Sprawdź nas też tutaj

Recenzja

Fonos – „Lidokaina”

Album wytycza alternatywne ścieżki ulicznemu nurtowi.

Okładka płyty Fonos "Lidokaina"

Opublikowany

 

Pisanie o płytach z ulicznego nurtu nie jest łatwym kawałkiem chleba. Zwłaszcza o płytach, które wpisują się 1:1 w kanon, a zarazem oczekiwania odbiorców. Poziom trudności wzrasta wprost proporcjonalnie do częstotliwości wydawanych albumów. O wiele łatwiej mówi się o płytach takich jak „Lidokaina” i ekipach takich jak Fonos. Płyt, na które – umówmy się – nikt nie wyczekuje z wypiekami na twarzy i ekip, które nie królują w rankingach popularności. Jak się okazuje praca w spokoju, bez zbędnych oczekiwań procentuje…

Nawet bardzo mocno. „Lidokaina” okazuje się albumem, który pomimo tego, że wywodzi się z ulicznego nurtu to łamie pewne stereotypy. Przede wszystkim za sprawą fenomenalnego Gibbsa. Polski street rap jest głównie kojarzony z topornymi nawijkami – gdy dostajemy album, na którym refreny porywają serca słuchaczy, nie sposób o tym głośno nie mówić. Gibbs nadaje melodyjności „Lidokainie”, a jego refreny pięknie kontrastują z szorstko-refleksyjnymi zwrotkami Felipe i GMB. W tym momencie ukłony dla tej dwójki, bo nie silą się na strażników sztywnych zasad tylko nagrywają numery, w których nie brakuje emocji. Zapina się to w jedną, zgraną całość, którą sumą jest niezwykle oryginalny styl całego zespołu. Szalenie ważny w tym wszystkim jest fakt, że „Lidokaina” nie zrywa z korzeniami. To „ulica 2.0”, ulica którą słucham z przyjemnością, która robi krok w przód, zaskakuje rozwiązaniami i wdraża alternatywne dla nurtu klimaty. Nie mówię tego przez pryzmat tylko i wyłącznie Gibbsa, bo zarówno Felipe jak i GMB od czasu ostatniej płyty wykonali niepodważalny progres. W ich przypadku flow stało bardziej elastyczne, a teksty takie jak „Rem”, „Miraż”, „Sudoku” naprawdę robią wrażenie.

Produkcją albumu zajął się Gibbs i trzeba jednoznacznie stwierdzić, że przybił na niej stempel jakości znany z płyt Sariusa, Kartkiego, Kaliego, czy Kacpra. „Lidokaina” nie proponuje rapowych ekstrem, raczej skupia się na stworzeniu odpowiedniego background’u do refleksyjnych wersów. Gibbs doskonale rozumie potrzeby „Lidokainy” i nie sili się na przekombinowane podkłady. Niejednokrotnie sukces tkwi w prostych liniach melodycznych i dość klasycznych bębnach. Wszystko jest tu uszyte z milimetrową dokładnością na miarę możliwości autorów i klimat samego krążka. Chociaż styl produkcyjny Gibbsa ma wiele imion to tym razem bardziej skłaniałbym się ku tezie, że „Lidokaina” zabiera nas w refleksyjną podróż – zarówno na płaszczyźnie muzycznej i tekstowej.

Odnoszę wrażenie, że trzy lata od poprzedniego albumu i roszada w składzie nadała nowej jakości zespołowi. „Lidokaina” wytycza alternatywne ścieżki ulicznemu nurtowi. Bądź co bądź, ale połączenie szorstkich, solidnie przerapowanych zwrotek z melodyjnością producenta, który niezwykle sprawnie operuje głosem daje powalający efekt. W moim odczuciu „Lidokaina” jest naprawdę bardzo pozytywnym zaskoczeniem. Wielkie ukłony nie tylko dla Gibbsa, który oczarował publikę fantastycznymi refrenami. Wielkie ukłony dla całej trójki, bo mocno krzywdząca byłaby teza pomijająca zasługi Felipe i GMB. Gracze, którzy na pierwszy rzut oka wydawaliby się boleśnie przeciętni nagrali zaskakująco nieprzeciętny materiał. Absolutny must check!

8.2 Ocena redakcji
8.2 Ocena słuchaczy (1 głosy)
Teksty8
Bity8
Flow8.5
  Zaloguj się, żeby ocenić
Sort by:

 

Verified

Show more
{{ pageNumber+1 }}
 
8 komentarzy

8
Dodaj komentarz

1500
najnowszy najstarszy oceniany
Nadia

Osoba, która pisała ten artykuł nie ma którejś klepki XD fonos to od wielu lat Gmb i Felipe. W tej płycie dołączył do nich Gibbs. Wiec rozpuszczanie się nad nim jest nie na miejscu. Gracze boleśnie przeciętni ? Razem z kalim maja po 40 mln wyświetleń i przyznam szczerze, ze płacze ze śmiechu. Ile lat ma ktoś kto to pisał ? Chyba 15 i nie wie co i ile fonosi już zrobili XD roWalili ta płyta system ! Zjedli kaliego ! Dla mnie to płyta roku ! A Gibbs świetnie się w ta płytę wpasował jednak nie tylko dzięki niemu jest taka zakebista.

Fonosowa

Możecie uważać, że są na tyle słabi, że nikt na nich nie czekał. Ale ja na bieżąco sprawdzałam informacje związane z Fonosem, bo po prostu jest On w mej czołówce, którą nazwać mogłabym muzyką. Nie jest to od chwili kiedy wyszła pierwszą nutka z lidokainy, ale dużo, duzo wcześniej. Nie jedno z Was nazwaloby mnie osoba dziwna. Gdy na koncercie Kaliego, wyszedł obok niego Fonos byłam chyba najszczesliwsza osoba w tym klubie. Bardziej ucieszył mnie jego widok jak Kaliego, bo przecież Kali tyle koncertuje, można jego koncert bez problemu odnaleźć

Odb

Penis-„Lodokaryna”

ProfesoorNauk

W tym temacie mam do powiedzenia tyle że na ten temat nie mam nic do powiedzenia.

ProfesoorNauk

Serwery glamrapu dzisiaj padły i jeden z redaktorów spadł z wieży
http://www.ingressdigital.com/lalala.png

Analny

Fonos – „Lidokaina”
Album wytycza alternatywne ścieżki analnemu nurtowi.

WrozkaZdupy

Pierwszy kurwy.
Jebac jakis fonos kurwa tego za duzo I za slabe. No jebnijcie sie w dzbany

Kocham stare kurwy jak blondyna w podrywaczach

Analny

Pierwszy analne kurwy.
Jebac analne jakis fonos analny kurwa tego za duzo I za analne slabe. No jebnijcie sie w analne dzbany

Kocham analne stare analne kurwy jak blondyna w analnych podrywaczach

Popularne