Sprawdź nas też tutaj

Recenzja

Leh „Lep” – recenzja

Opublikowany

 

U​​ Leha​​ bez ​​zmian, ​​dalej​​ na ​​poziomie.

Wizerunkowo rok 2017 nie jest zbytnio przyjazny dla Alkopoligamii. Poczynając od głośnego odejścia czołowego zawodnika wytwórni, aż po aferę związaną z zamachem przy użyciu pistoletu na wodę. Mówi się jednak, że muzyka potrafi obronić się sama za siebie, co niewątpliwie się u Leha zgadza. Młody Gdynianin po upływie niemalże 18 miesięcy od udostępnienia pierwszego singla oddaje w nasze ręce w pełni gotowy materiał… który najprościej mówiąc, nie zaskakuje. A może to i dobrze?

 

“Moje​​ ziomy ​​to ​​alkoholicy,​​ dilerzy ​​i ​​ćpuny
​​Pusta​​ branża,​​ co ​​ryje ​​umysł, ​​i ​​tak ​​matka​​ nie​​ kryje​​ dumy
​​Szansa ​​nie ​​spadła ​​tu ​​z​​góry,​​ nie ​​zagram​​ dla​​ byle ​​sumy”

 

Młody Lehu zawsze był na scenie fenomenem. Dzięki niespotykanemu flow oraz podejmowaniu się bitów, na które koledzy z branży nawet by nie spojrzeli, szybko zyskał w oczach słuchaczy. Po dobrze przyjętym debiutanckim “PPKP”, a następnie zbiorze luźnych numerów zebranych pod szyldem “Flow mixtape”, Gdynianin prezentuje kolejny krążek “Lep”. Składająca się z 9 numerów EPka daje nam łącznie niespełna 30 minut muzyki, na co przypada również intro i outro. Powiedzmy sobie szczerze, to zwykłe zapychacze. Nie wnoszą one zupełnie nic. Trochę to rozczarowujące, patrząc na naprawdę skromną tracklistę. Właściwy materiał jak zwykle opiera się przede wszystkim na chorym storytellingu, co pozostaje bez zmian.

 

“Podbijam​​ do ​​niej, ​​szybki​​ ruch,​​jebs​​ i​​ za ​​nogi
​​Jej ​​krzyk ​​niesie ​​się​​ w​​ pizdu
​​Ale ​​ty​​ nie ​​słyszałaś,​​bo ​​spuszczałaś ​​tą ​​wodę​​ w​​ kiblu”

 

Historie o wyrzucaniu nachalnej koleżanki z piątego piętra lub rzucającego się pod pociąg dwunastolatka, z powodu wypinającej się na instagramie matki. Do tego intrygujący sposób pisania tekstów i mamy Leha w pełnej okazałości. Wypadałoby jednak zwrócić uwagę na dwa zdecydowanie odstające od reszty numery. “Czasem jebnę sobie" oraz “Jak stąd pójdę". Ten pierwszy to luźna bragga o wszystkim, a zarazem niczym. Drugi numer natomiast oddaje 100% tego z kim mamy do czynienia. Szczególnie pierwsza zwrotka zarówno wokalnie, jak i lirycznie ukazuje moje słowa.

 

“I​​ cała ​​szkoła ​​ma ​​teraz ​​niezły​​ ubaw,​​ nie?
Przeglądając ​​jej ​​zdjęcia​ ​w ​​stylu ​​"ruchaj​​ mnie"

 

Wokalnie udzielili się również: Somal, Kieras oraz Otsochodzi. Produkcja bitów natomiady pozostawiona została w rękach: Pantalaim0n, Johny Beats, Zone, Barto’cut12, ka-meal, jak i Guacamole. Nie będzie przesadą, jeśli powiem, że tutaj bez zbytniego zaskoczenia. Beatmakerzy zrobili co mieli, nic po za tym. Gościnki były zdecydowanie zbędne. Materiał jako całość jest w dodatku mało spójny. Nie zmienia to jednak faktu, że Lehu odwalił kawał dobrej roboty. Teksty i wykonanie ratują całą resztę. Jak długo będzie to jednak oscylować wokół otoczki mixtapu? Chciałbym usłyszeć za jakiś czas coś dłuższego, lepiej zgranego ze sobą. Ocena​​ końcowa: ​​7/10

 
9 komentarzy

9
Dodaj komentarz

1500
najnowszy najstarszy oceniany
egzekutor

„nie ​​zagram​​ dla​​ byle ​​sumy”
dlatego pizdy złodziejskie cały czas was jade. Narzekacie na nude to będzie wkońcu ciekawe apropo wyjscia prawdy na jaw

Android

Leh zajebista epka tak trzymaj chłopaku bo zjadasz takiego ReTo czy SB Wackije
rozjebiesz wkońcu na tej scenie wierze

hejting

CO JEST KURWY? REJESTRACJA ZAMKNIETA WRACAM NA REWIRY BEZBEKU XDDDD

cydży

LEP NA RYJ BIEDAKU I ŁAKU.

cydży

ALE CHĘTNIE BYM TEMU LEHOWI ZROBIŁ DOBRZE PRZY ŚMIETNIKU

leh

propsuję pana wyżej

dsadters
Tomekstefanski

Byłem kiedyś fanem Ale tej płytki nie sprawdziłem powyżej 20 sekund bo nudna he he

miras x

Popularne