Sprawdź nas też tutaj

Felieton

ROZKMINA: Horrorcore w Polsce

Opublikowany

 

alt

Horrorcore – nurt muzyczny w rapie, który charakteryzuje się tym, że jego teksty opowiadają o przemocy, seksie, sadyzmie, itp. chociaż to niszowa muzyka, którą interesuje się niewiele osób, tym bardziej w Polsce, na pewno warto się jej przyjrzeć z bliska z okazji święta Halloween. Zapraszam do lektury wszystkich o mocnych nerwach!

Słoń po wydaniu pierwszej swojej solowej, horrorcoreowej płyty pt. ”Chore Melodie”, nagrał wraz z producentem Mikserem album pt. ”Demonologia”. Zawiera on 4 rodzaje piosenek – pierwsze to te nie utrzymane w horrorcoreowej stylistyce, których analizę z racji tematu artykułu pominę, drugi to utwory stanowiące kompilację luźno ze sobą powiązanych wersów przepełnionych wszelkimi obrzydliwościami, trzeci – piosenki napisane na konkretny temat, i czwarty – storytellingi. Do pierwszego typu zaliczają się takie piosenki jak singlowe ”Od Zmierzchu Do Świtu”, czy chociażby ”Problem”. Utwory te są agresywne, prześmiewcze, braggowe, zawierają w swojej warstwie tekstowej wiele mocnych wersów, stanowią świetny materiał na masakryczne hity.

altW utworze ”Niech Płoną!” rapuje: ”To uczucie jakbyś nagle obudził się w trumnie/Tłusty klecha brudną łapą wkłada Ci w pysk komunię”, w ”Chory HH”: ”Wchodzę nago do kościoła krzycząc chwalmy Pana/Po czym rzucam na tace odbezpieczony granat”, w ”Bajters” nagranym wraz z Shellerem i Konim: ”Nasza muza leci w poczekalniach aborcyjnych klinik”. Rozpoczynający płytę melodyjny, singlowy utwór pt. ”Początek Końca” nagrany wraz z wokalistą Tomaszem Struszczykiem, stanowiący kompilację dramatycznych, apokaliptycznych wizji końca świata, takich jak wojny, kataklizmy, klęski żywiołowe. Raper ucieka się również do poruszania motywów religijnych, nawija na przykład: ”Diabeł pije krew aniołów ze Świętego Graala’’.

”Czarne Słońce” to zdecydowanie jeden z najważniejszych utworów na płycie. Opowiada o walce Islamskich ekstremistów, ale refren nie pozostawia wątpliwości co do rzeczywistego przesłania piosenki: wszyscy walczymy według własnych zasad, żadna walka nie jest lepsza. Podkład muzyczny utworu jest totalnie hipnotyzujący, zaś warstwa tekstowa trzyma w napięciu od samego wprowadzenia (”Witamy w armii, powiewa czarny sztandar/Trupy wiszą na linach uplecionych z naszych bandan”), aż do końca, i zawiera wiele drastycznych opisów walk oraz tragedii wiążących się z bataliami.

Numer pt. ”Piekło” nagrany przy współpracy z Trzecim Wymiarem i Fabułą jest również bardzo ciekawy. Oba składy po raz pierwszy miały okazje wykazać się w takiej stylistyce, co wyszło najlepiej Nullo, będącego członkiem pierwszego z nich. W swojej krótkiej, ale niesamowitej w najwyższym stopniu zwrotce opowiada on o zbrodni przeciwko ludzkości, Holokauście. Używa on słów tak obrazowo, że do wyobraźni same cisną się przerażające dantejskie sceny, których zrozumienie przekracza ludzkie pojęcie. Pierwszym ze storytellingów jest ”Pająk”, nagrany we współpracy z Pihem. Utwór opowiada o losach młodej dziewczyny wychowującej się w patologicznym środowisku, na której dokonywał pedofilskich, kazirodczych gwałtów własny ojciec, a która z czasem staczała się coraz bardziej, aż w końcu upadła na samo dno, zostając prawie darmową prostytutką. Raper barwnie opisuje dewiacyjny seks jaki uprawiała ze swoimi klientami chcąc zarobić na swoje utrzymanie: ”Szczali na nią, pluli jej w twarz pełni wstrętu/Zwykły kawałek mięsa dla spaczonych klientów”. Na samym końcu tej okropnej opowieści jej bohaterka zabija jednego z brutalnych klientów, który okazał się być policjantem.

alt

Drugi z nich to utwór ”Love Forever”, bodajże najbardziej znany track Słonia. Utwór opowiada historię chłopaka, który poznaje pewnego razu piękną dziewczynę, i zaprasza go ona do swojego domu na przygodny romans. Na miejscu okazuje się, że kobieta ta preferuje brutalny seks, polegający na biciu oraz podduszaniu. Chłopak podczas uprawiania z nią seksu wpada w amok i zabija ją w przypływie namiętności, a potem przewozi jej zwłoki do swojego domu, gdzie spędza z nią wiele czasu oraz angażuje się emocjonalnie w związek z jej martwym ciałem. Chociaż powszechnie uważa się, że piosenka opisuje nekrofilię, tak naprawdę zawiera ona jeden, jedyny wers, w którym mowa byłaby o tego typu dewiacji: ”Wygadywał świństwa zawsze jak ją pieścił/Lubił czuć w ustach chłód jej martwych piersi”. Historia jest jednak bardzo wciągająca, opowiedziana na nastrojowym, nostalgicznym, sentymentalnym podkładzie. Z całą pewnością raper inspirował się podczas jego pisania głośnym, kontrowersyjnym filmem ”NECROmantik” produkcji Niemieckiej, chociaż przecież tego typu historie mają miejsce. Ostatnim storytellingiem na albumie jest stylizowany na bajkę ”Syfilis”, zdecydowanie najbardziej patologiczny utwór w całej historii Polskiego rapu. Piosenka epatuje okropieństwami w natężeniu, z którym zdecydowanie nie każdy słuchacz będzie sobie w stanie poradzić, przepełniona jest fascynacją chorobami, rozkładem ciała, zboczeniami, cierpieniem, uzależnieniami, śmiercią oraz zgnilizną. Słoń przeszedł w tym otworze samego siebie, zaś oszczędny, hardcore’owy podkład spod ręki Miksera idealnie komponuje się ogólnym wyrazem jej makabrycznego tekstu.

 

Bardzo interesującego i dojrzałego wejścia w umysł mordercy podjęli się raper Bonus (który później zmienił ksywkę na Bonson) i producent Matek na swoim mini albumie pt. ”Wspomnienia Z Domu Umarłych”. Każdy utwór na nim opowiada jakąś wstrząsającą historię, w której przewijają się motywy zabójstw, okaleczeń, oraz strachu, jednak epatowanie nimi nie przybiera nawet na chwilę groteskowego wymiaru, a nawet zyskuje wymiar poetycki. ”Wprowadzenie” zaczyna się od przytoczenia historii zamordowania pewnej młodej, 21 letniej studentki przez seryjnego morderce, następnie przytoczona jest analiza jego stylu bycia oraz życia.

Morderca mówi o swej egzystencji: ”Mój życiorys spisany krwią i cierpieniem ofiar”. ”Dzień Sądu” to opowieść młodego chłopaka, który w szkole jest wyśmiewany i gnębiony przez swoich rówieśników. W pewnym momencie rodzi się w nim świadomość tego, że dłużej nie może on tkwić w takim położeniu, i pozostaje mu popełnić samobójstwo albo zrobić coś z nimi. W połowie utworu bit zmienia się, zaczyna się motyw dający poczucie, że tragedia wisi w powietrzu. Udaje się on więc do swojej szkoły, zaopatrzony w broń palną, i bezlitośnie zabija swoich oprawców. ”Panika w oczach słyszą mój szyderczy śmiech/Zabijam strach który dręczył mnie” – relacjonuje, a dalej dodaje: ”(…) Ci wszyscy którzy mieli mnie za nic/Musze to zrobić, muszę ich zabić/Nie unikną kary, myśleli że są nietykalni/Szkolni „idole” których celem było pieprzyć panny/Męczyć słabszych, dziś leża we krwi łajzy”.

alt

Tekst utworu napisany jest bardzo sugestywnie, nie sposób nie wczuć się w niego w całości. Z całą pewnością wyjaśnia on motywy jakie kierowały niektórymi ze sprawców szkolnych masakr, i stanowi ostrzeżenie dla ich oprawców. Innym bardzo charakterystycznym utworem na płycie jest ”Historia Pewnej Historii”. Utwór opowiada o losach chłopaka, który znalazł po wielu latach poszukiwań dziewczynę swoich marzeń, która pokochała go z wzajemnością. W tym samym czasie znajomy zaproponował mu zamordowanie kogoś dla wielkich pieniędzy, mówiąc, że to łatwa robota bez żadnego ryzyka. Bohater naszej opowieści bije się z myślami, ale chce dokonać zbrodni żeby móc zapewnić sobie i swojej wybrance życie, na poziomie na jaki oboje zasługują. ”Nie mogłem spać tej nocy, ukradłem bogom raj/W głowie myśli: Kurwa mam zabić kogoś za hajs” – myśli, lecz ostatecznie następnego dnia wychodzi na spotkanie swojemu znajomemu, i… Nie chcę tutaj zdradzić zakończenia piosenki, ale z całą pewnością zaszokuje ono wszystkich. Senny, spokojny podkład dopełnia wrażenia nadając historii przytłaczającego wręcz poczucia ciszy przed burzą. Utwór ”Spowiedź” stanowi zaś konfesyjne wyznanie mordercy, który opowiada o swoich poczynaniach, jednocześnie twierdząc, że niczego nie żałuje. Kościelne chóry w tle doskonale nadają temu kawałkowi realizmu. Psychopata przyznaje się z lekkim sercem nawet do morderstwa swojego przyjaciela, w słowach ”On jedyny podał rękę którą stracił po chwili”. Druga zwrotka piosenki jest niezwykłą odpowiedzią samego szatana na jego zwierzenia. Tekst utworu pt. ”Samobójstwo” stanowi list pożegnalny człowieka, który żegna się ze swoją ukochaną, być może kobietą, która nie odwzajemniła jego miłości.

Ostatni numer na płycie, stanowi rozwiązanie koncepcji, w jakiej był tworzony album, układa wszystkie historie w spójną całość którą z początku jak się wydaje nie mogły stanowić. Podsumowując, EP-ka jest rewelacyjna, ani przez chwilę nie zawodzi, każda z przedstawionych w niej historii stanowi istne mistrzostwo świata w wywoływaniu ciarek na plecach.

W świecie Polskiego horrorcore’u działa również kilku wykonawców oraz składów z mniejszym dorobkiem muzycznym, oraz artystów których działalność lekko zahacza o ten nurt, którym warto się przyjrzeć. Krwawe Drwale to formacja na którą składają się zajmujący się tak muzyką, jak i wokalem Lolo i OdyN, oraz Gleba, człowiek również tworzący muzykę na potrzeby składu, ale też dokonujący masteringu i miksu. Teksty ich utworów są w dużej mierze, jak sami zresztą przyznają, utrzymane w klimacie horrorów klasy D, i trzeba dodać, że niestety w większości są do nich zbliżone również ich poziomem. W warstwie tekstowej brak jakiś zapadających w pamięć wersów, w muzycznej – klimatu, zaś od strony wokalnej jest tylko poprawnie.

 

altNagły Atak Spawacza wydali w 1996 roku mini album pt. ”Rap I Gwałt”. Zawierał on chyba pierwsze numery w naszym rodzimym rapie, które można by nazwać horrorcorowymi. ”Rzeźnik” opowiada o poczynaniach opóźnionego w rozwoju psychopatycznego mordercy, i jest pełen opisów sadystycznego seksu, tortur i patologii, zaś ”Zbokole” to przegląd najpopularniejszych zboczeń – zoofilii, nekrofilii, i pedofilii. W swoim dorobku artystycznym zespół ten ma również kilka innych utworów w tym stylu. Jednym z najciekawszych horrorcore’owych raperów działających w naszym kraju jest bez wątpienia pochodzący z Biłgoraja Gieber. Wydał dwa albumy – ”Kontrola Mózgu” (2008) oraz ”Grindhouse” (2011). Jego muzykę cechuje dynamiczne rapowanie, oraz olbrzymie zmasowanie rymów w tekstach, a także solidne, nastrojowe podkłady muzyczne jego własnego autorstwa. Raper wyraźnie inspiruje się Necro – Amerykańskim królem horrorcore’u. Chociaż czasami ciężko o znalezienie związku przyczynowo-skutkowego pomiędzy wersami w tekstach na jego ostatnim albumie, niewątpliwie jego twórczość ma w sobie niepodważalny urok.

 

Pih nie jest typowo horrorcoreowym raperem, ale zdarzyło mu się w tekstach swoich piosenek zabrnąć w ten gatunek, oraz nagrać jakieś pojedyńcze piosenki utrzymane w tym stylu. Przykładami takich utworów są na przykład ”Brud” z płyty ”Kwiaty Zła” (2008), opowiadający o zamordowaniu prostytutki przez psychopatycznego dewianta, oraz utrzymany w klimacie pierwszej klasy dreszczowca ”Fetus In Fetu (Autoportet)” nagrany na genialnym podkładzie spod ręki duetu producenckiego The Returners. Formacja Cmentarz to kolejny, tym razem zupełnie niekomercyjny zespół parający się wykonywaniem takiej muzyki. Na swoim koncie ma wiele utworów których teksty opowiadają o cierpieniu i morderstwach, zaś na oficjalnej, internetowej stronie zespołu można przeczytać wiele ciekawych informacji odnośnie tego typu rapowego podziemia w Polsce. Innymi ciekawymi wykonawcami są: AJKS, Scalpel, HsT Djobeł, i Opał.

Większość utworów reszty wykonawców przedstawiających ten nurt nie trzyma niestety wysokiego, czy nawet średniego poziomu. Taki stan rzeczy utrzymuje się niewątpliwie z racji faktu, że to muzyka która dopiero raczkuje w naszym kraju. Nieudolnie składane rymy, i ogólna prostota muzyczna sprawia, że piosenki te nie mają większych szans nawet na zaistnienie w uszach szerszej ilości odbiorców zainteresowanych taką stylistyką, ale z całą pewnością nawet najsłabsze utwory maja jakieś tam swoje wierne grono słuchaczy. Muzyka ta na pewno będzie ewoluować, dojrzewać, jej poziom będzie wzrastał. Przecież Słoń dobitnie pokazał, że da się zrobić horrorcore po Polsku, i to z wielkim impetem.alt

Na pewno jest wiele osób, które uważają, że taka muzyka jest czymś skrajnie chorym, że gloryfikuje zboczenia, przemoc. Z całą pewnością jest to nurt adresowany do dojrzalszych odbiorców, którzy potrafią zdystansować się do zawartych w nich treści. Słoń w utworze ”Jebać Idiotów” dojrzale uświadamia słuchacza o tym, że to on ponosi odpowiedzialność za swoje czyny, oraz że to nie świat jest brutalny dzięki muzyce, tylko muzyka dzięki światu. Jako rozsądny twórca nawołuje do zachowania poczucia odpowiedzialności za swoje czyny, i chwała mu za to, że pamiętał o dorzuceniu do swojej muzyki jej swoistej ”instrukcji obsługi” już na samym początku albumu. Co kieruje artystami tworzącymi taką muzykę? Myślę, że po pierwsze to, co twórcami filmowych horrorów – chęć zaszokowania odbiorcy, dostarczenia mu silnych bodźców których jest spragniony, oraz opowiedzenie o drugiej stronie rzeczywistości, istniejącej przecież tak czy siak, czy tego chcemy, czy nie. Mówi o problemach, które istnieją, a które rozwiązać można przecież tylko dzięki świadomości ich istnienia. To, że odwrócimy wzrok lub zatkamy uszy, nie znaczy, że znikną.

Z całą pewnością horrorcore jest muzyką mającą jakiś szczególny wpływ na psychikę człowieka, czego najlepszym dowodem jest chyba seria przerażających koszmarów sennych, które śniły mi się nocami na wskutek przesłuchiwana rozmaitych piosenek reprezentujących ten nurt, celem napisania o nich niniejszego artykułu. Podsumowując, muzyka ta nie ma za zadanie inspirować do życia w patologii, czy mordowania. Jest stworzona dla umilenia czasu, oraz czasami powiedzenia brutalnej prawdy o otaczającym nas świecie.

 

Felieton

Oki wpadł we własne sidła? Niewygodne fakty po beefie z Kinnym Zimmerem – felieton

Hipokryta, który rzuca słowa na wiatr?

Opublikowany

 

oki kinny zimmer kto wygrał beef

W czasie beefu z Kinnym Zimmerem Oki punktował rywala za współprace reklamowe i stawiał ultimatum organizatorowi Rap Stacji. Dziś oba te wątki wracają jak bumerang.

Kinny trafił w punkt? Tymbark potwierdza jego wersy

Jeszcze kilka miesięcy temu Oki celował w Kinny’ego Zimmera z ciężkimi argumentami. Jednym z najgłośniejszych zarzutów było rzekome sprzedawanie każdego numeru sponsorom.

„Dziękują mi Twoi fani – pierwszy track bez lokowania” – nawijał Oki, sugerując, że jego przeciwnik nie potrafi funkcjonować bez reklamowych współprac.

Dziś ten fragment wraca niczym bumerang. W klipie promującym „REKLAMACJA’47: CD1” można było zauważyć charakterystyczną niebieską butelkę Tymbarka. Już wtedy informowaliśmy, że za obecnością produktu może stać szersza współpraca. Teraz sprawa została oficjalnie potwierdzona. Do sklepów trafiły napoje Tymbark sygnowane ksywką Okiego o smaku kwaśnego jabłka.

tymbark oki

W tym kontekście szczególnie mocno wybrzmiewają wersy Kinny’ego Zimmera: „Na filmie do płyty lokujesz Tymbarka. Jak okaże się że macie deala, pęknie twoja bańka” – rapował.

Patrząc na rozwój wydarzeń, trudno nie zauważyć, że przewidywania Kinny’ego okazały się trafione.

Oki postawił ultimatum. Rap Stacja go zweryfikowała

To jednak niejedyny temat, który wraca przy okazji tamtego konfliktu. W trakcie beefu głośno było również o Rap Stacji. Oki szantażował Waldiego, organizatora festiwalu, że jeśli w line-upie pojawi się Kinny Zimmer, to on sam nie wystąpi.

Ostatecznie rzeczywistość zweryfikowała te deklaracje. W składzie imprezy znaleźli się obaj raperzy, a zapowiadane ultimatum nie zostało zrealizowane. Trudno więc pogodzić takie działania z wizerunkiem rapera, który podczas beefu tak chętnie rozliczał innych z autentyczności i konsekwencji.

Czy Oki przegrał beef?

To już kwestia indywidualnej oceny słuchaczy. Nie zmienia to jednak faktu, że zarzuty dotyczące hipokryzji i braku konsekwencji wracają do Okiego ze zdwojoną siłą, a jego przeciwnik nie zaliczył w trakcie beefu równie głośnych wpadek. Gdyby konflikt trwał dłużej, lista podobnych tematów mogłaby być jeszcze dłuższa.

Tym razem uznania w kierunku Okiego nie będzie ani słowem, ani oczami.

Czytaj dalej

Felieton

Łatwogang stał się nietykalny. Sięga po nasze pieniądze na lek, który nie działa? – felieton

Zamiast porządnego researchu, streamer bazuje głównie na emocjach.

Opublikowany

 

łatwogang

Łatwogang po sukcesie swojej akcji charytatywnej wszedł poziom wyżej i zaczął apelować do rządu o refundację terapii dla dzieci z DMD. Problem w tym, że chodzi o lek, którego skuteczność podważają europejskie instytucje, a emocjonalna presja na polityków zaczyna wymykać się spod kontroli, bo za wszystko tym razem mamy zapłacić my wszyscy.

Polacy będą sponsorować amerykańskich lekarzy?

Nie mam problemu ze zbiórkami. Serio. Jeśli ktoś chce wydać własne pieniądze na eksperymentalną terapię dla chorego dziecka – jego sprawa. Ludzie potrafią się jednoczyć, pomagać i to jest piękne. Pierwsza akcja Łatwoganga zrobiła gigantyczne wrażenie i ciężko było nie mieć szacunku do skali mobilizacji. Tyle że teraz to już zupełnie inna bajka.

Bo kiedy streamer z milionowymi zasięgami zaczyna naciskać na refundację terapii przez państwo, przestaje chodzić wyłącznie o dobre serce. Wtedy w grę wchodzą pieniądze podatników, decyzje medyczne i odpowiedzialność za przekaz, który większość z nas łyka bez żadnego researchu tylko dlatego, że tak powiedział Łatwogang.

Lek Elevidys, o którym mowa, nie został dopuszczony w Europie. Europejska Agencja Leków stwierdziła wprost, że nie wykazano korzyści ze stosowania preparatu. To nie teoria z TikToka, tylko stanowisko jednej z najważniejszych instytucji medycznych na świecie. Terapia dostała jedynie warunkową zgodę FDA w USA i to pod bardzo konkretnymi ograniczeniami. Lek można podawać wyłącznie określonej grupie dzieci, a wokół terapii pojawiają się też informacje o ciężkich skutkach ubocznych, nawet przypadkach śmiertelnych. Nie uśmiecha mi się więc z mojej własnej kieszeni sponsorować amerykańskich lekarzy i ich lek, który nie wiadomo czy działa, a z raportów wynika, że działa słabo.

Emocje i presja

Mimo tego Łatwogang i jego pobratymcy w komentarzach nakreślili prostą narrację: kto ma wątpliwości, ten jest przeciwko chorym dzieciom. No bo jak to, NA CHORE DZIECI NIE DASZ?

Przekaz ten zaczyna coraz mocniej opierać się na emocjach i presji moralnej, którą napędzają też ludzie w komentarzach, zamiast na spokojnej rozmowie o faktach. Jeśli zadasz pytanie o skuteczność terapii, jesteś potworem. Jeśli przypomnisz, że państwo nie drukuje własnych pieniędzy, tylko wydaje kasę obywateli, dostajesz łatkę człowieka bez serca.

Łatwogang ewidentnie działa pod wpływem emocji i gigantycznej fali uwielbienia. Problem polega na tym, że internet bardzo szybko robi z influencerów moralnych liderów. Wystarczy jedna viralowa akcja i nagle streamer staje się dla ludzi większym autorytetem niż lekarz. To już nie jest tylko „pomaganie dzieciom”. To próba wpływania na politykę zdrowotną państwa przez presję społeczną i emocjonalne filmiki.

Bo jeśli dziś każda internetowa mobilizacja ma wymuszać refundację terapii odrzuconej przez europejskich ekspertów, to jutro będziemy podejmować decyzje zdrowotne na podstawie lajków, a nie badań.

Dobry chłopak, ale działa na emocjach

Działalność internetowa Łatwoganga pokazała nam, że to zwykły, dobry chłopak, ale działa bardzo spontanicznie i często pod wpływem silnych emocji. Osoby z jego otoczenia mówiły otwarcie po pierwszej zbiórce, że wszystko u niego jest totalnym spontanem. 9-dniowy stream mógł się w ogóle nie udać, bo nie było żadnego szczegółowego planu, a transmisję odpalono na starym komputerze, który w każdej chwili mógł się wyłączyć. Ostatnia akcja rowerowa również wyglądała na zrobioną na prędce, co wiedzieliśmy po wielu wpadkach ze sprzętem.

*Powyższy felieton jest bardzo niepopularną opinią, bo Łatwogang w kilka tygodni stał się osoba nietykalną w Polsce, podobnie zresztą jak Bedoes, o którym innym razem.

Czytaj dalej

Felieton

B.R.O. tworzy śpiewających influencerów, a teraz mówi, że „mainstream to znajomości, pieniądze i sztucznych uśmiech”

Większego zaorania w ostatnim czasie nie było.

Opublikowany

 

bro

B.R.O. wydał całkiem dobry technicznie numer „Maszyna”, który jednak nie broni się lirycznie. Strzały w powietrze, które przebiły oba kolana Broskiego.

Jedną z największych bolączek polskich raperów są strzały w powietrze. Kogo oni nie rozliczają w numerach. Wszystko im się nie podoba. Kiedy jednak podamy konkretne ksywy, które możemy dopasować do ich linijek 1:1, nabierają wody w usta albo się głupio tłumaczą.

Najświeższym przykładem pier***nia totalnych głupot jest B.R.O., który wymierzył linijki w mainstream, zapominając, że z takimi ludźmi chętnie i cały czas współpracuje, bo kosi z nich – pewnie – nieprzyzwoite pieniądze.

„Pływałem w głównym nurcie, czytaj w tym brudnym gównie. W którym rządzi pieniądz, znajomości no i sztuczny uśmiech. Jeśli go nosisz jesteś pustym głupcem. Bo to jak uprawiać prostytucję, mówiąc że to duży sukces” – nawija.

B.R.O. jest naczelnym ghostwriterem sztucznie stworzonych influencerów. Współpracuje głównie z Ekipą Friza, który uczy od podstaw swoich podopiecznych wspomnianych przez rapera „sztucznych uśmiechów” albo przesadzonych reakcji. W taki sposób buduje armię contentowych produktów, które zamiast własnego języka dostają gotowe teksty, gotowe emocje i gotowe schematy zachowań. Wszystko po to, żeby kamera widziała luz, a algorytm dostał dokładnie to, co lubi najbardziej: przesadę, krzyk i wiecznie przyklejony uśmiech.

B.R.O. cały czas działa z Frizem i Wersow i wciąż pisze teksty im oraz ich influencerom, których akapit wyżej porównuje do „prostytutek”, bo sztuczny uśmiech i znajomości chyba do nich pasują w 100% – prawda?

Dalej w numerze nie jest wcale lepiej: „Słucham wasze zwrotki wszystkie pocięte jak rozbi” – znów strzela w powietrze i kolejny raz wers ten można przypisać do jego „podopiecznych”, którzy bez pocięcia zwrotek byliby asłuchalni nawet dla 10-latków.

Może B.R.O. to maszyna, ale zaczęła już dawno rdzewieć, po tym pamiętnym piwie wylanym na głowę przez Belmondziaka.

Czytaj dalej

Felieton

Robią z nas złodziei. Kupując smartfona, zapłacimy więcej, a kasa pójdzie m.in. do raperów – felieton

Nowa, stara opłata, który uderzy we wszystkich, ale tylko niektórzy na niej zarobią.

Opublikowany

 

opłata reprograficzna

Rząd rusza z aktualizacją opłaty reprograficznej. Nowe zasady obejmują m.in. smartfony i laptopy, a pieniądze mają trafić do artystów, w tym do raperów. No i kto tu kogo okrada?

Ministerstwo dumnie ogłasza

Minister kultury Marta Cienkowska podpisała rozporządzenie, które aktualizuje zasady pobierania opłat od urządzeń używanych do kopiowania i odtwarzania treści. – Polscy twórcy latami czekali na tę decyzję. Dziś z satysfakcją ogłaszam: mamy to!” – przekazała w komunikacie opublikowanym na portalu X.

Smartfony i laptopy objęte opłatą!

Na czym polega zmiana? Lista sprzętów objętych opłatą została dostosowana do tego, jak dziś konsumujemy muzykę, filmy i inne treści. Do gry wchodzą m.in. smartfony, laptopy, tablety, telewizory oraz dekodery z pamięcią albo funkcją nagrywania. W praktyce chodzi o urządzenia, które realnie służą do kopiowania lub przechowywania materiałów chronionych prawem autorskim.

Czyli co, jesteśmy złodziejami?

Po chłopsku, twórcy ustawy chyba uważają, że jesteśmy złodziejami, bo z góry zakładają, że nielegalnie słuchamy muzyki, przegrywając ją sobie na telefony lub korzystając z nielegalnych źródeł streamingu. Ciekawe jakie to nielegalne źródła mamy w czasach powszechnego dostępu do Youtube i Spotify.

Żeby jednak było miło i fajniusio pani minister rozszerzoną opłatę ubrała w ładne słowa: – Giganci sprzętowi dzielą się swoimi zyskami z polskimi twórcami – podkreśliła.

Jak to dokładnie działa – wyjaśniamy

Kupujesz np. telefon albo pendrive. W cenie jest już opłata reprograficzna. Producent/importer przekazuje ją do organizacji, a organizacje dzielą pieniądze między twórców. Artyści dostają część pieniędzy, jeśli są zarejestrowani w takich organizacjach jak ZAiKS czy STOART, a ich muzyka jest uwzględniona w podziale. Gotówka jest rozdzielana według określonych zasad.

Ministerstwo uspokaja, jesteśmy spokojni

Ministerstwo ma życzeniowe myślenie na temat wzrostu cen elektroniki w związku z rozszerzoną opłatą. W uzasadnieniu projektu czytamy: – Biorąc pod uwagę stosunkowo niski poziom opłat przyjęty w projekcie rozporządzenia, należy uznać, że wpływ na sytuację konsumentów nie będzie znaczący.

Wszyscy jednak dobrze wiemy, że opłata ta zostanie przeniesiona na końcowego użytkownika, i to my zapłacimy więcej za smartfona czy laptopa, a miliony pójdą do artystów i twórców,

Miliony złotych wpływów

W 2024 roku wpływy z opłaty reprograficznej wyniosły 35,8 mln zł. Po zmianach budżet dla twórców może wzrosnąć nawet do poziomu 150-200 mln zł rocznie. Według szacunków stawka opłaty ma wynosić od 1 do 3% wartości urządzenia.

Jakie to piękne, a ty co słuchaczu o tym myślisz?

Czytaj dalej

Felieton

Czy Kanye West padł ofiarą podwójnych standardów?

„Równi i równiejsi”.

Opublikowany

 

kanye west

Chorzów to miasto, które wyjątkowo nie ma szczęścia do ludobójczej symboliki i rapu. Dopiero co ucichł temat wizerunku sympatyka Ruchu z tatuażem hitlerowskiej gapy na karku w teledysku Bonusa RPK, a teraz medialną burzę wywołały próby blokady koncertu Kanye Westa. Czy jednak nie można tu dostrzec pewnej niesprawiedliwości w ocenie amerykańskiej gwiazdy?

Nie lada zagwozdkę mają decydenci w kwestii zgody na organizację czerwcowego koncertu Kanye Westa. Już pojawiają się przecieki, że zielonego światła na imprezę nie będzie. Z jednej strony warto pokazać, że jesteśmy zupełnie inni kulturowo niż np. Niemcy, gdzie wielu zbrodniarzy nie poniosło żadnej odpowiedzialności po wojnie i mogli spokojnie wychowywać kolejne pokolenia naszych zachodnich sąsiadów, piastując ważne stanowiska publiczne. Z drugiej – czy osoba chora psychicznie musi być wiecznie stygmatyzowana z powodu odklejek z przeszłości, które mogły wywołać np. źle dobrane leki?

W zasięgowych głosach sprzeciwu przodują zwłaszcza minister Marta Cienkowska i Krzysztof Stanowski. Pytaniem otwartym pozostaje, dlaczego Stanowski nie był równie stanowczy, gdy ambasador Ukrainy wybielał na antenie Kanału Zero hitlerowskiego kolaboranta, Romana Szuchewycza, który uczestniczył w pogromach ludności cywilnej?

Z tęczową swastyką na szyi zaprezentował się fotoreporterom w 2015 roku Maciej Maleńczuk, a dziś jest przecież jednym z pupilów prorządowych mediów. Podobna akcja tyczy się Olgi Tokarczuk, która pozowała na tle krzyża przerobionego na hitlerowski symbol. Żadnej dyskusji nie wywołała też manifestacja byłego prezydenta Ukrainy, Petra Poroszenko, który w 2023 roku udostępnił nagranie z czarnym słońcem na ramieniu, czyli ulubionym symbolem jednego z architektów obozów śmierci, Heinricha Himmlera. Czy w związku z tym możemy mówić wprost o zjawisku „równi i równiejsi”?

Czytaj dalej

Popularne

Copyright © Łukasz Kazek dla GlamRap.pl 2011-2026.
(Ta strona może używać Cookies, przeglądanie jej to zgoda na ich używanie.)

error: