Felieton
ROZKMINA: Beef is Beef (cz.7)
Odpowiedź ze strony Peji na album Tedego ''Note2Errata'' nadeszła po tygodniu od jej premiery w formie zawierającego 3 piosenki mini-albumu ''Wszystko na Mój Koszt''.
W utworze ''Gruby Pojazd z Tede 3'' nagranym na podkładzie znanym z utworu ''Gruba Impra z Rysiem 2'' podkreślił komercyjność muzyki Tedego nawijając: ''Czym różnisz się od Mezo? Niczym, tak mi przykro/Każdy jeden taki Jacek jest skończoną pizdą/I żebyś mi nie wytknął, że to ja z nim nagrałem/Powiem, to był taki czas, gdy mu rękę podawałem/Różnica jest taka, Tedunio zaznaczam/Że ty z Mezo nagrasz na bank w dzisiejszych czasach''. Nawiązał także do wspólnego utworu Tedego oraz O.S.T.R.-a ''Ziom za Ziomem'' dając mocny prztyczek w nos Tedego, który na wskutek prowadzenia Beefów stracił sympatię wielu kolegów z branży hip-hopowej: ''Ziom za ziomem, nucę ten refren jak swój/Bo mam za sobą ziomków, a ty sam w deszczu stój''. W kawałku ''TDF (The Dick Fucker)'' wyraził chęć rozwiązania ich konfliktu w sposób mniej cywilizowany, jednocześnie zapowiadając wstrzymanie się z tego z obawy przed możliwością nakręcenia przed oponenta nagonki medialnej w zatrudniającej go stacji telewizyjnej TVN: ''Że chętnie bym wjechał tej piździe na koncert/Odebrał resztę fanów godność zdrowie i pieniądze/Tylko jest jedno ale twa trasa niewypałem/Gdybym wbiegł na przypale wciśniesz czerwony alert/Wtedy kumple ze stacji ci pomaga z tym skandalem/Wrzuca filmu z telefonów do newsów i mam przesrane''. W utworze odniósł się również bardzo wymijająco do zarzutów Tedego o to, że nie posiada prawa jazdy bo uniemożliwia mu zdobycie go zaświadczenie lekarza-psychiatry: ''Tak nie mam prawka wiem zapierdalam z buta/Po ulicach Emokah nikt nie pruje się tutaj/Bo to dla nich ta nuta bo Mokotów dziś ze mną/Bo wstyd im za ciebie i znów wyłapiesz wpierdol''. Na podkreślanie Tedego faktu, że pracuje w TVN zareagował z kolei rymując: ''Twój kontrakt z TVN to przypadek banalny/Zapamiętaj odstąpiłem tobie role w Kryminalnych/Wiec nie pusz się zbytnio ze pracujesz w tej stacji/Bo to ja dałem ci fuchę wiec Pede ryj zamknij''. Przyznał również, że jego stosunek do Warszawiaka był już wcześniej dość ambiwalentny: ''Przesłuchałeś moją płytę a ja twojej dupo żadnej/Bo od zawsze twoja twórczość brałem pół serio pół żartem''.
W tytułowym kawałku ''Wszystko na Mój Koszt'' zarzucił Tedemu umyślne, złośliwe robienie mu konkurencji na rynku płytowym: ''Chcesz ugrać kilka punktów i tak ziomek bez skutku/Wyjeżdżasz bezczelnie z premierą przede mną durniu/Zero szacunku za ten ruch gwiazdo gatunku/Która z 10 września gaśnie ostatecznie z punktu/Wiedziałeś o premierze, trąbiłem o tym pół roku/A ty partyzant wydajesz swój syf i teraz w szoku/Tłumoku, ja gotów by przypierdolić ci z otwartej/Spoliczkować po damsku, żebyś zaliczył parter'' – wersy te miały uzasadnienie, bowiem Tede wydał swój album ''Note2'' na tydzień przed ''Na Serio'' Poznaniaka. Zapowiedział mu również, że więcej nie zdoła urządzić w Mielnie swojej imprezy urodzinowej – ostatecznie jednak Tede każdego roku od wybuchu beefu dokonywał tego bez trudu.
Peja wkrótce po skandalu w Zielonej Górze występuje w programie ''Uwaga!'', w którym tłumaczy się pokornie z wywołanego na feralnym koncercie incydencie, twierdząc, że poniosły go emocje: ''Zszedłem do gościa, żeby mu powiedzieć, co o nim sądzę. Rozradowany, że ochrona mnie do niego nie dopuściła, tańczył, śmiał się i pokazywał dwa fucki. Wtedy ludzie zaczęli się gromadzić wokół niego w kółku. Wróciłem na scenę''. Czemu raper stroniący od komercyjnych stacji medialnych zdecydował się wystąpić w programie? ''Wkurwiła mnie ta sytuacja, to w jaki sposób zostałem pokazany przez media. Powiem to tylko raz: nie pozwolę, żeby ta sytuacja zniszczyła to, na co pracowałem wiele lat''. Raper opowiedział również o swoim trudnym dzieciństwie i warunkach w jakich przyszło mu dojrzewać, stwierdzając, że dokonuje w dorosłym życiu retrospekcji starając się pozbierać po wszystkich przejściach: ''Dziś znacznie częściej wracam do dzieciństwa. Zmagam się z moimi demonami. Za dzieciaka nie miałem czasu się tym zajmować, musiałem szybko dorosnąć''. Reportaż spełnił swoje zadanie – Peja zyskał dzięki niemu większą przychylność odbiorców.
W międzyczasie Tede udzielił kilkudziesięcio miutowego wywiadu dla portalu CGM, w którym uchylił rąbka tajemnicy na temat tego, jak środowisko hip-hopowe w Polsce zareagowało w rzeczywistości na skandal do jakiego doszło w Zielonej Górze, oraz opowiedział o swoich stosunkach z Rychem Peją oraz ich gwałtownej ewolucji w mało pozytywnym kierunku. Całe zamieszanie zaczęło się, kiedy Hirek Wrona zadzwonił do Tedego prosząc go o wstawienie się za Peją. Tede postanowił nie wyjść naprzeciw oczekiwaniom rozmówcy, na co ten zareagował prosząc go o postanowienie wstrzymania się od jego krytyki w mediach. Zażenowany Tede zamieścił jedynie lakoniczny, aczkolwiek dosadny komentarz odnośnie zamieszania na swoim profilu Facebook, po czym Peja zadzwonił do niego z pretensjami o dokonanie tego. Tede zdołał uspokoić swojego rozmówce, i przekonać go, że to co zrobił tamten nie było stosowne, po czym panowie rozstali się – w jak się zdawało – przyjaźni. Freestyleowy diss Peji na Warszawskiego MC 26 września podczas jego występu w Warszawskim klubie Fonobar był więc dla tego drugiego ciosem z zupełnego zaskoczenia. Co ciekawe, po tym, jak Peja poniżył Tedego w swoim freestyle'u, Hirek wrona zadzwonił do Warszawiaka przepraszając go za wstawianie się za Peją w mediach. Co więcej – Ani jeden z czołowych reprezentantów PL rapu z jakimi rozmawiał Tede na temat incydentu w Zielonej Górze nie powiedział, że to co zrobił Peja było w porządku, a wielu z nich zadzwoniło do niego po opublikowaniu pierwszej EP'ki z dissami na Poznańskiego MC, gratulując mu odwagi i wzięcia sprawy w swoje ręce. Warszawiak skrytykował również po raz wtóry fanów swojego Poznańskiego kolegi po fachu, określając ich mianem ogrów pozbawionych podstawowej wiedzy o rapie i nie
mających z kulturą hip-hopową nic wspólnego. Przytoczył również sytuację z koncertu w Kołobrzegu został zaatakowany przez fanów Peji. Tede przed koncertem rozmawiał z prowodyrem całego zamieszania, który zwierzył mu się z tego, że przyszedł tam na koncert Poznaniaka. ''Tylko potem mu się nie spodobało to, że jego kolega pokazywał Fucki, a ja powiedziałem: no to chodź tu, dawaj na scenę.'', po czym dodał, że da mu swój album za darmo. Antyfan wszedł na scenę, a podczas kiedy Tede szedł w jego kierunku z albumem, tamten założył kaptur na głowę i zaczął pokazywać mu środkowy palec. ''I tak szedłem do niego, i on spadł ze sceny'' – stwierdził z typowym dla siebie poczuciem humoru. Z drugiej strony postarał się zaatakować rapera jego kolega, którego znokautował Kiełbasa. ''Musiało być to bolesne spotkanie, bo Kiełbasa z gołej stopy zmienił trajektorię jego lotu, i przez 2 tygodnie miał bardzo spuchniętą, buta nie mógł założyć, myślę więc że z żebrami nie za dobrze u kolegi było, ale nie zgłosił sprawy do prokuratury''. Warszawski MC podjął również kwestię tego, jak należy radzić sobie z sytuacjami, kiedy na koncercie pojawia się ktoś psujący zabawę artyście oraz jego fanom. Przytoczył historię z koncertu w Polkowicach, na którym zjawił się jego antyfan, który przez część trwania koncertu stał z dumnie wyciągniętym w kierunku Tedego środkowym palcem. Tede zwrócił mu uwagę publicznie, sugerując, że tamten chce sprowokować sytuację analogicznie do tej z koncertu Peji w Zielonej Górze, ale nie zaprzestał. Wtedy kilkudziesięciu fanów Tedego odwróciło się w jego kierunku, i takim samym gestem, a on po kolejnym zagranym utworze dał sobie spokój i zwyczajnie opuścił miejsce koncertu. Tede skomentował także pojawienie się Poznaniaka w programie ''Uwaga'' stacji TVN, gdzie tłumaczył się on z popełnionego na koncercie w Zielonej Górze błędu. Tede stwierdził, że ta stacja telewizyjna posuwa się czasami do naginania w swoich reportażach rzeczywistości, co miało miejsce także w przypadku rzeczonego wystąpienia rapera. Co ciekawe, Tede miał być na feralnym koncercie w Zielonej Górze, ale właśnie miał wyjeżdżać na wakacje! Ciekawe, jak wtedy potoczyłyby się wydarzenia?
Peja ustosunkował się do udzielonego przez jego oponenta wywiadu w dwu utworowej EP-ce wydanej 13 października pt. ''Peja Kontruje''. Niezwykłym posunięciem ze strony Poznańskiego MC było nagranie obu tracków na podkładach znanych z filmu ''8 Mile'' opowiadającego o losach Eminema, zanim stał się on światowej sławy MC. W utworze ''Powiedz Jakie to Uczucie?'' raper zagrał na ego przeciwnika przypominając mu jego dwa rozpadłe związki i krytykując publiczne naigrywanie się z współtworzących je kobiet: ''Śmiejesz się z Rosati? Znów wszystko na sprzedaż?/Pewnie Ci nie dała wiec wygodnie Ci tak szczekać/Trwało by to dłużej gdybyś dobrze o nią zadbał/Bo tak jak Schejbal Magda ona źle wspomina Jacka'' (Tede skrytykował Weronikę Rosatti w piosence ''mama Mia'', rapując: ''Gdybym zaliczył wpadkę robiąc wtedy Rosatke/To przemyśl jakie moje dziecko miałoby matkę''). Zarzucił mu również, że gdyby nie kilka zawartych wcześniej znajomości, Tede skończyłby jako dziennikarz muzyczny: ''Jesteś dobry w disach boś jest dziennikarski krytyk?/To do ciebie przytyk bo on do szydery przywykł/Gdyby nie Bogna, Hirek, Volt, jeszcze ktoś tam/Wiesz jaka by prace nasz kochany Jacek dostał?/Przeprowadzałby wywiady z takim jak ja to riposta''. W utworze ''Kontrargumenty'' wspomniał sytuację, podczas której Tede na koncercie w Szczecinie dokonał pobicia obrażającego go w wolnym stylu fana, wytykając mu hipokryzję. Wyśmiał także samozwańczość Tedego określającego się mianem Pana Tedeusza, w nawiązaniu do bohatera dzieła wieszcza Adama Mickiewicza pt. ''Pan Tadeusz'', przy czym przytoczył refren jednego z jego utworów: ''Cytując moje wiersze tyś podobno Pan Tedeusz/Joł joł jo jo joł – to słabe, trenuj''. Peja stanął również w obronie swoich fanów: ''Moi fani to ogry? O kochany tu się mylisz/Wyzywasz od debili łysych dojebanych/Czyżby pozazdrościli iście sportowej formy/Bo sam przeogromny nie potrafi formy zrobić''.
Felieton
Oki wpadł we własne sidła? Niewygodne fakty po beefie z Kinnym Zimmerem – felieton
Hipokryta, który rzuca słowa na wiatr?
W czasie beefu z Kinnym Zimmerem Oki punktował rywala za współprace reklamowe i stawiał ultimatum organizatorowi Rap Stacji. Dziś oba te wątki wracają jak bumerang.
Kinny trafił w punkt? Tymbark potwierdza jego wersy
Jeszcze kilka miesięcy temu Oki celował w Kinny’ego Zimmera z ciężkimi argumentami. Jednym z najgłośniejszych zarzutów było rzekome sprzedawanie każdego numeru sponsorom.
„Dziękują mi Twoi fani – pierwszy track bez lokowania” – nawijał Oki, sugerując, że jego przeciwnik nie potrafi funkcjonować bez reklamowych współprac.
Dziś ten fragment wraca niczym bumerang. W klipie promującym „REKLAMACJA’47: CD1” można było zauważyć charakterystyczną niebieską butelkę Tymbarka. Już wtedy informowaliśmy, że za obecnością produktu może stać szersza współpraca. Teraz sprawa została oficjalnie potwierdzona. Do sklepów trafiły napoje Tymbark sygnowane ksywką Okiego o smaku kwaśnego jabłka.

W tym kontekście szczególnie mocno wybrzmiewają wersy Kinny’ego Zimmera: „Na filmie do płyty lokujesz Tymbarka. Jak okaże się że macie deala, pęknie twoja bańka” – rapował.
Patrząc na rozwój wydarzeń, trudno nie zauważyć, że przewidywania Kinny’ego okazały się trafione.
Oki postawił ultimatum. Rap Stacja go zweryfikowała
To jednak niejedyny temat, który wraca przy okazji tamtego konfliktu. W trakcie beefu głośno było również o Rap Stacji. Oki szantażował Waldiego, organizatora festiwalu, że jeśli w line-upie pojawi się Kinny Zimmer, to on sam nie wystąpi.
Ostatecznie rzeczywistość zweryfikowała te deklaracje. W składzie imprezy znaleźli się obaj raperzy, a zapowiadane ultimatum nie zostało zrealizowane. Trudno więc pogodzić takie działania z wizerunkiem rapera, który podczas beefu tak chętnie rozliczał innych z autentyczności i konsekwencji.

Czy Oki przegrał beef?
To już kwestia indywidualnej oceny słuchaczy. Nie zmienia to jednak faktu, że zarzuty dotyczące hipokryzji i braku konsekwencji wracają do Okiego ze zdwojoną siłą, a jego przeciwnik nie zaliczył w trakcie beefu równie głośnych wpadek. Gdyby konflikt trwał dłużej, lista podobnych tematów mogłaby być jeszcze dłuższa.
Tym razem uznania w kierunku Okiego nie będzie ani słowem, ani oczami.
Felieton
Łatwogang stał się nietykalny. Sięga po nasze pieniądze na lek, który nie działa? – felieton
Zamiast porządnego researchu, streamer bazuje głównie na emocjach.
Łatwogang po sukcesie swojej akcji charytatywnej wszedł poziom wyżej i zaczął apelować do rządu o refundację terapii dla dzieci z DMD. Problem w tym, że chodzi o lek, którego skuteczność podważają europejskie instytucje, a emocjonalna presja na polityków zaczyna wymykać się spod kontroli, bo za wszystko tym razem mamy zapłacić my wszyscy.
Polacy będą sponsorować amerykańskich lekarzy?
Nie mam problemu ze zbiórkami. Serio. Jeśli ktoś chce wydać własne pieniądze na eksperymentalną terapię dla chorego dziecka – jego sprawa. Ludzie potrafią się jednoczyć, pomagać i to jest piękne. Pierwsza akcja Łatwoganga zrobiła gigantyczne wrażenie i ciężko było nie mieć szacunku do skali mobilizacji. Tyle że teraz to już zupełnie inna bajka.
Bo kiedy streamer z milionowymi zasięgami zaczyna naciskać na refundację terapii przez państwo, przestaje chodzić wyłącznie o dobre serce. Wtedy w grę wchodzą pieniądze podatników, decyzje medyczne i odpowiedzialność za przekaz, który większość z nas łyka bez żadnego researchu tylko dlatego, że tak powiedział Łatwogang.
Lek Elevidys, o którym mowa, nie został dopuszczony w Europie. Europejska Agencja Leków stwierdziła wprost, że nie wykazano korzyści ze stosowania preparatu. To nie teoria z TikToka, tylko stanowisko jednej z najważniejszych instytucji medycznych na świecie. Terapia dostała jedynie warunkową zgodę FDA w USA i to pod bardzo konkretnymi ograniczeniami. Lek można podawać wyłącznie określonej grupie dzieci, a wokół terapii pojawiają się też informacje o ciężkich skutkach ubocznych, nawet przypadkach śmiertelnych. Nie uśmiecha mi się więc z mojej własnej kieszeni sponsorować amerykańskich lekarzy i ich lek, który nie wiadomo czy działa, a z raportów wynika, że działa słabo.
Lek Elevidys został przetestowany na 125 dzieciach i nigdy nikomu się nie polepszyło.
— Brat Pid (@brat_pid73861) May 24, 2026
Jak się wpisze nazwę leku w wyszukiwarce, to pierwsze co wychodzi to dokument niedający pozwolenia na obrót w Europie.
Koszt dla jednej osoby to kilkanaście milionów złotych. pic.twitter.com/zNX0jPUvaQ
Emocje i presja
Mimo tego Łatwogang i jego pobratymcy w komentarzach nakreślili prostą narrację: kto ma wątpliwości, ten jest przeciwko chorym dzieciom. No bo jak to, NA CHORE DZIECI NIE DASZ?
Przekaz ten zaczyna coraz mocniej opierać się na emocjach i presji moralnej, którą napędzają też ludzie w komentarzach, zamiast na spokojnej rozmowie o faktach. Jeśli zadasz pytanie o skuteczność terapii, jesteś potworem. Jeśli przypomnisz, że państwo nie drukuje własnych pieniędzy, tylko wydaje kasę obywateli, dostajesz łatkę człowieka bez serca.
Łatwogang ewidentnie działa pod wpływem emocji i gigantycznej fali uwielbienia. Problem polega na tym, że internet bardzo szybko robi z influencerów moralnych liderów. Wystarczy jedna viralowa akcja i nagle streamer staje się dla ludzi większym autorytetem niż lekarz. To już nie jest tylko „pomaganie dzieciom”. To próba wpływania na politykę zdrowotną państwa przez presję społeczną i emocjonalne filmiki.
Bo jeśli dziś każda internetowa mobilizacja ma wymuszać refundację terapii odrzuconej przez europejskich ekspertów, to jutro będziemy podejmować decyzje zdrowotne na podstawie lajków, a nie badań.
Dobry chłopak, ale działa na emocjach
Działalność internetowa Łatwoganga pokazała nam, że to zwykły, dobry chłopak, ale działa bardzo spontanicznie i często pod wpływem silnych emocji. Osoby z jego otoczenia mówiły otwarcie po pierwszej zbiórce, że wszystko u niego jest totalnym spontanem. 9-dniowy stream mógł się w ogóle nie udać, bo nie było żadnego szczegółowego planu, a transmisję odpalono na starym komputerze, który w każdej chwili mógł się wyłączyć. Ostatnia akcja rowerowa również wyglądała na zrobioną na prędce, co wiedzieliśmy po wielu wpadkach ze sprzętem.
*Powyższy felieton jest bardzo niepopularną opinią, bo Łatwogang w kilka tygodni stał się osoba nietykalną w Polsce, podobnie zresztą jak Bedoes, o którym innym razem.
Felieton
B.R.O. tworzy śpiewających influencerów, a teraz mówi, że „mainstream to znajomości, pieniądze i sztucznych uśmiech”
Większego zaorania w ostatnim czasie nie było.
B.R.O. wydał całkiem dobry technicznie numer „Maszyna”, który jednak nie broni się lirycznie. Strzały w powietrze, które przebiły oba kolana Broskiego.
Jedną z największych bolączek polskich raperów są strzały w powietrze. Kogo oni nie rozliczają w numerach. Wszystko im się nie podoba. Kiedy jednak podamy konkretne ksywy, które możemy dopasować do ich linijek 1:1, nabierają wody w usta albo się głupio tłumaczą.
Najświeższym przykładem pier***nia totalnych głupot jest B.R.O., który wymierzył linijki w mainstream, zapominając, że z takimi ludźmi chętnie i cały czas współpracuje, bo kosi z nich – pewnie – nieprzyzwoite pieniądze.
„Pływałem w głównym nurcie, czytaj w tym brudnym gównie. W którym rządzi pieniądz, znajomości no i sztuczny uśmiech. Jeśli go nosisz jesteś pustym głupcem. Bo to jak uprawiać prostytucję, mówiąc że to duży sukces” – nawija.
B.R.O. jest naczelnym ghostwriterem sztucznie stworzonych influencerów. Współpracuje głównie z Ekipą Friza, który uczy od podstaw swoich podopiecznych wspomnianych przez rapera „sztucznych uśmiechów” albo przesadzonych reakcji. W taki sposób buduje armię contentowych produktów, które zamiast własnego języka dostają gotowe teksty, gotowe emocje i gotowe schematy zachowań. Wszystko po to, żeby kamera widziała luz, a algorytm dostał dokładnie to, co lubi najbardziej: przesadę, krzyk i wiecznie przyklejony uśmiech.
B.R.O. cały czas działa z Frizem i Wersow i wciąż pisze teksty im oraz ich influencerom, których akapit wyżej porównuje do „prostytutek”, bo sztuczny uśmiech i znajomości chyba do nich pasują w 100% – prawda?
Dalej w numerze nie jest wcale lepiej: „Słucham wasze zwrotki wszystkie pocięte jak rozbi” – znów strzela w powietrze i kolejny raz wers ten można przypisać do jego „podopiecznych”, którzy bez pocięcia zwrotek byliby asłuchalni nawet dla 10-latków.
Może B.R.O. to maszyna, ale zaczęła już dawno rdzewieć, po tym pamiętnym piwie wylanym na głowę przez Belmondziaka.

Felieton
Robią z nas złodziei. Kupując smartfona, zapłacimy więcej, a kasa pójdzie m.in. do raperów – felieton
Nowa, stara opłata, który uderzy we wszystkich, ale tylko niektórzy na niej zarobią.
Rząd rusza z aktualizacją opłaty reprograficznej. Nowe zasady obejmują m.in. smartfony i laptopy, a pieniądze mają trafić do artystów, w tym do raperów. No i kto tu kogo okrada?
Ministerstwo dumnie ogłasza
Minister kultury Marta Cienkowska podpisała rozporządzenie, które aktualizuje zasady pobierania opłat od urządzeń używanych do kopiowania i odtwarzania treści. – Polscy twórcy latami czekali na tę decyzję. Dziś z satysfakcją ogłaszam: mamy to!” – przekazała w komunikacie opublikowanym na portalu X.
Polscy twórcy latami czekali na tę decyzję. Dziś z satysfakcją ogłaszam: mamy to! Właśnie podpisałam rozporządzenie dot. opłaty reprograficznej. To był trudny proces, pełen lobbingu i fake newsów o rzekomych "nowych podatkach". Prawda jest prosta: pożegnaliśmy lata 90. (faksy i…
— Marta Cienkowska (@MartaCienkowska) April 30, 2026
Smartfony i laptopy objęte opłatą!
Na czym polega zmiana? Lista sprzętów objętych opłatą została dostosowana do tego, jak dziś konsumujemy muzykę, filmy i inne treści. Do gry wchodzą m.in. smartfony, laptopy, tablety, telewizory oraz dekodery z pamięcią albo funkcją nagrywania. W praktyce chodzi o urządzenia, które realnie służą do kopiowania lub przechowywania materiałów chronionych prawem autorskim.

Czyli co, jesteśmy złodziejami?
Po chłopsku, twórcy ustawy chyba uważają, że jesteśmy złodziejami, bo z góry zakładają, że nielegalnie słuchamy muzyki, przegrywając ją sobie na telefony lub korzystając z nielegalnych źródeł streamingu. Ciekawe jakie to nielegalne źródła mamy w czasach powszechnego dostępu do Youtube i Spotify.
Żeby jednak było miło i fajniusio pani minister rozszerzoną opłatę ubrała w ładne słowa: – Giganci sprzętowi dzielą się swoimi zyskami z polskimi twórcami – podkreśliła.
Jak to dokładnie działa – wyjaśniamy
Kupujesz np. telefon albo pendrive. W cenie jest już opłata reprograficzna. Producent/importer przekazuje ją do organizacji, a organizacje dzielą pieniądze między twórców. Artyści dostają część pieniędzy, jeśli są zarejestrowani w takich organizacjach jak ZAiKS czy STOART, a ich muzyka jest uwzględniona w podziale. Gotówka jest rozdzielana według określonych zasad.
Ministerstwo uspokaja, jesteśmy spokojni
Ministerstwo ma życzeniowe myślenie na temat wzrostu cen elektroniki w związku z rozszerzoną opłatą. W uzasadnieniu projektu czytamy: – Biorąc pod uwagę stosunkowo niski poziom opłat przyjęty w projekcie rozporządzenia, należy uznać, że wpływ na sytuację konsumentów nie będzie znaczący.
Wszyscy jednak dobrze wiemy, że opłata ta zostanie przeniesiona na końcowego użytkownika, i to my zapłacimy więcej za smartfona czy laptopa, a miliony pójdą do artystów i twórców,
Miliony złotych wpływów
W 2024 roku wpływy z opłaty reprograficznej wyniosły 35,8 mln zł. Po zmianach budżet dla twórców może wzrosnąć nawet do poziomu 150-200 mln zł rocznie. Według szacunków stawka opłaty ma wynosić od 1 do 3% wartości urządzenia.
Jakie to piękne, a ty co słuchaczu o tym myślisz?
Chorzów to miasto, które wyjątkowo nie ma szczęścia do ludobójczej symboliki i rapu. Dopiero co ucichł temat wizerunku sympatyka Ruchu z tatuażem hitlerowskiej gapy na karku w teledysku Bonusa RPK, a teraz medialną burzę wywołały próby blokady koncertu Kanye Westa. Czy jednak nie można tu dostrzec pewnej niesprawiedliwości w ocenie amerykańskiej gwiazdy?
Nie lada zagwozdkę mają decydenci w kwestii zgody na organizację czerwcowego koncertu Kanye Westa. Już pojawiają się przecieki, że zielonego światła na imprezę nie będzie. Z jednej strony warto pokazać, że jesteśmy zupełnie inni kulturowo niż np. Niemcy, gdzie wielu zbrodniarzy nie poniosło żadnej odpowiedzialności po wojnie i mogli spokojnie wychowywać kolejne pokolenia naszych zachodnich sąsiadów, piastując ważne stanowiska publiczne. Z drugiej – czy osoba chora psychicznie musi być wiecznie stygmatyzowana z powodu odklejek z przeszłości, które mogły wywołać np. źle dobrane leki?
W zasięgowych głosach sprzeciwu przodują zwłaszcza minister Marta Cienkowska i Krzysztof Stanowski. Pytaniem otwartym pozostaje, dlaczego Stanowski nie był równie stanowczy, gdy ambasador Ukrainy wybielał na antenie Kanału Zero hitlerowskiego kolaboranta, Romana Szuchewycza, który uczestniczył w pogromach ludności cywilnej?
"I przejdzie Panu przez gardło, żeby powiedzieć, że Roman Szuchewycz jest zbrodniarzem wojennym?" – zapytała @abojke ambasadora Ukrainy @VasylBodnar w wywiadzie dla @OficjalneZero.
— Stowarzyszenie „Wspólnota i Pamięć” (@WspolnotaPamiec) January 11, 2026
"Nie, nie powiem tego" – usłyszała w odpowiedzi.
Ambasador zaprzecza samemu sobie. Z jednej… pic.twitter.com/9F0rMzvgEf
Z tęczową swastyką na szyi zaprezentował się fotoreporterom w 2015 roku Maciej Maleńczuk, a dziś jest przecież jednym z pupilów prorządowych mediów. Podobna akcja tyczy się Olgi Tokarczuk, która pozowała na tle krzyża przerobionego na hitlerowski symbol. Żadnej dyskusji nie wywołała też manifestacja byłego prezydenta Ukrainy, Petra Poroszenko, który w 2023 roku udostępnił nagranie z czarnym słońcem na ramieniu, czyli ulubionym symbolem jednego z architektów obozów śmierci, Heinricha Himmlera. Czy w związku z tym możemy mówić wprost o zjawisku „równi i równiejsi”?
Поїздка на фронт для мене — це завжди найголовніша подія тижня. Хедлайнер в розкладі.
Після парламентської діяльності, перемовин з міжнародними партнерами щодо підтримки України, акумулювання та розподілу благодійної допомоги та іншої тихої роботи в тилу, ця подія — великий… pic.twitter.com/5aucKuX5c7— Петро Порошенко (@poroshenko) September 10, 2023
-
News3 dni temuFabjański wykonał „Jestem Bogiem” Paktofoniki – poradził sobie lepiej, niż przypuszczaliśmy
-
News4 dni temuSobota ujawnił, jak dużo Wini na nim zarabiał
-
News2 dni temuRolex od Bedoesa. Fanka może zapłacić nawet kilka tys. zł
-
News1 dzień temuFagata w klipie Future’a. Polska infleuncerka u boku topowego rapera
-
News20 godzin temuEldo wystąpił dla Karola Nawrockiego. Raper zaśpiewał przed Pałacem Prezydenckim
-
News3 dni temuStep Records chce reaktywować Gang Albanii
-
News2 dni temu„Za Belmondo stoi matka pracująca w TVN”. GSP dołącza do kłótni o Mobbyn
-
News2 dni temuBuczer nagrał z Lil Wayne’em. „Ludzie myśleli, że to fake”