Felieton
ROZKMINA: Bisz – ”Pollock”.
”Pollock” Bisza, który jako pierwszy promował jego solowy album pt. ”Wilk Chodnikowy”, wywołał piorunujące wrażenie na zdecydowanej większości polskich słuchaczy muzyki rap, którzy okrzyknęli go z miejsca jednym z najbardziej zdumiewających utworów w całej jego historii.
Piosenka, oprawiona w surowy klip dobiła do łącznej ilości ponad miliona wyświetleń. ”Pollock”, nagrany na alternatywnie brzmiącym podkładzie, zawiera w swej warstwie tekstowej całą masę smaczków (metafor, nawiązań, układów rymów), której warto przyjrzeć się z bliska, rozkładając ją na czynniki pierwsze i otrzymując receptę na napisanie genialnej piosenki.
Zapraszam do przeanalizowania kunsztu lirycznego Bisza, który – można to rzec zupełnie pewnie – jako jeden z nielicznych jest w stanie każdemu przywrócić wiarę w muzykę rap, której potencjał 99 procent twórców pozostawia niewykorzystany.
”Na chuj mi Rolex, atomowe zegary
Budziki? Teraz jest zawsze, teraz
Wystarczy umieć liczyć do zera”
Raper podkreśla w tych wersach fakt, że należy zawsze po prostu żyć chwilą zamiast czekać na cokolwiek, ponieważ tylko chwila bieżąca jest użyteczna, W ciekawy sposób opowiada się za tym, że czas nie mierzony wcale jest wart zawsze więcej od tego odliczanego chociażby złotym Rolexem, zegarem atomowym (najdokładniejsze urządzenie na świecie zdolne do dokonywania pomiaru czasu), zbędne są mu również budziki, bo żyjący chwilą przytomny jest zawsze i wszędzie.
”Ciężką nogę wbijam w podłogę, wbijam się w moment
Nie samochodem korek zabiłbym, nie myślą że stoję (Nie stoję)
Zapierdalam we wszystkich kierunkach przestrzeni naraz
Chcą mi przestrzelić kolana w urzędach
I na wykładach, w kolejkach i na kazaniach
Ciśnienie rozpierdala mi łeb jak granat
Robię jeeeb – zamach”
Tutaj mamy dość luźne wersy mówiące o tym, że cały świat sprawia wrażenie wrogiego, czasami wręcz w morderczym stopniu. Dwie pierwsze linijki tekstu zawierają w sobie po 3 rymy.
”Ludzie mówią „weź się lecz się”
Sam się weź się, lecz się, kurwa, co jeden lepszy ekspert
Pieprzę ostracyzm, 8 godzin dziennie robię te rapy
A oni mówią: „weź się chłopie do pracy””
Wersy te stanowią odniesienie do ludzi, którym wydaje się, że czerpanie zysku z robienia czegoś, co się kocha, jest równe lenistwu. Tymczasem zawód artysty, chociaż wolny, wiąże się z masą wyrzeczeń, oraz koniecznością wykonywania ogromnego nakładu pracy jeśli chce się stworzyć dzieło naprawdę wyczerpujące.
”Sam się, weź się odbij, mam najlepsze flow, by
Dać pojęcie im, co mogliby mieć, gdyby umieli nadążyć
Psy nie mają za co gonić mnie, młode koty nie mają z czym
Daję ten polski syf, oni wstają śpiewają hymn”
Raper swoim zaangażowaniem w tworzenie daje przykład tego, czego można dokonać, jeśli reprezentuje się swoją osobą skrajną uczciwość artystyczną.
”Rap gra to moja Eurydyka
Nie oglądam się, wyciągam ją z podziemia nie na przypał”
Bisz w tych wersach nawiązuje do Greckiego mitu o wyprawie Orfeusza do Hadesu skąd chciał wydobyć na ziemię swoją ukochaną, Eurydykę, zmarłą na wskutek ukąszenia węża. Orfeusz przybywszy do królestwa umarłych, wzruszył swoją grą na lirze boga Hadesa oraz jego małżonkę, Persefonę na tyle mocno, że Ci pozwolili mu zabrać ze sobą ukochaną z powrotem do świata żywych, stawiajac jednak jeden warunek: podczas gdy Hermes (bóg kupców) będzie prowadził ją do wyjścia tuż za Orfeuszem, ale nie będzie mu w tym czasie wolno ani raz spojrzeć na jej oblicze. Bohater opowieści nie potrafił się jednak powstrzymać i na zawsze utracił swoją ukochaną… Porównanie muzyki rap do Eurydyki, oraz podziemnej rap sceny do hadesu, gdzie dziewczyna tkwiła żywa tylko w połowie, bo zaledwie duchem, jest absolutnie genialnym zabiegiem. Bisz wyciągnął ją stamtąd.
”I nie poddam się, choć mówią że ten syf jest świeczki nie wart
Gdzie mam to co mówią, wiesz, odpalam kandelabr”
Raper nie ma zamiaru zrezygnować z tworzenia przez twierdzenia malkontentów jakoby uczestnictwo w rap grze nie było przysłowiową grą wartą świeczki, sprawą którą jest sens się zajmować; wręcz przeciwnie – żeby pokazać im, jak bardzo są w błędzie, sam ”odpala kandelabr” – kilkuramienny świecznik, co jest, jak się zdaje metaforą tego, ze on sam potrafi nadać sens danej rzeczy.

”Światło, nie będę ściemniać, że
nie wiem, że zgasło Już wielu. Niosę je”
Autor posłużył się tutaj niezwykłą grą słów opowiadając o wewnętrznej, widocznej dla innych ludzi sile, którą w sobie nosi, a którą posiadało przed nim też wielu, ale straciło ją w jakiś okolicznościach.
”Nie sprzeniewierzę tej siły, wciąż mam w sobie rap zwierzę,
Nie utrzymasz mnie na smyczy, lecz po pierwsze nie założysz jej”
Nawiązanie do dzikiej, artystycznej natury, wręcz instynktu twórczego, z którym raper sugeruje, ze się urodził. Nawet gdyby chciano ograniczyć jego wolność artystyczną (wolność do wyrazu samego siebie) nikomu to się nie uda, a nawet gdyby, natura pozostanie.
”Wciąż napierdalam syf na kartki jak Pollock, Pollock
Wciąż napierdalam syf na kartki jak Pollock
Wszyscy muszą być kimś, mi wystarczy być sobą”
W wersach tych Bisz daje do zrozumienia, że należy zawsze być ukierunkowanym na samopoznanie, odnalezienie własnego JA; nie należy robić czegokolwiek żeby na siłę przypodobać się ludziom, ponieważ osoba, którą będą w Tobie wtedy podziwiali nie będzie Tobą, będzie sztucznie wykreowanym bytem, żywym kłamstwem, a to z samej definicji uniemożliwia zrobienie czegokolwiek sensownego, prawdziwego. Kurt Cobain, lider zespołu Nirvana, napisał kiedyś: ”Wolę być nienawidzony za to, kim jestem, niż kochany za to, kim nie jestem” – słowa te doskonale oddają sens wypowiedzi rapera.
”Wciąż napierdalam syf na kartki jak Pollock, Pollock
Wciąż napierdalam syf na kartki jak Pollock
Nie rozumieją mojej sztuki, niech się pierdolą”
Nawiązanie w wersach do osoby Jacksona Pollocka, Amerykańskiego malarza reprezentującego swoją trudną w odbiorze sztuką nurt ekspresjonizmu abstrakcyjnego (malarstwo, którego podstawą jest szybkie, spontaniczne tworzenie pod wpływem emocji). Nie wszyscy muszą rozumieć jego sztukę, ponieważ zawsze znajdzie się ktoś, kto ją doceni za dziesięciu.
”Wbijam chuj, mam komfort jak Concorde dźwięk przebija
Mam flow, co pływa jak ryba, wpływa na ogląd, jak kompot w żyłach
Jak w kompot śliwa wpadłeś, ponton pękł jak kondom
Twoja dziewczyna budzi się sina”
4 wersy zawierające bardzo dużą ilość rymów i przedstawiają sytuację rozbudzającą wyobraźnię, wymagają jednak przy tym kilkukrotnego przesłuchania ich, raper bowiem – celowo czy też nie – zagmatwał ją, używając wielu odmiennych porównań.
”Masz pecha, mam więcej prochu niż w aptekach
A łaki spierdalają w popłochu, uciekaj!
Masz czerwony punkt na plecach
Słów pułk na plecach i rymów desant
I kilka stów luf, co z baranów rżną kebab”
Wersy zawierają całą masę odniesień militarnych; począwszy od zastosowania homonimów (słowa o takiej samej wymowie i pisowni, ale różnych znaczeniach – proch może być strzelniczy, ale w aptekach sprzedaje się leki, potocznie zwane właśnie prochami).

”Czyściec, terror, czołgi obracają łby o 3.6.0. stopni”
Ciekawy układ rymów – ”czyściec, terror, czołgi” rymuję się z ”trzy-sześć-zero stopni”.
”Wzgórza mają oczy, nie ukryjesz się, to bombing
Jesteś bezradny jak pociągi, żenujący jak 2 na szynach”
Dwóją na szynach określa się potocznie ocenę dopuszczającą w Polskich szkołach; raper wspominając wcześniej o tym, ze w obliczu jego zmasowanego lirycznego ataku, słuchacz jest bezradny jak pociągi, sprawia, że można dwojako interpretować końcówkę tego wersu – jako spotęgowanie beznadziejnej sytuacji (jeden pociąg jest skazany na zagładę w sytuacji bombardowania, więc w tym gorszym położeniu są dwa) albo jako właśnie ”dwójka z dwoma minusami”, którą Bisz zapewne wystawiłbym słabym MC’s.
”Tak nawijam jak karabin, jestem jak kałach w ręku Araba
Nic nie przeszkadza mi by rapapapap
Robić. Warto być gotowym na wszystko
Na celowniku punkt G życia #SEX PISTOLS”
Ostatnie odniesienia do toczenia batalii; słowo ”Araba” perfekcyjnie współgra ze słowem ”rap” zdeformowanym >karabinowo< w ”rapapapap”.
”Ręka, noga, mózg na ścianie #POLLOCK”
Prawdziwa sztuka miota swoim odbiorcą na lewo i prawo, paradoksalnie czyniąc z niego jeden z jej elementów. Im bardziej wstrząśnie nim, poruszy go, tym większa jest jej rzeczywista wartość. Raper ujmuje to dosyć makabrycznie – sugerując zupełne rozniesienie słuchacza swoi artyzmem.
”Oni chcą być w mediach, nie ma sprawy #NEKROLOG”
Tym MC’s, którzy chcą koniecznie zabłysnąć szerzej publiczności, Bisz umożliwi to, posyłając ich do piachu – a więc dystansując ich swoimi raperskimi umiejętnościami, w rezultacie czego zasłyną jedynie ze swojej sromotnej porażki.
”Utylizuję słabe gówno- #ŁE-EKOLOG,
Pieniądze zabiły zajawkę, lecz nie moją”
Bisz przyrównuje się do ekologa, ponieważ poziom jego sztuki otwiera ludziom oczy na słaby materiał muzyczny zatruwający Środowisko hip-hopowe. Po raz trzeci pod rząd raper używa hashtagu do spuentowania swoich myśli.
”Pierdolę stado, chodzę gdzie chcę i kiedy chcę
Mam jeden moment, jeden strzał jak Eminem
Nie po to by zaistnieć, lecz po to żeby mieć
Pewność, że żyłem tak jak chcę, nim przeminę”
Trzeba samemu chwytać rozeznanie w życiu i świecie. Każdy z nas posiada tylko chwilę, która powinien jak najlepiej spożytkować. Bisz sugerując przy tym że podobieństwo jego położenia wobec upływu czasu (i oczywiście nas wszystkich) odnosi się do piosenki ”Lose Yourself” w której intrze mówi: ”Look, if you had one shot, or one opportunity/To seize everything you ever wanted in one moment/Would you capture it? Or just let it slip?”. Żyć powinno się w poczuciu szczęścia, żeby można było umrzeć z uśmiechem na twarzy, wierząc święcie w to, że uczyniło się wszystko co w swojej mocy, by doznać spełnienia na każdej płaszczyźnie życia.
”Wciąż napierdalam syf na kartki jak Pollock, Pollock
Wciąż napierdalam syf na kartki jak Pollock
Nie rozumieją mojej sztuki, niech się pierdolą”.
Felieton
Robią z nas złodziei. Kupując smartfona, zapłacimy więcej, a kasa pójdzie m.in. do raperów – felieton
Nowa, stara opłata, który uderzy we wszystkich, ale tylko niektórzy na niej zarobią.
Rząd rusza z aktualizacją opłaty reprograficznej. Nowe zasady obejmują m.in. smartfony i laptopy, a pieniądze mają trafić do artystów, w tym do raperów. No i kto tu kogo okrada?
Ministerstwo dumnie ogłasza
Minister kultury Marta Cienkowska podpisała rozporządzenie, które aktualizuje zasady pobierania opłat od urządzeń używanych do kopiowania i odtwarzania treści. – Polscy twórcy latami czekali na tę decyzję. Dziś z satysfakcją ogłaszam: mamy to!” – przekazała w komunikacie opublikowanym na portalu X.
Polscy twórcy latami czekali na tę decyzję. Dziś z satysfakcją ogłaszam: mamy to! Właśnie podpisałam rozporządzenie dot. opłaty reprograficznej. To był trudny proces, pełen lobbingu i fake newsów o rzekomych "nowych podatkach". Prawda jest prosta: pożegnaliśmy lata 90. (faksy i…
— Marta Cienkowska (@MartaCienkowska) April 30, 2026
Smartfony i laptopy objęte opłatą!
Na czym polega zmiana? Lista sprzętów objętych opłatą została dostosowana do tego, jak dziś konsumujemy muzykę, filmy i inne treści. Do gry wchodzą m.in. smartfony, laptopy, tablety, telewizory oraz dekodery z pamięcią albo funkcją nagrywania. W praktyce chodzi o urządzenia, które realnie służą do kopiowania lub przechowywania materiałów chronionych prawem autorskim.

Czyli co, jesteśmy złodziejami?
Po chłopsku, twórcy ustawy chyba uważają, że jesteśmy złodziejami, bo z góry zakładają, że nielegalnie słuchamy muzyki, przegrywając ją sobie na telefony lub korzystając z nielegalnych źródeł streamingu. Ciekawe jakie to nielegalne źródła mamy w czasach powszechnego dostępu do Youtube i Spotify.
Żeby jednak było miło i fajniusio pani minister rozszerzoną opłatę ubrała w ładne słowa: – Giganci sprzętowi dzielą się swoimi zyskami z polskimi twórcami – podkreśliła.
Jak to dokładnie działa – wyjaśniamy
Kupujesz np. telefon albo pendrive. W cenie jest już opłata reprograficzna. Producent/importer przekazuje ją do organizacji, a organizacje dzielą pieniądze między twórców. Artyści dostają część pieniędzy, jeśli są zarejestrowani w takich organizacjach jak ZAiKS czy STOART, a ich muzyka jest uwzględniona w podziale. Gotówka jest rozdzielana według określonych zasad.
Ministerstwo uspokaja, jesteśmy spokojni
Ministerstwo ma życzeniowe myślenie na temat wzrostu cen elektroniki w związku z rozszerzoną opłatą. W uzasadnieniu projektu czytamy: – Biorąc pod uwagę stosunkowo niski poziom opłat przyjęty w projekcie rozporządzenia, należy uznać, że wpływ na sytuację konsumentów nie będzie znaczący.
Wszyscy jednak dobrze wiemy, że opłata ta zostanie przeniesiona na końcowego użytkownika, i to my zapłacimy więcej za smartfona czy laptopa, a miliony pójdą do artystów i twórców,
Miliony złotych wpływów
W 2024 roku wpływy z opłaty reprograficznej wyniosły 35,8 mln zł. Po zmianach budżet dla twórców może wzrosnąć nawet do poziomu 150-200 mln zł rocznie. Według szacunków stawka opłaty ma wynosić od 1 do 3% wartości urządzenia.
Jakie to piękne, a ty co słuchaczu o tym myślisz?
Chorzów to miasto, które wyjątkowo nie ma szczęścia do ludobójczej symboliki i rapu. Dopiero co ucichł temat wizerunku sympatyka Ruchu z tatuażem hitlerowskiej gapy na karku w teledysku Bonusa RPK, a teraz medialną burzę wywołały próby blokady koncertu Kanye Westa. Czy jednak nie można tu dostrzec pewnej niesprawiedliwości w ocenie amerykańskiej gwiazdy?
Nie lada zagwozdkę mają decydenci w kwestii zgody na organizację czerwcowego koncertu Kanye Westa. Już pojawiają się przecieki, że zielonego światła na imprezę nie będzie. Z jednej strony warto pokazać, że jesteśmy zupełnie inni kulturowo niż np. Niemcy, gdzie wielu zbrodniarzy nie poniosło żadnej odpowiedzialności po wojnie i mogli spokojnie wychowywać kolejne pokolenia naszych zachodnich sąsiadów, piastując ważne stanowiska publiczne. Z drugiej – czy osoba chora psychicznie musi być wiecznie stygmatyzowana z powodu odklejek z przeszłości, które mogły wywołać np. źle dobrane leki?
W zasięgowych głosach sprzeciwu przodują zwłaszcza minister Marta Cienkowska i Krzysztof Stanowski. Pytaniem otwartym pozostaje, dlaczego Stanowski nie był równie stanowczy, gdy ambasador Ukrainy wybielał na antenie Kanału Zero hitlerowskiego kolaboranta, Romana Szuchewycza, który uczestniczył w pogromach ludności cywilnej?
"I przejdzie Panu przez gardło, żeby powiedzieć, że Roman Szuchewycz jest zbrodniarzem wojennym?" – zapytała @abojke ambasadora Ukrainy @VasylBodnar w wywiadzie dla @OficjalneZero.
— Stowarzyszenie „Wspólnota i Pamięć” (@WspolnotaPamiec) January 11, 2026
"Nie, nie powiem tego" – usłyszała w odpowiedzi.
Ambasador zaprzecza samemu sobie. Z jednej… pic.twitter.com/9F0rMzvgEf
Z tęczową swastyką na szyi zaprezentował się fotoreporterom w 2015 roku Maciej Maleńczuk, a dziś jest przecież jednym z pupilów prorządowych mediów. Podobna akcja tyczy się Olgi Tokarczuk, która pozowała na tle krzyża przerobionego na hitlerowski symbol. Żadnej dyskusji nie wywołała też manifestacja byłego prezydenta Ukrainy, Petra Poroszenko, który w 2023 roku udostępnił nagranie z czarnym słońcem na ramieniu, czyli ulubionym symbolem jednego z architektów obozów śmierci, Heinricha Himmlera. Czy w związku z tym możemy mówić wprost o zjawisku „równi i równiejsi”?
Поїздка на фронт для мене — це завжди найголовніша подія тижня. Хедлайнер в розкладі.
Після парламентської діяльності, перемовин з міжнародними партнерами щодо підтримки України, акумулювання та розподілу благодійної допомоги та іншої тихої роботи в тилу, ця подія — великий… pic.twitter.com/5aucKuX5c7— Петро Порошенко (@poroshenko) September 10, 2023
Felieton
Czy uliczny rap ogłupia? Kawałki, których słuchamy, mogą zdradzać naszą inteligencję
Twoja playlista mówi więcej, niż myślisz.
Nowe badanie Journal of Intelligence pokazuje, że to nie muzyka, a teksty kawałków mogą zdradzać poziom inteligencji słuchacza. Analiza danych ze smartfonów ujawnia subtelne powiązania między playlistą a zdolnościami poznawczymi.
Teksty ponad bitem – wniosek naukowców
Możemy zapomnieć o gadkach, że inteligencję zdradza słuchanie jazzu albo klasyki. Nowe badanie opublikowane w Journal of Intelligence wywraca ten schemat do góry nogami. Okazuje się, że klucz nie leży w gatunku ani brzmieniu, tylko w tym, co jest nawijane w kawałkach.
Naukowcy odkryli, że to właśnie warstwa liryczna daje więcej informacji o zdolnościach poznawczych niż tempo, melodia czy klimat numeru. Czyli nie chodzi o to, czy leci trap czy boom bap – tylko o to, jakie treści wchodzą do głowy.
58 tysięcy kawałków
Badacze wzięli na warsztat 185 osób i przez 5 miesięcy śledzili ich odsłuchy. Każdy numer, każda playlista – wszystko zapisane przez specjalną apkę.
W tym czasie uczestnicy przesłuchali łącznie ponad 58 tysięcy unikalnych utworów. Do tego doszły testy sprawdzające logiczne myślenie, słownictwo i zdolności matematyczne.
Smutniejsze numery, wyższe wyniki?
Wnioski? Ciekawe i trochę nieoczywiste. Osoby, które częściej sięgały po kawałki o mniej pozytywnym, bardziej refleksyjnym klimacie, miały wyższe wyniki w testach. Do tego dochodzą teksty skupione na „tu i teraz”, autentyczności i tematach związanych z domem – one też korelowały z wyższą inteligencją.
Z kolei tracki pełne społecznych odniesień i niepewnego języka częściej pojawiały się u osób z niższymi wynikami.
Studio > koncert? Też ma znaczenie
Osoby z wyższą inteligencją częściej wybierały kawałki z niskim wskaźnikiem „liveness”, czyli takie, które brzmią jak nagrane w studiu, a nie na żywo. Badacze tłumaczą to prosto – bardziej ogarnięci słuchacze mogą traktować muzykę jako coś do skupienia i analizy, a nie tylko do energii i chaosu koncertowego.
Słuchasz więcej – masz lepsze wyniki
Kolejna rzecz – ilość. Ci, którzy spędzali więcej czasu na słuchaniu muzyki, mieli statystycznie wyższe wyniki w testach. Podobnie jak osoby, które często sięgały po kawałki w innych językach niż ojczysty.
Playlista nie zrobi z Ciebie geniusza
Zanim ktoś zacznie układać playlistę „na inteligencję”, warto ostudzić hype. Związek między muzyką a inteligencją jest niewielki i czysto statystyczny. To nie działa tak, że słuchasz jednego typu numerów i nagle rośnie IQ.
Same w sobie te efekty prawdopodobnie nie są wystarczająco silne, aby miały praktyczne zastosowanie – mówią badacze.
Co to oznacza dla rapu
Badanie nie ocenia gatunków muzycznych typu rap, rock czy jazz jako „lepszych” lub „gorszych”. Bardziej chodzi o to, jakich treści się słucha i jak je przetwarza. W przypadku rapu ulicznego mamy zazwyczaj do czynienia z prostymi tekstami, ale z drugiej strony możemy je przetwarzać na rożne sposoby. W przypadku rapu technicznego i wielowarstwowych linijek, język, tematy i sposób narracji jest jednak dużo bardziej wyszukany.
Osoby słuchające bardziej refleksyjnych i złożonych treści – mają trochę wyższe wyniki. Osoby słuchające prostych i powierzchownych treści – mają je niższe.
Felieton
„Kutas Records” – żart Kuqe 2115 to tak naprawdę spory problem – felieton
Wspomniana wytwórnia istnieje, jest z Polski i ma pół miliona słuchaczy.
Kilka dni temu Kuqe 2115 opublikował żartobliwy film, w którym mówi, że odchodzi z 2115 Label na rzecz nowej wytwórni „Kutas Records”. Pośmialiśmy się z rzekomo czerstwego żartu, który tak naprawdę nie do końca był żartem. Jak sprawdziliśmy, wytwórnia „Kutas Records” istnieje, jest z Polski i podbija Spotify.
„Kutas Records” – o co w tym chodzi?
Na Youtube powstał kanał zatytułowany „Kutas Records”. Uśmiech na twarzy może budzić nie tylko nazwa kanału, ale także współgrające logo z plemnikiem. Od razu więc mamy jasny komunikat, że mamy do czynienia z trollingiem. Tylko ten żart powoli wymyka się spod kontroli, bo jest całkiem sprawnie zarządzany.
Kawałki, które pojawiają się na kanale mają zawsze podtekst erotyczny i są w pełni wygenerowane przez skrypt AI. Ich treść jest dość wulgarna, ale dla młodszych odbiorców może być interesująca i zabawna. Każdy kawałek jest dobrze opisany i ma wygenerowaną unikalną okładkę. Tytuły numerów, podobnie jak ich treść jest nacechowana seksualnie.
Oto kilka przykładów:
- Dariusz Jebadło – Podziemny Drąg
- Gejtos – Bóg Morza
- Cwelgar – Gejowski Łowca Potworów
- Johnny Cwel – NNN (Nie Orzech Listopad)
- Homo Erectus – Gejowski Jaskiniowiec II (prod. Kutas Records)

W ciągu roku, odkąd istnieje „wytwórnia” na Youtube wygenerowano 163 utwory, które łącznie mają ponad 4 mln wyświetleń.
Spotify podbite przez „Kutas Records”
Jeszcze większe cyfry żartobliwa wytwórnia wykręca na Spotify. Przed kilkoma dniami doszło do sytuacji, kiedy na pierwszych 15 miejsc najbardziej viralujących numerów aż 8 pochodziło z labelu „Kutas Records”. Na pierwszym miejscu mogliśmy zobaczyć „Antycznego Napaleńca”, który przebił już barierę 1 mln streamów.

Wytwórnia AI ma już blisko pół miliona słuchaczy na Spotify. To więcej niż Belmondo (300 tys.), Liroy (160 tys.) czy Ten Typ Mes (240 tys.). Niewiele więcej od żartownisiów ma np. O.S.T.R. (580 tys.), który jest w ciągu wydawniczym od ponad 25 lat.

Co więcej, kawałki wygenerowane przez AI zaczynają trafiać też do TOP 50 Polska. Wspomniany „Napaleniec” jest obecnie na 8. pozycji, wyprzedzając m.in. Malika Montanę, Kaza Bałagane czy Pezeta.

AI w muzyce – mamy problem
Sztucznie generowane kawałki i całe „wirtualne wytwórnie” oparte na AI to coraz większe wyzwanie dla branży muzycznej. Z jednej strony zalew tanich, żartobliwych produkcji obniża próg wejścia, ale z drugiej – rozmywa granice między twórczością a automatem.
To jest też problem dla słuchaczy, bo coraz częściej mają oni problem z odróżnieniem prawdziwej muzyki od algorytmicznej masówki. Branża stoi więc przed pytaniem, jak chronić kreatywność i unikalność w czasach, gdy muzykę można „wyklikać” w kilka sekund.
Felieton
Eminem ma polskie korzenie? Dokumenty wskazują na wieś pod Strzegomiem
„Pradziadek rapera wpisywał w dokumentach narodowość polską”.
Brzmi absurdalnie? Z dokumentów wynika, że jeden z największych raperów świata ma rodzinne powiązania z Polską. Według badań genealogicznych część przodków Eminema pochodzi z Dolnego Śląska.
Od lat w mediach powraca temat polskich korzeni Marshalla Mathersa. Wiele portali pisze wprost – pradziadek Eminema był Polakiem. Choć historia ta nigdy nie zyskała takiej popularności jak internetowe plotki o jego rzekomej niechęci do Polski, fakty wskazują, że raper rzeczywiście może mieć polskie pochodzenie.

Polskie korzenie Eminema
Jak ustalono, jeden z pradziadków Eminema od strony matki – Georg A. Scheinert – urodził się 29 stycznia 1851 roku we wsi Kostrza, znajdującej się dziś w gminie Strzegom (woj. dolnośląskie).
Miejscowość ta, znana z wydobycia granitu, należała wówczas do Prus i nosiła nazwę Häslicht. Przodkowie Eminema mieli być z nią związani od pokoleń. W dokumentach pojawiają się nazwiska Joseph Scheinert (ur. ok. 1825) i Ewa Wasuzki (1827–1901) – rodzice wspomnianego Georga. To właśnie nazwisko Wasuzki, zapisane błędnie przez amerykańskich urzędników imigracyjnych, może sugerować polskie pochodzenie matki przodka rapera.

Przodkowie rapera – „Ger Polish”
Sprawą zainteresował się Janusz Andrasz, autor bloga „Genealogiczne śledztwo”, który odnalazł szereg dokumentów potwierdzających ten trop. Jak wskazuje, część aktów metrykalnych nie zachowała się, jednak dostępne źródła sugerują, że przodkowie rapera rzeczywiście mogli pochodzić z terenów dzisiejszej Polski.
Co więcej, w amerykańskich spisach ludności z początku XX wieku pojawia się przy rodzinie Scheinert określenie „Ger Polish”, co tłumaczone jest jako narodowość polska, kraj pochodzenia – Niemcy.
– Znalazłem zagadkowo brzmiący wpis w spisie mieszkańców USA z 1910 r., gdzie w przypadku jednej z córek Georga (wspomnianego 3x pradziadka Eminema) – Marcie Scheinert, po mężu Roesch, w rubryce „Miejsce urodzenia ojca”, znajduje się zapis „Ger Polish”. Potem znalazłem analogiczną kartę ze spisu, dotyczącego samego Josepha Scheinerta, czyli jej ojca. I tu również pada określenie „Ger Polish„, które znalazło się zarówno w rubryce jego matki, czego można byłoby się spodziewać, mając na uwadze jej polsko brzmiące nazwisko Wasuzki, jak i w rubryce podającej pochodzenie ojca Georga – Josepha Scheinerta! – pisze badacz.

W Eminemie płynie polska krew?
Wnioski z przeprowadzonego śledztwa odnośnie „polskości Eminema” są niejednoznaczne, ale coś ewidentnie jest na rzeczy.
– Skoro urodzony w 1851 roku w pruskim Häslicht Georg Scheinert, mieszkając w USA już od 46 lat, wpisuje w roku 1910 jako swoją narodowość polską, to coś jednak na rzeczy musi być. Niestety, bez dostępu do metryk tej tajemnicy wyjaśnić się nie da. Przyznam, że na początku tego genealogicznego śledztwa myślałem, iż wzmianka o polskich korzeniach Eminema była pomyłką. Teraz jednak widzę, że to raczej tajemnica, która wciąż czeka na swoje rozwiązanie.
Choć metryki z XIX-wiecznej Kostrzy nie są dostępne online, odkryte zapisy pozwalają przypuszczać, że w żyłach Eminema rzeczywiście może płynąć kropla polskiej krwi.
Fakty kontra plotki
W przeciwieństwie do dawnych, nieprawdziwych historii o rzekomym spaleniu polskiej flagi przez Eminema czy jego niechęci do występów w Polsce, informacje o polskim pochodzeniu rapera mają częściowo podstawy w dostępnych dokumentach.
-
News4 dni temuTede podał dalej film o Mesie „Najbardziej odklejony raper w Polsce”
-
News3 dni temuLil Narcyz – 23-letni polski comedy-raper i yotuber nie żyje
-
News4 dni temuHanior popełnia błąd językowy, który obszernie zdefiniował Sokół
-
News3 dni temuDawid Obserwator zgłosił skutecznie fanpage innego rapera, który robił o nim memy
-
News3 dni temuWażka G zwrócił się do posła PiSu, który został usunięty z partii
-
News3 dni temuYoung Leosia zdała prawo jazdy i została nagrana przez fankę podczas egzaminu
-
News2 dni temuKoszulki z hołdem dla Pono, a zysk dla jego córki. Czy przesadzili z ceną?
-
News4 dni temuKalwi i Remi odrzucili wielomilionową propozycję za swój katalog. „To za mało”