Sprawdź nas też tutaj

Recenzja

Kartky – „Blackout”

Album zupełnie oderwany od łatki sukcesu.

Opublikowany

 

Weźcie na tapetę dziesięciu ostatnio słuchanych wykonawców z polskiego rapu. Potężne pieniądze pompowane przez rap-biznes przebiegunowały tematy poruszane przez artystów z nad Wisły. Nie rozwodząc się zbytnio nad tym zjawiskiem, a ogólnie rzecz biorąc, stało się trochę monotematycznie. Kultura hip-hopowa gdzieś na naszych oczach stała się pop-kulturą. Kiedy to nastąpiło? Nie wiem, ale nie wydaje mi się żeby to było złe zjawisko, dopóty dopóki nad wyraz nie mówi się o życiu w przepychu, a sama muzyka ma ten pazur co jeszcze parę lat temu. W odniesieniu do tego co napisałem linijkę wyżej – Kartky nagrywa album zupełnie oderwany od łatki sukcesu. Blackout.

Parę lat temu miałem zostać legendą, ale skończyłem jak Gordon Hayward. Nie oszukujmy się – po transferze do QueQuality i wydaniu „Shadowplay” rokowania były zdecydowanie większe, aniżeli po kolejnych albumach. Zresztą do dzisiaj słuchacze przywołują ten tytuł przy każdej możliwej okazji jako opus magnum. „Blackout” – w odniesieniu do koszykarskiego żargonu, dyskografii Kartkiego i sytuacji na scenie – to swoisty buzzer beater, a każdy kolejny track, każda kolejna linijka, jest niczym Stephen Curry rzucający za trzy. Trafia w sedno. Wtedy nie ważne czy Kartky do cna obnaża się z emocji w „Niemanieba”, czy przywołuje historie z dzieciństwa w odniesieniu do dorosłości w tytułowym „Blackoucie”, czy opowiada o nieudanych związkach, błędach młodości, samotności – za każdym razem robi to w niesamowicie imponujący sposób. Może to pełen ekshibicjonizm powoduje tak duże uznanie? Który z twoich idoli przyzna się, że życie mi wypadło z rąk jak korona/A zamknięty w oparach dymu przeleżałem czasy/Gdy była pora mi zaśpiewać „Sto lat”, który z nich otwarcie opowie o porażkach – narobiłem sobie wrogów i nagrałem Nowe Kino/Zarobiłem trochę sosu, który szybko się rozpłynął/Wyjebane w dary losu, zawsze wygrywa kasyno. Z tym, że „Blackout” to nie tylko refleksje Kartkiego w przełożeniu na piękne słowa, to historie brane pełnymi garściami ze Śląskich podwórek. Zupełnie jak Damian Lillard potrafi prowadzić historię „Laury Palmer” skrupulatnie dopasowując kolejny element opowieści do tempa narzucanego przez NoTime’a. Gdy wydzwania kolegę dilera – raz, że perfekcyjne kreuje jego postać, dwa że słuchając tego czujesz się zupełnie jakbyś znalazł się w centrum wydarzeń. Jest brudno-gorzko, a sam Kartky brodząc w tej konwencji, dopasowuje głos, flow i całość formy na potrzeby numerów przez co płyta tylko i wyłącznie zyskuje na odbiorze. Blackout.

Tyle, że „Blackout” to nie jest teatr jednego aktora – jest osoba, która z nim idealnie współgra, tworząc kolektyw pokroju James’a i Wade’a. Mowa oczywiście o NoTime’ie, który kreuje background do wirtuozyjnej gry Kartkiego. Właśnie taką rolę wolałbym mu przypisać, aniżeli „producenta”. Wydaje mi się, że doszło tu do czegoś więcej niż czysto biznesowej transakcji pieniądze – muzyka. Pełna wymiana emocji, pełne zrozumienie, pełna żonglerka nastrojów. Od bogactw aranżu do pełnego minimalizm. Smutek, mrok, strach, łzy, niepewność. Przy takich płytach na próżno szukać odpowiednich słów. Chapeau bas NoTime. Blackout.

W czasach, w których Pudelek jest zewsząd bombardowany artykułami o sukcesie Taconafide, a sam gatunek stał się bardziej glam niż rap, Kartky wydał płytę przepełnioną goryczą, samotnością i passą niepowodzeń. Słychać tu ten uliczny brud połączony z poetyckim zacięciem. Jeden z ostatnich, który w odpowiedni sposób bilansuje jednoczesne bycie Eldo i Sokołem w wersji 2k18. Parę zdań wcześniej pisałem, że Blackout to buzzer beater w dyskografii Kartkiego – z tym, że kończy się 3 kwarta, drużyna wychodzi na prowadzenie, a do zakończenia zostało jeszcze trochę czasu. Mimo tego, że mecz się jeszcze nie skończył już teraz wiem, że w tym sezonie będzie ciężko o równie imponujący rzut. Blackout.

9.2 Ocena redakcji
9.2 Ocena słuchaczy (29 głosy)
Teksty9
Bity9.5
Flow9
  Zaloguj się, żeby ocenić
Sort by:

 

Verified

Show more
{{ pageNumber+1 }}
 
5 komentarzy

5
Dodaj komentarz

1500
najnowszy najstarszy oceniany
Lisciu

Dobra recenzja

asapcweldokytohuj

OCENA SŁUCHACZY 9???? XDDDD

Gość

tylko ciepłota ma prawo pisać recenzje, a nie jakiś śmieć. tfu

MIRAS X
Multi bije Zbuka

Tutaj Blackout bonusowe tracki, zasypane są propsami
https://www.youtube.com/watch?v=gsTFOxshoJU

Popularne