News
Misiek z Nadarzyna widzi podobieństwo między Karrambą, a Czesławem Niemenem
Były właściciel wytwórni Star Maker znalazł dwie wspólne cechy.
Misiek z Nadarzyna jest kojarzony przede wszystkim z półświatkiem lat 80-tych i 90-tych, ale w tamtym czasie pełnił jeszcze jedną rolę – wydawcy muzycznego. I nie był to wydawca z pierwszej łapanki. Może słowo „legendarny” określałoby go trochę nad wyrost, ale to dzięki niemu wyszła jedna z pierwszych rapowych płyt, która osiągnęła status złotej, więc swoją, wcale niemałą, cegiełkę do rozwoju kultury hip-hopowej przyłożył. To on udowodnił, że można na tym robić hajs i fejm, co wtedy nie było wcale aż tak oczywiste.
Misiek z Nadarzyna był właścicielem wytwórni płytowej Star Maker i to właśnie on dał wydawniczą szansę Karrambie. Ich współpraca wychodziła całkiem nie najgorzej, np. album „Boom! Bang!” sprzedał się w 40-stu tysiącach egzemplarzy. Jeszcze lepiej poszło z kolejną płytą „Karramba…oszalał?”, która zdobyła 80 000 nabywców. Do tej pory drogi bohaterów tego tekstu się przecinają – utwór Karramby o Miśku sprzed 3 lat ma wyświetlenia na YT, które są dla wielu nieosiągalne.
– Muzyką różnego rodzaju interesowałem się od dawna. Pamiętam, jak w młodości poznałem Czesława Niemena – opisuje początki zajawki Misiek. Był na tyle zafascynowany jego postacią, że planował zapuścić podobną brodę (zrezygnował z tego, bo jego była całkiem siwa, a nie czarna) i zgromadził w domu pokaźną kolekcję kapeluszy. W późniejszych latach wszedł z spółkę z producentem Jackiem Kruszewskim, tworząc Star Maker. – Karrambę przypadkowo w Krakowie wyłowił Jacek i dał mi demo. Dawaj, bierzemy go – stwierdził po przesłuchaniu, w niedługim czasie robiąc z niego popularnego wykonawcę. – Pisał, jak wtedy czuł. Każdy jego utwór, to czysta prawda. Nawet po latach można słuchać tej muzyki jako świeżej. Niemen także tworzył muzykę od serca. To były bardzo różne gatunki, ale obu wykonawców łączyła prawda. No i stosunek do kobiet – lubili ładne d*py – przedstawia swoje refleksje w książce „Jednoosobowa mafia”.
News
QueQuality kończy działalność. Wytwórnia Quebonafide wyda ostatnią płytę
„Wracamy, ale po to aby się z Wami pożegnać”.
QueQuality oficjalnie kończy działalność po 12 latach obecności na polskiej scenie. Ekipa związana z Quebonafide zapowiedziała jednak jeszcze jeden, ostatni album, który ma symbolicznie zamknąć historię wytwórni.
To koniec QueQuality
To wiadomość, której wielu fanów polskiego rapu raczej się nie spodziewało. Label odpowiedzialny za kariery wielu głośnych nazwisk poinformował, że nadchodzi koniec projektu budowanego przez ponad dekadę. Zanim jednak QueQuality przejdzie do historii, słuchacze dostaną jeszcze jedno wydawnictwo.
Oświadczenie wytwórni
W specjalnym komunikacie przedstawiciele wytwórni podkreślili, że nie chodzi o nowy rozdział ani wielki restart. To pożegnanie.
– Nie każdy powrót jest nowym początkiem. Czasami jest ostatnim spotkaniem. Wracamy, ale po to aby się z Wami pożegnać i podziękować za 12 lat wspaniałej muzycznej przygody.
Przez lata wokół QueQuality przewinęło się mnóstwo ludzi. Niektórzy byli tu od początku, inni dołączyli później, ale wszyscy zostawili po sobie coś, bez czego ta historia nie wyglądałaby tak samo. Dlatego postanowiliśmy zrobić jeszcze jedną rzecz razem. Jeszcze jeden album. Nie po to, żeby rozpoczynać kolejny etap i składać szumne obietnice. Nie po to, żeby podsycać spekulacje. Po prostu chcemy na moment być #znowurazem i domknąć historię QueQuality z bliskimi nam osobami (i na własnych zasadach) – czytamy w oświadczeniu.
QMPLE – ostatnia płyta
Przed Wami ostatnie wydawnictwo stworzone przez ludzi, którzy byli ważną częścią QueQuality. Przez naszych QMPLI. Już za chwilę razem zamykamy się w studio, gdzie mamy zamiar dobrze się bawić i porobić trochę muzyki. Efekty usłyszycie już wkrótce!
Pożegnalny projekt ukaże się pod szyldem QMPLE i ma zgromadzić osoby, które przez lata były ważną częścią historii QueQuality. Szczegóły dotyczące albumu mają pojawić się w najbliższym czasie, ale już teraz wiadomo, że będzie to ostatnie oficjalne wydawnictwo sygnowane przez ekipę Que.
News
Trapstar na skraju upadłości. Kultowa marka związana z rapem walczy o przetrwanie
Trapstar jest na sprzedaż.
Trapstar, jedna z najbardziej rozpoznawalnych marek streetwearowych w Wielkiej Brytanii, szuka ratunku przed bankructwem. Firma, której ubrania nosili najwięksi gracze sceny muzycznej i większość drillowców, mierzy się z ogromnymi problemami finansowymi.
Od londyńskiego targu do światowego sukcesu
Historia Trapstar zaczęła się w 2005 roku. Trzej przyjaciele – Mikey, Lee i Will – wystartowali z własnym projektem na słynnym londyńskim Portobello Market. Z czasem marka stała się jednym z symboli brytyjskiego streetwearu, a jej bluzy, dresy i sneakersy trafiły do garderób największych gwiazd muzyki.
W ubraniach Trapstar pokazywali się m.in. Jay-Z, Stormzy czy Central Cee. Przez lata marka zbudowała mocną pozycję nie tylko na Wyspach, ale również na rynku międzynarodowym. Według danych przytoczonych przez City AM firma wygenerowała od początku działalności ponad 100 milionów funtów przychodu.

Złote czasy już za nimi
Najlepszym okresem dla Trapstar był 2022 rok. W czasie pandemicznego boomu na odzież streetwearową przychody firmy sięgnęły 40 milionów funtów. Popyt na charakterystyczne bluzy i komplety dresowe był wtedy ogromny.
Później sytuacja zaczęła się jednak komplikować. Najnowsze wyniki pokazują, że w 2024 roku obroty spadły do 17,7 miliona funtów. To aż 55-procentowy zjazd w ciągu dwóch lat.
Firma tłumaczy przyczyny problemów
Przedstawiciele marki przekonują, że kłopoty nie wynikają ze spadku zainteresowania samym brandem.
– Zarząd poinformował, że ostatni spadek przychodów był przede wszystkim skutkiem ograniczeń kapitału obrotowego, które wpływały na dostępność produktów w magazynach, a nie efektem słabszego popytu czy problemów z samą marką.

Trapstar na sprzedaż
29 maja funkcję administratora objęła firma Interpath Advisory. Jej przedstawiciele już pracują nad znalezieniem rozwiązania, które pozwoliłoby uratować biznes.
– Mamy nadzieję, że uda nam się sfinalizować sprzedaż firmy w możliwie krótkim czasie – powiedział Will Wright, dyrektor generalny Interpath w Wielkiej Brytanii.
Obecnie firma zatrudnia 57 pracowników.
Kazik Klimat Kartel to jeden z tych raperów, którzy mają wyjątkowo krótki lont. Tak naprawdę wystarczy wypowiedzieć dosłownie jedno zdanie, żeby offbeatowiec dostał szału, co udowodniła niedawna konferencja Prime MMA.
Kto wie, jak potoczyłaby się kariera Kazika, gdyby nie Pomidor. Z dużą dozą prawdopodobieństwa można założyć, że to właśnie znajomość z reprezentantem Firmy stała się trampoliną do sukcesu toruńskiego artysty. Kazik stanął murem za Pomidorem, gdy trwał medialny beef z Żuromem i to właśnie wtedy mógł pokazać światu, że w strukturach więziennych zasłużył sobie na zrobienie tatuażu „Git”.
Nie trudno się zatem domyślić, jaki jest drażliwy punkt rapera, dzięki któremu można go błyskawicznie wyprowadzić z równowagi. Udowodnił to niedawno Ryta, zarzucając bohaterowi tekstu, że skrót jego ksywki KKK to „Kazik Konfident Kartel”.
– Jaka sygnatura akt, k***o?! Masz papier? – odpowiedział mu błyskawiczne wyraźnie rozemocjonowany raper.
Kazik to jebany samograj xDD#primemma pic.twitter.com/0T0gKzHffk
— Dominik Wałbrzych (@FryzjerMurana) May 31, 2026
Bobby Shmurda nie gryzł się w język po ostatnim freestyle’u Jay-Z. Raper zaatakował legendę nowojorskiego rapu, zarzucając mu kryzys tożsamości i odpowiedzialność za problemy innych artystów.
Freestyle Jay-Z wywołał burzę
Występ Jay-Z podczas festiwalu Roots Picnic odbił się szerokim echem w rapowym świecie. W swoich wersach Hova nawiązał m.in. do Drake’a, Tory Laneza, Nicki Minaj, Dame’a Dasha oraz Kanye Westa. Od kilku dni słuchacze analizują poszczególne linijki i próbują rozszyfrować, do kogo dokładnie były skierowane.
Największe emocje budzą oczywiście domniemane strzały w stronę Drake’a. Część fanów uważa nawet, że może to być początek kolejnego dużego konfliktu pomiędzy rapowymi gigantami.
Bobby Shmurda nie kupuje tego przekazu
Jednym z artystów, którzy postanowili publicznie odnieść się do freestyle’u, jest Bobby Shmurda. Raper zamieścił na Instagramie relację, w której bez litości przejechał się po Jay-Z.
Zdaniem Shmurdy legenda rapu przechodzi obecnie „kryzys tożsamości”. Dodał również, że Jay-Z jest przedstawicielem starszego pokolenia i powinien już „usiąść z boku”.
– Gość ma 56 lat i przechodzi jakiś kryzys tożsamości. Hahaha. Serio, kim ty chcesz być następnym? Stary, jesteś już za stary na takie akcje. Usiądź i odpocznij, dziadku – napisał.

„Próbuje być Szekspirem”
Na tym jednak się nie skończyło. Bobby poszedł o krok dalej i stwierdził, że Jay-Z próbuje kreować się na współczesnego Szekspira. W swojej wypowiedzi ponownie wrócił też do teorii, którą prezentował już wcześniej.
Raper uważa, że zarówno jego problemy prawne, jak i sytuacja Tory Laneza mają związek z Jay-Z oraz ludźmi z jego otoczenia. W jego ocenie sprawia to, że wersy wypowiadane przez Hovę brzmią niewiarygodnie.

Nie tylko Shmurda może być niezadowolony
Bobby Shmurda prawdopodobnie nie jest jedyną osobą, której nie spodobały się najnowsze linijki Jay-Z. Wśród potencjalnie zainteresowanych znajduje się również Tory Lanez, którego nazwisko przewija się w dyskusjach wokół freestyle’u.
Warto przypomnieć, że ojciec kanadyjskiego rapera już wcześniej publicznie atakował Roc Nation i zapowiadał problemy dla ekipy związanej z Jay-Z.
Gibbs rozpoczął w tym roku ofensywę wydawniczą, w ramach uhonorowania której już w najbliższy weekend wyruszy w trasę koncertową. Za nami premiery dwóch materiałów „ZDTS” oraz „Nurt”, więc jest na co czekać.
Wspomniana aktywność artysty rozpoczęła premiera albumu „Zrobiłem to dla siebie”, który trafił do sprzedaży w cenie zaledwie 20 zł. Kiedy cały nakład szybko zniknął, również przez osoby nastawione na odsprzedaż z zyskiem, Gibbs zdecydował się po prostu dorzucić kolejne egzemplarze. Taki gest tylko umocnił jego więź z odbiorcami.
Po premierze „Zrobiłem to dla siebie” Gibbs nie zwalnia tempa i zapowiedział kolejny album — „Nurt”, którego premiera miała miejsce 29 maja. Trasa ZTDS Tour będzie więc idealną okazją, by na żywo usłyszeć materiał z obu wydawnictw i wspólnie celebrować ten intensywny etap w jego karierze. Koncerty odbędą się w następujących miastach:
- 03.06 – Kraków – Klub Studio
- 13.06 – Łódź – Wytwórnia
- 19.06 – Wrocław – A2
- 26.06 – Gdańsk – B90
Na scenie na pewno pojawi się sporo nowego materiału, ale nie powinno zabraknąć także dobrze znanych numerów. Możliwe też, że Gibbs przygotuje kilka niespodzianek i zaprosi gości. Jedno jest pewne: obok tych występów trudno będzie przejść obok nich obojętnie.
-
News4 dni temuBajorson pogodził się z Dawidem Obserwatorem – oświadczenie
-
News3 dni temuTeoria spiskowa Gandziora z 2025 roku została potwierdzona przez eksperta
-
News4 dni temuWini uderza w Skolima: „Muzyka niskich lotów, kupowanie wyświetleń”
-
News2 dni temuTrapstar na skraju upadłości. Kultowa marka związana z rapem walczy o przetrwanie
-
News4 dni temuQuebonafide na dużym wydarzeniu Kanału Zero
-
News6 godzin temuBedoes dissuje Sentino na płycie Palucha. „Zapocony narkoman”
-
News2 dni temuKinny Zimmer i łańcuch z drukarki 3D? Blisko 200 zł za losowy chain
-
Wywiad2 dni temuPih: „Nie będą mnie słuchały masy, bo nie schylam się po target 10+” – wywiad