Sprawdź nas też tutaj

Felieton

ROZKMINA: Ej Seniorita! cz. 2

Opublikowany

 

Kobiety – któż z nas, mężczyzn, za nimi nie przepada? Jako że żadne żywe istoty nie wywołują w nas tyle emocji co one właśnie, a rap jest domeną mężczyzn, płeć piękna (dosłownie i w przenośni) stanowi jeden z najczęściej poruszanych w nim tematów. Zapraszam do zapoznania się z najciekawszymi utworami o sprawach damsko-męskich i przyjrzenia się temu, jaki wizerunek kobiety naprawdę kreuje się za pomocą muzyki rap.

Zobacz także: część 1

Prowokowanie nienawiści do kobiet za pomocą muzyki, zapoczątkowane zawodem miłosnym, to według mnie objaw niedojrzałości twórcy. Tezet posunął się na przykład do nawoływania ignorowania ich wszystkich po tym, jak został sam porzucony przez jedną z nich. Numer oczywiście szybko zyskał sobie całą rzeszę fanów, w ten sam sposób skrzywdzonych. Mowa o utworze pt. ”Coś Dla Kobiet”. Rapuje w nim: ”One nie patrzą na uczucie tylko na kasę/A sam wiesz, że za kasę możesz mieć każdą pannę/Dla niej jesteś zwykłym 'Paziem’, 'Wielkim Waflem’/Ona kocha tylko Ciebie jak jesteś przy hajsie”, a dalej dodaje: ”Baw się nimi, bo One bawią się Tobą/Zasada numer jeden: NIECH ONE SIĘ PIERDOLĄ!”.

 

Peja nagrał przez ponad dekadę działalności muzycznej wiele interesujących piosenek na temat kobiet. Przyjrzyjmy się najciekawszym z nich. ”K.O.CHam” nagrany z Trishją to do bólu szczere wyznanie rapera swojej partnerce kłamstw i zdrad,y której się wobec niej dopuścił, z zaznaczeniem, że nie porzuci swojej nowej miłości, i najwyższa pora na to, by rozstali się.

”No I Co?” opisuje zagrożenia związane z lekkomyślnym angażowaniem się w związki z kobietami, nawołuje do ostrożności niezbędnej w kontaktach z nimi, spokojnym regulowaniu tempa w jakim wspólne relacje miałyby posuwać się do przodu. ”Kto Ma Wiedzieć?” zamieszczony na wspólnej płycie Peji oraz Wiśni, nagranej pod szyldem Ski Składu, to bardzo interesująca, życiowa opowieść o puszczalskiej dziewczynie, która całkowicie zakręciła w głowie poczciwemu chłopakowi, a związek z nią omal nie zniszczył mu życia.

”Tak Bardzo Chcę” to szczególna miłosna piosenka. W jej zwrotkach raper romantycznie opowiada o swoim pożądaniu do pewnej wyjątkowej kobiety, wyraża pragnienie spędzenia z nią życia, jednocześnie szczerze nie kryjąc się ze swoimi wadami, ale deklaruje również chęć i motywację do zmiany na lepsze. W refrenie zaś wyraża jedynie pragnienie uprawiania z nią seksu. Swój sukces utwór ten zawdzięcza w dużej mierze również jemu, nie da się tego ukryć, jednak jest naprawdę porządny tak od strony wokalnej, muzycznej, jak i tekstowej. 

„Ta Chwila” to piosenka nagrana we współpracy z wokalistką Sandrą, stanowi zmysłowy opis relacji pomiędzy dwojgiem kochanków. Na sukces utworu złożyły się wspaniały, nastrojowy podkład muzyczny, chwytliwe melodie, sugestywne wokale oraz tekst na wysokim poziomie. Utwór nie ma sobie podobnych, jest maksymalnie oryginalny. ”Poszukując Ideału” nagrana wspólnie z wokalistą Mrozem, stanowi jeden nieprzerwany strumień wewnętrznych i zewnętrznych przymiotów dziewcząt, z jakimi utrzymywał bliższe relacje poszukując swojej idealnej partnerki życiowej.

Z kolei utwór ”KC”, jak przyznaje w nim sam raper, najważniejszy z jego miłosnych tracków, opisuje uczucia, które Peja żywi do swojej w tamtym czasie dziewczyny, a obecnie już żony i menadżerki, Pauliny. Na płycie SLU pt. ”Reedukacja” również znajdują się ciekawe utwory traktujące o kobietach. ”Rap Dla Kobiet” to bezsprzecznie jeden z najistotniejszych numerów na temat pań w całym polskim rapie. MC otwarcie nawołuje do ich równouprawnienia i wyraża świadomość ich wartości, swój szacunek dla nich i sprzeciwia się ich przedmiotowemu traktowaniu: ”Chcesz stać się draniem który hańbi swoje imię/Zdradzać swa dziewczynę potem rzucić ja dla innej/Ziomuś nie warto bez truizmów już tam byłem/Nic dobrego nie przyniosła mi ta zmiana, raczej lipę”. Rozlicza się również z przeszłością i z rozwiązłym trybem życia które kiedyś prowadził, otwarcie przyznając się do tego, iż było ono błędem: „Wielu by chciało, ja też tak żyłem/Lecz szczerze się brzydzę, przyznam, tego kim byłem”.

Tekst nagranego wspólnie z K8 utworu pt. ”Nietakt” opowiada o groupies, czyli grupach młodych kobiet fanatycznie adorujących go, i ich potrzebie dostania się za kulisy koncertów na których się pojawiają celem pójścia z raperem do łóżka. Opisuje ich staranne kuszenie, jednocześnie ganiąc je za brak szacunku do siebie oraz nachalność, podkreślając też, że wyrósł już z tego typu miłosnych przygód. Śpiewa: ”Patrzę z przymrużeniem oka na modę na rozwiązłość/Choć jarało mnie to mocno jak reklamy rajstop pończoch/Pewnie każdy tak ma wchodzi do interesów/Szybko przywykniesz do toplesów, sexcesów”.

 

Na swojej ostatniej płycie ”Etenszyn: Drimz Kamyn Tru” VNM zawarł dwie bardzo interesujące utwory na temat zerwania z kobietami. Pierwszym z nich jest singlowy ”Dym” nagrany wraz z wokalistką Marysią Starostą, dziewczyną Sokoła. Raper snuje w nim na nastrojowym bicie refleksje na temat rozstania, życia po nim, samotności, oraz tęsknoty za wspólnymi chwilami bez silenia się na zbędne chwytające za serce ckliwości. Numer doczekał się zobrazowania w pięknym, teledysku utrzymanym w stonowanej kolorystyce i stał się przebojem. Uważam osobiście, że bardzo zasłużenie zresztą. Drugi utwór nosi tytuł ”Nigdy Więcej”, i stanowi rapową interpretacje kłótni która rzekomo zakończyła się zerwaniem rapera z jego kilkuletnią partnerką. Pierwsza zwrotka to opis pretensji ze strony MC do jego byłej, druga to esencja jej pretensji wobec niego. Opis jest bardzo bliski realności kłótni dwojga młodych, pozbawionych hamulców, rozemocjonowanych kochanków, szybko zyskał uznanie oraz popularność. Innym utworem zasługującym na uwagę wśród tych, którzy zainteresowani są odniesieniami do spraw damsko męskich w rapie jest niewątpliwie piosenka pt. ”Mega”.

Co prawda nie jest zupełnie poświęcona tej tematyce, ale warto przytoczyć dwa cytaty: ’’Biegasz za jakąś dupą, na max olewa Cie, nie wiadomo czy za furę czy twarz/A na domówce gdzie jest większy hardcore/Nagle najebana wkłada Ci swój język w gardło i to jest mega” oraz: ”Zostawiła Cie dziewczyna/Potem poszła się dymać z cwelem, co mówił, że jest Twoim przyjacielem/A potem znów po miesiącu Ciebie chce lala/I wraca i płacze Ty mówisz do niej: ” Ej spierdalaj”, to jest mega”.

Vixen, jeden z najbardziej subtelnych i wrażliwych twórców rap młodego pokolenia, w numerze, pt. ”Uwierz We Mnie” otwarcie przyznaje się do swych męskich instynktów, i rozsądnie relacjonuje niemożność całkowitego podołania im w słowach: „A czasem mam odpały wgryźć się w karki tych suk/Jak nie wyżyty wampir zerwać majtki i huj/Choć na co dzień potrzebuję bliskości i prawdy/Mimo tamtych fantazji ciągle jestem normalny/Bo w każdym normalnym drzemią demony w jaźni/I są anioły i są diabły, jak bez kłamstwa nie ma prawdy”. Podkreśla też i promuje swój respekt do kobiet, rapując w utworze pt. ”Rozpalić Tłum”: ’’Mam szacunek do kobiet i wkurwia mnie jak ktoś nie ma”, zaś w piosence pt. ”Ludzie Chcą Więcej Niż Mogą Dostać” słusznie zauważa: ”Możesz mówić co chcesz, nawet gdy znasz się na kobietach/Jest cnotka i kurwa, ta lepsza i ta łatwiejsza/Każda z nich jest tuż obok, do każdej możesz dojechać/Bo do cnotki jest pociąg, a do kurwy kolejka”.

 

O.S.T.R. również stworzył ciekawy kawałek na tematy damsko męskie pt. ”W Miłości”. Numer podzielony jest na dwie części. W pierwszej z nich opowiada o swoich problemach małżeńskich, podkreślając ich powszechność i normalność, wylewając z siebie strumień pretensji pod adresem miłości swojego życia. Mówi na przykład: ”Na obiad sushi, nie wnikam/Zjadałabyś gówno gdyby go polecił Cosmopolitan?”. Każdym kolejnym wersem tekstu coraz bardziej wyrównuje małżeńskie porachunki: ”I nie rób mi awantur o światło gdy noc/Bo nie chcę przypominać kto tu płaci za prąd”. Druga część piosenki stanowi swego rodzaju kojący balsam dla kobiecej, strapionej niesnaskami duszy. O.S.T.R. porusza w nim bowiem pozytywne aspekty ich związku, podkreśla swoją wdzięczność dla żony, przywiązanie do niej, oraz wyznaje swój ból: ”Kochanie, jestem głodny szczęścia z Tobą/Pragnienie serca dotyka Twego piękna żono/Dałaś mi wszechświat sobą, chociaż nieszczęścia mrożą/Życie ma słodko-gorzki smak Jacka Danielsa z Colą”. Z piosenki bije aż poczucie bliskości które raper żywi do swojej kobiety.

 

Hans z Pięć Dwa Dębięc wraz z Wiśniowym rapuje w numerze ”Drut” o swoim upodobaniu do bycia zaspokajanymi oralnie przez kobiety. Ogólne przesłaniem utworu jest promowanie seksu bez zobowiązań. Hans rapuje: ”Omińmy to wciskanie picu, sranie w banie przy księżycu/Mówisz że musisz pokochać, po co potem szlochać/Lepiej się spotykać po dotykać/Na to przystać i korzystać”, Wiśnia: ”Mam dla Ciebie się trudzić/Bo Ty dasz mi tyle szczęścia/Więcej niż inne zajęcia/Chociaż jesteś tak przyziemna/Mam dla Ciebie się zmienić/Bo nie będą Cię cenić/Wybacz kotku Lecz jak dla Mnie jest w porządku”. Utwór z jednej strony jest bardzo humorystyczny, i z całą pewnością należy traktować go z przymrużeniem oka, ale piosenka kończy się poważnym apelem do pań o zrozumienie dla męskiego popędu.

 

Trzeci Wymiar swego czasu zrobił numer pt. ”Dla Mnie Masz Stajla”. Piosenka stanowi hymn pochwalny dla wdzięków wszystkich pań, i szybko stał się przebojem wśród osób obu płci. Nie był to kolejny komercyjny gniot pozbawiony klasy. Lekki, przebojowy bit oraz energiczna, szybka, i rzeczowa nawijka całej trójki złożyły się na naprawdę wysoki poziom utworu. Teledysk do utworu również prezentuje się ciekawie, oczywiście przede wszystkim z uwagi na to, że występuje w nim kilka pięknych pań na których nie sposób nie zawiesić oka.

Tede w utworze ”Mama Mia” robi sobie żarty z dziewcząt, które wcześnie zaszły w ciążę, i zostały zostawione na pastwę losu przez swoich mało odpowiedzialnych partnerów poznanych w niezbyt ciekawych miejscach. Robi to dla podkreślenia faktu, iż rodzicielstwo jest ciężką pracą i wiąże się z nim olbrzymia odpowiedzialność. W numerze zawarł też uwagę odnośnie Weroniki Rosatti, Polskiej aktorki, z którą był przez jakiś czas związany ”Gdybym zaliczył wpadkę robiąc wtedy Rosatke/To przemyśl jakie moje dziecko miałoby matkę”. Rapuje również o tym, że wiele razy sam o mało co nie został ojcem, a także był wrabiany w ojcostwo: ”Dziecko mogłem zrobić przecież prawie każdej/A także kilka chciało zrobić mnie na dziecko/Zawsze uważałem że to jest kurewstwo”. Innym ciekawym numerem jest ”Suchy Konar” nagrany wraz z Łysym Aniołem. wyszydza młode dziewczęta świadczące usługi seksualne znacznie starszym od nich mężczyznom, podkreślając, że jest to forma prostytucji.

 

Osobiście jestem za tym, żeby piętnować w tekstach szeroko pojętą kurestwo w każdej postaci, jednak promowanie pewnych zachowań uważam za patologiczne, żeby wymienić chociażby hołdowanie stereotypowi, że im więcej facet przeleci kobiet, tym bardziej świadczy to o jego męskości, zaś z im większą ilością facetów kobieta poszła do łóżka, tym bardziej przemawia to za jej kurestwem. Taka postawa jest chora i bezsensowna, zważywszy na to, że w takim układzie facetem stawałoby się poprzez robienie z jak największej ilości kobiet kurw. Dziwienie się potem, że dookoła tak mało szanujących się dziewczyn, a tak wiele puszczalskich, jest czymś tragicznie nieśmiesznym. Polski hip-hop nie traktuje jednak kobiet aż tak źle, jakby się mogło wydawać, czego dowodem są przecież powyższe przykłady poszczególnych piosenek, i nie ratuje go pod tym względem samo hip-hopolo, a prawdziwy rap.


Jeśli szukasz biletów na koncerty hip-hop/rap, zdobędziesz je w 100% legalnie u naszych przyjaciół z Biletomat.pl

 

Felieton

Pamiętajmy o live bandach – wywód niespełnionego muzyka

Doceniajmy żywe instrumenty nim staną się martwe.

Opublikowany

 

Białystok, pierwszy piątek czerwca. Jako wieloletnia fanka i od pewnego czasu dziennikarka hip-hopowa dostaję zaproszenie na koncert premierowy VBSa. Chociaż na Podlasie nie ciągnie mnie dosłownie nic, przy wydarzeniu pada magiczne określenie „+ live band”. Szybko zatem płacę całe 18,18 PLN (dziękujmy za zniżki studenckie), wsiadam w pociąg i jadę przeżyć jeden z tych magicznych momentów, dla których kocham hip-hop. A bardziej żywe instrumenty z hip-hopem. Po kolei.

Cofnijmy się do września 2020 roku. Albo nie – do lutego 2016. Wtedy to poznaje Pawbeatsa, przy okazji współpracy z Tau. Boże, ile tam jest dźwięków, instrumentów, dopieszczonych nut! Oczywiście idę dalej by parę dni później zakupić CD i poznać takie szlagiery jak „Widnokrąg” czy „Banicja”. Z drugiej strony kontrast w postaci Oxona czy Dwóch Sławów, ale to tylko pokazuje rozmach tego przedsięwzięcia. Orkiestra z hip-hopem – któż to słyszał? Chopin zrobiłby salto w grobie, ale ktoś już zabrał mu serducho. Więc czy w tym szaleństwie jest metoda? Patrząc na wyniki sprzedażowe (i płyt, i koncertów), wyświetlenia i popularność utworów – jak najbardziej.

Niech nie zmyli Was tytuł tego tekstu – nut nie znam (jedynie perkusyjne, ale o tym kiedy indziej), nie mam za sobą garażowej kapeli, a na pianinie potrafię jak Sokół zagrać jeden numer do połowy na dwóch palcach. Skąd zatem ta fascynacja usłyszenia gitary, skrzypiec czy innego instrumentu, którego nazwy nie znam? Z emocji. Moich, waszych, artystów. Kwintesencją tego połączenia energii zdecydowanie będzie poczucie zrozumienia czy pewnego rodzaju jedności słuchacza z autorem. A jeśli mamy do czynienia z postacią, która wie, jak wzbudzić w nas wzruszenie, radość czy nostalgię poprzez pociągnięcie odpowiedniej struny – czego możemy chcieć więcej?

A co stało się we wcześniej wspomnianym wrześniu 2020? Poznałam chłopów, co robią figaro jak Mozart tu nie znając nut czyli duet znany pod kryptonimem Lordofon. I chociaż panowie sięgają po syntezatory muzyczne i efekty, których nie da się odtworzyć, główną częścią ich twórczości zdecydowanie są żywe instrumenty. I to od ich występu w Kołobrzegu (zalany Sun Festival #pamiętamy) zaczynają się moje ogólnopolskie wycieczki za brzmieniem innym niż przycisk play w programie. Ciężko będzie wytłumaczyć mi osobie, która nigdy nie miała do czynienia z tego typu eventem, jakie jest to przeżycie, ale skoro powstaje ten tekst, musi zajść chociaż próba.

Spójrzcie na twarz muzyka w trakcie występu. Serio. Muzyk we własnym świecie to tak oderwane od rzeczywistości zjawisko, że samo przez się jest najlepszą definicją pasji i zaangażowania, a przede wszystkim więzi z instrumentem. Chociaż często są to grymasy szybciej zahaczające o miny niewyjściowe niż z pierwszych stron tabloidów. Ja jednak polecam i to bardzo.

Kogo zatem jeszcze możemy usłyszeć nie tylko w akompaniamencie DJa? Ano na przykład Bisza w obstawie potężnego B.O.K. Na ich koncert udałam się do Poznania gdzie w dziesięcioosobowym składzie wykonali najważniejsze numery w historii zespołu i samego rapera. Osoby czekające na oryginały „Pollocka” czy „Wilka Chodnikowego” mogły wyjść z lekkim niedosytem, słuchając nowej aranżacji jednak nie wykorzystać potencjału tak licznej grupy, byłoby nad wyraz smutne. Warto nadmienić, że Jarosław ma nie jeden skład gdyż w swoim wachlarzu ma jeszcze ekipę z Kosą i Radexem. Także będąc w swoim życiu na 4 koncertach mojego ulubionego Bydgoszczanina, za każdym razem słyszałam inny materiał. Nieźle, co?

W ostatnim akapicie za to skumuluje wszystkie powyższe, zahaczając o Bydgoszcz i koncert Pawbeats Orchestry. Moje pełne uzewnętrznienie na jego temat przeczytacie tutaj także pozwolę sobie się nie zapętlać. Ostatni przystanek – Białystok. VBS, który dał mi się poznać numerem „Uzależnienia” (Boże, ile to już lat minęło?). Pamiętam go jako powiew świeżości w QQ, a po latach nadal zaskakuje zaśpiewanym, pełnym emocji numerem, by zaraz potem nawinąć o wspólnej alkoholizacji jako idealnej randce. Chłopak wiecznie młody, z pasją i talentem, którego nie uciszyła szkoła muzyczna ani kościelne rytmy. Jeśli szukacie jeszcze czegoś, co poruszy zatwardziałość serc Waszych to jak najbardziej polecam przejść się na któreś wydarzenie sygnowane jego ksywką (mimo, że jest ich niewiele). Oczywiście, posiadanie live bandu to godziny prób, wybór aranży i przyszłościowe problemy z kręgosłupem pana perkusisty, ale czy warto? Skoro ten tekst trwa już tyle, nie może być innej możliwości!

PS. Oczywiście autorka ma świadomość takich inicjatyw jak koncerty Jimka czy RedBull Soundclash jednak nie miała okazji tego przeżyć (jeszcze). Uznajmy to za wywód w holistycznej formie doceniającej wszystkich tych, którym się chce!


Jeśli szukasz biletów na koncerty hip-hop/rap, zdobędziesz je w 100% legalnie u naszych przyjaciół z Biletomat.pl

Czytaj dalej

Felieton

Rapowe kompendium wiedzy medycznej vol.2

Cykl rapowo-naukowy.

Opublikowany

 

Jak sama nazwa wskazuje – ten minicykl (a właściwe podcykl) jest zebraniem w pigułkę (jak na medyczne rzeczy przystało) informacji ze świata chorób, zdrowia i medykamentów. Zatem nie mogło się skończyć po pierwszej części (a ją nadrobicie tutaj). Tym razem pochylimy się jedynie nad przypadłościami i schorzeniami, których doświadczają panowie raperzy. A są one bardzo różnorodne i nie takie oczywiste.

Frank – „Szkorbut”

Pod tą tajemniczą nazwą kryje się choroba wywołana niedoborem witaminy C. Reprezentant Hashashins rzucając wers „często objawy jak szkorbut przez rzadkie dobijanie głową do portu” nawiązuje tutaj do łatki przyklejonej temu problemowi. Przez lata był on nazywany dolegliwością marynarzy bądź żeglarzy gdyż lekarze twierdzili, że jej główną przyczyną jest brak dostępu do świeżych warzyw i owoców. Wracając jednak do samego działa – szkorbut atakuje liczne narządy stąd wśród objawów znaleźć możemy np. problemy z oczami czy dziąsłami, zmiany skórne lub anemię. Nie leczony może spowodować krwotoki, a w konsekwencji sepsę. Nie zapominajmy zatem o suplementacji kwasu askorbinowego. Fun fact – papryka ma kilkukrotnie więcej witaminy C niż cytryna czy inne cytrusy.

Mam zapaść, lekarz mnie pyta, co ćpałem / Sk*rwiel nie wierzy, że serce można zatrzymać żalem” – Rover w „Autobiografii”

W najbardziej znanym swoim numerze kielecki raper – jak sama nazwa wskazuje – opowiada własną historię, która jest „drogą od dna bólu do spełnienia marzeń”. Jedną z komplikacji była zapaść, która w medycznej terminologii określana jest jako „wstrząs”. Jest to stan nagłego zagrożenia życia, a dzieje się tak na wskutek niewystarczającego tlenu, krwi i składników odżywczych. Są nam znane cztery rodzaje wstrząsu, które zależnie od objawów mają różne sposoby leczenia. Nie trudno się jednak domyślić, że główną przyczyną będą wszelakie problemy kardiologiczne – od zbyt dużego rozszerzenia naczyń krwionośnych po następstwa zawału i dysfunkcji zastawek.

Przeliczam kabzę, trzy razy sprawdzę jak nerwica natręctw” – Książę Mazowiecki w „Rundzie”

Ten rodzaj nerwicy fachowo nazywamy zaburzeniami obsesyjno-kompulsywnymi (stosowany też jest skrót OCD). To zaburzenie psychonerwicowe dotyka niecałych 3% populacji, ale mówi się o nim coraz więcej. Jest to pewnego rodzaju pętla bez wyjścia lub tylko z wyjściem tymczasowym. Dlaczego? W głowie osoby dotkniętej tym schorzeniem pominięcie jakiejś czynności budzi ogromny, czasem bezpodstawny lęk. Często parę razy sprawdza, czy na pewno zamknęła drzwi lub kilkukrotnie myje ręce by mieć pewność, że są czyste. No, albo sprawdza czy hajs się zgadza.

Mam astmę, czy możesz mi zabrać szluga?” – Taco Hemingway w „Abonent jest czasowo nieodstępny”

O tym, że osoby z astmą mają problemy z oddychaniem wie niemal każdy, ale podejdźmy do niej od bardziej medycznej strony. Jest to przewlekłe zapalenie dróg oddechowych, przez które dochodzi do nadmiernego kurczenia się oskrzeli. Charakterystyczne są napady duszności stąd wciąganie dodatkowych substancji do płuc może wspomóc bezdech. Ale o szkodliwości papierosów już niedługo będziecie mogli przeczytać nieco więcej (o ile obrazki miażdżycy na paczkach już Was nie odrzuciły).

Nie jestem z Marsa, a mam wątroby marskość” – O.S.T.R. w „We krwi (Since I Saw You)”

I kończymy najbardziej znanym utworem w tym zestawieniu i pewnego rodzaju hitem weterana sceny. O Ostrym i jego perypetiach zdrowotnych można by napisać osobną, obszerną publikację (albo płytę, a z historii wiemy, że stała się bestsellerem). Skupiając się jednak na jednym wątku – raper wspomina tutaj o marskości wątroby czyli chorobie najczęściej kojarzonej z nadużywaniem alkoholu. Choroba ta jest niezwykle niebezpieczna i jest 9. najczęstszą przyczyną śmierci. W jej trakcie, na wątrobie zaczynają pojawiać się liczne guzki stworzone z jej komórek (profesjonalnie – hepatocytów), które następnie są otaczane przez niszczącą je tkankę łączną. Dochodzi wtedy do autodestrukcji całego narządu i do zaprzestania jej działania. Nie za wesoło, a spójrzmy, że O.S.T.R. miał dużą przygodę z płucem i układem oddechowym. Zdrówka Adam!


Jeśli szukasz biletów na koncerty hip-hop/rap, zdobędziesz je w 100% legalnie u naszych przyjaciół z Biletomat.pl

Czytaj dalej

Felieton

Jak brzmią Pompeje? – sonda dookoła świata

Sprawdziłam kogo słuchają Włosi.

Opublikowany

 

sfera ebbasta quebonafide

Majówka 2024 jest już niestety tylko pięknym wspomnieniem, ale oprócz wyczekanego odpoczynku, mój pracoholizm popchnął mnie w stronę nowego projektu. Przechadzając się ulicami różnych miast i miasteczek we włoskiej Kampanii stwierdziłam, że chciałabym poznać ten region lepiej. A zdecydowanie lepiej poczuć klimat miejsca z lokalną muzyką niż tysięczny raz przesłuchując „Cytrynówkę” (pozdro V!). Czego zatem słucha się w Pompejach?

Zacznijmy od tego, jak wyglądały moje poszukiwania. Nauczona polskim podwórkiem za grupę docelową wybrałam młodych ludzi (na oko w zakresie wiekowym 16-30). Wniosek, który nasunął mi się po tym wszystkim był zaskakujący – rap we Włoszech nie jest aż tak popularny wśród młodzieży jak u nas. Kierując się jedynie moimi doświadczeniami (czego nie polecam) wychodzi na to, że częściej wybierane są bardziej melodyjne i śpiewane kierunki, co widać chociażby po topce utworów na Spotify (ale i tam znajdziemy często rapowane zwrotki).

Drugi wniosek jest taki, że Włosi niezbyt potrafią w angielski. Także moje językowe skille przydały się o wiele bardziej niż mi się wydawało. Kogo zatem słuchają mieszkańcy Pompejów? Zadawałam zazwyczaj dwa pytania – kto jest najpopularniejszy, a kto ich zdaniem najlepszy?

Patrząc na podsumowanie zeszłego roku na Spotify, najbardziej znanym włoskim raperem jest Sfera Ebbasta. Ta odpowiedź padła wśród moich ankietowanych cały… jeden raz. Zdecydowanie byłam nastawiona na wystąpienie tej postaci chociażby kilkukrotnie, a wielkimi nieobecnymi sondy zostali Rondodasosa, Shiva czy Ghali. Najczęściej wspominanym raperem był za to Geolier. Młody Włoch jest reprezentantem Neapolu, nie dziwi więc, że jest kochany w swoim regionie. Jego popularność wzrosła w ostatnim czasie dzięki zajęciu drugiego miejsca w prestiżowym konkursie Sanremo, gdzie zaprezentował numer „I P’ ME, TU P’ TE” (cokolwiek to znaczy).

Kolejną postacią często wspominaną przez respondentów był Capo Plaza i jest on kolejnym przykładem miłości do swoich ludzi. Włoch pochodzi z miejscowości Salerno, również leżącej w Kampanii (około godziny samochodem od Neapolu). Swój ostatni album wydał dwa lata temu, a zasłynął głównie dzięki temu numerowi:

Następny w kolejce jest Blanco – chociaż tutaj dyskutowałabym z tym, czy mamy do czynienia z raperem. W każdym razie artysta zasłynął głównie ze współpracy z Mahmoodem i ich przełomowym singlem „Brividi”, z którym wygrali wspomniane przeze mnie wcześniej Sanremo, a następnie pojechali na Eurowizję. W zeszłym roku zrobiło się o nim głośno jeszcze bardziej. W trakcie występu w konkursie jako gość specjalny, zaczął ze złości – spowodowanej niedziałającym odsłuchem – niszczyć przygotowaną scenografię. Maja rozmach skurczybyki.

Kończąc już powoli, wrzucam postacie, które padły, ale bez większego przekonania. Są to Gue Pequeno (trzy razy tłumaczono mi, jak się to czyta, a później okazało się, że gość skrócił swoją ksywę do Guè. I przyznam, że trafia do mnie najbardziej ze wszystkich wymienionych graczy), Marracash, Papa V oraz Vale Lambo. Dajcie znać w komentarzach, kogo Wy z włoskiej sceny słuchacie najczęściej. Arrivederci!


Jeśli szukasz biletów na koncerty hip-hop/rap, zdobędziesz je w 100% legalnie u naszych przyjaciół z Biletomat.pl

Czytaj dalej

Felieton

Widzieli we mnie zawód, dziś mam zawód raper – czyli co było przed hip-hopem

Zawody raperów, zanim zostali muzykami.

Opublikowany

 

łona w czarnym ubraniu na fotelu

Pokolenie naszych dziadków rozpoczęłoby ten tekst hasłem – niech się święci pierwszy maja! A, że dzień święty należy święcić to przy okazji odpalenia majówkowego grilla i otwarcia browarka, zebraliśmy dla Was zestawienie zawodów, których podejmowali się panowie raperzy przed sławą, pieniędzmi i wielką karierą. Kronikarskim obowiązkiem przypomnę – Kękę był listonoszem, a ReTo pracował w Big Starze, ale o tym dziś nie przeczytacie. Artykuł powstał ku pokrzepieniu serc, także jeśli jeszcze nie żyjesz z muzyki to luz mordeczko, jest jeszcze nadzieja.

Zaczniemy od połączenia, które szokuje, ale w ten pozytywny spokój. Oprócz pracy w korpo, Filipek ma za sobą karierę… menadżera przedszkola. Imagine trenować w schowku do bitew freestylowych by potem małe szkraby uczyły się nowych słów o mamie kolegi. Uniwersum na jakie nie zasługujemy.

Marzenie znienawidzonej koleżanki twojej ciotki o treści „żebyś cudze dzieci uczył” spełnił Edzio (i nie mam tu na myśli działalności tiktokowej, jakkolwiek podpinając ją pod to zdanie). Piotrek był nauczycielem WFu w podstawówce, a następnie w liceum. W pokoju nauczycielskim pojawiał się również Astek z duetu Dwa Sławy. On jednak uczył dzieciaki angielskiego i stresował je odmianą słowa „być”.

A będąc przy językach obcych – karierę tłumacza ma za sobą Taco Hemingway, a w swoim portfolio ma: tysiące CV /Umowy, instrukcje obsługi, raporty, regulaminy /Dokumentacje medyczne i wnioski o hajs unijny /Konspekty prac inżynierskich, ulotki i magazyny /(Co jeszcze?) Reklamy leków, parówek i margaryny.

Zawodem poważnym i poważanym trudził i trudzi się Łona. Adam jest prawnikiem specjalizującym się w dziedzinie prawa własności intelektualnej. Także jeśli ktoś nie chce Was dopisać do creditsów, better call Łona. Przedstawicielem grupy robotniczej natomiast będzie Dedis. Jako dumny Ślązak przez kilka lat pracował jako górnik.

Kolejną postacią, która imała się różnych miejsc pracy jest Avi. Jak sam nawija w numerze „Królestwo”: „Byłem studentem, dziennikarzem i cieciem /I jak meldowałem gości, czekałem aż pojadą /Żeby w spokoju móc pisać sobie teksty za ladą” (recepcjoniści wszelkich hoteli – łączmy się!). Cieciem, przed zostaniem Twoim nowym idolem, był też Janusz Walczuk. Oprócz tego pracował na kasie w kinie (przypuszczenia śmią podejrzewać Cinema City).

Raperzy w gastronomii to rzecz częstsza niż nam się wydaje

Ten obszar usług jest tak szeroki, że musi powstać dla niego osobny segment. Niejednokrotnie pewnie słyszeliście o przeszłości Palucha, który pracował jako sushi master. Zostając w tematyce kuchni japońskiej, Miły ATZ był odpowiedzialny za pierwsze danie. Miłosz pracował w ramenowni, z czym wiąże się poniższa anegdotka:

  • Mieliśmy świeży gar bulionu do ramenu i przysięgam, przyszła burza i próbuję ten rosół – jest kwaśny. 15 litrów bulionu poszło się j*bać.

Także pamiętajcie by podczas burzy nie robić zupki. Wracając jednak do głównego wątku – w gastro pracował również Opał, którego cały album „Ćma” powstawał na zmywaku. W wywiadzie z Żurnalistą, raper opowiadał też historię o podwójnym zatrudnieniu przy roznoszeniu ulotek. By zarobić więcej przy minimalnej liczbie poświęconego czasu, brał ulotki z dwóch różnych firm i roznosił je równocześnie. Sposobem!

Ale gastro to nie tylko jedzenie, ale i procentowe trunki. Za barem przez długi czas można było spotkać Rado Radosnego z duetu Dwa Sławy. Ale jeśli ominął Was ten czas, a chcielibyście popijać drinki z palemką tworzone przez hip-hopowe głowy to mam dobrą wiadomość dla Krakowiaków. Aktywny w zawodzie jest Oxon, ale o dokładną lokalizację musicie już sami powalczyć.

O wielu zarobkowych inwestycjach z wiadomych względów nie możemy Wam opowiedzieć. Trzeba sobie radzić w życiu, a podwórka wiedzą swoje. Ale, żeby nie było tak groźnie i na wpółlegalnie, Kaz Bałaganhe „pracował dwa tygodnie w Orange i to tyle”, a Quebo „spał na kasie kiedy miał nockę w Carrefour”. Ciężka praca popłaca, walczcie o marzenia by później typiara z GlamRapu pisała do Was dmy z zapytaniami do artykułu. Zimnego browarka i karkówki z grilla wysmażonej medium rare!


Jeśli szukasz biletów na koncerty hip-hop/rap, zdobędziesz je w 100% legalnie u naszych przyjaciół z Biletomat.pl

Czytaj dalej

Felieton

420 – święto marihuany w rapowym i medycznym aspekcie – felieton

Cykl rapowo-naukowy.

Opublikowany

 

belmondo marihuana

Chociaż różne rzeczy można podpiąć pod piąty niepisany element hip-hopu, jest pewna roślina, która bacznie konkuruje o to miano. Marihuana była, jest i zapewne będzie używką mocno utożsamianą z naszą kulturą. Z okazji dzisiejszego święta, podpytaliśmy o kilka kwestii Konopną Kliniką, by nieco przybliżyć Wam medyczne fakty dotyczące jarania blantów.

Sadzić, palić, zalegalizować – kto nie słyszał tego hasła, niech pierwszy rzuci kamieniem. Już od lat 80′ zeszłego wieku temat palenia tematu (to było silniejsze ode mnie) był głośny głównie za sprawą Liroya. Kto by pomyślał, że 40 lat później będzie on twarzą ruchu i konsultantem wszelkich ustaw walczących o depenalizację. Twórców pałających miłością i uzależnieniem do tej rośliny nie zliczę, a też nie prowadzimy spisu powszechnego. Zaczniemy więc od aktualnych norm prawnych byśmy wszyscy mogli spokojnie żyć sobie w oparach dymu.

Jak już wiemy na przykładzie Maty, aresztowanym można zostać za posiadanie 1,5 grama suszu konopnego. Wg obecnie panującego prawa, każda ilość marihuany jest nielegalna. ALE, że jesteśmy narodem kombinującym i potrafiącym wyjść z każdej sytuacji, również znaleźliśmy na to sposób. Jednak gdybyście przypadkowo wzięli ze sobą woreczek spod klubu Explosion i przypadkiem trafili w ręce mundurowych, Belmondawg wraz z prawnikiem-specjalistą nauczy w jaki sposób przedstawić sytuację.

Tak jak powiedział Młody G, oczywiście to w sytuacjach gdy nie macie przy sobie recepty. A co trzeba żeby taką zdobyć? Możecie zgłosić się do na przykład do Konopnej Kliniki, gdzie chętnie Wam pomogą i odpowiedzą na wszelkie pytania. Mnie chociażby pani Weronika Bystrzycka (współwłaścicielka podmiotu leczniczego Vedamed) wyjaśniła główną różnicę pomiędzy marihuaną przepisywaną przez lekarza, a tą kupioną w przypadkowym namiocie na festiwalu:

Różnice między medyczną a “nielegalną”, rekreacyjną marihuaną są znaczące. W przypadku medycznej marihuany, zawartość substancji aktywnych, takich jak np. THC i CBD, jest dokładnie określona i kontrolowana w każdej partii produktu. Tymczasem na czarnym rynku, zawartość tych kannabinoidów może być nieznana i niepewna. Co więcej, medyczna marihuana przechodzi rygorystyczne testy jakości, susz jest standaryzowany, a produkty niespełniające określonych norm nie trafiają do aptek. W przypadku kupowania suszu z czarnego rynku nigdy nie wiesz co dostajesz, czy susz nie był “psikany”, w jakich warunkach był przetrzymywany, jaka to odmiana itd.

Gdy już zdecydujemy się na receptę, mamy pewność, że inwestujemy w produkt lecznicy. Zostając przy Tonym Hawku tylko, że rapowym – miał on kiedyś podejrzenie ADHD, zaczął palić weed i teraz jest okej. Patrząc na badania, ma to zdecydowane potwierdzenie. Kannabinoidy są odpowiedzialne za zwiększenie produkcji dopaminy, co nawet w krótkotrwałym stopniu może zmniejszyć problemy z koncentracją czy bezsennością. Ale odwróćmy ten wątek na chwilę by nie było zbyt cukierkowo. Palenie marihuany podczas ciąży zwiększa ryzyko ADHD u potomstwa o 98%! Ale wiadomo – nie jest to jedyne zaburzenie, z którym możemy łączyć zioło. Z jakimi problemami najczęściej przychodzą pacjenci?

– Od początku prowadzenia naszego podmiotu, najwięcej pacjentów zgłasza się do nas z dolegliwościami bólowymi różnego pochodzenia, padaczką, parkinsonem, bezsennością. Pacjenci, szczególnie u których dolegliwości są przewlekłe, odczuwają ulgę, ich stan się poprawia.  

Ostatni przypadek pacjenta cierpiącego na padaczkę, któremu po ok. miesiącu od rozpoczęcia leczenia medyczną marihuaną znacząco zmniejszyły się ataki i wzrósł komfort życia daje realne nadzieje i naoczne efekty tego, jak medycyna naturalna może działać gdy zawodzą tradycyjne metody leczenia. Pacjent zgłosił się do nas mimo iż jego ówczesny lekarz prowadzący nie dawał mu szans na poprawę po wdrożeniu do leczenia medycznej marihuany. Inna pacjentka – cierpiąca na migreny z aurą; poprawa stanu nastąpiła po ok. 2 tygodniach i zmniejszyła się częstotliwość objawów oraz zostały mocno złagodzone. Marihuana ma głównie działanie przeciwbólowe i przeciwzapalne, a dobrze dobrana odmiana i właściwe dawkowanie mogą przynieść efekt terapeutyczny w krótkim czasie. 

Na koniec nasza ekspertka wspomniała o odmianach. Jeśli chcecie się poczuć jak Wasz idol, parę ładnych lat temu zebraliśmy tutaj zestawienie ulubionych czasoumilaczy różnych graczy. Wracając jednak do aspektów medycznych. Nie ma róży bez kolców, a ten artykuł nie ma być pomnikiem pochwalnym. Nie zapominajmy, że wciąż mówimy o używce podpiętej pod grupę narkotyków. Z jakimi skutkami ubocznymi mogą borykać się palacze?

Jeśli chodzi o skutki uboczne to pojawiają się one bardzo rzadko. Jeśli już występują to są one łagodne i krótkotrwałe. Najczęstsze skutki uboczne obejmują: poczucie zmęczenia, zaburzenia pamięci krótkotrwałe i koncentracji, początkową pobudkę lub lęk, suchość w jamie ustnej czy zmiany nastroju. Natomiast rzadsze skutki uboczne mogą obejmować pogorszenie problemów psychiatrycznych, takich jak psychozy lub zaburzenia nastroju; problemy z oddychaniem (szczególnie u osób z istniejącymi schorzeniami płucnymi). U osób młodych, nadużywanie marihuany może wpływać na rozwój mózgu, co może prowadzić do problemów z pamięcią i funkcjami poznawczymi, dlatego marihuana medyczna zalecana jest powyżej 20 roku życia.

Tak więc – jaka dawka jest najlepsza by móc się zrelaksować i następnego dnia wciąż być clean czystym jak woda?

To zależy to od kilku czynników, takich jak stan zdrowia, wiek, tolerancja na substancje czynne oraz forma spożycia. Dawkowanie jest każdorazowo ustalane indywidualnie przez lekarza podczas konsultacji na podstawie potrzeb i odpowiedzi pacjenta na leczenie i nie można przyjąć żadnych uniwersalnych “widełek” co do rekomendowanej dziennej dawki. 

Jeśli jesteście ciekawi innych kwestii dotyczących medyczniaka, klikajcie tutaj, a eksperci powiedzą Wam co i jak. Dbajmy o swoje zdrówko, dobry przekaz niech się niesie i sto lat dla wszystkich świętujących!


Jeśli szukasz biletów na koncerty hip-hop/rap, zdobędziesz je w 100% legalnie u naszych przyjaciół z Biletomat.pl

Czytaj dalej

Felieton

Rapowe kompendium wiedzy medycznej

Cykl rapowo-naukowy.

Opublikowany

 

Za nami już pięć odsłon cyklu, w którym rozświetlam Wam tematy medyczne (i około medyczne), które poruszane są przez naszych ukochanych twórców. Z okazji Światowego Dnia Zdrowia rozszerzymy lekko ten format i tym razem nie skupimy się na danej jednostce chorobowej, a na wszystkim co tylko wpadło mi na słuchawki i miało połączenie z moją działalnością. W skrócie – poniżej zebrałam wersy i numery, w których usłyszmy o różnych schorzeniach czy substancjach i w łatwy, szybki oraz przyjemny sposób postaram się przekazać, o co z nimi chodzi. Gotowi? Zaczynajmy!

27.fuckdemons x Szpaku – Zespół Cotarda

Zaczniemy od najmłodszego gracza w tym zestawieniu i rzadko spotykanego zaburzenia psychicznego. Jest ono nazywane również syndromem chodzącego trupa gdyż osoby, które zostały nim dotknięte, uważają że nie mają narządów, gniją, a ich ciało stopniowo się rozkłada. Często wiąże się to również z poczuciem winy wobec siebie i mocnym niepokojem. Rzadko kiedy zespół ten występuje samoistnie, najczęściej koreluje z depresją i schizofrenią. Co ciekawe, nie został on ujęty w klasyfikacji medycznej (czytaj – nie jest uznany za chorobę).

„Rap działa jak deca z clenem, jeżeli mam mierzyć siłę na zamiary” – Quebonafide w „Człowiek sztos”

Medyczna zajawka Quebo (czy może Jakuba Grabowskiego?) jest nam po części znana i nie raz znajdziemy u niego powiązane wstawki. Przy tym wersie cofnęliśmy się do 2014 roku i do featu u Dwóch Sławów. Raper z Ciechanowa w podanym wyżej wersie ma na myśli Decadurabolin i Clenbuterol. Ten pierwszy używany jest w trakcie leczenia osteoporozy (choroby zmniejszającej gęstość kości, przez co jest ona podatniejsza na złamania), a drugi to lek na astmę. Co zatem mają ze sobą wspólnego? Zaopatrują się w nie kulturyści – przyspieszają spalanie tkanki tłuszczowej i poprawiają metabolizm.

Mata – 2 Izoteki

Jeśli okres dojrzewania jest już dawno za Wami, mogliście minąć się z tym terminem. Izotek to jeden z najsilniejszych leków przeciwtrądzikowych. Co za tym idzie, posiada całą gamę skutków ubocznych, na czele z deformacją płodu. Tabletki jedynie dostępne na receptę stały się pewnego rodzaju punktem do odhaczenia wśród wchodzącej w dorosłość młodzieży.

„Zabije mnie arytmia, czy mnie porwie rytm ulicy” – Pezet/Noon – „Re-fleksje”

Ależ poetycko, co? Niemal każdemu z nas obił się o uszy termin „arytmia” i wie, że to coś tam z sercem. Rozszerzając tę wiedzę – jest to dokładnie nieregularne bicie serca. Bardzo często zmagają się z nim dzieci, ale nieznaczącym stopniu. Gdy mamy do czynienia z 100 lub więcej uderzeniami na minutę (w stanie spoczynku), jest to tachykardia, a gdy poniżej 60 – bradykardia. Powikłaniem związanym z arytmią może być m.in. migotanie przedsionków czy zespół chorej zatoki.

Opał – Oksytocyna

A zestawienie kończymy pozytywnym akcentem w postaci hormonu miłości, bo tym właśnie jest tajemnicze słowo w tytule numeru Łukasza. Co ciekawe, jest on regulowany przez dwa żeńskie hormony płciowe – stymulowany przez estrogen (odpowiedzialny za rozwój cech płciowych) i hamowany przez progesteron (w skrócie – ogarnia ciążę). Mężczyźni również go posiadają, ale w o wiele niższym stężeniu. Oksytocynę nazywa się też „hormonem przywiązania” – wpływa on nie tylko na pogłębienie więzi partnerów, ale i na relację matki z dzieckiem.


Jeśli szukasz biletów na koncerty hip-hop/rap, zdobędziesz je w 100% legalnie u naszych przyjaciół z Biletomat.pl

Czytaj dalej

Popularne

Copyright © Łukasz Kazek dla GlamRap.pl 2011-2024.
(Ta strona może używać Cookies, przeglądanie jej to zgoda na ich używanie.)

error: