Felieton
ROZKMINA: Beef is Beef (cz.1)

Konflikty będące nieodłączną częścią życia codziennego, mają szczególną, bo artystyczną formę w świecie muzyki Hip-Hopowej, gdzie wykonawcy toczą ze sobą spory poprzez utwory muzyczne. Słowo Diss wywodzi się z angielskiego słowa Disrespect, oznaczającego Zniewagę. Raperzy najczęściej obrażają samych siebie, chociaż zdarza się im znieważyć bliską oponentowi osobę, swoją była dziewczynę, itd. Sposobów, na jakie można tego dokonać jest cała masa – począwszy od zwyczajnego nazwymyślania, przez kompromitujące parodiowanie czyjejś osoby, aż po błyskotliwe spuentowanie jej cech w wersie (tzw. punchline). Gdy osoba zbesztana z błotem odpowie agresorowi własnym utworem – można mówić o Beefie (ang. Sprzeczka), muzycznej kłótni. Świat Polskiego rapu obfituje w tego rodzaju wydarzenia, i zazwyczaj wywołują one w słuchaczach duże emocje. Zapraszam do przyjrzenia się najciekawszym z nich.
Bodajże pierwszym polskim dissem był numer ”Anty” nagrany Przez Nagły atak Spawacza wespół z Peją, zamieszczony na debiutanckim, wydanym w 1995 roku pod tym samym tytułem mini albumie grupy. Utwór nie zawierał w swojej warstwie tekstowej żadnych wyrafinowanych punchline’ow – Liroy został w nim zwyczajnie nawyzywany. Liczba słów uważanych powszechnie za obelżywe w tej kilkuminutowej piosence wyniosła ponad 70, co było, jak mniemam, czynnikiem decydującym o fenomenie tego utworu, który z miejsca stał się kultowy i rozsławił NAS oraz Peję. O popularności piosenki może doskonale świadczyć fakt, że 10 tysięcy sztuk fizycznego wydania materiału rozeszło się na pniu.
O małżonce kieleckiego rapera zarapowano: ”Twoja żona kurwa jest jebaną penerą/Ciągnie chuja wszystkim poznańskim gangsterom”. Grożono śmiercią jego bliskim: ”Ty jebany chuju ty jebany skurwysynu/Za tę profanację które odpierdalasz/Spotka cię solidna kurwa kara/Spalimy ci chałupę rozjebiemy twoją żonę/Zabijemy ci dziecko i zgwałcimy siorę”. Dostało się nawet rodzicom Liroya: ”Twój ojciec pener twoja matka kurwa/Cała twoja ekipa wpierdala gówna”.
23 listopada 1996 roku Liroy wydał mini album ”Bafangoo! Część 1”, na znacznej części składającej się na niego materiału odnosząc się do zaczepek ze strony Nagłego Ataku spawacza oraz Peji. W tytułowym utworze raper określa się ”Typem skurwysyna którego kocha nienawidzieć”. Nagły Atak Spawacza odpowiedział kieleckiemu MC utworem ”ANTY 2”, który nie zdobył jednak popularności i uznania równych temu, z jakim przyjęto pierwszy diss. Slums Attack również skierowało jeszcze jeden diss w stronę Liroya – utwór ”Modus Operandi” z minialbumu ”Mordercy” (1996). Tekst piosenki był wulgarny w stopniu zbliżonym do liryki ”Anty”. Peja wspominał po latach w utworze ”Czas Hardcoru”, że gościnny występ w tym hańbiącym kieleckiego rapera utworze był mu częściową przepustką do rozpoczęcia działalności w branży muzycznej: ”1996 podpisałem pierwszy kontrakt/Pomogła mi z pewnością z Anty Liroya zwrotka/Poprawka to był Anty i słuchała cała Polska”. Pomimo tego, jak Poznański raper natarł na Liroya, ten jako jeden z nielicznych wstawił się za nim podczas afery spowodowanej nawoływaniem przez poznaniaka do linczu na jednym z uczestników koncertu w Zielonej Górze 12 września 2009 roku, który obraził go wystawiając w górę środkowy palec.
Liroy powiedział wtedy: ”Ktoś idąc na koncert i wyciągając palec, prowokując pewne sytuacje musi się liczyć z tym, że to się może dla niego źle skończyć. Jeżeli ktoś chce (…) starać się z siebie robić ulicznika, a w zamian za to udawać że nie jest, no to co to jest? (…) On z jednej strony chciał być kozakiem, a z drugiej strony dostał wpiernicz, a teraz całą sytuację odwraca się kota ogonem. (…) Ktoś kto przychodzi do mnie do domu i pluje mi w twarz, może się liczyć z tym, że może się to dla niego źle skończyć. (…) Skoro on chciał wejść na ulicę, i się zachować jak na ulicy, no to dostał odpowiedź uliczną.”.
Peja wypowiedział się w mniej więcej tym samym czasie o kieleckim raperze w wywiadzie dla FlashGaduły: ”Stosunków nie mamy żadnych, generalnie przybiliśmy pionę w 2005 roku, W hotelu, oddawaliśmy krew dla młodego Pazury który rozpierdolił się w wypadku. Od razu przeszliśmy do konkretów: ”siema, co tam u Ciebie?”, nie rozkminialiśmy jakiś tam starych historii. Beef nie wynikł z jakiś kurwa specjalnych przekonań z mojej strony, po prostu dograłem się do demówki spawaczy, opierdolić chcieli kogoś na bicie no to generalnie napisałem na kolanie parę tam wersów, i przeszło to do historii tak naprawdę. Potem już podtrzymywałem swoje racje w tym Beefie. Trzeba jednak cokolwiek znaczyć żeby wkraść się w łaski kogoś takiego jak Ice-T, zrobić z nim sztamę, zagrać z nim kilka koncertów. Czy Liroy jest komercyjny? Myślę że rap na dzień dzisiejszy w ogóle nie jest komercyjny, i myślę, ze Liroy zawsze był postacią kontrowersyjną, tudzież barwną, jest opiniotwórczy, zawsze media chętnie sięgają po jego opinię, jest utytułowanym kolesiem jeśli chodzi o sprzedaż płyt, złoto, platyna, pierwszy raper R.P., Nie zamierzam tutaj wchodzić z cukrem tylko dla tego, ze stanął ostatnio po mojej stronie w pewnych sprawach, tylko że ten koleś znakomicie sobie radzi bez sceny Hip-Hop, ale dobrze byłoby, gdyby ukoronowaniem jego kariery były trasy koncertowe które nie są widoczne, i pewnie też w znacznym stopniu się do tego przyczyniłem wyprzedzając o lata świetlne zespoły z innych miast które potem docinały mu, ale poradził sobie wyśmienicie w branży rozrywkowej, tudzież showbiznesie, stanowi przykład na to, jak można zrobić coś z niczego, chłopak z podwórka wszedł na salony.”. Peja odwdzięczył się swemu jakby nie było koledze po fachu, stając po jego stronie kiedy został zdissowany przez Tedego w kawałku ”A.N.T.Y. II”. Peja w utworze ”dureń z TVN” zarapował: ”Pocisnąłeś Liroyowi, a chcesz wbić się na salony?/Już on ci na salonach odpowiednie promo zrobi”.
Bywa, że do Beefu dochodzi na wskutek pomyłki, sytuacji, w której ktoś mylnie weźmie wersy mające wydźwięk ogólny, za takie skierowane do jego osoby. Tak było w przypadku Tedego, który wziął sobie za mocno do serca słowa Onara w nagranym we współpracy z Nowatorem numerze ”Co Jest?” wydanym na albumie Płomień 81 ”Historie Z Sąsiedztwa” (2005). Onar rapował tam bardzo dwuznacznie: ’’Widzę klipy, słyszę hity, słyszę single/Nie chcę lipy, ja pierdolę ich nawijkę/Tych, którzy chcą być bardziej blisko niż u pana Jacka/Tych, którzy na podwórku sępią kiepa/Tych, którzy na podwórku myślą, że są gangsta/A ich flow nie leci tylko kurwa mać pełza”, i dalej: ”Bo bananowy dzieciak chce żyć jak na ulicy/Życie to największy skurwiel, który może cię przeliczyć”, dodając na zakończenie: ”Jeszcze słyszałem, że masz problem z „Weź to poczuj”/Bo mój ziom ruchał twoją dupę i mówiła – weź to poczuj”. Tede zareagował na te słowa wypuszczając luźny utwór pt. ”Zamknij Pysk”, pozbawiony wyjątkowo mocnych punch’y, a Płomień odbił piłeczkę w utworze ”Kiedy Powiem na Osiedlu”.
We wstępie do niego, Onar rzeczowo wyjaśnił Tedemu, że w ”Co Jest?” nie było wersów skierowanych w jego osobę, zapewniając, ze gdyby miał coś do niego, z cała pewnością użyłby jego ksywy. Określił również rzeczoną piosenkę jako Antyhejterską, a potem w wielkim stylu pojechał po przeciwniku w 3 zwrotkach. Zarzucił mu sprzedajność (”I nie myl komercji kurwa z dobrym smakiem/Bo sprzedał byś swój numer do reklamy podpasek”), udowodnił mu nieznajomość języka Polskiego (”Polemika, lepiej zażyj do słownika nie protestuj/Po Polsku mówi się „klaszcz” a nie „klaskaj” wieśku”), oraz wytknął niehonorowe prowadzenie Beefu (”Ty pierwszy ruszyłeś rzeczy których się nie rusza/Dziewczyna, rodzina, wyzywanie od lamusa”). W czwartej zwrotce numeru udzielił się Pezet, który wspomniał między innymi o tym, że planował nagrać z Tede wspólny utwór: ”Mieliśmy nagrać numer, czekała Polska/Miałem już nawet bit i tekst, ale wrzucam do kosza”.
Tede odpowiedział błyskawicznie, bo następnego dnia, kunsztownie odpowiadając na zarzut o nieumiejętność wysławiania się w naszym rodzimym języku, bawiąc się słowami: ’’Onar dla mnie ten ziomal to banał/Onal połączony oral i anal/Nora to miejsce gdzie na ciebie nagram/Nora to słowa Onar anagram” (w swoim wcześniejszym dissie na Tedego Onar wyraził dezaprobatę dla sposobu, w jaki podszedł do całej sprawy – że zamiast postarać się wyjaśnić całą sprawę prywatnie, ten od razu zaszył się w ”komorze” żeby nagrać ubliżający mu kawałek). Ciekawym fragmentem utworu jest również ten, w którym Tede parodiuje refren utworu Lerka i Onara pt. ”Weź to Poczuj”: ”O weź to poczuj, poczuj ciepło mojego moczu/O weź to poczuj, musisz poczuć mocz”. W odpowiedzi Plomień 81 nagrał numer pt. ”Knebel w Pysk”, zapowiadany jako ostatni numer z ich strony poświęcony osobie Tedego. Onar zarapował w odniesieniu do sposobu w jaki tamten igrał ze słowami bazując na jego ksywie: ”Mówiłeś coś oral i anal, jak dla mnie super/Twój rap ssie, a mój jeszcze rucha go w dupę”. Zarzucił mu też próbę wzbudzenia zainteresowania swoim, wydanym 22 czerwca 2006 roku albumem ”Esende Mylffon Hałas” poprzez wywołanie konfliktu: ”Grałeś promocyjny, było kilkadziesiąt osób/I nie pierdol, że ten beef to nie sposób rozgłosu/Przyznaj się do marketingu, porzuć te oszczerstwa/Płomień wyszedł w październiku, ty się prujesz w połowie czerwca”. Swoje trzy grosze dorzucił również Pezet, odnosząc się między innymi do zaśmiewania się przez Tedego z jego nagrywki z Sidneyem Polakiem, utworu ”Otwieram Wino”: ”Z Sidney’em i ziomami piję wódkę/A to wino zanim się ogarniesz wypiję z twoją dziewczyną”. Zakończył swoją zwrotkę równie błyskotliwie: ”Słyszałeś spadające gwiazdy, są dobrą wróżbą/Więc wypowiedz życzenie, kiedy patrzysz w lustro”. Tede wystosował jeszcze utwór ”3 Korony”, a Onar kontynuował Beef odpowiadając Tedemu na swoim solowym albumie ”Pod Prąd”, wydanym 1 października 2007 roku, w utworze pt. ”Śliski Parkiet”. Nawija w nim: ”Jestem z bloków wampirem a ty balasem/Krew z wack’ów pije a ty z podpasek”.
Tede odpowiedział numerem ”Mordo Ty Moja”, a Onar kawałkiem ”Teraz Ty Jesteś Pragnienie”, w którym pojechał oponentowi: ”Ej Tede sypiesz się jak dziwki z drogich dyskotek/Pełen tanich błyskotek jak choinka w święta/Dla mnie każda bitu pętla to na twoją szyję pętla”. Tede odpowiedział Onarowi ponownie na nielegalu ”Volumin IV: Pierdolę Was”, gdzie zamieścił dwie dissowe piosenki: ”Olej Onara” i ”Zwiiidy”, po czym Płomień 81 wydał diss ”Tam się Kurwa Patrz”, i beef dobiegł końca. Portal Hip-Hop.pl zrobił ankietę dotyczącą tego, kto według internautów wygrał spór; większość internautów uznała tryumf Onara. Co ciekawe, po kilku latach od zakończenia Beefu, Tede dogadał się z Pezetem, który udzielił się gościnnie w utworze ”Muzyka Miejska” zamieszczonym na jego albumie ”Fuck Tede” wydanym w 2010 roku.
Sam Pezet wypowiedział się o tym następująco: ”Mój konflikt z Tede zakończył się już jakiś czas temu (…) To że nagrałem z Tede, oprócz tego, że jest po prostu moją prywatną decyzją, z która nie miałem żadnego problemu, jest też chęcią pokazania Wam, słuchaczom, tego że nie muszą innych artystów stawiać na jednym, lub drugim froncie. Z Onarem jestem cały czas w przyjacielskich stosunkach i nie mam zamiaru występować przeciwko niemu, tym bardziej, że niedługo zaczynamy robić kolejną płytę Płomienia.”. Tede nie pogodził się z Onarem; szturchnął go jeszcze lekko w utworze „Bmw Radio” wydanym na swoim albumie ”Elliminati” (2013 rok), nawijając: ”Rapuje Krzychu Werte, Waldemar, 3W Kasta, Nawija Pezet (…) i Onar coś wykasłał”.
Jeśli szukasz biletów na koncerty hip-hop/rap, zdobędziesz je w 100% legalnie u naszych przyjaciół z Biletomat.pl


Od premiery najnowszej płyty Dwóch Sławów minęły już dwa miesiące. Zdążyłam się z nią solidnie osłuchać i dowiedzieć, co dobrze by było opisać. Opinie o projekcie – wprost mówiąc – nie są najlepsze, co duet wziął już na klatę. Moje zdanie jest jednak nieco inne więc zapraszam na łyżkę miodu w beczce dziegciu.
Kryzys wieku średniego?
Zacznę prosto z mostu – uwielbiam ten duet. Na ich wielowymiarowe metafory trzeba kupić drukarkę 3D. Zabawa słowem, luz i humor to cechy, które niewątpliwie muszę im przypisać i wcale nie muszą nikogo do tego przekonywać. Ale, co w sytuacji, gdy masz za sobą dziesięć lat punchline’ów, wszechobecnej beki i hashtagów, a fani czekają? Jasne, możesz zrobić kolejny taki sam album, który i tak nie ma podjazdu do debiutu. Stąd najnowszy projekt Astka i Rada jest totalnie zrozumiały – dajmy im działać i się rozwijać. Kryzys wieku średniego i te sprawy.
Zabawa formą
A tak serio – spodziewaliście się kiedyś, że łódzki duet mógłby zagrać swoje numery na imprezie Świętego Bassu albo zrobi manifest polityczny, który będziecie podśpiewywać pod prysznicem? Chcecie starych Sławów – włączcie „Ludzi Sztosów”, proste. I oczywiście – jak większość z Was – analizowałam ten album na Genusie, łapiąc się za głowę po wytłumaczeniu kolejnego wersu. Jednak… to było dekadę temu. Nikogo zatem nie powinno dziwić, że przyszedł u panów czas na zabawę formą, poniekąd wyniesioną z projektu club2020.
Najwyżej będzie stójka lub parter
Czy „Dobrze by było” jest krążkiem bez treści? Złośliwi powiedzieliby, że tak. Ale obiektywnie patrząc – numery „Myślałem, że będzie gorzej” czy wcześniej wspomniany bez nazwy „To nie jest kraj dla kabrioletów”, mają to, co tygryski lubią najbardziej. Jest więcej śpiewów, autotune’ów i wtyczek niż kiedykolwiek. I dobrze by było trochę odpuścić, wychillować i zaakceptować ten wytwór, spięty słuchaczu. A, że krążek buja i na żywo miałam okazję sama się przekonać na trasie – a jakże! – „Dobrze by było Tour”. Już 4 kwietnia w ich mothership (czytaj w Łodzi) zagrają finałowy koncert więc jeśli w domowym zaciszu denerwują Cię te chłopy, daj im szansę. Najwyżej będzie stójka lub parter.
Felieton
Drugi koncert Quebonafide na Narodowym. Czy to jawne oszustwo? – felieton
Na pewno zachowanie nie po koleżeńsku.

Organizacja pożegnalnego koncertu Quebonafide przypomina zabawę w kotka i myszkę. Na pewno jest brakiem poszanowania dla słuchaczy, którzy kupili bilet i właśnie się dowiedzieli, że ostatni koncert rapera będzie miał kilka dat.
Wyobraźmy sobie sytuację, że kupujemy limitowaną płytę artysty za 200 zł, który deklaruje, że nakład tysiąca sztuk nie będzie nigdy wznawiany. Tymczasem zamiast cieszyć się z „białego kruka” w domu dowiadujemy się jeszcze w dniu zakupu, że z powodu dużego zainteresowania płytą postanowiono dotłoczyć drugi tysiąc egzemplarzy. Podobne do tej sytuacje już się zdarzały, ale płyty były dotłaczane po kilku latach. Tym niemniej, mamy tu do czynienia ze złamaniem umowy między artystą a słuchaczem, czyli ze zwykłym oszustwem.
Pierwszy, drugi… i trzeci – „ostatni koncert” Quebonafide
Podobnie jest z koncertem Quebonafide. W przeciągu bardzo krótkiego czasu, słuchacze mogą czuć się oszukani i to aż dwukrotnie. Za pierwszym razem, kiedy „Ostatni koncert Quebonafide” miał się odbyć online. Po kilku tygodniach, kiedy wykupiono bilety na wydarzenie, dowiedzieliśmy się, że wcale nie będzie to ostatni koncert, bo ostatni odbędzie się dzień później na PGE Narodowym. Kombinacje alpejskie, przesuwanie startu sprzedaży zakupu biletu to temat na zupełnie oddzielny wątek, ale to co się dzisiaj wydarzyło i jak zostały potraktowane osoby, które kupiły bilety na wydarzenie online powinno skończyć się co najmniej bojkotem ze strony odbiorców.
To jednak nie koniec kpin ze słuchaczy.

Oszustwo na drugi koncert?
W czwartek, w zaledwie parę godzin bilety na ostatni koncert Quebonafide na Narodowym zostały wyprzedane. Jeżeli ktoś miał szczęście, to po kilku godzinach walki z systemem bileterii i zacinającej się stronie kupił bilety. To nic, że będzie siedział gdzieś za przysłowiowym filarem, w ósmym rzędzie z daleka od sceny. Miał świadomość i satysfakcję, że warto było się pomęczyć, bo miało to być jedyne takie wydarzenie – unikalne, tak przynajmniej go zapewniano. Więc zamiast wcisnąć „Esc” postanowił wziąć nawet to najsłabsze miejsce, bo będzie częścią historii. Nic bardziej mylnego.
Po kilku godzinach ogłoszono, że „ostatni koncert” Quebonafide będzie miał jeszcze jedną datę. Dzień wcześniej raper zagra jeszcze jeden koncert. Dzień wcześniej! Przecież to brzmi jak absurd. Tuż po zakupie biletu, zmieniane są zasady gry i umowy między raperem a słuchaczem. Wygląda to jak celowe działanie i wprowadzenie kupującego bilety w błąd. Który koncert więc będzie tym ostatnim. Ten 27 czy 28 czerwca?
Quebonafide z ostatniego koncertu robi sobie trasę koncertową, choć przy zakupie biletu z nikim się na to nie umawiał. Ba, sugerował unikalne i jedyne tego typu wydarzenie. Tymczasem osoby, które walczyły dzisiaj o bilety będą musiały pocieszyć się zmęczonym artystą po występie dzień wcześniej i zleakowanym koncertem na TikToku.



Felieton
Zaginiona córka Magika. Kamka z „Rap Generation” to przyszłość sceny? – felieton
Uczestniczka programu zdobyła uznanie jurorów i widzów.

Za nami dwa pierwsze odcinki programu „Rap Generation”, po którym sporo emocji budzi Kamka – skromna raperka z klasycznym sznytem.
Kamka „zaginiona córka Magika”
Kamka wykonała w programie utwór „To nie GTA”. Spodobał się on Pezetowi, Malikowi i Leosi. Pierwsze recenzje występu Kamki wśród widzów są bardzo, ale to bardzo pozytywne – mówi się już wprost o nowej świeżości na scenie. Nie tylko komentatorzy hip-hopowi są pełni optymizmu, ale także słuchacze. Pod nagraniami z Kamką pojawiają się prawie same propsy:
- Lepszego flow nie słyszałem w polskim rapie od lat.
- Vibe jak Paktofonika.
- Zaginiona córka Magika.
- Malik jest w szoku, że można tak rymować.
- Leosia w końcu usłyszała prawdziwy damski rap.
- Rzadko mam ciary od muzy, dzięki młoda za emocje.
Czy Kamka to przyszłość sceny?
Pojawienie się newschoolu i nowej fali raperów zrewolucjonizowało scenę, ale nie spowodowało, że weterani tworzący klasyczny odłam zaczęli zdychać z głodu. Po kilku latach tryumfu młodej fali, dinozaury sceny zaczynają brać coraz głębszy oddech. Młodzi wracają do oldschoolu, co widać chociażby po ilości koncertów starych wyjadaczy. To też bardzo dobra wiadomość dla Kamki, która dała się poznać z klasycznej strony.
Najpopularniejsze raperki w kraju to twórcy newschoolowi, balansujący na granicy rapu i popu. Kamka jest ich przeciwieństwem i z automatu zdobyła przychylność sporej części odbiorców, którzy – powiedzmy sobie szczerze – nie przepadają za rapem Bambi, Young Leosię czy Oliwki Brazil. Dobrze poprowadzona Kamka może stać się jedną z głównych sił na polskiej scenie rapowej. To idealny czas na kobiecy trueschool – słuchacze o to zabiegają jak nigdy dotąd, rzygając cukierkowością i zbyt przesadną wulgarnością.
Kim jest Kamka
Kamka, czyli Kamila Podziewska to 20-latka pochodząca z Suwałk, która obecnie mieszka w Warszawie. Swoje numery publikuje od 1.5 roku, chociaż pierwsze teksty zaczęła pisać już w szkole podstawowej. W ostatnim czasie publikuje coraz więcej muzyki i nie boi się eksperymentować z różnymi gatunkami. Raperka może liczyć na wsparcie mamy, siostry, ojczyma i babci. Z tatą nie utrzymuje kontaktu.
Łączy rap z wojskiem
Kamila od lat interesuje się wojskowością. To studentka Akademii Sztuk Wojennych. Przez ostatnie dwa lata służy w Wojskach Obrony Terytorialnej: wyjeżdża na granice, poligony i ćwiczenia.
Felieton
Sentino spadł Truemanowi jak z nieba. Uwiarygadnia scamy – felieton
„Udawany milioner, największy pozer i scamer”.

Trueman został menagerem Sentino, pomógł wydać mu książkę, wypuścili razem płytę i przy jego medialności promuje swoje biznesy. Co najważniejsze – Sentino uwiarygadnia je, a ten może docierać do nowej grupy docelowej, którą łatwo scamować.
Trueman to postać pozująca na milionera, która uchodzi za płynnie poruszającego się po biznesach internetowych i kryptowalutowych. Za każdą z jego działalności ciągnie się jednak potężny smród, a na największych forach o zarabianiu w sieci jest określany przez użytkowników jako scamer, czyli oszust.
Sprzedawca ebooków
Początkowo internetowa działalność Truemana opierała się na tworzeniu filmów na temat innych twórców. Szybko jednak przeszedł do sprzedaży własnych ebooków. W 2020 roku ukazał się „Milioner 2021”. W ebooku obiecywał jak zarabiać setki złotych dziennie na afiliacji kont bankowych. Osoby, które dały się namówić na zakup magicznej wiedzy Truemana, twierdzą, że poradniki finansowego influencera to same ogólniki i oczywistości. Wszystko, co znajduje się w jego książkach, znajdziemy na pierwszym lepszym kanale o finansach.
I tak np. promowany przez niego projekt kryptowalutowy ScanDeFi okazał się być pump and dumpem, czyli oszustwem finansowym, który polega na sztucznym podbijaniu cen aktywów (w przypadku Truemana, cenę podbijały jego kontakty z influencerami), żeby potem na górce szybko je sprzedać, zostawiając innych inwestorów z bezwartościowymi udziałami. Na kryptowalucie zarobił oczywiście tylko Trueman, a straciły osoby, które mu uwierzyły, że zarobią. Z przekazów medialnych wiemy, że wzbogacił się na tym o ok. 180 tys. zł.
Punktem zwrotnym w jego karierze było podjęcie współpracy z Amadeuszem Ferrarim, który był idealnym uwiarygodnieniem działalności Truemana w sieci. Dzięki niemu mógł docierać do nowej grupy odbiorców i pomnażać na niej swój majątek. Jak sam mówił, w wieku 20 lat miał na koncie podobno 4 mln zł. Prowadził też rzekomo 12 firm. Jego nazwiska próżno jednak było szukać w KRS czy CEIDG, a jedyną działalność jaką miał, była ta otworzona w 2022 roku.

„Oscamował tyle ludzi. Łapią się na to dzieciaki”
Wśród społeczności skupionej wokół zarabiania w Internecie Trueman jest spalony, mając opinię scamera, z którym nie warto wchodzić w żadną współpracę.
„Ten gość opiera się tylko na farmazonach. Łapią się na to dzieciaki, które myślą, że jak kupią ebooka to będą robić kasę jak ich idole z Internetu. Tu nie ma żadnej wartości.”
„Gościu przecież tyle ludzi oscamował, czy to na fake krypto, bukmacherka czy kij wie co jeszcze. Tak jak wszystko inne, zapewne jego aktualna działalność opiera się na wyłudzeniu jak największej kasy i rozpoczęcie kolejnego „biznesu”.”

Sentino – uwiarygadniacz
Co więc można zrobić w sytuacji, kiedy branża nie chce mieć z tobą nic wspólnego? Poszukać odbiorców w innej, robiąc biznes na tych, którzy cię jeszcze nie znają i próbować założyć własną społeczność. Pomóc w tym może ten, który ma już wierną grupę fanów, czyli w tym przypadku Sentino.
Obecnie Trueman działa jako menager Sentino. Pomógł wydać mu książkę, razem również wydali płytę „BNP”. Współpraca z raperem otworzyła mu nowe możliwości i dotarcie do całkiem innej grupy odbiorców i to liczonej w setkach tysięcy. Bazując na stałej grupie słuchaczy Sentino i jego muzyki, Trueman chce spieniężyć swoją współpracę z raperem kolejnym biznesem – BNP.Global. To społeczność, która ma zrzeszać „scammerów, finesserów oraz hustlerów”.

Sentino wydaje się być do tego idealną postacią, która od lat polaryzuje środowisko rapowe, ale ma też zaufane grono fanów. Panowie zaczęli właśnie promować nowy biznes, oczywiście pokazując jak bardzo są zarobieni, bo nic nie działa tak na wyobraźnię, jak kupno bransoletki za 20 tys. zł czy okularów za 5 tys. zł

– Idziemy jeszcze po najdroższą torbę, która jest w Louis Vuitton dostępna, która jest w cenie samochodu polskiego rapera – mówi Sentino w pierwszym vlogu reklamowym, którego zadaniem jest napędzić jak największą ilość osób do zakupu dostępu do nowej platformy Truemana.
Niestety, po komentarzach widać, że współpraca Treumana z Sentino jest strzałem w dziesiątkę. Tylko nieliczni dopatrują się w ich biznesie czegoś niepokojącego. Dodatkowo jakiś czas temu pojawiła się informacja o pogodzeniu się Sentino z Malikiem i ich spotkaniu w Paryżu, do czego miał doprowadzić sam Trueman. Czy szef GM2L będzie kolejną osobą, która ma uwiarygadniać szemrane biznesy, czas pokaże.

Felieton
Lacazette ratuje niemiecki rap – felieton
Młodego rapera propsują m.in. Capital Bra, Celo, Abdi, Loredana i Kolja Goldstein.

Niemiecki rap od pewnego czasu nie ma zbyt wiele do zaoferowania i to samo zdanie podziela raperka Loredana. Ciężko robi się na sercu słuchaczy, nie ma co ściemniać, że niemiecka scena była po francuskiej jedną z najmocniejszych w Europie, a tu ledwie kilku artystów nadaje się do konsumpcji. Obecnie albumy wpadają w jedno ucho i tak samo szybko wylatują drugim. Treści oraz teksty nie trenują mózgu, nie bawią, ani nie intrygują. Jadąc w Sbahnie grzebiesz coś na telefonie i nawet nie wiesz, czego słuchasz. Do czasu aż pojawił się Lacazette, który zmusza odbiorcę do poświęcenia mu inkluzywnej uwagi.
„LID” – album roku 2024
Nazywa siebie samego ratunkiem niemieckiego rapu i raczej nie będzie musiał składać od tego apelacji. Nikt nie zarzuci mu niekompetencji albo ghostwritingu. Jego album “LID” bardzo szybko po premierze usytuował się na 5 miejscu top albumów. Muzyk nie był żadną wielką figurą undergroundu. Zrobiło się o nim bardziej głośno, kiedy kawałek “H&K” puszczał w samochodzie Capital Bra, co w pewnym stopniu pomogło newcomerowi na uzyskanie pierwszego rozgłosu. Typ pojawił się tak naprawdę znikąd i nie wiemy o nim zbyt dużo. Od początku wspierają go Gringo i Kalazh44, którzy propsują ciężką pracę chłopaka związanego z Labelem Baklava Music. Celo i Abdi w jednym z wywiadów również przychylnie odnieśli się do berlińczyka. Ten duet obok Haftiego, to ojcowie Straßenrap w Niemczech.

Milion euro zysku
Pochodzący ze Steglitz- Zehlendorf raper nie postawił na typową ścieżkę kariery. Zazwyczaj jako newbie robisz drop dwóch kawałków i czekasz po dobrze przyjętej premierze na deal z Universal albo Sony. Lacazette natomiast, nagrał aż 13 klipów w bardzo podobnej, ulicznej, zimnej stylistyce mrocznego Berlina, które na YouTube przyniosły mu ok. 1 miliona euro zysku. Estetyka dość już znana, ale przedstawiona w innej, ciekawej perspektywie, owiana tajemnicą i zawadiackim spojrzeniem muzyka.
Inteligentny uliczny rap
Lucky sprawił, że niemiecki rap dostarcza słuchaczowi i szerokiej grupie wiekowej odbiorców, dużej przyjemności. Streetrap doczekał się w końcu chwytliwych i inteligentnych wersów, przeplatanych ironicznym humorem. Grek lubi czasem znikąd wypuścić zaskakujący, humorystyczny punchline jak: “Dostawca jest Niemcem, ale biega jak Hakimi” (“Läufer ist Deutscher doch rennt wie Hakimi”) czy “Przyjdę do Twojego akwarium Cię wyłowić” (“Ich komm’ in dein Aquarium, dich rausfischen”), “Bycie mądrym jest niebezpieczne, niebezpieczne nie jest mądre” ( “Schlau sein ist gefährlich, gefährlich ist nicht schlau”).
Trafnych fraz posiada on tak wiele, że musiałabym zrobić dla was jakąś best of listę. Dykcja Lacazette jest wybitnie on point, dlatego myślę, że ze spokojem zrozumiecie jego teksty, nawet jeśli Wasz niemiecki nie jest na wygórowanym poziomie.

Wyróżnia się na monotonnej scenie niemieckiego rapu
Wallah! Na albumie nie znajdziecie autotune, za to solidne beaty w klasycznej stylistyce, uwaga to nie jest codeinowy rap, afrobeat albo hiphopop. Fabuła traktuje o dealowaniu i używkach, zarabianiu hajsu, refleksjach oraz demonach. Mimo to raper ugryzł ten temat w inny, swój sposób, bez monotonnych adlibów o double cup czy fat ass. Lucky postawił na dobrze napisane teksty, przekaz i porządny warsztat, co słychać przez to jak buduje zdania czy zgrabnie łączy rymy. W kunsztowny sposób akcentuje słowa, wyróżniając go tym pośród monotonnej sceny niemieckiego rapu. Po pierwszym odsłuchu jego twórczości byłam pewna, że to jakiś streetowo doświadczony, grubo po 30-tce typ. Bity są bardzo klasyczne jak na obecne czasy i trendy. Obecnie wielu niemieckich artystów, takich jak Loredana wrzucają na Instagram jego utwory. Respekt oddał mu także sam wielki Kolja Goldstein, który koleguje się z managerem Lacazette.

210 mln streamów
Zawadiacki i charyzmatyczny raper, który nazywa swoich słuchaczy Matrosen ma w sobie pewną aurę, która spodobała się szerszemu gronu odbiorców, dając mu 210 milionów streamów albumu na Spotify. Przywraca to wiarę w to, że ludzie są głodni dobrej muzyki, a album Luckiego leci non stop on repeat!
Beaty wyprodukowali min: jroc, 808swerve, Sam4prod, yung.rox, jaydon6jam, goldfinger030, murdsdrum, maccrazy1.
Lacazette „LID” – odsłuch albumu
-
News23 godziny temu
Ten Typ Mes atakuje Stasiaka i jego żonę
-
News5 dni temu
Liroy pokazał środowy palec kibicom z Radomia
-
teledysk16 godzin temu
Alberto uderza w Malika? „Wziąłem sobie sam, żaden ciapak mi nic nie dał”
-
News5 dni temu
Kizo komentuje viral z zegarkiem
-
News5 dni temu
Fragment kłótni Brauna i Winiego rozbił bank interakcji w sieci
-
News5 dni temu
Koziołek za 100 zł zawiązał buty swojemu rywalowi
-
teledysk4 dni temu
Fazi, Mei, Peja, Pih i ich „Plugawa retoryka”
-
News4 dni temu
Chris Carson, Gucci Mane, Juicy J i trzy butelki Bociana