Sprawdź nas też tutaj

Wywiad

Golin: „Z Quebnafide wpisujemy się w nurt travel rapu”

„Często tematyka naszych płyt i nawet daty ich premier się przecierają.”

Opublikowany

 

Jeżeli frustruje was siedzenie w domu i już planujecie zagraniczne podróże jak tylko skończy się kwarantanna to polecamy wam zapoznać się z rapowym podróżnikiem numer jeden w Polsce – Golin opowiedział nam o swojej podróży po Azji!

Od naszej ostatniej rozmowy minęły prawie 3 lata. W tym czasie ja zdążyłem kupić dom, a i tak wydaje mi się, że to Ty jesteś ‘bogatszy’ ode mnie.

Golin: To już 3 lata – aż ciężko uwierzyć. Wiesz, jeśli mówimy o stemplach i o wizach w paszporcie czy o czasie spędzonym w niezwykłych miejscach, to rzeczywiście nie mam prawa narzekać na kapitał, który uzbierałem. Trzeba jednak uczciwie przyznać, że im człowiek starszy tym stabilizacja zaczyna stanowić dla niego coraz większą wartość. Jestem zwolennikiem konceptu, że nasze życie ma swoje etapy, każdy rządzi się swoimi prawami, u Ciebie zaczęło się to wcześniej, u mnie ten z zapuszczaniem korzeni dopiero się zaczyna teraz.

VNM był kiedyś na szlaku po czek i poniekąd każdy z nas podąża tą ścieżką. Ty jednak wybrałeś inny trakt. Droga jest bardziej wyboista?

Golin: Ja i pieniądze to od zawsze był love-hate relationship. Nigdy nie stanowiły dla mnie celu samego w sobie, ba, kiedyś wręcz ostentacyjnie umniejszałem ich wartości nie godząc się na udział w masowej gorączce złota. Z czasem, a może z faktem, gdy zobaczyłem na własne oczy do czego prowadzi ich skrajny brak w krajach trzeciego świata, zmieniłem trochę swoje podejście. Dzisiaj staram się trzymać rękę na pulsie, ale dbam o to by wciąż zachowywać zdrowe podejście i odpowiednie proporcje.

Celowo nawiązuję do Tomka, bo parę lat temu wspomniał, że spędził 150 godzin w kolei transsyberyjskiej. On swoich refleksji związanych z Orientem jeszcze nie wydał. Twoja zbliżająca się płyta będzie tego w  całości dotyczyła?

Golin: Tak, cały materiał mniej lub bardziej będzie dotyczył życia w drodze, ale również wydarzeń, które poprzedziły moje wybory jak i wniosków, które zrodziły się w wyniku ich podjęcia. Jest tam sporo personalnych historii, reminiscencji, spostrzeżeń i poglądów, do których mi obecnie najbliżej. Myślę, że jeszcze żadna z rzeczy ode mnie nie była tak osobista.

Skąd ta inspiracja Azją?

Golin: Od zawsze Daleki Wschód był dla mnie legendarnym rejonem, któremu towarzyszyła jakaś aura tajemniczości. Sam fakt, że jest tak odległy i tak odmienny kulturowo od nas, już jest wystarczającym powodem by chcieć zagłębić się w jego meandry. A jak jeszcze spędzi się wyjątkowo dużo czasu i pozna się historię tych miejsc i ludzi, którzy tam mieszkają, można dostrzec kompletnie inny świat.

Zrealizowałeś wszystkie cele podróżnicze, które sobie wytyczyłeś?

Golin: Wszystkie na pewno nie, zawsze będzie jakiś punkt na mapie do którego będę chciał się udać. Z czasem jednak robi się ich coraz mniej.

Co najbardziej urzeka w dalekowschodnich krajach?

Golin: Jest mnóstwo rzeczy w których można się zakochać: kultura, kuchnia, zabytki, podejście ludzi.

Ja przyznaję się do bycia historycznym nerdem, także np. możliwość spędzenia czasu w tak kultowych miejscach jak kompleks Bagan w Birmie, będąc otoczonym tysiącem starożytnych świątyń, pozostałością po dawnej cywilizacji, była dla mnie niesamowitym przeżyciem.

Mentalność mieszkańców poszczególnych państw jest podobna czy wyraźnie dało się odczuć przekraczanie kolejnych granic?

Golin: To zależy od tego, w którym miejscu się przekraczało granicę. Z mojego doświadczenia zauważyłem istnienie podobnych kręgów kulturowych w poszczególnych miejscach. Gdy byłem w Birmie dużo skojarzeń nasuwało mi się z Indiami, gdy byłem w Laosie widziałem tam podobieństwa wynikające z bliskości z Kambodżą. Na północy Wietnamu z kolei nie dało się nie zauważyć wyraźnych wpływów chińskich, czy to w architekturze czy też w bardziej konserwatywnym podejściu.

Ogrody Drzewek Bonsai w pierwszej kolejności kojarzą się z Japonią. Stamtąd rozpocząłeś swoją podróż po Azji?

Golin: Japonia była pierwszym krajem, który odwiedziłem we wschodniej Azji, nie była jednak częścią mojej wyprawy a oddzielnym, pojedynczym wypadem. Pojechałem tam na dwa tygodnie i zakochałem się od pierwszego wejrzenia. Jest to jedno z miejsc, do którego zawsze będę miał ochotę wrócić.

Gdybyś dostał teraz ode mnie szkic mapy Azji to jak wytyczyłbyś punkty swoich kolejnych podróży, tak od A do Z?

Golin: Myślę, że teraz skupiłbym się na państwach-wyspach, których nie miałem okazji odwiedzić ze względu na to, że głównie poruszałem się po lądzie. Filipiny, Indonezja może Papua Nowa Gwinea, te kierunki.

Gdzie spędziłeś najwięcej czasu?

Golin: W Chinach, które udało mi się przejechać autostopem z południa na północ, z prowincji Yunnan do Pekinu.

W kontekście obecnej sytuacji w kraju, można z przymrużeniem oka nazwać cię ekspertem od spraw chińskich?

Golin: Ekspertem raczej bym się nie nazwał, temat jest zbyt obszerny. Obecnie Chiny w mediach pojawiają się głównie w przekazie dotyczącym koronawirusa, co z pewnością niezbyt korzystnie wpływa na ich reputację.

Ciekaw jestem twojego poglądu na całą tę sytuację?

Golin: Jestem daleki od jakichś wymyślnych teorii spiskowych. Będąc w Chinach widziałem jakiego rodzaju mięso jest na sprzedaż na tych wet marketach i w jakich warunkach się to odbywa. Była to tykająca sanitarna bomba, a zapachu tych miejsc nie dało się wyrzucić z pamięci jeszcze przez długi czas po wizycie. Nietoperze, węże, jaszczurki, łuskowce, czy nawet niedźwiedzie lub podobno, tygrysy. Mięso każdego rodzaju. Większość Chińczyków oczywiście tego nie je, nie stać ich na rzeczy, które są ogólnie uważane za specjały czy wyroby o szczególnych właściwościach. Pewnie zapytasz, gdzie jest w takich sytuacjach rząd? Cóż, zbyt duży lobbing, zbyt ważna grupa interesów.

Znając twoją niechęć do siedzenia w jednym miejscu, kwarantanna raczej nie wywołuje uśmiechu na twojej twarzy?

Golin: Staram się wyciągnąć coś pozytywnego z tej sytuacji: książki, filmy, podcasty (pozdro Joe Rogan). Jest sporo czasu by ponadrabiać zaległości.

Jak się wszystko uspokoi pewnie znów gdzieś wyfruniesz?

Golin: Tak szczerze, to już długo nigdzie nie byłem. Żadnych dalekich wypraw nie planuję, ale tygodniowy wypad w jakieś słoneczne miejsce to zawsze spoko pomysł. Tego mi brakuje w Polsce najbardziej, słońca na co dzień.

Te kilka lat podróży wystarczą żeby móc powiedzieć, że znasz Daleki Wschód?

Golin: Do pewnego stopnia. Jak ze wszystkim, trzeba zachować odpowiednie proporcje. Daleki Wschód to ocean historii, który w dodatku był bardzo długo niedostępny dla ludzi z Zachodu. Fantastycznie byłoby przejechać całe Chiny ponownie, ze świetną znajomością mandaryńskiego jak Tiziano Terzani, jestem pewien, że wówczas ten rejon ukazałby mi się w zupełnie innym, jeszcze bardziej interesującym świetle.

W czasie swojej podróży raczej nie miałeś możliwości rejestracji tracków. Proces tworzenia był podzielony na etapy?

Golin: Część tekstów na płytę powstała w drodze, a część już po przyjeździe. Pamiętam, że Szpalowsky wysyłał mi próbki bitów, czasem czekając kilka dni na mój odzew, bo akurat byłem gdzieś poza cywilizacją. Mieliśmy kontakt jednak cały czas i w miarę na bieżąco wymienialiśmy uwagi.

 Było dużo spontaniczności?

Golin: Wszystko odbywało się na zasadzie: ok, tworzymy coś w azjatyckim klimacie, na orientalnych samplach i próbujemy zebrać z tego materiał. Na bieżąco dostawałem bity, pisałem bezpośrednio do nich teksty – co nie zawsze tak u mnie funkcjonowało, na Katakumbach na przykład dużo tekstów powstało pod instrumentale, a później dopasowaliśmy bity – by w końcu wrócić z podróży i zmaterializować to wszystko w studio.

Nośnik ma określony limit czasowy. Ilości przygód i przeżyć nie jest się w stanie uchwycić w kilkadziesiąt minut. ‘ODB’ są pełne refleksji i tematów skłaniających do myślenia, są  natomiast namiastką tego co chcesz przekazać słuchaczom. Masz pomysł na rozwinięcie tego w jakiejś innej formie?

Golin: To prawda, płyta rapowa oferuję Ci pewną konwencję, która daje dużo możliwości ale tez w pewnych kwestiach mocno Cię ogranicza przez co, do historii, które zostały poruszone na ODB musiałem podejść dość wybiórczo. Cała moja wyprawa po Dalekim Wschodzie została spisana w dziennikach, które prowadziłem w drodze i bardzo chciałbym, aby ujrzały one światło dzienne pewnego dnia. Materiału jest naprawdę sporo i ma dla mnie dużą wartość, nie tylko sentymentalną.

Udało się dobić już do jakichś wydawnictw?

Golin: Szczerze mówiąc, to nawet nie próbowałem jeszcze. Rynek czytelniczy w kraju, gdzie czyta niecałe czterdzieści procent mieszkańców musi być pobojowiskiem, dlatego mi od początku przyświecał pomysł wydania moich rzeczy własnym sumptem. Oczywiście zapewniając książce wszystko co może zaoferować profesjonalne wydawnictwo: redakcję, edycję i oprawę graficzną.

Świat jest mocno nastawiony na konsumpcjonizm i szybkie, mocne bodźce. Kolorowa rzeczywistość wygrywa. W 2020 w rapie jest jeszcze miejsce dla takiej postaci jak Golin?

Golin: Kolorowa rzeczywistość w rytmie pop i disco. Nie rozumiem do końca dlaczego stawia się płyty tych wykonawców w dziale rap, chyba tylko ze względu na podziałkę rytmiczną ich podkładów. Myślę, że generacja prawdziwych emcees i raperów jest dzisiaj w odwrocie, jeśli spojrzymy na te wszystkie youtubowe wynalazki i eksperymenty. Mimo to, wierzę ze w polskim rapie zawsze będzie miejsce na ciekawe historie, niezależnie od tego który mamy rok. Opowieści o ludziach czy o pewnych wydarzeniach potrafią mieć wymiar uniwersalny i trafić do słuchacza tak jak trafiały od początku pojawienia się tej muzyki.

Portale związane ze środowiskiem raczej przespały news o twoim powrocie do muzyki?

Golin: I tak i nie. Ja też nie jestem taki by pchać się na afisz i próbować dostać się do mediów każdym możliwym sposobem tylko po to aby o mnie mówili, więc może to trochę moja wina. W takim zalewie materiałów naprawdę trudno się przebić ze swoją premierą. Szkoda, bo wiadomo jak rzadko ukazuje się jakiś materiał ode mnie.

Wszyscy teraz swoją uwagę skupiają na Kubie. Cała promocja naprawdę fajnie wypadła i jeszcze na pewno nas zaskoczy. Tekstowo album poprawny biorąc pod uwagę skalę i bycie mainstreamem, natomiast też trzeba przyznać, że wiele linijek wypada wygooglować i można się doedukować. Może czas na eksperymenty i zrobić coś podobnego, oczywiście w kontekście muzycznym?

Golin: Niewątpliwe płyta Quebonafide jest wielkim wydarzeniem. Jej premiera odbiła się dużym echem w środowisku i w mediach poza hiphopowych. Wydaje mi się, że obaj wpisujemy się w ten nurt travel rapu, często tematyka naszych płyt i nawet daty ich premier się przecierają, co jest mega ciekawe, biorąc pod uwagę, że to zupełny przypadek. Cały czas jesteśmy przed premierą Ogrodów Drzewek Bonsai, więc nie chcę odkrywać za wiele kart, ale Ci którzy słyszeli materiał są zgodni, że jest to dla mnie kolejny etap. Myślę, że Ogrody Drzewek Bonsai charakteryzuje większa klarowność przekazu, jest mniej kazuistyki słownej, muzycznie pojawiają się bity w różnym tempie, na płycie są śpiewający i rapujący goście. Jest też tam więcej mnie jako osoby. Naprawdę lubię tę płytę.

Na Romantic Psycho padają wersy: ‘Filip zna Chiny jak własny kark’. Osobiście gdybym chciał zobaczyć terakotową armię, to na przewodnika wybrałbym prędzej Golina niż Taco  Hemingway’a.

Golin: Najlepiej byłoby gdybyś nie musiał wybierać. Pomyśl jaki storytelling mógłby z tego powstać (śmiech).


Jeśli szukasz biletów na koncerty hip-hop/rap, zdobędziesz je w 100% legalnie u naszych przyjaciół z Biletomat.pl

 

Wywiad

Spektakl „Adam” – losy ekscentrycznych bohaterów w świecie po katastrofie ekologicznej – wywiad

Rozmowa z Feno i Karoliną Czarnecką.

Opublikowany

 

Przez

Warszawska publiczność muzyczna i teatralna już niebawem będzie mogła zobaczyć spektakl “Adam” w teatrze Bohema House. O swoich rolach w tej muzycznej produkcji mówią Feno (Artur Barbachen) i Karolina Czarnecka, którzy wcielili się w ekscentryczną parę bohaterów, szukających swojego miejsca w świecie po apokalipsie. 

BH: Świat w spektaklu jest zniszczony. Nie wiadomo do końca co się stało, A Wy, jako aktorzy, jak sobie to wyobrażacie?

Feno: Doszło do  katastrofy. Możemy przypuszczać, że to ludzka cywilizacja spowodowała zniszczenie środowiska. Przeżyła tylko garstka ludzi. Dookoła jest pustynna sceneria. Tak to sobie wizualizujemy

BH: Spektakl nawiązuje do kinowych produkcji science fiction. Ale nie ma w nim niezłomnych bohaterów, którzy stawiają czoła zagrożeniu, żeby uratować ludzkość.

Feno: No to prawda, nie ma w nim superbohaterów, nie ma Avengersów (śmiech).

BH: Większość postaci zmaga się z osobistymi dramatami, które ich przytłaczają. Na tym tle wyróżniają się Lola i Lolek – postacie grane przez Was. Sprawiają wrażenie, jakby katastrofa oznaczała dla nich tylko ciekawą zmianę scenerii. Utwór “Ruina”, który razem wykonujecie, to bardzo mocna i trochę straszna deklaracja euforii w obliczu zniszczenia.

Feno: Tak naprawdę myślę, że to są postacie tragiczne. No bo cały ten ich sposób bycia, cieszenie się z końca świata, to – ja to tak interpretuję – to jest taka histeria. To jest sposób na wyparcie tego wszystkiego. Sądzę, że to jest skutek traumy, którą przeżyli w związku z tym, co się wydarzyło. Pod wpływem tego po prostu ześwirowali.

Sebastian Fabijański / Próba spektaklu „Adam”

Karolina Czarnecka: Myślę, że ten opis bardzo pasuje do Lolka. Lolek zareagował na sytuację w sposób rozpaczliwy i bardzo skrajny. Natomiast Lola jest bardziej racjonalna, szuka rozwiązania. Loli motywatorem jest znalezienie sposobu, żeby jakoś ocalić ludzkość, jakoś przetrwać, coś zrobić…  Myślę, że to jest ta część idealistyczna, którą ja jej daję – to jest wspólna część moja i tej postaci. Ich dynamika związku jest taka, że jemu odwala, a ona musi trzymać pion, bo wie, że jeśli ona by się rozpadła, to już byłby koniec dla nich obojga. Przy czym oboje są rzeczywiście ekscentryczni, wariaccy, szaleni. Wyrazem tego jest też to, że towarzyszy im robot (grany na scenie przez prawdziwego robota – przyp. BH), który jest częścią rodziny. Widać to też w kostiumach: Lolek i Lola zbierają i noszą ze sobą resztki przedmiotów, które mogą się przydać do budowy czegoś, co poprawi los ludzkości. Pozostałe postaci przeważnie mają swój indywidualny dylemat czy dramat, tymczasem Lolek i Lola są skupieni na całym świecie, myślą o stu rzeczach na raz.

BH: Adam to spektakl muzyczny. Wszyscy aktorzy są artystami, śpiewają piosenki. Feno, ty jesteś jednym z twórców oprawy muzycznej. Mówi się o tym “musical rapowy”. Czy to jest spektakl dla fanów rapu?

Feno: Muzyka jest bardzo różnorodna. To wynika podejrzewam z mojego stylu i ze stylu Sebastiana Fabijańskiego, który jest reżyserem spektaklu, autorem scenariusza i tekstów utworów. Pracujemy razem już drugi rok i wypracowujemy własne, nowe kierunki muzyczne. W zasadzie ani ja, ani Sebastian nie jesteśmy chyba twórcami dla typowego fana rapu, tylko raczej jesteśmy gdzieś z boku tego wszystkiego. To, co robimy, jest trochę bardziej eklektyczne, bardziej artystyczne, trochę bardziej napompowane wszelakim oniryzmem. Ale myślę, że fan rapu też się tu odnajdzie. Przy czym nie jest to muzyka popularna, do tańca, na imprezę, tylko jest to wpisane w jakąś konwencję, więc dla fanów dobrej historii i ambitniejszego brzmienia, powiedziałbym.

BH: Jesteś zadowolony z tego, jak to wyszło?

Feno: Jestem bardzo zadowolony. Uważam, że świetną robotę wykonaliśmy. Tak jak mówiłem, słychać bardzo różnorodne brzmienia. Jest tam np. utwór, który wykonujemy wszyscy wspólnie i nie umiem określić, do jakiego należy gatunku muzycznego. Gra tam siedem oddzielnych harmonii, czyli aktorzy śpiewają na siedem głosów.  Rap jest osią, za którą się trochę łapiemy. Ale wyszliśmy daleko poza ramy rapu. Po prostu bawimy się muzyką w jakiś ciekawy sposób. Poznaliśmy się z Sebastianem dlatego, że obaj trochę rapujemy, ale nie uważam, że jesteśmy raperami. I jestem mega zadowolony, bo te utwory naprawdę wyszły ciekawe. Bity, które dostarczył Mateusz Sumara (Ramzes) to są arcydzieła, a my jeszcze uzupełniliśmy to o kolejny stopień.

BH: Gracie spektakl w teatrze ekologicznym z przesłaniem dla ludzi, żeby szanowali swoje środowisko naturalne, z założenia z konkretnym przekazem. Może się więc pojawić pytanie…

Karolina Czarnecka: Czy nam jako aktorom nie przeszkadza ideologia?

BH: No… tak.

Karolina Czarnecka: Ja właściwie odkąd skończyłam szkołę, to byłam w teatrze, który był bardzo ideologiczny. Ja bym tutaj nie była, gdybym nie wierzyła w to, że trzeba ludziom o tym mówić. Interesują mnie rzeczy ważne. Ważne są dla mnie emocje – o nich mówię głównie w mojej autorskiej twórczości. Ale ważne są też te tematy, które poruszamy tutaj. Gdybym się ideologicznie nie zgadzała z tym przekazem, to nie brałabym udziału w tym projekcie.

Feno: Przekaz, misja, to jest centrum tego wszystkiego. Najpierw mamy przekaz, wokół tego budujemy fabułę, wokół tej fabuły tworzymy muzykę i w ten sposób powstaje takie szkatułkowe dzieło. Aczkolwiek ja znajduję się tu głównie z przyczyn artystycznych, a nie światopoglądowych i z tytułu tego, że uwielbiam pracować przy ambitnych projektach. To jest moim punktem wyjścia. A to, że robimy przy tym coś ładnego, idzie za tym jakaś fajna misja, jakiś przekaz, to mi się podoba. Nie jestem fanem wciskania ludziom jakiegoś przekazu, ale tutaj to jest podane subtelnie. Spektakl nie narzuca jakiejś narracji, tylko pozostawia odbiorcę z polem do własnej interpretacji i refleksji. I to jest super. Nie widzę powodu, dla którego nie mielibyśmy mówić ludziom o tym, że powinniśmy z respektem traktować planetę, na której żyjemy.

Karolina Czarnecka: Poza tym teatr Bohema House gra w namiocie cyrkowym, co dla mnie stanowi dodatkową magię, bo zawsze miałam sentyment do wizji zżytej, trochę rodzinnej trupy cyrkowej. To było dla mnie jakoś ekscytujące. No i dajemy z siebie wszystko, żeby jak najlepiej wypaść muzycznie.

Feno: Myślę, że wyróżniającą cechą spektaklu jest to, iż można podejść do niego jak do koncertu. Oczywiście można oglądać go jak historię, którą uzupełniają piosenki – tak jak zwykle w musicalu. Ale można też podejść odwrotnie. Bo utwory zostały skomponowane w taki sposób, że nawet jeśli oderwiemy je od narracji, to one są samodzielnymi bytami. Wydaje mi się, że najciekawszym sposobem patrzenia na to, jest właśnie taki sposób, że przychodzę na koncert, wokół którego jeszcze jest historia. Więc nawet, gdyby ktoś przespał historię, to będzie ukontentowany jak po dobrym koncercie. A przestrzał muzyczny jest szeroki, mimo że wszystko jest spójne brzmieniowo, to gatunkowo mamy pełną różnorodność – w jednym miejscu śpiewamy chórem, w innym mamy rockowe mocniejsze uderzenie, a jeszcze gdzie indziej rap. Myślę, że nawet jeśli ktoś nie jest fanem teatru, a jest fanem fajnych wydarzeń muzycznych, to jak najbardziej warto.

Spektakl “Adam” będzie miał prapremiery 25 i 26 lipca oraz premierę 27 lipca w Teatrze Ekologicznym Bohema House. Występują w nim: Sebastian Fabijański, Feno, Pono, Karolina Czarnecka, Katarzyna Granecka, Magdalena Dąbkowska/Wiktoria Kostrzewa, Łukasz Gocławski, Arkadiusz Pyć. Muzykę skomponowali Ramzes i Feno. Bilety dostępne są na stronie teatru: https://www.bohemahouse.pl/wydarzenia/adam/


Jeśli szukasz biletów na koncerty hip-hop/rap, zdobędziesz je w 100% legalnie u naszych przyjaciół z Biletomat.pl

Czytaj dalej

Wywiad

Syn Młynarza: „Tedego bym usunął ze sceny rapowej i freestyle’owej” – wywiad

Czym warszawski raper zawinił freestyle’owcowi?

Opublikowany

 

syn młynarza tede

Z Synem Młynarza spotkaliśmy się przypadkowo na Bitwie o Wrocław. Spontaniczna rozmowa, która jest preludium do dłuższego wywiadu miała wiele zwrotów akcji, a freestyle’owiec ujawnił m.in., dlaczego usunąłby Tedego ze sceny.

– Tedego bym usunął ze sceny raperskiej. To na pewno, bo strasznie mnie naobrażał. Nie pozdrawiam tego człowieka i koniecznie proszę to puścić. Tedego usunąłbym też ze sceny freestyle’owej – mówi Syn Młynarza w rozmowie z Oskarem Brzostowskim dla GlamRap.pl. – Szkoda, że matka go nie usunęła jak się rodził – dodał.

Syna Młynarza zapytaliśmy m.in. o Grande Connection, a także dowiedzieliśmy się, jak doszło do bitwy z Bandurą podczas słynnego streamu z Kizo.


Jeśli szukasz biletów na koncerty hip-hop/rap, zdobędziesz je w 100% legalnie u naszych przyjaciół z Biletomat.pl

Czytaj dalej

Wywiad

Hip-hopowcy z Fabijańskim na czele zagrają w apokaliptycznym spektaklu – wywiad

„Adam” to muzyczna wyprawa w mroczną przyszłość.

Opublikowany

 

W lipcu odbędzie się premiera spektaklu Teatru Bohema House o kondycji człowieka w zdegenerowanym środowisku, kryzysie klimatycznym i spektakularnej oprawie muzycznej. W produkcji palce maczają m.in. Feno, Ramzes oraz Sebastian Fabijański, który jest reżyserem i odtwórcą głównej roli.

Spektakl, nad którym pracujesz w Teatrze Ekologicznym Bohema House, dotyka tematu degradacji środowiska i związanego z tym zagrożenia dla ludzkości. Czy to jest dla Ciebie dziś realny problem? Myślisz o kryzysie klimatycznym jako o kluczowym wyzwaniu dla ludzkości?

Sebastian Fabijański: Degradacja środowiska jest dla mnie realnym problemem. Wszyscy widzimy, jak jest. Wydaje mi się, że ludzie w pędzie, w natłoku obowiązków, w walce o przetrwanie, w wyścigu za materialnym bytem czy długowiecznością często tracą z oczu szerszą perspektywę. Nie interesuje ich to, co się dzieje z tą planetą, po której stąpamy. Konsumpcjonizm, koniunkturalizm to są modele życia, które zdominowały dzisiejszy świat. Wartości materialne stały się dla nas najważniejsze. A czy powinny być najważniejsze? Nie wydaje mi się. Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że ciężko się w dzisiejszym świecie odnaleźć ludziom, którzy mówiąc kolokwialnie „olali system” i żyją według zupełnie innych wartości. Myślę, że to jest na większą skalę nierealne, bo trzeba jakoś w tej rzeczywistości się odnaleźć. Ubolewam nad tym, że to tak wygląda. Jest to przerażające. Czy kryzys klimatyczny jest kluczowym wyzwaniem? Kluczowym wyzwaniem dla ludzkości jesteśmy my sami.

Planujesz pokazać niesamowitą futurystyczną wizję w scenerii science fiction. Czy losy bohaterów sztuki są abstrakcyjne i odległe od doświadczeń dzisiejszych ludzi?

Nie są odległe. To, że spektakl opowiada historię, która dzieje się w jakiejś nieokreślonej przyszłości, to służy tylko osadzeniu ludzi w świecie, który jest upadły, którego nikt nie poznaje, który przeszedł apokalipsę. Moim zdaniem, nawet nie operując futurystycznymi wizjami jesteśmy w stanie utożsamić się z takim poczuciem, że świat jest upadły, postapokaliptyczny. Można powiedzieć, że COVID był trochę taką do pewnego stopnia apokalipsą. Chciałem to zmetaforyzować, żeby nie opowiadać o problemach dzisiejszych ludzi poprzez naturalistyczną czy też werystyczną próbę odwzorowania tego na scenie, ponieważ nie uważam tego za interesujące.

Spektakle w Bohema House do tej pory miały klasyczną musicalową oprawę muzyczną. To widowisko będzie podobno wyjątkowe pod tym względem. Jakiej muzyki mogą spodziewać się widzowie?

Warstwa muzyczna to jest moim zdaniem bardzo, bardzo mocna strona “Adama”. Na niej spektakl jest zbudowany. Mateusz Sumara, czyli Ramzes wykonał genialną robotę, która stanowiła dla mnie fundament tego spektaklu. Ja opowiedziałem mu mniej więcej, o czym chcę zrobić ten spektakl. Na tej podstawie on zrobił bity, wysłał mi i ja tak naprawdę do tego pisałem scenariusz. Potem na podstawie scenariusza napisałem do tej muzyki teksty utworów, które się pojawiają w spektaklu i nagrałem je z Arturem Barbachenem czyli z Feno. On też wykonał genialną robotę. Bez niego nie wyglądałoby to tak, jak wygląda. Całościowo warstwa muzyczna naprawdę wydaje się być bardzo mocno wznosząca ten projekt, nawet ponad to, czego się spodziewałem. Jaka to będzie konkretnie muzyka? Dużo tam będzie rapu, ale pojawia się też kilka bardzo mocnych utworów, które są w większości śpiewane, więc nie chciałbym tego jednoznacznie określać. Można powiedzieć, że jest to rapowy musical. Natomiast od razu zaznaczam, że rap nie jest tutaj kluczowy. Kluczowa po prostu jest muzyka sama w sobie.

Plakat spektaklu

Z jakim wnioskiem chcesz pozostawić widza po obejrzeniu sztuki?

Nie mam jednego wniosku, z którym planuję zostawić widzów. Chciałbym, żeby ten spektakl przede wszystkim poruszył, ale postaram się żeby chwilami też przestraszył, zirytował i rozśmieszył. Widz, który będzie wychodził w tego spektaklu, fajnie by było, żeby miał poczucie, że przeżył, w większym bądź mniejszym stopniu, pełne spektrum emocji. Zależy mi też, żeby przez chwile pomyślał o tym, kim jest w tym świecie i dla tego świata.

Co skłoniło Cię do tego, żeby swój debiut reżysera teatralnego zrealizować właśnie w Teatrze Ekologicznym Bohema House?

S.F.: Zainteresował mnie temat tej sztuki i możliwość artystycznej wypowiedzi w tak istotnej sprawie jak kondycja człowieka na tle kondycji świata i naszego środowiska. Ten spektakl pokazuje, jak kryzys świata, który nas otacza, wpływa na losy poszczególnych ludzi i wywołuje indywidualne dramaty. Życzę sobie tego, żeby mój debiut jako reżysera teatralnego przy okazji tego projektu był dla widza niezapomniany, a dla mnie, żeby był kolejnym fascynującym doświadczeniem w moim artystycznym życiu.

Premiera spektaklu „Adam”, na którym pojawią się również przedstawiciele naszej redakcji odbędzie się 27.07 o godzinie 19:00 w Teatrze Bohema House, Warszawa, ul. Smugowa 46A. Wejściówki są dostępne na bohemahouse.pl

Tytuł: Adam
Produkcja: Teatr Bohema House
Reżyseria: Sebastian Fabijański
W roli głównej: Sebastian Fabijański
Muzyka: Ramzes, Feno
Występują: Karolina Czarnecka, Magdalena Dąbkowska/Wiktoria Kostrzewa, Feno, Łukasz Gocławski, Katarzyna Granecka, Arkadiusz Pyć
Prapremiery: 25 i 26 lipca 2024 godz. 19.00
Premiera: 27 lipca 2024 godz. 19.00


Jeśli szukasz biletów na koncerty hip-hop/rap, zdobędziesz je w 100% legalnie u naszych przyjaciół z Biletomat.pl

Czytaj dalej

Wywiad

VNM: „Nowa płyta na milion procent będzie w tym roku” – wywiad

Półtora godzinna rozmowa z Venomem i Gverillą.

Opublikowany

 

vnm wywiad

VNM w ostatnim czasie bardzo mocno ograniczał swoją medialną prezencję – zarówno w social mediach jak i w tych tradycyjnym i branżowych. Tym bardziej cieszy fakt, ze udało się nam porozmawiać z raperem. W maju odwiedziliśmy Venoma w jego studiu na warszawskiej Ochocie.

VNM: „Mam połowę płyty”

Ostatnią solową płytę VNM wydał ponad 3,5 roku temu, a masa komentarzy pod większością wideo z jego udziałem stoi właściwie pod jednym pytaniem: „Kiedy płyta?”. Nie mogliśmy więc nie zapytać o kolejny muzyczny projekt.

– W listopadzie mówiłem, że pierwszy kwartał. W następnym kwartale pewnie mówiłem, że drugi kwartał więc powiem szczerze: mam połowę płyty. Przez zawirowania zawodo-prywatne nagrywanie przesuwa się w czasie. (…) Tematy w większości mam wymyślone. Wystarczy wejść do studia i to nagrać. Nie będę teraz obiecywał żadnej daty, ale na sto… na milion procent będzie to ten rok – mówi Venom w rozmowie z Mikołajem Kmiecikiem dla GlamRap.pl.

Co zmieniło całe życie VNM-a, czy dalej słucha rapu, a także z czego żyje 40-letni raper, który nie wydaje muzyki? To wszystko w poniższej rozmowie.


Jeśli szukasz biletów na koncerty hip-hop/rap, zdobędziesz je w 100% legalnie u naszych przyjaciół z Biletomat.pl

Czytaj dalej

Wywiad

Pawbeats: „Z Pateckim w ciągu 24 godzin byliśmy na 3 kontynentach” – wywiad

Z naczelnym memiarzem polskiej rapgry rozmawiamy m.in. o Zbigniewie Stonodze, Kubie Pateckim, Pihu, Biszu czy Bedoesie.

Opublikowany

 

pawbeats

Pawbeats, człowiek orkiestra, naczelny memiarz polskiego rapu, instrumentalista i alpinista. Z producentem spotkaliśmy się w Warszawie i poruszyliśmy szereg wątków od Bedoesa i Piha, po niepisane challenge z Kubą Pateckim.

– Kuba Patecki był moim partnerem na Ama Dablam. Zresztą wchodziliśmy na więcej rzeczy, spotykaliśmy się w Tatrach. Wymyśliliśmy sobie taki niepisany challenge, że w ciągu doby chcemy być na trzech kontynentach. I byliśmy w Afryce, Europie i Azji. Oblecieliśmy to tak, żeby wejść jeszcze na Synaj i zobaczyć wschód słońca – mówi producent w rozmowie z Luizą Di Felici dla GlamRap.pl.

W poniższej rozmowie Pawbeats wspomina jak nauczył się grać z nudów na pianinie, a także mówi o pierwszym spotkaniu z Biszem i Pihem, wspomina o bydgoskiej scenie rapowej: Bedoesie, Kloszardach i Emlebmacie. W wywiadzie przewijają się także ksywki: Tedego, Ewy Farny, Rahima, Fagaty, Zbigniewa Stonogi, Lordofonu czy Kizo.

Ponadto podczas rozmowy Luizy Di Felici z Pawbeatsem poruszono takie wątki jak:

  • Nauka gry na pianienie z nudów.
  • ZAIKS poniekąd wymusił na Pawbeatsie nauczenie się nut.
  • Pierwsze spotkanie z Pihem i Biszem.
  • Bydgoska scena rapowa: Bedoes, Kloszardzi i Emblemat.
  • Najcięższe połączenia artystów.
  • Nietypowe połączenia na scenie muzycznej.
  • Ania Dąbrowska, Tede, Ewa Farna, Rahim.
  • Tekst czy melodia.
  • Złoty chłopiec i kreowanie wizerunku.
  • Silne uniwersum Pawbeatsa.
  • Zbigniew Stonoga na scenie.
  • Tajemnicza postać.
  • Proteza nogi za złotą płytę.
  • Lęk przed ostrym jedzeniem, sauną oraz… lęk wysokości.
  • „Usłyszałem, że nigdy nie będę grał na żadnym instrumencie”.
  • Zdobywanie instrumentów podczas podróży.
  • Kuba Patecki, Mount Everest i wspólne szczyty.
  • Beka i bycie śmieszkiem.
  • Fagata, Kizo, Michał Bajor i Ich Troje.


Jeśli szukasz biletów na koncerty hip-hop/rap, zdobędziesz je w 100% legalnie u naszych przyjaciół z Biletomat.pl

Czytaj dalej

Wywiad

Fazi: „Rap Żabsona i Bedoesa mi nie odpowiada” – wywiad

Rozmawiamy z weteranem sceny, który 30 lat temu kształtował polski rap.

Opublikowany

 

fazi bedoes żabson

Fazi nie przepada za nowoczesnym rapem, a w szczególności za takim, którego reprezentantami są np. Żabson czy Bedoes. W rozmowie ze Spawaczem poruszyliśmy wiele podobnych wątków dotyczących dzisiejszej sceny hip-hopowej.

Z weteranem sceny spotkaliśmy się we Wrocławiu z okazji koncertu Nagłego Ataku Spawacza. Z Fazim poruszyliśmy mnóstwo tematów. Czy Fazi ma szansę przegonić Tedego, czy jego córka zostanie raperką, kogo należy usunąć ze sceny czy kilkuletni odwyk rapera w Bośni i praca w kamieniołomie.

Ponadto podczas rozmowy Oskara Brzostowskiego z Fazim, zahaczono o takie wątki jak:

  • Czy Fazi ma szansę przegonić Tedego?
  • Pobyt w Bośni i praca w kamieniołomie
  • 50 lat i koniec kariery
  • Jego córka zostanie raperką?
  • Czy Fazi dobrze zarobił na rapie i się z niego utrzymuje
  • Współpraca z Mei
  • Najlepsze raperki w kraju
  • Kogo należy usunąć ze sceny?
  • Relacje z Paluchem i Sobotą
  • Josef Bratan czy Alberto?
  • Grande Connection to wybawienie dla sceny?
  • Konflikt z Cypisem
  • Fazi na włoskiej scenie
  • O Liberze i Doniu
  • Antyliroy i sprzedaż 150 tys. płyt


Jeśli szukasz biletów na koncerty hip-hop/rap, zdobędziesz je w 100% legalnie u naszych przyjaciół z Biletomat.pl

Czytaj dalej

Popularne

Copyright © Łukasz Kazek dla GlamRap.pl 2011-2024.
(Ta strona może używać Cookies, przeglądanie jej to zgoda na ich używanie.)

error: