Felieton
ROZKMINA: Bardzo Głupi Człowiek
Bonus BGC jest postacią która zaistniała w świadomości internautów stosunkowo niedawno, ale z miejsca wywoływać zaczęła silne, negatywne emocje, odciągając uwagę znacznej ilości hejterów nawet od osoby Piotra Kukulskiego. W czym tkwi Fenomen Bonusa BGC? Czego można spodziewać się po nim w najbliższej przyszłości? Co sądzi na jego temat środowisko hip-hopowe oraz sportowe?
Będący nie tylko pasjonatem muzyki rap, ale również MMA Bonus BGC szturmem wdarł się w internetowy świat udzielając wywiadów dla PakolTV. W filmiku zatytułowanym ”Piotr „Bonus” Witczak rapuje, wyzywa, uczy i nokałtuje…” Bonus pokazał się z najgorszej możliwej strony m. in. posuwając się do zaczepiania naszych rodzimych sportowców. O Marcinie Różalskim, zawodowym Polskim kick bokserze, i zawodniku MMA wagi ciężkiej, będącym także mistrzem świata organizacji ISKA i WKA w formule K-1, Bonus powiedział: ”Powróciłem kurwa do MMA kurwa jakieś pół roku temu kurwa, trenuje znowu kurwa, zobaczymy kurwa, myślisz że jesteś kurwa wydziarany kurwa na ryju to myślisz że jesteś kozak kurwa?! Różal kurwa jesteś kurwa rozjebany przeze mnie od razu kurwa. Raz dwa Cię kurwa rozpierdole kurwa, zobaczymy, jaki będziesz kozak kurwa jak Cię kurwa zaproszę chociaż na sparing kurwa i Ci kurwa jaja z dupy powyrywam kurwa.”. O Krzysztofie Jotko, zawodniku MMA wagi średniej powiedział: ”Kurwa walczyłeś kurwa z samymi naleśnikami i co kurwa, Bonus Cię kurwa rozjebie kurwa, jednym strzałem kurwa, zobaczymy kurwa”. Dostało się także zapaśnikowi Andrzejowi Kościelskiemu – ”Andrzej Kościelski kurwa myślisz że jesteś kurwa niby kurwa zapaśnikiem kurwa? Bonus MMA kurwa Poznań Cię kurwa rozkurwi od razu kurwa.” – odgrażał się Bonus BGC. Krzysztof Jotko w wideo wywiadzie dla MMAania.pl ustosunkował się z uśmiechem na ustach do tych pogróżek: ”Ostatnio na internecie na You Tube i na moim facebooku pojawiło się wyzwanie mnie na pojedynek, Różala a także Andrzeja Kosińskiego. Tym przeciwnikiem naszym jest mistrz nad mistrzami Bonus BGC z Poznania, którego bardzo pozdrawiam i myślę, że do tej walki z nim będę przygotowywał się w stanach zjednoczonych. (…) Pojadę do najlepszych klubów i będę trenował 3 miesiące z najlepszymi zawodnikami żeby być naprawdę dobrze przygotowanym do walki z tym zawodnikiem, ponieważ ten człowiek jest nieobliczalny i nie wiem na co go stać, wiec muszę trenować z najlepszymi, żeby dać radę.”. Jakiś czas potem, w wywiadzie udzielonym dla Lookat, Bonus BGC przeprosił Różalskiego twierdząc, że obrażając go znajdował się pod wpływem substancji psychoaktywnych oraz został zmanipulowany przez udzielającego z nim wywiadu Pakola. Przeprosił również Andrzeja Kościńskiego proponując mu wyjaśnienie sprawy w cztery oczy, na spokojnie. Wiele ciekawego na temat Bonusa BGC jako fightera można było dowiedzieć się z wywiadu z Marcinem Różalskim dla myMMA.pl. Mówiąc o Bonusie zaśmiewał się niemalże do łez. ”Wolałbym się wytaplać w odchodach mojego konia niż się z nim tarzać” – powiedział zapytany o podjęcie rzuconego przez rapera i fightera wyzwania, po czym poproszony o skomentowanie technik walki jakie Bonus prezentował w jednym z wywiadów z Pakolem dodał: ”To jest chyba też jakaś specyficzna sztuka walki którą tylko on zna. W moim słowniku wulgaryzmów i języka polskiego nie ma nazw, żeby to określić.”. Zapaśnik odmówił również pozdrowienia go, po czym wyraził życzenie, by poddał się on dobrowolnemu leczeniu psychiatrycznemu.
BGC wywołuje skrajne reakcje nie tylko wśród przeciętnych internautów. Bonus RPK zapytany o postać Bonusa BGC w wywiadzie dla portalu Rap Pierwszej Klasy powiedział: ”Chcąc, nie chcąc słyszałem o „Bonusie BGC”. Pierwsze co mnie zastanowiło to skąd się wzieła ta ksywa i skrót BGC. Każdy kto mnie zna to wie, że ja firmuję się skrótem BGU od 2008 roku. Nie wiem czy on sobie sam tą ksywe wymyślił, czy chciał się upodobnić do mnie, czy może ktoś kto nie bardzo mnie lubi pomógł mu w tym – nie wiem. Myślałem nad pewnym gościem zwanym Pakol z Poznania, który naśmiewał się z niego i puścił serie filmików z jego udziałem, dlatego, że w jednym ze swoich wywiadów z Fazim podkręcał śrubę na RPK, chociaż bardzo dobrze wiedział, że Fazi jest znany z ciętej gadki i riposty, co mogło spowodować nie potrzebną awanture gdyby oczywiście nas pocisnął. Zdziwiło mnie to bo nigdy osobiście Pakola nie poznałem, Faziego też, więc nie wiem po co było to pytanie i mieszanie nas w jakieś koperkowe afery. Może kiedyś spotkam Pakola osobiście i się go zapytam w twarz czy jest coś na rzeczy. Wracając do „Bonusa BGC” to nie da się ukryć, że jest to chory człowiek, który potrzebuje pomocy lekarza, a problem tkwi w jego psychice. Z uśmiechem na twarzy oglądam filmiki z jego udziałem bo chłop jest niemożliwy, co on wygaduje. Należy pamiętać, że kłamstwo powtarzane 100 razy w końcu staje się prawdą i w jego mniemaniu chyba tak się właśnie stało. Szkoda, że pozwolił się ośmieszyć całej Polsce, ale czasu już nie wróci. Wyzywanie porządnych sportowców też może w pewnym momencie skończyć się dla niego źle, a w rapie już nikt go nie będzie brał na poważnie. Jest to przykre i szkoda mi go, ale jak to mówią – każdego szkoda…”.

Olbrzymim zaskoczeniem dla słuchaczy muzyki rap było wcielenie Bonusa BGC w szeregi wytwórni RRX Desant przez Krzysztofa Kozaka, jej założyciela i właściciela. W wideo wywiadzie udzielonym dla Lookat Bunus BGC powiedział, że album ukaże się w grudniu tego roku i doczeka się szerokiej dystrybucji, zaś w styczniu 2014 roku ma w planach rozpoczęcie koncertowania. ”Osiągnę w Polsce więcej, niż Michael Jackson” – zapowiedział wyznając, że wprawdzie zrobił z siebie debila podczas wywiadów z Pakolem, ale teraz sunąc na fali popularności będącej tego efektem zaczyna działać poważnie i o takie też traktowanie poprosił. W wywiadzie Bonus BGC opowiedział również o swojej relacji z Pakolem, któremu jakby nie było zawdzięcza zaistnienie w świadomości internautów. Powiedział, że Pakol zwyczajnie nabrał go na chęć zdziałania z nim czegoś pozytywnego, po czym zrobił z niego pośmiewisko przed całą Polską dla prywatnej korzyści. Zapowiedział również, że jeśli nie zaprzestanie on dalszych prób poniżania go, odwiedzi go w jego mieszkaniu i zrobi mu krzywdę. Wcześniej jego odkrywca pożyczył od niego 1000 złotych na prostytutki których nie oddał, oraz skradł z jego domu album Michaela Jacksona z autografem. Pakolowi kilkukrotnie udawało się uśpić czujność Bonusa, i namówić go do udzielenia kolejnych kompromitujących go wywiadów, jednak z biegiem czasu odbił od niego na dobre. Przy okazji udzielił sprostowania wyznając, że tak naprawdę nie walczył w Norwegii za pieniądze dodając, że koloryzowanie miało na celu wzbudzenie większego zainteresowania jego osobą i było pomysłem właśnie Pakola. BGC jakiś czas potem zdissował go freestyle’ując na krótkim materiale wideo. ”W chuj mnie to podoba, nie mów tego mi/Jesteś tak chujowy #Pakol TV” – zarapował. Co ciekawe, chociaż BGC żywi urazę do Pakola, nie omieszkał się zamieścić na swoim kanale YouTube nagranych wraz z nim materiałów wideo, na których skompromitował się do cna.
Nie tylko wywiadom z Pakolem BGC zawdzięcza swoją wątpliwej jakości popularność – kilkukrotnie sam zbłaźnił się w materiałach filmowych hulających po serwisie YouTube. Z wielkim zażenowaniem odbiorców spotkał się na przykład filmik, na którym Bonus po określeniu się mianem wizjonera stojąc na jednej z Warszawskich ulic ogłosił koniec beefu pomiędzy Peją a Tede, i zaapelował do słuchaczy z Poznania oraz stolicy o zrzeszenie się. W innym filmiku, nagranym dla myMMA.pl zarapował z kartki wersy które w tytule określone są mianem freestyle’u. W jednym z wywiadów zadeklarował chęć udzielenia się gościnnie na albumie Tedego, który wyśmiał jego zapędy pisząc na swoim profilu FB: ”Drogi Bonusie Bi dżi si weź Ty się rozpędź i zapierdol solidnie łbem o ścianę”.

Bonus BGC często korzysta ze swojego ”fanpage” na portalu społecznościowym Facebook, dzieląc się ze swoimi ”odbiorcami” opisem sposobów w jaki spędza czas, oraz ”przemyśleniami”. Zestawienie takich wpisów ze sobą daje efekt pamiętnika, którego lektura pokazuje, co tak naprawdę Bonus BGC ma do powiedzenia. Część materiału prezentuje się następująco (zachowano oryginalną pisownie): 25 października 2013 – Palimy majki! Jest zajebiście! Powiem lepiej, a mianowicie jest dobrze w chuj! Wóda leje się litrami. Coś czuję że będę rzygał tęczą. Wolność jedna i druga! 26 października 2013 – Właśnie wróciłem z wywiadu który był kręcony w samym centrum Poznania w pubie Pod Filarem. Później zahaczyłem nowo otwartą dziś galerię handlową Poznań City Center, w której nie ma nic ciekawego tak naprawdę. Trochę wzięte z pomysłu z Warszawy ze Złotych Tarasów przy dworcu Warszawa Centralna [!!! – Z. L.]. Oprócz tego że dałem znowu kilkadziesiąt zdjęć jest wszystko si.Pozdro 600 ELO 29 października 2013 – Lecimy kurwa tutaj!!! Na łazarskim rejonie palimy wąsa w doborowym gronie!!! Elo wariaty 30 października 2013. Lecimy kurwa tutaj!!!!! Jest dobrze w chuj!!! Łazarz na zawsze w sercu i chuj!!! Kurwy, rozboje, wąsy i alkohole. Jestem stąd i nie zamieniłbym, się kurwa z nikim, nie wymieniłbym się adresami, jestem stąd z dzielnicy cudu z okolicy zwanej siedliskiem brudu. Trzeba umieć tu żyć!!! 1 listopada 2013. Lecimy kurwa tutaj!!! Na Łazarskim rejonie!!! Jest dobrze w chuj!!! Bawimy się kurwa!!! 3 listopada 2013. Powrot do WWA. Jest dobrze w chuj. Ursynów przywitał księcia Dopiero 10 a ja rzygam tęczą. Dawno nie byłem tak dobrze zrobiony. Warszawo witam! Lecimy kurwa tutaj! 5 listopada 2013 – Ponownie na łazarskim rejonie!!! Jest dobrze w chuj!!! Lecimy kurwa tutaj!!! ŁAZ ZAWSZE W SERCU!!! ZAWSZE BĘDĘ TU WRACAŁ!!! Elo moje wariaty!!! Biuro pozdrawia”. Można śmiało mniemać, że przy tak rozwiniętej elokwencji Bonus BGC nie ma szans na opracowanie dobrego rapowego utworu.

Z wypowiedzi samego Bonusa jawi się on jako człowiek mało rozgarnięty, ale przebojowy, odważny, lojalny i szczery, stanowiący idealny wręcz materiał na kumpla, z którym można z przyjemnością napić się wódki albo wyskoczyć na miasto, i aż czasami chce się, żeby zmazał z siebie wylewane na niego codziennie wiadra pomyj nagrywając dobry rapowy materiał czy też robiąc karierę zapaśniczą. Ciężko jednak powiedzieć, czy istnieją jeszcze jakiekolwiek realne szanse na to, żeby ktokolwiek zaczął traktować go poważnie jako artystę, nie tylko z powodu kochających nienawidzić wszędobylskich, internetowych hejterów, ale także ze względu na to, że wątpliwe wydaje się, żeby BGC nagrał rapowy album na poziomie udowadniając chociażby części odbiorcom, że tkwili w błędzie stawiając na nim krzyżyk. Chyba tylko mający nosa do interesów, chcący wydać jego album Krzysztof Kozak patrzył przez krótki okres w przyszłość BGC z optymizmem: ”Myślę, że to spoko chłopaczyna, ma fejm, a niedługo zostanie technicznie przeszkolony u senseja” – powiedział. Jak już wiemy, Kozak zakończył współpracę z Bonusem.
Bardzo prawdopodobne, że popularność Bonusa BGC będzie rosła lub przynajmniej utrzyma się na aktualnym poziomie, i z czasem zostanie złożona mu propozycja odbycie walki MMA za wymarzone minimum 20 tysięcy złotych. Czas pokaże, czy za skrótem BGC stoją słowa inne, niż Bardzo Głupi Człowiek.
Jak to zwykle ma miejsce po zaistnieniu w internecie postaci kompromitującej się na każdym kroku, jak grzyby po deszczu pojawiają się na portalu Facebook strony nakręcające spiralę beki. Zdecydowanie najciekawszą z nich w przypadku osoby Bonusa BGC jest Fanpage ”Cycki dla Bonusa”. Oto, co powiedział mi o tymże przedsięwzięciu administrator strony: ”Ogólnie inicjatywa narodziła się w momencie, w którym uświadomiłem sobie w jak bardzo łatwy sposób można zebrać grono odbiorców sprzedając swój wizerunek. Bonus jest idealnym przykładem tego czym był błazen na dworze królewskim. Dzisiaj dwór królewski rozszerzył się do granic internetu czyli w zasadzie bezgranicznie a Bonus zajął miejsce multi-błazna, który i się zrzyga przed kamerą, i pociśnie jakimś śmiesznym hasłem które zaraz można przenieść na nadruk na koszulce w celu marketingowym. Idąc tym tropem totalnie dla zabawy założyłem ten profil wiedząc że „cycki” to marketingowy nr.1 a Bonus to pewniak jeżeli chodzi o bekę w internecie. Połączenie obu rzeczy dało komiczny fanpage „cycki dla Bonusa” gdzie fanki pokazują swój biust z napisem naszego fp w celu odciągnięcia uwagi Bonusa od popełniania kolejnych faux pax;) Oczywiście wszystko dla totalnej beki, dziewczyny fantastycznie kminią klimat fanpejdża i w ironicznej stylówce powoli się rozkręcamy”. Można śmiało założyć, że w miarę upływu czasu Bonus BGC będzie ośmieszał się na sposoby coraz bardziej wyrafinowane, co miejmy nadzieję przełoży się na dużą ilość zdjęć fanek eksponujących swój zawsze miły męskiemu oku biust.
Felieton
Prezydent Mata 2040 poległ przy pierwszym kryzysie z Fagatą – felieton
Wciąż kalkuluje, że Fagata będzie w stanie wrócić? Zostawił sobie otwarte wszystkie furtki.
Prezydent 2040? Na razie problemem okazuje się wydanie prostego oświadczenia dotyczącego własnej wytwórni.
Fagata jest obecnie jedną z najbardziej toksycznych marketingowo postaci polskiego internetu. Współpraca z nią zamiast zasięgów może przynieść przede wszystkim lawinę komentarzy i konieczność tłumaczenia się przed własnymi odbiorcami. Tymczasem raper, który zrobił bardzo dużo, żeby legitymizować ją na scenie muzycznej, konsekwentnie milczy.
Tym człowiekiem jest Mata. I właśnie to milczenie zaczyna być coraz bardziej wymowne.
Mata pomógł zrobić z Fagaty raperkę
Nie mówimy przecież o raperze, który zrobił z Fagatą jeden numer, przybił piątkę za kulisami i poszedł dalej. Mata otworzył przed nią drzwi do mainstreamu muzycznego świata. Wziął ją do wytwórni, promował i dał przestrzeń podczas największego koncertu w swojej dotychczasowej karierze – na Stadionie Narodowym.
To była potężna pieczątka.
Można było śmiać się z muzycznej kariery Fagaty, można było traktować ją jak internetową ciekawostkę, ale kiedy jeden z największych polskich raperów swojego pokolenia bierze taką osobę pod skrzydła, sytuacja się zmienia.
Mata pomógł Fagacie dostać coś znacznie cenniejszego niż wyświetlenia – wiarygodność w środowisku i u młodych słuchaczy, którzy jak gąbka chłonął to, co powie ich idol.
Dzisiaj trudno udawać więc, że temat Fagaty nie dotyczy Młodego Matczaka.
Wszyscy uciekają. U Maty cisza
Skala internetowego cancelu Fagaty jest gigantyczna. Marki i osoby kojarzone z nią momentalnie dostają rykoszetem. Natalisa usunęła wspólne zdjęcia z c*pką spod Konina i według medialnych doniesień odcięła się od tej relacji. Sentino ogłosił wspólną EP-kę z Fagatą, a kilka godzin później zapowiedź zniknęła z jego sociali po wpływem krytyki.
Fagata stała się wizerunkowo niewygodna. I właśnie dlatego cisza Maty tak mocno rzuca się w oczy.
Bo gdzie jest teraz człowiek, który jeszcze niedawno chciał łamać „każde tabu”? Gdzie jest kandydat na prezydenta 2040, który kreuje się na głos swojego pokolenia i lubi komentować rzeczywistość po swojemu? Przecież tutaj nie potrzeba orędzia do narodu transmitowanego przez wszystkie telewizje.
Wystarczy kilka zdań:
„Fagata nie jest już częścią mojej wytwórni”.
Albo odwrotnie:
„Fagata pozostaje w mojej wytwórni i nadal będziemy razem pracować”.
Tyle.
Przyszły prezydent wykłada się… na Fagacie
I tutaj robi się naprawdę zabawnie.
Mata od lat buduje wokół siebie postać większą niż zwykły raper. Były polityczne deklaracje, była wizja kandydowania na prezydenta w 2040 roku, były społeczne manifesty i wizerunek gościa, który chce coś zmieniać albo nawet wywracać stolik.
Tylko że łatwo wywracać stolik, kiedy samemu wybiera się moment.
Odcięcie się od Fagaty oznaczałoby przyznanie, że projekt, w który Mata osobiście inwestował swój wizerunek, okazał się problemem. Pozostawienie jej w wytwórni oznaczałoby z kolei konieczność wzięcia na klatę krytyki, która prawdopodobnie spadłaby również na niego.
Najwygodniejsza pozostaje więc trzecia opcja. Cisza.
Tylko że od kogoś, kto chce być traktowany jak głos pokolenia, można wymagać trochę więcej niż przeczekiwania burzy.
Kandydat na prezydenta sprawdza kierunek wiatru?
Co ciekawe, Mata kilka dni temu sam wrzucił komunikat, który łatwo można połączyć z obecną sytuacją.
– Pomału przerzedzają się szeregi mojej wytwórni – niektórzy artyści są gotowi by iść własną drogą, a inni zabłądzili i nie chcą iść tą którą wyznaczam. Pora wrócić do korzeni – napisał.
Brzmi tajemniczo, a nawet poważnie. Tylko co z tego właściwie wynika? Młody Matczak w ten sposób wybadał grunt, rzucił enigmatyczne zdanie i zostawił sobie otwarte wszystkie furtki.
Sprytne PR-owo.
I tu dochodzimy do najważniejszego pytania. Na co czeka wytwórnia Maty? Aż sytuacja trochę przycichnie? Aż okaże się, czy Fagata jest w stanie odbudować swój wizerunek i ponownie generować liczby bez gigantycznej fali krytyki? Bo z zewnątrz zaczyna to wyglądać właśnie jak kalkulacja.
Jeżeli Fagata jest dla wytwórni skończonym projektem, można powiedzieć to dzisiaj. Jeżeli nadal jest jej artystką i Mata chce ją wspierać, również można powiedzieć to dzisiaj Panie Michale.
Felieton
Oki wpadł we własne sidła? Niewygodne fakty po beefie z Kinnym Zimmerem – felieton
Hipokryta, który rzuca słowa na wiatr?
W czasie beefu z Kinnym Zimmerem Oki punktował rywala za współprace reklamowe i stawiał ultimatum organizatorowi Rap Stacji. Dziś oba te wątki wracają jak bumerang.
Kinny trafił w punkt? Tymbark potwierdza jego wersy
Jeszcze kilka miesięcy temu Oki celował w Kinny’ego Zimmera z ciężkimi argumentami. Jednym z najgłośniejszych zarzutów było rzekome sprzedawanie każdego numeru sponsorom.
„Dziękują mi Twoi fani – pierwszy track bez lokowania” – nawijał Oki, sugerując, że jego przeciwnik nie potrafi funkcjonować bez reklamowych współprac.
Dziś ten fragment wraca niczym bumerang. W klipie promującym „REKLAMACJA’47: CD1” można było zauważyć charakterystyczną niebieską butelkę Tymbarka. Już wtedy informowaliśmy, że za obecnością produktu może stać szersza współpraca. Teraz sprawa została oficjalnie potwierdzona. Do sklepów trafiły napoje Tymbark sygnowane ksywką Okiego o smaku kwaśnego jabłka.

W tym kontekście szczególnie mocno wybrzmiewają wersy Kinny’ego Zimmera: „Na filmie do płyty lokujesz Tymbarka. Jak okaże się że macie deala, pęknie twoja bańka” – rapował.
Patrząc na rozwój wydarzeń, trudno nie zauważyć, że przewidywania Kinny’ego okazały się trafione.
Oki postawił ultimatum. Rap Stacja go zweryfikowała
To jednak niejedyny temat, który wraca przy okazji tamtego konfliktu. W trakcie beefu głośno było również o Rap Stacji. Oki szantażował Waldiego, organizatora festiwalu, że jeśli w line-upie pojawi się Kinny Zimmer, to on sam nie wystąpi.
Ostatecznie rzeczywistość zweryfikowała te deklaracje. W składzie imprezy znaleźli się obaj raperzy, a zapowiadane ultimatum nie zostało zrealizowane. Trudno więc pogodzić takie działania z wizerunkiem rapera, który podczas beefu tak chętnie rozliczał innych z autentyczności i konsekwencji.

Czy Oki przegrał beef?
To już kwestia indywidualnej oceny słuchaczy. Nie zmienia to jednak faktu, że zarzuty dotyczące hipokryzji i braku konsekwencji wracają do Okiego ze zdwojoną siłą, a jego przeciwnik nie zaliczył w trakcie beefu równie głośnych wpadek. Gdyby konflikt trwał dłużej, lista podobnych tematów mogłaby być jeszcze dłuższa.
Tym razem uznania w kierunku Okiego nie będzie ani słowem, ani oczami.
Felieton
Łatwogang stał się nietykalny. Sięga po nasze pieniądze na lek, który nie działa? – felieton
Zamiast porządnego researchu, streamer bazuje głównie na emocjach.
Łatwogang po sukcesie swojej akcji charytatywnej wszedł poziom wyżej i zaczął apelować do rządu o refundację terapii dla dzieci z DMD. Problem w tym, że chodzi o lek, którego skuteczność podważają europejskie instytucje, a emocjonalna presja na polityków zaczyna wymykać się spod kontroli, bo za wszystko tym razem mamy zapłacić my wszyscy.
Polacy będą sponsorować amerykańskich lekarzy?
Nie mam problemu ze zbiórkami. Serio. Jeśli ktoś chce wydać własne pieniądze na eksperymentalną terapię dla chorego dziecka – jego sprawa. Ludzie potrafią się jednoczyć, pomagać i to jest piękne. Pierwsza akcja Łatwoganga zrobiła gigantyczne wrażenie i ciężko było nie mieć szacunku do skali mobilizacji. Tyle że teraz to już zupełnie inna bajka.
Bo kiedy streamer z milionowymi zasięgami zaczyna naciskać na refundację terapii przez państwo, przestaje chodzić wyłącznie o dobre serce. Wtedy w grę wchodzą pieniądze podatników, decyzje medyczne i odpowiedzialność za przekaz, który większość z nas łyka bez żadnego researchu tylko dlatego, że tak powiedział Łatwogang.
Lek Elevidys, o którym mowa, nie został dopuszczony w Europie. Europejska Agencja Leków stwierdziła wprost, że nie wykazano korzyści ze stosowania preparatu. To nie teoria z TikToka, tylko stanowisko jednej z najważniejszych instytucji medycznych na świecie. Terapia dostała jedynie warunkową zgodę FDA w USA i to pod bardzo konkretnymi ograniczeniami. Lek można podawać wyłącznie określonej grupie dzieci, a wokół terapii pojawiają się też informacje o ciężkich skutkach ubocznych, nawet przypadkach śmiertelnych. Nie uśmiecha mi się więc z mojej własnej kieszeni sponsorować amerykańskich lekarzy i ich lek, który nie wiadomo czy działa, a z raportów wynika, że działa słabo.
Lek Elevidys został przetestowany na 125 dzieciach i nigdy nikomu się nie polepszyło.
— Brat Pid (@brat_pid73861) May 24, 2026
Jak się wpisze nazwę leku w wyszukiwarce, to pierwsze co wychodzi to dokument niedający pozwolenia na obrót w Europie.
Koszt dla jednej osoby to kilkanaście milionów złotych. pic.twitter.com/zNX0jPUvaQ
Emocje i presja
Mimo tego Łatwogang i jego pobratymcy w komentarzach nakreślili prostą narrację: kto ma wątpliwości, ten jest przeciwko chorym dzieciom. No bo jak to, NA CHORE DZIECI NIE DASZ?
Przekaz ten zaczyna coraz mocniej opierać się na emocjach i presji moralnej, którą napędzają też ludzie w komentarzach, zamiast na spokojnej rozmowie o faktach. Jeśli zadasz pytanie o skuteczność terapii, jesteś potworem. Jeśli przypomnisz, że państwo nie drukuje własnych pieniędzy, tylko wydaje kasę obywateli, dostajesz łatkę człowieka bez serca.
Łatwogang ewidentnie działa pod wpływem emocji i gigantycznej fali uwielbienia. Problem polega na tym, że internet bardzo szybko robi z influencerów moralnych liderów. Wystarczy jedna viralowa akcja i nagle streamer staje się dla ludzi większym autorytetem niż lekarz. To już nie jest tylko „pomaganie dzieciom”. To próba wpływania na politykę zdrowotną państwa przez presję społeczną i emocjonalne filmiki.
Bo jeśli dziś każda internetowa mobilizacja ma wymuszać refundację terapii odrzuconej przez europejskich ekspertów, to jutro będziemy podejmować decyzje zdrowotne na podstawie lajków, a nie badań.
Dobry chłopak, ale działa na emocjach
Działalność internetowa Łatwoganga pokazała nam, że to zwykły, dobry chłopak, ale działa bardzo spontanicznie i często pod wpływem silnych emocji. Osoby z jego otoczenia mówiły otwarcie po pierwszej zbiórce, że wszystko u niego jest totalnym spontanem. 9-dniowy stream mógł się w ogóle nie udać, bo nie było żadnego szczegółowego planu, a transmisję odpalono na starym komputerze, który w każdej chwili mógł się wyłączyć. Ostatnia akcja rowerowa również wyglądała na zrobioną na prędce, co wiedzieliśmy po wielu wpadkach ze sprzętem.
*Powyższy felieton jest bardzo niepopularną opinią, bo Łatwogang w kilka tygodni stał się osoba nietykalną w Polsce, podobnie zresztą jak Bedoes, o którym innym razem.
Felieton
B.R.O. tworzy śpiewających influencerów, a teraz mówi, że „mainstream to znajomości, pieniądze i sztucznych uśmiech”
Większego zaorania w ostatnim czasie nie było.
B.R.O. wydał całkiem dobry technicznie numer „Maszyna”, który jednak nie broni się lirycznie. Strzały w powietrze, które przebiły oba kolana Broskiego.
Jedną z największych bolączek polskich raperów są strzały w powietrze. Kogo oni nie rozliczają w numerach. Wszystko im się nie podoba. Kiedy jednak podamy konkretne ksywy, które możemy dopasować do ich linijek 1:1, nabierają wody w usta albo się głupio tłumaczą.
Najświeższym przykładem pier***nia totalnych głupot jest B.R.O., który wymierzył linijki w mainstream, zapominając, że z takimi ludźmi chętnie i cały czas współpracuje, bo kosi z nich – pewnie – nieprzyzwoite pieniądze.
„Pływałem w głównym nurcie, czytaj w tym brudnym gównie. W którym rządzi pieniądz, znajomości no i sztuczny uśmiech. Jeśli go nosisz jesteś pustym głupcem. Bo to jak uprawiać prostytucję, mówiąc że to duży sukces” – nawija.
B.R.O. jest naczelnym ghostwriterem sztucznie stworzonych influencerów. Współpracuje głównie z Ekipą Friza, który uczy od podstaw swoich podopiecznych wspomnianych przez rapera „sztucznych uśmiechów” albo przesadzonych reakcji. W taki sposób buduje armię contentowych produktów, które zamiast własnego języka dostają gotowe teksty, gotowe emocje i gotowe schematy zachowań. Wszystko po to, żeby kamera widziała luz, a algorytm dostał dokładnie to, co lubi najbardziej: przesadę, krzyk i wiecznie przyklejony uśmiech.
B.R.O. cały czas działa z Frizem i Wersow i wciąż pisze teksty im oraz ich influencerom, których akapit wyżej porównuje do „prostytutek”, bo sztuczny uśmiech i znajomości chyba do nich pasują w 100% – prawda?
Dalej w numerze nie jest wcale lepiej: „Słucham wasze zwrotki wszystkie pocięte jak rozbi” – znów strzela w powietrze i kolejny raz wers ten można przypisać do jego „podopiecznych”, którzy bez pocięcia zwrotek byliby asłuchalni nawet dla 10-latków.
Może B.R.O. to maszyna, ale zaczęła już dawno rdzewieć, po tym pamiętnym piwie wylanym na głowę przez Belmondziaka.

Felieton
Robią z nas złodziei. Kupując smartfona, zapłacimy więcej, a kasa pójdzie m.in. do raperów – felieton
Nowa, stara opłata, który uderzy we wszystkich, ale tylko niektórzy na niej zarobią.
Rząd rusza z aktualizacją opłaty reprograficznej. Nowe zasady obejmują m.in. smartfony i laptopy, a pieniądze mają trafić do artystów, w tym do raperów. No i kto tu kogo okrada?
Ministerstwo dumnie ogłasza
Minister kultury Marta Cienkowska podpisała rozporządzenie, które aktualizuje zasady pobierania opłat od urządzeń używanych do kopiowania i odtwarzania treści. – Polscy twórcy latami czekali na tę decyzję. Dziś z satysfakcją ogłaszam: mamy to!” – przekazała w komunikacie opublikowanym na portalu X.
Polscy twórcy latami czekali na tę decyzję. Dziś z satysfakcją ogłaszam: mamy to! Właśnie podpisałam rozporządzenie dot. opłaty reprograficznej. To był trudny proces, pełen lobbingu i fake newsów o rzekomych "nowych podatkach". Prawda jest prosta: pożegnaliśmy lata 90. (faksy i…
— Marta Cienkowska (@MartaCienkowska) April 30, 2026
Smartfony i laptopy objęte opłatą!
Na czym polega zmiana? Lista sprzętów objętych opłatą została dostosowana do tego, jak dziś konsumujemy muzykę, filmy i inne treści. Do gry wchodzą m.in. smartfony, laptopy, tablety, telewizory oraz dekodery z pamięcią albo funkcją nagrywania. W praktyce chodzi o urządzenia, które realnie służą do kopiowania lub przechowywania materiałów chronionych prawem autorskim.

Czyli co, jesteśmy złodziejami?
Po chłopsku, twórcy ustawy chyba uważają, że jesteśmy złodziejami, bo z góry zakładają, że nielegalnie słuchamy muzyki, przegrywając ją sobie na telefony lub korzystając z nielegalnych źródeł streamingu. Ciekawe jakie to nielegalne źródła mamy w czasach powszechnego dostępu do Youtube i Spotify.
Żeby jednak było miło i fajniusio pani minister rozszerzoną opłatę ubrała w ładne słowa: – Giganci sprzętowi dzielą się swoimi zyskami z polskimi twórcami – podkreśliła.
Jak to dokładnie działa – wyjaśniamy
Kupujesz np. telefon albo pendrive. W cenie jest już opłata reprograficzna. Producent/importer przekazuje ją do organizacji, a organizacje dzielą pieniądze między twórców. Artyści dostają część pieniędzy, jeśli są zarejestrowani w takich organizacjach jak ZAiKS czy STOART, a ich muzyka jest uwzględniona w podziale. Gotówka jest rozdzielana według określonych zasad.
Ministerstwo uspokaja, jesteśmy spokojni
Ministerstwo ma życzeniowe myślenie na temat wzrostu cen elektroniki w związku z rozszerzoną opłatą. W uzasadnieniu projektu czytamy: – Biorąc pod uwagę stosunkowo niski poziom opłat przyjęty w projekcie rozporządzenia, należy uznać, że wpływ na sytuację konsumentów nie będzie znaczący.
Wszyscy jednak dobrze wiemy, że opłata ta zostanie przeniesiona na końcowego użytkownika, i to my zapłacimy więcej za smartfona czy laptopa, a miliony pójdą do artystów i twórców,
Miliony złotych wpływów
W 2024 roku wpływy z opłaty reprograficznej wyniosły 35,8 mln zł. Po zmianach budżet dla twórców może wzrosnąć nawet do poziomu 150-200 mln zł rocznie. Według szacunków stawka opłaty ma wynosić od 1 do 3% wartości urządzenia.
Jakie to piękne, a ty co słuchaczu o tym myślisz?
-
News3 dni temu„Mamo, Tato” Popka stało się viralem. Za numerem rapera stoi tragedia. „Zaj*bali mojego ojca. Wiem kto, pozdrawiam”
-
News4 dni temuNagrywał z Żabsonem i Wac Toją – trafił za kraty, bo znaleziono w jego domu 1,5 kg narkotyków
-
News3 dni temuJimek znowu zagrał na nosie Peji. Łódzki numer?
-
News1 dzień temuNatalisa atakuje Young Leosię: „To nie baddie era, ty po prostu się puszczasz”
-
teledysk3 dni temuBonSoul: „Więcej niż z rapu zarobiłem na maszynkach”. Bonson i Soulpete z kolejną część historii „Damian i Piotr”
-
News3 dni temuPeja skończył 50 lat i zrobił życiowy bilans. „Głowa projektuje zbyt wiele pomysłów”
-
News1 dzień temuNitro nigdy nie poda ręki Sentino, choć raper próbował przepraszać
-
News11 godzin temuTrueman ujawnił, kiedy wypuści płytę Sentino i Fagaty. Ma świadomość, że to gorący kartofel