Sprawdź nas też tutaj
Kartky black magiic okladka Kartky black magiic okladka

Recenzja

Kartky – „Black Magiic”

Jeden z największych wirtuozów ulicznego pióra.

Okładka płyty Kartky "Black Magiic"

Opublikowany

 

Pamiętacie jak w kwietniu pisałem, że „Blackout” to buzzer beater w dyskografii Kartkiego? Z jednym ale. Dodałem tam, że właśnie kończymy trzecią kwartę. W finałowym starciu Kartky wychodzi na boisko zaczarować deski Rose Garden…

Dobra passa trwa. Z tym, że na marne szukać dla niej sztywnych określeń, bo od mnogości koncepcji i rozwiązań można dostać zawrotów głowy. Przede wszystkim nie przypominam sobie płyty, która w tak dobrym tonie czerpałby z Rosji jak BM2. Wcześniejsze dokonania raperów znad Wisły silących się na inspiracje wschodem w większości przypadków można było rozpatrywać w kategoriach przypału. Emes i Favst wydeptują ścieżkę po jakiej polscy producenci jeszcze nie stąpali. Do tego stopnia, że „Nagano 98” jest najbardziej przejebanym bangerem w rodzimym wydaniu. Wołałbym jednak ściągnąć czapkę przed Emesem za „Amnesia Haze”. Onirycznie rozpoczynający się bit przechodzi prawdziwą ewolucję poprzez bridge i zmieniające się partie. Równie imponująco wybrzmiewa otwierający „Yrden”. Klasa sama w sobie.

Uprzedzając zarzuty słuchaczy – wątpię żeby to było podyktowane chwilową modą – bo fascynacja wschodem nastąpiła u Kartkiego na długo przed „Розовое вино” w eskowej ramówce. Zresztą patentów na produkcję jest znacznie więcej – za sprawą HVZX liźniemy trochę afro trapu. „Bohemian Groove” przypomina progresywne brzmienie pierwszego TPWC. Gibbs wyciąga klimat folku („Dziewczyna szamana”) i bluesa („Ballada Disidenta”), NoTime dostarcza najbardziej klasycznego jointa, a INDEB w „FML” tytułową czarną magię. Jest mi bardzo blisko opinii, że na tej płycie dzieje się więcej niż na dwukrotnie tyle trwającym „Shadowplay”.

To, że Kartky jest jednym z największych wirtuozów ulicznego pióra już dawno ustaliliśmy. Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że stężenie goryczy w porównaniu z „Blackoutem” niebezpiecznie pikuje. Nic bardziej mylnego. Nawet w tak wakacyjnym numerze jak „Outside” Kartky przemyca chłodne wspomnienia: Pijany stary na chacie, bywało ostro/Jak chciał podnieść rękę na mamę, to stałem mocno. Paleta emocji dostarczana na każdym krążku jest największą kartą przetargową tego gościa. Nieważne w jakim jest odcieniu. Za każdym razem imponuje. Wystarczy wziąć na warsztat „Balladę Disidenta”, żeby stwierdzić, że to jeden z tych numerów, który może wybrzmiewać z ust ludzi tkwiących w tygodniowym rauszu w najbardziej skundlonej knajpie w tym kraju.

Z tym, że Kartky to nie tylko intrygujący tekściarz, to także nie byle jaki nawijacz. Chociaż nie wiem czy w jego kontekście nawijacz to dobre określenie. BM2 jest kolejnym krokiem rozwoju w tym kierunku. Rzućcie okiem jak trzymane jest tempo w „Nagano”, jak imponujące są przejścia z różnych tonacji w półśpiewane flow, w końcu porównajcie cypherową gadkę w „Nasira” w kontekście „Ballady Disidenta”, albo „Dziewczyny szamana”. Co ciekawe i warte odnotowanie Kartky puszcza oczko w kierunku klasycznych kapel rockowych. Chociażby w wyżej wywołanej do tablicy „Balladzie…” mamy follow-up do T.Love. Idąc dalej znajdziemy Budkę Suflera. Niektórzy doszukują się Piżamy Porno w „Karuzeli”. Kolejny ukłon idzie w stronę kinematografii. Kwestie Gajosa z Żółtego Szalika nadają zupełnie innego klimatu ósmemu numerowi na trackliście. Podobny zabieg wykorzystany był przez PRO8L3M na „Art Brut”. O efekcie końcowym przypominać nie muszę.

Kartky, jako jeden z nielicznych, niezmiennie od paru lat sprzedaje nam emocje, a nie oczekiwany przez odbiorców produkt. W zasadzie mógłbym wrzucić całą dyskografię w jedną playlistę, z zamkniętymi oczami wybrać randomowy numer i wiem, że wers po wersie, linijka po linijce to co powie Kartky zagra mi na emocjach. I nie mówię tu o tekstach pokroju doświadczyłem wiele gówna tak jak mucha. Stara prawda Kazika głosi, że dobry, płodny artysta to głodny artysta. Być może zabrzmi to nad wyraz egoistycznie, ale przedstawienie będzie trwać dopóty dopóki Kartky nie zazna uczucia spełnienia. Niech trwa. Korzystajmy. Tegoroczne deski Rose Garden zaczarowane „Black Magiic” i „Blackoutem”.

9 Ocena redakcji
9.7 Ocena słuchaczy (18 głosy)
Teksty9
Bity9
Flow9
  Zaloguj się, żeby ocenić
Sort by:

 

Verified

Show more
{{ pageNumber+1 }}
 
16 komentarzy

16
Dodaj komentarz

1500
najnowszy najstarszy oceniany
Ola Kabalak

pozdro oos!

mvgdvx

gibbs, mistrzu. kartky, królu.

Defoe

Komentarze na tym portalu to rak

wojtuś

bytom Cię zruchał kartkiush

emace

przecież to gówno dla emo dzieci

wygryw/przegryw

Black Pytong
Gówno obesrane

Jezus Chrystus
Gosc

Kogo kurwa obchodzi to jak płytę odpakowałeś. Może unboxing papieru toaletowego?
A najlepiej zrób sobie unboxing czaszki. Nie spodziewaj się tylko za wiele.

Ten Typ Giez

KAŻDEGO Z REDAKCJI WYŁAPIE I ROZPIERDOLE MU CZASZKE ZA TEN BEŁKOT, ŻE WAM KURWY NIE WSTYD BYĆ TAKIM DNEM I NIC NIE OSIĄGNĄĆ W ŻYCIU, WIESZAJCIE SIĘ Z DUMĄ.

Lil Pee

Mokry nagi chłop! Dzięki redakcjo! W idealnym momencie bo właśnie jadę pociągiem do cydżego na noc. Jestem jeszcze bardziej podniecony

cydży

mam wydepilowane ciało , śliską dziurkę, dużą obrzezaną pałę i słodkie aksamitne stopy – czekam aż mi zapakujesz

mateusz malik

Polecam zakończyć odsłuch tego albumu na singlu Nagano 98

marcin

malik ty kurwo bez zasad

kiedyś to było

Po Shadowplay się skończył.

Odb

Magic „Black Kartky”

Odb

Zastanawiacie się przestawiam czemu tytuł każdy. Od tego to że jebie mnie w dupe stary

Popularne