Sprawdź nas też tutaj

Recenzja

JNR – „Movement”

Prawa ekonomii są brutalne i niestety one nadal definiują JNR’a.

Opublikowany

 

W końcu przyszedł czas na parę słów o ulubionym raperze twojego ulubionego rapera. JNR to jeden z prekursorów trapu. Zaczynał kiedy mało kto wiedział z czym go się w ogóle je. Zaryzykuję stwierdzenie, że za młodu wpadł do kociołka z leanem, mimo że jego styl ma mało wspólnego z ekstrakcją kodeiny, a głównie skupia się na ewolucji „klasycznego brzmienia” brudnego południa. Teraz właśnie przyszedł czas na „Movement”.
Jak ma być mocno i grubo to musi boleć. JNR podobnie jak Abel, który zresztą pojawia się na jego debiucie, są doskonałym przykładem na to, że talent i hype nie idą w parze. Niesamowite skille czy zmysł muzyczny to za mało, żeby na przestrzeni całej kariery zbudować choć namiastkę fanbase’u jaki w mgnieniu oka osiągnęli ci śpiewający o drogich zegarach. Junior to doskonały przykład underdoga znającego swoją wartość.

Całe życie byłem underdogiem
To nie problem jak znasz swoją wartość
Ale całe życie to zostaje w tobie
Musisz udowadniać że to nie jest prawdą
Przez co cale życie ci się staje walką
Przez co stać na szczycie ci się staje mantrą

Z drugiej strony frustracja jest na pewno sporym bagażem w jego muzycznej drodze. Nie ma co się oszukiwać, gość od początku robił różnicę, z tym że widzieli ją nieliczni. Próżno szukać ukojenia w tym, że prawdopodobną nagrodą pocieszenia mogła być przyjacielska 16’ka VNM’a, znanego z dogrywek za hajs #MatiGuzior. Mała rekompensata za lata oczekiwania, żeby ‚gra’ skumała jego zasady.

Wiesz, dlaczego mnie nie było grane, kminisz?
Prędzej stanę w miejscu, niż stanę z nimi
Prędzej wezmę cash już za zmianę z tyry
Niż się zrównam z poziomem tego gówna

W końcu doczekaliśmy się polskiej płyty, której można nadać miano najbardziej amerykańskiej i to w samych superlatywach. Nikt wcześniej, nawet DGE w czasach swojej fascynacji Stanami, nie zrobił tego tak jak JNR. ‚Movement’ to niesamowity vibe połączony z jakością brzemienia, a to wszystko okraszone charyzmatycznym wokalem opisującym realia, a nie wyimaginowaną rzeczywistość. Kunszt jaki posiada JNR będzie długo niedościgniony przez innych. Album w 90% wyprodukowany został przez samego zainteresowanego. Do tego dochodzi mnogość flow, perfekcyjna modulacja głosem, refreny na poziomie światowym, numery z ambicjami na ‚radiówki’ i milionowe wyświetlenia w sieci. Czego chcieć więcej, oczywiście prócz atencji słuchaczy?
Album jest eklektyczny. Trudno zliczyć ilość zabiegów stylistycznych, kompletnie dopracowanych do granic możliwości, powodując ciarki na plecach. W numerach czuć głębie i nieważne czy chodzi tu o sam bit czy tekst. Wszystko współgra, płynie – chce się tego słuchać. Najważniejsze – jest o czymś, a nie tylko miałkim wyrzucaniem podobnie brzmiących słów.

Tutaj wszystko jest łatwe na pozór, znów się mijam ze światłem na morzu
Zanim woda mnie zgarnie chcę znaleźć latarnię, na fali widzę błysk, jak na nożu

Pozytywy zostały wypunktowane, teraz coś, co jest największą bolączką tego albumu. Wszytko byłoby perfekcyjnie, gdyby nie te (…) wyświetlenia i niemiarodajne zainteresowanie. Po tak dobrym albumie naprawdę można stracić siły patrząc na jego komercyjny odbiór. Tutaj nie ma trudnych i ciężkich przekmin, mimo że jest ambitnie. Prawa ekonomii są brutalne i niestety one nadal definiują JNR’a. Do najmłodszych już nie należy, z drugiej strony do 30’ki jeszcze mu trochę brakuje, a polski rap już nie raz wywinął komuś figla i przewrócił jego życie do góry nogami nawet po przekroczeniu tej magicznej liczby. Oczywiście mam nadzieję, że w przypadku Juniora nastąpi to odrobinę szybciej.

8.7 Ocena redakcji
9 Ocena słuchaczy (2 głosy)
Teksty8
Bity8
Flow10
  Zaloguj się, żeby ocenić
Sort by:

 

Verified

Show more
{{ pageNumber+1 }}

 
2 komentarze

2
Dodaj komentarz

1500
najnowszy najstarszy oceniany
18:22

PrzespaŁ czas po wilkach

Pitalador

JNR, czyli Grzesiek – najbardziej pozytywny gej z Cieplic. Pamietam jak kiedys bez krepacji robil koledze loda na parkingu pod Norwidem.Gdy zaczalem sie z niego smiac to wyciagnal z ust penisa kolegi (byl caly w nasieniu i slinie) i wykrzyczal do mnie „Get lost bwoooy” – To byla chyba 13 lub 14, pamietam bo szedlem akurat z Romy z pizza na wynos. Dopiero dzisiaj przypomniala mi sie ta zabawna historia.

 

Tylko na Glamrap

Ostatnie newsy

News6 godzin temu

Pięć Dwa – powrót legendy

Nowy album już we wrześniu.

Singiel18 godzin temu

Skorup & JazBrothers – „Uśmiech rodaka”

Album "Absolutna flauta" jest już w sklepach.

Singiel1 dzień temu

Toony – „Własny świat”

Premierowy singiel od niemieckiego rapera polskiego pochodzenia.

teledysk1 dzień temu

Wiz Khalifa ft. Problem – „Gin & Drugs”

Ukłon w stronę Snoop Dogga.

Odsłuch płyty1 dzień temu

Fejz – „Odzwierciedlenie EP”

Debiutancki album syna śp. Magika.

News1 dzień temu

Bonus RPK komentuje wyrok

"Jako dowód w sprawie, wzięli moją twórczość, co już w ogóle jest chore".

Singiel2 dni temu

Tyler, The Creator remiksuje kolegów po fachu

Posłuchajcie "Bronco".

Singiel2 dni temu

Filipek ft. VBS – „Na sygnale” (prod. NØCNY)

Dzisiaj premiera albumu "Rozdział zamknięty".

teledysk2 dni temu

Blacha – „Havana” (prod. Chivas)

Album "Trapical moon" jest już w sklepach.

News2 dni temu

Bonus RPK skazany na 5,5 roku więzienia!

Raper musi oddać także blisko pół miliona złotych.

teledysk2 dni temu

Tede ft. Cow & Chicken – „#CTZK Remix”

Pierwszy singiel z projektu "TDM Vixtape".

News2 dni temu

Peja komentuje występ Polaków na mundialu

"Porażka na wielu poziomach".

News2 dni temu

Diox przeprasza fanów i zmienia datę premiery „Ultrafioletu”

"Rzeczywistość zaskoczyła mnie bardzo mocno".

News2 dni temu

7 tytułów z Asfalt Records w TOP 100 najlepiej sprzedających się płyt

Sukces warszawskiej wytwórni.

teledysk2 dni temu

Macklemore ft. King Draino – „How to Play the Flute”

Kolejny klip z albumu "Gemini".

 

Popularne