzialności po wojnie i mogli spokojnie wychowywać kolejne pokolenia naszych zachodnich sąsiadów, piastując ważne stanowiska publiczne. Z drugiej – czy osoba chora psychicznie musi być wiecznie stygmatyzowana z powodu odklejek z przeszłości, które mogły wywołać np. źle dobrane leki?
W zasięgowych głosach sprzeciwu przodują zwłaszcza minister Marta Cienkowska i Krzysztof Stanowski. Pytaniem otwartym pozostaje, dlaczego Stanowski nie był równie stanowczy, gdy ambasador Ukrainy wybielał na antenie Kanału Zero hitlerowskiego kolaboranta, Romana Szuchewycza, który uczestniczył w pogromach ludności cywilnej?
"I przejdzie Panu przez gardło, żeby powiedzieć, że Roman Szuchewycz jest zbrodniarzem wojennym?" – zapytała @abojke ambasadora Ukrainy @VasylBodnar w wywiadzie dla @OficjalneZero.
— Stowarzyszenie „Wspólnota i Pamięć” (@WspolnotaPamiec) January 11, 2026
"Nie, nie powiem tego" – usłyszała w odpowiedzi.
Ambasador zaprzecza samemu sobie. Z jednej… pic.twitter.com/9F0rMzvgEf
Z tęczową swastyką na szyi zaprezentował się fotoreporterom w 2015 roku Maciej Maleńczuk, a dziś jest przecież jednym z pupilów prorządowych mediów. Podobna akcja tyczy się Olgi Tokarczuk, która pozowała na tle krzyża przerobionego na hitlerowski symbol. Żadnej dyskusji nie wywołała też manifestacja byłego prezydenta Ukrainy, Petra Poroszenko, który w 2023 roku udostępnił nagranie z czarnym słońcem na ramieniu, czyli ulubionym symbolem jednego z architektów obozów śmierci, Heinricha Himmlera. Czy w związku z tym możemy mówić wprost o zjawisku „równi i równiejsi”?
Поїздка на фронт для мене — це завжди найголовніша подія тижня. Хедлайнер в розкладі.
Після парламентської діяльності, перемовин з міжнародними партнерами щодо підтримки України, акумулювання та розподілу благодійної допомоги та іншої тихої роботи в тилу, ця подія — великий… pic.twitter.com/5aucKuX5c7— Петро Порошенко (@poroshenko) September 10, 2023
Felieton
Czy uliczny rap ogłupia? Kawałki, których słuchamy, mogą zdradzać naszą inteligencję
Twoja playlista mówi więcej, niż myślisz.
Nowe badanie Journal of Intelligence pokazuje, że to nie muzyka, a teksty kawałków mogą zdradzać poziom inteligencji słuchacza. Analiza danych ze smartfonów ujawnia subtelne powiązania między playlistą a zdolnościami poznawczymi.
Teksty ponad bitem – wniosek naukowców
Możemy zapomnieć o gadkach, że inteligencję zdradza słuchanie jazzu albo klasyki. Nowe badanie opublikowane w Journal of Intelligence wywraca ten schemat do góry nogami. Okazuje się, że klucz nie leży w gatunku ani brzmieniu, tylko w tym, co jest nawijane w kawałkach.
Naukowcy odkryli, że to właśnie warstwa liryczna daje więcej informacji o zdolnościach poznawczych niż tempo, melodia czy klimat numeru. Czyli nie chodzi o to, czy leci trap czy boom bap – tylko o to, jakie treści wchodzą do głowy.
58 tysięcy kawałków
Badacze wzięli na warsztat 185 osób i przez 5 miesięcy śledzili ich odsłuchy. Każdy numer, każda playlista – wszystko zapisane przez specjalną apkę.
W tym czasie uczestnicy przesłuchali łącznie ponad 58 tysięcy unikalnych utworów. Do tego doszły testy sprawdzające logiczne myślenie, słownictwo i zdolności matematyczne.
Smutniejsze numery, wyższe wyniki?
Wnioski? Ciekawe i trochę nieoczywiste. Osoby, które częściej sięgały po kawałki o mniej pozytywnym, bardziej refleksyjnym klimacie, miały wyższe wyniki w testach. Do tego dochodzą teksty skupione na „tu i teraz”, autentyczności i tematach związanych z domem – one też korelowały z wyższą inteligencją.
Z kolei tracki pełne społecznych odniesień i niepewnego języka częściej pojawiały się u osób z niższymi wynikami.
Studio > koncert? Też ma znaczenie
Osoby z wyższą inteligencją częściej wybierały kawałki z niskim wskaźnikiem „liveness”, czyli takie, które brzmią jak nagrane w studiu, a nie na żywo. Badacze tłumaczą to prosto – bardziej ogarnięci słuchacze mogą traktować muzykę jako coś do skupienia i analizy, a nie tylko do energii i chaosu koncertowego.
Słuchasz więcej – masz lepsze wyniki
Kolejna rzecz – ilość. Ci, którzy spędzali więcej czasu na słuchaniu muzyki, mieli statystycznie wyższe wyniki w testach. Podobnie jak osoby, które często sięgały po kawałki w innych językach niż ojczysty.
Playlista nie zrobi z Ciebie geniusza
Zanim ktoś zacznie układać playlistę „na inteligencję”, warto ostudzić hype. Związek między muzyką a inteligencją jest niewielki i czysto statystyczny. To nie działa tak, że słuchasz jednego typu numerów i nagle rośnie IQ.
Same w sobie te efekty prawdopodobnie nie są wystarczająco silne, aby miały praktyczne zastosowanie – mówią badacze.
Co to oznacza dla rapu
Badanie nie ocenia gatunków muzycznych typu rap, rock czy jazz jako „lepszych” lub „gorszych”. Bardziej chodzi o to, jakich treści się słucha i jak je przetwarza. W przypadku rapu ulicznego mamy zazwyczaj do czynienia z prostymi tekstami, ale z drugiej strony możemy je przetwarzać na rożne sposoby. W przypadku rapu technicznego i wielowarstwowych linijek, język, tematy i sposób narracji jest jednak dużo bardziej wyszukany.
Osoby słuchające bardziej refleksyjnych i złożonych treści – mają trochę wyższe wyniki. Osoby słuchające prostych i powierzchownych treści – mają je niższe.
Felieton
„Kutas Records” – żart Kuqe 2115 to tak naprawdę spory problem – felieton
Wspomniana wytwórnia istnieje, jest z Polski i ma pół miliona słuchaczy.
Kilka dni temu Kuqe 2115 opublikował żartobliwy film, w którym mówi, że odchodzi z 2115 Label na rzecz nowej wytwórni „Kutas Records”. Pośmialiśmy się z rzekomo czerstwego żartu, który tak naprawdę nie do końca był żartem. Jak sprawdziliśmy, wytwórnia „Kutas Records” istnieje, jest z Polski i podbija Spotify.
„Kutas Records” – o co w tym chodzi?
Na Youtube powstał kanał zatytułowany „Kutas Records”. Uśmiech na twarzy może budzić nie tylko nazwa kanału, ale także współgrające logo z plemnikiem. Od razu więc mamy jasny komunikat, że mamy do czynienia z trollingiem. Tylko ten żart powoli wymyka się spod kontroli, bo jest całkiem sprawnie zarządzany.
Kawałki, które pojawiają się na kanale mają zawsze podtekst erotyczny i są w pełni wygenerowane przez skrypt AI. Ich treść jest dość wulgarna, ale dla młodszych odbiorców może być interesująca i zabawna. Każdy kawałek jest dobrze opisany i ma wygenerowaną unikalną okładkę. Tytuły numerów, podobnie jak ich treść jest nacechowana seksualnie.
Oto kilka przykładów:
- Dariusz Jebadło – Podziemny Drąg
- Gejtos – Bóg Morza
- Cwelgar – Gejowski Łowca Potworów
- Johnny Cwel – NNN (Nie Orzech Listopad)
- Homo Erectus – Gejowski Jaskiniowiec II (prod. Kutas Records)

W ciągu roku, odkąd istnieje „wytwórnia” na Youtube wygenerowano 163 utwory, które łącznie mają ponad 4 mln wyświetleń.
Spotify podbite przez „Kutas Records”
Jeszcze większe cyfry żartobliwa wytwórnia wykręca na Spotify. Przed kilkoma dniami doszło do sytuacji, kiedy na pierwszych 15 miejsc najbardziej viralujących numerów aż 8 pochodziło z labelu „Kutas Records”. Na pierwszym miejscu mogliśmy zobaczyć „Antycznego Napaleńca”, który przebił już barierę 1 mln streamów.

Wytwórnia AI ma już blisko pół miliona słuchaczy na Spotify. To więcej niż Belmondo (300 tys.), Liroy (160 tys.) czy Ten Typ Mes (240 tys.). Niewiele więcej od żartownisiów ma np. O.S.T.R. (580 tys.), który jest w ciągu wydawniczym od ponad 25 lat.

Co więcej, kawałki wygenerowane przez AI zaczynają trafiać też do TOP 50 Polska. Wspomniany „Napaleniec” jest obecnie na 8. pozycji, wyprzedzając m.in. Malika Montanę, Kaza Bałagane czy Pezeta.

AI w muzyce – mamy problem
Sztucznie generowane kawałki i całe „wirtualne wytwórnie” oparte na AI to coraz większe wyzwanie dla branży muzycznej. Z jednej strony zalew tanich, żartobliwych produkcji obniża próg wejścia, ale z drugiej – rozmywa granice między twórczością a automatem.
To jest też problem dla słuchaczy, bo coraz częściej mają oni problem z odróżnieniem prawdziwej muzyki od algorytmicznej masówki. Branża stoi więc przed pytaniem, jak chronić kreatywność i unikalność w czasach, gdy muzykę można „wyklikać” w kilka sekund.
Felieton
Eminem ma polskie korzenie? Dokumenty wskazują na wieś pod Strzegomiem
„Pradziadek rapera wpisywał w dokumentach narodowość polską”.
Brzmi absurdalnie? Z dokumentów wynika, że jeden z największych raperów świata ma rodzinne powiązania z Polską. Według badań genealogicznych część przodków Eminema pochodzi z Dolnego Śląska.
Od lat w mediach powraca temat polskich korzeni Marshalla Mathersa. Wiele portali pisze wprost – pradziadek Eminema był Polakiem. Choć historia ta nigdy nie zyskała takiej popularności jak internetowe plotki o jego rzekomej niechęci do Polski, fakty wskazują, że raper rzeczywiście może mieć polskie pochodzenie.

Polskie korzenie Eminema
Jak ustalono, jeden z pradziadków Eminema od strony matki – Georg A. Scheinert – urodził się 29 stycznia 1851 roku we wsi Kostrza, znajdującej się dziś w gminie Strzegom (woj. dolnośląskie).
Miejscowość ta, znana z wydobycia granitu, należała wówczas do Prus i nosiła nazwę Häslicht. Przodkowie Eminema mieli być z nią związani od pokoleń. W dokumentach pojawiają się nazwiska Joseph Scheinert (ur. ok. 1825) i Ewa Wasuzki (1827–1901) – rodzice wspomnianego Georga. To właśnie nazwisko Wasuzki, zapisane błędnie przez amerykańskich urzędników imigracyjnych, może sugerować polskie pochodzenie matki przodka rapera.

Przodkowie rapera – „Ger Polish”
Sprawą zainteresował się Janusz Andrasz, autor bloga „Genealogiczne śledztwo”, który odnalazł szereg dokumentów potwierdzających ten trop. Jak wskazuje, część aktów metrykalnych nie zachowała się, jednak dostępne źródła sugerują, że przodkowie rapera rzeczywiście mogli pochodzić z terenów dzisiejszej Polski.
Co więcej, w amerykańskich spisach ludności z początku XX wieku pojawia się przy rodzinie Scheinert określenie „Ger Polish”, co tłumaczone jest jako narodowość polska, kraj pochodzenia – Niemcy.
– Znalazłem zagadkowo brzmiący wpis w spisie mieszkańców USA z 1910 r., gdzie w przypadku jednej z córek Georga (wspomnianego 3x pradziadka Eminema) – Marcie Scheinert, po mężu Roesch, w rubryce „Miejsce urodzenia ojca”, znajduje się zapis „Ger Polish”. Potem znalazłem analogiczną kartę ze spisu, dotyczącego samego Josepha Scheinerta, czyli jej ojca. I tu również pada określenie „Ger Polish„, które znalazło się zarówno w rubryce jego matki, czego można byłoby się spodziewać, mając na uwadze jej polsko brzmiące nazwisko Wasuzki, jak i w rubryce podającej pochodzenie ojca Georga – Josepha Scheinerta! – pisze badacz.

W Eminemie płynie polska krew?
Wnioski z przeprowadzonego śledztwa odnośnie „polskości Eminema” są niejednoznaczne, ale coś ewidentnie jest na rzeczy.
– Skoro urodzony w 1851 roku w pruskim Häslicht Georg Scheinert, mieszkając w USA już od 46 lat, wpisuje w roku 1910 jako swoją narodowość polską, to coś jednak na rzeczy musi być. Niestety, bez dostępu do metryk tej tajemnicy wyjaśnić się nie da. Przyznam, że na początku tego genealogicznego śledztwa myślałem, iż wzmianka o polskich korzeniach Eminema była pomyłką. Teraz jednak widzę, że to raczej tajemnica, która wciąż czeka na swoje rozwiązanie.
Choć metryki z XIX-wiecznej Kostrzy nie są dostępne online, odkryte zapisy pozwalają przypuszczać, że w żyłach Eminema rzeczywiście może płynąć kropla polskiej krwi.
Fakty kontra plotki
W przeciwieństwie do dawnych, nieprawdziwych historii o rzekomym spaleniu polskiej flagi przez Eminema czy jego niechęci do występów w Polsce, informacje o polskim pochodzeniu rapera mają częściowo podstawy w dostępnych dokumentach.
-
News3 dni temuDzigi wrzucił zdjęcie Enzo bez kominiarki
-
News2 dni temuRaper, którego dojeżdżał seryjny morderca, zagrał policjanta w „Ukrytej prawdzie”
-
News2 dni temuDawid Obserwator powtarza ruchy Soboty. Znalazł nowego wybawiciela?
-
News2 dni temuMajor SPZ prawie jak Vanilla Ice – szczeciński raper zmienił wygląd
-
News1 dzień temuMata okłamał fanów – zero wyjaśnień o nowej dacie premiery płyty. Obraził się, bo nie wyprzedał Narodowego?
-
News11 godzin temuSokół, Kukon i Amen Hewra stworzyli supergrupę – SKOK
-
News4 dni temuMata ujawnił na billboardzie w centrum Warszawy – tracklisty trzech nowy płyt!
-
News4 dni temuŻabson i jego sportowa przemiana w 25 dni. „Dla mnie efekt poj*bany”