News
DEBIUT W ASFALT RECORDS I SUPPORT PRZED TALIBEM KWELI
Jako support przed koncertem Talib Kweli w warszawkiej Iskrze 24/11 zagra duet Lajt & Tafel, których wspólny debiutancki album ma właśnie dzisiaj premierę nakładem wytwórni Asfalt Records.
Płytę w całości wyprodukował Innotic, a zmixował i zmasterował DJ Eprom, co dało bogate, a zarazem boombapowe brzmienie. Zapraszamy do obejrzenia pierwszego teledysku promującego “Funky Blunty”, oraz do bezpłatnego downloadu tego albumu tutaj.
Lajt i Tafel poznali się w 2013 roku w czasie nagrań hiphopowego talent show “Żywyrap 2”. Obaj zresztą znaleźli się w finale. Tak zawarta znajomość przerodziła się w przyjaźń, a spontanicznie złożony numer dał początek całej płycie. Materiał powstawał w rodzinnej Pile i Tarnowie wedle zasady "tu i teraz": “Zamieszkaliśmy w piwnicy na miesiąc, pisząc i nagrywając wszystko wspólnie od początku do końca. Do zrobienia albumu zainspirowały nas głównie nasze relacje, w tym – mimo krótkiego czasu znajomości – umiejętność porozumiewania się ''bez słów''. Bity Innotica zagrały pierwsze skrzypce, wyznaczając kierunek brzmienia – refleksyjne, a zarazem agresywne podkłady, o bardzo unikatowej specyfice. Na celu mieliśmy głównie stworzenie ''czegoś czego jeszcze nie było''. Dzielące nasze miasta 600 km nie dało rady powstrzymać zajawki, a efekt zmieszania dwóch zupełnie odmiennych flow zaskoczy niejednego słuchacza. Od setek godzin prób, szlifowania zwrotek i aranżu, przez profesjonalny mix/master prosto z Eprom Sounds Studio, aż do wydania kasety w Asfalt Records. To czego słuchacie powstawało o najdziwniejszych porach dnia i nocy, w sceneriach i stanach które ciężko opisać słowami:)”
Tracklista:
01. Funky Blunt
02. Brudna piwnica
03. Inna planeta
04. Otchłań
05. Szkoła
06. Pacman
07. Pan w garniturze
08. Zima bez śniegu
09. Jaskiniowcy
10. OCB
11. Wracam, wyjeżdżam
12. PKP
Lajt, rocznik 1991. MC, beatboxer pochodzący spod Tarnowa. Na koncie 6 wydawnictw podziemnych, w tym 5 solowych, długogrających krążków. Miłośnik nowojorskich, boombapowych brzmień. Znany ze specyficznego bawienia się słowem i zaczepnych, błyskotliwych wersów.
"31 maja 1991 służbowo przelatuje nad Tarnowem Bocian, trzymając w dziobie małe zawiniątko z podpisem Lajt. Niestety byłem tak brzydki, że mnie nie chciano, no więc zwrot do adresata. Niestety… adresat zapomniał się podpisać. Bocian, któremu zrobiło się żal tak paskudnego niemowlaka,
stwierdził, że zabierze mnie z powrotem do Głównej Siedziby przesyłek Bocian Express, która całkowicie przypadkiem znajdowała się w Nowym Jorku, w dzielnicy Bronx.
Nikt nie zgłaszał się po odbiór paczki, wylądowałem na ulicy. Historia rodem z Tarzana. Przez całe dzieciństwo karmili mnie i wychowywali bezdomni, czarnoskórzy mieszkańcy Bronx'u. Ogrzewając dłonie przy metalowych beczkach, w których delikatnie tlił się płomyk, przyjmowałem techniki i nauki od muzykalnych czarnoskórych, z boku obserwując Golden Age of Hip-Hop. I co? I teraz jarasz się człowiekiem z dżungli. I'm a King of the Jungle! Po latach rymowania na ulicach i zbierania do puszki po Porkchops-o-Chunky cent do centa, udaje mi się odłożyć na podróż i wracam do nieznanej mi Ojczyzny…"
Tafel, rocznik 1993. MC, producent i twórca teledysków reprezentujący Piłę wraz ze swoim składem JTS. Właściciel studia filmowego Dobry Motyw, gdzie powstały m.in. klipy Lajt & Tafel. Charakteryzuje się mocnym i agresywnym wokalem, dobrze znajduje się na brudnych nowojorskich bitach.
“Odnaleziono mnie w latach 90’ w nowojorskich kanałach. Byłem wyjątkowo głośnym i nieznośnym dzieciakiem. Nie nadawałem się do życia w mieszkaniu. Przeróżni opiekunowie, dla świętego spokoju, zamykali mnie w wygłuszonych piwnicach i strychach. Nie obyło się bez problemów w szkole. Często wagarowałem na innych planetach. Dotarłem do otchłani, gdzie po tragicznym w skutkach uderzeniu werbla, zaszły we mnie nieodwracalne zmiany. Odkryłem RAP. Zszokowany niespodziewanym darem wróciłem do kanałów. Tam trafiłem gościa o bardzo podobnych schorzeniach i z tym samym skillem. Od tego czasu podążamy z Lajtem po ścieżkach z wokalem przez wiele scen, plenerów, dworców i peronów. Po długich poszukiwaniach w końcu trafiliśmy na właściwy pociąg. Pociąg do BOOMBAPU.”
Innotic, rocznik 1989. Producent pochodzący z Nakła – małego miasteczka na Górnym Śląsku. Jego bity charakteryzują się mocnym brzmieniem z epoki Golden Age.
"Gdy byłem w kołysce wychodziło "3 Feet High and Rising", a gdy raczkowałem – "People's Instinctive Travels and the Paths of Rhythm". Dzieciństwo przeleciało tak, że gdybym był raperem to nie mógłbym zarapować o patologii, blokowiskach i pustych garnkach. Rodzice się spisali. Ale skąd bity? Był to przypadek – znacznie starsi znajomi wpadli kiedyś pożyczyć kasetowego decka – chcieli ponagrywać swoje melorecytacyjne wyczyny i zapytali czy robię podkłady. Wtedy faktycznie ich nie robiłem, ale to był impuls żeby spróbować. Był 2006 rok – zajawka na bity, deskorolkę i życie.
Lajta poznałem (jeśli można w ogóle tak to nazwać) na przełomie 2008/2009 roku dostawszy na skrzynkę w serwisie mySpace (R.I.P.) prywatną wiadomość z prośbą o bity. W 2013r . ruszył “Żywyrap 2” i to był kamień milowy naszej współpracy. Poznaliśmy Tafla, Lajt doszedł do finału. Połączyliśmy siły i wytłoczyliśmy epkę "DEMO" gdzie zamieściliśmy w/w kawałki i kilka nowych – w tym "Groupie", który doczekał się klipu i 50 tyś. wyświetleń."
Jeśli szukasz biletów na koncerty hip-hop/rap, zdobędziesz je w 100% legalnie u naszych przyjaciół z Biletomat.pl
News
Rap trafia do szkół w Norwegii. Raperzy z imigranckimi korzeniami w programie nauczania
Niektórzy z nich mieli już okazję występować w Polsce.
Rap wchodzi do szkolnych podręczników. Norweski resort edukacji ogłosił listę rekomendowanych utworów do nauczania i obok klasyki pojawił się też hip-hop tworzony przez raperów z imigranckimi korzeniami.
Ministerstwo edukacji w Norwegii zaprezentowało zestaw materiałów, które nauczyciele będą mogli wykorzystywać podczas lekcji języka norweskiego, muzyki czy wiedzy o społeczeństwie. Wśród rekomendowanych treści znalazło się sporo muzyki, w tym również rap.
Na liście pojawił się m.in. duet Karpe tworzony przez raperów o indyjskich i egipskich korzeniach. Artyści są dobrze znani na norweskiej scenie, a w przeszłości mieli też okazję występować w Polsce. W szkolnym zestawieniu znalazła się również twórczość Musti, raperki o somalijskim pochodzeniu, która w swoich numerach często porusza tematy tożsamości i życia w wielokulturowym społeczeństwie.
W rekomendacjach pojawiły się też nagrania blackmetalowej legendy Dimmu Borgir, a także kawałki norweskiego zespołu a-ha, piłkarska przyśpiewka „Alt for Norge”, a także światowe hity takie jak „Zombie” od The Cranberries, „Imagine” Johna Lennona czy „Mamma Mia” grupy ABBA.
Jeśli szukasz biletów na koncerty hip-hop/rap, zdobędziesz je w 100% legalnie u naszych przyjaciół z Biletomat.pl
News
Fat Joe pozwał swojego hypemana, a sąd to oficjalnie przyklepał
„Jak miałbym pozwolić, żeby tchórzliwy hypeman próbował mnie szantażować? Jestem z Bronxu”.
Fat Joe może kontynuować proces o zniesławienie przeciwko swojemu byłemu hypemanowi Terrance’owi „T.A.” Dixonowi. Federalny sędzia odrzucił wniosek o zamknięcie sprawy i uznał, że raper przedstawił wystarczające podstawy do dalszego postępowania.
Fat Joe zaliczył ważny ruch na swoją korzyść w sądowej potyczce z byłym hypemanem. Federalny sędzia uznał, że pozew rapera o zniesławienie przeciwko Terrance’owi „T.A.” Dixonowi oraz prawnikowi Tyrone’owi Blackburnowi może być dalej rozpatrywany.
Jak podaje AllHipHop, sąd nie przychylił się do próby odrzucenia sprawy. Oznacza to, że zarzuty rapera z Bronksu dotyczące rozpowszechniania fałszywych i szkodliwych informacji w internecie nadal pozostają w grze.
Jedyny element pozwu, który nie przetrwał decyzji sądu, dotyczył roszczenia o celowe wywołanie cierpienia emocjonalnego. Sędzia Jennifer L. Rochon uznała, że ten wątek zbyt mocno pokrywa się z zarzutami o zniesławienie i nie zawiera wystarczająco konkretnych szczegółów, by funkcjonować jako osobna podstawa prawna.
Według jego prawników konflikt zaczął się po tym, jak rozpadła się współpraca z Dixonem. To właśnie wtedy – zdaniem obozu Joe – rozpoczęła się zorganizowana akcja oczerniania go w sieci.
Cała sprawa ma swój początek w czerwcu ubiegłego roku. Wtedy Dixon złożył pozew na 20 milionów dolarów przeciwko raperowi. Twierdził m.in., że był świadkiem rzekomych przestępstw. Wśród zarzutów pojawiły się także bardzo poważne oskarżenia dotyczące udziału nieletnich oraz stosowania zastraszania. Dixon utrzymywał również, że podczas tras koncertowych nie otrzymywał należnych diet, a pieniądze miały zostać wykorzystane przez rapera do spłaty jego prywatnych zobowiązań podatkowych.
W tamtym okresie Dixon twierdził także, że dostawał groźby przez Instagram. Jedna z wiadomości miała zawierać zdjęcie jego babci. Jak twierdził, sytuacja sprawiła, że zaczął obawiać się o bezpieczeństwo swojej rodziny.
Fat Joe od początku stanowczo odrzucał wszystkie zarzuty. Gdy sprawa wyszła na światło dzienne, raper postanowił zabrać głos publicznie i uderzył w swoich oskarżycieli.
– Przez ostatnie miesiące życie mnie testuje – straciłem mojego starszego brata, mojego ojca, moją matkę, a teraz walczę z tymi obrzydliwymi kłamstwami. Nigdy na ulicy nie pozwoliłem nikomu mnie szantażować, więc jak miałbym pozwolić, żeby jakiś skorumpowany prawnik i tchórzliwy były hypeman próbowali mnie szantażować? Jestem z Bronxu – napisał wtedy.
Konflikt między Fat Joe a jego byłym hypemanem rozstrzygnie sąd.
Jeśli szukasz biletów na koncerty hip-hop/rap, zdobędziesz je w 100% legalnie u naszych przyjaciół z Biletomat.pl
News
Snoop Dogg chciał zastrzec legendarny rapowy slogan. Urząd powiedział „nie”
Urzędnicy: to hasło jest wszędzie.
Snoop Dogg próbował zastrzec hasło „Smoke Weed Everyday”, znane z klasycznego numeru Dr. Dre. Urząd patentowy uznał jednak, że slogan jest zbyt powszechny w popkulturze, by mógł stać się prywatną marką.
Sprawa dotyczy jednego z najbardziej rozpoznawalnych wersów w historii hip-hopu, który od ponad dwóch dekad funkcjonuje w kulturze jako symbol luzu i cannabis lifestyle’u.
Kultowy wers z rapu nie może być marką
10 marca amerykański urząd patentowy poinformował o odrzuceniu wniosku dotyczącego hasła „Smoke Weed Everyday”. Snoop Dogg chciał uzyskać wyłączne prawa do używania tego sloganu jako nazwy związanej z działalnością w branży konopnej.
Urzędnicy uznali jednak, że zwrot jest tak mocno zakorzeniony w popkulturze, że nie spełnia podstawowego warunku znaku towarowego. Według nich odbiorcy traktują go bardziej jako ogólny przekaz lub hasło kulturowe, a nie jako nazwę konkretnej marki.
Krótko mówiąc – to już część języka rapowej sceny i całej kultury cannabis.
Wszystko zaczęło się od klasyka Dr. Dre
Slogan pochodzi z legendarnego numeru „The Next Episode” z 2001 roku. W kawałku Dr. Dre z udziałem Snoopa Dogga utwór zamyka charakterystyczny wers zaśpiewany przez Nate Dogga – „Smoke Weed Everyday”.
Ten moment przeszedł do historii hip-hopu i z czasem zaczął żyć własnym życiem.
Urzędnicy: hasło jest wszędzie
Podczas analizy wniosku eksperci przedstawili przykłady używania sloganu w handlu. Hasło pojawia się na odzieży, akcesoriach do napojów i wielu innych produktach sprzedawanych online.
Dlatego uznano, że konsumenci są już przyzwyczajeni do tego zwrotu jako ogólnego motywu popkulturowego, a nie oznaczenia jednej firmy.
Snoop i tak robi biznes na tym haśle
Decyzja urzędu nie oznacza jednak, że Snoop Dogg musi zrezygnować z używania sloganu w swoich projektach. Po prostu nie dostanie federalnej ochrony, która pozwalałaby blokować konkurencję przed korzystaniem z podobnych nazw.
Raper już od dawna wykorzystuje wariację tego hasła w biznesie. W Los Angeles prowadzi sklep z marihuaną S.W.E.D., czyli skrót od „Smoke Weed Every Day”. Pod tą nazwą działa także coffeeshop w Amsterdamie.
Co ciekawe, wersja skrótowa marki ma znacznie większe szanse w procesie patentowym. Według doniesień otrzymała już wstępną akceptację w procedurze znaku towarowego.
Jeśli szukasz biletów na koncerty hip-hop/rap, zdobędziesz je w 100% legalnie u naszych przyjaciół z Biletomat.pl
Ice Cube znalazł się w centrum tegorocznych Złotych Malin. Raper i aktor zgarnął statuetkę dla Najgorszego Aktora za występ w filmie „War of the Worlds”, który został też okrzyknięty Najgorszym Filmem roku.
Film science fiction dostępny na Prime Video zaliczył prawdziwą katastrofę. Produkcja zgarnęła aż pięć antynagród, w tym tę najcięższą – dla Najgorszego Filmu. Oprócz statuetki dla Ice Cube’a jury przyznało też wyróżnienia za Najgorszą Reżyserię dla Richa Lee, Najgorszy Scenariusz oraz w kategorii Najgorszy Prequel, Remake, Rip-off lub Sequel.
Konkurencja w kategorii Najgorszy Aktor była całkiem mocna. O tę niechlubną nagrodę walczyli także Dave Bautista za „In the Lost Lands”, The Weeknd za „Hurry Up Tomorrow”, Jared Leto za „Tron: Ares” oraz Scott Eastwood za „Alarum”.
„War of the Worlds” zebrało fatalne recenzje i na starcie w serwisie Rotten Tomatoes miało zerowy wynik. Z czasem ocena podskoczyła jedynie do kilku procent, co tylko potwierdziło chłodne przyjęcie filmu.
Co ciekawe, sam Ice Cube praktycznie nie promował projektu. Głos w sprawie zabrał natomiast jego syn, aktor O’Shea Jackson Jr. Na platformie X przypomniał kulisy produkcji.
– Film został nakręcony w czasie pandemii, a do premiery trafił dopiero pięć lat później – napisał. Właśnie ten długi przestój według niego może tłumaczyć, dlaczego całość sprawia wrażenie niedopracowanej i momentami robionej w pośpiechu.
Jeśli szukasz biletów na koncerty hip-hop/rap, zdobędziesz je w 100% legalnie u naszych przyjaciół z Biletomat.pl
News
Blueface przegrywa walkę na gali Adina Rossa i jest wściekły na werdykt
Raper nie dał rady streamerowi.
Blueface znów wszedł do ringu, ale tym razem nie wyszedł z niego zwycięsko. Na gali Brand Risk organizowanej przez Adina Rossa raper przegrał z streamerem Chibu jednogłośną decyzją sędziów po sześciu rundach.
Kolega Fagaty ma już na koncie kilka pojedynków w formule celebrity boxing, ale tym razem pojedynek nie poszedł po jego myśli. Podczas gali Brand Risk, którą zorganizował streamer Adin Ross, raper z Zachodniego Wybrzeża przegrał z Chibu. Sędziowie po sześciu rundach wskazali jednogłośnie jego rywala.

Blueface nie krył rozczarowania wynikiem i otwarcie dał do zrozumienia, że jego zdaniem sędziowie się pomylili. Po zakończeniu walki raper podszedł do Adina Rossa i skomentował sytuację wprost przed kamerami.
– Adin, dobrze wiesz, że nie postawiłbyś własnych pieniędzy na własnej karcie walk. To na pewno nie była jednogłośna decyzja. Dla mnie to było cztery do dwóch. Ale okej, szacunek dla Brand Risk… raczej już tu nie wrócę, bo mieszacie przy zakładach.
Blueface tells Adin Ross he won’t fight on his boxing event again after he lost to Chibu pic.twitter.com/AvZrcdpKfG
— FearBuck (@FearedBuck) March 15, 2026
Sama walka była organizowana w ostatniej chwili i według informacji z gali pojawiały się problemy ze znalezieniem przeciwnika dla rapera. Ostatecznie w ringu stanął Chibu – popularny streamer, dla którego był to debiut w boksie.
Blueface just lost to Chibu via unanimous decision at Adin Ross's boxing event. pic.twitter.com/DFH3UAA7zA
— Lil Bored (@lilborednetwork) March 15, 2026
Jeśli szukasz biletów na koncerty hip-hop/rap, zdobędziesz je w 100% legalnie u naszych przyjaciół z Biletomat.pl
-
News1 dzień temuZłe wieści dla Bonusa RPK. Film Grande Connection wrócił na Youtube
-
News2 dni temuPartnerka Księcia Kapoty z Ukrainy naubliżała widzom na streamie
-
News3 dni temuTede czuje się urażony wersami Sentino? Raper wyjaśnił, kiedy zacznie się obawiać
-
News22 godziny temuTomb podał kwotę, za jaką pisze kawałki influencerom i raperom
-
News1 dzień temuPierwszy polski rapowy klip zdobył 200 mln wyświetleń
-
Premiery Płyt4 dni temuGibbs „Zrobiłem to dla siebie”
-
News12 godzin temuCzy Wilku mógł uniknąć starcia z grupą mokotowską? Świadek koronny zabrał głos
-
News4 dni temuZainteresowanie płytą Gibbsa było tak duże, że jego „sklep spłonął”