Sprawdź nas też tutaj

Felieton

4 lata działalności Eripe (cz. 1) |FELIETON

Opublikowany

 

Przez ostatnie lata wypłynęło wielu ciekawych raperów. Niektórzy osiągnęli całkiem fajny poziom, drudzy kontynuują swoją karierę bardziej lub mniej udanie, inni po prostu zmarnowali swój potencjał i odeszli w zapomnienie. Wśród nich pojawił się ktoś nieprzeciętny. Nastawiony na mordercze linijki – dopracowane do granic możliwości, bez parcia na fejm, kładąc nacisk na styl i manifestację swoich poglądów. Mowa tu oczywiście o Eripe –  reprezentancie Krakowa, który  bezpardonowo rozliczał i wytykał błędy konkurencji.

Jego ostatni album Podium EP to podsumowanie 4 lat działalności na scenie. Uznałem, że to dobry moment, by również podsumować jego karierę w felietonie, czy też lepiej przypomnieć jego dokonania i opisać jak wyglądały w poszczególnych latach. Zacznę od początku- nie było burzy, od razu sztorm i tsunami.  

 

2012

Tak, właśnie w tym roku pojawia się znikąd – nieznany raper reprezentujący Kraków. Rok przełomowy dla rap gry, mimo, że jest to osoba związana z podziemiem.  Jego pierwszym kawałkiem w życiu (jak można przeczytać pod trackiem na YT) są Miłosne historie. Dla wtajemniczonych, utwór powstały trochę przed 2012 rokiem. Znalazł się on również na składance macierzystego składu rapera − Zamknij mordę jak gra rap bootleg. Patokalipsa na projekcie tym zamieściła luźne zwrotki jak i całe gotowe numery. Ogólnie, przekrój rapowo-melanżowej działalności z lat  2009-2012. Na ten rok przypada również premiera Chamskich Rzeczy oraz pierwszej części trylogii Odium EP. 

 

Można rzec iście królewskie przywitanie z kulturą, w której uczestniczymy. Nic bardziej mylnego. Tu nie ma mowy o uprzejmościach. Jakość sceny w porównaniu z jego skillsami to przepaść. Raperzy wiodący prym w tzw. umiejętnościach składania wieloznacznych wersów, w tamtych czasach nie byli gotowi na Eripe i chyba dalej nie są. Nikt wcześniej wrzucając swoje pierwsze tracki do sieci nie reprezentował takiej techniki. Doskonale dopracowane zwrotki, nagromadzenie rymów wielokrotnych, to już można rzec – "wizytówka" stylu. Nie można zapomnieć o najważniejszym − punchline'ach. Oczywiście gdy Eripe pojawiał się na scenie królami punch'y byli: Reno, Peerzet, Jimson, VNM, Tetris czy Muflon. On z miejsca stanął na równi z nimi, a dla innych – wręcz ich przeskoczył. Obecnie, przenosząc się z powrotem do teraźniejszości, to on bezapelacyjnie panuje na scenie. Pojawiło się kilku dobrych składaczy punch'y, ale jednak piłka jest po stronie reprezentanta Krakowa. A co z klasykami? Jedni już nie rapują, a drudzy przeszli w zupełnie inny klimat.

 

 Rap tworzony przez Eripe to przede wszystkim mocne i bezkompromisowe linijki. Obrazoburcze bragga, w którym umiejętnie manifestuje swoje kontrowersyjne poglądy. Jest także świetnym twórcą mrocznych, szokujących, wchodzących w konwencję horrocore storytellingów Arogancki rap budzący skrajne emocje, lecz najlepszej jakości. Zaraz parę przykładów dla udowodnienia powyższych słów. Mam nadzieję, że akolici Eripe nie zlinczują mnie za wybór i nie zarzucą mi braku tych najtrafniejszych linijek. Oczywiście będę posiłkował się tekstami z Chamskich Rzeczy i Odium EP, które ukazały się w pierwszym roku działalności Eripe.  

 

Na początek styl braggadacio rozumiany w podstawowym znaczeniu, czyli wychwalanie swoich umiejętności i udowadnianie wyższości nad innymi. Zacznę od tego jak Rip ładnie się przedstawił i zapowiedział czym będzie rozpieszczał swoich słuchaczy: Mów mi Timothy Mcveigh, przez sposób w jaki działam // Typ znikąd wchodzi i od kopa wszystko rozpierdala // Dam wam hardcore, bragga i storytellingi // jak w jednym ciele Vinnie Paz,    K-rino i Slick Rick // Połącze flow Rugged'a z siłą Freddie'go Foxx'a // zgarnę debiut roku jak La Coka Nostra. Odnośnie jakości i ilości swoich punchy: Na razie spłukany tak, że dla wielu jestem zerem // Daj mi grosz za każdy punch, a będę tu milioneremScenie też się dostałoProszę, nie porównuj mnie do nikogo w tym kraju // Jestem one'n'only jakbym kładł zwrotki w języku MajówSkurwysyny chcą  mój poziom osiągnąć nie ma co gadać // Całe życie by się wspinali ja bym musiał wciąż spadaćNie wiem, kurwa, ile oni myślą nad panczem // Ale dłużej Mel Gibson rozkminiał jak zakończyć Pasję // Tu masz dopracowane do granic linijki zawsze // Nawet Stephen Hawking robi stojącą owację. Barsy mocne, bezkompromisowe i kontrowersyjne. Również w tym roku padły sławetne linijki uderzające w zmarłego MagikaTacy jak ty skaczą z okien, jak się odurzą lekami // Jeden już nazwał się Bogiem, a nie pofrunął z ptakami. Obrazoburcze, jednak w kawałku Gardzę samobójcami doskonale wyjaśnił swoje poglądy na temat ludzi, którzy nie radzą sobie z "presją" życia.  

 

Jak już jestem przy poglądach, to te również są bardzo wyraziste. Rip ma sobie za nic poprawność polityczną. Nie godzi się na narzucanie zdania przez większość czy po prostu śmieje się z idiotów. Kontestuje nowoczesne poglądy i nie przebierając w słowach drwi z otaczającego go świata. Teraz parę luźnych wstawek. Zacznę cynicznie i brutalnie: Mam dzisiaj chujowy humor, rozkleiły mi się nike'i // Te jebane chińskie dzieci chyba znów za dużo zjadły. Jest to jedynie chamski dwu wers, a może dwuznaczność − na co świat przymyka oko, bo ekonomia musi się zgadzać. Coś o nowoczesnym stylu życia, proszę bardzo: Dalej kontempluj życie i jedz zbożowe jogurty // Po śmierci zgnijesz tak samo jak te przydrożne kurwyDostaje się też Unii i polskiej polityce. Trochę sztampowo, bo większość raperów uderza negatywnie w polityków. Tutaj jednak jest to trafnie ujęte: Unia ciągle stara się by żyło nam się lepiej // Zmienili kształt bananów i próbują z Internetem // W sejmie wszystko gra, Monty Python ciągle z nami // Baby z kutasami albo pojeby z kadzidełkamiNo i jeszcze o "kwiecie narodu", który zamienił się w głuchy pęd ciżby: Gwiazdy tańczą z gwiazdami w telewizji o tej porze // Maciek tak wkurwiony, że się wyżywa na monitorze // Z każdej strony wciskają mi jakieś z dupy racje // Co mam robić, kiedy, z kim i dlaczego to tak ważne // Słuchając ich pierdolenia, bym przestał myśleć wkrótce // A nie mam zamiaru tu skończyć z wypranym mózgiem // Ale patrzę w koło i widzę, że nie każdy tak ma // Może to nie wszystko jest spierdolone, tylko ja.

 

Gdyby tego było mało, to proszę – tu kwintesencja jakości wersów, których budowy nie powstydziliby się najwięksi twórcy. Linijki oprócz niedoścignionej konstrukcji opisują trafnie ludzkie zachowania czy też degrengoladę społeczną. Zastosowany zabieg to oczywiście aliteracja, która również wpływa na dźwięczność, ot tak zastosowana figura retoryczna.  

 

POlityczna POprawność, POpulizm na każdym kroku, 
POpulacja POjebów PO studiach bez własnych POglądów.

czy

Lepiej PRZEstać i PRZEspać życie, PRZEklinając siebie,

PRZEz strach i PRZEz fakt, że to PRZEjebane wiedzieć,

Że nie PRZEznaczenie PRZEszkodziło, tylko sam PRZEgrałem,

I to PRZEświadczenie PRZEmieniło Twe życie w kabaret,

PRZEcież PRZEszkody PRZEskoczyć ciężej niż PRZEwrócić się

Możesz być PRZEchujem, i tak PRZElejesz niejedną łzę.

 

Konkludując pierwszy rok działalności Eripe, nie muszę chyba więcej pisać. Dwa ostatnie cytaty odpowiednio z Apogeum wkurwienia oraz z Prędzej martwy niż słaby doskonale odzwierciedlają jakość wersów. Pozostało mi jeszcze dopowiedzieć parę mocnych słów. Inwazja na rap czyli 100 linijek szaleństwa 2, to bezkompromisowe rozliczenie sceny i kryptodissy, gdyż nie pada tam żadna ksywka, jednak wersy są tak skonstruowane, że i bez pseudonimów czy nazwisk wiadomo o kogo chodzi. Ja tylko wspomnę, iż najbardziej dostało się Vnm'owi. Na melanżach dla beki leci niejedna znana ksywka, Ktoś kiedyś o tym nawijał – karma to dziwka. Zręczny follow up do tracku Skąd spadli autorstwa Venoma. Jeszcze w Balladzie o Marianie dostało się ówczesnemu reprezentantowi Prosto.  Venom uważał się w tamtych czasach za najlepiej składającego rymy wielokrotne. W bekowych szesnastu wersach, Rip udowodnił mu, że pisanie takich zwrotek nie jest niczym trudnym. Pamiętajcie, chcąc rzucać wielokrotne to z sensem, a nie w taki sposób: Weź pierdol jakość sprawdź bity i rymy // Daje rapier burakom smak grypy anginy // Drzwi Gerdą jakąś trzym cichy i silny // A wpadnę z werwą na to, bo flow niszczy futryny. Tymi oto zabawnymi wersami kończę tę część podsumowania działalności Eripe. Niedługo pojawi się kolejna, a w niej rok 2013.  

 

Felieton

Oki wpadł we własne sidła? Niewygodne fakty po beefie z Kinnym Zimmerem – felieton

Hipokryta, który rzuca słowa na wiatr?

Opublikowany

 

oki kinny zimmer kto wygrał beef

W czasie beefu z Kinnym Zimmerem Oki punktował rywala za współprace reklamowe i stawiał ultimatum organizatorowi Rap Stacji. Dziś oba te wątki wracają jak bumerang.

Kinny trafił w punkt? Tymbark potwierdza jego wersy

Jeszcze kilka miesięcy temu Oki celował w Kinny’ego Zimmera z ciężkimi argumentami. Jednym z najgłośniejszych zarzutów było rzekome sprzedawanie każdego numeru sponsorom.

„Dziękują mi Twoi fani – pierwszy track bez lokowania” – nawijał Oki, sugerując, że jego przeciwnik nie potrafi funkcjonować bez reklamowych współprac.

Dziś ten fragment wraca niczym bumerang. W klipie promującym „REKLAMACJA’47: CD1” można było zauważyć charakterystyczną niebieską butelkę Tymbarka. Już wtedy informowaliśmy, że za obecnością produktu może stać szersza współpraca. Teraz sprawa została oficjalnie potwierdzona. Do sklepów trafiły napoje Tymbark sygnowane ksywką Okiego o smaku kwaśnego jabłka.

tymbark oki

W tym kontekście szczególnie mocno wybrzmiewają wersy Kinny’ego Zimmera: „Na filmie do płyty lokujesz Tymbarka. Jak okaże się że macie deala, pęknie twoja bańka” – rapował.

Patrząc na rozwój wydarzeń, trudno nie zauważyć, że przewidywania Kinny’ego okazały się trafione.

Oki postawił ultimatum. Rap Stacja go zweryfikowała

To jednak niejedyny temat, który wraca przy okazji tamtego konfliktu. W trakcie beefu głośno było również o Rap Stacji. Oki szantażował Waldiego, organizatora festiwalu, że jeśli w line-upie pojawi się Kinny Zimmer, to on sam nie wystąpi.

Ostatecznie rzeczywistość zweryfikowała te deklaracje. W składzie imprezy znaleźli się obaj raperzy, a zapowiadane ultimatum nie zostało zrealizowane. Trudno więc pogodzić takie działania z wizerunkiem rapera, który podczas beefu tak chętnie rozliczał innych z autentyczności i konsekwencji.

Czy Oki przegrał beef?

To już kwestia indywidualnej oceny słuchaczy. Nie zmienia to jednak faktu, że zarzuty dotyczące hipokryzji i braku konsekwencji wracają do Okiego ze zdwojoną siłą, a jego przeciwnik nie zaliczył w trakcie beefu równie głośnych wpadek. Gdyby konflikt trwał dłużej, lista podobnych tematów mogłaby być jeszcze dłuższa.

Tym razem uznania w kierunku Okiego nie będzie ani słowem, ani oczami.

Czytaj dalej

Felieton

Łatwogang stał się nietykalny. Sięga po nasze pieniądze na lek, który nie działa? – felieton

Zamiast porządnego researchu, streamer bazuje głównie na emocjach.

Opublikowany

 

łatwogang

Łatwogang po sukcesie swojej akcji charytatywnej wszedł poziom wyżej i zaczął apelować do rządu o refundację terapii dla dzieci z DMD. Problem w tym, że chodzi o lek, którego skuteczność podważają europejskie instytucje, a emocjonalna presja na polityków zaczyna wymykać się spod kontroli, bo za wszystko tym razem mamy zapłacić my wszyscy.

Polacy będą sponsorować amerykańskich lekarzy?

Nie mam problemu ze zbiórkami. Serio. Jeśli ktoś chce wydać własne pieniądze na eksperymentalną terapię dla chorego dziecka – jego sprawa. Ludzie potrafią się jednoczyć, pomagać i to jest piękne. Pierwsza akcja Łatwoganga zrobiła gigantyczne wrażenie i ciężko było nie mieć szacunku do skali mobilizacji. Tyle że teraz to już zupełnie inna bajka.

Bo kiedy streamer z milionowymi zasięgami zaczyna naciskać na refundację terapii przez państwo, przestaje chodzić wyłącznie o dobre serce. Wtedy w grę wchodzą pieniądze podatników, decyzje medyczne i odpowiedzialność za przekaz, który większość z nas łyka bez żadnego researchu tylko dlatego, że tak powiedział Łatwogang.

Lek Elevidys, o którym mowa, nie został dopuszczony w Europie. Europejska Agencja Leków stwierdziła wprost, że nie wykazano korzyści ze stosowania preparatu. To nie teoria z TikToka, tylko stanowisko jednej z najważniejszych instytucji medycznych na świecie. Terapia dostała jedynie warunkową zgodę FDA w USA i to pod bardzo konkretnymi ograniczeniami. Lek można podawać wyłącznie określonej grupie dzieci, a wokół terapii pojawiają się też informacje o ciężkich skutkach ubocznych, nawet przypadkach śmiertelnych. Nie uśmiecha mi się więc z mojej własnej kieszeni sponsorować amerykańskich lekarzy i ich lek, który nie wiadomo czy działa, a z raportów wynika, że działa słabo.

Emocje i presja

Mimo tego Łatwogang i jego pobratymcy w komentarzach nakreślili prostą narrację: kto ma wątpliwości, ten jest przeciwko chorym dzieciom. No bo jak to, NA CHORE DZIECI NIE DASZ?

Przekaz ten zaczyna coraz mocniej opierać się na emocjach i presji moralnej, którą napędzają też ludzie w komentarzach, zamiast na spokojnej rozmowie o faktach. Jeśli zadasz pytanie o skuteczność terapii, jesteś potworem. Jeśli przypomnisz, że państwo nie drukuje własnych pieniędzy, tylko wydaje kasę obywateli, dostajesz łatkę człowieka bez serca.

Łatwogang ewidentnie działa pod wpływem emocji i gigantycznej fali uwielbienia. Problem polega na tym, że internet bardzo szybko robi z influencerów moralnych liderów. Wystarczy jedna viralowa akcja i nagle streamer staje się dla ludzi większym autorytetem niż lekarz. To już nie jest tylko „pomaganie dzieciom”. To próba wpływania na politykę zdrowotną państwa przez presję społeczną i emocjonalne filmiki.

Bo jeśli dziś każda internetowa mobilizacja ma wymuszać refundację terapii odrzuconej przez europejskich ekspertów, to jutro będziemy podejmować decyzje zdrowotne na podstawie lajków, a nie badań.

Dobry chłopak, ale działa na emocjach

Działalność internetowa Łatwoganga pokazała nam, że to zwykły, dobry chłopak, ale działa bardzo spontanicznie i często pod wpływem silnych emocji. Osoby z jego otoczenia mówiły otwarcie po pierwszej zbiórce, że wszystko u niego jest totalnym spontanem. 9-dniowy stream mógł się w ogóle nie udać, bo nie było żadnego szczegółowego planu, a transmisję odpalono na starym komputerze, który w każdej chwili mógł się wyłączyć. Ostatnia akcja rowerowa również wyglądała na zrobioną na prędce, co wiedzieliśmy po wielu wpadkach ze sprzętem.

*Powyższy felieton jest bardzo niepopularną opinią, bo Łatwogang w kilka tygodni stał się osoba nietykalną w Polsce, podobnie zresztą jak Bedoes, o którym innym razem.

Czytaj dalej

Felieton

B.R.O. tworzy śpiewających influencerów, a teraz mówi, że „mainstream to znajomości, pieniądze i sztucznych uśmiech”

Większego zaorania w ostatnim czasie nie było.

Opublikowany

 

bro

B.R.O. wydał całkiem dobry technicznie numer „Maszyna”, który jednak nie broni się lirycznie. Strzały w powietrze, które przebiły oba kolana Broskiego.

Jedną z największych bolączek polskich raperów są strzały w powietrze. Kogo oni nie rozliczają w numerach. Wszystko im się nie podoba. Kiedy jednak podamy konkretne ksywy, które możemy dopasować do ich linijek 1:1, nabierają wody w usta albo się głupio tłumaczą.

Najświeższym przykładem pier***nia totalnych głupot jest B.R.O., który wymierzył linijki w mainstream, zapominając, że z takimi ludźmi chętnie i cały czas współpracuje, bo kosi z nich – pewnie – nieprzyzwoite pieniądze.

„Pływałem w głównym nurcie, czytaj w tym brudnym gównie. W którym rządzi pieniądz, znajomości no i sztuczny uśmiech. Jeśli go nosisz jesteś pustym głupcem. Bo to jak uprawiać prostytucję, mówiąc że to duży sukces” – nawija.

B.R.O. jest naczelnym ghostwriterem sztucznie stworzonych influencerów. Współpracuje głównie z Ekipą Friza, który uczy od podstaw swoich podopiecznych wspomnianych przez rapera „sztucznych uśmiechów” albo przesadzonych reakcji. W taki sposób buduje armię contentowych produktów, które zamiast własnego języka dostają gotowe teksty, gotowe emocje i gotowe schematy zachowań. Wszystko po to, żeby kamera widziała luz, a algorytm dostał dokładnie to, co lubi najbardziej: przesadę, krzyk i wiecznie przyklejony uśmiech.

B.R.O. cały czas działa z Frizem i Wersow i wciąż pisze teksty im oraz ich influencerom, których akapit wyżej porównuje do „prostytutek”, bo sztuczny uśmiech i znajomości chyba do nich pasują w 100% – prawda?

Dalej w numerze nie jest wcale lepiej: „Słucham wasze zwrotki wszystkie pocięte jak rozbi” – znów strzela w powietrze i kolejny raz wers ten można przypisać do jego „podopiecznych”, którzy bez pocięcia zwrotek byliby asłuchalni nawet dla 10-latków.

Może B.R.O. to maszyna, ale zaczęła już dawno rdzewieć, po tym pamiętnym piwie wylanym na głowę przez Belmondziaka.

Czytaj dalej

Felieton

Robią z nas złodziei. Kupując smartfona, zapłacimy więcej, a kasa pójdzie m.in. do raperów – felieton

Nowa, stara opłata, który uderzy we wszystkich, ale tylko niektórzy na niej zarobią.

Opublikowany

 

opłata reprograficzna

Rząd rusza z aktualizacją opłaty reprograficznej. Nowe zasady obejmują m.in. smartfony i laptopy, a pieniądze mają trafić do artystów, w tym do raperów. No i kto tu kogo okrada?

Ministerstwo dumnie ogłasza

Minister kultury Marta Cienkowska podpisała rozporządzenie, które aktualizuje zasady pobierania opłat od urządzeń używanych do kopiowania i odtwarzania treści. – Polscy twórcy latami czekali na tę decyzję. Dziś z satysfakcją ogłaszam: mamy to!” – przekazała w komunikacie opublikowanym na portalu X.

Smartfony i laptopy objęte opłatą!

Na czym polega zmiana? Lista sprzętów objętych opłatą została dostosowana do tego, jak dziś konsumujemy muzykę, filmy i inne treści. Do gry wchodzą m.in. smartfony, laptopy, tablety, telewizory oraz dekodery z pamięcią albo funkcją nagrywania. W praktyce chodzi o urządzenia, które realnie służą do kopiowania lub przechowywania materiałów chronionych prawem autorskim.

Czyli co, jesteśmy złodziejami?

Po chłopsku, twórcy ustawy chyba uważają, że jesteśmy złodziejami, bo z góry zakładają, że nielegalnie słuchamy muzyki, przegrywając ją sobie na telefony lub korzystając z nielegalnych źródeł streamingu. Ciekawe jakie to nielegalne źródła mamy w czasach powszechnego dostępu do Youtube i Spotify.

Żeby jednak było miło i fajniusio pani minister rozszerzoną opłatę ubrała w ładne słowa: – Giganci sprzętowi dzielą się swoimi zyskami z polskimi twórcami – podkreśliła.

Jak to dokładnie działa – wyjaśniamy

Kupujesz np. telefon albo pendrive. W cenie jest już opłata reprograficzna. Producent/importer przekazuje ją do organizacji, a organizacje dzielą pieniądze między twórców. Artyści dostają część pieniędzy, jeśli są zarejestrowani w takich organizacjach jak ZAiKS czy STOART, a ich muzyka jest uwzględniona w podziale. Gotówka jest rozdzielana według określonych zasad.

Ministerstwo uspokaja, jesteśmy spokojni

Ministerstwo ma życzeniowe myślenie na temat wzrostu cen elektroniki w związku z rozszerzoną opłatą. W uzasadnieniu projektu czytamy: – Biorąc pod uwagę stosunkowo niski poziom opłat przyjęty w projekcie rozporządzenia, należy uznać, że wpływ na sytuację konsumentów nie będzie znaczący.

Wszyscy jednak dobrze wiemy, że opłata ta zostanie przeniesiona na końcowego użytkownika, i to my zapłacimy więcej za smartfona czy laptopa, a miliony pójdą do artystów i twórców,

Miliony złotych wpływów

W 2024 roku wpływy z opłaty reprograficznej wyniosły 35,8 mln zł. Po zmianach budżet dla twórców może wzrosnąć nawet do poziomu 150-200 mln zł rocznie. Według szacunków stawka opłaty ma wynosić od 1 do 3% wartości urządzenia.

Jakie to piękne, a ty co słuchaczu o tym myślisz?

Czytaj dalej

Felieton

Czy Kanye West padł ofiarą podwójnych standardów?

„Równi i równiejsi”.

Opublikowany

 

kanye west

Chorzów to miasto, które wyjątkowo nie ma szczęścia do ludobójczej symboliki i rapu. Dopiero co ucichł temat wizerunku sympatyka Ruchu z tatuażem hitlerowskiej gapy na karku w teledysku Bonusa RPK, a teraz medialną burzę wywołały próby blokady koncertu Kanye Westa. Czy jednak nie można tu dostrzec pewnej niesprawiedliwości w ocenie amerykańskiej gwiazdy?

Nie lada zagwozdkę mają decydenci w kwestii zgody na organizację czerwcowego koncertu Kanye Westa. Już pojawiają się przecieki, że zielonego światła na imprezę nie będzie. Z jednej strony warto pokazać, że jesteśmy zupełnie inni kulturowo niż np. Niemcy, gdzie wielu zbrodniarzy nie poniosło żadnej odpowiedzialności po wojnie i mogli spokojnie wychowywać kolejne pokolenia naszych zachodnich sąsiadów, piastując ważne stanowiska publiczne. Z drugiej – czy osoba chora psychicznie musi być wiecznie stygmatyzowana z powodu odklejek z przeszłości, które mogły wywołać np. źle dobrane leki?

W zasięgowych głosach sprzeciwu przodują zwłaszcza minister Marta Cienkowska i Krzysztof Stanowski. Pytaniem otwartym pozostaje, dlaczego Stanowski nie był równie stanowczy, gdy ambasador Ukrainy wybielał na antenie Kanału Zero hitlerowskiego kolaboranta, Romana Szuchewycza, który uczestniczył w pogromach ludności cywilnej?

Z tęczową swastyką na szyi zaprezentował się fotoreporterom w 2015 roku Maciej Maleńczuk, a dziś jest przecież jednym z pupilów prorządowych mediów. Podobna akcja tyczy się Olgi Tokarczuk, która pozowała na tle krzyża przerobionego na hitlerowski symbol. Żadnej dyskusji nie wywołała też manifestacja byłego prezydenta Ukrainy, Petra Poroszenko, który w 2023 roku udostępnił nagranie z czarnym słońcem na ramieniu, czyli ulubionym symbolem jednego z architektów obozów śmierci, Heinricha Himmlera. Czy w związku z tym możemy mówić wprost o zjawisku „równi i równiejsi”?

Czytaj dalej

Popularne

Copyright © Łukasz Kazek dla GlamRap.pl 2011-2026.
(Ta strona może używać Cookies, przeglądanie jej to zgoda na ich używanie.)

error: