Felieton
Bujanie Konika Magika
Trzeba pozwolić wreszcie Łuszczowi na zasłużony Spoczynek W Pokoju.
Piotr ”Magik” Łuszcz na oficjalnym rynku fonograficznym zadebiutował 16 lat temu jako współtwórca zespołu Kaliber 44, gdzie wraz z Abradabem oraz Joką za sprawą wydania przez nich płyty pt. ”Księga Tajemnicza. Prolog” (1996) zaprezentowali nowy gatunek muzyki określany przez nich jako Hardcore Psycho Rap. Skład wydal dwa lata później jeszcze jeden album muzyczny pt. ”W 63 Minuty Dookoła Świata” na którym odszedł od wspomnianej konwencji na rzecz klasycznego rapowego brzmienia, a wkrótce potem zespół uległ rozpadowi w do dzisiaj nieznanych gronu jego odbiorców okolicznościach.
Tego samego roku Magik wraz z Rahimem i Fokusem połączyli swoje siły tworząc Paktofonike. Niestety, osiem dni po wydaniu pierwszej płyty pod tym szyldem (”Kinematografia”, 2000), 22 letni wówczas Magik z niejasnych przyczyn popełnił samobójstwo wyskakując z okna swojego mieszkania w Bogucicach, zostawiając żonę i synka Filipa. Od tej chwili minęła już ponad dekada, przez którą stał się jedną z najbardziej charakterystycznych, kontrowersyjnych postaci w świecie Polskiego hip-hopu, wywołując sprzecznie, nasilone jeszcze mającym swą premierę w ubiegłym roku filmem w reżyserii Leszka Dawida pt. „Jesteś Bogiem”, skrajnie różne emocje, z którymi chciałbym się chociaż w małym stopniu rozprawić za sprawą niniejszej publikacji.
Po pierwsze nadmienić należy, że wokół Magika przez te wszystkie lata od jego śmierci przylgnęła opinia geniusza, człowieka ponadprzeciętnie uzdolnionego pod względem artystycznym i poświęconemu niemal doszczętnie swojej sztuce, który przez wrodzony nadmiar wrażliwości i brak zrozumienia ze strony najbliższego otoczenia, przegrywa batalię z gorzkimi realiami w jakich przyszło mu egzystować i ostatecznie samodzielnie odbiera sobie życie.
Niezależnie od tego, czy taka wizja Piotra Łuszcza odpowiada jego rzeczywistemu usposobieniu, czy też jest efektem wieloletniego idealizowania jego osoby, nie sposób ukryć, że stał się z jej powodu bożyszczem grupy nastolatków walczących ze swoim młodzieńczym bólem istnienia, idolem młodych ludzi, którzy usilnie poszukują kogoś o podobnej sferze emocjonalnej i reprezentatywnego, z kim mogliby się utożsamiać. Uważam za przykry fakt, że człowiek który pozostawił po sobie w spadku tak wspaniała spuściznę, przysługując się przecież światu swoim życiem a nie śmiercią, zapisał się w świadomości części słuchaczy jako groteskowy symbol bohaterstwa tylko dla tego, że akt samobójczy którego się dopuścił, wymagał od niego bez wątpienia jakiejś szczególnej, dużej dawki odwagi. Nie od rzeczy będzie wspomnieć o tzw. Efekcie Wertera – znaczącym wzroście liczby samobójstw w społeczeństwie na skutek nagłaśniania przez media przypadków dobrowolnego odebrania sobie życia przez sławne osoby. Reżyser filmu pomimo uczynienia z Magika wiodącej w nim postaci, na tyle na ile tylko było to możliwe, odciął się od epatowaniem jakąś wydumaną formą doniosłości jego dramatu, ale zważywszy na możliwość zaistnienia wspomnianego mechanizmu psychologicznego, nie można odmówić mu przynajmniej potencjalnej, nie zamierzonej szkodliwości.
Boli także fakt, że znaczna część słuchaczy Paktofoniki, darząc czcią Magika zapomina o okazaniu należnego uznania dla pozostałej dwójki członków tej grupy – Rahima oraz Fokusa, którzy już w czasach jej istnienia niewiele ustępowali mu pod względem talentu muzycznego, a w dodatku znakomicie uzupełniali się nawzajem dzięki różnicom w osobowościach, innym podejściu do tworzenia i sposobie rapowania, odmiennymi barwami głosu.
Naturalnym następstwem zaistnienia kultu magika było pojawienie się obrazoburców, którzy zdegustowani aktywnością fanatycznej części jego fanów starają się jak najmocniej sprofanować wizerunek zmarłego poprzez zamieszczanie w internecie żałosnych filmików i memów parodiujących ostatnie chwile jego życia, oraz publikowanie na forach dyskusyjnych komentarzy przepełnionych niskich lotów czarnym humorem. Jestem w stanie zrozumieć poirytowanie tych, którym przeszkadza fakt, że samobójca który zostawił w tak młody wieku żonę i osierocił kilkuletniego synka stał się idolem, ale sposób w jaki wyrażają oni swoją dezaprobatę dla tego typu uwielbienia jest przecież zupełnie naganny, bowiem opiera się na zupełnym braku poszanowania pamięci osoby zmarłej, oraz tragedii, jaka spotkała ją oraz jej najbliższych. Znalazło się nawet kilka osób, które nagrało, a potem opublikowało w internecie piosenki w jakich odsądzają od czci i wiary Magika, ale słuchając ich dokonań nie sposób oprzeć się wrażeniu, że ich autorom nie tyle chodziło o manifestacje własnych poglądów, co o bezpośrednią chęć zaistnienia kosztem dramatu którego temat poruszali.
Z jednej strony twórcy filmu zapewniają, że jest on w dużej mierze inspirowany faktycznymi zdarzeniami, z drugiej zwiastun zachęca do seansu słowami: „Bądź świadkiem narodzin legendy”, co szczerze mówiąc trochę mnie rozczarowuje, ponieważ chciałbym, aby ulegający stopniowej degradacji przez psychofańską fascynacje oraz nienawiść pseudo moralistów mit Magika zastąpiony został w końcu przez jego normalne, do bólu ludzkie oblicze, gdyż wtedy cała negatywna otoczka wokół jego osoby miałaby większe szanse choćby nawet i na powolne rozwianie się.
Moim zdaniem uzdrowienie relacji obu stron konfliktu mogłoby nastąpić również poprzez obustronne oddzielenie Magika – twórcy, od Piotra Łuszcza – człowieka. Ten pierwszy niewątpliwie zasługuje na uznanie z uwagi na wysokie walory artystyczne sztuki którą po sobie pozostawił i swoje podejście do niej, temu drugiemu należy się wspaniale zwyczajny ludzki szacunek, na który zasługuje każdy człowiek, ponieważ godność wszyscy mamy tę samą. Przewrotność życia polega między innymi na tym, że czasami jesteśmy AŻ, a czasami TYLKO ludźmi, stąd też ani chcę, ani potrafię dokonać jednoznacznej moralnie oceny tego, jak Magik zdecydował się postępować, i szczerze wątpię, aby zadanie to mieściło się w kompetencjach człowieka w ogóle. Wynika też z tego jeszcze jeden wniosek: że równie niefortunnym błędem byłoby rozpatrywanie jego osoby jako autorytetu w sprawach życia i śmierci. Myślę, że film stanowi niezbędny hołd złożony ku pamięci Magika i Paktofoniki. Niezbędny i pożyteczny, bo kiedy wrzawa wokół niego ucichnie, nadejdzie w końcu najlepszy moment, żeby pozwolić wreszcie Łuszczowi na zasłużony Spoczynek W Pokoju.
Felieton
Oki wpadł we własne sidła? Niewygodne fakty po beefie z Kinnym Zimmerem – felieton
Hipokryta, który rzuca słowa na wiatr?
W czasie beefu z Kinnym Zimmerem Oki punktował rywala za współprace reklamowe i stawiał ultimatum organizatorowi Rap Stacji. Dziś oba te wątki wracają jak bumerang.
Kinny trafił w punkt? Tymbark potwierdza jego wersy
Jeszcze kilka miesięcy temu Oki celował w Kinny’ego Zimmera z ciężkimi argumentami. Jednym z najgłośniejszych zarzutów było rzekome sprzedawanie każdego numeru sponsorom.
„Dziękują mi Twoi fani – pierwszy track bez lokowania” – nawijał Oki, sugerując, że jego przeciwnik nie potrafi funkcjonować bez reklamowych współprac.
Dziś ten fragment wraca niczym bumerang. W klipie promującym „REKLAMACJA’47: CD1” można było zauważyć charakterystyczną niebieską butelkę Tymbarka. Już wtedy informowaliśmy, że za obecnością produktu może stać szersza współpraca. Teraz sprawa została oficjalnie potwierdzona. Do sklepów trafiły napoje Tymbark sygnowane ksywką Okiego o smaku kwaśnego jabłka.

W tym kontekście szczególnie mocno wybrzmiewają wersy Kinny’ego Zimmera: „Na filmie do płyty lokujesz Tymbarka. Jak okaże się że macie deala, pęknie twoja bańka” – rapował.
Patrząc na rozwój wydarzeń, trudno nie zauważyć, że przewidywania Kinny’ego okazały się trafione.
Oki postawił ultimatum. Rap Stacja go zweryfikowała
To jednak niejedyny temat, który wraca przy okazji tamtego konfliktu. W trakcie beefu głośno było również o Rap Stacji. Oki szantażował Waldiego, organizatora festiwalu, że jeśli w line-upie pojawi się Kinny Zimmer, to on sam nie wystąpi.
Ostatecznie rzeczywistość zweryfikowała te deklaracje. W składzie imprezy znaleźli się obaj raperzy, a zapowiadane ultimatum nie zostało zrealizowane. Trudno więc pogodzić takie działania z wizerunkiem rapera, który podczas beefu tak chętnie rozliczał innych z autentyczności i konsekwencji.

Czy Oki przegrał beef?
To już kwestia indywidualnej oceny słuchaczy. Nie zmienia to jednak faktu, że zarzuty dotyczące hipokryzji i braku konsekwencji wracają do Okiego ze zdwojoną siłą, a jego przeciwnik nie zaliczył w trakcie beefu równie głośnych wpadek. Gdyby konflikt trwał dłużej, lista podobnych tematów mogłaby być jeszcze dłuższa.
Tym razem uznania w kierunku Okiego nie będzie ani słowem, ani oczami.
Felieton
Łatwogang stał się nietykalny. Sięga po nasze pieniądze na lek, który nie działa? – felieton
Zamiast porządnego researchu, streamer bazuje głównie na emocjach.
Łatwogang po sukcesie swojej akcji charytatywnej wszedł poziom wyżej i zaczął apelować do rządu o refundację terapii dla dzieci z DMD. Problem w tym, że chodzi o lek, którego skuteczność podważają europejskie instytucje, a emocjonalna presja na polityków zaczyna wymykać się spod kontroli, bo za wszystko tym razem mamy zapłacić my wszyscy.
Polacy będą sponsorować amerykańskich lekarzy?
Nie mam problemu ze zbiórkami. Serio. Jeśli ktoś chce wydać własne pieniądze na eksperymentalną terapię dla chorego dziecka – jego sprawa. Ludzie potrafią się jednoczyć, pomagać i to jest piękne. Pierwsza akcja Łatwoganga zrobiła gigantyczne wrażenie i ciężko było nie mieć szacunku do skali mobilizacji. Tyle że teraz to już zupełnie inna bajka.
Bo kiedy streamer z milionowymi zasięgami zaczyna naciskać na refundację terapii przez państwo, przestaje chodzić wyłącznie o dobre serce. Wtedy w grę wchodzą pieniądze podatników, decyzje medyczne i odpowiedzialność za przekaz, który większość z nas łyka bez żadnego researchu tylko dlatego, że tak powiedział Łatwogang.
Lek Elevidys, o którym mowa, nie został dopuszczony w Europie. Europejska Agencja Leków stwierdziła wprost, że nie wykazano korzyści ze stosowania preparatu. To nie teoria z TikToka, tylko stanowisko jednej z najważniejszych instytucji medycznych na świecie. Terapia dostała jedynie warunkową zgodę FDA w USA i to pod bardzo konkretnymi ograniczeniami. Lek można podawać wyłącznie określonej grupie dzieci, a wokół terapii pojawiają się też informacje o ciężkich skutkach ubocznych, nawet przypadkach śmiertelnych. Nie uśmiecha mi się więc z mojej własnej kieszeni sponsorować amerykańskich lekarzy i ich lek, który nie wiadomo czy działa, a z raportów wynika, że działa słabo.
Lek Elevidys został przetestowany na 125 dzieciach i nigdy nikomu się nie polepszyło.
— Brat Pid (@brat_pid73861) May 24, 2026
Jak się wpisze nazwę leku w wyszukiwarce, to pierwsze co wychodzi to dokument niedający pozwolenia na obrót w Europie.
Koszt dla jednej osoby to kilkanaście milionów złotych. pic.twitter.com/zNX0jPUvaQ
Emocje i presja
Mimo tego Łatwogang i jego pobratymcy w komentarzach nakreślili prostą narrację: kto ma wątpliwości, ten jest przeciwko chorym dzieciom. No bo jak to, NA CHORE DZIECI NIE DASZ?
Przekaz ten zaczyna coraz mocniej opierać się na emocjach i presji moralnej, którą napędzają też ludzie w komentarzach, zamiast na spokojnej rozmowie o faktach. Jeśli zadasz pytanie o skuteczność terapii, jesteś potworem. Jeśli przypomnisz, że państwo nie drukuje własnych pieniędzy, tylko wydaje kasę obywateli, dostajesz łatkę człowieka bez serca.
Łatwogang ewidentnie działa pod wpływem emocji i gigantycznej fali uwielbienia. Problem polega na tym, że internet bardzo szybko robi z influencerów moralnych liderów. Wystarczy jedna viralowa akcja i nagle streamer staje się dla ludzi większym autorytetem niż lekarz. To już nie jest tylko „pomaganie dzieciom”. To próba wpływania na politykę zdrowotną państwa przez presję społeczną i emocjonalne filmiki.
Bo jeśli dziś każda internetowa mobilizacja ma wymuszać refundację terapii odrzuconej przez europejskich ekspertów, to jutro będziemy podejmować decyzje zdrowotne na podstawie lajków, a nie badań.
Dobry chłopak, ale działa na emocjach
Działalność internetowa Łatwoganga pokazała nam, że to zwykły, dobry chłopak, ale działa bardzo spontanicznie i często pod wpływem silnych emocji. Osoby z jego otoczenia mówiły otwarcie po pierwszej zbiórce, że wszystko u niego jest totalnym spontanem. 9-dniowy stream mógł się w ogóle nie udać, bo nie było żadnego szczegółowego planu, a transmisję odpalono na starym komputerze, który w każdej chwili mógł się wyłączyć. Ostatnia akcja rowerowa również wyglądała na zrobioną na prędce, co wiedzieliśmy po wielu wpadkach ze sprzętem.
*Powyższy felieton jest bardzo niepopularną opinią, bo Łatwogang w kilka tygodni stał się osoba nietykalną w Polsce, podobnie zresztą jak Bedoes, o którym innym razem.
Felieton
B.R.O. tworzy śpiewających influencerów, a teraz mówi, że „mainstream to znajomości, pieniądze i sztucznych uśmiech”
Większego zaorania w ostatnim czasie nie było.
B.R.O. wydał całkiem dobry technicznie numer „Maszyna”, który jednak nie broni się lirycznie. Strzały w powietrze, które przebiły oba kolana Broskiego.
Jedną z największych bolączek polskich raperów są strzały w powietrze. Kogo oni nie rozliczają w numerach. Wszystko im się nie podoba. Kiedy jednak podamy konkretne ksywy, które możemy dopasować do ich linijek 1:1, nabierają wody w usta albo się głupio tłumaczą.
Najświeższym przykładem pier***nia totalnych głupot jest B.R.O., który wymierzył linijki w mainstream, zapominając, że z takimi ludźmi chętnie i cały czas współpracuje, bo kosi z nich – pewnie – nieprzyzwoite pieniądze.
„Pływałem w głównym nurcie, czytaj w tym brudnym gównie. W którym rządzi pieniądz, znajomości no i sztuczny uśmiech. Jeśli go nosisz jesteś pustym głupcem. Bo to jak uprawiać prostytucję, mówiąc że to duży sukces” – nawija.
B.R.O. jest naczelnym ghostwriterem sztucznie stworzonych influencerów. Współpracuje głównie z Ekipą Friza, który uczy od podstaw swoich podopiecznych wspomnianych przez rapera „sztucznych uśmiechów” albo przesadzonych reakcji. W taki sposób buduje armię contentowych produktów, które zamiast własnego języka dostają gotowe teksty, gotowe emocje i gotowe schematy zachowań. Wszystko po to, żeby kamera widziała luz, a algorytm dostał dokładnie to, co lubi najbardziej: przesadę, krzyk i wiecznie przyklejony uśmiech.
B.R.O. cały czas działa z Frizem i Wersow i wciąż pisze teksty im oraz ich influencerom, których akapit wyżej porównuje do „prostytutek”, bo sztuczny uśmiech i znajomości chyba do nich pasują w 100% – prawda?
Dalej w numerze nie jest wcale lepiej: „Słucham wasze zwrotki wszystkie pocięte jak rozbi” – znów strzela w powietrze i kolejny raz wers ten można przypisać do jego „podopiecznych”, którzy bez pocięcia zwrotek byliby asłuchalni nawet dla 10-latków.
Może B.R.O. to maszyna, ale zaczęła już dawno rdzewieć, po tym pamiętnym piwie wylanym na głowę przez Belmondziaka.

Felieton
Robią z nas złodziei. Kupując smartfona, zapłacimy więcej, a kasa pójdzie m.in. do raperów – felieton
Nowa, stara opłata, który uderzy we wszystkich, ale tylko niektórzy na niej zarobią.
Rząd rusza z aktualizacją opłaty reprograficznej. Nowe zasady obejmują m.in. smartfony i laptopy, a pieniądze mają trafić do artystów, w tym do raperów. No i kto tu kogo okrada?
Ministerstwo dumnie ogłasza
Minister kultury Marta Cienkowska podpisała rozporządzenie, które aktualizuje zasady pobierania opłat od urządzeń używanych do kopiowania i odtwarzania treści. – Polscy twórcy latami czekali na tę decyzję. Dziś z satysfakcją ogłaszam: mamy to!” – przekazała w komunikacie opublikowanym na portalu X.
Polscy twórcy latami czekali na tę decyzję. Dziś z satysfakcją ogłaszam: mamy to! Właśnie podpisałam rozporządzenie dot. opłaty reprograficznej. To był trudny proces, pełen lobbingu i fake newsów o rzekomych "nowych podatkach". Prawda jest prosta: pożegnaliśmy lata 90. (faksy i…
— Marta Cienkowska (@MartaCienkowska) April 30, 2026
Smartfony i laptopy objęte opłatą!
Na czym polega zmiana? Lista sprzętów objętych opłatą została dostosowana do tego, jak dziś konsumujemy muzykę, filmy i inne treści. Do gry wchodzą m.in. smartfony, laptopy, tablety, telewizory oraz dekodery z pamięcią albo funkcją nagrywania. W praktyce chodzi o urządzenia, które realnie służą do kopiowania lub przechowywania materiałów chronionych prawem autorskim.

Czyli co, jesteśmy złodziejami?
Po chłopsku, twórcy ustawy chyba uważają, że jesteśmy złodziejami, bo z góry zakładają, że nielegalnie słuchamy muzyki, przegrywając ją sobie na telefony lub korzystając z nielegalnych źródeł streamingu. Ciekawe jakie to nielegalne źródła mamy w czasach powszechnego dostępu do Youtube i Spotify.
Żeby jednak było miło i fajniusio pani minister rozszerzoną opłatę ubrała w ładne słowa: – Giganci sprzętowi dzielą się swoimi zyskami z polskimi twórcami – podkreśliła.
Jak to dokładnie działa – wyjaśniamy
Kupujesz np. telefon albo pendrive. W cenie jest już opłata reprograficzna. Producent/importer przekazuje ją do organizacji, a organizacje dzielą pieniądze między twórców. Artyści dostają część pieniędzy, jeśli są zarejestrowani w takich organizacjach jak ZAiKS czy STOART, a ich muzyka jest uwzględniona w podziale. Gotówka jest rozdzielana według określonych zasad.
Ministerstwo uspokaja, jesteśmy spokojni
Ministerstwo ma życzeniowe myślenie na temat wzrostu cen elektroniki w związku z rozszerzoną opłatą. W uzasadnieniu projektu czytamy: – Biorąc pod uwagę stosunkowo niski poziom opłat przyjęty w projekcie rozporządzenia, należy uznać, że wpływ na sytuację konsumentów nie będzie znaczący.
Wszyscy jednak dobrze wiemy, że opłata ta zostanie przeniesiona na końcowego użytkownika, i to my zapłacimy więcej za smartfona czy laptopa, a miliony pójdą do artystów i twórców,
Miliony złotych wpływów
W 2024 roku wpływy z opłaty reprograficznej wyniosły 35,8 mln zł. Po zmianach budżet dla twórców może wzrosnąć nawet do poziomu 150-200 mln zł rocznie. Według szacunków stawka opłaty ma wynosić od 1 do 3% wartości urządzenia.
Jakie to piękne, a ty co słuchaczu o tym myślisz?
Chorzów to miasto, które wyjątkowo nie ma szczęścia do ludobójczej symboliki i rapu. Dopiero co ucichł temat wizerunku sympatyka Ruchu z tatuażem hitlerowskiej gapy na karku w teledysku Bonusa RPK, a teraz medialną burzę wywołały próby blokady koncertu Kanye Westa. Czy jednak nie można tu dostrzec pewnej niesprawiedliwości w ocenie amerykańskiej gwiazdy?
Nie lada zagwozdkę mają decydenci w kwestii zgody na organizację czerwcowego koncertu Kanye Westa. Już pojawiają się przecieki, że zielonego światła na imprezę nie będzie. Z jednej strony warto pokazać, że jesteśmy zupełnie inni kulturowo niż np. Niemcy, gdzie wielu zbrodniarzy nie poniosło żadnej odpowiedzialności po wojnie i mogli spokojnie wychowywać kolejne pokolenia naszych zachodnich sąsiadów, piastując ważne stanowiska publiczne. Z drugiej – czy osoba chora psychicznie musi być wiecznie stygmatyzowana z powodu odklejek z przeszłości, które mogły wywołać np. źle dobrane leki?
W zasięgowych głosach sprzeciwu przodują zwłaszcza minister Marta Cienkowska i Krzysztof Stanowski. Pytaniem otwartym pozostaje, dlaczego Stanowski nie był równie stanowczy, gdy ambasador Ukrainy wybielał na antenie Kanału Zero hitlerowskiego kolaboranta, Romana Szuchewycza, który uczestniczył w pogromach ludności cywilnej?
"I przejdzie Panu przez gardło, żeby powiedzieć, że Roman Szuchewycz jest zbrodniarzem wojennym?" – zapytała @abojke ambasadora Ukrainy @VasylBodnar w wywiadzie dla @OficjalneZero.
— Stowarzyszenie „Wspólnota i Pamięć” (@WspolnotaPamiec) January 11, 2026
"Nie, nie powiem tego" – usłyszała w odpowiedzi.
Ambasador zaprzecza samemu sobie. Z jednej… pic.twitter.com/9F0rMzvgEf
Z tęczową swastyką na szyi zaprezentował się fotoreporterom w 2015 roku Maciej Maleńczuk, a dziś jest przecież jednym z pupilów prorządowych mediów. Podobna akcja tyczy się Olgi Tokarczuk, która pozowała na tle krzyża przerobionego na hitlerowski symbol. Żadnej dyskusji nie wywołała też manifestacja byłego prezydenta Ukrainy, Petra Poroszenko, który w 2023 roku udostępnił nagranie z czarnym słońcem na ramieniu, czyli ulubionym symbolem jednego z architektów obozów śmierci, Heinricha Himmlera. Czy w związku z tym możemy mówić wprost o zjawisku „równi i równiejsi”?
Поїздка на фронт для мене — це завжди найголовніша подія тижня. Хедлайнер в розкладі.
Після парламентської діяльності, перемовин з міжнародними партнерами щодо підтримки України, акумулювання та розподілу благодійної допомоги та іншої тихої роботи в тилу, ця подія — великий… pic.twitter.com/5aucKuX5c7— Петро Порошенко (@poroshenko) September 10, 2023
-
News1 dzień temuDziwne zachowanie Sokoła na koncercie w Gdańsku wywołało falę spekulacji
-
News4 dni temuPih skomentował odebranie orderu Zełeńskiemu
-
News15 godzin temuPolak, który trafił na europejskie listy
-
News3 dni temuVNM po życiowym przełomie. „1,5 miesiąca temu było ze mną bardzo źle”
-
News2 dni temuMiasto Gdańsk na oficjalnej stronie informuje, że Edziowi grożą gangsterzy z Chicago
-
News3 dni temuBobby Shmurda czekał na to całe życie. Jego ojciec wyszedł z więzienia po 30 latach
-
News3 dni temuWspólnik Bonusa RPK ostrzega, kto może stracić na odebraniu orderu Zełeńskiemu
-
teledysk2 dni temuNowy Polak jara jak Snoop Dogg