Felieton
ROZKMINA: Beef is Beef (cz.1)
Konflikty będące nieodłączną częścią życia codziennego, mają szczególną, bo artystyczną formę w świecie muzyki Hip-Hopowej, gdzie wykonawcy toczą ze sobą spory poprzez utwory muzyczne. Słowo Diss wywodzi się z angielskiego słowa Disrespect, oznaczającego Zniewagę. Raperzy najczęściej obrażają samych siebie, chociaż zdarza się im znieważyć bliską oponentowi osobę, swoją była dziewczynę, itd. Sposobów, na jakie można tego dokonać jest cała masa – począwszy od zwyczajnego nazwymyślania, przez kompromitujące parodiowanie czyjejś osoby, aż po błyskotliwe spuentowanie jej cech w wersie (tzw. punchline). Gdy osoba zbesztana z błotem odpowie agresorowi własnym utworem – można mówić o Beefie (ang. Sprzeczka), muzycznej kłótni. Świat Polskiego rapu obfituje w tego rodzaju wydarzenia, i zazwyczaj wywołują one w słuchaczach duże emocje. Zapraszam do przyjrzenia się najciekawszym z nich.
Bodajże pierwszym polskim dissem był numer ”Anty” nagrany Przez Nagły atak Spawacza wespół z Peją, zamieszczony na debiutanckim, wydanym w 1995 roku pod tym samym tytułem mini albumie grupy. Utwór nie zawierał w swojej warstwie tekstowej żadnych wyrafinowanych punchline’ow – Liroy został w nim zwyczajnie nawyzywany. Liczba słów uważanych powszechnie za obelżywe w tej kilkuminutowej piosence wyniosła ponad 70, co było, jak mniemam, czynnikiem decydującym o fenomenie tego utworu, który z miejsca stał się kultowy i rozsławił NAS oraz Peję. O popularności piosenki może doskonale świadczyć fakt, że 10 tysięcy sztuk fizycznego wydania materiału rozeszło się na pniu.
O małżonce kieleckiego rapera zarapowano: ”Twoja żona kurwa jest jebaną penerą/Ciągnie chuja wszystkim poznańskim gangsterom”. Grożono śmiercią jego bliskim: ”Ty jebany chuju ty jebany skurwysynu/Za tę profanację które odpierdalasz/Spotka cię solidna kurwa kara/Spalimy ci chałupę rozjebiemy twoją żonę/Zabijemy ci dziecko i zgwałcimy siorę”. Dostało się nawet rodzicom Liroya: ”Twój ojciec pener twoja matka kurwa/Cała twoja ekipa wpierdala gówna”.

23 listopada 1996 roku Liroy wydał mini album ”Bafangoo! Część 1”, na znacznej części składającej się na niego materiału odnosząc się do zaczepek ze strony Nagłego Ataku spawacza oraz Peji. W tytułowym utworze raper określa się ”Typem skurwysyna którego kocha nienawidzieć”. Nagły Atak Spawacza odpowiedział kieleckiemu MC utworem ”ANTY 2”, który nie zdobył jednak popularności i uznania równych temu, z jakim przyjęto pierwszy diss. Slums Attack również skierowało jeszcze jeden diss w stronę Liroya – utwór ”Modus Operandi” z minialbumu ”Mordercy” (1996). Tekst piosenki był wulgarny w stopniu zbliżonym do liryki ”Anty”. Peja wspominał po latach w utworze ”Czas Hardcoru”, że gościnny występ w tym hańbiącym kieleckiego rapera utworze był mu częściową przepustką do rozpoczęcia działalności w branży muzycznej: ”1996 podpisałem pierwszy kontrakt/Pomogła mi z pewnością z Anty Liroya zwrotka/Poprawka to był Anty i słuchała cała Polska”. Pomimo tego, jak Poznański raper natarł na Liroya, ten jako jeden z nielicznych wstawił się za nim podczas afery spowodowanej nawoływaniem przez poznaniaka do linczu na jednym z uczestników koncertu w Zielonej Górze 12 września 2009 roku, który obraził go wystawiając w górę środkowy palec.
Liroy powiedział wtedy: ”Ktoś idąc na koncert i wyciągając palec, prowokując pewne sytuacje musi się liczyć z tym, że to się może dla niego źle skończyć. Jeżeli ktoś chce (…) starać się z siebie robić ulicznika, a w zamian za to udawać że nie jest, no to co to jest? (…) On z jednej strony chciał być kozakiem, a z drugiej strony dostał wpiernicz, a teraz całą sytuację odwraca się kota ogonem. (…) Ktoś kto przychodzi do mnie do domu i pluje mi w twarz, może się liczyć z tym, że może się to dla niego źle skończyć. (…) Skoro on chciał wejść na ulicę, i się zachować jak na ulicy, no to dostał odpowiedź uliczną.”.
Peja wypowiedział się w mniej więcej tym samym czasie o kieleckim raperze w wywiadzie dla FlashGaduły: ”Stosunków nie mamy żadnych, generalnie przybiliśmy pionę w 2005 roku, W hotelu, oddawaliśmy krew dla młodego Pazury który rozpierdolił się w wypadku. Od razu przeszliśmy do konkretów: ”siema, co tam u Ciebie?”, nie rozkminialiśmy jakiś tam starych historii. Beef nie wynikł z jakiś kurwa specjalnych przekonań z mojej strony, po prostu dograłem się do demówki spawaczy, opierdolić chcieli kogoś na bicie no to generalnie napisałem na kolanie parę tam wersów, i przeszło to do historii tak naprawdę. Potem już podtrzymywałem swoje racje w tym Beefie. Trzeba jednak cokolwiek znaczyć żeby wkraść się w łaski kogoś takiego jak Ice-T, zrobić z nim sztamę, zagrać z nim kilka koncertów. Czy Liroy jest komercyjny? Myślę że rap na dzień dzisiejszy w ogóle nie jest komercyjny, i myślę, ze Liroy zawsze był postacią kontrowersyjną, tudzież barwną, jest opiniotwórczy, zawsze media chętnie sięgają po jego opinię, jest utytułowanym kolesiem jeśli chodzi o sprzedaż płyt, złoto, platyna, pierwszy raper R.P., Nie zamierzam tutaj wchodzić z cukrem tylko dla tego, ze stanął ostatnio po mojej stronie w pewnych sprawach, tylko że ten koleś znakomicie sobie radzi bez sceny Hip-Hop, ale dobrze byłoby, gdyby ukoronowaniem jego kariery były trasy koncertowe które nie są widoczne, i pewnie też w znacznym stopniu się do tego przyczyniłem wyprzedzając o lata świetlne zespoły z innych miast które potem docinały mu, ale poradził sobie wyśmienicie w branży rozrywkowej, tudzież showbiznesie, stanowi przykład na to, jak można zrobić coś z niczego, chłopak z podwórka wszedł na salony.”. Peja odwdzięczył się swemu jakby nie było koledze po fachu, stając po jego stronie kiedy został zdissowany przez Tedego w kawałku ”A.N.T.Y. II”. Peja w utworze ”dureń z TVN” zarapował: ”Pocisnąłeś Liroyowi, a chcesz wbić się na salony?/Już on ci na salonach odpowiednie promo zrobi”.
Bywa, że do Beefu dochodzi na wskutek pomyłki, sytuacji, w której ktoś mylnie weźmie wersy mające wydźwięk ogólny, za takie skierowane do jego osoby. Tak było w przypadku Tedego, który wziął sobie za mocno do serca słowa Onara w nagranym we współpracy z Nowatorem numerze ”Co Jest?” wydanym na albumie Płomień 81 ”Historie Z Sąsiedztwa” (2005). Onar rapował tam bardzo dwuznacznie: ’’Widzę klipy, słyszę hity, słyszę single/Nie chcę lipy, ja pierdolę ich nawijkę/Tych, którzy chcą być bardziej blisko niż u pana Jacka/Tych, którzy na podwórku sępią kiepa/Tych, którzy na podwórku myślą, że są gangsta/A ich flow nie leci tylko kurwa mać pełza”, i dalej: ”Bo bananowy dzieciak chce żyć jak na ulicy/Życie to największy skurwiel, który może cię przeliczyć”, dodając na zakończenie: ”Jeszcze słyszałem, że masz problem z „Weź to poczuj”/Bo mój ziom ruchał twoją dupę i mówiła – weź to poczuj”. Tede zareagował na te słowa wypuszczając luźny utwór pt. ”Zamknij Pysk”, pozbawiony wyjątkowo mocnych punch’y, a Płomień odbił piłeczkę w utworze ”Kiedy Powiem na Osiedlu”.
We wstępie do niego, Onar rzeczowo wyjaśnił Tedemu, że w ”Co Jest?” nie było wersów skierowanych w jego osobę, zapewniając, ze gdyby miał coś do niego, z cała pewnością użyłby jego ksywy. Określił również rzeczoną piosenkę jako Antyhejterską, a potem w wielkim stylu pojechał po przeciwniku w 3 zwrotkach. Zarzucił mu sprzedajność (”I nie myl komercji kurwa z dobrym smakiem/Bo sprzedał byś swój numer do reklamy podpasek”), udowodnił mu nieznajomość języka Polskiego (”Polemika, lepiej zażyj do słownika nie protestuj/Po Polsku mówi się „klaszcz” a nie „klaskaj” wieśku”), oraz wytknął niehonorowe prowadzenie Beefu (”Ty pierwszy ruszyłeś rzeczy których się nie rusza/Dziewczyna, rodzina, wyzywanie od lamusa”). W czwartej zwrotce numeru udzielił się Pezet, który wspomniał między innymi o tym, że planował nagrać z Tede wspólny utwór: ”Mieliśmy nagrać numer, czekała Polska/Miałem już nawet bit i tekst, ale wrzucam do kosza”.

Tede odpowiedział błyskawicznie, bo następnego dnia, kunsztownie odpowiadając na zarzut o nieumiejętność wysławiania się w naszym rodzimym języku, bawiąc się słowami: ’’Onar dla mnie ten ziomal to banał/Onal połączony oral i anal/Nora to miejsce gdzie na ciebie nagram/Nora to słowa Onar anagram” (w swoim wcześniejszym dissie na Tedego Onar wyraził dezaprobatę dla sposobu, w jaki podszedł do całej sprawy – że zamiast postarać się wyjaśnić całą sprawę prywatnie, ten od razu zaszył się w ”komorze” żeby nagrać ubliżający mu kawałek). Ciekawym fragmentem utworu jest również ten, w którym Tede parodiuje refren utworu Lerka i Onara pt. ”Weź to Poczuj”: ”O weź to poczuj, poczuj ciepło mojego moczu/O weź to poczuj, musisz poczuć mocz”. W odpowiedzi Plomień 81 nagrał numer pt. ”Knebel w Pysk”, zapowiadany jako ostatni numer z ich strony poświęcony osobie Tedego. Onar zarapował w odniesieniu do sposobu w jaki tamten igrał ze słowami bazując na jego ksywie: ”Mówiłeś coś oral i anal, jak dla mnie super/Twój rap ssie, a mój jeszcze rucha go w dupę”. Zarzucił mu też próbę wzbudzenia zainteresowania swoim, wydanym 22 czerwca 2006 roku albumem ”Esende Mylffon Hałas” poprzez wywołanie konfliktu: ”Grałeś promocyjny, było kilkadziesiąt osób/I nie pierdol, że ten beef to nie sposób rozgłosu/Przyznaj się do marketingu, porzuć te oszczerstwa/Płomień wyszedł w październiku, ty się prujesz w połowie czerwca”. Swoje trzy grosze dorzucił również Pezet, odnosząc się między innymi do zaśmiewania się przez Tedego z jego nagrywki z Sidneyem Polakiem, utworu ”Otwieram Wino”: ”Z Sidney’em i ziomami piję wódkę/A to wino zanim się ogarniesz wypiję z twoją dziewczyną”. Zakończył swoją zwrotkę równie błyskotliwie: ”Słyszałeś spadające gwiazdy, są dobrą wróżbą/Więc wypowiedz życzenie, kiedy patrzysz w lustro”. Tede wystosował jeszcze utwór ”3 Korony”, a Onar kontynuował Beef odpowiadając Tedemu na swoim solowym albumie ”Pod Prąd”, wydanym 1 października 2007 roku, w utworze pt. ”Śliski Parkiet”. Nawija w nim: ”Jestem z bloków wampirem a ty balasem/Krew z wack’ów pije a ty z podpasek”.
Tede odpowiedział numerem ”Mordo Ty Moja”, a Onar kawałkiem ”Teraz Ty Jesteś Pragnienie”, w którym pojechał oponentowi: ”Ej Tede sypiesz się jak dziwki z drogich dyskotek/Pełen tanich błyskotek jak choinka w święta/Dla mnie każda bitu pętla to na twoją szyję pętla”. Tede odpowiedział Onarowi ponownie na nielegalu ”Volumin IV: Pierdolę Was”, gdzie zamieścił dwie dissowe piosenki: ”Olej Onara” i ”Zwiiidy”, po czym Płomień 81 wydał diss ”Tam się Kurwa Patrz”, i beef dobiegł końca. Portal Hip-Hop.pl zrobił ankietę dotyczącą tego, kto według internautów wygrał spór; większość internautów uznała tryumf Onara. Co ciekawe, po kilku latach od zakończenia Beefu, Tede dogadał się z Pezetem, który udzielił się gościnnie w utworze ”Muzyka Miejska” zamieszczonym na jego albumie ”Fuck Tede” wydanym w 2010 roku.
Sam Pezet wypowiedział się o tym następująco: ”Mój konflikt z Tede zakończył się już jakiś czas temu (…) To że nagrałem z Tede, oprócz tego, że jest po prostu moją prywatną decyzją, z która nie miałem żadnego problemu, jest też chęcią pokazania Wam, słuchaczom, tego że nie muszą innych artystów stawiać na jednym, lub drugim froncie. Z Onarem jestem cały czas w przyjacielskich stosunkach i nie mam zamiaru występować przeciwko niemu, tym bardziej, że niedługo zaczynamy robić kolejną płytę Płomienia.”. Tede nie pogodził się z Onarem; szturchnął go jeszcze lekko w utworze „Bmw Radio” wydanym na swoim albumie ”Elliminati” (2013 rok), nawijając: ”Rapuje Krzychu Werte, Waldemar, 3W Kasta, Nawija Pezet (…) i Onar coś wykasłał”.
Felieton
Łatwogang stał się nietykalny. Sięga po nasze pieniądze na lek, który nie działa? – felieton
Zamiast porządnego researchu, streamer bazuje głównie na emocjach.
Łatwogang po sukcesie swojej akcji charytatywnej wszedł poziom wyżej i zaczął apelować do rządu o refundację terapii dla dzieci z DMD. Problem w tym, że chodzi o lek, którego skuteczność podważają europejskie instytucje, a emocjonalna presja na polityków zaczyna wymykać się spod kontroli, bo za wszystko tym razem mamy zapłacić my wszyscy.
Polacy będą sponsorować amerykańskich lekarzy?
Nie mam problemu ze zbiórkami. Serio. Jeśli ktoś chce wydać własne pieniądze na eksperymentalną terapię dla chorego dziecka – jego sprawa. Ludzie potrafią się jednoczyć, pomagać i to jest piękne. Pierwsza akcja Łatwoganga zrobiła gigantyczne wrażenie i ciężko było nie mieć szacunku do skali mobilizacji. Tyle że teraz to już zupełnie inna bajka.
Bo kiedy streamer z milionowymi zasięgami zaczyna naciskać na refundację terapii przez państwo, przestaje chodzić wyłącznie o dobre serce. Wtedy w grę wchodzą pieniądze podatników, decyzje medyczne i odpowiedzialność za przekaz, który większość z nas łyka bez żadnego researchu tylko dlatego, że tak powiedział Łatwogang.
Lek Elevidys, o którym mowa, nie został dopuszczony w Europie. Europejska Agencja Leków stwierdziła wprost, że nie wykazano korzyści ze stosowania preparatu. To nie teoria z TikToka, tylko stanowisko jednej z najważniejszych instytucji medycznych na świecie. Terapia dostała jedynie warunkową zgodę FDA w USA i to pod bardzo konkretnymi ograniczeniami. Lek można podawać wyłącznie określonej grupie dzieci, a wokół terapii pojawiają się też informacje o ciężkich skutkach ubocznych, nawet przypadkach śmiertelnych. Nie uśmiecha mi się więc z mojej własnej kieszeni sponsorować amerykańskich lekarzy i ich lek, który nie wiadomo czy działa, a z raportów wynika, że działa słabo.
Lek Elevidys został przetestowany na 125 dzieciach i nigdy nikomu się nie polepszyło.
— Brat Pid (@brat_pid73861) May 24, 2026
Jak się wpisze nazwę leku w wyszukiwarce, to pierwsze co wychodzi to dokument niedający pozwolenia na obrót w Europie.
Koszt dla jednej osoby to kilkanaście milionów złotych. pic.twitter.com/zNX0jPUvaQ
Emocje i presja
Mimo tego Łatwogang i jego pobratymcy w komentarzach nakreślili prostą narrację: kto ma wątpliwości, ten jest przeciwko chorym dzieciom. No bo jak to, NA CHORE DZIECI NIE DASZ?
Przekaz ten zaczyna coraz mocniej opierać się na emocjach i presji moralnej, którą napędzają też ludzie w komentarzach, zamiast na spokojnej rozmowie o faktach. Jeśli zadasz pytanie o skuteczność terapii, jesteś potworem. Jeśli przypomnisz, że państwo nie drukuje własnych pieniędzy, tylko wydaje kasę obywateli, dostajesz łatkę człowieka bez serca.
Łatwogang ewidentnie działa pod wpływem emocji i gigantycznej fali uwielbienia. Problem polega na tym, że internet bardzo szybko robi z influencerów moralnych liderów. Wystarczy jedna viralowa akcja i nagle streamer staje się dla ludzi większym autorytetem niż lekarz. To już nie jest tylko „pomaganie dzieciom”. To próba wpływania na politykę zdrowotną państwa przez presję społeczną i emocjonalne filmiki.
Bo jeśli dziś każda internetowa mobilizacja ma wymuszać refundację terapii odrzuconej przez europejskich ekspertów, to jutro będziemy podejmować decyzje zdrowotne na podstawie lajków, a nie badań.
Dobry chłopak, ale działa na emocjach
Działalność internetowa Łatwoganga pokazała nam, że to zwykły, dobry chłopak, ale działa bardzo spontanicznie i często pod wpływem silnych emocji. Osoby z jego otoczenia mówiły otwarcie po pierwszej zbiórce, że wszystko u niego jest totalnym spontanem. 9-dniowy stream mógł się w ogóle nie udać, bo nie było żadnego szczegółowego planu, a transmisję odpalono na starym komputerze, który w każdej chwili mógł się wyłączyć. Ostatnia akcja rowerowa również wyglądała na zrobioną na prędce, co wiedzieliśmy po wielu wpadkach ze sprzętem.
*Powyższy felieton jest bardzo niepopularną opinią, bo Łatwogang w kilka tygodni stał się osoba nietykalną w Polsce, podobnie zresztą jak Bedoes, o którym innym razem.
Felieton
B.R.O. tworzy śpiewających influencerów, a teraz mówi, że „mainstream to znajomości, pieniądze i sztucznych uśmiech”
Większego zaorania w ostatnim czasie nie było.
B.R.O. wydał całkiem dobry technicznie numer „Maszyna”, który jednak nie broni się lirycznie. Strzały w powietrze, które przebiły oba kolana Broskiego.
Jedną z największych bolączek polskich raperów są strzały w powietrze. Kogo oni nie rozliczają w numerach. Wszystko im się nie podoba. Kiedy jednak podamy konkretne ksywy, które możemy dopasować do ich linijek 1:1, nabierają wody w usta albo się głupio tłumaczą.
Najświeższym przykładem pier***nia totalnych głupot jest B.R.O., który wymierzył linijki w mainstream, zapominając, że z takimi ludźmi chętnie i cały czas współpracuje, bo kosi z nich – pewnie – nieprzyzwoite pieniądze.
„Pływałem w głównym nurcie, czytaj w tym brudnym gównie. W którym rządzi pieniądz, znajomości no i sztuczny uśmiech. Jeśli go nosisz jesteś pustym głupcem. Bo to jak uprawiać prostytucję, mówiąc że to duży sukces” – nawija.
B.R.O. jest naczelnym ghostwriterem sztucznie stworzonych influencerów. Współpracuje głównie z Ekipą Friza, który uczy od podstaw swoich podopiecznych wspomnianych przez rapera „sztucznych uśmiechów” albo przesadzonych reakcji. W taki sposób buduje armię contentowych produktów, które zamiast własnego języka dostają gotowe teksty, gotowe emocje i gotowe schematy zachowań. Wszystko po to, żeby kamera widziała luz, a algorytm dostał dokładnie to, co lubi najbardziej: przesadę, krzyk i wiecznie przyklejony uśmiech.
B.R.O. cały czas działa z Frizem i Wersow i wciąż pisze teksty im oraz ich influencerom, których akapit wyżej porównuje do „prostytutek”, bo sztuczny uśmiech i znajomości chyba do nich pasują w 100% – prawda?
Dalej w numerze nie jest wcale lepiej: „Słucham wasze zwrotki wszystkie pocięte jak rozbi” – znów strzela w powietrze i kolejny raz wers ten można przypisać do jego „podopiecznych”, którzy bez pocięcia zwrotek byliby asłuchalni nawet dla 10-latków.
Może B.R.O. to maszyna, ale zaczęła już dawno rdzewieć, po tym pamiętnym piwie wylanym na głowę przez Belmondziaka.

Felieton
Robią z nas złodziei. Kupując smartfona, zapłacimy więcej, a kasa pójdzie m.in. do raperów – felieton
Nowa, stara opłata, który uderzy we wszystkich, ale tylko niektórzy na niej zarobią.
Rząd rusza z aktualizacją opłaty reprograficznej. Nowe zasady obejmują m.in. smartfony i laptopy, a pieniądze mają trafić do artystów, w tym do raperów. No i kto tu kogo okrada?
Ministerstwo dumnie ogłasza
Minister kultury Marta Cienkowska podpisała rozporządzenie, które aktualizuje zasady pobierania opłat od urządzeń używanych do kopiowania i odtwarzania treści. – Polscy twórcy latami czekali na tę decyzję. Dziś z satysfakcją ogłaszam: mamy to!” – przekazała w komunikacie opublikowanym na portalu X.
Polscy twórcy latami czekali na tę decyzję. Dziś z satysfakcją ogłaszam: mamy to! Właśnie podpisałam rozporządzenie dot. opłaty reprograficznej. To był trudny proces, pełen lobbingu i fake newsów o rzekomych "nowych podatkach". Prawda jest prosta: pożegnaliśmy lata 90. (faksy i…
— Marta Cienkowska (@MartaCienkowska) April 30, 2026
Smartfony i laptopy objęte opłatą!
Na czym polega zmiana? Lista sprzętów objętych opłatą została dostosowana do tego, jak dziś konsumujemy muzykę, filmy i inne treści. Do gry wchodzą m.in. smartfony, laptopy, tablety, telewizory oraz dekodery z pamięcią albo funkcją nagrywania. W praktyce chodzi o urządzenia, które realnie służą do kopiowania lub przechowywania materiałów chronionych prawem autorskim.

Czyli co, jesteśmy złodziejami?
Po chłopsku, twórcy ustawy chyba uważają, że jesteśmy złodziejami, bo z góry zakładają, że nielegalnie słuchamy muzyki, przegrywając ją sobie na telefony lub korzystając z nielegalnych źródeł streamingu. Ciekawe jakie to nielegalne źródła mamy w czasach powszechnego dostępu do Youtube i Spotify.
Żeby jednak było miło i fajniusio pani minister rozszerzoną opłatę ubrała w ładne słowa: – Giganci sprzętowi dzielą się swoimi zyskami z polskimi twórcami – podkreśliła.
Jak to dokładnie działa – wyjaśniamy
Kupujesz np. telefon albo pendrive. W cenie jest już opłata reprograficzna. Producent/importer przekazuje ją do organizacji, a organizacje dzielą pieniądze między twórców. Artyści dostają część pieniędzy, jeśli są zarejestrowani w takich organizacjach jak ZAiKS czy STOART, a ich muzyka jest uwzględniona w podziale. Gotówka jest rozdzielana według określonych zasad.
Ministerstwo uspokaja, jesteśmy spokojni
Ministerstwo ma życzeniowe myślenie na temat wzrostu cen elektroniki w związku z rozszerzoną opłatą. W uzasadnieniu projektu czytamy: – Biorąc pod uwagę stosunkowo niski poziom opłat przyjęty w projekcie rozporządzenia, należy uznać, że wpływ na sytuację konsumentów nie będzie znaczący.
Wszyscy jednak dobrze wiemy, że opłata ta zostanie przeniesiona na końcowego użytkownika, i to my zapłacimy więcej za smartfona czy laptopa, a miliony pójdą do artystów i twórców,
Miliony złotych wpływów
W 2024 roku wpływy z opłaty reprograficznej wyniosły 35,8 mln zł. Po zmianach budżet dla twórców może wzrosnąć nawet do poziomu 150-200 mln zł rocznie. Według szacunków stawka opłaty ma wynosić od 1 do 3% wartości urządzenia.
Jakie to piękne, a ty co słuchaczu o tym myślisz?
Chorzów to miasto, które wyjątkowo nie ma szczęścia do ludobójczej symboliki i rapu. Dopiero co ucichł temat wizerunku sympatyka Ruchu z tatuażem hitlerowskiej gapy na karku w teledysku Bonusa RPK, a teraz medialną burzę wywołały próby blokady koncertu Kanye Westa. Czy jednak nie można tu dostrzec pewnej niesprawiedliwości w ocenie amerykańskiej gwiazdy?
Nie lada zagwozdkę mają decydenci w kwestii zgody na organizację czerwcowego koncertu Kanye Westa. Już pojawiają się przecieki, że zielonego światła na imprezę nie będzie. Z jednej strony warto pokazać, że jesteśmy zupełnie inni kulturowo niż np. Niemcy, gdzie wielu zbrodniarzy nie poniosło żadnej odpowiedzialności po wojnie i mogli spokojnie wychowywać kolejne pokolenia naszych zachodnich sąsiadów, piastując ważne stanowiska publiczne. Z drugiej – czy osoba chora psychicznie musi być wiecznie stygmatyzowana z powodu odklejek z przeszłości, które mogły wywołać np. źle dobrane leki?
W zasięgowych głosach sprzeciwu przodują zwłaszcza minister Marta Cienkowska i Krzysztof Stanowski. Pytaniem otwartym pozostaje, dlaczego Stanowski nie był równie stanowczy, gdy ambasador Ukrainy wybielał na antenie Kanału Zero hitlerowskiego kolaboranta, Romana Szuchewycza, który uczestniczył w pogromach ludności cywilnej?
"I przejdzie Panu przez gardło, żeby powiedzieć, że Roman Szuchewycz jest zbrodniarzem wojennym?" – zapytała @abojke ambasadora Ukrainy @VasylBodnar w wywiadzie dla @OficjalneZero.
— Stowarzyszenie „Wspólnota i Pamięć” (@WspolnotaPamiec) January 11, 2026
"Nie, nie powiem tego" – usłyszała w odpowiedzi.
Ambasador zaprzecza samemu sobie. Z jednej… pic.twitter.com/9F0rMzvgEf
Z tęczową swastyką na szyi zaprezentował się fotoreporterom w 2015 roku Maciej Maleńczuk, a dziś jest przecież jednym z pupilów prorządowych mediów. Podobna akcja tyczy się Olgi Tokarczuk, która pozowała na tle krzyża przerobionego na hitlerowski symbol. Żadnej dyskusji nie wywołała też manifestacja byłego prezydenta Ukrainy, Petra Poroszenko, który w 2023 roku udostępnił nagranie z czarnym słońcem na ramieniu, czyli ulubionym symbolem jednego z architektów obozów śmierci, Heinricha Himmlera. Czy w związku z tym możemy mówić wprost o zjawisku „równi i równiejsi”?
Поїздка на фронт для мене — це завжди найголовніша подія тижня. Хедлайнер в розкладі.
Після парламентської діяльності, перемовин з міжнародними партнерами щодо підтримки України, акумулювання та розподілу благодійної допомоги та іншої тихої роботи в тилу, ця подія — великий… pic.twitter.com/5aucKuX5c7— Петро Порошенко (@poroshenko) September 10, 2023
Felieton
Czy uliczny rap ogłupia? Kawałki, których słuchamy, mogą zdradzać naszą inteligencję
Twoja playlista mówi więcej, niż myślisz.
Nowe badanie Journal of Intelligence pokazuje, że to nie muzyka, a teksty kawałków mogą zdradzać poziom inteligencji słuchacza. Analiza danych ze smartfonów ujawnia subtelne powiązania między playlistą a zdolnościami poznawczymi.
Teksty ponad bitem – wniosek naukowców
Możemy zapomnieć o gadkach, że inteligencję zdradza słuchanie jazzu albo klasyki. Nowe badanie opublikowane w Journal of Intelligence wywraca ten schemat do góry nogami. Okazuje się, że klucz nie leży w gatunku ani brzmieniu, tylko w tym, co jest nawijane w kawałkach.
Naukowcy odkryli, że to właśnie warstwa liryczna daje więcej informacji o zdolnościach poznawczych niż tempo, melodia czy klimat numeru. Czyli nie chodzi o to, czy leci trap czy boom bap – tylko o to, jakie treści wchodzą do głowy.
58 tysięcy kawałków
Badacze wzięli na warsztat 185 osób i przez 5 miesięcy śledzili ich odsłuchy. Każdy numer, każda playlista – wszystko zapisane przez specjalną apkę.
W tym czasie uczestnicy przesłuchali łącznie ponad 58 tysięcy unikalnych utworów. Do tego doszły testy sprawdzające logiczne myślenie, słownictwo i zdolności matematyczne.
Smutniejsze numery, wyższe wyniki?
Wnioski? Ciekawe i trochę nieoczywiste. Osoby, które częściej sięgały po kawałki o mniej pozytywnym, bardziej refleksyjnym klimacie, miały wyższe wyniki w testach. Do tego dochodzą teksty skupione na „tu i teraz”, autentyczności i tematach związanych z domem – one też korelowały z wyższą inteligencją.
Z kolei tracki pełne społecznych odniesień i niepewnego języka częściej pojawiały się u osób z niższymi wynikami.
Studio > koncert? Też ma znaczenie
Osoby z wyższą inteligencją częściej wybierały kawałki z niskim wskaźnikiem „liveness”, czyli takie, które brzmią jak nagrane w studiu, a nie na żywo. Badacze tłumaczą to prosto – bardziej ogarnięci słuchacze mogą traktować muzykę jako coś do skupienia i analizy, a nie tylko do energii i chaosu koncertowego.
Słuchasz więcej – masz lepsze wyniki
Kolejna rzecz – ilość. Ci, którzy spędzali więcej czasu na słuchaniu muzyki, mieli statystycznie wyższe wyniki w testach. Podobnie jak osoby, które często sięgały po kawałki w innych językach niż ojczysty.
Playlista nie zrobi z Ciebie geniusza
Zanim ktoś zacznie układać playlistę „na inteligencję”, warto ostudzić hype. Związek między muzyką a inteligencją jest niewielki i czysto statystyczny. To nie działa tak, że słuchasz jednego typu numerów i nagle rośnie IQ.
Same w sobie te efekty prawdopodobnie nie są wystarczająco silne, aby miały praktyczne zastosowanie – mówią badacze.
Co to oznacza dla rapu
Badanie nie ocenia gatunków muzycznych typu rap, rock czy jazz jako „lepszych” lub „gorszych”. Bardziej chodzi o to, jakich treści się słucha i jak je przetwarza. W przypadku rapu ulicznego mamy zazwyczaj do czynienia z prostymi tekstami, ale z drugiej strony możemy je przetwarzać na rożne sposoby. W przypadku rapu technicznego i wielowarstwowych linijek, język, tematy i sposób narracji jest jednak dużo bardziej wyszukany.
Osoby słuchające bardziej refleksyjnych i złożonych treści – mają trochę wyższe wyniki. Osoby słuchające prostych i powierzchownych treści – mają je niższe.
-
News2 dni temuBedoes dissuje Sentino na płycie Palucha. „Zapocony narkoman”
-
News2 dni temuQueQuality kończy działalność. Wytwórnia Quebonafide wyda ostatnią płytę
-
News22 godziny temuTyle miał kosztować koncert Kanye Westa w Polsce (tylko u nas)
-
Wywiad4 dni temuPih: „Nie będą mnie słuchały masy, bo nie schylam się po target 10+” – wywiad
-
News3 dni temuŻurom udokumentował olbrzymi sukces Numer Raza. Odzyska pewność siebie?
-
News2 dni temuPih: „Nie wiem czy muzyka dzisiaj wychowuje pokolenia czy bardziej deprawuje”
-
News2 dni temuWystęp Molesty w Opolu wywołał duży entuzjazm wśród publiczności
-
News22 godziny temuDawny wróg Haniora zmarł podczas interwencji policji w Płocku