News
Polskie utwory Sentino znikają z Youtube. Raper szybko reaguje
Step Records spełnia obietnicę i wyciąga konsekwencje wobec Alvareza?
Dzisiaj na Spotify pojawił się nowy, polskojęzyczny album Sentino „Czary Mary”, który był przez rapera promowany od kilku tygodni. Tymczasem z Youtube znikają jego polskie klipy, a ze Spotify został usunięty album „ZL3”. Jest to prawdopodobnie efekt działań wytwórni Step Records, która po atakach Sentino poinformowała, że zamierza wyciągnąć wobec niego konsekwencje związane z niedotrzymaniem kontraktu.
Sentino vs Step Records
– Jesteśmy zmuszeni do rozpoczęcia egzekwowania zapisów z umowy, co poskutkuje przykrymi dla Alvareza konsekwencjami. – informowała wczoraj wytwórnia.
Sentino odpierał te zarzuty twierdząc, że wywiązał się z umowy.
– Ja de facto się wywiązałem. Było powiedziane, że do każdej płyty mają być dwa teledyski. Zrobiliście dwa klipy i mogliście wypuścić reedycję z 10 nowymi numerami. Rok później dostarczyłem „Zabójstwo Liryczne 3”, zrobiłem dwa single, za które zapłaciłem z własnej kieszeni.
– Nie chcecie wypuszczać tego fizycznie, żebym nie mógł się wywiązać z umowy. Pod pretekstem wstawienia dzwonków na mój Youtube dostaliście dostęp do mojego Youtube, pod który podczepiliście swój Adsense. Daliście mi do ręki 35 tysięcy złotych, zainwestowaliście 10 tysięcy złotych w dwa teledyski: „Czarna chmura” i „Tatuażyk”. – tłumaczył wczoraj raper.
Polskie kawałki Sentino znikają z Youtube i Spotify
Z oficjalnego kanału Sentino na Youtube zniknęły wszystkie jego polskojęzyczne nagrania. Stoi za tym prawdopodobnie wytwórnia Step Records, bo raper natychmiast zareagował na to tworząc nowy kanał na Youtube Sicarios, na który wrzucił klip „Tatuażyk”, ale po chwili teledysk został zdjęty przez opolską wytwórnię.
– Ten film zawiera treść od partnera steprecordspl, który zablokował go na mocy praw autorskich.
Ponadto ze Spotify zniknął cały album „Zabójstwo Liryczne 3.0”. Raper przyznaje, ze ma także obawy, że jego nowa płyta „Czary Mary” również może zostać zablokowana.
News
Modelki biorą nawet 90 tys. zł za koncert. Tyle samorządy płacą z publicznych pieniędzy
Ćwierć miliona za trzy występy? Płaci podatnik.
W czasie, gdy trwa dyskusja o horrendalnych pensjach lekarzy, uwagę zwracają również honoraria artystów. Ujawnione stawki pokazują, że za jeden koncert zespołu Modelki samorządy płacą nawet prawie 90 tys. zł brutto.
Blisko 90 tysięcy za jeden występ
Dzięki dostępowi do informacji publicznej poznaliśmy kwoty, jakie samorządy przeznaczyły na koncerty zespołu Modelki podczas tegorocznych dni miast. W zależności od wydarzenia koszt organizacji występu wynosił od niespełna 80 do blisko 90 tys. zł brutto.
Stawki Modelek za koncerty
- Urząd Miejski w Solcu Kujawskim (Dni Solca 2026) – 89 790,00 zł brutto.
- Centrum Sztuki w Oławie (Dni Koguta 2026) – 86 100,00 zł brutto.
- MOKiS Bielawa (Dni Bielawy 2026) – około 79 950,00 zł brutto.
Łącznie na zaledwie trzy koncerty przeznaczono z publicznych środków ponad 250 tys. zł.
Ćwierć miliona za trzy koncerty
Stawki koncertowe Modelek ujawnił użytkownik X-a – Podatnik Rzeczypospolitej.
– Modelki biorą za koncert nawet ponad 89 tysięcy złotych. Z naszych podatków. Takie pieniądze za możliwość zobaczenia jak trzy skąpo ubrane dziewuchy kręcą tyłkami oraz usłyszenia jak wyją do autotune (taki efekt który „czyści fałsze”) – skomentował.



Industry plant, który ma zarabiać
Modelki to trio tworzone przez Urszulę Kowalską, Agnieszkę Nowakowską i Zuzannę Fijak. Zespół zadebiutował stosunkowo niedawno, a w branży często określany jest mianem industry plantu, czyli projektu stworzonego i rozwijanego przez osoby stojące za jego zapleczem biznesowym.
Patrząc na wysokość honorariów oraz liczbę koncertów, przedsięwzięcie okazało się finansowym sukcesem. Mimo krótkiego stażu na rynku grupa inkasuje kwoty, o których wielu wykonawców z dużo dłuższym dorobkiem i rozpoznawalnością może jedynie pomarzyć.
Takie kwoty są też szokujące ze względu na zarzuty wobec Modelek, że grają z playbacku.
News
Akta Notoriousa trafiły do sprawy Tupaca. Obrona mówi o sabotażu
Kilka tysięcy stron akt. Obrona oskarżonego jest wściekła.
Proces Keefe D w sprawie zabójstwa Tupaca ma ruszyć 10 sierpnia, ale jeszcze przed rozpoczęciem rozprawy na sali sądowej trwa zacięta walka o to, jakie materiały będą mogły zostać przedstawione ławie przysięgłych.
Obrona oskarżonego domaga się wyłączenia z materiału dowodowego zarówno policyjnych przesłuchań, jak i książki Compton Street Legend. Zdaniem prawników Keefe D miał zawarte z policją w Los Angeles porozumienie, zgodnie z którym wszystkie wypowiedzi złożone podczas przesłuchań miały pozostać poza oficjalnym materiałem procesowym. Według nich taka ochrona obejmuje również treści zawarte w autobiografii.
Książka może okazać się największym problemem
Prokuratura ma jednak zupełnie inne stanowisko. Śledczy przekonują, że publikacja książki przekreśliła wcześniejsze ustalenia z LAPD, dlatego zarówno jej treść, jak i wcześniejsze wypowiedzi Keefe D mogą zostać wykorzystane podczas procesu.
To właśnie ta publikacja kilka lat temu ponownie skierowała uwagę śledczych na sprawę zabójstwa Tupaca. W efekcie ruszyło nowe dochodzenie, które doprowadziło do zatrzymania Keefe D w 2023 roku.
Jeżeli sąd dopuści te materiały jako dowody, sytuacja oskarżonego może znacząco się skomplikować.
Akta Biggiego w procesie Tupaca
Podczas wtorkowego posiedzenia prawnicy Keefe D oskarżyli prokuraturę o celowe utrudnianie pracy obrony. Według nich śledczy przekazali około czterech tysięcy stron dokumentów dotyczących śmierci Biggie Smallsa.
Prokuratura uważa, że oba zabójstwa mogą być ze sobą powiązane, dlatego materiały mają znaczenie dla sprawy. Obrona odpowiada jednak, że nie ma wystarczająco dużo czasu, by przeanalizować tak obszerną dokumentację i odpowiednio się do niej odnieść.
Kolejna rozprawa już za kilka dni
Keefe D ponownie pojawi się w sądzie 30 czerwca. Wtedy powinno zapaść rozstrzygnięcie dotyczące tego, czy książka oraz policyjne przesłuchania zostaną dopuszczone jako materiał dowodowy. Ta decyzja może mieć ogromny wpływ na dalszy przebieg jednego z najgłośniejszych procesów w historii amerykańskiego hip-hopu.
News
XXL Freshman 2026 – te ksywki mają przejąć amerykański rap
XXL wskazało największe młode talenty.
XXL zaprezentowało Freshman Class 2026, czyli coroczne zestawienie najbardziej obiecujących nowych twórców w amerykańskim rapie.
Freshman Class ponownie dzieli fanów
Publikacja Freshman Class od magazynu XXL od lat jest jednym z najbardziej wyczekiwanych momentów w amerykańskim hip-hopie. Od pierwszej edycji lista budzi skrajne emocje. Jedni chwalą wybory redakcji, inni zarzucają pomijanie konkretnych ksywek.
Od kilku lat pojawiają się również głosy krytyki dotyczące mniejszej liczby kultowych cypherów oraz coraz rzadszej obecności raperów stawiających przede wszystkim na technikę i klasyczne umiejętności.
Kto trafił do Freshman Class 2026?
Tegoroczne zestawienie stawia na bardzo różnorodne brzmienia. Obok reprezentantów undergroundu i hyperpopu pojawili się twórcy, którzy zdobyli rozpoznawalność dzięki viralowym numerom i aktywności w sieci.
Na liście znaleźli się także artyści wspierani przez środowisko Kendricka Lamara i TDE. Wśród wyróżnionych nie zabrakło również Sosocamo oraz Milesa Minnicka, który zajął ostatnie, dziesiąte miejsce wybrane w głosowaniu fanów.
XXL Freshman Class 2026
- YKNIECE
- Slayr
- Sosocamo
- Belly Gang Kushington
- Trim
- Miles Minnick
- Skrilla
- Hurricane Wisdom
- La Reezy
- Trap Dickey
- Chris Patrick
- Babyfxce E
XXL tradycyjnie nie kończy projektu na samej publikacji listy. W najbliższych dniach i tygodniach magazyn będzie udostępniał freestyle oraz cyphery z udziałem tegorocznych Freshmanów.
🎉 THE FRESHMAN CLASS IS HERE 🎉
— XXL Magazine (@XXL) June 24, 2026
⭐ Born Ready ⭐
Twelve artists. One cover. The next era of hip-hop starts now.🔥
Meet the 2026 XXL Freshman Class. ⬇️https://t.co/vtqYX7run3 #XXLFreshman pic.twitter.com/AMJst2g9kK
News
Jaś Kapela ocenił kontrowersyjny występ Sokoła w Gdańsku
Po występie rapera, Kapela ma nadzieję na karierę w branży.
Koncert Dawida Podsiadło z gościnnym udziałem Sokoła jest jednym z najgłośniej komentowanych tematów muzycznych ostatnich dni w Polsce. Swoje krytyczne 3 grosze na ten temat dorzucił Jaś Kapela.
Sokół od jakiegoś czasu postawił sobie porzeczkę ciut wyżej niż w czasach, gdy budował swoją pozycję artystyczną i zamiast rapować pod bity z puszki, zaczął wykorzystywać na koncertach żywe instrumenty. Tym samym dołączył do grona kolegów ze sceny korzystających z tego już wiele lat wcześniej, jak chociażby Eldo, Afro Kolektyw, czy też mocno zapomniany pionier kieleckiego rapu K.A.S.A., który zaczął nawijać za majkiem jeszcze przed Liroyem, a później skręcił w popową ścieżkę.
Instrumentarium pojawiło się też w trakcie sobotniego koncertu Dawida Podsiadło z gościnką Sokoła. Jednakże Narrator wypadł tam dość niegramotnie i wyglądał na zagubionego. Czy zjadła go presja pełnego stadionu, czy raczej to brak przygotowania sprawił, że zaprezentował się jakby do recytacji został zwerbowany przypadkowo chwilę wcześniej z ulicy i słyszał „Świadomy sen” po raz pierwszy w życiu? Szpilę raperowi wbił przy tej okazji Jaś Kapela, który jednym wpisem na X wykręcił więcej wyświetleń niż wszystkie teledyski nowego projektu Sokoła, Fostera, Kukona i Magiery razem wzięte.
– Pocieszająca jest świadomość, że Wojtek Sokół na żywo śpiewa nie lepiej ode mnie xd i też potrzebuje promptera, że pamiętać własne teksty XD jest dla mnie nadzieją na karierę w branży muzycznej XD – napisał.
Pocieszająca jest świadomość, że Wojtek Sokół na żywo śpiewa nie lepiej ode mnie xd i też potrzebuje promptera, że pamiętać własne teksty XD jest dla mnie nadzieją na karierę w branży muzycznej XD pic.twitter.com/2dfZUI5m5I
— Jaś Kapela (@JasKapela) June 23, 2026
News
Ojciec Maty o Trzaskowskim: „Nieosiągalny dla innych ludzi”
Marcin Matczak pokrętnie tłumaczy porażkę Trzaskowskiego.
Rafał Trzaskowski nie ma teraz dobrego czasu, bo pod jego adresem pojawiają się poważne oskarżenia o brak interwencji w Szpitalu Południowym, który mu podlega. Tymczasem Marcin Matczak pojawił się w podcaście Żurnalisty i poruszył temat prezydenta Warszawy oraz osób, które nie oddały na niego głosu.
Ojciec Maty przedstawił swoją teorię dotyczącą odbioru byłego kandydata na prezydenta przez część społeczeństwa. Według profesora problemem może być wizerunek człowieka, który dla wielu wydaje się zbyt odległy od codziennych realiów przeciętnego wyborcy.
– Pan Rafał Trzaskowski to człowiek wyizolowany z normalnego społeczeństwa. Człowiek mówiący językami obcymi na poziomie nieosiągalnym dla innych ludzi. Siedzący przed biblioteką swoją, na którą jak ludzie patrzą, to mówią: Boże, ja nigdy tylu książek nie widziałem, więc prawdopodobnie jestem głupszy. W sposób naturalny uruchamia się wtedy u niektórych jakiś resentyment i niechęć.
‼️MOCNE‼️
— Marek Kuna (@Marek_Kuna_) June 23, 2026
MATERIAŁ OBOWIĄZKOWY‼️
Fragment informacji o sytuacji w Szpitalu Południowym, którą otrzymał Trzaskowski‼️
GRUBO‼️ pic.twitter.com/YcHn3i1p9y
Przy okazji warto przypomnieć, że sam Mata od dłuższego czasu bawi się politykę wokół swojej osoby. Hasło „Mata 2040” regularnie wraca wśród jego fanów, którzy żartobliwie widzą rapera w roli przyszłego prezydenta Polski. Cóż, Jacek Murański też ma plany polityczne i chce zostać senatorem w 2027 roku.

-
News3 dni temuDziwne zachowanie Sokoła na koncercie w Gdańsku wywołało falę spekulacji
-
News2 dni temuPolak, który trafił na europejskie listy
-
News2 dni temuDJ Buhh znów chce pieniędzy i chyba je dostanie
-
News1 dzień temuJaś Kapela ocenił kontrowersyjny występ Sokoła w Gdańsku
-
News9 godzin temuWiz Khalifa odwołał trasę, bo chcą go aresztować w Europie
-
teledysk3 dni temuNowy Polak jara jak Snoop Dogg
-
News1 dzień temuOjciec Maty o Trzaskowskim: „Nieosiągalny dla innych ludzi”
-
News1 dzień temuMalik Montana pochwalił się 3 swoich dzieci. „Chcę przynajmniej siódemkę”