Sprawdź nas też tutaj

Recenzja

Hopsin „No Shame” – recenzja

Opublikowany

 

Hopsin pokazuje swój potencjał i talent, ale nie na tym projekcie.

Hopsin self made milioner, którego nie trzeba przedstawiać… Ostatnimi czasy wydał album „ No Shame”, który rzekomo miał być swoistym rozliczeniem ze swoją ex- dziewczyną (golddigger) oraz skierowaniem kilku słów do swojego syna. Opis płyty zapowiada się jako konkretny materiał, jednak w rzeczywistości to coś na co Marcus nie powinien sobie pozwolić. Byłem bardzo wielkim zwolennikiem Hopsina (Ill minds – świetnie się ich słuchało, bardzo fajna wartość merytoryczna), jednak teraz niestety zawiodłem się po całości. Pomysł na tą płytę nie wypalił, bo po prostu nie ma tutaj pomysłu.

Na początek „Hotel in Sydney” to chyba najlepszy utwór z tej płyty, pełen agresji, gniewu oraz wściekłości. Z resztą nie ma co się dziwić, jego ex – dziewczyna to typowy golddigger. W tym kawałku Hop, zawarł wszystko na temat swojej byłej dziewczyny z którą miał dziecko. Nie może zobaczyć swojego dziecka, którego nie ma w krajum, a historię ich związku przedstawił w bardzo osobisty sposób.

“The strip club — how come she couldn't tell me where it's at?
Who the fuck she fuckin' in there?
Whose dick she suckin' in there?
Shakin' her fuckin' butt in the air
It's like we've argued for a thousand fuckin' hours, I'm annoyed
And I was at the point where somethin' was 'bout to get destroyed” – “Hotel in Sydney”

Na następnych miejscach plasuje się „The Purge” oraz „Witch Doctor” to następne piosenki, na które można zwrócić uwagę. Dwa single są w zasadzie dobrze skomponowane z interesującymi bitami, płynnym flow oraz ze zręcznymi punchline`ami. Nie stara się on głosić w nich żadnych głupich ideologii, bo w jego przypadku zdarzało się to.

Reszta piosenek jest średnia, albo męcząca albo coś między tymi oba. „All Your Fault” to singiel przed wydaniem albumu, który jest dobry, ale remix tego utworu, oddaje zupełnie więcej. Nie rozumiem zupełnie tego zabiegu, wersji z teledysku zdecydowanie czegoś brakuje. Porusza tu na początku temat swojej dziewczyny, a potem że miałby ochotę jednak z kimś innym. „Money on the Side” to piosenka w której Hopsin płaci prostytutce aby robiła z nim wszystko. Mówi tutaj, że widzi „tą dziewczynę” kilka razy dziennie, ale raczej chodzi tu o perspektywę faceta z którym go zdradzała. Wulgarny humor jest jak najbardziej na miejscu, aczkolwiek musi być dobrze zrobiony, w tej piosence zdecydowanie tego nie znajdziemy. Podsumowując, te utwory są generalnie ciężkie do przejścia bez lekkiego skrzywienia…

„I Would not Do That” to po prostu typowe braggadocio, w którym Marcus twierdzi, że jest najlepszym raperem, co jest bardzo zabawnym stwierdzeniem na ten moment, szczególnie na tej płycie.

“To all the haters who been keepin' up with my every move
Here's my penis to latch on ya (catch!)
I'm the only MC in this wack genre (bitch!)
Don't look at me, I'ma spaz on ya
Kids, go get the key to your dad's Honda and turn up” – “ I Would not Do That”

W innych utworach Hopsin staje się bardziej osobisty i mówi o swoich wewnętrznych zmaganiach. W sposób w który o nich mówi, jest trochę mało wiarygodny. W „Black Sheep” opowiada o swoim okresie w liceum w którym inne dzieciaki wyśmiewały się z niego. Nadmierne znęcanie w przypadku Hopsina doprowadziło do tego, że strzelił do swojej szkoły. „I Must Be on Something” to kontynuacja wywodów na temat mentalnych problemów, a następnie pojawia się „Marcus Gospel”, która w zasadzie jest najbardziej wiarygodną piosenką, czuć w niej autentyzm. Poważny ton utworu wzmacnia cały feeling, Marcus obniża ton głosu co jest bardzo na plus.
Przejdźmy do apogeum dna na tym albumie mianowicie „Happy Ending”, wbrew pozorom tytuł tego tracka zwiastuje prawdziwą katastrofę. Myślę, że to najgorsza piosenka 2017 roku. Nie ma tutaj nic co zwróci uwagę słuchacza, ale jest sporo rzeczy, które odrzucą go. Mianowicie brak konfiguracji, brak punchline, brak punktu kulminacyjnego, brak ciekawych składni brak wszystkiego… Ten kawałek miał być ironiczny, ale jest on kompletnie ironicznie nieironiczny O IRONIO!!! Hopsin naśladujący głos azjatyckiej kobiety jest nie do zniesienia. Do sprawdzenia tego projektu skłonił mnie „Ill Mind of Hopsin 9” reszta Ill Mindów jest dla mnie bardzo ważna. Jednak 9, no cóż… nie zachwyca. Zdecydowanie jest ona najgorsza z całej serii. W piosenkach Hopsin, daje wykład swojemu maluchowi jak bardzo jego matka jest fałszywa, włącznie ze swoimi sztucznymi cyckami. Wspomina również o rasistowskich dziadkach, którzy będą go nienawidzić. Hop źle się czuje, że jego dzieciak będzie musiał przechodzić przez cały ten shit.

Generalnie Hopsin pokazuje swój potencjał i talent, ale nie na tym projekcie. Zdecydowanie nie wykorzystał swoich umiejętności do tworzenia dobrej muzyki. Szkoda, że projekt ten nie jest stałej jakości. Ciągle będziemy znajdywać coś co nam nie pasuje. Trudno w ogóle jest współczuć Hopsinowi tego co się stało, bo zdaję się jakby on tego nie czuł. Ocena 1,5/5.

 
8 komentarzy

8
Dodaj komentarz

1500
najnowszy najstarszy oceniany
HARRIS & FORD

GIMBY NIE ZNAJO
[img]https://i.ytimg.com/vi/bDdh-EEU_iM/hqdefault.jpg[/img]

ssowa

Czytaj Glamrap wygodniej na urządzeniach mobilnych.
Aplikacja dostępna w sklepie play:
https://play.google.com/store/apps/details?id=org.witulski.dawid.glamrap
[img]https://dawid.witulski.org/project_glamrap/glam.jpg[/img]

WĘDROWIEC ZE WSCHODU

JA PIERDOLE KTO WAM PISZE TE RECENZJE? PRZECIEŻ TEGO SIĘ NIE DA CZYTAĆ KURWA, BŁĄD NA BŁĘDZIE

Wertepy wchuj

Historyczny dzień, admini sami wrzucili dupeczki

WĘDROWIEC ZE WSCHODU

GIMBY NAWET NIE PRZYSZŁY SKOMENTOWAĆ BO SŁUCHAJĄ MULTIEGO I NIE WIEDZĄ KTO TO HOPSIN, BEKA

GumisiowySok

Hopsin to zwykły chuj do szczania

AS

POJEBALO WAS, PRZECIEZ TA PLYTA JEST GENIALNA, TYLE TRESCI NIE PRZELEJA WASZ IDOL W CALEJ DYSKOGRAFII
DAŁNY

hopsintogowno2017

DOBRZE GLAMRAP, SLABA PLYTA !!! NAJGORSZE GOWNO 2017!!!

Popularne