Sprawdź nas też tutaj

News

TOSTER OCENIA NUMER LAIKIKE1’A: „CIENIUTKI TEN LEVEL UP”

Opublikowany

 

Laik ocenia, scena reaguje.

Tradycyjnie już pod koniec roku Laikike1 wypuścił kolejny "Level up", w którym ocenia to, co wydarzyło się na scenie w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy. Tym razem dostaliśmy już ósmą część, która została poddana ocenie słuchaczom oraz innym artystom…

 

Faktycznie cieniutki ten lvl up – napisał Toster, raper związany kiedyś z wytwórnią Aptaun Records. – Było coś nawet o trawie z logiem Sony.  Jakoś nigdy sie nie jarałem Laikiem, kolejny rok mija i nic sie nie zmienia – czytamy dalej.

 

Toster wdał się w komentarzach w dyskusję z odbiorcami, tłumacząc, że jego ocena nie jest hejtem tylko subiektywną opinią. – "Nigdzie nie napisałem, że Laik jest chujowy tylko, że się nie jaram i kolejny lvl up tego nie zmienił. Mi to szczerze już przestało zależeć, aby być na świeczniku. Dlatego mało robię i rzadko coś puszczam. Post ma na celu raczej sprowokowanie dyskusji i dopytanie czy wam siada czy nie. Bez ciśnienia".

 

– "Ja osobiście nie jestem na nie "dla zasady". Jeżeli ktoś mnie przekona to jestem to w stanie głośno powiedzieć. Kiedyś kompletnie nie jarałem się SB i otwarcie o tym pisałem. Teraz niektóre rzeczy mi się podobają i też jestem w stanie to obiektywnie ocenić i spropsować na forum".

 

A jak Wy oceniacie ten numer?


Jeśli szukasz biletów na koncerty hip-hop/rap, zdobędziesz je w 100% legalnie u naszych przyjaciół z Biletomat.pl

News

Fat Joe pozwał swojego hypemana, a sąd to oficjalnie przyklepał

„Jak miałbym pozwolić, żeby tchórzliwy hypeman próbował mnie szantażować? Jestem z Bronxu”.

Opublikowany

 

fat joe

Fat Joe może kontynuować proces o zniesławienie przeciwko swojemu byłemu hypemanowi Terrance’owi „T.A.” Dixonowi. Federalny sędzia odrzucił wniosek o zamknięcie sprawy i uznał, że raper przedstawił wystarczające podstawy do dalszego postępowania.

Fat Joe zaliczył ważny ruch na swoją korzyść w sądowej potyczce z byłym hypemanem. Federalny sędzia uznał, że pozew rapera o zniesławienie przeciwko Terrance’owi „T.A.” Dixonowi oraz prawnikowi Tyrone’owi Blackburnowi może być dalej rozpatrywany.

Jak podaje AllHipHop, sąd nie przychylił się do próby odrzucenia sprawy. Oznacza to, że zarzuty rapera z Bronksu dotyczące rozpowszechniania fałszywych i szkodliwych informacji w internecie nadal pozostają w grze.

Jedyny element pozwu, który nie przetrwał decyzji sądu, dotyczył roszczenia o celowe wywołanie cierpienia emocjonalnego. Sędzia Jennifer L. Rochon uznała, że ten wątek zbyt mocno pokrywa się z zarzutami o zniesławienie i nie zawiera wystarczająco konkretnych szczegółów, by funkcjonować jako osobna podstawa prawna.

Według jego prawników konflikt zaczął się po tym, jak rozpadła się współpraca z Dixonem. To właśnie wtedy – zdaniem obozu Joe – rozpoczęła się zorganizowana akcja oczerniania go w sieci.

Cała sprawa ma swój początek w czerwcu ubiegłego roku. Wtedy Dixon złożył pozew na 20 milionów dolarów przeciwko raperowi. Twierdził m.in., że był świadkiem rzekomych przestępstw. Wśród zarzutów pojawiły się także bardzo poważne oskarżenia dotyczące udziału nieletnich oraz stosowania zastraszania. Dixon utrzymywał również, że podczas tras koncertowych nie otrzymywał należnych diet, a pieniądze miały zostać wykorzystane przez rapera do spłaty jego prywatnych zobowiązań podatkowych.

W tamtym okresie Dixon twierdził także, że dostawał groźby przez Instagram. Jedna z wiadomości miała zawierać zdjęcie jego babci. Jak twierdził, sytuacja sprawiła, że zaczął obawiać się o bezpieczeństwo swojej rodziny.

Fat Joe od początku stanowczo odrzucał wszystkie zarzuty. Gdy sprawa wyszła na światło dzienne, raper postanowił zabrać głos publicznie i uderzył w swoich oskarżycieli.

– Przez ostatnie miesiące życie mnie testuje – straciłem mojego starszego brata, mojego ojca, moją matkę, a teraz walczę z tymi obrzydliwymi kłamstwami. Nigdy na ulicy nie pozwoliłem nikomu mnie szantażować, więc jak miałbym pozwolić, żeby jakiś skorumpowany prawnik i tchórzliwy były hypeman próbowali mnie szantażować? Jestem z Bronxu – napisał wtedy.

Konflikt między Fat Joe a jego byłym hypemanem rozstrzygnie sąd.


Jeśli szukasz biletów na koncerty hip-hop/rap, zdobędziesz je w 100% legalnie u naszych przyjaciół z Biletomat.pl

Czytaj dalej

News

Snoop Dogg chciał zastrzec legendarny rapowy slogan. Urząd powiedział „nie”

Urzędnicy: to hasło jest wszędzie.

Opublikowany

 

snoop dogg

Snoop Dogg próbował zastrzec hasło „Smoke Weed Everyday”, znane z klasycznego numeru Dr. Dre. Urząd patentowy uznał jednak, że slogan jest zbyt powszechny w popkulturze, by mógł stać się prywatną marką.

Sprawa dotyczy jednego z najbardziej rozpoznawalnych wersów w historii hip-hopu, który od ponad dwóch dekad funkcjonuje w kulturze jako symbol luzu i cannabis lifestyle’u.

Kultowy wers z rapu nie może być marką

10 marca amerykański urząd patentowy poinformował o odrzuceniu wniosku dotyczącego hasła „Smoke Weed Everyday”. Snoop Dogg chciał uzyskać wyłączne prawa do używania tego sloganu jako nazwy związanej z działalnością w branży konopnej.

Urzędnicy uznali jednak, że zwrot jest tak mocno zakorzeniony w popkulturze, że nie spełnia podstawowego warunku znaku towarowego. Według nich odbiorcy traktują go bardziej jako ogólny przekaz lub hasło kulturowe, a nie jako nazwę konkretnej marki.

Krótko mówiąc – to już część języka rapowej sceny i całej kultury cannabis.

Wszystko zaczęło się od klasyka Dr. Dre

Slogan pochodzi z legendarnego numeru „The Next Episode” z 2001 roku. W kawałku Dr. Dre z udziałem Snoopa Dogga utwór zamyka charakterystyczny wers zaśpiewany przez Nate Dogga – „Smoke Weed Everyday”.

Ten moment przeszedł do historii hip-hopu i z czasem zaczął żyć własnym życiem.

Urzędnicy: hasło jest wszędzie

Podczas analizy wniosku eksperci przedstawili przykłady używania sloganu w handlu. Hasło pojawia się na odzieży, akcesoriach do napojów i wielu innych produktach sprzedawanych online.

Dlatego uznano, że konsumenci są już przyzwyczajeni do tego zwrotu jako ogólnego motywu popkulturowego, a nie oznaczenia jednej firmy.

Snoop i tak robi biznes na tym haśle

Decyzja urzędu nie oznacza jednak, że Snoop Dogg musi zrezygnować z używania sloganu w swoich projektach. Po prostu nie dostanie federalnej ochrony, która pozwalałaby blokować konkurencję przed korzystaniem z podobnych nazw.

Raper już od dawna wykorzystuje wariację tego hasła w biznesie. W Los Angeles prowadzi sklep z marihuaną S.W.E.D., czyli skrót od „Smoke Weed Every Day”. Pod tą nazwą działa także coffeeshop w Amsterdamie.

Co ciekawe, wersja skrótowa marki ma znacznie większe szanse w procesie patentowym. Według doniesień otrzymała już wstępną akceptację w procedurze znaku towarowego.


Jeśli szukasz biletów na koncerty hip-hop/rap, zdobędziesz je w 100% legalnie u naszych przyjaciół z Biletomat.pl

Czytaj dalej

News

Ice Cube został najgorszym aktorem w najgorszym filmie roku

Klęska filmu legendy rapu.

Opublikowany

 

ice cube war film

Ice Cube znalazł się w centrum tegorocznych Złotych Malin. Raper i aktor zgarnął statuetkę dla Najgorszego Aktora za występ w filmie „War of the Worlds”, który został też okrzyknięty Najgorszym Filmem roku.

Film science fiction dostępny na Prime Video zaliczył prawdziwą katastrofę. Produkcja zgarnęła aż pięć antynagród, w tym tę najcięższą – dla Najgorszego Filmu. Oprócz statuetki dla Ice Cube’a jury przyznało też wyróżnienia za Najgorszą Reżyserię dla Richa Lee, Najgorszy Scenariusz oraz w kategorii Najgorszy Prequel, Remake, Rip-off lub Sequel.

Konkurencja w kategorii Najgorszy Aktor była całkiem mocna. O tę niechlubną nagrodę walczyli także Dave Bautista za „In the Lost Lands”, The Weeknd za „Hurry Up Tomorrow”, Jared Leto za „Tron: Ares” oraz Scott Eastwood za „Alarum”.

„War of the Worlds” zebrało fatalne recenzje i na starcie w serwisie Rotten Tomatoes miało zerowy wynik. Z czasem ocena podskoczyła jedynie do kilku procent, co tylko potwierdziło chłodne przyjęcie filmu.

Co ciekawe, sam Ice Cube praktycznie nie promował projektu. Głos w sprawie zabrał natomiast jego syn, aktor O’Shea Jackson Jr. Na platformie X przypomniał kulisy produkcji.

– Film został nakręcony w czasie pandemii, a do premiery trafił dopiero pięć lat później – napisał. Właśnie ten długi przestój według niego może tłumaczyć, dlaczego całość sprawia wrażenie niedopracowanej i momentami robionej w pośpiechu.


Jeśli szukasz biletów na koncerty hip-hop/rap, zdobędziesz je w 100% legalnie u naszych przyjaciół z Biletomat.pl

Czytaj dalej

News

Blueface przegrywa walkę na gali Adina Rossa i jest wściekły na werdykt

Raper nie dał rady streamerowi.

Opublikowany

 

blueface chibu

Blueface znów wszedł do ringu, ale tym razem nie wyszedł z niego zwycięsko. Na gali Brand Risk organizowanej przez Adina Rossa raper przegrał z streamerem Chibu jednogłośną decyzją sędziów po sześciu rundach.

Kolega Fagaty ma już na koncie kilka pojedynków w formule celebrity boxing, ale tym razem pojedynek nie poszedł po jego myśli. Podczas gali Brand Risk, którą zorganizował streamer Adin Ross, raper z Zachodniego Wybrzeża przegrał z Chibu. Sędziowie po sześciu rundach wskazali jednogłośnie jego rywala.

blueface boks chibu

Blueface nie krył rozczarowania wynikiem i otwarcie dał do zrozumienia, że jego zdaniem sędziowie się pomylili. Po zakończeniu walki raper podszedł do Adina Rossa i skomentował sytuację wprost przed kamerami.

– Adin, dobrze wiesz, że nie postawiłbyś własnych pieniędzy na własnej karcie walk. To na pewno nie była jednogłośna decyzja. Dla mnie to było cztery do dwóch. Ale okej, szacunek dla Brand Risk… raczej już tu nie wrócę, bo mieszacie przy zakładach.

Sama walka była organizowana w ostatniej chwili i według informacji z gali pojawiały się problemy ze znalezieniem przeciwnika dla rapera. Ostatecznie w ringu stanął Chibu – popularny streamer, dla którego był to debiut w boksie.


Jeśli szukasz biletów na koncerty hip-hop/rap, zdobędziesz je w 100% legalnie u naszych przyjaciół z Biletomat.pl

Czytaj dalej

News

Tomb podał kwotę, za jaką pisze kawałki influencerom i raperom

„Jeden powie, że chce kawałek jak Eminem, a ktoś inny, że chce prosty utwór”.

Opublikowany

 

tomb
fot. Kanał Zero / Youtube

Mający własną agencję ghostwritingową Tomb, ujawnił, jaką stawkę bierze za napisanie jednego kawałka i od czego ona zależy.

W trwającym aktualnie programie „Absolutne Zero” na Kanale Zero, Tede i Wuwunio wypytują Tomba o jego działalność ghostwiringową. Ujawnił on, że ma wielu klientów, nawet wśród topowych raperów. Jego usługi nie kończą się na napisaniu kawałka. Może on towarzyszyć klientowi np. w studiu, gdzie pomaga mu z flow nagrywając tzw. pilota, czyli sam najpierw nawija numer, w później powtarza to po nim klient.

Ile kosztuje usługa samego napisania kawałka? – Między 5 a 8 tysięcy za utwór. W zależności jaki to jest utwór – mówi Tomb.

Raper tłumaczy, że cena zależy m.in. od długości utworu, ilości panczy i technicznych rozwiązań w kawałku. – Jeden powie, że chce kawałek jak Eminem, a ktoś inny, że chce prosty utwór i nie ma żadnych wymagań. Wyceniam to indywidualnie – dodaje.

Poznaliśmy też stawkę za napisanie dissu dla Szalonego Reportera i Arka Tańculi na Denisa Załęckiego. – 20 koła – zdradził Tomb. Kawałek ma dzisiaj blisko pół miliona odsłon na Youtube mimo shadow bana.


Jeśli szukasz biletów na koncerty hip-hop/rap, zdobędziesz je w 100% legalnie u naszych przyjaciół z Biletomat.pl

Czytaj dalej

Popularne

Copyright © Łukasz Kazek dla GlamRap.pl 2011-2026.
(Ta strona może używać Cookies, przeglądanie jej to zgoda na ich używanie.)

error: