Sprawdź nas też tutaj

Recenzja

Kaen „88 EP” – recenzja

Opublikowany

 

Całkiem zjadliwa i zróżnicowana forma.

28 września 2012 roku – na rynek trafia pierwszy legalny album Kaena – „Od Kołyski Aż Po Grób” 13 października 2017 roku – od tego dnia można kupić „88 EP”, czyli jak do tej pory ostatnie wydawnictwo do niedawna zamaskowanego rapera.

 

5 lat pomiędzy debiutem, a ostatnim – jak do tej pory – wydawnictwem. Czy 5 lat to długi okres w karierze muzyka? Jeśli spojrzymy sobie na starych rockmanów ze składów Lady Pank czy T.Love, to wspomniane 5 lat jest raczej małym skrawkiem, którego nawet nie ma sensu podsumowywać.

 

Kaen naturalnie starym rockamanem nie jest, ale akurat w jego przypadku te pół dekady, które minęło, przyniosło na tyle ważnych wydarzeń, że gdyby obdzielić tymi wspomnieniami tuzy rockowe, to zakładam, że ilość wydanych przez nich biografii dorównywałaby liczbie wydanych studyjnych albumów.

 

Pewnie większość pamięta jeszcze, gdy Prosto wypuszczało pierwszy singiel tajemniczego rapera ukrywającego twarz pod czarną maską nadającą się idealnie na główny rekwizyt w amerykańskich horrorach, wyglądającego, poruszającego się i rapującego jak znany przez każdego na całym świecie Eminem. Łatwa do przewidzenia była więc przeogromna fala hejtu, która się na Kaena wylała i zalewała go regularnie podczas promocji kilku kolejnych projektów. Beef z Te-Trisem podczas którego nie schował głowy w piasek i nie udawał, że nic się nie stało, a przecież umówmy się – racja była jednak po stronie osób sugerujących, że Kaen = polski Eminem. Rozstanie z Ive, czyli producentem, z którym raper wspólnie święcił swoje największe komercyjne sukcesy – złote i platynowe płyty za sprzedaż, wielomilionowe wyświetlenia singli na czele z absurdalnie wysokimi jak na polskie warunki odtworzeniami numeru „Zbyt Wiele”, problemy zdrowotne i jeszcze kilka innych pomniejszych wątków. No i na koniec – Kaen zdejmuje maskę.

 

Zdjęcie maski można z jednej strony traktować jako naturalny etap, który i tak nastąpiłby prędzej czy później (chociaż jeszcze do niedawna można było sądzić, że raczej to drugie), a z drugiej jako jeden z bardziej przełomowych momentów w karierze Dawida. Maska miała rzekomo pomagać Kaenowi w uzewnętrznaniu swoich negatywnych emocji, które w sobie skrywał. Przyznaję, że od początku traktowałem to jako ideologię dorobioną do świadomego zabiegu marketingowego, ale z perspektywy czasu to chyba jednak Kaen miał rację. I już pomijam tutaj samą zawartość albumów. Śledząc wywiady, których Kaen miał okazję udzielać od początków swojej kariery, widać, że zamaskowany raper był bardzo zamknięty w sobie, podchodził na dystans do wielu dziennikarzy, odpowiadał raczej tyle, ile było konieczne, bez zbędnego pierdolenia. A po zdjęciu maski? No zupełnie inny człowiek – uśmiechnięty, rozluźniony, rzucający żartami i opowiadający o frajdzie z tego, że ładnie świeci słońce. Pozytywna przemiana jest w przypadku Kaena jak najbardziej widoczna.

 

Nie trzeba chyba mówić, że przemianę widać także w muzyce rapera. „88 EP” dla mnie jest sporym zaskoczeniem. Przez bardzo długi czas kompletnie nie mogłem przekonać się do rapu Kaena (może dlatego, że żaden ze mnie fan Eminema). Ani te komiczne kawałki z pierwszych albumów do mnie nie trafiały, a smętne, popowopodobne melodyjki z wokalistkami wzbudzały raczej politowanie i zażenowanie niż realne zainteresowanie. Za to nowy projekt Kaena? No to już inna sprawa. Nie wiem czy moje słowa wynikają z faktu, że przygodę z Epką Kaena rozpoczynałem zaraz po osłuchaniu się z „Insomnią” PlanaBe i gorzej niż młody raper nie da się po prostu wypaść, ale „88” jest naprawdę przyzwoita. Z pewnością pomaga w tym sam czas trwania albumu, bo w przypadku zaledwie ośmiu utworów mimo wszystko trudniej o zapychacze i kawałki, które wydają się wstawione centralnie na siłę. Oczywiście – nie ma na krążku jakichś odkrywczych tekstów, jest raczej zachowawczo, a jeśli miałbym wskazać główną oś, wokół której Kaen tworzył teksty na nowy projekt to są to obserwacje innych ludzi, czy też nawet warstw społecznych. Raper jako świadek dokładnie ogląda i zapamiętuje wszystko, co dzieje się wokół jego osoby, a później, jako prawdziwy socjolog bada, wyciąga wnioski o przekazuje to wszystko w tekstach. Jest dużo mniej o nim samym i jego osobistych przeżyciach.

 

Wiadomo, że gdy dochodzi do momentu, w którym raper obiera taką formę tekstów, to jest to niemal autostrada do wpadnięcia w pułapkę taniego moralizatorstwa i populizmu. I z jednej strony takie momenty faktycznie się zdarzają, bo mamy chociażby ziomalskie apele o wypuszczenie na wolność Tomka Chady i Buczera, mamy też pełen refleksji i goryczy numer „Czemu”, gdzie padają pytania bez odpowiedzi dlaczego wokół nas dzieje się tak, a nie inaczej, jest też krytyka władzy, która jak zwykle w polskich rapowych utworach przyjmuje formę społecznego „januszowania”, czyli z jednej strony wspomnianej krytyki, a z drugiej brak jakiejkolwiek alternatywy. Są też motywacyjne pierdoły o ruszaniu dupy, zaprzestaniu narzekania i wzięcia się do pracy nad swoim życiem.

 

Czy jest to w jakikolwiek sposób odkrywcze i wnoszące cokolwiek ciekawego? Ano niespecjalnie. Mimo tego, słuchając tego krótkiego materiału Kaena, odnoszę wrażenie, że jest to idealne odwzorowanie tego, co obecnie odczuwa raper. Z jednej strony mamy te moralizatorskie przemowy, ale z drugiej mamy PRZEKAZ krzyczący do odbiorców „halo, mi się udało, więc Wy też możecie”. Poza tym forma, w której opakowane są teksty Kaena jest całkiem zjadliwa i zróżnicowana. Krążek rozpoczyna się nieco monumentalnym, mrocznym i lekko filmowym podkładem do „Serum”, zaraz potem dostajemy autotune'a, a to za moment wleci coś na kształt afrotrapów, a na koniec mamy w miarę znośny banger do pobujania się. W miarę, bo tak, jak Kaen wyczuł bit dość dobrze, tak zaproszeni goście mogą powodować mniejszy lub większy zgryt zębów. Wiadomo – rap to tak specyficzny gatunek, gdzie ziomki i ekipa ma ogromne znaczenie podczas tworzenia muzyki i jasnym jest, że prędzej na płycie Kaena można spodziewać się Peji, Bilona i Jurasa niż Białasa, Bedoesa i Quebonafide, bo to z wymienioną pierwszą trójką raper się po prostu trzyma, ale poziom położonych zwrotek niestety pozostawia wiele do życzenia. Ewidentnie słychać, że weterani swoją pozycję zbudowali na klasycznych pętlach i nie do końca za bitem Juicy'ego nadążają, a wersy Bilona to już jest jakiś totalny absurd.

 

Jak w takim razie finalnie ocenić Epkę Kaena? Poza dość prostymi pomysłami na tematykę albumu, to w zasadzie nie ma tu specjalnie za co rapera krytykować, „88 EP” jest naprawdę solidna i coś czuję, że w przyszłości czekają nas projekty zbliżone poziomem wykonania właśnie do tego krążka. Potwierdza to też wydany całkiem niedawno kapitalny singiel z Ewą Farną, który przeznaczony jest już zapewne na kolejny longplay reprezentanta Sanoka i pozwolił Dawidowi pokazać się np. w Onecie podczas wywiadu z Jarosławem Kuźniarem. Gdzie Kaen będzie za rok? Za dwa czy za trzy lata? Tego jestem bardzo ciekawy, a tymczasem nowy projekt mogę śmiało ocenić na 7/10.

 
11 komentarzy

11
Dodaj komentarz

1500
najnowszy najstarszy oceniany
dqwdqwdqwdwq

[img]https://bankfotek.pl/image/2103720.jpeg[/img]

Kendick Lamar

RUDOLF BANGERINO RECENZJA O PLANBE TRAFIONA ALE TERAZ ZJEBALES MAX 5~6/10 A TO I TAK ZAWYŻONE

Lyl pump

KAEN TY KURWA NO SKILLU JEDEN NAJWIEKSZYM TWOIM OSIAGNIECIEM JEST NAGRANIE Z ERIPE POZDRAWIAM

sassasa

AIR JORDANEK AKA NIEUDACZNIK DODAJE GIFY?
MATKA SIE WSTYDZI

dqwdqwdqwdwq2

STUL PIZDE ADMINIE

dqwdqwdqwdwq2

[img]https://i.pinger.pl/pgr399/5b4f258e00288af852d1584b[/img]

darr

Dalej łak tylko na niuskulowych bitach. Ale za sam pomysł na współpracę z Ewą Farną props

cydży

KURWA JAKIE TO JEST BIEDNE, JAKIE TO JEST MIAŁKIE,JAKIE TO JEST DO RAPU NIEPODOBNE.

KRYCHANS

Moja szybka recenzja-C H U J O W I Z N A

morelowy ziomek

[img]https://cdn16.se.smcloud.net/t/photos/452564/hitler-kokaina.jpg[/img]

TRUE

Wystarczyło napisać tylko jedno słowo – XERO po co się w recenzje bawić.

Popularne