Sprawdź nas też tutaj

tekst

Wywiad ze Slums Attack- 99′ [txt]

Opublikowany

 

 

Klan: Co się z Tobą działo w ’98 ?
Peja: Spałem. Nie, to żart… Poważnie – wziąłem udział w składance „Robię swoje”. Składanka jak składanka. Wcześniej mieliśmy robić płytę. Nagrałem kawałek „Całkiem nowe oblicze”, poznałem się z Deck’sem. 98-my kojarzy mi się z koncertami, piciem, paleniem, intensywnym stylem życia, brakiem sprzętu. Z tego powodu nie mogliśmy nic zrobić, piwnica u Decksa a, jakieś dwa adaptery, ja i wolnostylowe rymy. Wtedy pojawiły się klimaty w stylu „rymy o rymach”, ale nigdy się to nie ukazało i nie ukaże. To było przejście ze „Zwykłej codzienności” do dzisiejszego oblicza zespołu, które wszyscy zobaczą po wydaniu nowej płyty Slums Attack.

Klan: Z czego żyłeś?
Peja: Oj, było ciężko, (…)* Żyliśmy trochę z koncertów… Mnie nie przeraża pusta lodówka i nie będę o tym cały czas nawijał. Wiesz, kumple zapraszają mnie czasami na obiady. Nigdy nie żyliśmy z hip-hopu. Trzeba się było zabrać za jakieś …, wyjebki na jakimś… towarze. Życie z dnia na dzień. Na przykład dzisiaj mam dwa złote w kieszeni, nie jadłem obiadu, ale jutro może obejrzę sobie „Oblicza Nowego Orleanu” o 20.00’tej. Będę się bawił w domatora, zawsze się w niego w niedzielę bawię.

Klan: Przez ten rok zmieniła się scena. Jak to widzisz?
Peja: Dobrze. Nie czuję się upoważniony, żeby komentować zaistniałą sytuację na scenie, ale na przykład ludzie się śmieją ze Wspólnej Sceny, że to kurwa, ściema. Ja bronię chłopaków z Piotrkowa i Dzikiego. Za to, co stworzyli będę miał zawsze dla nich szacunek. Podoba mi się „zejście” Warszawy z mikrofonów na ulice. Tylko, żeby to wszystko było stonowane i prowadzone w jakimś kierunku. Żeby, jak napisaliście w ostatnim numerze, nie przerodziło się to w te sprawy, że oni, kurwa, piją szampana i ubierają się we włoskie ciuchy.

Klan: Skoro jesteśmy przy Warszawie. Wiesz, że za to, co powiedziałeś o kolesiach w Respect bluzach masz w stolicy krechę?
Peja: To było tak. Pijemy wódkę na ławce przed Rap Day’em, a tu wjeżdżają kolesie odjebani totalnie, jakbyś ich wyjebał z teledysku. W bluzach Respect W-wa Domagają się szacunku dla Warszawy? Popatrzeliśmy na siebie. Ja jestem z Poznania, kumpel z Piotrkowa, inny z Częstochowy, to może też sobie pierdolniemy napis, żebyśmy byli lepiej rozpoznawalni u siebie w mieście. Ja zostałem wychowany w antystołecznym nastawieniu (mecze), wiec ukłuło mnie trochę, myślałem, że domagają się szacunku dla Warszawy. A zresztą, co kurwa oznacza „mieć krechę w stolicy”?

Klan: Słyszałem, że na nowej płycie Slums Attack będzie mało wesołych klimatów.
Peja: Nie jestem kolesiem, który ogranicza się do jednej stylistyki. Przyjdziesz do mnie to zobaczysz, że nie słucham tylko jednego stylu. Płyta będzie się nazywać „Całkiem nowe oblicze”. Będzie na niej 18 numerów, dużo sampli, ciężkich bębnów. Zrobiliśmy z Papa Dance-u oldschoolowy numer o hip-hopie. Na płycie będą też sample z naszych starszych numerów, Czesia, Zdziśki Sośnickiej… Tematyka? Używamy dosadnych rymów. W tekstach będzie dużo biedy, normalnego życia, trochę freestyle-u. A poza tym utożsamiam się z Sykusiem – wężem z bajki „Owidiusz i Sykuś”. Owidiusze, to wszyscy nasi wrogowie. Ja jestem Sykuś i kopię pod nimi dołki. Myślimy też o remiksach. Nie wiem, czy puścimy je na legalu, czy w undergroundzie. Nie wiem, jak to teraz jest odbierane. Czy remiksy się wydaje tylko po to, by bić kasę na niskobudżetowym gównie, zrobionym na PC-tach typu warszawska edycja „Ja mam to, co ty”. Za niskobudżetowe gówno uważam każdą w chuj szumiącą, chujowo wydaną kasetę. Generalnie chodzi o jakość, bo same remiksy są fajne. Na pewno na remiksach nie będziemy zarabiać pieniędzy. Mam nadzieję, że nasza nowa płyta rozwieje wątpliwości tych, co wątpili w to, czy czujemy hip-hop.

Klan: Czy pieniądze były głównym powodem rozstania z RRX ?
Peja: (…)*

Klan: Słyszałem, że chciałeś wydać nową płytę niezależnie, własnym sumptem.
Peja: Dokładnie. Chcieliśmy sprzedawać kasety z bagażnika. Ja mam takie klimaty. Nie muszę się, kurwa, bawić w pośredników, akwizytorów, reklamówki, wymyślne okładki czy single promocyjne. Nie chcę być jakimś znanym typem, któremu się robi trzy klipy do płyty. Chociaż fajnie jest się bawić, być królem jednej nocy… Ja to tak odbieram. Dopiero za dziesięć lat zespoły będę miały pieniądze, my będziemy starymi oldschoolowcami, a oni nam będą dawać piwko. Tak będzie, zobaczysz. Jakbyśmy się wzięli za poważne interesy, to byśmy zarobili więcej niż na hip-hopie.

Klan: Podobno kradłeś samochody…
Peja: Cooo? No, może radia kiedyś, ale nie samochody. Może jakieś torebki…

Klan: Jaka jest w takim razie prawda o twoim życiu?
Peja: Już jest „dziewięć dziewięć”. Minęło 10 lat jak umarła matka. Po jej śmierci waliłem sobie wódę ze starym. Były takie klimaty, że stary… piliśmy wódkę, ja mu wypierd… liścia, on mi wyjebał boksa, trzasnąłem drzwiami, pojechałem na mecz i wróciłem za trzy dni. Skończyłem podstawówkę, trzeba było załapać jakieś liceum, jedno, drugie, trzecie… Było też judo, a przede wszystkim mecze. Ostre picie, ostre życie można powiedzieć. Od ’93 nagrywałem demówki, zaczęły się rymy. Była bieda, awantury… Tylko sport mnie jakoś trzymał. Potem ze sportu przeszedłem w chuligaństwo. Trenowałem judo w policyjnym klubie, zrobiłem jakichś Mistrzów Polski, ale już patrzyli na mnie krzywo. No to chuligani się mną zaopiekowali. Jeżdzimy, bijemy się i się tego nie wstydzimy. Taki jest sposób na życie. Tylko muzyka była dla mnie zawsze najważniejsza.

Klan: Czy jest sens, żeby te wszystkie animozje kibicowskie przenosić na hip-hop?
Peja: Nie. Ale jeśli przychodzi do mnie jeden, drugi, trzeci koleś i mi wypłaca w łeb, że nie jadę… Jeśli jestem na wyjeżdzie i dostanę po ryju. I była fajna akcja, to dlaczego tego nie opisać, jeśli jest to część mojego życia. To nie jest życie na krawędzi, to jest normalne. Niektórzy jeżdżą z przyzwyczajenia, niektórzy z zaślepienia, a niektórzy tylko po to, żeby komuś przypierdolić. To jest jedyna forma, kiedy można bezkarnie dojebać pojicji. Pasuje ci? Można im wpierdolić i być anonimowym. Oczywiście większość chłopaków kocha naszą drużynę i piłkę nożną. Wyjazdy to także dopingowanie, kibicowanie, wiesz zdrowe odreagowanie.

Klan: Powiedz coś o scenie w Poznaniu.
Peja: Ja mam swoich ludzi, mamy Da Blaze, Anymaniakh, mam chłopaków od wypitki i od bitki. Tego się trzymam.

Klan: Czy planujesz zrobić jakiś klip, wypuścić singiel?
Peja: Raczej klip. W single się nie będziemy bawić. Nawet nie zrobimy czystych wersji na płytę. Nie chce nam się. Po co zajmować dysk czystymi, niepotrzebnymi wersjami? Clip będzie w klimacie piwniczno-ulicznym. Będą w nim tańczyli break-a dwaj dziewiętnastoletni kolesie. Wszystko będzie poprzedzielane wstawkami z naszych koncertów.

Klan: Czy liczy się dla Ciebie w ilu egzemplarzach sprzeda się Twoja płyta?
Peja: Pierwszej zeszło ? tysięcy, drugiej (…)* „Czas przemija” nieżle ja promuje.(…)* Zawsze chciałbym wiedzieć jaka jest sprzedaż, bo wtedy wiem, jaki jest odbiór. Gdybyśmy sprzedali trzy dychy to bym się cieszył. Pieniadze też są z tego,. Mogę mieć jakieś perspektywy. Niedługo wylecę z mieszkania.

Klan: Dlaczego ???
Peja: Mam problemy z właścicielami. Nie płacę rachunków za czynsz, prąd, gaz…Mam to w dupie. Ja nie mam tak, że mama mi sprząta, pierze, gotuje. Robię to sam. Prawdziwy mężczyzna to ten, który potrafi sprostać wszystkim życiowym wymaganiom. A nie-nastukać się, przyjść do domu, wpierdolić obiad i dać mamie do prania spodnie upierdolone po melanżu.

Klan: Gdzie jest najlepsza hip-hopowa publika?
Peja: Wszędzie, tylko nie w Poznaniu. Jest kicha. Ludzie ani nie skaczą, ani się nie bawią.

Klan: Powiedz coś o swoim konflikcie ze Wzgórzem? Co się wydarzyło w Giżycku?
Peja: Ja nawet byłbym w stanie ich przeprosić, bo nie odróżniałem ich od pana Piotra. Ale jak oni nie chcą, to ja też nie chcę. Wiesz, ja ciągle nie będę udawał, że ich nie widzę jak gramy jakieś koncerty. W Giżycku chodziło o to, żeby Wzgórze pożyczyło nam gramofony, bo swoich nie przywieżliśmy.(…)* My przyjeżdżamy-Wzgórze ma adaptery. No i co? Odłączyli nam igły, odłączyli nam mikser, słuchawki. Działek wszystko zainstalował, napierdalał bez słuchawek, ja się spiłem, rzuciliśmy w publikę piwem i było fajnie. Co do Wzgórza – nie chcą zgody, to nie, i chuj.

Klan: Jestes agresywny?
Peja: Jak wódki wypiję za dużo i nieraz mi najdzie… Urwałem szafę rok temu na Sylwestra. Rzuciłem pełnym kwadratem luksusowej po chacie. Trzy godziny tak buszowałem, wszystkich wyjebałem z domu. W innej sytuacji zachlałem na imprezie i mnie chcieli za szybko wyciągnąć. Toteż szedłem z innej dzielnicy na moją dzielnicę i wszystko z buta masakrowałem. Samochody, w kioski się wbijałem… Rano budzę się poobijany, pozdzierany i nic nie pamiętam. Ja teraz trochę więcej palę materiału niż piję i to mnie luzuje. Wolę zielone, chociaż kokainowo-amfetaminowe maratony też się zdarzają. Myślę, że mi pikawa za szybko skacze. Tak jak szybko rymuję, szybko mówię, tak szybko krew krąży w moich żyłach. Nie chcę być taki agresywny, ale jak trzeba jestem. Dlatego nie poszedłem do wojska. Zabiliby mnie, bo bym nie zbastował. Dostałem kategorię E-na głowę. Opowiedziałem kilka wydarzeń z meczów i z domu. Choćby o tym, jak napierdalaliśmy kiboli innego klubu w pociągu. Jeden kumpel miał nawet tłuczek do mięsa. Nigdy go nie zapomnimy.

Klan: Pobiłeś kiedyś dziewczynę?
Peja: Tak, zdarzyło się. Na przykład: wchodzimy do autobusu, jestem z moją kobietą, mój brat z żoną w ciąży. A dwie gościówy, umalowane, napierdolone-śmieją się. „Jaka frajerka”. I mi się zrobiło przykro. Mówię: „Nie mów tak, bo ci przykurwię”. A ona na mojego brachola: „Ale frajer”. Więc wstałem, już sobie wdusiłem „stop”, że wychodzę, obróciłem się, bomba w ryj, juha, nosy połamane, za kudły, zdeptałem jej głowę, tej drugiej wyjebałem łokciem, zacząłem ją tłuc… Odciągnęli mnie, a ja: „Będziesz, kurwa, ubliżać?” A wiara w autobusie, wiesz… Niektórzy to mi nawet brawo bili.

Klan: Jesteś monogamistą?
Peja: Lubię się kochać z moją Mi. Oglądałem „Show girls”. Wiedziałem jak się dwie dziwki całują. Chciałbym usiąść w fotelu, popijać piwko i popatrzeć jak dziewczyny to robią. Mam trochę najebane na punkcie seksu. Tak samo kocham jak nienawidzę. Jak kocham, to tak jak siebie. A ja kocham siebie takiego, jakim jestem. Jak ktoś siebie nie lubi, to nie lubi nikogo.

Klan: Co powiesz do swych fanek?
Peja: Wiadomo, że są takie, które lubią nas tylko ze względu na to, co robimy i dla tych szacunek, tak jak dla wszystkich fanów. Ale nieraz wkurwia, że laska nawija coś do ciebie, niby kuma a z oczu patrzy wiesz co… Że chciałaby żebyś ją przeleciał. Nieraz jest to trochę żenujące, chociaz koledzy mają inne zdanie na ten temat. Jestem z jedną kobietą, kocham ja, weżmiemy ślub i będziemy mieć kaczory. Zrobię sobie wreszcie dom. Przez 10 lat nie miałem domu, to chociaż dzieciom zapewnię lepsze życie. Żeby nie miały gorzej niż ja.

Klan: Co się wydarzy w ’99?
Peja: HIP-HOP BĘDZI SIĘ PIĄŁ. Wyjdą kapele, które są znane z Klanu, będzie dużo nowych płyt, imprez… To wszystko się wymiesza i każdey znajdzie coś dla siebie.

(…)* – W tych miejscach znalazły się wypowiedzi Peji na temat szefa RRX. Z racji tego, że toczy się postępowanie podziałowe między RRX a nowym wydawcą Klanu, redakcja za zgodą Peji postanowiła nie umieszczać fragmentów dotyczących konfliktu między Slums Attack a RRX. Ta „cenzura” została wykonana po raz pierwszy i ostatni. Jednocześnie nowy wydawca Slums Attack rozpisuje konkurs dotyczący owych kontrowersyjnych opinii. Dla czytelników, którzy przyślą wypowiedzi najbardziej zbliżone do sądów Peji, Camey przygotował nagrody w postaci nowej płyty S.A. z autografami jej lidera.

 

Rozmawiał: Arek.
Foto: Klan nr 7, 1999.

Przesłał: Patrykkk



Jeśli szukasz biletów na koncerty hip-hop/rap, zdobędziesz je w 100% legalnie u naszych przyjaciół z Biletomat.pl

 

tekst

O.S.T.R. o diggingu… (2006 r.)

Opublikowany

 

Przez

(więcej…)


Jeśli szukasz biletów na koncerty hip-hop/rap, zdobędziesz je w 100% legalnie u naszych przyjaciół z Biletomat.pl
Czytaj dalej

tekst

Włodi: „Amerykański mainstream mnie dobija, nie mogę na to patrzeć” (2004 r.)

Opublikowany

 

Przez

alt

(więcej…)


Jeśli szukasz biletów na koncerty hip-hop/rap, zdobędziesz je w 100% legalnie u naszych przyjaciół z Biletomat.pl
Czytaj dalej

tekst

Kaliber 44: „Sprzedajemy bardzo dużo płyt” (2001 r.)

Opublikowany

 

Przez

(więcej…)


Jeśli szukasz biletów na koncerty hip-hop/rap, zdobędziesz je w 100% legalnie u naszych przyjaciół z Biletomat.pl
Czytaj dalej

tekst

Gural: „Wychodzą jakieś Kalibry, Tymony, Parafuny. Czy to jest Hip-Hop?” (2001 r.)

Opublikowany

 

Przez

(więcej…)


Jeśli szukasz biletów na koncerty hip-hop/rap, zdobędziesz je w 100% legalnie u naszych przyjaciół z Biletomat.pl
Czytaj dalej

tekst

Eis: „Nasza współpraca z Deną się wypaliła” (2003 r.)

Opublikowany

 

Przez

(więcej…)


Jeśli szukasz biletów na koncerty hip-hop/rap, zdobędziesz je w 100% legalnie u naszych przyjaciół z Biletomat.pl
Czytaj dalej

tekst

Eldo: „Ostrzę sobie zęby na Tedego” (2001 r.)

Opublikowany

 

Wywiad z Eldoką dla magazynu Klan z 2001 roku.

Rozmowę przeprowadzono tuż przed premierą solowej płyty Eldoki "Opowieść O Tym, Co Tu Dzieje Się Naprawdę"

 


Jeśli szukasz biletów na koncerty hip-hop/rap, zdobędziesz je w 100% legalnie u naszych przyjaciół z Biletomat.pl

Czytaj dalej

Popularne

Copyright © Łukasz Kazek dla GlamRap.pl 2011-2024.
(Ta strona może używać Cookies, przeglądanie jej to zgoda na ich używanie.)