Felieton
4 lata działalności Eripe (cz. 1) |FELIETON
Przez ostatnie lata wypłynęło wielu ciekawych raperów. Niektórzy osiągnęli całkiem fajny poziom, drudzy kontynuują swoją karierę bardziej lub mniej udanie, inni po prostu zmarnowali swój potencjał i odeszli w zapomnienie. Wśród nich pojawił się ktoś nieprzeciętny. Nastawiony na mordercze linijki – dopracowane do granic możliwości, bez parcia na fejm, kładąc nacisk na styl i manifestację swoich poglądów. Mowa tu oczywiście o Eripe – reprezentancie Krakowa, który bezpardonowo rozliczał i wytykał błędy konkurencji.
Jego ostatni album Podium EP to podsumowanie 4 lat działalności na scenie. Uznałem, że to dobry moment, by również podsumować jego karierę w felietonie, czy też lepiej przypomnieć jego dokonania i opisać jak wyglądały w poszczególnych latach. Zacznę od początku- nie było burzy, od razu sztorm i tsunami.
2012
Tak, właśnie w tym roku pojawia się znikąd – nieznany raper reprezentujący Kraków. Rok przełomowy dla rap gry, mimo, że jest to osoba związana z podziemiem. Jego pierwszym kawałkiem w życiu (jak można przeczytać pod trackiem na YT) są Miłosne historie. Dla wtajemniczonych, utwór powstały trochę przed 2012 rokiem. Znalazł się on również na składance macierzystego składu rapera − Zamknij mordę jak gra rap bootleg. Patokalipsa na projekcie tym zamieściła luźne zwrotki jak i całe gotowe numery. Ogólnie, przekrój rapowo-melanżowej działalności z lat 2009-2012. Na ten rok przypada również premiera Chamskich Rzeczy oraz pierwszej części trylogii Odium EP.
Można rzec iście królewskie przywitanie z kulturą, w której uczestniczymy. Nic bardziej mylnego. Tu nie ma mowy o uprzejmościach. Jakość sceny w porównaniu z jego skillsami to przepaść. Raperzy wiodący prym w tzw. umiejętnościach składania wieloznacznych wersów, w tamtych czasach nie byli gotowi na Eripe i chyba dalej nie są. Nikt wcześniej wrzucając swoje pierwsze tracki do sieci nie reprezentował takiej techniki. Doskonale dopracowane zwrotki, nagromadzenie rymów wielokrotnych, to już można rzec – "wizytówka" stylu. Nie można zapomnieć o najważniejszym − punchline'ach. Oczywiście gdy Eripe pojawiał się na scenie królami punch'y byli: Reno, Peerzet, Jimson, VNM, Tetris czy Muflon. On z miejsca stanął na równi z nimi, a dla innych – wręcz ich przeskoczył. Obecnie, przenosząc się z powrotem do teraźniejszości, to on bezapelacyjnie panuje na scenie. Pojawiło się kilku dobrych składaczy punch'y, ale jednak piłka jest po stronie reprezentanta Krakowa. A co z klasykami? Jedni już nie rapują, a drudzy przeszli w zupełnie inny klimat.
Rap tworzony przez Eripe to przede wszystkim mocne i bezkompromisowe linijki. Obrazoburcze bragga, w którym umiejętnie manifestuje swoje kontrowersyjne poglądy. Jest także świetnym twórcą mrocznych, szokujących, wchodzących w konwencję horrocore storytellingów Arogancki rap budzący skrajne emocje, lecz najlepszej jakości. Zaraz parę przykładów dla udowodnienia powyższych słów. Mam nadzieję, że akolici Eripe nie zlinczują mnie za wybór i nie zarzucą mi braku tych najtrafniejszych linijek. Oczywiście będę posiłkował się tekstami z Chamskich Rzeczy i Odium EP, które ukazały się w pierwszym roku działalności Eripe.
Na początek styl braggadacio rozumiany w podstawowym znaczeniu, czyli wychwalanie swoich umiejętności i udowadnianie wyższości nad innymi. Zacznę od tego jak Rip ładnie się przedstawił i zapowiedział czym będzie rozpieszczał swoich słuchaczy: Mów mi Timothy Mcveigh, przez sposób w jaki działam // Typ znikąd wchodzi i od kopa wszystko rozpierdala // Dam wam hardcore, bragga i storytellingi // jak w jednym ciele Vinnie Paz, K-rino i Slick Rick // Połącze flow Rugged'a z siłą Freddie'go Foxx'a // zgarnę debiut roku jak La Coka Nostra. Odnośnie jakości i ilości swoich punchy: Na razie spłukany tak, że dla wielu jestem zerem // Daj mi grosz za każdy punch, a będę tu milionerem. Scenie też się dostało: Proszę, nie porównuj mnie do nikogo w tym kraju // Jestem one'n'only jakbym kładł zwrotki w języku Majów; Skurwysyny chcą mój poziom osiągnąć nie ma co gadać // Całe życie by się wspinali ja bym musiał wciąż spadać; Nie wiem, kurwa, ile oni myślą nad panczem // Ale dłużej Mel Gibson rozkminiał jak zakończyć Pasję // Tu masz dopracowane do granic linijki zawsze // Nawet Stephen Hawking robi stojącą owację. Barsy mocne, bezkompromisowe i kontrowersyjne. Również w tym roku padły sławetne linijki uderzające w zmarłego Magika: Tacy jak ty skaczą z okien, jak się odurzą lekami // Jeden już nazwał się Bogiem, a nie pofrunął z ptakami. Obrazoburcze, jednak w kawałku Gardzę samobójcami doskonale wyjaśnił swoje poglądy na temat ludzi, którzy nie radzą sobie z "presją" życia.
Jak już jestem przy poglądach, to te również są bardzo wyraziste. Rip ma sobie za nic poprawność polityczną. Nie godzi się na narzucanie zdania przez większość czy po prostu śmieje się z idiotów. Kontestuje nowoczesne poglądy i nie przebierając w słowach drwi z otaczającego go świata. Teraz parę luźnych wstawek. Zacznę cynicznie i brutalnie: Mam dzisiaj chujowy humor, rozkleiły mi się nike'i // Te jebane chińskie dzieci chyba znów za dużo zjadły. Jest to jedynie chamski dwu wers, a może dwuznaczność − na co świat przymyka oko, bo ekonomia musi się zgadzać. Coś o nowoczesnym stylu życia, proszę bardzo: Dalej kontempluj życie i jedz zbożowe jogurty // Po śmierci zgnijesz tak samo jak te przydrożne kurwy. Dostaje się też Unii i polskiej polityce. Trochę sztampowo, bo większość raperów uderza negatywnie w polityków. Tutaj jednak jest to trafnie ujęte: Unia ciągle stara się by żyło nam się lepiej // Zmienili kształt bananów i próbują z Internetem // W sejmie wszystko gra, Monty Python ciągle z nami // Baby z kutasami albo pojeby z kadzidełkami. No i jeszcze o "kwiecie narodu", który zamienił się w głuchy pęd ciżby: Gwiazdy tańczą z gwiazdami w telewizji o tej porze // Maciek tak wkurwiony, że się wyżywa na monitorze // Z każdej strony wciskają mi jakieś z dupy racje // Co mam robić, kiedy, z kim i dlaczego to tak ważne // Słuchając ich pierdolenia, bym przestał myśleć wkrótce // A nie mam zamiaru tu skończyć z wypranym mózgiem // Ale patrzę w koło i widzę, że nie każdy tak ma // Może to nie wszystko jest spierdolone, tylko ja.
Gdyby tego było mało, to proszę – tu kwintesencja jakości wersów, których budowy nie powstydziliby się najwięksi twórcy. Linijki oprócz niedoścignionej konstrukcji opisują trafnie ludzkie zachowania czy też degrengoladę społeczną. Zastosowany zabieg to oczywiście aliteracja, która również wpływa na dźwięczność, ot tak zastosowana figura retoryczna.
POlityczna POprawność, POpulizm na każdym kroku,
POpulacja POjebów PO studiach bez własnych POglądów.
czy
Lepiej PRZEstać i PRZEspać życie, PRZEklinając siebie,
PRZEz strach i PRZEz fakt, że to PRZEjebane wiedzieć,
Że nie PRZEznaczenie PRZEszkodziło, tylko sam PRZEgrałem,
I to PRZEświadczenie PRZEmieniło Twe życie w kabaret,
PRZEcież PRZEszkody PRZEskoczyć ciężej niż PRZEwrócić się
Możesz być PRZEchujem, i tak PRZElejesz niejedną łzę.
Konkludując pierwszy rok działalności Eripe, nie muszę chyba więcej pisać. Dwa ostatnie cytaty odpowiednio z Apogeum wkurwienia oraz z Prędzej martwy niż słaby doskonale odzwierciedlają jakość wersów. Pozostało mi jeszcze dopowiedzieć parę mocnych słów. Inwazja na rap czyli 100 linijek szaleństwa 2, to bezkompromisowe rozliczenie sceny i kryptodissy, gdyż nie pada tam żadna ksywka, jednak wersy są tak skonstruowane, że i bez pseudonimów czy nazwisk wiadomo o kogo chodzi. Ja tylko wspomnę, iż najbardziej dostało się Vnm'owi. Na melanżach dla beki leci niejedna znana ksywka, Ktoś kiedyś o tym nawijał – karma to dziwka. Zręczny follow up do tracku Skąd spadli autorstwa Venoma. Jeszcze w Balladzie o Marianie dostało się ówczesnemu reprezentantowi Prosto. Venom uważał się w tamtych czasach za najlepiej składającego rymy wielokrotne. W bekowych szesnastu wersach, Rip udowodnił mu, że pisanie takich zwrotek nie jest niczym trudnym. Pamiętajcie, chcąc rzucać wielokrotne to z sensem, a nie w taki sposób: Weź pierdol jakość sprawdź bity i rymy // Daje rapier burakom smak grypy anginy // Drzwi Gerdą jakąś trzym cichy i silny // A wpadnę z werwą na to, bo flow niszczy futryny. Tymi oto zabawnymi wersami kończę tę część podsumowania działalności Eripe. Niedługo pojawi się kolejna, a w niej rok 2013.
Felieton
Robią z nas złodziei. Kupując smartfona, zapłacimy więcej, a kasa pójdzie m.in. do raperów – felieton
Nowa, stara opłata, który uderzy we wszystkich, ale tylko niektórzy na niej zarobią.
Rząd rusza z aktualizacją opłaty reprograficznej. Nowe zasady obejmują m.in. smartfony i laptopy, a pieniądze mają trafić do artystów, w tym do raperów. No i kto tu kogo okrada?
Ministerstwo dumnie ogłasza
Minister kultury Marta Cienkowska podpisała rozporządzenie, które aktualizuje zasady pobierania opłat od urządzeń używanych do kopiowania i odtwarzania treści. – Polscy twórcy latami czekali na tę decyzję. Dziś z satysfakcją ogłaszam: mamy to!” – przekazała w komunikacie opublikowanym na portalu X.
Polscy twórcy latami czekali na tę decyzję. Dziś z satysfakcją ogłaszam: mamy to! Właśnie podpisałam rozporządzenie dot. opłaty reprograficznej. To był trudny proces, pełen lobbingu i fake newsów o rzekomych "nowych podatkach". Prawda jest prosta: pożegnaliśmy lata 90. (faksy i…
— Marta Cienkowska (@MartaCienkowska) April 30, 2026
Smartfony i laptopy objęte opłatą!
Na czym polega zmiana? Lista sprzętów objętych opłatą została dostosowana do tego, jak dziś konsumujemy muzykę, filmy i inne treści. Do gry wchodzą m.in. smartfony, laptopy, tablety, telewizory oraz dekodery z pamięcią albo funkcją nagrywania. W praktyce chodzi o urządzenia, które realnie służą do kopiowania lub przechowywania materiałów chronionych prawem autorskim.

Czyli co, jesteśmy złodziejami?
Po chłopsku, twórcy ustawy chyba uważają, że jesteśmy złodziejami, bo z góry zakładają, że nielegalnie słuchamy muzyki, przegrywając ją sobie na telefony lub korzystając z nielegalnych źródeł streamingu. Ciekawe jakie to nielegalne źródła mamy w czasach powszechnego dostępu do Youtube i Spotify.
Żeby jednak było miło i fajniusio pani minister rozszerzoną opłatę ubrała w ładne słowa: – Giganci sprzętowi dzielą się swoimi zyskami z polskimi twórcami – podkreśliła.
Jak to dokładnie działa – wyjaśniamy
Kupujesz np. telefon albo pendrive. W cenie jest już opłata reprograficzna. Producent/importer przekazuje ją do organizacji, a organizacje dzielą pieniądze między twórców. Artyści dostają część pieniędzy, jeśli są zarejestrowani w takich organizacjach jak ZAiKS czy STOART, a ich muzyka jest uwzględniona w podziale. Gotówka jest rozdzielana według określonych zasad.
Ministerstwo uspokaja, jesteśmy spokojni
Ministerstwo ma życzeniowe myślenie na temat wzrostu cen elektroniki w związku z rozszerzoną opłatą. W uzasadnieniu projektu czytamy: – Biorąc pod uwagę stosunkowo niski poziom opłat przyjęty w projekcie rozporządzenia, należy uznać, że wpływ na sytuację konsumentów nie będzie znaczący.
Wszyscy jednak dobrze wiemy, że opłata ta zostanie przeniesiona na końcowego użytkownika, i to my zapłacimy więcej za smartfona czy laptopa, a miliony pójdą do artystów i twórców,
Miliony złotych wpływów
W 2024 roku wpływy z opłaty reprograficznej wyniosły 35,8 mln zł. Po zmianach budżet dla twórców może wzrosnąć nawet do poziomu 150-200 mln zł rocznie. Według szacunków stawka opłaty ma wynosić od 1 do 3% wartości urządzenia.
Jakie to piękne, a ty co słuchaczu o tym myślisz?
Chorzów to miasto, które wyjątkowo nie ma szczęścia do ludobójczej symboliki i rapu. Dopiero co ucichł temat wizerunku sympatyka Ruchu z tatuażem hitlerowskiej gapy na karku w teledysku Bonusa RPK, a teraz medialną burzę wywołały próby blokady koncertu Kanye Westa. Czy jednak nie można tu dostrzec pewnej niesprawiedliwości w ocenie amerykańskiej gwiazdy?
Nie lada zagwozdkę mają decydenci w kwestii zgody na organizację czerwcowego koncertu Kanye Westa. Już pojawiają się przecieki, że zielonego światła na imprezę nie będzie. Z jednej strony warto pokazać, że jesteśmy zupełnie inni kulturowo niż np. Niemcy, gdzie wielu zbrodniarzy nie poniosło żadnej odpowiedzialności po wojnie i mogli spokojnie wychowywać kolejne pokolenia naszych zachodnich sąsiadów, piastując ważne stanowiska publiczne. Z drugiej – czy osoba chora psychicznie musi być wiecznie stygmatyzowana z powodu odklejek z przeszłości, które mogły wywołać np. źle dobrane leki?
W zasięgowych głosach sprzeciwu przodują zwłaszcza minister Marta Cienkowska i Krzysztof Stanowski. Pytaniem otwartym pozostaje, dlaczego Stanowski nie był równie stanowczy, gdy ambasador Ukrainy wybielał na antenie Kanału Zero hitlerowskiego kolaboranta, Romana Szuchewycza, który uczestniczył w pogromach ludności cywilnej?
"I przejdzie Panu przez gardło, żeby powiedzieć, że Roman Szuchewycz jest zbrodniarzem wojennym?" – zapytała @abojke ambasadora Ukrainy @VasylBodnar w wywiadzie dla @OficjalneZero.
— Stowarzyszenie „Wspólnota i Pamięć” (@WspolnotaPamiec) January 11, 2026
"Nie, nie powiem tego" – usłyszała w odpowiedzi.
Ambasador zaprzecza samemu sobie. Z jednej… pic.twitter.com/9F0rMzvgEf
Z tęczową swastyką na szyi zaprezentował się fotoreporterom w 2015 roku Maciej Maleńczuk, a dziś jest przecież jednym z pupilów prorządowych mediów. Podobna akcja tyczy się Olgi Tokarczuk, która pozowała na tle krzyża przerobionego na hitlerowski symbol. Żadnej dyskusji nie wywołała też manifestacja byłego prezydenta Ukrainy, Petra Poroszenko, który w 2023 roku udostępnił nagranie z czarnym słońcem na ramieniu, czyli ulubionym symbolem jednego z architektów obozów śmierci, Heinricha Himmlera. Czy w związku z tym możemy mówić wprost o zjawisku „równi i równiejsi”?
Поїздка на фронт для мене — це завжди найголовніша подія тижня. Хедлайнер в розкладі.
Після парламентської діяльності, перемовин з міжнародними партнерами щодо підтримки України, акумулювання та розподілу благодійної допомоги та іншої тихої роботи в тилу, ця подія — великий… pic.twitter.com/5aucKuX5c7— Петро Порошенко (@poroshenko) September 10, 2023
Felieton
Czy uliczny rap ogłupia? Kawałki, których słuchamy, mogą zdradzać naszą inteligencję
Twoja playlista mówi więcej, niż myślisz.
Nowe badanie Journal of Intelligence pokazuje, że to nie muzyka, a teksty kawałków mogą zdradzać poziom inteligencji słuchacza. Analiza danych ze smartfonów ujawnia subtelne powiązania między playlistą a zdolnościami poznawczymi.
Teksty ponad bitem – wniosek naukowców
Możemy zapomnieć o gadkach, że inteligencję zdradza słuchanie jazzu albo klasyki. Nowe badanie opublikowane w Journal of Intelligence wywraca ten schemat do góry nogami. Okazuje się, że klucz nie leży w gatunku ani brzmieniu, tylko w tym, co jest nawijane w kawałkach.
Naukowcy odkryli, że to właśnie warstwa liryczna daje więcej informacji o zdolnościach poznawczych niż tempo, melodia czy klimat numeru. Czyli nie chodzi o to, czy leci trap czy boom bap – tylko o to, jakie treści wchodzą do głowy.
58 tysięcy kawałków
Badacze wzięli na warsztat 185 osób i przez 5 miesięcy śledzili ich odsłuchy. Każdy numer, każda playlista – wszystko zapisane przez specjalną apkę.
W tym czasie uczestnicy przesłuchali łącznie ponad 58 tysięcy unikalnych utworów. Do tego doszły testy sprawdzające logiczne myślenie, słownictwo i zdolności matematyczne.
Smutniejsze numery, wyższe wyniki?
Wnioski? Ciekawe i trochę nieoczywiste. Osoby, które częściej sięgały po kawałki o mniej pozytywnym, bardziej refleksyjnym klimacie, miały wyższe wyniki w testach. Do tego dochodzą teksty skupione na „tu i teraz”, autentyczności i tematach związanych z domem – one też korelowały z wyższą inteligencją.
Z kolei tracki pełne społecznych odniesień i niepewnego języka częściej pojawiały się u osób z niższymi wynikami.
Studio > koncert? Też ma znaczenie
Osoby z wyższą inteligencją częściej wybierały kawałki z niskim wskaźnikiem „liveness”, czyli takie, które brzmią jak nagrane w studiu, a nie na żywo. Badacze tłumaczą to prosto – bardziej ogarnięci słuchacze mogą traktować muzykę jako coś do skupienia i analizy, a nie tylko do energii i chaosu koncertowego.
Słuchasz więcej – masz lepsze wyniki
Kolejna rzecz – ilość. Ci, którzy spędzali więcej czasu na słuchaniu muzyki, mieli statystycznie wyższe wyniki w testach. Podobnie jak osoby, które często sięgały po kawałki w innych językach niż ojczysty.
Playlista nie zrobi z Ciebie geniusza
Zanim ktoś zacznie układać playlistę „na inteligencję”, warto ostudzić hype. Związek między muzyką a inteligencją jest niewielki i czysto statystyczny. To nie działa tak, że słuchasz jednego typu numerów i nagle rośnie IQ.
Same w sobie te efekty prawdopodobnie nie są wystarczająco silne, aby miały praktyczne zastosowanie – mówią badacze.
Co to oznacza dla rapu
Badanie nie ocenia gatunków muzycznych typu rap, rock czy jazz jako „lepszych” lub „gorszych”. Bardziej chodzi o to, jakich treści się słucha i jak je przetwarza. W przypadku rapu ulicznego mamy zazwyczaj do czynienia z prostymi tekstami, ale z drugiej strony możemy je przetwarzać na rożne sposoby. W przypadku rapu technicznego i wielowarstwowych linijek, język, tematy i sposób narracji jest jednak dużo bardziej wyszukany.
Osoby słuchające bardziej refleksyjnych i złożonych treści – mają trochę wyższe wyniki. Osoby słuchające prostych i powierzchownych treści – mają je niższe.
Felieton
„Kutas Records” – żart Kuqe 2115 to tak naprawdę spory problem – felieton
Wspomniana wytwórnia istnieje, jest z Polski i ma pół miliona słuchaczy.
Kilka dni temu Kuqe 2115 opublikował żartobliwy film, w którym mówi, że odchodzi z 2115 Label na rzecz nowej wytwórni „Kutas Records”. Pośmialiśmy się z rzekomo czerstwego żartu, który tak naprawdę nie do końca był żartem. Jak sprawdziliśmy, wytwórnia „Kutas Records” istnieje, jest z Polski i podbija Spotify.
„Kutas Records” – o co w tym chodzi?
Na Youtube powstał kanał zatytułowany „Kutas Records”. Uśmiech na twarzy może budzić nie tylko nazwa kanału, ale także współgrające logo z plemnikiem. Od razu więc mamy jasny komunikat, że mamy do czynienia z trollingiem. Tylko ten żart powoli wymyka się spod kontroli, bo jest całkiem sprawnie zarządzany.
Kawałki, które pojawiają się na kanale mają zawsze podtekst erotyczny i są w pełni wygenerowane przez skrypt AI. Ich treść jest dość wulgarna, ale dla młodszych odbiorców może być interesująca i zabawna. Każdy kawałek jest dobrze opisany i ma wygenerowaną unikalną okładkę. Tytuły numerów, podobnie jak ich treść jest nacechowana seksualnie.
Oto kilka przykładów:
- Dariusz Jebadło – Podziemny Drąg
- Gejtos – Bóg Morza
- Cwelgar – Gejowski Łowca Potworów
- Johnny Cwel – NNN (Nie Orzech Listopad)
- Homo Erectus – Gejowski Jaskiniowiec II (prod. Kutas Records)

W ciągu roku, odkąd istnieje „wytwórnia” na Youtube wygenerowano 163 utwory, które łącznie mają ponad 4 mln wyświetleń.
Spotify podbite przez „Kutas Records”
Jeszcze większe cyfry żartobliwa wytwórnia wykręca na Spotify. Przed kilkoma dniami doszło do sytuacji, kiedy na pierwszych 15 miejsc najbardziej viralujących numerów aż 8 pochodziło z labelu „Kutas Records”. Na pierwszym miejscu mogliśmy zobaczyć „Antycznego Napaleńca”, który przebił już barierę 1 mln streamów.

Wytwórnia AI ma już blisko pół miliona słuchaczy na Spotify. To więcej niż Belmondo (300 tys.), Liroy (160 tys.) czy Ten Typ Mes (240 tys.). Niewiele więcej od żartownisiów ma np. O.S.T.R. (580 tys.), który jest w ciągu wydawniczym od ponad 25 lat.

Co więcej, kawałki wygenerowane przez AI zaczynają trafiać też do TOP 50 Polska. Wspomniany „Napaleniec” jest obecnie na 8. pozycji, wyprzedzając m.in. Malika Montanę, Kaza Bałagane czy Pezeta.

AI w muzyce – mamy problem
Sztucznie generowane kawałki i całe „wirtualne wytwórnie” oparte na AI to coraz większe wyzwanie dla branży muzycznej. Z jednej strony zalew tanich, żartobliwych produkcji obniża próg wejścia, ale z drugiej – rozmywa granice między twórczością a automatem.
To jest też problem dla słuchaczy, bo coraz częściej mają oni problem z odróżnieniem prawdziwej muzyki od algorytmicznej masówki. Branża stoi więc przed pytaniem, jak chronić kreatywność i unikalność w czasach, gdy muzykę można „wyklikać” w kilka sekund.
Felieton
Eminem ma polskie korzenie? Dokumenty wskazują na wieś pod Strzegomiem
„Pradziadek rapera wpisywał w dokumentach narodowość polską”.
Brzmi absurdalnie? Z dokumentów wynika, że jeden z największych raperów świata ma rodzinne powiązania z Polską. Według badań genealogicznych część przodków Eminema pochodzi z Dolnego Śląska.
Od lat w mediach powraca temat polskich korzeni Marshalla Mathersa. Wiele portali pisze wprost – pradziadek Eminema był Polakiem. Choć historia ta nigdy nie zyskała takiej popularności jak internetowe plotki o jego rzekomej niechęci do Polski, fakty wskazują, że raper rzeczywiście może mieć polskie pochodzenie.

Polskie korzenie Eminema
Jak ustalono, jeden z pradziadków Eminema od strony matki – Georg A. Scheinert – urodził się 29 stycznia 1851 roku we wsi Kostrza, znajdującej się dziś w gminie Strzegom (woj. dolnośląskie).
Miejscowość ta, znana z wydobycia granitu, należała wówczas do Prus i nosiła nazwę Häslicht. Przodkowie Eminema mieli być z nią związani od pokoleń. W dokumentach pojawiają się nazwiska Joseph Scheinert (ur. ok. 1825) i Ewa Wasuzki (1827–1901) – rodzice wspomnianego Georga. To właśnie nazwisko Wasuzki, zapisane błędnie przez amerykańskich urzędników imigracyjnych, może sugerować polskie pochodzenie matki przodka rapera.

Przodkowie rapera – „Ger Polish”
Sprawą zainteresował się Janusz Andrasz, autor bloga „Genealogiczne śledztwo”, który odnalazł szereg dokumentów potwierdzających ten trop. Jak wskazuje, część aktów metrykalnych nie zachowała się, jednak dostępne źródła sugerują, że przodkowie rapera rzeczywiście mogli pochodzić z terenów dzisiejszej Polski.
Co więcej, w amerykańskich spisach ludności z początku XX wieku pojawia się przy rodzinie Scheinert określenie „Ger Polish”, co tłumaczone jest jako narodowość polska, kraj pochodzenia – Niemcy.
– Znalazłem zagadkowo brzmiący wpis w spisie mieszkańców USA z 1910 r., gdzie w przypadku jednej z córek Georga (wspomnianego 3x pradziadka Eminema) – Marcie Scheinert, po mężu Roesch, w rubryce „Miejsce urodzenia ojca”, znajduje się zapis „Ger Polish”. Potem znalazłem analogiczną kartę ze spisu, dotyczącego samego Josepha Scheinerta, czyli jej ojca. I tu również pada określenie „Ger Polish„, które znalazło się zarówno w rubryce jego matki, czego można byłoby się spodziewać, mając na uwadze jej polsko brzmiące nazwisko Wasuzki, jak i w rubryce podającej pochodzenie ojca Georga – Josepha Scheinerta! – pisze badacz.

W Eminemie płynie polska krew?
Wnioski z przeprowadzonego śledztwa odnośnie „polskości Eminema” są niejednoznaczne, ale coś ewidentnie jest na rzeczy.
– Skoro urodzony w 1851 roku w pruskim Häslicht Georg Scheinert, mieszkając w USA już od 46 lat, wpisuje w roku 1910 jako swoją narodowość polską, to coś jednak na rzeczy musi być. Niestety, bez dostępu do metryk tej tajemnicy wyjaśnić się nie da. Przyznam, że na początku tego genealogicznego śledztwa myślałem, iż wzmianka o polskich korzeniach Eminema była pomyłką. Teraz jednak widzę, że to raczej tajemnica, która wciąż czeka na swoje rozwiązanie.
Choć metryki z XIX-wiecznej Kostrzy nie są dostępne online, odkryte zapisy pozwalają przypuszczać, że w żyłach Eminema rzeczywiście może płynąć kropla polskiej krwi.
Fakty kontra plotki
W przeciwieństwie do dawnych, nieprawdziwych historii o rzekomym spaleniu polskiej flagi przez Eminema czy jego niechęci do występów w Polsce, informacje o polskim pochodzeniu rapera mają częściowo podstawy w dostępnych dokumentach.
-
News3 dni temuMata to nie Quebonafide. Wyprzedał Narodowy czy nie? (tylko u nas)
-
News4 dni temuSentino złożył gratulacje kibicom Wisły, chwilę po nietypowej manifestacji na stadionie
-
News1 dzień temuDzigi wrzucił zdjęcie Enzo bez kominiarki
-
News3 dni temuHukos miał założony podsłuch. „Ziobro nazwał mnie członkiem mafii pruszkowskiej”
-
News2 dni temuLeśny myśli o skończeniu z muzyką. Kafar, Bonus RPK i Onar reagują
-
News3 dni temuChada wyszedł po mleko i wrócił po dwóch tygodniach – Hukos opowiedział, jak mieszkał z raperem
-
News12 godzin temuDawid Obserwator powtarza ruchy Soboty. Znalazł nowego wybawiciela?
-
News2 dni temuŻabson i jego sportowa przemiana w 25 dni. „Dla mnie efekt poj*bany”