Felieton
ROZKMINA: Beef is Beef (cz.3)
Bardzo interesujący beef wybuchł pomiędzy Pihem, a Panem Duże Pe. Konflikt zaczął się, kiedy podczas imprezy charytatywnej Christmas Rappin, zagaił Piha Flinstone, prosząc go o wyjście na zewnątrz klubu i ręczne rozwiązanie jakiegoś konfliktu. Pih zgodził się na to, i poszedł za swoim rozmówcą na zewnątrz, wraz z eskortującymi tego drugiego znajomymi, wśród których znalazł się również Duże Pe. Ziomkowie Flinta nawoływali go do zostawienia Piha w spokoju, ale ten twardo uparł się do stanięcia z nim twarzą w twarz. Pih widząc, że jego oponent zaczyna się przed nim rozklejać oraz mając świadomość, że przyszedł na imprezę wraz z żoną będącą w ostatnich miesiącach ciąży, postanowił nie robić zamieszania i nie dał się sprowokować. Kilka godzin później, Pih wraz z Pyskatym czekali przed lokalem na wyjście jednego z uczestników imprezy, z którym Pyskaty miał do rozwiązania konflikt, ale ten długo nie pojawiał się i panowie ostatecznie odpuścili, i poszli coś zjeść. Ich wyczekiwanie zostało odebrane przez Pana Duże Pe jako zasadzka na niego samego, więc kiedy skłóceni już wtedy MC’s spotkali się przypadkowo pod budką z kebabem nieco później, ten z obawy o swoje życie zadzwonił po znajomych karateków, którzy wdali się z Pihem w bójkę, podczas czego on sam zwyczajnie uciekł. Pih postanowił więc podejść do sprawy inaczej – nagrywając wymierzony w Duże Pe utwór ”Prosto w Twarz”. Poruszył sacrum, snując domysły na temat metod wychowawczych jego rodziców: ”Mama twoja rozpoczęła procedurę represji/Zamiast ciebie tato żłopał z jej piersi/Karmiony miękkim chujem, swojego miejsca szukasz/Jak to jest być gównem na Piha butach”, oraz czepiając się jego dziewczyny: ”Nie jesteś mężczyzną, nie miałeś nigdy kobiety/Przy twojej udałbym orgazm, splunął jej na plecy”. Przytoczył również zasłyszaną historię z której wynika, że Duże Pe po jednej z bójek sfingował swoją śmierć, żeby nie oberwać mocniej: ”Osiedle cię wypluło, ulica drwi z ciebie/W twoim głosie konfidencjonalne podniecenie/Słyszałem historię prosto z Bemo/Dostałeś wpierdol, udawałeś martwego”.
W dissie nie zabrakło również celnych punchy skierowanych prosto w jego osobę: ”Chcesz być jak Common, chcesz być jak Afu-ra/A jesteś zwykły kondom na miarę swojego chuja/Pastuchu much, egipska plago kurwa/Twoja płyta to życie w odbycie, pamiętnik gówna”. Duże Pe odpowiedział numerem pt. ”Koniec”, w którym również przywołał zabawny, rzekomo mający miejsce naprawdę, motyw z życia swojego oponenta: ”Co ty? Wyzywasz od żebraków leszczu/To wy składaliście się na kurwę w sześciu”. Odniósł się też do wersów Piha profanujących sprawy, których poruszać się w konfliktach rapowych z definicji nie powinno: ”Jedziesz mi po dziewczynie i po rodzicach/Kurwo wyleczę cię z chęci do życia/Zdychaj, jedź, potem wij się jak kurwa/Umrzesz na AIDS, obyś konał przez lata/Ja tu wymiatam, Ty tu wymiotujesz”, na co Pih odpowiedział w ”Co?!” jeszcze brutalniej: ”Życzysz mi AIDS, to mi nie grozi synek/Dopóki pod kluczem trzymasz swoją dziewczynę”, po czym wyjaśnił, co miał na myśli twierdząc, że Ojciec dużego Pe karmił go swoim nasieniem: ”Nie jadę po rodzinie, powtórzę jaśniej knocie/Byłeś nadprogramowy, niepotrzebny w miocie”.
W sposób zupełnie bezpardonowy sprowadził go do zera – albo mówiąc brutalniej, do dwóch zer – zarzucając mu brak osobowości: ”HOP KIDS zjadają Cię charyzmą” (Hop Kids to utworzony z kilkorga dzieci w wieku od 11 do 13 lat zespół hip-hopowy, zorganizowany przez Sławomira Sokołowskiego, polskiego producenta muzycznego odpowiedzialnego w znacznej mierze za sukces grupy Just5 oraz Gabriela Fleszara). Pih nawinął również w horrorcore’owym stylu: ”Jesteś jak wpadka, niechciana ciąża/Robi Ci skrobanie, marnie na łyżce wyglądasz”. Duże Pe odpowiedział utworem ”P.S. Święto Zmarłych”, prezentującym już znacznie niższy poziom. Utwór był poprawny z muzycznego punktu widzenia, jednak zabrakło w nim wykwintnych wersów znieważających przeciwnika. Właściwie jedynym bardzo celnym ciosem mu zadanym było odniesienie się do słów Piha, w których wychwalał się lirycznym potraktowaniem go nożem w plecy i chujem w serce: ”Ludzie nie wierzą co za kretyn/Wbija chuja w serce, bo go nie chcą kobiety”. Odpowiedź Piha w formie utworu ”Nie wiesz, co Spotka Cię Jutro” była tym razem totalnie miażdżąca i nie pozostawiła złudzeń co do tego, kto w Beefie wysunął się na prowadzenie. Pih wyśmiał pozorne cwaniactwo Duże Pe przypominając mu, jak ten podczas incydentu pod budką z kebabem sprowadził na pomoc swoich kolegów: ”Nóż ci w plecy kurwo i nieważne co potem/Wołasz kumpli na pomoc i nazywasz siebie kotem”. Sprawnie zarzucił mu zniewieściałość w wersach zawierających multum rymów: ”To co robisz, ten onanizm to nie rap to origami/Za który pijani fajni many wcisną Ci za stanik”, po czym upokorzył go łebsko nawiązując do związku frazeologicznego ”Rzucać mięsem”, oznaczającego dosadne przeklinanie: ”Masz przejebane, w Wawie cisza spokój Ci się marzy/Chuj z mięsem, będziesz spierdalał ze sceny od warzyw”. Wyśmiał także jego zażyłość z Mezem, insynuując że sięga ona płaszczyzny życia daleko poza zawodowej: ”Mezo Ci opowie co to życia szkoła/Od jego ud na głowie nosisz zakola”. Wielkim – i bardzo trafnym – zarzutem w stosunku do duże Pe było odniesienie się do wersów, w których pomiędzy wierszami dał Pihowi do zrozumienia, że ten posuwa się za daleko w swoich atakach na niego, ocierając się o zachowania penalizowane: ”Karalne groźby, błagalne prośby/Nie dadzą nic jak punche są banalne”.

Odpowiedź ze strony Piha była druzgocąca, bowiem zarzucił mu w niej skłonności do denuncjacji: ”Karalne groźby? Jak konfident słowa dobierasz/Chcesz widzieć mnie w pace? Masz gadkę frajera”. W jednym z wywiadów Pih zapytany o to, jakie będzie zakończenie Beefu, odparł: ”Wiem, że podnoszony jest zarzut wobec mnie, że chcę uciec się do przemocy, ale prawda jest taka, że to mnie próbowano przekonać przemocą. Nie chcę nic mówić o tym, jakie rozwiązanie by mnie satysfakcjonowało. Biorąc pod uwagę ostatnie oświadczenie jego kolegów z wytwórni – verby, którzy zakładają sprawy ludziom za to, że Ci jadą im na necie, oraz to, że już ta łajza raz zwróciła uwagę na moje karalne groźby, lepiej będzie jak pozostawię odpowiedź w sferze niedomówień.”. Duże Pe odpowiedział w dwóch numerach – jednym zatytułowanym ”Jutro”, co było zgrabnym odniesieniem do nazwy poprzedniego dissu Piha, i krótkim trackiem pt. ”Errata do Post Scriptum”, którego publikacją zrobił z siebie pośmiewisko, ponieważ zarzucił Pihowi że ten gra rap bez DJ-a, nie zdając sobie sprawy z tego, iż jest zupełnie wręcz odwrotnie. Pih powiedział w jednym z wywiadów: ”Żeby się upewnić specjalnie sięgnąłem po swoje dwa ostatnie albumy: „O Nas, Dla Was” z Chadą i „Krew, Pot i Łzy”. W sumie na 37 tracków, 18 jest oskreczowanych. W zasadzie mogę powiedzieć, że połowa została nagrana z DJ’ami. Gdybym policzył wszystkie swoje kawałki, w które wkład mieli DJ’e okazałoby się, że jest ich więcej niż ten cwany gapa nagrał w swoim życiu utwórów w ogóle.”. Na ”Krew, Pot i Łzy”, oficjalnym, solowym longplay Piha również znalazł się utwór upokarzający Duże Pe – ”Pocałunek Śmierci”.
Teoretycznie na tym Beef dobiegł końca, jednak jego konsekwencje były dla Pana duże Pe dużo dalsze. Na składance ”Rap Eskadra 3”, wydanej w wytwórni płytowej w której wydawał również duże Pe – UMC Records – , znalazł się jeden z utworów Piha go dissujących – ”Co?!”. Sam Pih opowiedział w jednym z wywiadów o kulisach zamieszczenia tego numeru na kompilacji: ”Nie jest żadną tajemnicą mój układ w sprawie Rapeskadry z Remikiem. Znalazłem się na tej płycie pod warunkiem, że będzie na niej mój diss na pe. To był warunek sine qua non. Nie ma na płycie „Co!!!” to nie ma mnie w ogóle, ani jednego wersu. Tak się ustawiliśmy i zależało mi na tym, żeby dis się tam znalazł. Remik słowa dotrzymał, a ja nie mam żadnych wyrzutów sumienia.” – powiedział, dalej dodając: – ”(…) Mam 2 kawałki na tej składance i w obydwu jadę po tym pedale. Dwa kawałki diss’ujące tego leszcza na płycie, którą wydaje jego wytwórnia. Tu chodzi o szacunek. O to, ile on znaczy, albo inaczej – o to, że nic nie znaczy. Dodatkowo Remik wziął też bardzo osobisty dla mnie utwór „Cokolwiek” i gitara.”. Ostatecznie na albumie ukazał się tylko jeden z zapowiadanych wcześniej 2 dissowych utworów – ”Co?!”.
Jednym z najbardziej spektakularnych – chociaż krótkich – beefów w historii polskiego rapu był konflikt Donia z Chadą, w którym nie wiedzieć czemu udzieliła się także HiFi Banda, stając po stronie Warszawskiego MC. Konflikt zaczął się od zaczepki w stronę Donia ze strony Chady, który w utworze ”A Pamiętasz Jak?” poniżył oponenta: ”Doniu w sumie jak dziś wtedy także był nikim/Liroy zgarnął te zasłużone dwa Fryderyki”. Doniu ustosunkował się do tych wersów dopiero kilka miesięcy później, w numerze ”Gram Swoje”, zamieszczonym na jego albumie ”Dialogimuzyka” wydanym 30 maja 2011 roku, prawdopodobnie starając się wypromować swój album na fali popularności toczonego beefu. Doniu zarapował: ”Grasz koncerty z playbacku? Kopiujesz Agrro Berlin/klamki na video jesteś wtórny, mizerny/Za plecami twoje ziomki szafują minami/A my drzemy łacha bo ich DJ lizał się z chłopcami”. Na koniec trzeciej zwrotki, skierowanej do Chady, dał mu do zrozumienia, że ten zapewne nie odpowie na jego zarzuty zasłaniając się panującą powszechnie opinią w środowisku hip-hopowym, że osobom powiązanym z nurtem hip-hopolo nie należy odpowiadać: ”Pamiętaj że to wstyd odpowiadać mi dziś/Jestem poza układami idę tam gdzie chce iść!” Wykonał również zaczepkę w stronę Tedego, który nagrał z Natalią Lesz utwór ”Glam Rap”: ”Nie robię gniotów jak Tedunio i Natalia Lesz/Nagrasz coś na siłę treść odparowuje wiesz/Mieć to coś nie jak gość na cudzej stypie/Pić z nimi wódkę ale odpierdalać lipę”.

Doniu zwrócił również uwagę na powszechne zjawisko MC’s, którzy swoją karierę opierają tylko na prawieniu wszem i wobec o tym, jak mocno są niekomercyjni i oddani uprawianej przez siebie sztuce: ”Uwieram jak wenflon a beze mnie pół sceny/Nie ma o czym pisać, marne hieny tego chcemy?/Połowa z was chciała przeżyć chociaż setkę/Z tego co wyrwałem życiu zapiętemu na okrętkę/Czuć tonę zawiści w toni nienawiści/W morzu rozpaczy, bo nie umiecie żyć inaczej”. Na odpowiedź ze strony Chady trzeba było czekać całe dwa miesiące, a kiedy już nadeszła w postaci utworu ”Sześciogwiazdkowy Skurwiel”, wprawiła wszystkich zainteresowanych w osłupienie udzieleniem się na niej HiFi Bandy oraz słabymi punchline’ami ze strony prowodyra. Chada zarapował na przykład: ”Jesteś jedną z tych cip, która zjeżdża na harem/Zanim kurwo się sprujesz, opierdol pałę starej”, dodając: ”Gdzie grasz suko koncerty? Wpadnę tam by cię skreślić/Nie wywyższaj się kurwa jak masz wzrost metr trzydzieści/No i może to lepiej, twoje ziomki to chwalą/Nie muszą stać na palcach gdy ci lachę podają”.
Znacznie lepiej wypadli Hades oraz Diox. Ten ostatni wykonał apel w stronę słuchaczy, nawołując do zapamiętania mu sprzedania się i sprzeniewierzenia muzyki: ”Mez, Doniu, Liber – suki grają w jednej lidze/Hejterze bronisz ich? Znaczy, że im wybaczyłeś/Hejterze bronisz ich? To zamach na muzykę/Frajerze pierdol się, za zamach na moje życie/Ty, weź mnie nie żałuj, gdy zdradzę ideały/Ale do tego momentu lepiej nie otwieraj japy”. Do utworu zrealizowano dynamiczny teledysk, który niewątpliwie przyczynił się do jego popularności. W następstwie publikacji dissu Doniu zaskoczył wszystkich zainteresowanych rzeczonym konfliktem, w ciągu dwóch dni publikując dissowy numer pt. ”W Ryj”, zilustrowany zabawnym teledyskiem. Odpowiedź Donia była zupełnie sprzeczna z jego grzecznym imidżem, do którego zdążył przyzwyczaić słuchaczy muzyki rap – raper znieważył Chadę przy użyciu m. in. takich słów, jak ”cwel”, ”kurwa”, ”dziwka”, ”mamisynek”, ”pizda”, ”kurwistrzał”. Doniu zarzucił Chadzie bycie cwelem: ”Z dupą rozpruta, prosiłbyś o ibuprom/Olfen na ból jąder, rozjechana kurwo”, dodając jeszcze: ”A zapomniałem, ta twoja przeszłość/Połowa ludzi się z tą kurwą obeszło/Jeśli przez siatkę z Tesco pizgałeś gały/No to masz obsesje, nikt nie jest doskonały”. Wyśmiał również zaangażowanie przez Chadę w beef pomiędzy nimi HiFi Bandy oraz prędkość z jaką odpowiedział na zaczepkę skierowaną w swoją stronę: ”Kolegów do pomocy – spisz z nimi w nocy?/Może dać kocyk? Weź kurwa posyp/Wciągnę cię, wysram zanim się otrząśniesz/W końcu kilka wersów piszesz dwa miesiące”. Na sam koniec utworu odniósł się zaś do Dioxa, udowadniając mu, że nie obawia się jego osoby ani na płaszczyźnie muzycznej, ani poza nią: ”OK. Dwa słowa jeszcze do Pizdioxa, Słyszałem, że chcesz ponagrywać sobie coś w studiu La Bomba, Ja mieszkam niedaleko, to wpadnę, się poprzyglądam”. Nie ulega wątpliwości, że Doniu zmiażdżył swojego oponenta, który nie dość, że w swojej odpowiedzi skierowanej do niego nie zawarł żadnych kunsztownych panczy, to jeszcze odpowiedział mu dopiero po dwóch miesiącach, i to uciekając się do pomocy zaprzyjaźnionych MC’s.
Felieton
Oki wpadł we własne sidła? Niewygodne fakty po beefie z Kinnym Zimmerem – felieton
Hipokryta, który rzuca słowa na wiatr?
W czasie beefu z Kinnym Zimmerem Oki punktował rywala za współprace reklamowe i stawiał ultimatum organizatorowi Rap Stacji. Dziś oba te wątki wracają jak bumerang.
Kinny trafił w punkt? Tymbark potwierdza jego wersy
Jeszcze kilka miesięcy temu Oki celował w Kinny’ego Zimmera z ciężkimi argumentami. Jednym z najgłośniejszych zarzutów było rzekome sprzedawanie każdego numeru sponsorom.
„Dziękują mi Twoi fani – pierwszy track bez lokowania” – nawijał Oki, sugerując, że jego przeciwnik nie potrafi funkcjonować bez reklamowych współprac.
Dziś ten fragment wraca niczym bumerang. W klipie promującym „REKLAMACJA’47: CD1” można było zauważyć charakterystyczną niebieską butelkę Tymbarka. Już wtedy informowaliśmy, że za obecnością produktu może stać szersza współpraca. Teraz sprawa została oficjalnie potwierdzona. Do sklepów trafiły napoje Tymbark sygnowane ksywką Okiego o smaku kwaśnego jabłka.

W tym kontekście szczególnie mocno wybrzmiewają wersy Kinny’ego Zimmera: „Na filmie do płyty lokujesz Tymbarka. Jak okaże się że macie deala, pęknie twoja bańka” – rapował.
Patrząc na rozwój wydarzeń, trudno nie zauważyć, że przewidywania Kinny’ego okazały się trafione.
Oki postawił ultimatum. Rap Stacja go zweryfikowała
To jednak niejedyny temat, który wraca przy okazji tamtego konfliktu. W trakcie beefu głośno było również o Rap Stacji. Oki szantażował Waldiego, organizatora festiwalu, że jeśli w line-upie pojawi się Kinny Zimmer, to on sam nie wystąpi.
Ostatecznie rzeczywistość zweryfikowała te deklaracje. W składzie imprezy znaleźli się obaj raperzy, a zapowiadane ultimatum nie zostało zrealizowane. Trudno więc pogodzić takie działania z wizerunkiem rapera, który podczas beefu tak chętnie rozliczał innych z autentyczności i konsekwencji.

Czy Oki przegrał beef?
To już kwestia indywidualnej oceny słuchaczy. Nie zmienia to jednak faktu, że zarzuty dotyczące hipokryzji i braku konsekwencji wracają do Okiego ze zdwojoną siłą, a jego przeciwnik nie zaliczył w trakcie beefu równie głośnych wpadek. Gdyby konflikt trwał dłużej, lista podobnych tematów mogłaby być jeszcze dłuższa.
Tym razem uznania w kierunku Okiego nie będzie ani słowem, ani oczami.
Felieton
Łatwogang stał się nietykalny. Sięga po nasze pieniądze na lek, który nie działa? – felieton
Zamiast porządnego researchu, streamer bazuje głównie na emocjach.
Łatwogang po sukcesie swojej akcji charytatywnej wszedł poziom wyżej i zaczął apelować do rządu o refundację terapii dla dzieci z DMD. Problem w tym, że chodzi o lek, którego skuteczność podważają europejskie instytucje, a emocjonalna presja na polityków zaczyna wymykać się spod kontroli, bo za wszystko tym razem mamy zapłacić my wszyscy.
Polacy będą sponsorować amerykańskich lekarzy?
Nie mam problemu ze zbiórkami. Serio. Jeśli ktoś chce wydać własne pieniądze na eksperymentalną terapię dla chorego dziecka – jego sprawa. Ludzie potrafią się jednoczyć, pomagać i to jest piękne. Pierwsza akcja Łatwoganga zrobiła gigantyczne wrażenie i ciężko było nie mieć szacunku do skali mobilizacji. Tyle że teraz to już zupełnie inna bajka.
Bo kiedy streamer z milionowymi zasięgami zaczyna naciskać na refundację terapii przez państwo, przestaje chodzić wyłącznie o dobre serce. Wtedy w grę wchodzą pieniądze podatników, decyzje medyczne i odpowiedzialność za przekaz, który większość z nas łyka bez żadnego researchu tylko dlatego, że tak powiedział Łatwogang.
Lek Elevidys, o którym mowa, nie został dopuszczony w Europie. Europejska Agencja Leków stwierdziła wprost, że nie wykazano korzyści ze stosowania preparatu. To nie teoria z TikToka, tylko stanowisko jednej z najważniejszych instytucji medycznych na świecie. Terapia dostała jedynie warunkową zgodę FDA w USA i to pod bardzo konkretnymi ograniczeniami. Lek można podawać wyłącznie określonej grupie dzieci, a wokół terapii pojawiają się też informacje o ciężkich skutkach ubocznych, nawet przypadkach śmiertelnych. Nie uśmiecha mi się więc z mojej własnej kieszeni sponsorować amerykańskich lekarzy i ich lek, który nie wiadomo czy działa, a z raportów wynika, że działa słabo.
Lek Elevidys został przetestowany na 125 dzieciach i nigdy nikomu się nie polepszyło.
— Brat Pid (@brat_pid73861) May 24, 2026
Jak się wpisze nazwę leku w wyszukiwarce, to pierwsze co wychodzi to dokument niedający pozwolenia na obrót w Europie.
Koszt dla jednej osoby to kilkanaście milionów złotych. pic.twitter.com/zNX0jPUvaQ
Emocje i presja
Mimo tego Łatwogang i jego pobratymcy w komentarzach nakreślili prostą narrację: kto ma wątpliwości, ten jest przeciwko chorym dzieciom. No bo jak to, NA CHORE DZIECI NIE DASZ?
Przekaz ten zaczyna coraz mocniej opierać się na emocjach i presji moralnej, którą napędzają też ludzie w komentarzach, zamiast na spokojnej rozmowie o faktach. Jeśli zadasz pytanie o skuteczność terapii, jesteś potworem. Jeśli przypomnisz, że państwo nie drukuje własnych pieniędzy, tylko wydaje kasę obywateli, dostajesz łatkę człowieka bez serca.
Łatwogang ewidentnie działa pod wpływem emocji i gigantycznej fali uwielbienia. Problem polega na tym, że internet bardzo szybko robi z influencerów moralnych liderów. Wystarczy jedna viralowa akcja i nagle streamer staje się dla ludzi większym autorytetem niż lekarz. To już nie jest tylko „pomaganie dzieciom”. To próba wpływania na politykę zdrowotną państwa przez presję społeczną i emocjonalne filmiki.
Bo jeśli dziś każda internetowa mobilizacja ma wymuszać refundację terapii odrzuconej przez europejskich ekspertów, to jutro będziemy podejmować decyzje zdrowotne na podstawie lajków, a nie badań.
Dobry chłopak, ale działa na emocjach
Działalność internetowa Łatwoganga pokazała nam, że to zwykły, dobry chłopak, ale działa bardzo spontanicznie i często pod wpływem silnych emocji. Osoby z jego otoczenia mówiły otwarcie po pierwszej zbiórce, że wszystko u niego jest totalnym spontanem. 9-dniowy stream mógł się w ogóle nie udać, bo nie było żadnego szczegółowego planu, a transmisję odpalono na starym komputerze, który w każdej chwili mógł się wyłączyć. Ostatnia akcja rowerowa również wyglądała na zrobioną na prędce, co wiedzieliśmy po wielu wpadkach ze sprzętem.
*Powyższy felieton jest bardzo niepopularną opinią, bo Łatwogang w kilka tygodni stał się osoba nietykalną w Polsce, podobnie zresztą jak Bedoes, o którym innym razem.
Felieton
B.R.O. tworzy śpiewających influencerów, a teraz mówi, że „mainstream to znajomości, pieniądze i sztucznych uśmiech”
Większego zaorania w ostatnim czasie nie było.
B.R.O. wydał całkiem dobry technicznie numer „Maszyna”, który jednak nie broni się lirycznie. Strzały w powietrze, które przebiły oba kolana Broskiego.
Jedną z największych bolączek polskich raperów są strzały w powietrze. Kogo oni nie rozliczają w numerach. Wszystko im się nie podoba. Kiedy jednak podamy konkretne ksywy, które możemy dopasować do ich linijek 1:1, nabierają wody w usta albo się głupio tłumaczą.
Najświeższym przykładem pier***nia totalnych głupot jest B.R.O., który wymierzył linijki w mainstream, zapominając, że z takimi ludźmi chętnie i cały czas współpracuje, bo kosi z nich – pewnie – nieprzyzwoite pieniądze.
„Pływałem w głównym nurcie, czytaj w tym brudnym gównie. W którym rządzi pieniądz, znajomości no i sztuczny uśmiech. Jeśli go nosisz jesteś pustym głupcem. Bo to jak uprawiać prostytucję, mówiąc że to duży sukces” – nawija.
B.R.O. jest naczelnym ghostwriterem sztucznie stworzonych influencerów. Współpracuje głównie z Ekipą Friza, który uczy od podstaw swoich podopiecznych wspomnianych przez rapera „sztucznych uśmiechów” albo przesadzonych reakcji. W taki sposób buduje armię contentowych produktów, które zamiast własnego języka dostają gotowe teksty, gotowe emocje i gotowe schematy zachowań. Wszystko po to, żeby kamera widziała luz, a algorytm dostał dokładnie to, co lubi najbardziej: przesadę, krzyk i wiecznie przyklejony uśmiech.
B.R.O. cały czas działa z Frizem i Wersow i wciąż pisze teksty im oraz ich influencerom, których akapit wyżej porównuje do „prostytutek”, bo sztuczny uśmiech i znajomości chyba do nich pasują w 100% – prawda?
Dalej w numerze nie jest wcale lepiej: „Słucham wasze zwrotki wszystkie pocięte jak rozbi” – znów strzela w powietrze i kolejny raz wers ten można przypisać do jego „podopiecznych”, którzy bez pocięcia zwrotek byliby asłuchalni nawet dla 10-latków.
Może B.R.O. to maszyna, ale zaczęła już dawno rdzewieć, po tym pamiętnym piwie wylanym na głowę przez Belmondziaka.

Felieton
Robią z nas złodziei. Kupując smartfona, zapłacimy więcej, a kasa pójdzie m.in. do raperów – felieton
Nowa, stara opłata, który uderzy we wszystkich, ale tylko niektórzy na niej zarobią.
Rząd rusza z aktualizacją opłaty reprograficznej. Nowe zasady obejmują m.in. smartfony i laptopy, a pieniądze mają trafić do artystów, w tym do raperów. No i kto tu kogo okrada?
Ministerstwo dumnie ogłasza
Minister kultury Marta Cienkowska podpisała rozporządzenie, które aktualizuje zasady pobierania opłat od urządzeń używanych do kopiowania i odtwarzania treści. – Polscy twórcy latami czekali na tę decyzję. Dziś z satysfakcją ogłaszam: mamy to!” – przekazała w komunikacie opublikowanym na portalu X.
Polscy twórcy latami czekali na tę decyzję. Dziś z satysfakcją ogłaszam: mamy to! Właśnie podpisałam rozporządzenie dot. opłaty reprograficznej. To był trudny proces, pełen lobbingu i fake newsów o rzekomych "nowych podatkach". Prawda jest prosta: pożegnaliśmy lata 90. (faksy i…
— Marta Cienkowska (@MartaCienkowska) April 30, 2026
Smartfony i laptopy objęte opłatą!
Na czym polega zmiana? Lista sprzętów objętych opłatą została dostosowana do tego, jak dziś konsumujemy muzykę, filmy i inne treści. Do gry wchodzą m.in. smartfony, laptopy, tablety, telewizory oraz dekodery z pamięcią albo funkcją nagrywania. W praktyce chodzi o urządzenia, które realnie służą do kopiowania lub przechowywania materiałów chronionych prawem autorskim.

Czyli co, jesteśmy złodziejami?
Po chłopsku, twórcy ustawy chyba uważają, że jesteśmy złodziejami, bo z góry zakładają, że nielegalnie słuchamy muzyki, przegrywając ją sobie na telefony lub korzystając z nielegalnych źródeł streamingu. Ciekawe jakie to nielegalne źródła mamy w czasach powszechnego dostępu do Youtube i Spotify.
Żeby jednak było miło i fajniusio pani minister rozszerzoną opłatę ubrała w ładne słowa: – Giganci sprzętowi dzielą się swoimi zyskami z polskimi twórcami – podkreśliła.
Jak to dokładnie działa – wyjaśniamy
Kupujesz np. telefon albo pendrive. W cenie jest już opłata reprograficzna. Producent/importer przekazuje ją do organizacji, a organizacje dzielą pieniądze między twórców. Artyści dostają część pieniędzy, jeśli są zarejestrowani w takich organizacjach jak ZAiKS czy STOART, a ich muzyka jest uwzględniona w podziale. Gotówka jest rozdzielana według określonych zasad.
Ministerstwo uspokaja, jesteśmy spokojni
Ministerstwo ma życzeniowe myślenie na temat wzrostu cen elektroniki w związku z rozszerzoną opłatą. W uzasadnieniu projektu czytamy: – Biorąc pod uwagę stosunkowo niski poziom opłat przyjęty w projekcie rozporządzenia, należy uznać, że wpływ na sytuację konsumentów nie będzie znaczący.
Wszyscy jednak dobrze wiemy, że opłata ta zostanie przeniesiona na końcowego użytkownika, i to my zapłacimy więcej za smartfona czy laptopa, a miliony pójdą do artystów i twórców,
Miliony złotych wpływów
W 2024 roku wpływy z opłaty reprograficznej wyniosły 35,8 mln zł. Po zmianach budżet dla twórców może wzrosnąć nawet do poziomu 150-200 mln zł rocznie. Według szacunków stawka opłaty ma wynosić od 1 do 3% wartości urządzenia.
Jakie to piękne, a ty co słuchaczu o tym myślisz?
Chorzów to miasto, które wyjątkowo nie ma szczęścia do ludobójczej symboliki i rapu. Dopiero co ucichł temat wizerunku sympatyka Ruchu z tatuażem hitlerowskiej gapy na karku w teledysku Bonusa RPK, a teraz medialną burzę wywołały próby blokady koncertu Kanye Westa. Czy jednak nie można tu dostrzec pewnej niesprawiedliwości w ocenie amerykańskiej gwiazdy?
Nie lada zagwozdkę mają decydenci w kwestii zgody na organizację czerwcowego koncertu Kanye Westa. Już pojawiają się przecieki, że zielonego światła na imprezę nie będzie. Z jednej strony warto pokazać, że jesteśmy zupełnie inni kulturowo niż np. Niemcy, gdzie wielu zbrodniarzy nie poniosło żadnej odpowiedzialności po wojnie i mogli spokojnie wychowywać kolejne pokolenia naszych zachodnich sąsiadów, piastując ważne stanowiska publiczne. Z drugiej – czy osoba chora psychicznie musi być wiecznie stygmatyzowana z powodu odklejek z przeszłości, które mogły wywołać np. źle dobrane leki?
W zasięgowych głosach sprzeciwu przodują zwłaszcza minister Marta Cienkowska i Krzysztof Stanowski. Pytaniem otwartym pozostaje, dlaczego Stanowski nie był równie stanowczy, gdy ambasador Ukrainy wybielał na antenie Kanału Zero hitlerowskiego kolaboranta, Romana Szuchewycza, który uczestniczył w pogromach ludności cywilnej?
"I przejdzie Panu przez gardło, żeby powiedzieć, że Roman Szuchewycz jest zbrodniarzem wojennym?" – zapytała @abojke ambasadora Ukrainy @VasylBodnar w wywiadzie dla @OficjalneZero.
— Stowarzyszenie „Wspólnota i Pamięć” (@WspolnotaPamiec) January 11, 2026
"Nie, nie powiem tego" – usłyszała w odpowiedzi.
Ambasador zaprzecza samemu sobie. Z jednej… pic.twitter.com/9F0rMzvgEf
Z tęczową swastyką na szyi zaprezentował się fotoreporterom w 2015 roku Maciej Maleńczuk, a dziś jest przecież jednym z pupilów prorządowych mediów. Podobna akcja tyczy się Olgi Tokarczuk, która pozowała na tle krzyża przerobionego na hitlerowski symbol. Żadnej dyskusji nie wywołała też manifestacja byłego prezydenta Ukrainy, Petra Poroszenko, który w 2023 roku udostępnił nagranie z czarnym słońcem na ramieniu, czyli ulubionym symbolem jednego z architektów obozów śmierci, Heinricha Himmlera. Czy w związku z tym możemy mówić wprost o zjawisku „równi i równiejsi”?
Поїздка на фронт для мене — це завжди найголовніша подія тижня. Хедлайнер в розкладі.
Після парламентської діяльності, перемовин з міжнародними партнерами щодо підтримки України, акумулювання та розподілу благодійної допомоги та іншої тихої роботи в тилу, ця подія — великий… pic.twitter.com/5aucKuX5c7— Петро Порошенко (@poroshenko) September 10, 2023
-
News3 dni temuAgresywny Vkie groził fankom. Raper się dziwnie zachowywał
-
News13 godzin temuFagata ratuje się przed cancelowaniem. Wyciekły rozmowy z Żabsonem
-
News2 dni temuSokół chciał załagodzić spór Bonusa RPK i gita z Pruszkowa
-
News2 dni temuSentino komentuje koncert w Gdańsku, gdzie obrzucono go jajkami
-
News3 dni temuStarcia z policją, gaz, zatrzymania i kiepskie porady z obozu 2115 – Łódź Summer Festival
-
News2 dni temuDramat Bastka – raper nie dostał zasiłku z MOPS’u
-
News3 dni temuQuebonafide się przebrał i rozdawał swoje lody na festiwalu
-
News3 dni temuInPost zmemował kultowe zdjęcie Belmondo i Kaza Bałagane „Strefa Ruchu”