Sprawdź nas też tutaj

Felieton

ROZKMINA: Memento Mori

Opublikowany

 

Ciężko wyobrazić sobie dzisiejszy rap bez takich postaci jak Ten Typ Mes, Szad, Bisz, Onar i VNM. Nie każdy słuchacz wie, że wszyscy z wyżej wymienionych o mało co nie stracił życia w jakiś okolicznościach, co barwnie zostało opisane przez nich w ich piosenkach. Zapraszam do zapoznania się z historiami tych postaci, oraz ich charakterystyką.

Szad, jeden z członków składu 3W, z którym nagrał 3 znakomite płyty, w solowym utworze promującym jego pierwszy solowy album pt. ”21 Gramów”, rapuje o tym, jak w dzieciństwie został potrącony przez samochód wybiegając za piłką na ulicę, co omal nie skończyło się jego śmiercią, podkreślając również swoje poczucie wdzięczności wobec hipotetycznej siły wyższej która ocaliła mu życie: ”24 godziny stała opieka, 21 dni mi dawał lekarz, kazał nie zwlekać/Widzieli przepaść, pozostało czekać/Patrzyć na zegar, jak czas ucieka, powrót z daleka/Może tak miało być, a może ktoś tam coś pozmieniał?/Może po prostu uznał, że mam tu coś do zrobienia?/To dziecko chciało żyć, bo już nie miało nic do stracenia/Dziś tamto dziecko ma ten dług do spłacenia”. Szad jest jednym z najlepiej władających słowem polskich MC’s, jego zwrotki zarówno na solowych piosenkach, jak i tych nagranych wraz z Trzecim Wymiarem przepełnione są oszałamiającym wprost bogactwem form i treści, są maksymalnie dopracowane tak z technicznego, jak i z merytorycznego punktu widzenia, raper sprawnie używa wielokrotnych rymów odnajdując się doskonale w każdej podjętej przez siebie tematyce. Album ”21 Gramów” został nagrany na brudnych, ciężkich, samplowanych bitach, i jest dość trudny w odbiorze, ale z całą pewnością wart przesłuchiwania, aż do czasu pełnego jego zrozumienia. W 2013 roku raper przymierza się do wydania nowego solowego albumu, pt. ”I Niech Szukają Mnie Kule”, zapowiadając, że jeszcze nigdy nie był tak mocno zadowolony ze stworzonego przez siebie materiału, ale być może będzie to jego ostatnie muzyczne dokonanie.

 

Ten Typ Mes w swoim utworze pt. ”Witaj Śmierci” z debiutanckiego solowego, legalnego albumu  ”Zapiski Typa” (2005) opisuje, jak pewnego wieczoru wybrał się na melanż, wypijając kilkanaście piw. Następnego dnia nasz bohater obudził się w swoim mieszkaniu z obolałą głową nie pamiętając prawie nic z poprzedniej nocy. Czuł się koszmarnie, kilkakrotnie zwymiotował, wziął więc taryfę i pojechał do szpitala. Na miejscu raper poddaje się badaniom, i czując się lepiej, postanawia opuścić szpital, kiedy zatrzymuje go lekarz: ”Ubieram się i patrzę na minę doktora/Wygląda jakby wiedział już co działo się wczoraj/I mówię: „doktorze nic mi nie jest na pewno”/Słyszę: „pański mózg prawie wypływa na zewnątrz”. Następnego dnia znajomy relacjonuje mu przebieg zdarzeń, który doprowadził go niemalże do zgonu: ”Chciałeś mierzyć się z dresiarskim stadem/Po jednej stronie ty, po drugiej dziesięciu/Nafetowanych gówniarzy marzących o spięciu menciu/Potem była tam karetka i psy, a ty ujebany krwią mówiłeś: kurwa, nie wiem kto to był!”. Na wskutek obrażeń wstawiono mu tytanową płytkę w głowę, i założono 30 szwów, po czym została mu duża blizna, doskonale widoczna w teledysku do utworu pt. ”Zanim Znajdziemy”, gdzie raper wyjątkowo wystąpił krótko obcięty. Ten Typ w ”Witaj Śmierci” Przyznaje też, że opisane w piosence wydarzenie było jego drugim spotkaniem ze śmiercią – pierwsze nastąpiło kilka lat wcześniej, kiedy wraz z Lerkiem będąc pod wpływem alkoholu rzucili śmietnikiem w szybę wystawową, a znajdujący się w okolicy stróżę prawa pobili ich bardzo dotkliwie, na wskutek czego skończył z połamanymi żebrami i pękniętym płucem.

Ten Typ Mes jest jednym z najlepszych Polskich MC’s, wraz z Emilem Blefem wydał dwa albumy (pierwszy był nielegalem, drugi doczekał się oficjalnej dystrybucji) pod szyldem Flexxip, po czym zabrał się do kariery solowej, nagrywając trzy wyśmienite płyty nacechowane intrygującym brzmieniem, ponadprzeciętnym flow oraz ciekawymi tekstami.

 

Innym znakomitym MC, który stał kiedyś twarzą w twarz ze śmiercią, jest Bisz. W jego przypadku jednak całe spotkanie z nią wyglądało zupełnie inaczej, bowiem sam postanowił wyjść jej na przeciw, pewnego dnia wybierając się na dach bloku, z zamiarem popełnienia samobójstwa. Doszedł jednak do wniosku, że skoro jest na tyle zdeterminowany, że byłby w stanie odebrać sobie życie, z całą pewnością tym bardziej stać byłoby go na sprostanie swoim wszystkim problemom, co było punktem zwrotnym w jego młodym życiu. O całym zajściu rapuje w rewelacyjnym utworze pt. ”Spadam w górę” z płyty B.O.K. pt. ”W Stronę Zmiany” (2011): ”Pamiętam przełom, godzina prawdy, dach bloku/Smak porażki, brak nadziei i ten żal w oku/Właśnie wtedy Bóg mi nadał kierunek/Gdy wszystko strzelił chuj i chcesz skakać/Lepiej spadaj w górę/Jeśli jesteś zdolny do tego, by zabić się/To jesteś zdolny do wszystkiego/ Odwagi, postawisz się im/Nie masz nic do stracenia, do zdobycia wszystko”. Teksty piosenek Bisza są bardzo przemyślane, stanowią świadectwo zmagań z problemami egzystencjalnymi, raper stara się w nich podejmować kwestie tego, jak być, a nie jak mieć. Nagrał kilka płyt wraz ze swoim składem B.O.K., zaś w tym roku światło dzienne ujrzał jego pierwszy solowy album pt. ”Wilk Chodnikowy”. utrzymany jest on w poważnym tonie, zarówno pod względem muzycznym, jak i tekstowym, a prawie każda z piosenek opowiada o bólu istnienia.

Sam artysta przedpremierowo wypowiadając się na temat płyty w wywiadzie z serii FDG Snapbox powiedział: ’Płyta będzie bardzo różnorodna, jednak z naciskiem na ten cięższy klimat, szczęśliwi zawsze sobie poradzą, wolę nagrywać muzykę dla ludzi, którzy zmagają się z życiem – tak jak ja w sumie – i dla nich przede wszystkim będzie ta płyta. ”Wilk Chodnikowy”, czyli sztuka przetrwania w dosyć ciężkich czasach, całkiem młodego jeszcze człowieka”. Bisz pisze również wiersze, wiele z nich można przeczytać na jego stronie internetowej, zaś do wspomnianego solowego albumu dołączony jest ich nowy tomik. Innymi dwoma MC’s, którzy odważnie i szczerze przyznali się do tego, że mieli kiedyś myśli samobójcze, są Vixen oraz Pezet.

Ten pierwszy w utworze ”Stereotypy” zarapował: ”(…) Nie raz człowiek nagrabił sobie tak, że chciał się zabić”, Pezet w przejmująco szczerym tracku pt. ”Byłem” ze swojej ostatniej solowej płyty nawija: ”Choć nie wie nikt o tym tak jak o łzach/Które czasem same napływały do oczu/Kilka razy wychodziłem na dach/Nie wiem po co, może po to by skoczyć/Ale jestem tu, przez odwagę lub strach”.

Pochodzący z Elbląga VNM w tekstach swoich piosenek kilkakrotnie napomykał o tym, że w wieku 4 lat zachorował na raka. W numerze pt. ”Efekt Motyla” nagranym wraz ze swoim zespołem 834 rapuje: ”Gdybym kiedyś mógł prosto tak, cofnąć czas/To bym połknął kwas i wjebał w żyłę słomką gaz/Żebym tylko bez wścieklizny mógł marzyć/Że wtedy w Gdańsku obudziłem się bez blizny na twarzy/Nowotwór mógł mnie zabić, jasne, że wiem/Ale dlaczego czterolatek dostał raka przez sen/Życie dało mi prezent, ale ciągle czas mój bije/Bo mam 21 lat i żyję”, w również nagranym pod szyldem zespołu ”Jestem Tylko Człowiekiem” nawija: ”Jak miałem 4 lata chirurg pociął mi buzie/Może przez to emocje kipią jak kocioł w tej muzie” przyznając, że doświadczenie śmierci prawdopodobnie zmieniło sposób postrzegania przez niego życia. W innym  kawałku pt. ”Supernova” z solowej płyty ”Etenszyn: Drimz Kamyn Tru” rapuje: ”Ujebali mi pół japy jak miałem 4 lata/Fajnie że masz całą, ja i tak na tracku lepiej latam”. Raper jest jednym z najlepiej rozpoznawalnych i stylowych MC na polskiej rap scenie. Nagrał w podziemiu kilka nielegali wraz ze swoim zespołami 834 i K2F, a potem kilka solowych, aż w końcu dołączył do wytwórni PROSTO, gdzie nagrał jak dotąd dwa legalne albumy. Cechuje go ciekawy, niechlujny styl składania rymów i szalone flow, chociaż ten pierwszy aspekt nie każdemu może przypaść do gustu, z uwagi na zdarzające się raperowi powtórzenia rymu, oraz proste i niejednokrotnie dziwaczne metafory, ale jego styl oraz umiejętności wciąż ewoluują i z płyty na płyty prezentuje coraz wyższy poziom.

 

Onar w numerze pt. ”Osobiście” promującym jego pierwszą solową płytę pod tym samym tytułem, opowiada o tym, jak w dzieciństwie został ukąszony przez osę, na co jego organizm, zapewne z powodu alergii, zareagował zapadnięciem w śmierć kliniczną, przyznając się otwarcie do tego, że doznanie to zmieniło jego sposób postrzegania życia: ”Prawie umarłem gdy mnie ugryzła osa/Ledwo życie wydarłem gdy krew leciała z nosa/Szukasz sensacji? Coś Ci powiem/Że już praktycznie umarłem jako człowiek/Co ze zdrowiem? Nikt nie myślał/Przeżyłem śmierć kliniczną, która po mnie przyszła/Operacja na otwartym sercu, głuchy dźwięk/Prosta linia, na ekranie życia cień/Kilkadziesiąt sekund, brak oddechu/Brak bicia serca mimo podawanych leków/Wróciłem z tamtej strony/Bogaty w wiarę, w szczęście, w talent, wam to daje”. Onar nagrał dwa albumy muzyczne z O$ką, pięć solowych oraz trzy w duecie z Pezetem, jako Płomień 81, oraz dograł się gościnie do masy tracków. Jest raperem, który nie każdemu przypada do gustu ze względu na specyficzny, zachrypnięty wokal, jednak z całą pewnością do jego niezaprzeczalnie mocnych stron zaliczyć należy celność obserwacji, świetne punchline’y jakimi wykazał się podczas beefu z Tede, oraz niebywała szczerość, szczególnie dobrze wyeksponowana na jego dwóch ostatnich, solowych albumach – ”Dorosłem Do Rapu” (2011) oraz ’Przemytnik Emocji” (2012).

 

Raperzy których historie tutaj przytoczyłem są jednymi z najlepszych i najciekawszych na polskiej rap scenie, co daje pewne przypuszczenie, że doświadczenie śmierci zmieniło coś w ich życiu, sprawiło, że docenili je, i wpłynęło pozytywnie na zaangażowanie w twórczą pracę, która będzie przecież jedynym co po nich zostanie światu, kiedy odejdą. Każdy z nich popchnął rap w nieco innym kierunku, pokazując, że jest to muzyka uniwersalna, w której niemalże każdy znajdzie coś dla siebie. Oczywiście, daleki jestem od stwierdzenia, że stanięcie twarzą w twarz ze śmiercią było czymś zupełnie pozytywnym, nie życzę tego nikomu, jednak skoro już doszło w ich życiach do niego, cieszę się, że potrafili zmotywować się pamięcią o istnieniu śmierci do uwrażliwienia się tak na negatywy, jak i pozytywy życia, oraz nauczyli się kreatywnie oddawać je w swojej muzyce, przysługując się tym samym innym ludziom.


Jeśli szukasz biletów na koncerty hip-hop/rap, zdobędziesz je w 100% legalnie u naszych przyjaciół z Biletomat.pl

 

Felieton

Dwa Sławy – czy dobrze już było? – felieton

Zabawa formą vs wielowymiarowe metafory.

Opublikowany

 

dwa sławy

Od premiery najnowszej płyty Dwóch Sławów minęły już dwa miesiące. Zdążyłam się z nią solidnie osłuchać i dowiedzieć, co dobrze by było opisać. Opinie o projekcie – wprost mówiąc – nie są najlepsze, co duet wziął już na klatę. Moje zdanie jest jednak nieco inne więc zapraszam na łyżkę miodu w beczce dziegciu.

Kryzys wieku średniego?

Zacznę prosto z mostu – uwielbiam ten duet. Na ich wielowymiarowe metafory trzeba kupić drukarkę 3D. Zabawa słowem, luz i humor to cechy, które niewątpliwie muszę im przypisać i wcale nie muszą nikogo do tego przekonywać. Ale, co w sytuacji, gdy masz za sobą dziesięć lat punchline’ów, wszechobecnej beki i hashtagów, a fani czekają? Jasne, możesz zrobić kolejny taki sam album, który i tak nie ma podjazdu do debiutu. Stąd najnowszy projekt Astka i Rada jest totalnie zrozumiały – dajmy im działać i się rozwijać. Kryzys wieku średniego i te sprawy.

Zabawa formą

A tak serio – spodziewaliście się kiedyś, że łódzki duet mógłby zagrać swoje numery na imprezie Świętego Bassu albo zrobi manifest polityczny, który będziecie podśpiewywać pod prysznicem? Chcecie starych Sławów – włączcie „Ludzi Sztosów”, proste. I oczywiście – jak większość z Was – analizowałam ten album na Genusie, łapiąc się za głowę po wytłumaczeniu kolejnego wersu. Jednak… to było dekadę temu. Nikogo zatem nie powinno dziwić, że przyszedł u panów czas na zabawę formą, poniekąd wyniesioną z projektu club2020.

Najwyżej będzie stójka lub parter

Czy „Dobrze by było” jest krążkiem bez treści? Złośliwi powiedzieliby, że tak. Ale obiektywnie patrząc – numery „Myślałem, że będzie gorzej” czy wcześniej wspomniany bez nazwy „To nie jest kraj dla kabrioletów”, mają to, co tygryski lubią najbardziej. Jest więcej śpiewów, autotune’ów i wtyczek niż kiedykolwiek. I dobrze by było trochę odpuścić, wychillować i zaakceptować ten wytwór, spięty słuchaczu. A, że krążek buja i na żywo miałam okazję sama się przekonać na trasie – a jakże! – „Dobrze by było Tour”. Już 4 kwietnia w ich mothership (czytaj w Łodzi) zagrają finałowy koncert więc jeśli w domowym zaciszu denerwują Cię te chłopy, daj im szansę. Najwyżej będzie stójka lub parter.

Czytaj dalej

Felieton

Drugi koncert Quebonafide na Narodowym. Czy to jawne oszustwo? – felieton

Na pewno zachowanie nie po koleżeńsku.

Opublikowany

 

quebonafide

Organizacja pożegnalnego koncertu Quebonafide przypomina zabawę w kotka i myszkę. Na pewno jest brakiem poszanowania dla słuchaczy, którzy kupili bilet i właśnie się dowiedzieli, że ostatni koncert rapera będzie miał kilka dat.

Wyobraźmy sobie sytuację, że kupujemy limitowaną płytę artysty za 200 zł, który deklaruje, że nakład tysiąca sztuk nie będzie nigdy wznawiany. Tymczasem zamiast cieszyć się z „białego kruka” w domu dowiadujemy się jeszcze w dniu zakupu, że z powodu dużego zainteresowania płytą postanowiono dotłoczyć drugi tysiąc egzemplarzy. Podobne do tej sytuacje już się zdarzały, ale płyty były dotłaczane po kilku latach. Tym niemniej, mamy tu do czynienia ze złamaniem umowy między artystą a słuchaczem, czyli ze zwykłym oszustwem.

Pierwszy, drugi… i trzeci – „ostatni koncert” Quebonafide

Podobnie jest z koncertem Quebonafide. W przeciągu bardzo krótkiego czasu, słuchacze mogą czuć się oszukani i to aż dwukrotnie. Za pierwszym razem, kiedy „Ostatni koncert Quebonafide” miał się odbyć online. Po kilku tygodniach, kiedy wykupiono bilety na wydarzenie, dowiedzieliśmy się, że wcale nie będzie to ostatni koncert, bo ostatni odbędzie się dzień później na PGE Narodowym. Kombinacje alpejskie, przesuwanie startu sprzedaży zakupu biletu to temat na zupełnie oddzielny wątek, ale to co się dzisiaj wydarzyło i jak zostały potraktowane osoby, które kupiły bilety na wydarzenie online powinno skończyć się co najmniej bojkotem ze strony odbiorców.

To jednak nie koniec kpin ze słuchaczy.

Pierwszy, drugi i trzeci – „ostatni koncert” Quebonafide

Oszustwo na drugi koncert?

W czwartek, w zaledwie parę godzin bilety na ostatni koncert Quebonafide na Narodowym zostały wyprzedane. Jeżeli ktoś miał szczęście, to po kilku godzinach walki z systemem bileterii i zacinającej się stronie kupił bilety. To nic, że będzie siedział gdzieś za przysłowiowym filarem, w ósmym rzędzie z daleka od sceny. Miał świadomość i satysfakcję, że warto było się pomęczyć, bo miało to być jedyne takie wydarzenie – unikalne, tak przynajmniej go zapewniano. Więc zamiast wcisnąć „Esc” postanowił wziąć nawet to najsłabsze miejsce, bo będzie częścią historii. Nic bardziej mylnego.

Po kilku godzinach ogłoszono, że „ostatni koncert” Quebonafide będzie miał jeszcze jedną datę. Dzień wcześniej raper zagra jeszcze jeden koncert. Dzień wcześniej! Przecież to brzmi jak absurd. Tuż po zakupie biletu, zmieniane są zasady gry i umowy między raperem a słuchaczem. Wygląda to jak celowe działanie i wprowadzenie kupującego bilety w błąd. Który koncert więc będzie tym ostatnim. Ten 27 czy 28 czerwca?

Quebonafide z ostatniego koncertu robi sobie trasę koncertową, choć przy zakupie biletu z nikim się na to nie umawiał. Ba, sugerował unikalne i jedyne tego typu wydarzenie. Tymczasem osoby, które walczyły dzisiaj o bilety będą musiały pocieszyć się zmęczonym artystą po występie dzień wcześniej i zleakowanym koncertem na TikToku.

Opinie słuchaczy
Opinie słuchaczy
Opinie słuchaczy

Czytaj dalej

Felieton

Zaginiona córka Magika. Kamka z „Rap Generation” to przyszłość sceny? – felieton

Uczestniczka programu zdobyła uznanie jurorów i widzów.

Opublikowany

 

kamka

Za nami dwa pierwsze odcinki programu „Rap Generation”, po którym sporo emocji budzi Kamka – skromna raperka z klasycznym sznytem.

Kamka „zaginiona córka Magika”

Kamka wykonała w programie utwór „To nie GTA”. Spodobał się on Pezetowi, Malikowi i Leosi. Pierwsze recenzje występu Kamki wśród widzów są bardzo, ale to bardzo pozytywne – mówi się już wprost o nowej świeżości na scenie. Nie tylko komentatorzy hip-hopowi są pełni optymizmu, ale także słuchacze. Pod nagraniami z Kamką pojawiają się prawie same propsy:

  • Lepszego flow nie słyszałem w polskim rapie od lat.
  • Vibe jak Paktofonika.
  • Zaginiona córka Magika.
  • Malik jest w szoku, że można tak rymować.
  • Leosia w końcu usłyszała prawdziwy damski rap.
  • Rzadko mam ciary od muzy, dzięki młoda za emocje.

Czy Kamka to przyszłość sceny?

Pojawienie się newschoolu i nowej fali raperów zrewolucjonizowało scenę, ale nie spowodowało, że weterani tworzący klasyczny odłam zaczęli zdychać z głodu. Po kilku latach tryumfu młodej fali, dinozaury sceny zaczynają brać coraz głębszy oddech. Młodzi wracają do oldschoolu, co widać chociażby po ilości koncertów starych wyjadaczy. To też bardzo dobra wiadomość dla Kamki, która dała się poznać z klasycznej strony.

Najpopularniejsze raperki w kraju to twórcy newschoolowi, balansujący na granicy rapu i popu. Kamka jest ich przeciwieństwem i z automatu zdobyła przychylność sporej części odbiorców, którzy – powiedzmy sobie szczerze – nie przepadają za rapem Bambi, Young Leosię czy Oliwki Brazil. Dobrze poprowadzona Kamka może stać się jedną z głównych sił na polskiej scenie rapowej. To idealny czas na kobiecy trueschool – słuchacze o to zabiegają jak nigdy dotąd, rzygając cukierkowością i zbyt przesadną wulgarnością.

Kim jest Kamka

Kamka, czyli Kamila Podziewska to 20-latka pochodząca z Suwałk, która obecnie mieszka w Warszawie. Swoje numery publikuje od 1.5 roku, chociaż pierwsze teksty zaczęła pisać już w szkole podstawowej. W ostatnim czasie publikuje coraz więcej muzyki i nie boi się eksperymentować z różnymi gatunkami. Raperka może liczyć na wsparcie mamy, siostry, ojczyma i babci. Z tatą nie utrzymuje kontaktu.

Łączy rap z wojskiem

Kamila od lat interesuje się wojskowością. To studentka Akademii Sztuk Wojennych. Przez ostatnie dwa lata służy w Wojskach Obrony Terytorialnej: wyjeżdża na granice, poligony i ćwiczenia.

Czytaj dalej

Felieton

Sentino spadł Truemanowi jak z nieba. Uwiarygadnia scamy – felieton

„Udawany milioner, największy pozer i scamer”.

Opublikowany

 

trueman sentino
fot. kadr z wideo yt/TrueMan

Trueman został menagerem Sentino, pomógł wydać mu książkę, wypuścili razem płytę i przy jego medialności promuje swoje biznesy. Co najważniejsze – Sentino uwiarygadnia je, a ten może docierać do nowej grupy docelowej, którą łatwo scamować.

Trueman to postać pozująca na milionera, która uchodzi za płynnie poruszającego się po biznesach internetowych i kryptowalutowych. Za każdą z jego działalności ciągnie się jednak potężny smród, a na największych forach o zarabianiu w sieci jest określany przez użytkowników jako scamer, czyli oszust.

Sprzedawca ebooków

Początkowo internetowa działalność Truemana opierała się na tworzeniu filmów na temat innych twórców. Szybko jednak przeszedł do sprzedaży własnych ebooków. W 2020 roku ukazał się „Milioner 2021”. W ebooku obiecywał jak zarabiać setki złotych dziennie na afiliacji kont bankowych. Osoby, które dały się namówić na zakup magicznej wiedzy Truemana, twierdzą, że poradniki finansowego influencera to same ogólniki i oczywistości. Wszystko, co znajduje się w jego książkach, znajdziemy na pierwszym lepszym kanale o finansach.

I tak np. promowany przez niego projekt kryptowalutowy ScanDeFi okazał się być pump and dumpem, czyli oszustwem finansowym, który polega na sztucznym podbijaniu cen aktywów (w przypadku Truemana, cenę podbijały jego kontakty z influencerami), żeby potem na górce szybko je sprzedać, zostawiając innych inwestorów z bezwartościowymi udziałami. Na kryptowalucie zarobił oczywiście tylko Trueman, a straciły osoby, które mu uwierzyły, że zarobią. Z przekazów medialnych wiemy, że wzbogacił się na tym o ok. 180 tys. zł.

Punktem zwrotnym w jego karierze było podjęcie współpracy z Amadeuszem Ferrarim, który był idealnym uwiarygodnieniem działalności Truemana w sieci. Dzięki niemu mógł docierać do nowej grupy odbiorców i pomnażać na niej swój majątek. Jak sam mówił, w wieku 20 lat miał na koncie podobno 4 mln zł. Prowadził też rzekomo 12 firm. Jego nazwiska próżno jednak było szukać w KRS czy CEIDG, a jedyną działalność jaką miał, była ta otworzona w 2022 roku.

Trueman o sobie

„Oscamował tyle ludzi. Łapią się na to dzieciaki”

Wśród społeczności skupionej wokół zarabiania w Internecie Trueman jest spalony, mając opinię scamera, z którym nie warto wchodzić w żadną współpracę.

„Ten gość opiera się tylko na farmazonach. Łapią się na to dzieciaki, które myślą, że jak kupią ebooka to będą robić kasę jak ich idole z Internetu. Tu nie ma żadnej wartości.”

„Gościu przecież tyle ludzi oscamował, czy to na fake krypto, bukmacherka czy kij wie co jeszcze. Tak jak wszystko inne, zapewne jego aktualna działalność opiera się na wyłudzeniu jak największej kasy i rozpoczęcie kolejnego „biznesu”.”

Opinie o Truemanie na make-cash.pl

Sentino – uwiarygadniacz

Co więc można zrobić w sytuacji, kiedy branża nie chce mieć z tobą nic wspólnego? Poszukać odbiorców w innej, robiąc biznes na tych, którzy cię jeszcze nie znają i próbować założyć własną społeczność. Pomóc w tym może ten, który ma już wierną grupę fanów, czyli w tym przypadku Sentino.

Obecnie Trueman działa jako menager Sentino. Pomógł wydać mu książkę, razem również wydali płytę „BNP”. Współpraca z raperem otworzyła mu nowe możliwości i dotarcie do całkiem innej grupy odbiorców i to liczonej w setkach tysięcy. Bazując na stałej grupie słuchaczy Sentino i jego muzyki, Trueman chce spieniężyć swoją współpracę z raperem kolejnym biznesem – BNP.Global. To społeczność, która ma zrzeszać „scammerów, finesserów oraz hustlerów”.

Nowy biznes Truemana i Sentino

Sentino wydaje się być do tego idealną postacią, która od lat polaryzuje środowisko rapowe, ale ma też zaufane grono fanów. Panowie zaczęli właśnie promować nowy biznes, oczywiście pokazując jak bardzo są zarobieni, bo nic nie działa tak na wyobraźnię, jak kupno bransoletki za 20 tys. zł czy okularów za 5 tys. zł

Oferta BNP Global to zero konkretów i same ogólniki. Osoba, która zarabia na jakimś biznesie nie ujawnia swoich metod zarobków, chyba, że metodą na zarabianie jest sprzedawanie takich właśnie ebooków.

– Idziemy jeszcze po najdroższą torbę, która jest w Louis Vuitton dostępna, która jest w cenie samochodu polskiego rapera – mówi Sentino w pierwszym vlogu reklamowym, którego zadaniem jest napędzić jak największą ilość osób do zakupu dostępu do nowej platformy Truemana.

Niestety, po komentarzach widać, że współpraca Treumana z Sentino jest strzałem w dziesiątkę. Tylko nieliczni dopatrują się w ich biznesie czegoś niepokojącego. Dodatkowo jakiś czas temu pojawiła się informacja o pogodzeniu się Sentino z Malikiem i ich spotkaniu w Paryżu, do czego miał doprowadzić sam Trueman. Czy szef GM2L będzie kolejną osobą, która ma uwiarygadniać szemrane biznesy, czas pokaże.

Odbiorcami Truemana są teraz najwierniejsi fani Sebastiana

Czytaj dalej

Felieton

Lacazette ratuje niemiecki rap – felieton

Młodego rapera propsują m.in. Capital Bra, Celo, Abdi, Loredana i Kolja Goldstein.

Opublikowany

 

Przez

lacazette

Niemiecki rap od pewnego czasu nie ma zbyt wiele do zaoferowania i to samo zdanie podziela raperka Loredana. Ciężko robi się na sercu słuchaczy, nie ma co ściemniać, że niemiecka scena była po francuskiej jedną z najmocniejszych w Europie, a tu ledwie kilku artystów nadaje się do konsumpcji. Obecnie albumy wpadają w jedno ucho i tak samo szybko wylatują drugim. Treści oraz teksty nie trenują mózgu, nie bawią, ani nie intrygują. Jadąc w Sbahnie grzebiesz coś na telefonie i nawet nie wiesz, czego słuchasz. Do czasu aż pojawił się Lacazette, który zmusza odbiorcę do poświęcenia mu inkluzywnej uwagi.

„LID” – album roku 2024

Nazywa siebie samego ratunkiem niemieckiego rapu i raczej nie będzie musiał składać od tego apelacji. Nikt nie zarzuci mu niekompetencji albo ghostwritingu. Jego album “LID” bardzo szybko po premierze usytuował się na 5 miejscu top albumów. Muzyk nie był żadną wielką figurą undergroundu. Zrobiło się o nim bardziej głośno, kiedy kawałek “H&K” puszczał w samochodzie Capital Bra, co w pewnym stopniu pomogło newcomerowi na uzyskanie pierwszego rozgłosu. Typ pojawił się tak naprawdę znikąd i nie wiemy o nim zbyt dużo. Od początku wspierają go Gringo i Kalazh44, którzy propsują ciężką pracę chłopaka związanego z Labelem Baklava Music. Celo i Abdi w jednym z wywiadów również przychylnie odnieśli się do berlińczyka. Ten duet obok Haftiego, to ojcowie Straßenrap w Niemczech.

Okładka albumu „LID”

Milion euro zysku

Pochodzący ze Steglitz- Zehlendorf raper nie postawił na typową ścieżkę kariery. Zazwyczaj jako newbie robisz drop dwóch kawałków i czekasz po dobrze przyjętej premierze na deal z Universal albo Sony. Lacazette natomiast, nagrał aż 13 klipów w bardzo podobnej, ulicznej, zimnej stylistyce mrocznego Berlina, które na YouTube przyniosły mu ok. 1 miliona euro zysku. Estetyka dość już znana, ale przedstawiona w innej, ciekawej perspektywie, owiana tajemnicą i zawadiackim spojrzeniem muzyka.

Inteligentny uliczny rap

Lucky sprawił, że niemiecki rap dostarcza słuchaczowi i szerokiej grupie wiekowej odbiorców, dużej przyjemności. Streetrap doczekał się w końcu chwytliwych i inteligentnych wersów, przeplatanych ironicznym humorem. Grek lubi czasem znikąd wypuścić zaskakujący, humorystyczny punchline jak: “Dostawca jest Niemcem, ale biega jak Hakimi” (“Läufer ist Deutscher doch rennt wie Hakimi”) czy “Przyjdę do Twojego akwarium Cię wyłowić” (“Ich komm’ in dein Aquarium, dich rausfischen”), “Bycie mądrym jest niebezpieczne, niebezpieczne nie jest mądre” ( “Schlau sein ist gefährlich, gefährlich ist nicht schlau”).

Trafnych fraz posiada on tak wiele, że musiałabym zrobić dla was jakąś best of listę. Dykcja Lacazette jest wybitnie on point, dlatego myślę, że ze spokojem zrozumiecie jego teksty, nawet jeśli Wasz niemiecki nie jest na wygórowanym poziomie.

Lacazette

Wyróżnia się na monotonnej scenie niemieckiego rapu

Wallah! Na albumie nie znajdziecie autotune, za to solidne beaty w klasycznej stylistyce, uwaga to nie jest codeinowy rap, afrobeat albo hiphopop. Fabuła traktuje o dealowaniu i używkach, zarabianiu hajsu, refleksjach oraz demonach. Mimo to raper ugryzł ten temat w inny, swój sposób, bez monotonnych adlibów o double cup czy fat ass. Lucky postawił na dobrze napisane teksty, przekaz i porządny warsztat, co słychać przez to jak buduje zdania czy zgrabnie łączy rymy. W kunsztowny sposób akcentuje słowa, wyróżniając go tym pośród monotonnej sceny niemieckiego rapu. Po pierwszym odsłuchu jego twórczości byłam pewna, że to jakiś streetowo doświadczony, grubo po 30-tce typ. Bity są bardzo klasyczne jak na obecne czasy i trendy. Obecnie wielu niemieckich artystów, takich jak Loredana wrzucają na Instagram jego utwory. Respekt oddał mu także sam wielki Kolja Goldstein, który koleguje się z managerem Lacazette.

Lacazette

210 mln streamów

Zawadiacki i charyzmatyczny raper, który nazywa swoich słuchaczy Matrosen ma w sobie pewną aurę, która spodobała się szerszemu gronu odbiorców, dając mu 210 milionów streamów albumu na Spotify. Przywraca to wiarę w to, że ludzie są głodni dobrej muzyki, a album Luckiego leci non stop on repeat!

Beaty wyprodukowali min: jroc, 808swerve, Sam4prod, yung.rox, jaydon6jam, goldfinger030, murdsdrum, maccrazy1.

Lacazette „LID” – odsłuch albumu

Czytaj dalej

Popularne

Copyright © Łukasz Kazek dla GlamRap.pl 2011-2025.
(Ta strona może używać Cookies, przeglądanie jej to zgoda na ich używanie.)

error: