Sprawdź nas też tutaj

Felieton

Rap w szkołach, na uczelniach, w bibliotekach |FELIETON

Opublikowany

 

Ostatnio świat obiegła niezwykła informacja o tym, iż w książce do muzyki dla szóstoklasistów pojawił się fragment utworu O.S.T.R’a pod tytułem „O robieniu bitów”. Fajna sprawa, według poleceń podręcznika dzieci mają przesłuchać piosenkę, zapoznać się z jej tekstem i odpowiedzieć na parę pytań dotyczących sztuki robienia bitów oraz języka, jakim posługuje się O.S.T.R. Bomba. Tyle że, kto w ogóle czyta podręcznik do muzyki? Który nauczyciel trudzi się, by takowy z dzieciakami przerabiać? Podejrzewam, że niemalże żaden i przyznam Wam się szczerze, że mnie osobiście news o pojawieniu się Ostrego w tym podręczniku skłonił do nieco innej refleksji. Mianowicie o miejscu rapu w szeroko pojętym dyskursie naukowym, o jego społecznych i kulturowych walorach oraz świadectwach, które zdają się być w Polsce niemal zupełnie pomijane.

Hip hop nie doczekał się w naszym kraju wielu naukowych publikacji. Przygotowując prace i raporty na studia, musiałem czerpać z ledwie paru słabo kojarzonych tytułów, w których zresztą- bez obrazy dla ich autorów- zbyt wiele ciekawego nie znalazłem. A przecież już sam rap to temat rzeka. Na podstawie hip hopowych tekstów można by spokojnie analizować nie tylko całą gamę zjawisk zachodzących na płaszczyźnie językowej, ale też aspekty związane z rodzimą kulturą, polityką czy chociażby ze zmianami społecznymi zachodzącymi po transformacji ustrojowej. I można by na podstawie takich analiz prowadzić szkolne zajęcia. Serio. O zabawie językiem i najróżniejszych figurach stylistycznych uczylibyśmy się od Łony, o patriotyzmie od Ostrego i Eldoki, a wykłady na temat najnowszej historii Polski prowadzone byłyby na podstawie tekstów Rych Peji…Nic tylko zapierdalać do szkoły.

 

Oczywiście trochę się zgrywam. W życiu bym nie chciał, by moje dzieci, poruszając w szkole tematykę miłości w pierwszej kolejności zamiast wierszy Szymborskiej i Leśmiana czytały teksty Onara bądź Zeusa. Ciągle jestem też zdania, że otaczającą nas szarą rzeczywistość i cierpienie odrobinę lepiej kojarzyć z Różewiczem aniżeli przykładowo z Biszem czy Miuoshem. A polskość? Patriotyzm? Jeśli ktoś myśli, że zamiast Mickiewicza dzieciaki powinny przerabiać na lekcjach „Nie pytaj mnie o nią” Eldoki (tak, słyszałem i czytałem takie głosy) powinien jak najszybciej uskutecznić zajebanie solidnego barana w ścianę. Zresztą to o czym teraz piszę to jakaś kompletna abstrakcja- chodziło mi tylko o uwidocznieniem Wam, że nie jestem doszczętnie pojebany. Nie miałbym natomiast nic przeciwko temu, by utwory rapowe (jak również inne współczesne teksty muzyczne) pełniły w szkołach rolę chociażby epizodyczną- by okazyjnie przyrównywać ich formę oraz treść do klasyki oraz by czerpać z nich wiedzę na temat tego, jak wyglądają współczesne problemy i zagadnienia społeczne oczami oraz piórem artystów XXI wieku. Bez obrazy dla poetów czy prozaików, ale dziś (niestety) już niemal nikt ich w Polsce nie czyta. Według przeprowadzonych przed rokiem badań przez TNS Polska ponad 60% naszych rodaków przez ostatnie 12 miesięcy nie widziało na oczy choćby linijki książki bądź wiersza. Nie trudno zgadnąć też, że wyniki te wyglądają jeszcze gorzej, jeśli przyjrzymy się tylko i wyłącznie ludziom młodym. Oni natomiast (choć przyznaje, że nie mogłem znaleźć na to dowodu w badaniach) bardzo często, nieraz wręcz nałogowo sięgają chociażby po teksty rapowe. I choć jest to po pierwsze wyraz ich lenistwa i ignorancji, to co za tym idzie także zmieniających się przyzwyczajeń oraz kultury. Gdy za przykładowe 15 lat do szkoły trafi mój dzieciak, serio chciałbym by obok poznawania oczywistej klasyki miał okazję zaznajomić się z precyzyjnie wyselekcjonowanymi utworami literackimi, które w czasach dorastania były rzeczywiście najbliższe mojemu pokoleniu.

 

Jednak by w ogóle mogło się tak stać, zacząć należy od podstaw- od zainteresowania oraz pracy naukowców i badaczy, którzy od zawsze traktują hip hopową kulturę oraz rap mocno po macoszemu. Co by w końcu mogli osiągnąć i stworzyć nazywani przez (z pełną świadomością używam tego określenia) wielkiej klasy głupka i ignoranta dr. Mieczysława Pęczaka następcami proletariackich chuliganów pierwsi polscy hip hopowcy? W końcu to ludzie bez wykształcenia i perspektyw, których jedynym życiowym zajęciem jest „zakłócanie swym chamstwem i agresją spokojnego życia poczciwych obywateli”…

 

Otóż na przekór wszelkim tezom cenionego socjologa prekursorzy rodzimego rapu przenieśli na polski grunt niezwykle bogatą formę artystycznego wyrazu, która już dziś zasługuje na spore zainteresowanie językoznawców czy socjologów. I myślę, że w końcu je sobie zaskarbi. Naukowo- badawcze pokolenie Pęczaka powoli odchodzi w niepamięć, a tytuły magistrów i doktorów zaczynają otrzymywać ludzie, którzy z rapem mieli swoim życiu bezpośredni kontakt, którzy zwyczajnie wiedzą, że powstałe w jego formie utwory literackie są warte badań oraz analiz, a co za tym idzie także trafiania do prac i książek o charakterze naukowym. To jest pierwszy punkt, od którego wszystko musi się zacząć. Gdy rap pojawi się na półkach w bibliotekach, będzie można myśleć o wykorzystywaniu go na zajęciach uniwersyteckich i umieszczaniu w szkolnych podręcznikach. W innym razie dalej będziemy zmuszeni podniecać się pojawieniem się O.S.T.R’a w nieczytanej przez nikogo książce do muzyki oraz występowaniem w pozostałych podręcznikach paru przypadkowo dobranych innych tekstów rapowych, które, wierzcie mi, na swoich zajęciach każdy z nauczycieli omijać będzie szerokim łukiem…

 

A na koniec napomknę tylko, że jest w tym wszystkim jeszcze jeden mały haczyk. Polskie szkolnictwo to gówno. To, że ja miałem szczęście chodzić do szkół, gdzieś ktoś serio chciał mnie zainteresować prozą Gombrowicza i poezją Miłosza, nie znaczy, że taka możliwość tyczy się choćby małego procenta moich rówieśników. Tak więc między bajki możecie włożyć sobie moje marzenia o cudownej edukacji, w której ciekawe świata dzieciaki przyrównują wraz z żądnym nauczenia ich czegokolwiek profesorem najwybitniejsze teksty polskich raperów do klasyków poezji sprzed lat. Mając ostatnio sporo kontaktu z 12-letnim chłopcem, który uczęszcza do przeciętnej warszawskiej podstawówki, przeszło mi nawet przez myśl, że chyba kurwa rzeczywiście najlepsze, co mogłoby go spotkać, to zachłyśnięcie się muzyką Białasa, pierdolenie tego, co gadają mu w szkole i znalezienie w życiu swojej własnej, zupełnie niezależnej od niej pasji. Nie wiem, jak dla Was, ale dla mnie to mocno smutna refleksja. W ogóle myślę, że sytuacja, w której rap przyciągałby dzieciaków do szkoły, zamiast ich od niej odciągać jest na tę chwilę delikatnie mówiąc wysoce abstrakcyjna. Szkoda.

 
16 komentarzy

16
Dodaj komentarz

1500
najnowszy najstarszy oceniany
ODBYT PEDAŁA

DZISIEJSZY RAP TO GÓWNO DLA GIMBÓW
WIĘCEJ POZERÓW NIŻ RAPERÓW

heejtt

A ty zydku pierdolony w dupe turnauku znowu o balasie…. wypierdalaj monotematyczny cwelu

BargatyAniol

[img]https://oi57.tinypic.com/23kdcnp.jpg[/img]

heejtt

‚przeszło mi nawet przez myśl, że chyba kurwa rzeczywiście najlepsze, co mogłoby go spotkać, to zachłyśnięcie się muzyką Białasa’

Jestes kurwo najgorsza, nie zdziwilbym sie gsyby ten turau zydoski to sam balas ewentuslnie soral

ObozowyKapo

A W KOŚCIELE TO CO? GIPS?

edondosdoe

DOBRY ZIOM KOMPUTER NAPRAWI CI KOMPUTER
https://i.freegifmaker.me/1/4/7/8/0/1/1478019986156903.gif

sfff

Tekst brzmi jakby go pisał zazdrosny Mes, o to że to nie jego wzięli do książki

LYLYLY GANG

[youtube]https://www.youtube.com/watch?v=2DR-uBjR7PQ[/youtube]

cydży

MOŻE JESZCZE W MOPSACH,MOPRACH, GMINNYCH OŚRODKACH ZDROWIA,KOŚCIOŁACH. GDZIE WY BIEDNE CEBULAKI JESZCZE HIPHOP UMIEŚCICIE. CO ZA ŻENADA.

BB

Ja na maturze, kiedy jeszcze były prace do przygotowania, wybrałem temat o języku hiphopowców w ich piosenkach byłem jeszcze ortodoksyjnym słuchaczem). Z perspektyw czasu uważam to za błąd. Panie polonistyki już na początku uwazały mnie za durnia i podeszły do tego tak na odpierdol, nie wykazując ani odrobiny zainteresowania. Dostałem 70%. Troszkę byłem zawiedziony bo uważałem, że świetny temat i świetna praca, której poświęciłem sporo czasu ale gdybym miał wybierać jeszcze raz to nie zdecydowałbym się na taką tematykę.

truskul_alert

MOJE ZDANIE JEST TAKIE ŻE JAK JUŻ KAŻĄ CI PO ILEŚ GODZIN SIEDZIEĆ W TEJ SZKOLE TO TRZEBA WYNIEŚĆ Z NIEJ COŚ WIĘCEJ PRÓCZ KRZESEŁ I ŁAWEK

A AKURAT POZNANIE, CHOĆBY POBIEŻNE, KLASYKI POEZJI POZWALA DOKONYWAĆ W GŁOWIE PEWNEJ ANALIZY KAWAŁKÓW RAPOWYCH, I WYBIERANIE TYCH KTÓRE MAJĄ JAKIŚ OGARNIĘTY PRZEKAZ

WTF?

Rap w szkole? Moze ale na pewno nie kurwa polski XDDDDDDDDDDD

miras x

[youtube]https://www.youtube.com/watch?v=mRffR4YKtK4[/youtube]

Człowiek_dobry

Mirosław Pęczak, nie Mieczysław, matole.

PRAWDZIWY

kiedy ja słuchałem rapu w szkole to nie było mody takiej

Dziewczyna z osiedla

O.S.T.R ma utwory,w których są ciekawe przenośnie, odpowiednio dobrane słowa.Ogólnie mają one sens! Ale jakby dzieci miały analizować i interpretować utwory np.Zbuku czy o zgrozo Reto to byłoby to cholernie głupie

Popularne