Sprawdź nas też tutaj

Felieton

Sprzedać się lub być jak The Gaslamp Killer |FELIETON

Opublikowany

 

alt

– Niby to zwykły set, a mogę zapłacić horrendalne pieniądze, żeby zobaczyć go raz jeszcze! Więcej niż za Eminema!

Rap zawładnął biznesem, niezaprzeczalne! Może nie tak hałaśliwie jak największe osobistości YouTube’a, ponieważ w przeciwieństwie do nich żaden raper jeszcze nie występuje w reklamie Playa (pomijając skromny epizod Tedego z Red Bull Mobile), który to zaś deklasuje rywali w plebiscytach na najlepszą kampanię promocyjną w Polsce. Największy udział rapowych kapel w pierwszej dziesiątce OLIS czy firm (wywodzących się ze środowiska hip-hopowego) w branży tekstylnej, kooperacje MC’s z ulubionymi muzykami ich rodziców czy z marketingowym gigantem Red Bull zdają się to potwierdzać. W podzięce również biznes zawładnął rapem. Zwłaszcza w podziemiu. To oczywiste jak rymy Rytmusa w Stoprocent 2, gdy już usłyszałeś kilka pierwszych. Ale czy rzeczywiście tak było od samego początku? Przecież to z tego podziemia płynęło najwięcej obelg w kierunku TDF’a w okresie jego największej infamii, gdy na każdym kroku powtarzał w sposób bezpośredni o pieniądzach. Wówczas panowało przekonanie, że rapowanie jest domeną zarezerwowaną wyłącznie dla ortodoksyjnych zajawkowiczów. Pragmatyzm dopiero raczkował, a idealiści stopniowo się nawracali. Sam w tym uczestniczyłem. Nie wierzę jednak w to, że pasja, odskocznia od świata czy podzielenie się z nim swoimi przemyśleniami zadecydowały o tym, że wszyscy hip-hopowcy od Bałtyku po Tatry zaczęli rapować, produkować, scratchować. Jestem zdania, że dla każdego główną przyczyną (choćby przez ułamek sekundy w najodleglejszych rejonach umysłu) była chęć zaistnienia na wizji i wzbogacenia się dzięki temu!

Dzisiaj we wspominanym podziemiu pozmieniało się dosłownie wszystko. Młodzi hip-hopowcy budując studio w swoim pokoju, zaopatrują się w mikrofony pojemnościowe, solidne kompresory i przedwzmacniacze, o których niegdyś starszyzna mogła jedynie pomarzyć. Ewentualnie za ostatnie oszczędności kupują godziny w profesjonalnym studio i nagrywają rap. Kręcą teledyski, które swoim poziomem niejednokrotnie przewyższają produkcje, fundowane przez wielkie wytwórnie. Wytłaczają swoje albumy na CD, a ich nakłady wyprzedają się w ciągu jednej przerwy wśród kolegów z gimnazjum. Nie stawiają oporu zastanym konwenansom, ani porządkowi, ustanowionemu przez pokolenie ich rodziców, a w zasadzie to nie buntują się przeciwko niczemu. Zamiast przesiadywać nałogowo na osiedlu, garbią się przed komputerem czy smartfonem. Nie mają rewolucyjnych myśli, wizji, a co za tym idzie, nie dobierają się w zespoły z kolegami, zamieszkującymi klatkę obok. Nie pamiętają jak za najwolniejszy internet można było zapłacić rachunek w tysiącach złotych, ponieważ nauczyli się żyć w świecie podyktowanym przez darmowe gigabajty. Wolą więc wejść na odpowiednią stronę i kupić beaty lub zwrotkę. O ile z kupnem beatów zdążyłem się pogodzić już kilka lat temu, dopiero niedawno pojąłem, że zakup zwrotki sławnego rapera nie jest czymś głupim. Oczywiście jeśli prezentuję odpowiedni poziom. Załóżmy, że tak i chcę dotrzeć do większej ilości osób. Mając do wyboru opłatę reklamy na Facebooku czy eksperymentowanie z SEM/SEO dla swojej strony, wolałbym zapłacić za zwrotkę i niejako spełnić marzenie z dzieciństwa, nagrywając z moim idolem. Kolejna forma promocji, ot co! Choć jako idealista długo się wzbraniałem przed tolerowaniem tego typu zabiegów. Tak czy inaczej, każdy kij ma dwa końce. Umiera chemia w studio, relacje międzyludzkie ulegają spłyceniu i stają się stricte biznesowe, nie powstają już przełomowe numery, ale w zamian tę świadomość obrotu pieniędzmi mają wszyscy raperzy, niezależnie od umiejętności poszczególnych. Problem dopiero występuje, gdy nadal przestawiają oni akcenty, bo częściej przestawiają w myślach banknoty na półkach, oddzielając dolary od euro. Na szczęście powstają takie miejsca jak Szkoła Muzyki Nowoczesnej we Wrocławiu, dzięki którym można pogodzić oba stanowiska. Inspirujące miejsce, w którym młodzi adepci mogą poznać tajniki produkcji, a zarazem współpracować z ludźmi w studio, a nie przez komunikator. Dokładnie tak, ale nie tylko dlatego ta szkoła jest źródłem zajawki. A to właśnie jej od samego początku poszukuję.

Zajawka, zajawka, zajawka. Tyle pierdolę o tej zajawce, że można się w tym zagalopować. Oczywiście, że zajawką nie opłaci się rachunków czy nie kupi pieluch dla niemowląt. Nie zaopatrzy się w nowe winyle na sampling, czy w syntezator. Słowem, nie można tworzyć wyłącznie dla zajawki. Mam na myśli jedynie sytuacje, w których twórcy udowadniają, że pieniądze to nie wszystko. Kiedy taki Lenny Kravitz spotyka się w studio z Mos Defem i biorą udział w niepowtarzalnym jamie, choć obowiązują ich lukratywne kontrakty ze swoimi wytwórniami. Aż się prosi zainspirować się w muzyce poczynaniami Cristiano Ronaldo. Chłop ma tyle zer na koncie, że mógłby sobie kupić Sosnowiec i przemianować na Ronaldoland, a mimo wszystko przebiera się za bezdomnego i na ulicach Madrytu drybluje piłką lepiej niż Messi. Czegoś podobnego doświadczyłem w minioną sobotę na SMN WaxEaters Beat Session Vol. 2. we wspomnianej Szkole Muzyki Nowoczesnej. Pojechałem tam jako kolega, towarzysz i kibic Coka. Ileż to razy rozmawiałem z nim o takich wartościach jak pasja. Pewnie podczas 200 km drogi na Dolny Śląsk z kilka. Ten człowiek, Cok, jest uosobieniem pasji. Zresztą współtworzył posse-cut zatytułowany Projekt Pasja. Co chwila podejmuje się różnych inicjatyw (nie przymierzając: Piątka od producenta czy Sample Not Simple), nieprzynoszących dochodów. Co więcej – kilka lat temu skrupulatnie podliczył on kwotę, jaką wydał na rozwój swojej pasji. Wyszło tego ok. 60 tysięcy złotych. Nie rozmawiałem z każdym z obecnych, ale na podstawie przeprowadzonych rozmów z nielicznymi wiem, że ich podejście jest zbliżone do Coka. Czas, poświęcony na przyjazd do Wrocławia, rozstawienie i schowanie sprzętu, a także powrót do domu, mogliby przecież wykorzystać na zrobienie beatów i przeznaczenie ich na sprzedaż za mniejsze bądź większe pieniądze. Nie mówię, że nie wzbogacą się dzięki efektom tej sesji, ale w tym czasie mogliby przecież zrobić kilka beatów, a nie – jak większość – jeden. Co więc ich skłoniło do przyjazdu? Przecież żaden z nich nie jest osłem, a na miejscu nie było marchewki. Zajawka bracie i siostro, zajawka. Pomijam już całkiem ckliwy moment, w którym jeden z organizatorów, Szusty, także zajmujący się produkcją, udostępnił swoje miejsce dla niepunktualnego producenta, żeby miał on warunki do pracy. To wszystko o czymś świadczy. O pasji, o zajawce, o miłości do tworzenia.

Idealnym uosobieniem pasji jest The Gaslamp Killer. Gość, który chyba na pamięć zna Ostatniego Mohikanina albo Live at the Bowl ’68 The Doors. Ten od muzyki na A Sufi and a Killer Gonjasufiego. Wykręconej, psychodelicznej muzyki. Taki też on jest. Wykręcony, psychodeliczny. Ale tego, że jest człowiekiem pełnym pasji, to nikt nie może mu odmówić. Pierwszy raz spotkałem się z jego twórczością w Katowicach podczas którejś z edycji Tauron Nowa Muzyka Festiwal. Poszliśmy tylko z KAEES’em, który już wcześniej znał twórczość Killera. Pół dnia opowiadał mi o nim. Poszedłem więc pod scenę dobrowolnie, choć gdybym wiedział, że zaserwuje takie brzmienia, to nie poszedłbym tam nawet jakby występował ze Ś.P. Guru w duecie. Byłem wtedy zatwardziałym ortodoksem, miłośnikiem samplowanej trąbki i może trochę gitary, a ze sceny rozbrzmiewała ciężka elektronika, brzęczenie, łomot, stukot, wiercenie. Nagle przed oczyma zobaczyłem szatana, który grał didżejskiego seta. Niby to zwykły set, a mogę zapłacić horrendalne pieniądze, żeby zobaczyć go raz jeszcze! Więcej niż za Eminema! Gaslamp biegał po scenie, tańczył pogo, bujając swoją bujną czupryną. Momentami drgał jakby przed sekundą wstał z elektrycznego krzesła. Sugerowałaby to też jego fryzura. Skakał, krzyczał, przewracał się. Coś pięknego. Ruchy sceniczne, których mógłby pozazdrościć choreograf Beyonce. A dlaczego dla The Gaslamp Killera pasja jest najważniejszą wartością? Są zespoły hip-hopowe, których stawki koncertowe się różnią w zależności od tego, czy przyjadą z samym DJ, czy z DJ, zespołem, chórzystkami i choreografami. The Gaslamp Killer skosił siano wyłącznie za set. A pomyśleć, że inni, którzy prawdopodobnie dostają jeszcze większe wynagrodzenie, stoją przed adapterami i stać ich jedynie na zmienianie płyt.

 

Autorem tekstu jest Modest z ElQuatroNagrania.

0 0 votes
Article Rating

 
9 komentarzy
9 komentarzy
Most Voted
Newest Oldest
Inline Feedbacks
View all comments
TRATATATATATATA
4 lat temu

GASLAMP JEST SZTOSEM, ZASKOCZKA, ZE SIE TU POJAWIL
UCZCIE SIE GIMBY I OBADAJCIE TUPA BO WARTO JAK RZADKO KIEDY

cyran
4 lat temu

[img]https://i.imgur.com/WKd5oYO.jpg[/img]

EIdoka na woIno
4 lat temu

Zobacz eldoka na wolno,
Masz tutaj przed sobą moją myśl uwolnioną,
Gotów do walki jak lobo i tak jak cop robo oczyszczam miasto ze…(Smarknięcie) Z pustą głową.
A więc zobacz jak na wolno eldo jedzie cały świat pada tutaj na kolana, zobacz eldo cały czas sie stara no bo obrońcy tytułu zniszczą każdego kto fika z pustą głową,
zniszcze wszystkich zobaczysz, eldo miasto wyczyści z tych którzy są nie najsys ale worst,
Leżą na podłodze zobacz eldoka zniszczy przejdzie po nich jak tak jak walec,
Zniszcze, zostawie cie sempom,eldo prezidento,
Zobacz tak jak na kubie fidel castro nigdy nie skończe bo cały czas mikrofon włącze,
nikt mi go nie odetnie, zobacz eldoka więc zobacz teraz sprawdź tu,
w programie skład, erdo i red,
zobacz więc na wolnych majkach nigdy to nie kończy sie,
a eldo pozdrawia wszystkich,
Pis jou
Łoooooo

Tiesto
4 lat temu

O LOL czo ten glamrap 😮

Tiesto
4 lat temu

[youtube]https://www.youtube.com/watch?v=wHENTMGVb74&t=2063s[/youtube]
MACIE GIMBY UCZCIE SIĘ

call me snake
4 lat temu

[youtube]https://www.youtube.com/watch?v=1GnjiK4Krbs[/youtube]

ZajadaczSera
4 lat temu

[img]https://pics.wikifeet.com/Joanna-Koroniewska-Feet-285685.jpg[/img]
najlepsze stopy ever

cydży
4 lat temu

NAJEBAL LINIJEK O JAKIMS NIEZNANYM DZIADU. A JA POWIEM KROTKO,WYPIERDALAC.

TRATATATATATATA
4 lat temu
Reply to  cydży

TEN DZIAD ZJADA NA SUROWO TYCH TWOICH CZARNYCH IDOLI
JESTES IGNORANTEM I MUZYCZNYM NIEUKIEM
TROLUJ DALEJ O TYCH KUTASACH I BOGACTWIE SMUTNY KASZTANIE
MUSISZ MIEC ZALOZSNE ZYCIE W SUMIE TO NAWET CI WSPOLCZUJE TAK PO CHRZESCIJANSKU

Popularne