Sprawdź nas też tutaj

Wywiad

Anatom: „Dołączenie do Bozon Records pozamykało mi wiele drzwi”

Obszerna rozmowa z autorem „Autonomii”.

Anatom

Opublikowany

 

21 grudnia ukazała się nowa płyta Anatoma „Autonomia”. Z autorem krążka porozmawialiśmy o odejściu z wytwórni Tau’a, dorabianiu ideologii do muzyki, koncepcji krążka, kto i dlaczego nie zdecydował się współpracować z Anatomem, a także o spotkaniach z uczniami w szkołach.

Był Bozon, miało być Embryo, a ostatecznie wydajesz własnym sumptem. „Autonomia” wydawnicza to najlepsze rozwiązanie na ten moment?

Zasilając szeregi Bozonu miałem tą świadomość, że to jest bilet w jedną stronę. Zdawałem sobie sprawę z tego, że Piotrek (Tau) jako raper jest szanowany za umiejętności i dokonania jednak niewiele osób z głównego nurtu chce z nim współpracować ze względu na radykalne poglądy i kontrowersyjne metody ich przekazywania, tak samo więc patrzyli na Bozon Records. Na tamten moment nie wyobrażałem sobie, że kiedykolwiek będę chciał stamtąd odejść, no ale wtedy jeszcze nie znałem Piotrka. Dziś jestem raperem z łatką i wcale nie chodzi mi o to, że wstydzę się bycia wierzącym człowiekiem czy, co gorsza, przestałem wierzyć, nic z tych rzeczy. Ta decyzja pozamykała mi wiele drzwi na scenie a ja wcale nie będę się dobijał do żadnych z nich na siłę, po prostu zdecydowałem się robić swoje, w końcu kocham robić rap, nie hype. Jak ktoś będzie chciał mnie wydać to sam się odezwie, maila i telefon sprawdzam regularnie.

Współpraca z Embryo nie doszła do skutku, bo chcieli więcej tracków w stylu 'Nowy rok, nowy ja’, ale Tobie konceptualnie chyba nie grało to z treścią zbliżającego się wydawnictwa?

Marek (właściciel Embryo) na pierwszej rozmowie zaproponował mi współpracę wydawniczą. Ja już wtedy miałem napisaną większość utworów na płytę, część była nagrana. Pokazałem mu te rzeczy, miał pewne zastrzeżenia co do bitów od samego początku, jednak ja byłem uparty, w końcu się zgodził no i zabraliśmy się do pracy. W międzyczasie wyszedł ‘Nowy Rok, Nowy Ja’. Po około trzech miesiącach od pierwszej rozmowy zadzwonił do mnie Marek, stwierdził, że przemyślał sprawę i jednak nie chce tego wydawać no chyba, że sam od początku wyprodukuje wszystkie utwory. Ja się nie zgodziłem, z szacunku do włożonej w to pracy, mojej, producentów i moich przyjaciół. Marek jest świetnym muzykiem jednak jako producent i wydawca chciał mnie trochę ‘stworzyć’, wykreować na nowo, a mnie ta jego wizja odebrałaby autonomię, dwuznacznie.

Słuchacze będą mogli liczyć jeszcze na bangery w podobnym stylu?

Oczywiście.

Przekazywane przez Ciebie treści na pewno zyskałyby drugie dno na jakimś agresywnym bicie. Nietuzinkowa forma przecież zawsze się sprawdza.

Wiem, dlatego nagrałem Przepis na sukces.

Wracając jednak do 'Autonomii’. Ile trwały pracę nad płytą i dlaczego koncepcja ciągle była zmieniana?

Prace nad płytą rozpoczęły się zaraz po Młodych Wilkach 2017. Wiedziałem, że muszę wykorzystać szansę, którą stworzyłem sobie przez udział w tamtej edycji, moim zdaniem najlepszej i bez wątpienia najbardziej wyhajpowanej. Jednak już w tamtym czasie perspektywa dalszej współpracy z Bozon Records stała pod dużym znakiem zapytania. Od początku roku finansowo byliśmy nigdzie jako label, brand odzieżowy, który miał to pchać do przodu leżał i kwiczał nie przynosząc zysków, które mogłyby zasilać budżet wydawniczy, do tego Piotrek miał na głowie kupno nowego domu, przeprowadzkę i koniec końców wyszło na to, że byłem zdany sam na siebie w czasie, kiedy najbardziej potrzebowałem wsparcia ze strony wytwórni. W związku z tym, będąc nadal w Bozonie, chciałem założyć własny kanał na YouTube i spróbować go rozhulać, w tamtej chwili myślałem, że mógłby przynosić jakieś zyski, które chociaż w części pokryłyby koszt wydania mojej drugiej płyty. Piotrek odebrał to jako chęć zbudowania sobie opcji awaryjnej, na wypadek gdybym chciał odejść i nie zgodził się. Byłem w patowej sytuacji, ludzie czekają na muzykę, wytwórnia nie ma kasy, ja nie mam kasy a czas leci. Do tego dochodziły sytuacje prywatne, o których nie będę mówił, bo nie wypada, no i koniec końców nie miałem wyjścia, musiałem odejść. Potem Embryo, o którym już pisałem wyżej. Koncepcja od początku nie zmieniła się ani trochę, zmieniały się okoliczności, warunki. Jednego dnia byłem przekonany, że jest git, robimy a następnego dnia znowu jestem nigdzie i nie mam żadnej gwarancji, że płyta w ogóle wyjdzie. Koniec końców prace trwały niewiele ponad 1,5 roku.

Powiem ci, że zaskoczyłeś mnie tym Intro. Bałem się, że za bardzo będziesz ukierunkowany na pewne sprawy – myliłem się. Jako gospodarz albumu zasiewasz plon wśród słuchaczy. Jak myślisz – ile z tego będzie ziarna, a ile plew? Chodzi mi o to, że przekazywane treści nie są atrakcyjne dla randomowego słuchacza. Kogoś może przyciągnąć muzyka i flow, ale treść będzie dla niego 'za dobra’ – słuchacz chce rozrywki. Tak na prawdę serwowany kontent jest przeznaczony dla określonej grupy odbiorców i ciężko pozyskać zainteresowanie wśród osób, które oczekują od muzyki zupełnie czegoś innego.

Pamiętasz video, na którym gadam z ReTo i Smolastym o tym jak wyobrażam sobie swoje następne CD? Byłem wierny tej koncepcji do samego końca więc to chyba nie powinno nikogo dziwić, staram się nie być nachalny. Wierzę, że bardziej liczą się czyny – nie słowa. Ziarnem jest ta płyta, plon nie zależy ode mnie bo glebą są serca tych, którzy słuchają. To oni decydują, które ziarno chcą podlewać a które chcą, aby uschło. Dziwi mnie natomiast teza, którą postawiłeś, mówiąc, że ludzie szukają w muzyce rozrywki i przez to z automatu nie wybiorą mojej. Tak jakbym ja negował rozrywkę, samemu niemalże mieszkając w kościele i żyjąc życiem ascety hahaha. Lubię się dobrze bawić i nie brakuje tego na tej płycie. Nie zgadzam się jednak z tym, że gwarantem dobrej zabawy są złe wybory, które prowadzą do autodestrukcji, moralnej i zdrowotnej.

Album jest zbiorem treści bliskich Tobie. Promujesz pozytywne wartości i nie robisz nic pod publikę, ale stoisz w opozycji do serwowanych przez mainstream trendów. Ta inność czyni Twoją osobę ciekawszą dla słuchacza?

Nie wiem czy ciekawszą, na pewno prawdziwą. A prawdziwość to rzeczywiście dzisiaj dosyć ciekawe zjawisko.

Podczas procesu tworzenia dużo odrzutów lądowało w koszu, bo kłóciły się z konwencją płyty?

Nie, nie było żadnego odrzutu, dwóch numerów chyba nie nagrałem, bo jeszcze na etapie pisania coś mi w nich nie siedziało i odpuściłem, nic na siłę.

Czym prócz wartości i wolności jest dla ciebie Śleboda?

Śleboda to dla mnie taka mądra wolność, to znaczy, że wszystko mi wolno ale nie wszystko przynosi korzyść. Moje życie to mój dom – metaforycznie. Jak sobie zadbam tak będę miał. Mogę narobić na środku salonu, może ktoś z tego nawet będzie miał niezły ubaw. Niektórzy tak właśnie dzisiaj rozumieją wolność, srając na swoje własne życie, tak o, dla beki. Ja już mam to za sobą, chyba wydoroślałem.

Wiesz, pytam o to, bo taką totalną rapową definicję wolności, nomen omen 'Autonomię’, jak dla mnie zaprezentował Kobik. Chyba jako jedyny użył wulgaryzmu na tym albumie, a z racji, iż nie uświadczymy ich na krążku uderzyło to we mnie jak 1000 naboi (pozdro KOB). Po prostu był sobą i nie próbował na siłę dopasować się klimatem do całości. Trochę zburzył ci koncepcję (śmiech).

To właśnie było zawarte w koncepcji (śmiech). I nie żebym mówił moim gościom, żeby przeklinali w numerach, absolutnie. Zapraszałem ich, to znaczy, że zapraszałem ich takich, jakimi są na co dzień. Nikt nie miał podejścia, że dogrywa się do Anatoma to musi być grzeczny. Przecież zanim ich zaprosiłem, słyszałem ich numery, wiedziałem, czego mogę się spodziewać. I Kobas nie był jedynym przeklinającym na Autonomii. To samo zrobili VBS i Filipek. Wszystkich gości pozdrawiam i dziękuję za szczere podejście i wzajemny szacunek.

Będąc jeszcze w klimacie wolności na trackach – był ktoś kto odmówił ci udziału w tym projekcie lub obiecał swoją obecność, a ostatecznie się nie pojawił?

Tak, było kilka osób, które miały się dogrywać. Jeszcze w trakcie Wilków Smoła powiedział, że chętnie coś dorzuci, Bedi podobnie. Było jeszcze kilka osób, które odmawiało mi współpracy, nie wstydzę się tego absolutnie. Niektórzy, tak jak Avi, którego bardzo serdecznie pozdrawiam, po prostu się nie wyrobili.

Myślisz, że PR’owo mogło się to im nie opłacać?

Wyobraź sobie, że spotykasz się z Kobietą. Dobrze Wam razem, lubicie się, rozumiecie nawzajem. Na ten moment jesteście na etapie, gdy jeszcze nikt o Was nie wie i pewnego dnia, gdy wychodzisz na miasto do swoich znajomych, ona chce wyjść razem z Tobą, a Ty jej nie pozwalasz, bo obawiasz się, co powiedzą o Was Twoi kumple. Często takie podejście widzę w muzyce i cholernie mnie to drażni. Nie mam problemu o to, że większość featów jest właśnie zaaranżowana w celu wygenerowania jak największego zainteresowania wśród odbiorców bo sam chętnie bym zaprosił na numer kogoś, kto pomoże mi zwiększyć zasięgi. Natomiast w drugą stronę to już średnio działa. Mało kto chce się dogrywać do ‘trędowatego’ Anatoma, bo wizerunkowo mu się to nie opłaci, nawet jeżeli prywatnie mamy bardzo serdeczną relację. Trochę to zabawne, nie uważasz?

To teraz w drugą stronę, nie wydaje ci się, że płyta jest za grzeczna? Mało odbiorców znajdziesz w przedziale wiekowym 20+.

Totalna bzdura. Uważasz, że ta płyta jest grzeczniejsza niż np. ‘To Tu’ Kękiego? Chociaż zamiast tego określenia wolałbym treściowo dojrzała, mówiąca o normalnym życiu, normalnych pragnieniach normalnego faceta. Jeszcze raz odsyłam do video z rozmowy z Reto i Smolastym. Co do odbiorców, uważam wręcz przeciwnie, większość moich słuchaczy to osoby 20+ bo młodsi zazwyczaj mają jeszcze w bani burdel, nie ubliżając. Cóż, prawo wieku.

Drążę ten temat, ponieważ na albumie na pierwszy ogień wysuwa się technika, umiejętności wokalne, zmiana flow i wszystko inne z tym związane. Zaryzykuję stwierdzenie, że w tym roku nie słyszałem drugiej takiej płyty, na której działoby się tak dużo w kwestii melodyjności.

Nie ma drugiej takiej płyty, to prawda.

Brałeś lekcję śpiewu, grasz na jakimś instrumencie czy po prostu jest to wrodzony talent?

Byłem dawno dawno temu na dwóch lekcjach śpiewu, gram od wielkiego dzwonu na gitarze a w kwestii wrodzonego talentu to chyba nie do końca tak jest, chociaż dziękuję Bogu za możliwości wokalne, które odkrywam dzień po dniu coraz pełniej. Jednak ja po prostu tyram, godzinami ćwiczę, żeby rozwijać dar, który otrzymałem bo progres sam nie przychodzi.

Wydaje mi się, że serwowane przez ciebie treści mogą być ograniczeniem do zdolności wokalnych. Metaforycznie nazwałbym to 'gołąbkiem w złotej klatce’.

(śmiech) sorry Byku, ale śmieszniejszego pytania nigdy nie słyszałem. Czyli według Ciebie śpiewałbym lepiej, a moje zdolności wokalne byłyby bardziej widoczne, gdybym pisał o czymś innym niż teraz? Jeżeli większość osób ma podobne podejście to ośmielę się stwierdzić, że to wcale nie ja żyję ‘w klatce’.

Masz jakiś pomysł, żeby przebić się do większego grona odbiorców? Działając samemu, ogrom pracy może przytłoczyć, a znajdzie się na naszej scenie paru raperów, których tytaniczna praca niestety ograniczyła do małego gremium słuchaczy. Ciężko robić muzykę, ogarniać marketing i sprawy wydawnicze, a do tego dochodzi jeszcze papierkowa robota.

Nie wiem stary, przestałem być typem osoby, która zrobi wszystko, aby zabłysnąć. Zazwyczaj za rozgłosem biegają ludzie, którzy mają kompleks, nie czują się wartościowi, chcą to usłyszeć od wszystkich naokoło, aby nakarmić swoje ego, tym samym udowodnić sobie i innym, że jednak coś znaczą. Ja znam swoją wartość i rapy robię, bo lubię, nic więcej. Jasne, przykro patrzeć jak muzyka dużo gorsza jakościowo, zarówno pod względem treści jak i formy, jest popularniejsza od mojej. Natomiast to wcale nie świadczy o poziomie mojej muzyki, raczej o poziomie i potrzebach odbiorców a o gustach się nie dyskutuje, jak wiadomo. Siostry Godlewskie i patostreamerzy też są popularni. Co do ilości pracy to mam kilku przyjaciół z którymi pracujemy nad Anatomem. Jest Kuba, gość, który wkłada całe swoje serce i mnóstwo wolnego czasu aby cała otoczka wyglądała na maksa profesjonalnie, jest Michalina, moja menadżerka, złota kobieta z anielską cierpliwością, bez której na bank nie wydałbym Autonomii, jest Wojtek, grafik, fotograf i operator video, też dobra morda i mega talent. Jest Piotrek, nasz perkusista i człowiek od wszystkiego, podobnie jak Kuba. Jest Sempu i Krzysiek z 9-Jeden Studio, którzy dbają o brzmienie muzyki, którą wypuszczamy. Na ten moment jesteśmy w pełni samowystarczalni.

A ty masz jeszcze 'Przepis na sukces’. Zacna inicjatywa, możesz ją przybliżyć tym, którzy nie wiedzą o co chodzi?

PNS to projekt profilaktyczny. Z założenia chcemy, razem z Bartkiem Krakowiakiem, korzystając z naszych doświadczeń i wiedzy nabytej na przestrzeni życia, pomagać młodym ludziom dokonywać właściwych wyborów decydujących o ich przyszłości.

Kto w ogóle wymyślił tę inicjatywę i jak wyglądał proces dogadywania spotkań w szkołach? Wiadomo nie są to milionowe deale, ale wydaje mi się, że raper na sali gimnastycznej nadal budzi szyderczy uśmiech na twarzy i raczej nie jest traktowany poważnie.

Pomysł na projekt wyszedł ode mnie, natomiast realizowało go naprawdę sporo osób, które podobnie jak ja, przez ostatnie trzy miesiące poświęciły na to cały swój czas i energię. Łukasz, który umawiał spotkania zrobił serio gigantyczną robotę. Wysyłał maile a następnie obdzwonił z 2000 szkół na południu Polski, żeby zorganizować wydarzenia w niecałej setce. Na początku mało kto chciał nas zaprosić, nie znali nas, nie chcieli zaufać, w końcu dużo jest takich projektów, które wcale nie przynoszą efektu. Po niecałym miesiącu działania telefon dzwonił cały czas i Łukasz nie miał życia. Dzwonili z zaproszeniem nawet z Gdańska a nie byliśmy na pomorzu w ani jednej szkole. Co do drugiej części pytania to znowu mnie rozbawiłeś. Jest jakiś Złoty Kanon Fajności na naszym rapowym podwórku? Raper ubrany na różowo albo we wszystkie kolory tęczy jak homo flaga jest fajny i definiuje to, co w danym momencie jest spoko? Raper z pociętą twarzą albo z całym wydzierganym ryjem jest spoko? Za to szyderczy uśmiech wzbudza raper, który w zalewie gówna z każdej strony stara się dotrzeć do młodych ludzi i przekazać im wartości, które pomogą im w przyszłości stworzyć pokolenie prawdziwych Mężczyzn i Kobiet a nie pokolenie piotrusiów panów i suczek rodem z pornhuba. No rzeczywiście, to ja tu jestem godzien wyszydzenia i niepoważnego traktowania.

Do tej pory odwiedziliście około 77 szkół, jak odbierają was uczniowie, a jak nauczyciele?

Jedni i drudzy bardzo dobrze nas przyjmują. Przynajmniej Ci, którzy to okazują. Nie zdarzyło się, żeby ktokolwiek podszedł i powiedział, że coś mu nie pasuje. Często na samym początku spotkania spojrzenia młodziaków mówiły nam jasno: ‘Znowu przyjechaliście pajacować i pierdzielić jakieś głupoty o narkotykach’. W trakcie szyderczy uśmiech z minuty na minutę znikał, a po zakończeniu te same osoby podbijały z wyrazami szacunku, nierzadko pisały później na Facebooku lub Instagramie, zwierzając się ze swoich problemów, z którymi sobie nie radzą. To pokazuje jak wielka jest potrzeba realizowania takich projektów.

Jesteś młody, tak też wyglądasz. Nie boisz się tego, że rola autorytetu w tym wieku jest naciągana?

Nie czuję się autorytetem. Znam masę osób, które dużo bezpieczniej byłoby naśladować niż mnie (śmiech). Natomiast jako raper, jako mówca, mam GŁOS. A to wiąże się z wielką odpowiedzialnością, czy sobie z tego zdajemy sprawę czy nie. Ktoś słucha i to, co usłyszy może na niego wpłynąć – budująco lub destrukcyjnie. Wolę dać im szansę, aby słuchając mnie wybierali to pierwsze.

Domyślam się odpowiedzi, ale takie spotkania mają jednak wydźwięk mentalnego coachingu i są ukierunkowane w tym kierunku. Popraw mnie jeśli się mylę.

Myślę, że odpowiedź na powyższe pytanie wyczerpała temat. Tym bardziej nie czuję się coachem, jeśli o to pytasz.

Nie ważne czy szkoła czy klub, pewnie z tym projektem zaliczyliście ogrom niecodziennych sytuacji. Jest jakaś która zapadła ci w pamięć?

Z tego, co wiem to Bartkowi zdarzyła się taka akcja, że po spotkaniu, gdzieś na zewnątrz, podszedł do niego jakiś koleżka i ze łzami w oczach powiedział, że to, co usłyszał dało mu siłę i nadzieję, żeby się odbić i zacząć od nowa. Chłopak przy nim wyciągnął z plecaka kosę i jakąś tam ilość jarania i wyrzucił to. Dosyć tragiczna historia, młody gość, ma dziecko z dziewczyną, z którą już nie jest w związku, jakoś próbuje sobie z tym poradzić. Podobno do dzisiaj utrzymuje z Bartkiem kontakt.

Nie boisz się, że w środowisku przypną ci łatkę rapera dorabiającego sobie ideologię do muzyki?

W środowisku to już i tak mało kto mnie lubi więc nie muszę się o nic bać, spokojnie mogę być sobą (śmiech). A tak na serio to nie, nie boję się, bo nie dorobiłem sobie żadnej ideologii do muzyki. To działa całkowicie odwrotnie. Żyję według jakiejś ideologii i o tym życiu robię muzykę. Nie jestem chrześcijańskim raperem, który znalazł sobie nową niszę, gdzie może zacząć jeszcze raz, z czystą kartą. Jestem chrześcijaninem, normalnym, wierzącym facetem, jakich masa w tym kraju, który pisze o tym, jak żyje na co dzień. Jakie życie taki rap, w nim zawarte jest WSZYSTKO.

W grudniu razem ze starym znajomym – Edziem zagraliście w Gdańsku. A co potem? Jakaś trasa czy skupiasz się na pracy u podstaw?

Raczej bez trasy. Zagram dwa supporty przed Hinolem w Krakowie i Katowicach w styczniu, tam będzie mnie można spotkać. Lubię jego rapsy, są bardzo sensowne, z wieloma numerami mocno się utożsamiam. Potem zabieram się za następną płytę, już na swoim własnym kwadracie, w swoim własnym studio.

W takim razie powodzenia. Dzięki za wywiad.

Dzięki, 5!

 

Wywiad

RX Produkcja o Buddzie: „Kochali go, jak rozdawał pieniądze, ale jak powinęła się noga – znienawidzili go” – wywiad

„Jestem ciekaw, co by wyszło, gdybyśmy zrobili prawdziwy hip-hop z Matą”.

Opublikowany

 

Przez

rx produkcja wywiad budda

RX Produkcja był jedną z osób zaangażowaną w muzyczny projekt Buddy. Motoryzacyjny influencer w ostatnim czasie stracił jednak sporo odbiorców.

Z producentem, który współpracował m.in. z Tomkiem Chadą porozmawialiśmy na gali Popkillery 2026. Jeden z wątków dotoczył Buddy, jego loterii i zatrzymania, po którym spora część osób się od niego odwróciła, a liczby zaczęły spadać.

– Cała Polska go kochała, kiedy rozdawał pieniądze i samochody. Kiedy powinęła mu się noga, – ale nie, że kogoś wydymał – to wszyscy go znienawidzili. Niech sąd to rozliczy – mówi w rozmowie z nami RX.

Producent ujawnił ponadto, z którą raperką ma w planach zrobić razem płytę, dodając, że ma ochotę zrobić też „prawdziwy hip-hop z Matą”.

Czytaj dalej

Wywiad

OG Kamka o Fagacie: „Chciałam ją przeprosić, a ona mnie opluła” – wywiad

Między paniami jest poważny konflikt.

Opublikowany

 

Przez

og kamka

OG Kamka odniosła się do konfliktu z Fagatą, ich spotkania i powstania dissu na kontrowersyjną influencerkę.

W 2025 roku doszło do konfliktu. OG Kamka zaczepiła Fagatę wersami, że jest „produktem roku”. Między paniami doszło później do spotkania w cztery oczy, podczas którego infleuncerka zaatakowała młodsza koleżankę.

– Spotkałyśmy się i chciałam ją przeprosić, a ona mnie opluła – powiedziała OG Kamka w rozmowie z nami.

Ze strony młodej raperki pojawił się też później diss „Ha Tfu”, na który Fagata nie odpowiedziała.

Czytaj dalej

Wywiad

Zbuku o Popkillerach: „Z połową przyznanych nagród się nie zgadzam” – wywiad

„Z paroma nominacjami też się nie zgadzam”.

Opublikowany

 

Przez

zbuku

Zbuku wskazał rzeczy, które Mateusz Natali powinien dopracować przy gali Popkillerów, podając przykład swój i ekipy JWP.

Z raperem złapaliśmy się na krótką rozmowę podczas czwartkowej gali Popkillery 2026. Raper przyznał, że popiera tę inicjatywę, ale ma pewne zastrzeżenia.

– Z połową nagród się nie zgadzam. Z paroma nominacjami też się nie zgadzam i tutaj mam własny przykład. Miałem kiedyś numer z The Game’em i Peją i nie było to nominowane do kooperacji roku. Widziałem się też tutaj przed chwilą z ziomalem z JWP. Zrobili numer z francuską ekipą IAM i też nie zostali nominowani. No pod tym względem to jest do dopracowania – uważa szef Young Blood.

Przypomnijmy, że międzynarodową kooperację roku wygrał w tym roku numer Żabsona i Wiza Khalify „Klasyk”.

Czytaj dalej

Wywiad

Rozmawiamy z Polo – członkiem legendarnej ekipy La Famiglia z Włoch

Pionier neapolitańskiego rapu przed naszą kamerą.

Opublikowany

 

Przez

polo włoski raper

To jedna z tych postaci, bez których włoski rap nie wyglądałby dziś tak, jak wygląda. Polo z legendarnej La Famiglia to pionier sceny z Neapolu, który od lat 90. jest obecny na scenie.

Polo, czyli Alberto Cretara, to gość, który budował scenę wtedy, kiedy większość dopiero ogarniała, czym w ogóle jest rap. Jako członek La Famiglia – ekipy, która powstała na początku lat 90. stał się jednym z fundamentów neapolitańskiego brzmienia.

To właśnie oni pokazali, że można nawijać w lokalnym dialekcie i nie tylko się nie wstydzić, ale zrobić z tego znak rozpoznawczy. Dziś brzmi to normalnie, ale wtedy to był ruch, który wyprzedzał swoją epokę. Album „41° Parallelo” do dziś uchodzi za klasyk włoskiego undergroundu i punkt odniesienia dla kolejnych pokoleń.

Z Polo złapaliśmy się na rozmowę we Włoszech, a spotkanie pomogła nam zorganizować raperka Mei, która pomogła w tłumaczeniu.

Czytaj dalej

Wywiad

Frosti: „Obrońcy hip-hopu nie znają angielskiego i nie wiedzą, o co chodzi w rapie” – wywiad

Szef Sp. Zoo mówi o Fagacie, nieszablonowej okładce płyty i trapie.

Opublikowany

 

Przez

frosti
fot. @krysteeq

Frosti wraca z nowym, mocnym albumem „Polski Swag”. Porozmawialiśmy o powstawaniu projektu, nowych wyzwaniach i jego podejściu do muzyki.

Goldie: Wydałeś właśnie album „Polski Swag”, który moim zdaniem bardzo świadomie i sprytnie wypromowałeś singlem z Fagatą. Skąd wziął się pomysł na taki ruch i jak narodził się cały koncept tego featu?

Frosti: Ja od zawsze jaram się dziewczyńskim rapem i go bronię w dyskusjach z shitheadami,. Dla mnie te laski są bardziej OG niż 40-letni ulicznicy z korpo, co pi*rdolą o ławkach, na których piją kraftowe piwko IPA od mordziatego. 

Sprtytnie, to też złe określenie – jest moim zdaniem nacechowane negatywnie, jakbym coś knuł. Nagrałem kawałek, zlinkował nas mgmt, posiedzieliśmy w studio i mamy nutę. Fagata jest the baddest w grze, ja też do najgrzeczniejszych nie należę. Myślę, że nasze stylówki pasują do siebie i oboje rapowaliśmy o tych samych rzeczach, co zawsze. Jaram się jej muzą i cieszę się, że zgodziła się zrobić wspólny numer.

Odbiór ratchetowego kawałka „Toxic” jest bardzo zróżnicowany. Spodziewałeś się takiej reakcji słuchaczy? Jak myślisz, skąd biorą się te podzielone opinie?

Posprawdzałem profile osób komentujących na IG “unfollow” i nie miałem historii oznaczeń w DM’ach od nich, za to moi OG fani byli zajarani. Zawsze robiłem kontrowersję, a nie muszę zawsze jej wyzwalać powiedzeniem, że ten czy tamten jest taki czy taki. Ci obrońcy hip-hopu nie znają angielskiego i nie wiedzą o co chodzi w rapie. 

Przy tym projekcie słychać, że dobrze odnajdujesz się w różnych stylistykach. Czy podczas pracy nad materiałem miałeś w głowie konkretną reakcję, jaką chciałbyś wywołać u słuchaczy? Jakie miejsce zajmuje „Polski Swag” w Twojej karierze?

Chciałem i chcę, żeby się z tym ruchali twardo. Zajmuje on miejsce pierwsze. 

Przejdźmy do okładki albumu. Sama w sobie była dla mnie mocnym elementem, który przyciągnął uwagę do całego projektu. Skąd wziął się pomysł na taką estetykę i kto odpowiada realizację?

Zrobił to Pat Customs, na fotce @krysteq. Miałem lot na taką stylówkę i rucham się z tym, więc poproszenie o zrobienie tego Pata był oczywiste, bo to traphead i zna tę stylistykę jak własną kieszeń. 

frosti polski swag
Okładka albumu

Jak wyglądała praca nad tym materiałem od strony studyjnej? Macie z producentami wypracowany jakiś własny system pracy lub rutynę podczas tworzenia numerów?

To było podzielone na takie trzy etapy: Pierwszy – Skibovicz i Pedro wysyłali mi bity, chodziłem sobie nagrywać, potem z tymi dwoma gentlemenami oraz z VVSimonem i Xawitem polecieliśmy do Hiszpanii się zlockinować, doaranżować i podogrywać co trzeb. Na końcu w studio w Warszawie – mixowanie, wysyłanie 59 wersji każdej nuty i męczarnia. 

Muszę też zapytać o sample z „Dzień życia hustlera”, nie daje mi on spokoju. Brzmi jak jakiś azjatycki numer, który znają już chyba tylko prawdziwi koneserzy…stary numer z tego co wiem. Słuchasz rapu z innych krajów?

To podobne do takiego bangera sprzed 15 lat, nie pamiętam tytułu, ale na pewno znajdą się znawcy, bo niedługo dropimy do tego klip, który nakręciliśmy w Tajlandii. 

„Najlepszy numer w życiu” zrobił na mnie duże wrażenie, zarówno pod względem tekstowym, jak i produkcyjnym. Czy myślałeś kiedyś o stworzeniu całego projektu w takim klimacie? Przy niektórych beatach, jak np. w „Szczurach”, mam skojarzenia z vibem Dusty’ego Locane’a.

Znudziłbym się robiąc rzeczy w jednym klimacie. Raczej staram się skakać stylistycznie, pozostając Kubusiem ze Śródmieścia. Także nie zdziwcie się jak zrobię na święta Last Christmas. Z taką ksywą to chyba mój obowiązek (śmiech).

Podczas słuchania albumu kilkukrotnie złapałam się na tym, że śmieję się z punchline’ów. Rozbawienie słuchacza tekstem w rapie to naprawdę rzadka umiejętność. Podobny vibe czuję też w „Nie Wasza Liga” z Sitkiem i Młodym Westem. Czy taka absurdalna, ironiczna nawijka to coś, w czym czujesz się najbardziej naturalnie? Jak doszło do tej kolaboracji?

Ja ogólnie jestem z tych, co wszystko obracają w żart, a nutkami wyrażam siebie, więc na śmiechy zawsze znajdzie się miejsce. Do kolaboracji doszło tak, że West sprzedał mi zwrotkę za sto tysięcy, a Sitek za dwa razy tyle. 

W Twoich numerach często pojawia się bezpośredni, momentami prowokacyjny sposób opisywania kobiet. Czy taki trappa jak Ty wierzy jeszcze w miłość?

Widzę moich Braci, którzy są szczęśliwie zakochani i to dla mnie jest informacja, że takie rzeczy się dzieją i są możliwe, ale Pan Bóg ma dla mnie chyba inne plany.

Powiedziałeś kiedyś, że ludzie Cię nie lubią. Jak myślisz, z czego to wynika? Czy odnosi się do byciem autentycznym na polskiej scenie rapowej? 

Ludzie nie lubią pewnych siebie, bo czują się przez nich zagrożeni. Ja znam swoją wartość, jestem samcem alfa, który zawsze robił swoje, czasem w samotności, czasem w towarzystwie (które zawsze sam wybierałem). Oprócz tego mam irytujący wyraz twarzy, jestem zarozumiałym, głośnym, nieznośnym, ponadprzeciętnie inteligentnym, zabójczo przystojnym i utalentowanym narcyzem. Za takimi się nie przepada.

Z tego, co wiem, jesteś, podobnie jak ja, wychowany muzycznie na Three 6 Mafia. Jeszcze kilkanaście lat temu osoby w Polsce, które jarały się trapem czy southern rapem, często słyszały zarzut, że nie słuchają „prawdziwego rapu”. Czym jest dla Ciebie Trap?

Trap po polsku oznacza najczęściej pułapkę, zasadzkę lub sidła. To nie chodzi o specyfikę bitów i używanie 808, albo rapowanie o imprezie. Trap to lifestyle. 

Nie chcę porównywać Cię do innych polskich raperów, bo wiem, że nie jesteś fanem takich zestawień. Gdybyś jednak miał sam odpowiedzieć na to pytanie, czym Frosti wyróżnia się na tle polskiej sceny?

To, że nie da się mnie porównać do nikogo wyróżnia mnie najbardziej. Definiują mnie kontrasty. 

Utwór „Ewa Farna” bez wątpienia zapisał się w historii polskiego rapu jako bardzo odważny i dobry ruch. Czy planujesz w przyszłości kolejne kolaboracje z artystami z innych krajów?

No jasne. Zrobię to tak, że będą słuchać wszędzie rapu po polsku.

Na koniec: co motywuje Cię dziś najbardziej, zarówno w życiu, jak i w muzyce? Jakie masz cele i plany na przyszłość?

Nie potrzebuje jakiejś specjalnej motywacji, wiem czego chcę od życia i swoją (często)  pokraczną drogą idę do tego i chcę być – najpopularniejszym raperem w regionie Europy środkowowschodniej i stąd popchnąć to na cały świat. 

Rozmawiała Amanda aka Goldiethebossy 

Czytaj dalej

Popularne

Copyright © Łukasz Kazek dla GlamRap.pl 2011-2026.
(Ta strona może używać Cookies, przeglądanie jej to zgoda na ich używanie.)

error: