Wywiad
NAGRAJ KAWAŁEK I ZGARNIJ KONTRAKT PŁYTOWY NA SUMĘ 5000 ZŁ – WYWIAD Z BMB
Cześć, na początek może przybliż naszym czytelnikom czym jest BMB Store.
Marek Dobosz: Cześć. Bad Monkey Brand Store, czyli oficjalny sklep naszej wytwórni.
Co skłoniło Was do inwestycji w branżę muzyczną, która w tym momencie (mówimy o branży hip hopowej) jest przesycona?
Marek Dobosz: Muzyka praktycznie od samego początku w jakiś sposób towarzyszyła naszym działaniom. W styczniu ubiegłego roku pojawił się pomysł, żeby stworzyć coś własnego i tak właśnie powstało BMB Store. Z początkiem kwietnia do sprzedaży trafiła nowa kolekcja sygnowana naszym logiem, która ku mojemu zdziwieniu sprzedała się praktycznie w całym nakładzie. Do końca roku sprzedaliśmy kilkaset koszulek i pojawiły się środki na dalsze inwestycje. Uznałem, że warto spróbować swoich sił także w muzyce i nawiązałem współpracę z pierwszym raperem. Co do przesycenia rynku to uważam, że pomimo dużej konkurencji można osiągnąć sukces – wystarczy, że to co robisz jest dobre a prędzej czy później trafi to do ludzi. Niejednokrotnie inwestycje w rap się nie zwracają, ale na takich zasadach działa biznes. Mimo wszystko uważam, że rynek muzyczny (przynajmniej jeżeli chodzi o rap) się rozwija co przekłada się na lepszą sprzedaż i ilość granych imprez.
Przejrzałem Wasz sklep i pierwsze co rzuciło mi się w oczy to motywy patriotyczne odzieży. Według mnie od jakiegoś czasu hołdowanie tradycji staje się po prostu modne, zgodzisz się z tą opinią?
Marek Dobosz: Z przykrością muszę przyznać Ci racje. Jeszcze kilka lat temu sam miałem zajawke na szeroko rozumiany patriotyzm. Od pewnego czasu widać, że zrobił się na to boom co nie zawsze jest dobre. Sam uważam, że wielu z tych wielkich patriotów chodzi w takiej odzieży, bo „jest fajna” a nie ze względu na wartości jakie reprezentuje. To mocne słowa od osoby, która sprzedaje odzież z symbolami Polski Walczącej czy logiem Armii Krajowej, ale takie są niestety fakty. Dla mnie bycie Polakiem to zaszczyt, przywilej, ale jednocześnie i obowiązek. Swoją misję spełniam udzielając się i jednocześnie przeznaczając część zysków na cele charytatywne, nie podpisuje się przy tym swoim nazwiskiem. Robię to, ponieważ czuję taką potrzebę a nie z chęci zysku. Staram się również pamiętać o ważnych dla Polski datach. Tak właśnie rozumiem pojęcie patriotyzmu.
Odnośnie patriotyzmu – jakiś czas temu popularny był film w serwisie YouTube, w którym redaktor pytał przechodniów o symbol SS – wyniki były porażające. Możemy także mówić o „nowoczesnym patriotyzmie”, który wyklucza znajomość historii własnego kraju?
Marek Dobosz: Widziałem ten filmik i szczerze nie wiem co powiedzieć na ten temat… To przykre, że nawet w Warszawie młodzi ludzie nie mają choćby najmniejszego pojęcia co oznacza ten symbol. Możliwe, że wynika to z tego, że Ministerstwo Edukacji od lat nie robi nic by Polacy znali historię Polski. Chociażby z własnej perspektywy wiem, że po skończeniu liceum nie miałbym większej wiedzy o działaniach w okupowanej Warszawie, armii Andersa czy Dywizjonie 303 gdyby nie fakt, że się tym interesuje. Wymagano ode mnie natomiast żebym uczył się np. historii Francji, Imperium Rzymskiego czy antycznej Grecji. Wiem, że warto mieć taką wiedzę, ale gdy jadę do jakiegoś kraju to po to by poznać tamtejszą kulturę i historię. Chciałbym żeby turysta, który przyjedzie do Polski mógł zapytać kogokolwiek na ulicy „ej, powiedz mi o co właściwie chodziło z tym powstaniem?” i uzyskać na to odpowiedź.
W swojej ofercie macie także muzykę, opowiedz o Waszej działalności, kogo zrzeszacie, jak działacie i jakie macie plany do końca roku?
Marek Dobosz: Odchodzimy trochę od tematu odzieży na pewien czas, żeby skupić się na działaniach stricte związanych z muzyką. Mamy podpisane kontrakty na wydanie i dystrybucje kilku albumów jeszcze tej jesieni. Na ten moment mogę na pewno powiedzieć o premierze płyty Piekielnego, która będzie mieć miejsce 12 września. Dużo będzie się działo jeżeli chodzi o koncerty, których jeszcze w tym roku będzie kilkanaście.
Co do osób, które skupiamy to oprócz wspomnianego Piekielnego zrzeszamy artystów tj. Czeski, Dedis, ZdunO, Beron, Kondziu WNM oraz kilku mniej znanych graczy. W cały projekt zaangażowanych jest obecnie 19 osób, w tym graficy, zaprzyjaźnione ekipy filmowe oraz producent, którego nie sposób w tym momencie nie wymienić. Tune Seeker, bo tak nazywa się nasz beatmaker to młody chłopak, który niedawno wygrał konkurs na remix kawałka Kafara pt. „Cena Marzeń” organizowanego przez Step Records. Niewątpliwie to perełka w naszym składzie, śmiało mogę powiedzieć, że jestem jego fanem (śmiech).
Skupimy się w tym momencie na konkursie, który organizujecie, a Glamrap patronuję całą akcję. Opowiedz o zasadach tejże zabawy.
Marek Dobosz: Zasady konkursu są bardzo proste : dla uczestników zabawy przygotowaliśmy trzy autorskie bity. Osoba, która chce wziąć udział w zabawie powinna nagrać kawałek pod jeden wybrany bit, wrzucić go na swój kanał w serwisie YouTube i przesłać go nam nie później niż do 6 października. Stawką konkursu jest przede wszystkim kontrakt płytowy o wartości 5 000 złotych, kontrakt managerski oraz nagranie wspólnego kawałka z reprezentantami naszej wytwórni (min. Czeski, ZdunO, TMK aka Piekielny).
Ok nagrody są przekonujące, w takim razie jak wygląda poziom biorących udział?
Marek Dobosz: Dostajemy już pierwsze zgłoszenia do konkursu, ale nie chcemy tu mówić o poziomie, ponieważ to dopiero pierwsze dni konkursu. Mamy już kilka ciekawych nagrań i z całą pewnością będzie z czego wybierać.
Szczerze, to jest to ciekawa inicjatywa na rynku wydawniczym, nie boicie się jednak, że artysta, który zgarnie nagrodę nie stanie na wysokości zadania, albo po prostu okaże się marketingowym niewypałem?
Marek Dobosz: Konkursowi z taką rangą musi towarzyszyć pewne ryzyko, ale nie boimy się inwestować w młode talenty. Jestem jednak zdania, że tak duża nagroda przyciągnie wielu ciekawych artystów i osoba, która zgarnie nagrodę nagra w późniejszym czasie dobry materiał.
W dobie cyfryzacji, internetu aby się przebić i utrzymać, trzeba mieć to coś – więc jakie są Wasze asy w rękawie, które oczywiście możesz zdradzić?
Marek Dobosz: Przede wszystkim sami tłoczymy płyty, produkujemy odzież i gadżety reklamowe. Świadczymy usługi managerskie, odpowiadamy za dystrybucje płyt i odzieży do sklepów oraz klientów indywidualnych. Mamy zaprzyjaźnione ekipy filmowe, własnych producentów – jesteśmy więc samowystarczalni. Osoba, która zgłasza się do nas z chęcią współpracy nie musi martwić się więc o cokolwiek.
Doświadczenie, które chcecie przekuć na rynku muzycznym zbieraliście na jaki polu?
Marek Dobosz: Od jakiegoś czasu działaliśmy gdzieś po cichu, każdy na własnym kanale, bez promocji i większego wsparcia ze strony mediów. Do pewnych rzeczy chyba musieliśmy dojrzeć, długo przygotowywałem się do inwestycji, które już niebawem zostaną oddane do oceny słuchaczy. Dopiero od niedawna została podjęta decyzja o założeniu własnego kanału w serwisie YouTube i właśnie od tego momentu zaczynamy intensywną promocję. Będzie sporo klipów, sporo kawałków, kilka odsłuchów płyt. Mam nadzieję, że każdy znajdzie na nim coś dla siebie.
Ok ostatnie pytanie, co sądzisz o poziomie polskich mediów muzycznych, tych internetowych, jak układa Wam się współpraca z poszczególnymi portalami?
Marek Dobosz: Część z tych portali zostało założonych przez ludzi związanych z konkretnymi wytwórniami. Nie dziwi więc to, że promują głownie własną twórczość. Mimo wszystko nasza współpraca i doświadczenia z mediami są dosyć dobre. Nie zamykamy się na współpracę z konkretnymi serwisami, staramy się być elastyczni i chyba są już pierwsze tego efekty. Wiadomo, że początki bywały trudne, zdarzało się, że gdy dzwoniłem do kogoś o pomoc w nagłośnieniu konkretnej rzeczy to odchodziłem z kwitkiem, ponieważ byliśmy za mało znani. Dzisiaj lista kontaktów jest już znacznie dłuższa. Poznałem wiele ciekawych osób a co za tym idzie łatwiej o pozyskanie sponsorów oraz partnerów.
Jeżeli chodzi o poziom mediów związanych z kulturą HH w Polsce to chyba nie mamy się czego wstydzić. Cieszy fakt, że są serwisy niezależne, robi się coraz więcej ciekawych wywiadów, festiwale przyciągają coraz więcej fanów, pozostaje tylko trzymać kciuki za dalszy rozwój tej kultury w naszym kraju.
Dzięki za rozmowę
Dzięki.
___
Szczegóły konkursu znajdziecie na stronie konkursbmb.pl
Jeśli szukasz biletów na koncerty hip-hop/rap, zdobędziesz je w 100% legalnie u naszych przyjaciół z Biletomat.pl
Wywiad
Rabo: „Wychowali mnie mama, tata i Wojtek Sokół” – wywiad
Rozmawiamy z raperem, który nagrał płytę inspirowaną znanymi bajkami.
W ubiegłą sobotę ukazał się album Rabo „Życie to nie bajka”. To twórca znanego kanału związanego z filmami animowanymi Disneya, Pixara i DreamWorks. Mieliśmy okazję porozmawiać z byłym dziennikarzem programu „Uwaga!” na temat jego projektu.
Polećmy klasykiem na początek – jak zaczęła się Twoja przygoda z rapem?
Cóż… okres, gdy miałem 9 lat i kolega przyniósł do szkoły Grupę Operacyjną pozwolę sobie pominąć (śmiech). Oficjalnie wszystko zaczęło się rok później, gdy ojczym pożyczył mi swoją empetrójkę, bym się nie nudził w autokarze podczas wycieczki szkolnej. Znajdowała się tam „Droga” od Hemp Gru, którą momentalnie się zachwyciłem. Potem już poszło. Ogólnie jestem z pokolenia dzieciaków, dla których rap był jak łyk świeżego powietrza w świecie przepełnionym smogiem. Gdybym na pewnym etapie nastoletniego życia nie usłyszał, że „Damy radę”, to nie wiem, czy bym dał. Gdybym nie podśpiewywał sobie, że „Bierzemy sprawy w swoje ręce” albo że „Każdą porażkę obracam w sukces”, to też pewnie wszystko wyglądałoby inaczej. Nie bez powodu czasem żartuję sobie, że wychowali mnie mama, tata i Wojtek Sokół (śmiech). I coś w tym jest.
A skąd pomysł, by samemu zacząć rapować?
Od zawsze marzyłem, by być częścią tej kultury. Przez wiele lat prowadziłem kanał na YouTube, gdzie opowiadałem o różnych ciekawostkach, szokujących teoriach i absurdach związanych z filmami animowanymi, głównie ze stajni Disneya, Pixara i DreamWorks i gdy przekroczyłem magiczną barierę 100 000 subów, chciałem przygotować dla widzów coś specjalnego. Uznałem wtedy, że to dobra okazja, by zadebiutować i tak powstał utwór „Sto tysięcy powodów”. Odbiór był pozytywny, więc zacząłem doskonalić swój warsztat i dziś, po 5 latach od tamtego wydarzenia, myślę, że rozwinąłem się już na tyle, by przedstawić się szerszemu gronu słuchaczy.
No właśnie, niedawno do sieci trafiła Twoja EPka „Życie to nie bajka”, oparta na ciekawym patencie. Opowiedz o tym.
Od jakiegoś czasu kiełkował mi w głowie pomysł na płytę związaną z tym, czym zajmowałem się na co dzień. W końcu postanowiłem się za to zabrać i efektem tego jest album inspirowany znanymi animacjami, takimi jak „Toy Story”, „Auta” czy „Król Lew”. Bajki te stanowiły jednak jedynie punkt wyjścia do opowiadanych historii, dzięki czemu mogłem zgrabnie połączyć moje osobiste przeżycia z fabułą wspomnianych filmów. Przykładowo w utworze „Simba” opowiedziałem o swojej drodze do sukcesu, która ciągle trwa, niestety (śmiech). Refren oparłem na słynnej frazie Mufasy „Kiedyś to wszystko będzie Twoje”, którą kojarzy niemal każdy, a której, co ciekawe, Mufasa nigdy do Simby nie wypowiedział. Taki bajkowy efekt Mandeli.
Tu, gdzie jestem, konsekwentnie rządzi prawo dżungli
Walczę mężnie, bo lwie serce w mojej piersi dudni
Wygram ze złem, wsparcie wielkie mam od wiernych kumpli
Dzieło zwieńczę happy endem, będą ze mnie dumni!
Zanim jednak zdecydowałeś się wrócić do ksywki Rabo, wydałeś dwie EP-ki pod innym pseudonimem na osobnym kanale, którego prawie nikt nie zna.
I całe szczęście (śmiech). Faktycznie, w 2020 roku postanowiłem wypuścić pierwszą EP-kę, ale czułem podskórnie, że mimo iż teraz wydaje mi się to cudowne, to za parę lat zapewne będę wolał o tym zapomnieć. I faktycznie – dziś, gdy patrzę na swoje poprzednie projekty, na czele z tym starszym, to widzę, jak wiele rzeczy mógłbym zrobić lepiej. Ale cóż – chyba właśnie na tym polega rozwój. Ostatecznie dobrze mi zrobiło te parę lat w takim klasycznym podziemiu – miałem czas, by spokojnie progresować, a jednocześnie mało kto musiał być tego świadkiem (śmiech).
To teraz trochę z innej beczki – jak YouTuber trafia do redakcji Uwagi! TVN?
Faktycznie, jest to historia dość oryginalna. Niecałe 2 lata temu przechodziłem najgorszy okres mojego życia. To było chwilę po wypuszczeniu EPki „To The Ground”, która zresztą odzwierciedla ówczesny stan mojej psychiki. Z przyczyn niezależnych ode mnie, musiałem odejść jakiś czas wcześniej z YouTube’a, co wywróciło moje życie do góry nogami. Moim planem ₿ na życie był wtedy rynek kryptowalut, który jednak dał mi wielką lekcję pokory i plany bycia kryptomilionerem musiałem odłożyć na później. Ostatecznie znalazłem się w sytuacji, w której byłem bezrobotny, samotny i bez perspektyw. Wysłałem CV do wielu firm, by zaczepić się gdziekolwiek. Odpowiedziały mi dwie – jakieś Call Center i… McDonald’s (śmiech). Wybrałem pracę na słuchawce i – jak się potem okazało – ta jedna decyzja odmieniła moje życie.
Dlaczego? I jak to się łączy z pracą dziennikarza?
Już tłumaczę. W wielkim skrócie firma, w której zacząłem pracować, okazała się być jedną wielką kuźnią oszustów i prężnie działającą machiną okradającą starszych i schorowanych ludzi na grube miliony złotych. Gdy tylko zrozumiałem, w czym biorę udział, chciałem się zwolnić, ale ostatecznie tego nie zrobiłem. Uznałem, że więcej zdziałam, jeśli zostanę tam przez pewien czas, przemęczę się i zdobędę jak najwięcej dowodów na to, co tam się wyprawia. Ostatecznie wyszło lepiej, niż przypuszczałem. Odezwałem się do redakcji Uwagi! opisując całą sprawę i dostarczając im materiały. Podjęli temat i wspólnie zrealizowaliśmy 5-częściowy cykl reportaży o tytule „Szatańska Loża VIP”. Efekt był taki, że po pierwsze – złodziejska firma upadła, po drugie – wielu osobom odpowiedzialnym za ten niemoralny proceder postawiono zarzuty, a po trzecie – dostrzeżono we mnie potencjał i zaproszono do redakcji na staż. Reszta jest już historią. Szaloną, jak całe moje życie.
W takim razie gratuluję, dobra robota.
Dzięki. Swoją drogą na mojej najnowszej EP-ce nawiązuję do tych zdarzeń w kawałku „Pinokio”. Utwór ogólnie opowiada o poczuciu wyobcowania wśród rówieśników, o byciu niepasującym elementem układanki, ale także o potrzebie osiągnięcia wielkiego sukcesu, by mój Gepetto był ze mnie dumny i by nigdy mu niczego nie zabrakło. Myślę, że metafora jest zrozumiała dla wszystkich. Za to sama końcówka drugiej zwrotki jest właśnie o wspomnianej chwilę wcześniej historii. Pamiętam, że wszyscy przestrzegali mnie, bym się w to nie pakował, bo może stać mi się krzywda. Ja jednak miałem przekonanie, że w takich sytuacjach należy działać, nie bacząc na konsekwencje. I tak też zrobiłem. Na razie wszystko ze mną w porządku i mam nadzieję, że tak zostanie. A jeśli nie, to przynajmniej pozostanie po mnie muzyka.
Będę bronił starszych oraz kobiet, cóż
Nawet jak przypłacę to niejedną blizną
Nie chcę być prawdziwym chłopcem już
Od kiedy zostałem prawdziwym mężczyzną
Jeśli szukasz biletów na koncerty hip-hop/rap, zdobędziesz je w 100% legalnie u naszych przyjaciół z Biletomat.pl
Wywiad
Małpa: „Moja żona ma tatuaż z okładką płyty Łony” – wywiad
W rozmowie z Małpą padają także ksywki Otschodzi i Lil Konona.
Z okazji pojawienia się na rynku winylowej wersji kultowego albumu „Kilka numerów o czymś”, spotkaliśmy się z Małpą z Warszawie, żeby porozmawiać o jego debiucie, który w większości został napisany we Włoszech.
Chociaż Małpa nigdy tego nie ujawniał, nasza redakcyjna koleżanka opowiedziała podczas rozmowy pewną anegdotę związaną z żoną rapera, która posiada tatuaż z Łoną. – Ma kilka rapowych tatuaży – przyznał raper w rozmowie z Luizą Di Felici. Więcej na ten temat w poniższej rozmowie.
Poruszone wątki w wywiadzie:
- „Kilka numerów o czymś” powstało we Włoszech na Erasmusie.
- Czy Małpa inspirował się włoskimi artystami?
- Lil Konon i jego zakola
- Otsochodzi kupuje winyl za 12 tys. zł
- Praca na stacji benzynowej
- Dlaczego Małpa zniknął na 6 lat?
Jeśli szukasz biletów na koncerty hip-hop/rap, zdobędziesz je w 100% legalnie u naszych przyjaciół z Biletomat.pl
Wywiad
Feno: „Young Leosia i Bambi to grzeczna muzyka, która trafia do dzieci” – wywiad
Jak i kiedy modli się Edzio, Pikers GOAT, Grande Connection i monetyzacja konfliktów freakfightami.
Nasza rozmowa z Feno to przede wszystkim tematy rapowe. Czy kobiecy rap w Polsce jest dobry? Tutaj raper wspomina o Bambi, Young Leosi i Oliwce Brazil.
– Mamy Young Leosię i Bambi. To są takie najpotężniejsze postacie. To jest taka grzeczna muzyka, która trafia do dzieci. Sanah i Julka Żugaj to ten sam case – mówi Feno w rozmowie z Oskarem Brzostowskim dla GlamRap.pl.
– Mi rap się kojarzy z lekkim sk***ysyństwem. I takiej damskiej postaci jak Cardi B nie ma. No jest Oliwka i ma te skillsy, ale ewidentnie też jakieś problemy wizerunkowe. Żyjemy w post katolickim kraju, w którym nie ma akceptacji na jakieś jechanie w stylu Oliwki Brazil i obciąganie ku**sów – dodaje.
W rozmowie ponadto:
- Feno spotyka dwie małe dziewczynki, które są fankami Bambi
- Co myśli o Grande Connection
- Jak i kiedy modli się Edzio
- Kacper HTA i monetyzacja konfliktu freakfightami
- 10 tys. pomysłów Sebastiana Fabijańskiego
- Pikers to GOAT
- Najbardziej klimatyczny festiwal rapowy
Jeśli szukasz biletów na koncerty hip-hop/rap, zdobędziesz je w 100% legalnie u naszych przyjaciół z Biletomat.pl
Wywiad
Mamy dość technicznego rapu? Koro: „Eripe, Tomb czy Golin wyczerpali tę formułę” – wywiad
Koro mówi o Young Leosi, Bambi, Grande Connection, Szpaku, White Widow i Taazym.
Podczas naszej rozmowy z Koro poruszyliśmy ciekawy wątek kalkulacji i warsztatu w polskim rapie. Czy w dzisiejszych czasach odbiorcy nie chcą słuchać już przekminionych wersów czy liczyć podwójnych i potrójnych rymów?
Koro „To nie rap się zmienia”
Jak twierdzi Koro, to nie rap się zmienia. – To raperzy zaczęli robić inny rodzaj muzyki. To nie chodzi o to, że rap się rozwija, bo on ma proste korzenie i prostą definicję, tylko ludzie otwierają się na coraz więcej rzeczy. W każdą stronę ta granica się przesuwa – mówi Koro w rozmowie z Oskarem Brzostowskim dla GlamRap.pl.
Nie chcemy już słuchać rapu dobrego warsztatowo?
W większości wypadków rap odbił w stronę popu, śpiewanych refrenów i autotune’a. Bardzo nieliczni robią jeszcze rap stawiający na technikę.
– Dzisiaj młodzi raperzy nie muszą być dobrzy warsztatowo. Tacy gracze jak Eripe, Tomb, Quebo, Golin i jeszcze mógłbym wymienić parę ksywek, wyczerpali na tyle tę formułę, że ludzie mają dość. Żyjemy w takich czasach TikTokowych i przebodźcowanych, że ta muzyka ma być takim głaskaniem psychiki, żeby się wyluzować, a nie rozkminiać o co chodziło – twierdzi Koro. Czy to dobrze czy źle? Wśród fanów możemy dostrzec dwa główne obozy. Pierwszy, który krytykuje większość rzeczy wychodzących od młodych twórców i drugi, który jest zafascynowany każdym kawałkiem, którego głównym zadaniem jest wpaść w viral i największą rotację.
W poniższej rozmowie poruszyliśmy takie wątki jak: Young Leosia i Bambi nagrywają w szafie, działalność Grande Connection, dissy i beefy się nie kalkulują, konflikt Szpaka i White Widow, Taazy objawieniem freakfightów, co z walką na Fame MMA, a także, kiedy nowa płyta.
Jeśli szukasz biletów na koncerty hip-hop/rap, zdobędziesz je w 100% legalnie u naszych przyjaciół z Biletomat.pl
Wywiad
Pueblos (Bitwa o Południe): „Żyję z freestyle’u, to moje główne źródło utrzymania” – wywiad
Rozmawiamy z organizatorem Bitwy o Południe.
Wybraliśmy się na BOP9, gdzie mieliśmy zrobić relacje z wydarzenia, ale jak to z freestylem – zamiast relacji przeprowadziliśmy kilka mocnych wywiadów. Na pierwszy ogień rozmowa z Pueblosem – organizatorem Bitwy o Południe.
– Randomowi ludzie boją się BOP-u i boją się wystąpić. Wiedzą, że można się bardzo łatwo zbłaźnić, jak np. wchodzący teraz bez koszulki Syn Młynarza z flagą Kiribati – mówi w rozmowie z Oskarem Brzostowskim dla GlamRap.pl Pueblos.
Organizator Bitwy o Południe ujawnił przed naszymi kamerami m.in., że jako jedna z nielicznych osób, a może nawet jedyna utrzymuje się z organizowania bitew freestyle’owych. – To moje główne źródło utrzymania – przyznaje.
Z Pueblosem porozmawialiśmy m.in. o aktualnej sytuacji BOP-u i WBW i najbardziej przyszłościowych zawodnikach, którzy jeszcze namieszają we freestyle’u.
Jeśli szukasz biletów na koncerty hip-hop/rap, zdobędziesz je w 100% legalnie u naszych przyjaciół z Biletomat.pl
Tym razem przed naszymi kamerami zasiadł Sarius, z którym w ponad godzinnym wywiadzie poruszyliśmy mnóstwo tematów, także ten jeden z najbardziej grzejących, czyli niesnaski z Żabsonem.
Kilka tygodni temu między Sariusem z Żabsonem doszło do małego konfliktu, który miał zostać nie do końca zrozumiany przez słuchaczy. Sarius zdecydował się szczegółowo opisać, o co chodziło i dlaczego Żabson miał u niego dług.
Ponadto szef Antihype ujawnił, czy żałuje, że sytuacja z Gibbsem lub Deysem tak się potoczyły.
Jeśli szukasz biletów na koncerty hip-hop/rap, zdobędziesz je w 100% legalnie u naszych przyjaciół z Biletomat.pl
-
News2 dni temu
Kali o powrocie Quebonafide: „Błagajcie go na kolanach…”
-
News3 dni temu
Ostatni koncert Quebonafide – wyciekła dokładna data
-
teledysk5 dni temu
Oliwka Brazil: „Dziewczyny z branży mają chcice jak zwierzęta”
-
News2 dni temu
Quebonafide: „Sfingowałem swoją muzyczną śmierć”
-
News22 godziny temu
Sokół kłania się Quebonafide
-
News3 dni temu
Zwrotka podziemnego rapera robi furorę 3 lata po premierze
-
News4 dni temu
Bonus RPK: „Na tym mikrofonie Gabi nagrała diss na Chadę”
-
News4 dni temu
Malik płaci za zwrotki? Raper ujawnia, jak pozyskuje topowych raperów