Sprawdź nas też tutaj

Felieton

ROZKIMNA: Polska Rap Kinematografia cz.1

Opublikowany

 

Pierwsze rapowe polskie teledyski wykonane były zupełnie bez rozmachu, za niewielkie pieniądze, przedstawiały na ogół tylko surowe realia Polskich blokowisk i pozbawione były efektownych ujęć oraz interesujących koncepcji. Od chwili wydania ich minęło wiele lat, z których perspektywy upływu można powiedzieć, że wprawdzie polska rap kinematografia nie dojrzała jeszcze poziomem do tej z chociażby USA, jednak etap raczkowania zdecydowanie ma już daleko za sobą. Pojawiają się coraz lepsze klipy, oraz zaznaczają swoją obecność ciekawe trendy w tworzeniu ich. Zapraszam do zapoznania się z nimi, oraz przeanalizowania najbardziej charakterystycznych z jakiegoś powodu klipów.

Dwa tygodnie temu O.S.T.R. oraz Hades nagrali utwór ”600 Dni” opowiadający o wojnie w Syrii, realizując również do niego osobliwy teledysk zmontowany z makabrycznych ujęć przedstawiających jej czasami żywe, czasami umierające, a czasami już martwe ofiary. Klip jest bardzo drastyczny, i zupełnie pozbawiony cenzury, co nie ma za zadanie szokować odbiorcę dla samego wywołania mocnych wrażeń, jak to ma miejsce w horrorach, ale wzbudzić zainteresowanie ogromem cierpienia spadającego na ludzi.

’Napisaliśmy ten utwór, zwrócić Waszą uwagę na to jak naprawdę wygląda Świat, w którym żyjemy. Dosyć mamy przymykania oczu i udawania, że nic się nie dzieje. Kiedy Unia Europejska milionami euro wyciera sobie usta po obiedzie, media nawet nie wspominają o zbrodniach wojennych w Syrii. (…) Jest to przerażający obraz, ale również nasza rzeczywistość. Zwracamy się do mediów i polityków, aby przerwały zmowę milczenia zwracając uwagę wszystkich Polaków na zaistniałą tragedię.” – można przeczytać w komentarzu pod rzeczonym klipem na YouTube. Teledysk spotkał się z bardzo mieszanym przyjęciem, wzbudzając u odbiorców masę silnych emocji. DJ Story wypowiedział się o nim krótko po jego premierze w bardzo negatywny sposób, bezpardonowo wyrażając swoje zniesmaczenie, zarzucając autorom zbędne epatowanie okrucieństwem, podczas gdy można było w inny sposób zwrócić uwagę na problem. Moje osobiste odczucia wobec klipu również są sprzeczne: z jednej strony nie chciałbym zostać ukazany w żadnym teledysku z urwaną ręką albo jelitami wypływającymi na wierzch, z drugiej wiem że byłby to chyba i tak mój najmniejszy problem w takiej chwili. Z jednej strony zaszokowanie słuchacza i widza jest najszybszym, najprzystępniejszym sposobem zwrócenia jego uwagi, z drugiej jednak rodzi się pytanie, czy to czyni go jednocześnie najlepszym? Myślę jednak, że tylko stając ze złem twarzą w twarz można przerazić się nim na tyle, by w końcu zechcieć je pokonać.

 

Piosenka Chady ”Od Apelu Do Apelu” będąca ostatnim singlem promującym jego album ”WGW” opowiada o pobycie rapera w zakładzie karnym. Co ciekawe, teledysku doczekał się remix utworu autorstwa DNA, a nie oryginalna jego wersja. Klip został w całości utrzymany w czarno-białej kolorystyce. Zrealizowała go ekipa Dirt Video na terenie jednego z zakładów karnych, ukazując życie skazanych oraz ich samych, a nawet ilość dni pozostałą im do odsiedzenia. Przekaz utworu jak i klip idealnie ze sobą współgrają, emanując przytłaczającą wręcz tęsknotą za wolnością, ale i optymistycznym pragnieniem poradzenia sobie z nią. Ludzie z Dirt Video spędzili setki godzin pracy nad realizacją zdjęć do klipu i montażem, trud ten w moim odczuciu stanowczo się opłacił – chwyta on za serce, wywołując całą gamę – czasami sprzecznych – emocji.

”Hipotermia”, utwór promujący nowy album zeusa pt ”Zeus. Nie Żyje’, opowiada o dwóch ostatnich, dosyć ciężkich latach jego życia, przepełnionych zmaganiami z depresją. Duszną, samotniczą i mroczną atmosferę utworu idealnie obrazuje klip powstały do niego, zrealizowany w starym, obracającym się w ruinę domu wypełnionym fotografiami oraz różnego rodzaju plugawymi stworzeniami jak pająki czy karczany. Sceneria taka również skłania do refleksji na temat przemijania. Klip spotkał się z dużym zainteresowaniem widzów oraz bardzo ciepłym odbiorem, nadając impetu premierze albumu. Chociaż wśród Polskich rapowych teledysków nie ma sobie podobnych, daje się chwilami odczuć jego podobieństwo do ”The Way I Am” Eminema, nie jest to jednak w żadnym wypadku podobieństwo graniczące z plagiatem; można po prostu sądzić, że Twórcy ”Hipotermii” inspirowali się w pewnym stopniu dokonaniem Amerykanina.

 

Bardzo ciekawym przedsięwzięciem było nagranie przez tego Typa Mesa w listopadzie 2008 roku za jednym podejściem zarówno piosenki ”My”, jak i teledysku ją ilustrującego. Nie byłoby w tym może nic niezwykłego, gdyby nie fakt, że cała akcja miała miejsce na chodniku przy ulicy Wigury i Żwirki w Warszawie. Teledysk ukazujący mistrza przy pracy został wydany w dwóch wersjach – pierwszej, surowej, drugiej z dodanymi ujęciami. Tyn Typ udowodnił, że dobry rap można robić wszędzie, na luzie, a w dodatku w wielkim stylu.

 

”Każdy ponad Każdym” WWO to wspaniały utwór opowiadający o wszelkiej ludzkiej zawiści oraz indywidualnym poczuciu wyższości nad innymi ludźmi, co zostało wspaniale ujęte we wzajemnie splatających się ze sobą, fikcyjnych historiach kilku ludzi. Utwór ukazał się na drugiej części płytowej trylogii albumów producenckich grupy beatmejkerów White House pt. ”Kodex 2: Proces” (2004). Teledysk do niego zrealizowano głównie za pomocą techniki animowanej w formie bajki dla dorosłych, w sposób perfekcyjny obrazując całą misterną opowieść w nim przedstawioną. Zarówno klip jak i piosenka przez niego ilustrowana zyskały status kultowego, plasując się wysoko nawet w popularnych zestawieniach najlepszych utworów i teledysków. W rankingu telewizyjnej stacji muzycznej VIVA! ”100 klipów, które wstrząsnęło Vivą” – teledysk zajął 46 miejsce, zaś w rankingu 120 najważniejszych Polskich utworów hip-hopowych serwisu T-Mobile Music – 49.

W świecie polskiego rapu powoli uwypukla się trend na ilustrowanie utworów długometrażowymi, mocno fabularyzowanymi teledyskami, nacechowanymi filmowym polotem. Doskonałym przykładem takiego postępu jest teledysk do utworu ”Reset”, promującego album Sokoła oraz Marysi Starosty pt. ”Czysta Brudna Prawda”. Tekst piosenki opowiada o toczącym świat zdegenerowaniu wynikającym bezpośrednio z postępu cywilizacyjnego. Raper sugeruje powrót do pierwotnej natury, zerwanie z nawykami i zaznanie rzeczy pierwotnie dających ludziom radość, chociażby na chwilę. Teledysk pokazuje dzień z życia granych przez sokoła oraz Marysię Starostę bohaterów, Nie epatując przy tym jaskrawymi przykładami zerwania więzi z natura, ukazuje je w sposób zupełnie pozbawiony dramaturgii, tak, jak odbywa się to właśnie w szarym życiu codziennym, by oglądając klip można się było poczuć trochę tak, jakby oglądało się własne poczynania nakręcone ukrytą kamerą. Niestety, nie wszyscy widzowie zrozumieli odpowiednio ten minimalizm, wielu osobom klip wydał się monotonny i nudny. A szkoda, bo z całą pewnością jest on jednym z najciekawszych polskich, rapowych teledysków jakie dane było mi obejrzeć, właściwy jego odbiór zależny jest jednak od całkowitego wczucia się w treść piosenki oraz samej przedstawionej w nim historii. Scenariusz do klipu napisał sam Sokół oraz Jakub Żolczyk, zdjęcia wykonali Kuba Łubniewski oraz Karol Szczepański, montażem zajął się Waligura. W obrazku pojawiło się również epizodycznie kilka postaci znanych fanom rapu, jak chociażby Pezet.

 

Innym długo trwającym Polskim, rapowym teledyskiem okraszonym ciekawą fabułą jest ”Co Z Tą Forsą?” WuWunia. Zajawkowy – jak przyznaje sam autor – klip powstał m. in. podczas rozdawania mixtape’ów ”Droga Do Odkupienia”, który zresztą rzeczony utwór promuje. Historia w nim przedstawiona zaczyna się od spotkania WuWunia z dwoma zdemoralizowanymi prawilniakami (w ich rolę wcielili się znajomi rapera, rewelacyjnie wywiązując się ze swego zadania), od których ma odebrać paczkę z płytami, co przysparza raperowi problemu, ze względu na stopień ich nieokrzesania. Intro jest wprost rewelacyjne, wywołuje uśmiech na twarzy i angażuje widza w historię czyniąc go ciekawym dalszej jej części. Po odebraniu towaru zaczyna się druga część teledysku, zgrabnie ilustrująca właściwy utwór trochę w stylu Rap One Shot, niestety outro nie trzyma poziomu, prezentując niskich lotów humor. Cały klip trwa 11:30 sekund, co czyni go najdłużej trwającym teledyskiem ilustrującym Polski, rapowy utwór.

Numer ”Pal Hajs” WuWunia nakłania do chwalenia się swoim statusem społecznym poprzez palenie pieniędzy. W niskobudżetowym, suto okraszonym lejącym się tanim winem musującym, amatorskim klipie do utworu raper lansuje się na alfonsa pośród koleżanek oraz ziomali w tle ruin na odludziu, paląc pieniądze, zajmując je ogniem i przypalając sobie od trawiącego je płomienia cygara. Teledysk miał z samego założenia być zabawną alternatywą dla – jak napisał sam autor w komentarzu do niego – pospinanych teledysków jakie serwuje nam TV”, i spełnia doskonale swoją rolę, wywołując uśmiech na twarzy znacznej ilości widzów, na co wskazuje dobitnie YouTube’owy wskaźnik łapek w dół i w górę.

 

W tym roku miał swoją premierę album producencki Donatana pt. ”Równonoc”, jak najlepiej określił to sam producent, ”(…) jest to pierwszy w historii projekt trwale wiążący rodzimą muzykę Słowiańską z hip-hopem.”. Płytę promowało aż osiem teledysków, i trzeba przyznać że wszystkie z nich były interesujące z jakiegoś powodu, ale zdecydowanie najciekawszym jest ”Nie Lubimy Robić” w którym zarapowali Borixon oraz Kajman, zaś refren i podkład urozmaicili swoimi głosami oraz żywymi instrumentami muzycy z zespołu Percival. Teledysk został nakręcony w Kujawsko-Dobrzyńskim Parku Etnograficznym w Kłóbce, w otoczeniu starych budynków gospodarczych, pól uprawnych oraz fermowych zwierząt, z dużą dozą humoru oraz dystansu. Wspaniałą, chociaż mało złożoną rolę kobiecą zagrała w nim szesnastoletnia wówczas, czarnowłosa modelka o pseudonimie Luxuria Astaroth. Klip przepełniony jest subtelnymi, erotycznymi podtekstami, oraz ciekawym humorem, szybko zyskał oszałamiającą popularność dobijając w obecnej chwili do ponad 5 milionów wyświetleń w serwisie YouTube. Za scenariusz do klipu odpowiada Donatan, zaś reżyseria, zdjęcia, oraz montaż to dzieło Piotra Smoleńskiego.

 

Pomimo wielu rodzimych, uzdolnionych ekip tworzących rapowe klipy, w świecie Polskiego rapu panuje odczuwalna tendencja do realizowania niskobudżetowych teledysków. Po części dzieje się tak na pewno ze względów finansowych, na pewno jednak raperzy działają też w myśl zasady, że najważniejsza jest muzyka, a zilustrowanie utworu w teledysku ma stanowić jej dopełnienie, sugestywnie wprowadzając słuchacza w klimat utworu, przysparzając mu przy tym promocji. Tede widząc poczynania swoich kolegów po fachu postanowił wydawać klipy sygnowane mianem ”Jeden Strzał”. Proste, zajawkowe, spontaniczne obrazki utrzymane w klimacie utworu, pozbawione wyszukanych ujęć, doskonale spełniają swoją rolę, czego najlepszym dowodem są chociażby teledyski do piosenek ”Odkupienie” czy ”M.I.A.S.T.O. Tronic”.

 

Felieton

Oki wpadł we własne sidła? Niewygodne fakty po beefie z Kinnym Zimmerem – felieton

Hipokryta, który rzuca słowa na wiatr?

Opublikowany

 

oki kinny zimmer kto wygrał beef

W czasie beefu z Kinnym Zimmerem Oki punktował rywala za współprace reklamowe i stawiał ultimatum organizatorowi Rap Stacji. Dziś oba te wątki wracają jak bumerang.

Kinny trafił w punkt? Tymbark potwierdza jego wersy

Jeszcze kilka miesięcy temu Oki celował w Kinny’ego Zimmera z ciężkimi argumentami. Jednym z najgłośniejszych zarzutów było rzekome sprzedawanie każdego numeru sponsorom.

„Dziękują mi Twoi fani – pierwszy track bez lokowania” – nawijał Oki, sugerując, że jego przeciwnik nie potrafi funkcjonować bez reklamowych współprac.

Dziś ten fragment wraca niczym bumerang. W klipie promującym „REKLAMACJA’47: CD1” można było zauważyć charakterystyczną niebieską butelkę Tymbarka. Już wtedy informowaliśmy, że za obecnością produktu może stać szersza współpraca. Teraz sprawa została oficjalnie potwierdzona. Do sklepów trafiły napoje Tymbark sygnowane ksywką Okiego o smaku kwaśnego jabłka.

tymbark oki

W tym kontekście szczególnie mocno wybrzmiewają wersy Kinny’ego Zimmera: „Na filmie do płyty lokujesz Tymbarka. Jak okaże się że macie deala, pęknie twoja bańka” – rapował.

Patrząc na rozwój wydarzeń, trudno nie zauważyć, że przewidywania Kinny’ego okazały się trafione.

Oki postawił ultimatum. Rap Stacja go zweryfikowała

To jednak niejedyny temat, który wraca przy okazji tamtego konfliktu. W trakcie beefu głośno było również o Rap Stacji. Oki szantażował Waldiego, organizatora festiwalu, że jeśli w line-upie pojawi się Kinny Zimmer, to on sam nie wystąpi.

Ostatecznie rzeczywistość zweryfikowała te deklaracje. W składzie imprezy znaleźli się obaj raperzy, a zapowiadane ultimatum nie zostało zrealizowane. Trudno więc pogodzić takie działania z wizerunkiem rapera, który podczas beefu tak chętnie rozliczał innych z autentyczności i konsekwencji.

Czy Oki przegrał beef?

To już kwestia indywidualnej oceny słuchaczy. Nie zmienia to jednak faktu, że zarzuty dotyczące hipokryzji i braku konsekwencji wracają do Okiego ze zdwojoną siłą, a jego przeciwnik nie zaliczył w trakcie beefu równie głośnych wpadek. Gdyby konflikt trwał dłużej, lista podobnych tematów mogłaby być jeszcze dłuższa.

Tym razem uznania w kierunku Okiego nie będzie ani słowem, ani oczami.

Czytaj dalej

Felieton

Łatwogang stał się nietykalny. Sięga po nasze pieniądze na lek, który nie działa? – felieton

Zamiast porządnego researchu, streamer bazuje głównie na emocjach.

Opublikowany

 

łatwogang

Łatwogang po sukcesie swojej akcji charytatywnej wszedł poziom wyżej i zaczął apelować do rządu o refundację terapii dla dzieci z DMD. Problem w tym, że chodzi o lek, którego skuteczność podważają europejskie instytucje, a emocjonalna presja na polityków zaczyna wymykać się spod kontroli, bo za wszystko tym razem mamy zapłacić my wszyscy.

Polacy będą sponsorować amerykańskich lekarzy?

Nie mam problemu ze zbiórkami. Serio. Jeśli ktoś chce wydać własne pieniądze na eksperymentalną terapię dla chorego dziecka – jego sprawa. Ludzie potrafią się jednoczyć, pomagać i to jest piękne. Pierwsza akcja Łatwoganga zrobiła gigantyczne wrażenie i ciężko było nie mieć szacunku do skali mobilizacji. Tyle że teraz to już zupełnie inna bajka.

Bo kiedy streamer z milionowymi zasięgami zaczyna naciskać na refundację terapii przez państwo, przestaje chodzić wyłącznie o dobre serce. Wtedy w grę wchodzą pieniądze podatników, decyzje medyczne i odpowiedzialność za przekaz, który większość z nas łyka bez żadnego researchu tylko dlatego, że tak powiedział Łatwogang.

Lek Elevidys, o którym mowa, nie został dopuszczony w Europie. Europejska Agencja Leków stwierdziła wprost, że nie wykazano korzyści ze stosowania preparatu. To nie teoria z TikToka, tylko stanowisko jednej z najważniejszych instytucji medycznych na świecie. Terapia dostała jedynie warunkową zgodę FDA w USA i to pod bardzo konkretnymi ograniczeniami. Lek można podawać wyłącznie określonej grupie dzieci, a wokół terapii pojawiają się też informacje o ciężkich skutkach ubocznych, nawet przypadkach śmiertelnych. Nie uśmiecha mi się więc z mojej własnej kieszeni sponsorować amerykańskich lekarzy i ich lek, który nie wiadomo czy działa, a z raportów wynika, że działa słabo.

Emocje i presja

Mimo tego Łatwogang i jego pobratymcy w komentarzach nakreślili prostą narrację: kto ma wątpliwości, ten jest przeciwko chorym dzieciom. No bo jak to, NA CHORE DZIECI NIE DASZ?

Przekaz ten zaczyna coraz mocniej opierać się na emocjach i presji moralnej, którą napędzają też ludzie w komentarzach, zamiast na spokojnej rozmowie o faktach. Jeśli zadasz pytanie o skuteczność terapii, jesteś potworem. Jeśli przypomnisz, że państwo nie drukuje własnych pieniędzy, tylko wydaje kasę obywateli, dostajesz łatkę człowieka bez serca.

Łatwogang ewidentnie działa pod wpływem emocji i gigantycznej fali uwielbienia. Problem polega na tym, że internet bardzo szybko robi z influencerów moralnych liderów. Wystarczy jedna viralowa akcja i nagle streamer staje się dla ludzi większym autorytetem niż lekarz. To już nie jest tylko „pomaganie dzieciom”. To próba wpływania na politykę zdrowotną państwa przez presję społeczną i emocjonalne filmiki.

Bo jeśli dziś każda internetowa mobilizacja ma wymuszać refundację terapii odrzuconej przez europejskich ekspertów, to jutro będziemy podejmować decyzje zdrowotne na podstawie lajków, a nie badań.

Dobry chłopak, ale działa na emocjach

Działalność internetowa Łatwoganga pokazała nam, że to zwykły, dobry chłopak, ale działa bardzo spontanicznie i często pod wpływem silnych emocji. Osoby z jego otoczenia mówiły otwarcie po pierwszej zbiórce, że wszystko u niego jest totalnym spontanem. 9-dniowy stream mógł się w ogóle nie udać, bo nie było żadnego szczegółowego planu, a transmisję odpalono na starym komputerze, który w każdej chwili mógł się wyłączyć. Ostatnia akcja rowerowa również wyglądała na zrobioną na prędce, co wiedzieliśmy po wielu wpadkach ze sprzętem.

*Powyższy felieton jest bardzo niepopularną opinią, bo Łatwogang w kilka tygodni stał się osoba nietykalną w Polsce, podobnie zresztą jak Bedoes, o którym innym razem.

Czytaj dalej

Felieton

B.R.O. tworzy śpiewających influencerów, a teraz mówi, że „mainstream to znajomości, pieniądze i sztucznych uśmiech”

Większego zaorania w ostatnim czasie nie było.

Opublikowany

 

bro

B.R.O. wydał całkiem dobry technicznie numer „Maszyna”, który jednak nie broni się lirycznie. Strzały w powietrze, które przebiły oba kolana Broskiego.

Jedną z największych bolączek polskich raperów są strzały w powietrze. Kogo oni nie rozliczają w numerach. Wszystko im się nie podoba. Kiedy jednak podamy konkretne ksywy, które możemy dopasować do ich linijek 1:1, nabierają wody w usta albo się głupio tłumaczą.

Najświeższym przykładem pier***nia totalnych głupot jest B.R.O., który wymierzył linijki w mainstream, zapominając, że z takimi ludźmi chętnie i cały czas współpracuje, bo kosi z nich – pewnie – nieprzyzwoite pieniądze.

„Pływałem w głównym nurcie, czytaj w tym brudnym gównie. W którym rządzi pieniądz, znajomości no i sztuczny uśmiech. Jeśli go nosisz jesteś pustym głupcem. Bo to jak uprawiać prostytucję, mówiąc że to duży sukces” – nawija.

B.R.O. jest naczelnym ghostwriterem sztucznie stworzonych influencerów. Współpracuje głównie z Ekipą Friza, który uczy od podstaw swoich podopiecznych wspomnianych przez rapera „sztucznych uśmiechów” albo przesadzonych reakcji. W taki sposób buduje armię contentowych produktów, które zamiast własnego języka dostają gotowe teksty, gotowe emocje i gotowe schematy zachowań. Wszystko po to, żeby kamera widziała luz, a algorytm dostał dokładnie to, co lubi najbardziej: przesadę, krzyk i wiecznie przyklejony uśmiech.

B.R.O. cały czas działa z Frizem i Wersow i wciąż pisze teksty im oraz ich influencerom, których akapit wyżej porównuje do „prostytutek”, bo sztuczny uśmiech i znajomości chyba do nich pasują w 100% – prawda?

Dalej w numerze nie jest wcale lepiej: „Słucham wasze zwrotki wszystkie pocięte jak rozbi” – znów strzela w powietrze i kolejny raz wers ten można przypisać do jego „podopiecznych”, którzy bez pocięcia zwrotek byliby asłuchalni nawet dla 10-latków.

Może B.R.O. to maszyna, ale zaczęła już dawno rdzewieć, po tym pamiętnym piwie wylanym na głowę przez Belmondziaka.

Czytaj dalej

Felieton

Robią z nas złodziei. Kupując smartfona, zapłacimy więcej, a kasa pójdzie m.in. do raperów – felieton

Nowa, stara opłata, który uderzy we wszystkich, ale tylko niektórzy na niej zarobią.

Opublikowany

 

opłata reprograficzna

Rząd rusza z aktualizacją opłaty reprograficznej. Nowe zasady obejmują m.in. smartfony i laptopy, a pieniądze mają trafić do artystów, w tym do raperów. No i kto tu kogo okrada?

Ministerstwo dumnie ogłasza

Minister kultury Marta Cienkowska podpisała rozporządzenie, które aktualizuje zasady pobierania opłat od urządzeń używanych do kopiowania i odtwarzania treści. – Polscy twórcy latami czekali na tę decyzję. Dziś z satysfakcją ogłaszam: mamy to!” – przekazała w komunikacie opublikowanym na portalu X.

Smartfony i laptopy objęte opłatą!

Na czym polega zmiana? Lista sprzętów objętych opłatą została dostosowana do tego, jak dziś konsumujemy muzykę, filmy i inne treści. Do gry wchodzą m.in. smartfony, laptopy, tablety, telewizory oraz dekodery z pamięcią albo funkcją nagrywania. W praktyce chodzi o urządzenia, które realnie służą do kopiowania lub przechowywania materiałów chronionych prawem autorskim.

Czyli co, jesteśmy złodziejami?

Po chłopsku, twórcy ustawy chyba uważają, że jesteśmy złodziejami, bo z góry zakładają, że nielegalnie słuchamy muzyki, przegrywając ją sobie na telefony lub korzystając z nielegalnych źródeł streamingu. Ciekawe jakie to nielegalne źródła mamy w czasach powszechnego dostępu do Youtube i Spotify.

Żeby jednak było miło i fajniusio pani minister rozszerzoną opłatę ubrała w ładne słowa: – Giganci sprzętowi dzielą się swoimi zyskami z polskimi twórcami – podkreśliła.

Jak to dokładnie działa – wyjaśniamy

Kupujesz np. telefon albo pendrive. W cenie jest już opłata reprograficzna. Producent/importer przekazuje ją do organizacji, a organizacje dzielą pieniądze między twórców. Artyści dostają część pieniędzy, jeśli są zarejestrowani w takich organizacjach jak ZAiKS czy STOART, a ich muzyka jest uwzględniona w podziale. Gotówka jest rozdzielana według określonych zasad.

Ministerstwo uspokaja, jesteśmy spokojni

Ministerstwo ma życzeniowe myślenie na temat wzrostu cen elektroniki w związku z rozszerzoną opłatą. W uzasadnieniu projektu czytamy: – Biorąc pod uwagę stosunkowo niski poziom opłat przyjęty w projekcie rozporządzenia, należy uznać, że wpływ na sytuację konsumentów nie będzie znaczący.

Wszyscy jednak dobrze wiemy, że opłata ta zostanie przeniesiona na końcowego użytkownika, i to my zapłacimy więcej za smartfona czy laptopa, a miliony pójdą do artystów i twórców,

Miliony złotych wpływów

W 2024 roku wpływy z opłaty reprograficznej wyniosły 35,8 mln zł. Po zmianach budżet dla twórców może wzrosnąć nawet do poziomu 150-200 mln zł rocznie. Według szacunków stawka opłaty ma wynosić od 1 do 3% wartości urządzenia.

Jakie to piękne, a ty co słuchaczu o tym myślisz?

Czytaj dalej

Felieton

Czy Kanye West padł ofiarą podwójnych standardów?

„Równi i równiejsi”.

Opublikowany

 

kanye west

Chorzów to miasto, które wyjątkowo nie ma szczęścia do ludobójczej symboliki i rapu. Dopiero co ucichł temat wizerunku sympatyka Ruchu z tatuażem hitlerowskiej gapy na karku w teledysku Bonusa RPK, a teraz medialną burzę wywołały próby blokady koncertu Kanye Westa. Czy jednak nie można tu dostrzec pewnej niesprawiedliwości w ocenie amerykańskiej gwiazdy?

Nie lada zagwozdkę mają decydenci w kwestii zgody na organizację czerwcowego koncertu Kanye Westa. Już pojawiają się przecieki, że zielonego światła na imprezę nie będzie. Z jednej strony warto pokazać, że jesteśmy zupełnie inni kulturowo niż np. Niemcy, gdzie wielu zbrodniarzy nie poniosło żadnej odpowiedzialności po wojnie i mogli spokojnie wychowywać kolejne pokolenia naszych zachodnich sąsiadów, piastując ważne stanowiska publiczne. Z drugiej – czy osoba chora psychicznie musi być wiecznie stygmatyzowana z powodu odklejek z przeszłości, które mogły wywołać np. źle dobrane leki?

W zasięgowych głosach sprzeciwu przodują zwłaszcza minister Marta Cienkowska i Krzysztof Stanowski. Pytaniem otwartym pozostaje, dlaczego Stanowski nie był równie stanowczy, gdy ambasador Ukrainy wybielał na antenie Kanału Zero hitlerowskiego kolaboranta, Romana Szuchewycza, który uczestniczył w pogromach ludności cywilnej?

Z tęczową swastyką na szyi zaprezentował się fotoreporterom w 2015 roku Maciej Maleńczuk, a dziś jest przecież jednym z pupilów prorządowych mediów. Podobna akcja tyczy się Olgi Tokarczuk, która pozowała na tle krzyża przerobionego na hitlerowski symbol. Żadnej dyskusji nie wywołała też manifestacja byłego prezydenta Ukrainy, Petra Poroszenko, który w 2023 roku udostępnił nagranie z czarnym słońcem na ramieniu, czyli ulubionym symbolem jednego z architektów obozów śmierci, Heinricha Himmlera. Czy w związku z tym możemy mówić wprost o zjawisku „równi i równiejsi”?

Czytaj dalej

Popularne

Copyright © Łukasz Kazek dla GlamRap.pl 2011-2026.
(Ta strona może używać Cookies, przeglądanie jej to zgoda na ich używanie.)

error: