Felieton
KOMENTARZ: Beef SB Maffiji ze Śliwą – newschool vs ulica
Mamy świeży beef w polskim rapowym światku, którym zapewne żyje teraz wielu młodocianych sajkofanów obu formacji.
Zacznijmy od Aspiratio Crew, na potrzebę tego tekstu sprawdziłem uczestników tego moim zdaniem kiepskiego rapowego przedsięwzięcia i z całą odpowiedzialnością muszę stwierdzić, że stężenie łaków w tej ekipie sięga niebezpiecznego poziomu.
Lider – Śliwa, członek wytwórni Ryszarda Andrzejewskiego RPS Enterteyment można by rzec Pener Junior jest wierną kopią swojego rapowego ojca Peji, dzięki któremu udało mu się zdobyć rozpoznawalność w pewnych kręgach. Tekstowo jak i technicznie jest to przeciętny raper z punktu widzenia każdego świadomego słuchacza, ma swój fanbase który próbuje przebić się w komentarzach przez lawinę hejtów na swojego idola, który szczerze mówiąc porwał się z motyką na słońce. Fanbase tej grupy jest bardzo podobny do fanbase'u Ryśka, czyli w większości zbuntowani nastolatkowie z blokowisk i łysi jegomoście w esencji prawilności czyli w czapkach z daszkiem z nike, dresach MMA lub Limited (swoją drogą najgorszy ciuch ever) oraz słynnych kołczanach. Nikt kto w latach 90tych lub na początku nowego tysiąclecia słuchał Notoriousa B.I.G, Tupaca, Big L'a, Rakima, Run DMC czy EPMD nie weźmie na poważnie groźnych min, gróźb i żenujących punchy rzucany przez Śliwę w odpowiedzi na diss reprezentantów nowej szkoły.
Łatwo można sprawdzić czytając komentarze jacy ludzie trzymają stronę Aspiratio Crew w tym beefie, są to zazwyczaj młodzi słuchacze dla których "uliczność" rapera jest wyznacznikiem jego skillsów, przodują tutaj wulgarne komentarze pełne agresji i żalu, że ktoś odważył się podnieść rękawicę i pojechać z ich idolem. Najczęściej też są to wierni słuchacze raperów pokroju Chady czy Z.B.U.K.U czyli de facto produktów marketingowych dużych wytwórni nastawionych na jak największy zysk oraz ilość wyświetleń dzięki nachalnej promocji. W opozycji do poziomu jaki prezentują fani Śliwy trzeba postawić zwolenników obozu SB Maffiji, moim skromnym zdaniem obecnie jednej z najsilniejszych rapowych ekip w Polsce. Reprezentanci SB Maffiji to mieszanka wybuchowa, której nie trzeba nikomu przedstawiać, najbardziej na plus jest dla mnie różnorodność jaką prezentują poszczególni członkowie. Choćby Quebonafide bijący rekordy na OLiSie z niewybredną liryką, Tomb z niebanalnymi punchami i charakterystycznym dla niego offbeatem, spokojny i opanowany Solar oraz bezczelny Beezy. Jako ich fanbase mam na myśli ludzi, którzy potrafią docenić rym podwójny, dobry hashtag czy follow-up oraz odejście od samplowanych bitów na rzecz newschoolowych bangerów Lanka.
Wszystko zaczęło się od kawałka "Fake MC" w trzeciej zwrotce przez niejakiego Fishera zostaje zaczepiona cała ekipa, następnie nastawiony na promocję swojego nowego LP Śliwa umieszcza ten kawałek na swoim fanpage'u zaczepiając po raz kolejny SB Maffije nazywa ich pajacami oraz kurewkami do odstrzału. Solar z Białasem wspólnie łączą siły i dissują członka Apiratio Crew kawałkiem o nazwie "Go-tu-jemy Kompot".
Śliwa zapowiada swój diss trailerem (?) co już samo w sobie nosi znamiona apogeum żenady, a następnie puszcza do sieci kawałek zatytułowany "Lunch Time". Nie trudno ocenić kto dla kogo był tu obiadem, dla osób nieposiadających własnego zdania lub z tzw. chujem w uchu jako drogowskaz mogą posłużyć łapki na YouTube czy choćby same komentarze, ciężko wyłapać chociaż jedną ogarnięta osobę, która szczerze propsuje Śliwę. Zazwyczaj są to podludzie, o których wspominałem wcześniej albo mniej lub bardziej udane prowa.
Na uwagę zasługują próby składania punchline'ów przez lidera AC. Przytoczę tutaj moje ulubione perełki
"Jak zwykle wbite mam w te wasze żarty
Białas jesteś grą? – chyba w karty"
"Solar jesteś kotem, no chyba kurwa w butach"
Myślę, że tych dwóch punchy nie trzeba komentować, kazać składać Śliwie wers bitewny to jak kazać sparaliżowanemu dziecku przebiec maraton.
"Solar, konasz, sto lat całemu AC
Wbijaj pod stół do nas, opierdol lache"
"Słuchajcie, będę z Ryszardem i całym gangiem kurwa dziesiątego w Wawie na Warsaw Challenge w waszym mieście, zapraszam, mam nadzieję że wpadniecie, może będziecie chcieli dyskutować, my na pewno nie. AC, speak nice, chuj wam w morde"
Na uwagę słuchacza zasługuje również wers o opierdalaniu lachy, tak sztywna ekipa proponuje Solarowi seks oralny podczas ich wspólnego toastu? Coś tu jest nie tak, lekki gay alert. Ocenę zostawiam słuchaczom.
Zabawna wydała mi się próba ustawki ze strony Śliwy podczas Warsaw Challenge, jest to typowe dla poznaniaków zachowanie, warto przypomnieć sobie czasy beefu Palucha z Fokusem, kiedy ten pierwszy groził wjazdem na koncert. Temperament Palucha utemperował dopiero Sentino.
Dużo lepiej prezentuje się kawałek nagrany przez rapera SolarBiałas, mianowicie "Go-tu-jemy Kompot". Wybrałem tutaj wersy które mi najbardziej przypadły do gustu
"Śliwka, chcesz być jak Peja, a jesteś jak Wiśnia
Pruje się dziwka, a wszystko co o mnie wie to ksywka"
Jest to ewidentne nawiązanie do Wiśni, członka Ski-składu. W dissie chłopaków z SB Maffiji najbardziej spodobało mi się to, że swobodnie poruszali temat Ryśka nie zaczepiając go. Myślę, że tym razem obejdzie się bez odwoływania koncertów, ponieważ sam Peja napisał na swoim FP o "ciekawym beefie". Jak wiadomo beef to promocja, a promocja przekłada się na sprzedaż, co dla wytwórni RPS'a powinno być priorytetem, póki co nie udało mu się wydać kogoś kto zagrzał miejsce na OLiSie.
"Na fejm Ci brak innej alternatywy
Nie mów o rapie bo za Ciebie wstyd mi
Ty kumasz tyle co Jeru na żywym
Biggiego usuwaj se z przedramienia
Nie będziesz królem se mordy wycierał
Choć Peja Cię wskazał jak Korwin Wiplera
Znaczysz tu tyle co propsy Libera"
Nawiązanie do legend po raz kolejny, Jeru the Damaja był honorowym goście programu Żywy Rap i jak wiadomo, pewnie niewiele zrozumiał w naszym języku, tak według Białasa wygląda pojmowanie rapu przez Śliwę. Ostatni wers zakończony drwiną z wykluczonego przez środowisko hip-hopowe Libera.
"W ogóle miałem Cię olać lamusie
Uliczny raperze co strzela fejsbukiem"
Bardzo trafny punchline obnażając prawdziwe zamiary Śliwy mianowicie wypromowanie płyty na beefie, skoro tak zależy mu na konfrontacji, uważa się za rapera ze street-creditem dlaczego kawałek ze stycznia udostępnił akurat teraz wyzywając Solara z Białasem? Moim zdaniem prawilniej byłoby nagrać diss i czekać na odpowiedź, a pierwszy strzał na tracku pochodził od chłopaków z SB Maffiji. Śliwa na swoim FP oczekuje od ludzi tych słów ale prosto w twarz, nie przeszkodziło mu to jednak obrażać na Facebooku Solara z Białasem oraz Tedego, z którego żartował, że jest kurwą stojącą przy trasie.
"Zbuku cie wyciągnął z grobu na 5 minut
Znów na cudzym hajpie błyszczysz i po chwili gaśniesz synuś
Na twoim fp chcą pluć na Ciebie
Weź ty dzieciaku już wróć na ziemię
Jak tak cie bolą tu nasze działania
To po co brałaś udział w hot16challange?"
Po raz kolejny przeciwnik został wypunktowany, mocne argumenty jeśli chodzi o kawałek ze Zbukiem. Swojego czasu wracając z festiwalu w pociągu miałem okazję siedzieć obok dziewczynki w wieku gimnazjalnym, drogę umilał mi właśnie kawałek Zbuka ze Śliwą lecący w jej słuchawkach kilkukrotnie. Po co Śliwa nagrywał swoją gorącą szesnastkę skoro pomysłodawcę wyzwania uważa za kurewkę?
Póki co jest 2:0 dla SB, ponieważ odpowiedź Śliwy w moim odczuciu jest autodissem, czekam na kolejny kawałek od Solara z Białasem mam nadzieję, że z Tombem na feacie, który również został zaczepiony w tym beefie i swoje będzie miał do powiedzenia. Co do wygranej decyzja należy do słuchacza, pytając na Jeżyckim podwórku odpowiedź może paść tylko jedna, w większości miejsc nieskalanych patologią dowiemy się, że korona należy do SB Maffiji.
Przy okazji tego beefu warto przytoczyć wers z dissu Tedego na Płomień 81, mianowicie:
"Kto wygrał beef? Tede, Pezet czy Onar? Wygrał hip-hop jak mawiał Hirek Wrona"
W tym krótki tekście zamieściłem swoją subiektywną opinie, prócz wklejania freestyle'u Eldoki, lasek z kutasem i pizgania ze swoich matek zachęcam do dyskusji lub konstruktywnej krytyki mojej opinii w komentarzach.
__________
Tekst nadesłany przez czytelnika. *Cykl "Komentarz" jest subiektywną oceną wydarzeń ze świata Hip-Hopu. Jeżeli Ty również chcesz podjąć się jakiegoś tematu, który ma zostać opublikowany w tym cyklu, prześlij do nas gotowy tekst na adres kontakt@glamrap.pl
Felieton
Oki wpadł we własne sidła? Niewygodne fakty po beefie z Kinnym Zimmerem – felieton
Hipokryta, który rzuca słowa na wiatr?
W czasie beefu z Kinnym Zimmerem Oki punktował rywala za współprace reklamowe i stawiał ultimatum organizatorowi Rap Stacji. Dziś oba te wątki wracają jak bumerang.
Kinny trafił w punkt? Tymbark potwierdza jego wersy
Jeszcze kilka miesięcy temu Oki celował w Kinny’ego Zimmera z ciężkimi argumentami. Jednym z najgłośniejszych zarzutów było rzekome sprzedawanie każdego numeru sponsorom.
„Dziękują mi Twoi fani – pierwszy track bez lokowania” – nawijał Oki, sugerując, że jego przeciwnik nie potrafi funkcjonować bez reklamowych współprac.
Dziś ten fragment wraca niczym bumerang. W klipie promującym „REKLAMACJA’47: CD1” można było zauważyć charakterystyczną niebieską butelkę Tymbarka. Już wtedy informowaliśmy, że za obecnością produktu może stać szersza współpraca. Teraz sprawa została oficjalnie potwierdzona. Do sklepów trafiły napoje Tymbark sygnowane ksywką Okiego o smaku kwaśnego jabłka.

W tym kontekście szczególnie mocno wybrzmiewają wersy Kinny’ego Zimmera: „Na filmie do płyty lokujesz Tymbarka. Jak okaże się że macie deala, pęknie twoja bańka” – rapował.
Patrząc na rozwój wydarzeń, trudno nie zauważyć, że przewidywania Kinny’ego okazały się trafione.
Oki postawił ultimatum. Rap Stacja go zweryfikowała
To jednak niejedyny temat, który wraca przy okazji tamtego konfliktu. W trakcie beefu głośno było również o Rap Stacji. Oki szantażował Waldiego, organizatora festiwalu, że jeśli w line-upie pojawi się Kinny Zimmer, to on sam nie wystąpi.
Ostatecznie rzeczywistość zweryfikowała te deklaracje. W składzie imprezy znaleźli się obaj raperzy, a zapowiadane ultimatum nie zostało zrealizowane. Trudno więc pogodzić takie działania z wizerunkiem rapera, który podczas beefu tak chętnie rozliczał innych z autentyczności i konsekwencji.

Czy Oki przegrał beef?
To już kwestia indywidualnej oceny słuchaczy. Nie zmienia to jednak faktu, że zarzuty dotyczące hipokryzji i braku konsekwencji wracają do Okiego ze zdwojoną siłą, a jego przeciwnik nie zaliczył w trakcie beefu równie głośnych wpadek. Gdyby konflikt trwał dłużej, lista podobnych tematów mogłaby być jeszcze dłuższa.
Tym razem uznania w kierunku Okiego nie będzie ani słowem, ani oczami.
Felieton
Łatwogang stał się nietykalny. Sięga po nasze pieniądze na lek, który nie działa? – felieton
Zamiast porządnego researchu, streamer bazuje głównie na emocjach.
Łatwogang po sukcesie swojej akcji charytatywnej wszedł poziom wyżej i zaczął apelować do rządu o refundację terapii dla dzieci z DMD. Problem w tym, że chodzi o lek, którego skuteczność podważają europejskie instytucje, a emocjonalna presja na polityków zaczyna wymykać się spod kontroli, bo za wszystko tym razem mamy zapłacić my wszyscy.
Polacy będą sponsorować amerykańskich lekarzy?
Nie mam problemu ze zbiórkami. Serio. Jeśli ktoś chce wydać własne pieniądze na eksperymentalną terapię dla chorego dziecka – jego sprawa. Ludzie potrafią się jednoczyć, pomagać i to jest piękne. Pierwsza akcja Łatwoganga zrobiła gigantyczne wrażenie i ciężko było nie mieć szacunku do skali mobilizacji. Tyle że teraz to już zupełnie inna bajka.
Bo kiedy streamer z milionowymi zasięgami zaczyna naciskać na refundację terapii przez państwo, przestaje chodzić wyłącznie o dobre serce. Wtedy w grę wchodzą pieniądze podatników, decyzje medyczne i odpowiedzialność za przekaz, który większość z nas łyka bez żadnego researchu tylko dlatego, że tak powiedział Łatwogang.
Lek Elevidys, o którym mowa, nie został dopuszczony w Europie. Europejska Agencja Leków stwierdziła wprost, że nie wykazano korzyści ze stosowania preparatu. To nie teoria z TikToka, tylko stanowisko jednej z najważniejszych instytucji medycznych na świecie. Terapia dostała jedynie warunkową zgodę FDA w USA i to pod bardzo konkretnymi ograniczeniami. Lek można podawać wyłącznie określonej grupie dzieci, a wokół terapii pojawiają się też informacje o ciężkich skutkach ubocznych, nawet przypadkach śmiertelnych. Nie uśmiecha mi się więc z mojej własnej kieszeni sponsorować amerykańskich lekarzy i ich lek, który nie wiadomo czy działa, a z raportów wynika, że działa słabo.
Lek Elevidys został przetestowany na 125 dzieciach i nigdy nikomu się nie polepszyło.
— Brat Pid (@brat_pid73861) May 24, 2026
Jak się wpisze nazwę leku w wyszukiwarce, to pierwsze co wychodzi to dokument niedający pozwolenia na obrót w Europie.
Koszt dla jednej osoby to kilkanaście milionów złotych. pic.twitter.com/zNX0jPUvaQ
Emocje i presja
Mimo tego Łatwogang i jego pobratymcy w komentarzach nakreślili prostą narrację: kto ma wątpliwości, ten jest przeciwko chorym dzieciom. No bo jak to, NA CHORE DZIECI NIE DASZ?
Przekaz ten zaczyna coraz mocniej opierać się na emocjach i presji moralnej, którą napędzają też ludzie w komentarzach, zamiast na spokojnej rozmowie o faktach. Jeśli zadasz pytanie o skuteczność terapii, jesteś potworem. Jeśli przypomnisz, że państwo nie drukuje własnych pieniędzy, tylko wydaje kasę obywateli, dostajesz łatkę człowieka bez serca.
Łatwogang ewidentnie działa pod wpływem emocji i gigantycznej fali uwielbienia. Problem polega na tym, że internet bardzo szybko robi z influencerów moralnych liderów. Wystarczy jedna viralowa akcja i nagle streamer staje się dla ludzi większym autorytetem niż lekarz. To już nie jest tylko „pomaganie dzieciom”. To próba wpływania na politykę zdrowotną państwa przez presję społeczną i emocjonalne filmiki.
Bo jeśli dziś każda internetowa mobilizacja ma wymuszać refundację terapii odrzuconej przez europejskich ekspertów, to jutro będziemy podejmować decyzje zdrowotne na podstawie lajków, a nie badań.
Dobry chłopak, ale działa na emocjach
Działalność internetowa Łatwoganga pokazała nam, że to zwykły, dobry chłopak, ale działa bardzo spontanicznie i często pod wpływem silnych emocji. Osoby z jego otoczenia mówiły otwarcie po pierwszej zbiórce, że wszystko u niego jest totalnym spontanem. 9-dniowy stream mógł się w ogóle nie udać, bo nie było żadnego szczegółowego planu, a transmisję odpalono na starym komputerze, który w każdej chwili mógł się wyłączyć. Ostatnia akcja rowerowa również wyglądała na zrobioną na prędce, co wiedzieliśmy po wielu wpadkach ze sprzętem.
*Powyższy felieton jest bardzo niepopularną opinią, bo Łatwogang w kilka tygodni stał się osoba nietykalną w Polsce, podobnie zresztą jak Bedoes, o którym innym razem.
Felieton
B.R.O. tworzy śpiewających influencerów, a teraz mówi, że „mainstream to znajomości, pieniądze i sztucznych uśmiech”
Większego zaorania w ostatnim czasie nie było.
B.R.O. wydał całkiem dobry technicznie numer „Maszyna”, który jednak nie broni się lirycznie. Strzały w powietrze, które przebiły oba kolana Broskiego.
Jedną z największych bolączek polskich raperów są strzały w powietrze. Kogo oni nie rozliczają w numerach. Wszystko im się nie podoba. Kiedy jednak podamy konkretne ksywy, które możemy dopasować do ich linijek 1:1, nabierają wody w usta albo się głupio tłumaczą.
Najświeższym przykładem pier***nia totalnych głupot jest B.R.O., który wymierzył linijki w mainstream, zapominając, że z takimi ludźmi chętnie i cały czas współpracuje, bo kosi z nich – pewnie – nieprzyzwoite pieniądze.
„Pływałem w głównym nurcie, czytaj w tym brudnym gównie. W którym rządzi pieniądz, znajomości no i sztuczny uśmiech. Jeśli go nosisz jesteś pustym głupcem. Bo to jak uprawiać prostytucję, mówiąc że to duży sukces” – nawija.
B.R.O. jest naczelnym ghostwriterem sztucznie stworzonych influencerów. Współpracuje głównie z Ekipą Friza, który uczy od podstaw swoich podopiecznych wspomnianych przez rapera „sztucznych uśmiechów” albo przesadzonych reakcji. W taki sposób buduje armię contentowych produktów, które zamiast własnego języka dostają gotowe teksty, gotowe emocje i gotowe schematy zachowań. Wszystko po to, żeby kamera widziała luz, a algorytm dostał dokładnie to, co lubi najbardziej: przesadę, krzyk i wiecznie przyklejony uśmiech.
B.R.O. cały czas działa z Frizem i Wersow i wciąż pisze teksty im oraz ich influencerom, których akapit wyżej porównuje do „prostytutek”, bo sztuczny uśmiech i znajomości chyba do nich pasują w 100% – prawda?
Dalej w numerze nie jest wcale lepiej: „Słucham wasze zwrotki wszystkie pocięte jak rozbi” – znów strzela w powietrze i kolejny raz wers ten można przypisać do jego „podopiecznych”, którzy bez pocięcia zwrotek byliby asłuchalni nawet dla 10-latków.
Może B.R.O. to maszyna, ale zaczęła już dawno rdzewieć, po tym pamiętnym piwie wylanym na głowę przez Belmondziaka.

Felieton
Robią z nas złodziei. Kupując smartfona, zapłacimy więcej, a kasa pójdzie m.in. do raperów – felieton
Nowa, stara opłata, który uderzy we wszystkich, ale tylko niektórzy na niej zarobią.
Rząd rusza z aktualizacją opłaty reprograficznej. Nowe zasady obejmują m.in. smartfony i laptopy, a pieniądze mają trafić do artystów, w tym do raperów. No i kto tu kogo okrada?
Ministerstwo dumnie ogłasza
Minister kultury Marta Cienkowska podpisała rozporządzenie, które aktualizuje zasady pobierania opłat od urządzeń używanych do kopiowania i odtwarzania treści. – Polscy twórcy latami czekali na tę decyzję. Dziś z satysfakcją ogłaszam: mamy to!” – przekazała w komunikacie opublikowanym na portalu X.
Polscy twórcy latami czekali na tę decyzję. Dziś z satysfakcją ogłaszam: mamy to! Właśnie podpisałam rozporządzenie dot. opłaty reprograficznej. To był trudny proces, pełen lobbingu i fake newsów o rzekomych "nowych podatkach". Prawda jest prosta: pożegnaliśmy lata 90. (faksy i…
— Marta Cienkowska (@MartaCienkowska) April 30, 2026
Smartfony i laptopy objęte opłatą!
Na czym polega zmiana? Lista sprzętów objętych opłatą została dostosowana do tego, jak dziś konsumujemy muzykę, filmy i inne treści. Do gry wchodzą m.in. smartfony, laptopy, tablety, telewizory oraz dekodery z pamięcią albo funkcją nagrywania. W praktyce chodzi o urządzenia, które realnie służą do kopiowania lub przechowywania materiałów chronionych prawem autorskim.

Czyli co, jesteśmy złodziejami?
Po chłopsku, twórcy ustawy chyba uważają, że jesteśmy złodziejami, bo z góry zakładają, że nielegalnie słuchamy muzyki, przegrywając ją sobie na telefony lub korzystając z nielegalnych źródeł streamingu. Ciekawe jakie to nielegalne źródła mamy w czasach powszechnego dostępu do Youtube i Spotify.
Żeby jednak było miło i fajniusio pani minister rozszerzoną opłatę ubrała w ładne słowa: – Giganci sprzętowi dzielą się swoimi zyskami z polskimi twórcami – podkreśliła.
Jak to dokładnie działa – wyjaśniamy
Kupujesz np. telefon albo pendrive. W cenie jest już opłata reprograficzna. Producent/importer przekazuje ją do organizacji, a organizacje dzielą pieniądze między twórców. Artyści dostają część pieniędzy, jeśli są zarejestrowani w takich organizacjach jak ZAiKS czy STOART, a ich muzyka jest uwzględniona w podziale. Gotówka jest rozdzielana według określonych zasad.
Ministerstwo uspokaja, jesteśmy spokojni
Ministerstwo ma życzeniowe myślenie na temat wzrostu cen elektroniki w związku z rozszerzoną opłatą. W uzasadnieniu projektu czytamy: – Biorąc pod uwagę stosunkowo niski poziom opłat przyjęty w projekcie rozporządzenia, należy uznać, że wpływ na sytuację konsumentów nie będzie znaczący.
Wszyscy jednak dobrze wiemy, że opłata ta zostanie przeniesiona na końcowego użytkownika, i to my zapłacimy więcej za smartfona czy laptopa, a miliony pójdą do artystów i twórców,
Miliony złotych wpływów
W 2024 roku wpływy z opłaty reprograficznej wyniosły 35,8 mln zł. Po zmianach budżet dla twórców może wzrosnąć nawet do poziomu 150-200 mln zł rocznie. Według szacunków stawka opłaty ma wynosić od 1 do 3% wartości urządzenia.
Jakie to piękne, a ty co słuchaczu o tym myślisz?
Chorzów to miasto, które wyjątkowo nie ma szczęścia do ludobójczej symboliki i rapu. Dopiero co ucichł temat wizerunku sympatyka Ruchu z tatuażem hitlerowskiej gapy na karku w teledysku Bonusa RPK, a teraz medialną burzę wywołały próby blokady koncertu Kanye Westa. Czy jednak nie można tu dostrzec pewnej niesprawiedliwości w ocenie amerykańskiej gwiazdy?
Nie lada zagwozdkę mają decydenci w kwestii zgody na organizację czerwcowego koncertu Kanye Westa. Już pojawiają się przecieki, że zielonego światła na imprezę nie będzie. Z jednej strony warto pokazać, że jesteśmy zupełnie inni kulturowo niż np. Niemcy, gdzie wielu zbrodniarzy nie poniosło żadnej odpowiedzialności po wojnie i mogli spokojnie wychowywać kolejne pokolenia naszych zachodnich sąsiadów, piastując ważne stanowiska publiczne. Z drugiej – czy osoba chora psychicznie musi być wiecznie stygmatyzowana z powodu odklejek z przeszłości, które mogły wywołać np. źle dobrane leki?
W zasięgowych głosach sprzeciwu przodują zwłaszcza minister Marta Cienkowska i Krzysztof Stanowski. Pytaniem otwartym pozostaje, dlaczego Stanowski nie był równie stanowczy, gdy ambasador Ukrainy wybielał na antenie Kanału Zero hitlerowskiego kolaboranta, Romana Szuchewycza, który uczestniczył w pogromach ludności cywilnej?
"I przejdzie Panu przez gardło, żeby powiedzieć, że Roman Szuchewycz jest zbrodniarzem wojennym?" – zapytała @abojke ambasadora Ukrainy @VasylBodnar w wywiadzie dla @OficjalneZero.
— Stowarzyszenie „Wspólnota i Pamięć” (@WspolnotaPamiec) January 11, 2026
"Nie, nie powiem tego" – usłyszała w odpowiedzi.
Ambasador zaprzecza samemu sobie. Z jednej… pic.twitter.com/9F0rMzvgEf
Z tęczową swastyką na szyi zaprezentował się fotoreporterom w 2015 roku Maciej Maleńczuk, a dziś jest przecież jednym z pupilów prorządowych mediów. Podobna akcja tyczy się Olgi Tokarczuk, która pozowała na tle krzyża przerobionego na hitlerowski symbol. Żadnej dyskusji nie wywołała też manifestacja byłego prezydenta Ukrainy, Petra Poroszenko, który w 2023 roku udostępnił nagranie z czarnym słońcem na ramieniu, czyli ulubionym symbolem jednego z architektów obozów śmierci, Heinricha Himmlera. Czy w związku z tym możemy mówić wprost o zjawisku „równi i równiejsi”?
Поїздка на фронт для мене — це завжди найголовніша подія тижня. Хедлайнер в розкладі.
Після парламентської діяльності, перемовин з міжнародними партнерами щодо підтримки України, акумулювання та розподілу благодійної допомоги та іншої тихої роботи в тилу, ця подія — великий… pic.twitter.com/5aucKuX5c7— Петро Порошенко (@poroshenko) September 10, 2023
-
News4 dni temuDziwne zachowanie Sokoła na koncercie w Gdańsku wywołało falę spekulacji
-
News3 dni temuPolak, który trafił na europejskie listy
-
News3 dni temuDJ Buhh znów chce pieniędzy i chyba je dostanie
-
News16 godzin temuTede pocisnął z Sokołem. Beef weteranów wisi w powietrzu?
-
News1 dzień temuWiz Khalifa odwołał trasę, bo chcą go aresztować w Europie
-
News2 dni temuJaś Kapela ocenił kontrowersyjny występ Sokoła w Gdańsku
-
teledysk4 dni temuNowy Polak jara jak Snoop Dogg
-
News2 dni temuOjciec Maty o Trzaskowskim: „Nieosiągalny dla innych ludzi”