Felieton
ROZKMINA: Bisz – ”Pollock”.
”Pollock” Bisza, który jako pierwszy promował jego solowy album pt. ”Wilk Chodnikowy”, wywołał piorunujące wrażenie na zdecydowanej większości polskich słuchaczy muzyki rap, którzy okrzyknęli go z miejsca jednym z najbardziej zdumiewających utworów w całej jego historii.
Piosenka, oprawiona w surowy klip dobiła do łącznej ilości ponad miliona wyświetleń. ”Pollock”, nagrany na alternatywnie brzmiącym podkładzie, zawiera w swej warstwie tekstowej całą masę smaczków (metafor, nawiązań, układów rymów), której warto przyjrzeć się z bliska, rozkładając ją na czynniki pierwsze i otrzymując receptę na napisanie genialnej piosenki.
Zapraszam do przeanalizowania kunsztu lirycznego Bisza, który – można to rzec zupełnie pewnie – jako jeden z nielicznych jest w stanie każdemu przywrócić wiarę w muzykę rap, której potencjał 99 procent twórców pozostawia niewykorzystany.
”Na chuj mi Rolex, atomowe zegary
Budziki? Teraz jest zawsze, teraz
Wystarczy umieć liczyć do zera”
Raper podkreśla w tych wersach fakt, że należy zawsze po prostu żyć chwilą zamiast czekać na cokolwiek, ponieważ tylko chwila bieżąca jest użyteczna, W ciekawy sposób opowiada się za tym, że czas nie mierzony wcale jest wart zawsze więcej od tego odliczanego chociażby złotym Rolexem, zegarem atomowym (najdokładniejsze urządzenie na świecie zdolne do dokonywania pomiaru czasu), zbędne są mu również budziki, bo żyjący chwilą przytomny jest zawsze i wszędzie.
”Ciężką nogę wbijam w podłogę, wbijam się w moment
Nie samochodem korek zabiłbym, nie myślą że stoję (Nie stoję)
Zapierdalam we wszystkich kierunkach przestrzeni naraz
Chcą mi przestrzelić kolana w urzędach
I na wykładach, w kolejkach i na kazaniach
Ciśnienie rozpierdala mi łeb jak granat
Robię jeeeb – zamach”
Tutaj mamy dość luźne wersy mówiące o tym, że cały świat sprawia wrażenie wrogiego, czasami wręcz w morderczym stopniu. Dwie pierwsze linijki tekstu zawierają w sobie po 3 rymy.
”Ludzie mówią „weź się lecz się”
Sam się weź się, lecz się, kurwa, co jeden lepszy ekspert
Pieprzę ostracyzm, 8 godzin dziennie robię te rapy
A oni mówią: „weź się chłopie do pracy””
Wersy te stanowią odniesienie do ludzi, którym wydaje się, że czerpanie zysku z robienia czegoś, co się kocha, jest równe lenistwu. Tymczasem zawód artysty, chociaż wolny, wiąże się z masą wyrzeczeń, oraz koniecznością wykonywania ogromnego nakładu pracy jeśli chce się stworzyć dzieło naprawdę wyczerpujące.
”Sam się, weź się odbij, mam najlepsze flow, by
Dać pojęcie im, co mogliby mieć, gdyby umieli nadążyć
Psy nie mają za co gonić mnie, młode koty nie mają z czym
Daję ten polski syf, oni wstają śpiewają hymn”
Raper swoim zaangażowaniem w tworzenie daje przykład tego, czego można dokonać, jeśli reprezentuje się swoją osobą skrajną uczciwość artystyczną.
”Rap gra to moja Eurydyka
Nie oglądam się, wyciągam ją z podziemia nie na przypał”
Bisz w tych wersach nawiązuje do Greckiego mitu o wyprawie Orfeusza do Hadesu skąd chciał wydobyć na ziemię swoją ukochaną, Eurydykę, zmarłą na wskutek ukąszenia węża. Orfeusz przybywszy do królestwa umarłych, wzruszył swoją grą na lirze boga Hadesa oraz jego małżonkę, Persefonę na tyle mocno, że Ci pozwolili mu zabrać ze sobą ukochaną z powrotem do świata żywych, stawiajac jednak jeden warunek: podczas gdy Hermes (bóg kupców) będzie prowadził ją do wyjścia tuż za Orfeuszem, ale nie będzie mu w tym czasie wolno ani raz spojrzeć na jej oblicze. Bohater opowieści nie potrafił się jednak powstrzymać i na zawsze utracił swoją ukochaną… Porównanie muzyki rap do Eurydyki, oraz podziemnej rap sceny do hadesu, gdzie dziewczyna tkwiła żywa tylko w połowie, bo zaledwie duchem, jest absolutnie genialnym zabiegiem. Bisz wyciągnął ją stamtąd.
”I nie poddam się, choć mówią że ten syf jest świeczki nie wart
Gdzie mam to co mówią, wiesz, odpalam kandelabr”
Raper nie ma zamiaru zrezygnować z tworzenia przez twierdzenia malkontentów jakoby uczestnictwo w rap grze nie było przysłowiową grą wartą świeczki, sprawą którą jest sens się zajmować; wręcz przeciwnie – żeby pokazać im, jak bardzo są w błędzie, sam ”odpala kandelabr” – kilkuramienny świecznik, co jest, jak się zdaje metaforą tego, ze on sam potrafi nadać sens danej rzeczy.

”Światło, nie będę ściemniać, że
nie wiem, że zgasło Już wielu. Niosę je”
Autor posłużył się tutaj niezwykłą grą słów opowiadając o wewnętrznej, widocznej dla innych ludzi sile, którą w sobie nosi, a którą posiadało przed nim też wielu, ale straciło ją w jakiś okolicznościach.
”Nie sprzeniewierzę tej siły, wciąż mam w sobie rap zwierzę,
Nie utrzymasz mnie na smyczy, lecz po pierwsze nie założysz jej”
Nawiązanie do dzikiej, artystycznej natury, wręcz instynktu twórczego, z którym raper sugeruje, ze się urodził. Nawet gdyby chciano ograniczyć jego wolność artystyczną (wolność do wyrazu samego siebie) nikomu to się nie uda, a nawet gdyby, natura pozostanie.
”Wciąż napierdalam syf na kartki jak Pollock, Pollock
Wciąż napierdalam syf na kartki jak Pollock
Wszyscy muszą być kimś, mi wystarczy być sobą”
W wersach tych Bisz daje do zrozumienia, że należy zawsze być ukierunkowanym na samopoznanie, odnalezienie własnego JA; nie należy robić czegokolwiek żeby na siłę przypodobać się ludziom, ponieważ osoba, którą będą w Tobie wtedy podziwiali nie będzie Tobą, będzie sztucznie wykreowanym bytem, żywym kłamstwem, a to z samej definicji uniemożliwia zrobienie czegokolwiek sensownego, prawdziwego. Kurt Cobain, lider zespołu Nirvana, napisał kiedyś: ”Wolę być nienawidzony za to, kim jestem, niż kochany za to, kim nie jestem” – słowa te doskonale oddają sens wypowiedzi rapera.
”Wciąż napierdalam syf na kartki jak Pollock, Pollock
Wciąż napierdalam syf na kartki jak Pollock
Nie rozumieją mojej sztuki, niech się pierdolą”
Nawiązanie w wersach do osoby Jacksona Pollocka, Amerykańskiego malarza reprezentującego swoją trudną w odbiorze sztuką nurt ekspresjonizmu abstrakcyjnego (malarstwo, którego podstawą jest szybkie, spontaniczne tworzenie pod wpływem emocji). Nie wszyscy muszą rozumieć jego sztukę, ponieważ zawsze znajdzie się ktoś, kto ją doceni za dziesięciu.
”Wbijam chuj, mam komfort jak Concorde dźwięk przebija
Mam flow, co pływa jak ryba, wpływa na ogląd, jak kompot w żyłach
Jak w kompot śliwa wpadłeś, ponton pękł jak kondom
Twoja dziewczyna budzi się sina”
4 wersy zawierające bardzo dużą ilość rymów i przedstawiają sytuację rozbudzającą wyobraźnię, wymagają jednak przy tym kilkukrotnego przesłuchania ich, raper bowiem – celowo czy też nie – zagmatwał ją, używając wielu odmiennych porównań.
”Masz pecha, mam więcej prochu niż w aptekach
A łaki spierdalają w popłochu, uciekaj!
Masz czerwony punkt na plecach
Słów pułk na plecach i rymów desant
I kilka stów luf, co z baranów rżną kebab”
Wersy zawierają całą masę odniesień militarnych; począwszy od zastosowania homonimów (słowa o takiej samej wymowie i pisowni, ale różnych znaczeniach – proch może być strzelniczy, ale w aptekach sprzedaje się leki, potocznie zwane właśnie prochami).

”Czyściec, terror, czołgi obracają łby o 3.6.0. stopni”
Ciekawy układ rymów – ”czyściec, terror, czołgi” rymuję się z ”trzy-sześć-zero stopni”.
”Wzgórza mają oczy, nie ukryjesz się, to bombing
Jesteś bezradny jak pociągi, żenujący jak 2 na szynach”
Dwóją na szynach określa się potocznie ocenę dopuszczającą w Polskich szkołach; raper wspominając wcześniej o tym, ze w obliczu jego zmasowanego lirycznego ataku, słuchacz jest bezradny jak pociągi, sprawia, że można dwojako interpretować końcówkę tego wersu – jako spotęgowanie beznadziejnej sytuacji (jeden pociąg jest skazany na zagładę w sytuacji bombardowania, więc w tym gorszym położeniu są dwa) albo jako właśnie ”dwójka z dwoma minusami”, którą Bisz zapewne wystawiłbym słabym MC’s.
”Tak nawijam jak karabin, jestem jak kałach w ręku Araba
Nic nie przeszkadza mi by rapapapap
Robić. Warto być gotowym na wszystko
Na celowniku punkt G życia #SEX PISTOLS”
Ostatnie odniesienia do toczenia batalii; słowo ”Araba” perfekcyjnie współgra ze słowem ”rap” zdeformowanym >karabinowo< w ”rapapapap”.
”Ręka, noga, mózg na ścianie #POLLOCK”
Prawdziwa sztuka miota swoim odbiorcą na lewo i prawo, paradoksalnie czyniąc z niego jeden z jej elementów. Im bardziej wstrząśnie nim, poruszy go, tym większa jest jej rzeczywista wartość. Raper ujmuje to dosyć makabrycznie – sugerując zupełne rozniesienie słuchacza swoi artyzmem.
”Oni chcą być w mediach, nie ma sprawy #NEKROLOG”
Tym MC’s, którzy chcą koniecznie zabłysnąć szerzej publiczności, Bisz umożliwi to, posyłając ich do piachu – a więc dystansując ich swoimi raperskimi umiejętnościami, w rezultacie czego zasłyną jedynie ze swojej sromotnej porażki.
”Utylizuję słabe gówno- #ŁE-EKOLOG,
Pieniądze zabiły zajawkę, lecz nie moją”
Bisz przyrównuje się do ekologa, ponieważ poziom jego sztuki otwiera ludziom oczy na słaby materiał muzyczny zatruwający Środowisko hip-hopowe. Po raz trzeci pod rząd raper używa hashtagu do spuentowania swoich myśli.
”Pierdolę stado, chodzę gdzie chcę i kiedy chcę
Mam jeden moment, jeden strzał jak Eminem
Nie po to by zaistnieć, lecz po to żeby mieć
Pewność, że żyłem tak jak chcę, nim przeminę”
Trzeba samemu chwytać rozeznanie w życiu i świecie. Każdy z nas posiada tylko chwilę, która powinien jak najlepiej spożytkować. Bisz sugerując przy tym że podobieństwo jego położenia wobec upływu czasu (i oczywiście nas wszystkich) odnosi się do piosenki ”Lose Yourself” w której intrze mówi: ”Look, if you had one shot, or one opportunity/To seize everything you ever wanted in one moment/Would you capture it? Or just let it slip?”. Żyć powinno się w poczuciu szczęścia, żeby można było umrzeć z uśmiechem na twarzy, wierząc święcie w to, że uczyniło się wszystko co w swojej mocy, by doznać spełnienia na każdej płaszczyźnie życia.
”Wciąż napierdalam syf na kartki jak Pollock, Pollock
Wciąż napierdalam syf na kartki jak Pollock
Nie rozumieją mojej sztuki, niech się pierdolą”.
Felieton
Oki wpadł we własne sidła? Niewygodne fakty po beefie z Kinnym Zimmerem – felieton
Hipokryta, który rzuca słowa na wiatr?
W czasie beefu z Kinnym Zimmerem Oki punktował rywala za współprace reklamowe i stawiał ultimatum organizatorowi Rap Stacji. Dziś oba te wątki wracają jak bumerang.
Kinny trafił w punkt? Tymbark potwierdza jego wersy
Jeszcze kilka miesięcy temu Oki celował w Kinny’ego Zimmera z ciężkimi argumentami. Jednym z najgłośniejszych zarzutów było rzekome sprzedawanie każdego numeru sponsorom.
„Dziękują mi Twoi fani – pierwszy track bez lokowania” – nawijał Oki, sugerując, że jego przeciwnik nie potrafi funkcjonować bez reklamowych współprac.
Dziś ten fragment wraca niczym bumerang. W klipie promującym „REKLAMACJA’47: CD1” można było zauważyć charakterystyczną niebieską butelkę Tymbarka. Już wtedy informowaliśmy, że za obecnością produktu może stać szersza współpraca. Teraz sprawa została oficjalnie potwierdzona. Do sklepów trafiły napoje Tymbark sygnowane ksywką Okiego o smaku kwaśnego jabłka.

W tym kontekście szczególnie mocno wybrzmiewają wersy Kinny’ego Zimmera: „Na filmie do płyty lokujesz Tymbarka. Jak okaże się że macie deala, pęknie twoja bańka” – rapował.
Patrząc na rozwój wydarzeń, trudno nie zauważyć, że przewidywania Kinny’ego okazały się trafione.
Oki postawił ultimatum. Rap Stacja go zweryfikowała
To jednak niejedyny temat, który wraca przy okazji tamtego konfliktu. W trakcie beefu głośno było również o Rap Stacji. Oki szantażował Waldiego, organizatora festiwalu, że jeśli w line-upie pojawi się Kinny Zimmer, to on sam nie wystąpi.
Ostatecznie rzeczywistość zweryfikowała te deklaracje. W składzie imprezy znaleźli się obaj raperzy, a zapowiadane ultimatum nie zostało zrealizowane. Trudno więc pogodzić takie działania z wizerunkiem rapera, który podczas beefu tak chętnie rozliczał innych z autentyczności i konsekwencji.

Czy Oki przegrał beef?
To już kwestia indywidualnej oceny słuchaczy. Nie zmienia to jednak faktu, że zarzuty dotyczące hipokryzji i braku konsekwencji wracają do Okiego ze zdwojoną siłą, a jego przeciwnik nie zaliczył w trakcie beefu równie głośnych wpadek. Gdyby konflikt trwał dłużej, lista podobnych tematów mogłaby być jeszcze dłuższa.
Tym razem uznania w kierunku Okiego nie będzie ani słowem, ani oczami.
Felieton
Łatwogang stał się nietykalny. Sięga po nasze pieniądze na lek, który nie działa? – felieton
Zamiast porządnego researchu, streamer bazuje głównie na emocjach.
Łatwogang po sukcesie swojej akcji charytatywnej wszedł poziom wyżej i zaczął apelować do rządu o refundację terapii dla dzieci z DMD. Problem w tym, że chodzi o lek, którego skuteczność podważają europejskie instytucje, a emocjonalna presja na polityków zaczyna wymykać się spod kontroli, bo za wszystko tym razem mamy zapłacić my wszyscy.
Polacy będą sponsorować amerykańskich lekarzy?
Nie mam problemu ze zbiórkami. Serio. Jeśli ktoś chce wydać własne pieniądze na eksperymentalną terapię dla chorego dziecka – jego sprawa. Ludzie potrafią się jednoczyć, pomagać i to jest piękne. Pierwsza akcja Łatwoganga zrobiła gigantyczne wrażenie i ciężko było nie mieć szacunku do skali mobilizacji. Tyle że teraz to już zupełnie inna bajka.
Bo kiedy streamer z milionowymi zasięgami zaczyna naciskać na refundację terapii przez państwo, przestaje chodzić wyłącznie o dobre serce. Wtedy w grę wchodzą pieniądze podatników, decyzje medyczne i odpowiedzialność za przekaz, który większość z nas łyka bez żadnego researchu tylko dlatego, że tak powiedział Łatwogang.
Lek Elevidys, o którym mowa, nie został dopuszczony w Europie. Europejska Agencja Leków stwierdziła wprost, że nie wykazano korzyści ze stosowania preparatu. To nie teoria z TikToka, tylko stanowisko jednej z najważniejszych instytucji medycznych na świecie. Terapia dostała jedynie warunkową zgodę FDA w USA i to pod bardzo konkretnymi ograniczeniami. Lek można podawać wyłącznie określonej grupie dzieci, a wokół terapii pojawiają się też informacje o ciężkich skutkach ubocznych, nawet przypadkach śmiertelnych. Nie uśmiecha mi się więc z mojej własnej kieszeni sponsorować amerykańskich lekarzy i ich lek, który nie wiadomo czy działa, a z raportów wynika, że działa słabo.
Lek Elevidys został przetestowany na 125 dzieciach i nigdy nikomu się nie polepszyło.
— Brat Pid (@brat_pid73861) May 24, 2026
Jak się wpisze nazwę leku w wyszukiwarce, to pierwsze co wychodzi to dokument niedający pozwolenia na obrót w Europie.
Koszt dla jednej osoby to kilkanaście milionów złotych. pic.twitter.com/zNX0jPUvaQ
Emocje i presja
Mimo tego Łatwogang i jego pobratymcy w komentarzach nakreślili prostą narrację: kto ma wątpliwości, ten jest przeciwko chorym dzieciom. No bo jak to, NA CHORE DZIECI NIE DASZ?
Przekaz ten zaczyna coraz mocniej opierać się na emocjach i presji moralnej, którą napędzają też ludzie w komentarzach, zamiast na spokojnej rozmowie o faktach. Jeśli zadasz pytanie o skuteczność terapii, jesteś potworem. Jeśli przypomnisz, że państwo nie drukuje własnych pieniędzy, tylko wydaje kasę obywateli, dostajesz łatkę człowieka bez serca.
Łatwogang ewidentnie działa pod wpływem emocji i gigantycznej fali uwielbienia. Problem polega na tym, że internet bardzo szybko robi z influencerów moralnych liderów. Wystarczy jedna viralowa akcja i nagle streamer staje się dla ludzi większym autorytetem niż lekarz. To już nie jest tylko „pomaganie dzieciom”. To próba wpływania na politykę zdrowotną państwa przez presję społeczną i emocjonalne filmiki.
Bo jeśli dziś każda internetowa mobilizacja ma wymuszać refundację terapii odrzuconej przez europejskich ekspertów, to jutro będziemy podejmować decyzje zdrowotne na podstawie lajków, a nie badań.
Dobry chłopak, ale działa na emocjach
Działalność internetowa Łatwoganga pokazała nam, że to zwykły, dobry chłopak, ale działa bardzo spontanicznie i często pod wpływem silnych emocji. Osoby z jego otoczenia mówiły otwarcie po pierwszej zbiórce, że wszystko u niego jest totalnym spontanem. 9-dniowy stream mógł się w ogóle nie udać, bo nie było żadnego szczegółowego planu, a transmisję odpalono na starym komputerze, który w każdej chwili mógł się wyłączyć. Ostatnia akcja rowerowa również wyglądała na zrobioną na prędce, co wiedzieliśmy po wielu wpadkach ze sprzętem.
*Powyższy felieton jest bardzo niepopularną opinią, bo Łatwogang w kilka tygodni stał się osoba nietykalną w Polsce, podobnie zresztą jak Bedoes, o którym innym razem.
Felieton
B.R.O. tworzy śpiewających influencerów, a teraz mówi, że „mainstream to znajomości, pieniądze i sztucznych uśmiech”
Większego zaorania w ostatnim czasie nie było.
B.R.O. wydał całkiem dobry technicznie numer „Maszyna”, który jednak nie broni się lirycznie. Strzały w powietrze, które przebiły oba kolana Broskiego.
Jedną z największych bolączek polskich raperów są strzały w powietrze. Kogo oni nie rozliczają w numerach. Wszystko im się nie podoba. Kiedy jednak podamy konkretne ksywy, które możemy dopasować do ich linijek 1:1, nabierają wody w usta albo się głupio tłumaczą.
Najświeższym przykładem pier***nia totalnych głupot jest B.R.O., który wymierzył linijki w mainstream, zapominając, że z takimi ludźmi chętnie i cały czas współpracuje, bo kosi z nich – pewnie – nieprzyzwoite pieniądze.
„Pływałem w głównym nurcie, czytaj w tym brudnym gównie. W którym rządzi pieniądz, znajomości no i sztuczny uśmiech. Jeśli go nosisz jesteś pustym głupcem. Bo to jak uprawiać prostytucję, mówiąc że to duży sukces” – nawija.
B.R.O. jest naczelnym ghostwriterem sztucznie stworzonych influencerów. Współpracuje głównie z Ekipą Friza, który uczy od podstaw swoich podopiecznych wspomnianych przez rapera „sztucznych uśmiechów” albo przesadzonych reakcji. W taki sposób buduje armię contentowych produktów, które zamiast własnego języka dostają gotowe teksty, gotowe emocje i gotowe schematy zachowań. Wszystko po to, żeby kamera widziała luz, a algorytm dostał dokładnie to, co lubi najbardziej: przesadę, krzyk i wiecznie przyklejony uśmiech.
B.R.O. cały czas działa z Frizem i Wersow i wciąż pisze teksty im oraz ich influencerom, których akapit wyżej porównuje do „prostytutek”, bo sztuczny uśmiech i znajomości chyba do nich pasują w 100% – prawda?
Dalej w numerze nie jest wcale lepiej: „Słucham wasze zwrotki wszystkie pocięte jak rozbi” – znów strzela w powietrze i kolejny raz wers ten można przypisać do jego „podopiecznych”, którzy bez pocięcia zwrotek byliby asłuchalni nawet dla 10-latków.
Może B.R.O. to maszyna, ale zaczęła już dawno rdzewieć, po tym pamiętnym piwie wylanym na głowę przez Belmondziaka.

Felieton
Robią z nas złodziei. Kupując smartfona, zapłacimy więcej, a kasa pójdzie m.in. do raperów – felieton
Nowa, stara opłata, który uderzy we wszystkich, ale tylko niektórzy na niej zarobią.
Rząd rusza z aktualizacją opłaty reprograficznej. Nowe zasady obejmują m.in. smartfony i laptopy, a pieniądze mają trafić do artystów, w tym do raperów. No i kto tu kogo okrada?
Ministerstwo dumnie ogłasza
Minister kultury Marta Cienkowska podpisała rozporządzenie, które aktualizuje zasady pobierania opłat od urządzeń używanych do kopiowania i odtwarzania treści. – Polscy twórcy latami czekali na tę decyzję. Dziś z satysfakcją ogłaszam: mamy to!” – przekazała w komunikacie opublikowanym na portalu X.
Polscy twórcy latami czekali na tę decyzję. Dziś z satysfakcją ogłaszam: mamy to! Właśnie podpisałam rozporządzenie dot. opłaty reprograficznej. To był trudny proces, pełen lobbingu i fake newsów o rzekomych "nowych podatkach". Prawda jest prosta: pożegnaliśmy lata 90. (faksy i…
— Marta Cienkowska (@MartaCienkowska) April 30, 2026
Smartfony i laptopy objęte opłatą!
Na czym polega zmiana? Lista sprzętów objętych opłatą została dostosowana do tego, jak dziś konsumujemy muzykę, filmy i inne treści. Do gry wchodzą m.in. smartfony, laptopy, tablety, telewizory oraz dekodery z pamięcią albo funkcją nagrywania. W praktyce chodzi o urządzenia, które realnie służą do kopiowania lub przechowywania materiałów chronionych prawem autorskim.

Czyli co, jesteśmy złodziejami?
Po chłopsku, twórcy ustawy chyba uważają, że jesteśmy złodziejami, bo z góry zakładają, że nielegalnie słuchamy muzyki, przegrywając ją sobie na telefony lub korzystając z nielegalnych źródeł streamingu. Ciekawe jakie to nielegalne źródła mamy w czasach powszechnego dostępu do Youtube i Spotify.
Żeby jednak było miło i fajniusio pani minister rozszerzoną opłatę ubrała w ładne słowa: – Giganci sprzętowi dzielą się swoimi zyskami z polskimi twórcami – podkreśliła.
Jak to dokładnie działa – wyjaśniamy
Kupujesz np. telefon albo pendrive. W cenie jest już opłata reprograficzna. Producent/importer przekazuje ją do organizacji, a organizacje dzielą pieniądze między twórców. Artyści dostają część pieniędzy, jeśli są zarejestrowani w takich organizacjach jak ZAiKS czy STOART, a ich muzyka jest uwzględniona w podziale. Gotówka jest rozdzielana według określonych zasad.
Ministerstwo uspokaja, jesteśmy spokojni
Ministerstwo ma życzeniowe myślenie na temat wzrostu cen elektroniki w związku z rozszerzoną opłatą. W uzasadnieniu projektu czytamy: – Biorąc pod uwagę stosunkowo niski poziom opłat przyjęty w projekcie rozporządzenia, należy uznać, że wpływ na sytuację konsumentów nie będzie znaczący.
Wszyscy jednak dobrze wiemy, że opłata ta zostanie przeniesiona na końcowego użytkownika, i to my zapłacimy więcej za smartfona czy laptopa, a miliony pójdą do artystów i twórców,
Miliony złotych wpływów
W 2024 roku wpływy z opłaty reprograficznej wyniosły 35,8 mln zł. Po zmianach budżet dla twórców może wzrosnąć nawet do poziomu 150-200 mln zł rocznie. Według szacunków stawka opłaty ma wynosić od 1 do 3% wartości urządzenia.
Jakie to piękne, a ty co słuchaczu o tym myślisz?
Chorzów to miasto, które wyjątkowo nie ma szczęścia do ludobójczej symboliki i rapu. Dopiero co ucichł temat wizerunku sympatyka Ruchu z tatuażem hitlerowskiej gapy na karku w teledysku Bonusa RPK, a teraz medialną burzę wywołały próby blokady koncertu Kanye Westa. Czy jednak nie można tu dostrzec pewnej niesprawiedliwości w ocenie amerykańskiej gwiazdy?
Nie lada zagwozdkę mają decydenci w kwestii zgody na organizację czerwcowego koncertu Kanye Westa. Już pojawiają się przecieki, że zielonego światła na imprezę nie będzie. Z jednej strony warto pokazać, że jesteśmy zupełnie inni kulturowo niż np. Niemcy, gdzie wielu zbrodniarzy nie poniosło żadnej odpowiedzialności po wojnie i mogli spokojnie wychowywać kolejne pokolenia naszych zachodnich sąsiadów, piastując ważne stanowiska publiczne. Z drugiej – czy osoba chora psychicznie musi być wiecznie stygmatyzowana z powodu odklejek z przeszłości, które mogły wywołać np. źle dobrane leki?
W zasięgowych głosach sprzeciwu przodują zwłaszcza minister Marta Cienkowska i Krzysztof Stanowski. Pytaniem otwartym pozostaje, dlaczego Stanowski nie był równie stanowczy, gdy ambasador Ukrainy wybielał na antenie Kanału Zero hitlerowskiego kolaboranta, Romana Szuchewycza, który uczestniczył w pogromach ludności cywilnej?
"I przejdzie Panu przez gardło, żeby powiedzieć, że Roman Szuchewycz jest zbrodniarzem wojennym?" – zapytała @abojke ambasadora Ukrainy @VasylBodnar w wywiadzie dla @OficjalneZero.
— Stowarzyszenie „Wspólnota i Pamięć” (@WspolnotaPamiec) January 11, 2026
"Nie, nie powiem tego" – usłyszała w odpowiedzi.
Ambasador zaprzecza samemu sobie. Z jednej… pic.twitter.com/9F0rMzvgEf
Z tęczową swastyką na szyi zaprezentował się fotoreporterom w 2015 roku Maciej Maleńczuk, a dziś jest przecież jednym z pupilów prorządowych mediów. Podobna akcja tyczy się Olgi Tokarczuk, która pozowała na tle krzyża przerobionego na hitlerowski symbol. Żadnej dyskusji nie wywołała też manifestacja byłego prezydenta Ukrainy, Petra Poroszenko, który w 2023 roku udostępnił nagranie z czarnym słońcem na ramieniu, czyli ulubionym symbolem jednego z architektów obozów śmierci, Heinricha Himmlera. Czy w związku z tym możemy mówić wprost o zjawisku „równi i równiejsi”?
Поїздка на фронт для мене — це завжди найголовніша подія тижня. Хедлайнер в розкладі.
Після парламентської діяльності, перемовин з міжнародними партнерами щодо підтримки України, акумулювання та розподілу благодійної допомоги та іншої тихої роботи в тилу, ця подія — великий… pic.twitter.com/5aucKuX5c7— Петро Порошенко (@poroshenko) September 10, 2023
-
News20 godzin temuDziwne zachowanie Sokoła na koncercie w Gdańsku wywołało falę spekulacji
-
News3 dni temuPih skomentował odebranie orderu Zełeńskiemu
-
News3 dni temuVNM po życiowym przełomie. „1,5 miesiąca temu było ze mną bardzo źle”
-
teledysk4 dni temuTax Free i Huncho latają z bandziorami po mieście
-
News2 dni temuMiasto Gdańsk na oficjalnej stronie informuje, że Edziowi grożą gangsterzy z Chicago
-
News3 dni temuBobby Shmurda czekał na to całe życie. Jego ojciec wyszedł z więzienia po 30 latach
-
News4 dni temuKaz Bałagane z poczuciem humoru – preorder i singiel „Fish & Tits”
-
News2 dni temuWspólnik Bonusa RPK ostrzega, kto może stracić na odebraniu orderu Zełeńskiemu