Felieton
ROZKIMNA: Polska Rap Kinematografia cz.1
Pierwsze rapowe polskie teledyski wykonane były zupełnie bez rozmachu, za niewielkie pieniądze, przedstawiały na ogół tylko surowe realia Polskich blokowisk i pozbawione były efektownych ujęć oraz interesujących koncepcji. Od chwili wydania ich minęło wiele lat, z których perspektywy upływu można powiedzieć, że wprawdzie polska rap kinematografia nie dojrzała jeszcze poziomem do tej z chociażby USA, jednak etap raczkowania zdecydowanie ma już daleko za sobą. Pojawiają się coraz lepsze klipy, oraz zaznaczają swoją obecność ciekawe trendy w tworzeniu ich. Zapraszam do zapoznania się z nimi, oraz przeanalizowania najbardziej charakterystycznych z jakiegoś powodu klipów.
Dwa tygodnie temu O.S.T.R. oraz Hades nagrali utwór ”600 Dni” opowiadający o wojnie w Syrii, realizując również do niego osobliwy teledysk zmontowany z makabrycznych ujęć przedstawiających jej czasami żywe, czasami umierające, a czasami już martwe ofiary. Klip jest bardzo drastyczny, i zupełnie pozbawiony cenzury, co nie ma za zadanie szokować odbiorcę dla samego wywołania mocnych wrażeń, jak to ma miejsce w horrorach, ale wzbudzić zainteresowanie ogromem cierpienia spadającego na ludzi. ’
’Napisaliśmy ten utwór, zwrócić Waszą uwagę na to jak naprawdę wygląda Świat, w którym żyjemy. Dosyć mamy przymykania oczu i udawania, że nic się nie dzieje. Kiedy Unia Europejska milionami euro wyciera sobie usta po obiedzie, media nawet nie wspominają o zbrodniach wojennych w Syrii. (…) Jest to przerażający obraz, ale również nasza rzeczywistość. Zwracamy się do mediów i polityków, aby przerwały zmowę milczenia zwracając uwagę wszystkich Polaków na zaistniałą tragedię.” – można przeczytać w komentarzu pod rzeczonym klipem na YouTube. Teledysk spotkał się z bardzo mieszanym przyjęciem, wzbudzając u odbiorców masę silnych emocji. DJ Story wypowiedział się o nim krótko po jego premierze w bardzo negatywny sposób, bezpardonowo wyrażając swoje zniesmaczenie, zarzucając autorom zbędne epatowanie okrucieństwem, podczas gdy można było w inny sposób zwrócić uwagę na problem. Moje osobiste odczucia wobec klipu również są sprzeczne: z jednej strony nie chciałbym zostać ukazany w żadnym teledysku z urwaną ręką albo jelitami wypływającymi na wierzch, z drugiej wiem że byłby to chyba i tak mój najmniejszy problem w takiej chwili. Z jednej strony zaszokowanie słuchacza i widza jest najszybszym, najprzystępniejszym sposobem zwrócenia jego uwagi, z drugiej jednak rodzi się pytanie, czy to czyni go jednocześnie najlepszym? Myślę jednak, że tylko stając ze złem twarzą w twarz można przerazić się nim na tyle, by w końcu zechcieć je pokonać.
Piosenka Chady ”Od Apelu Do Apelu” będąca ostatnim singlem promującym jego album ”WGW” opowiada o pobycie rapera w zakładzie karnym. Co ciekawe, teledysku doczekał się remix utworu autorstwa DNA, a nie oryginalna jego wersja. Klip został w całości utrzymany w czarno-białej kolorystyce. Zrealizowała go ekipa Dirt Video na terenie jednego z zakładów karnych, ukazując życie skazanych oraz ich samych, a nawet ilość dni pozostałą im do odsiedzenia. Przekaz utworu jak i klip idealnie ze sobą współgrają, emanując przytłaczającą wręcz tęsknotą za wolnością, ale i optymistycznym pragnieniem poradzenia sobie z nią. Ludzie z Dirt Video spędzili setki godzin pracy nad realizacją zdjęć do klipu i montażem, trud ten w moim odczuciu stanowczo się opłacił – chwyta on za serce, wywołując całą gamę – czasami sprzecznych – emocji.
”Hipotermia”, utwór promujący nowy album zeusa pt ”Zeus. Nie Żyje’’, opowiada o dwóch ostatnich, dosyć ciężkich latach jego życia, przepełnionych zmaganiami z depresją. Duszną, samotniczą i mroczną atmosferę utworu idealnie obrazuje klip powstały do niego, zrealizowany w starym, obracającym się w ruinę domu wypełnionym fotografiami oraz różnego rodzaju plugawymi stworzeniami jak pająki czy karczany. Sceneria taka również skłania do refleksji na temat przemijania. Klip spotkał się z dużym zainteresowaniem widzów oraz bardzo ciepłym odbiorem, nadając impetu premierze albumu. Chociaż wśród Polskich rapowych teledysków nie ma sobie podobnych, daje się chwilami odczuć jego podobieństwo do ”The Way I Am” Eminema, nie jest to jednak w żadnym wypadku podobieństwo graniczące z plagiatem; można po prostu sądzić, że Twórcy ”Hipotermii” inspirowali się w pewnym stopniu dokonaniem Amerykanina.
Bardzo ciekawym przedsięwzięciem było nagranie przez tego Typa Mesa w listopadzie 2008 roku za jednym podejściem zarówno piosenki ”My”, jak i teledysku ją ilustrującego. Nie byłoby w tym może nic niezwykłego, gdyby nie fakt, że cała akcja miała miejsce na chodniku przy ulicy Wigury i Żwirki w Warszawie. Teledysk ukazujący mistrza przy pracy został wydany w dwóch wersjach – pierwszej, surowej, drugiej z dodanymi ujęciami. Tyn Typ udowodnił, że dobry rap można robić wszędzie, na luzie, a w dodatku w wielkim stylu.
”Każdy ponad Każdym” WWO to wspaniały utwór opowiadający o wszelkiej ludzkiej zawiści oraz indywidualnym poczuciu wyższości nad innymi ludźmi, co zostało wspaniale ujęte we wzajemnie splatających się ze sobą, fikcyjnych historiach kilku ludzi. Utwór ukazał się na drugiej części płytowej trylogii albumów producenckich grupy beatmejkerów White House pt. ”Kodex 2: Proces” (2004). Teledysk do niego zrealizowano głównie za pomocą techniki animowanej w formie bajki dla dorosłych, w sposób perfekcyjny obrazując całą misterną opowieść w nim przedstawioną. Zarówno klip jak i piosenka przez niego ilustrowana zyskały status kultowego, plasując się wysoko nawet w popularnych zestawieniach najlepszych utworów i teledysków. W rankingu telewizyjnej stacji muzycznej VIVA! ”100 klipów, które wstrząsnęło Vivą” – teledysk zajął 46 miejsce, zaś w rankingu 120 najważniejszych Polskich utworów hip-hopowych serwisu T-Mobile Music – 49.

W świecie polskiego rapu powoli uwypukla się trend na ilustrowanie utworów długometrażowymi, mocno fabularyzowanymi teledyskami, nacechowanymi filmowym polotem. Doskonałym przykładem takiego postępu jest teledysk do utworu ”Reset”, promującego album Sokoła oraz Marysi Starosty pt. ”Czysta Brudna Prawda”. Tekst piosenki opowiada o toczącym świat zdegenerowaniu wynikającym bezpośrednio z postępu cywilizacyjnego. Raper sugeruje powrót do pierwotnej natury, zerwanie z nawykami i zaznanie rzeczy pierwotnie dających ludziom radość, chociażby na chwilę. Teledysk pokazuje dzień z życia granych przez sokoła oraz Marysię Starostę bohaterów, Nie epatując przy tym jaskrawymi przykładami zerwania więzi z natura, ukazuje je w sposób zupełnie pozbawiony dramaturgii, tak, jak odbywa się to właśnie w szarym życiu codziennym, by oglądając klip można się było poczuć trochę tak, jakby oglądało się własne poczynania nakręcone ukrytą kamerą. Niestety, nie wszyscy widzowie zrozumieli odpowiednio ten minimalizm, wielu osobom klip wydał się monotonny i nudny. A szkoda, bo z całą pewnością jest on jednym z najciekawszych polskich, rapowych teledysków jakie dane było mi obejrzeć, właściwy jego odbiór zależny jest jednak od całkowitego wczucia się w treść piosenki oraz samej przedstawionej w nim historii. Scenariusz do klipu napisał sam Sokół oraz Jakub Żolczyk, zdjęcia wykonali Kuba Łubniewski oraz Karol Szczepański, montażem zajął się Waligura. W obrazku pojawiło się również epizodycznie kilka postaci znanych fanom rapu, jak chociażby Pezet.
Innym długo trwającym Polskim, rapowym teledyskiem okraszonym ciekawą fabułą jest ”Co Z Tą Forsą?” WuWunia. Zajawkowy – jak przyznaje sam autor – klip powstał m. in. podczas rozdawania mixtape’ów ”Droga Do Odkupienia”, który zresztą rzeczony utwór promuje. Historia w nim przedstawiona zaczyna się od spotkania WuWunia z dwoma zdemoralizowanymi prawilniakami (w ich rolę wcielili się znajomi rapera, rewelacyjnie wywiązując się ze swego zadania), od których ma odebrać paczkę z płytami, co przysparza raperowi problemu, ze względu na stopień ich nieokrzesania. Intro jest wprost rewelacyjne, wywołuje uśmiech na twarzy i angażuje widza w historię czyniąc go ciekawym dalszej jej części. Po odebraniu towaru zaczyna się druga część teledysku, zgrabnie ilustrująca właściwy utwór trochę w stylu Rap One Shot, niestety outro nie trzyma poziomu, prezentując niskich lotów humor. Cały klip trwa 11:30 sekund, co czyni go najdłużej trwającym teledyskiem ilustrującym Polski, rapowy utwór.
Numer ”Pal Hajs” WuWunia nakłania do chwalenia się swoim statusem społecznym poprzez palenie pieniędzy. W niskobudżetowym, suto okraszonym lejącym się tanim winem musującym, amatorskim klipie do utworu raper lansuje się na alfonsa pośród koleżanek oraz ziomali w tle ruin na odludziu, paląc pieniądze, zajmując je ogniem i przypalając sobie od trawiącego je płomienia cygara. Teledysk miał z samego założenia być zabawną alternatywą dla – jak napisał sam autor w komentarzu do niego – pospinanych teledysków jakie serwuje nam TV”, i spełnia doskonale swoją rolę, wywołując uśmiech na twarzy znacznej ilości widzów, na co wskazuje dobitnie YouTube’owy wskaźnik łapek w dół i w górę.
W tym roku miał swoją premierę album producencki Donatana pt. ”Równonoc”, jak najlepiej określił to sam producent, ”(…) jest to pierwszy w historii projekt trwale wiążący rodzimą muzykę Słowiańską z hip-hopem.”. Płytę promowało aż osiem teledysków, i trzeba przyznać że wszystkie z nich były interesujące z jakiegoś powodu, ale zdecydowanie najciekawszym jest ”Nie Lubimy Robić” w którym zarapowali Borixon oraz Kajman, zaś refren i podkład urozmaicili swoimi głosami oraz żywymi instrumentami muzycy z zespołu Percival. Teledysk został nakręcony w Kujawsko-Dobrzyńskim Parku Etnograficznym w Kłóbce, w otoczeniu starych budynków gospodarczych, pól uprawnych oraz fermowych zwierząt, z dużą dozą humoru oraz dystansu. Wspaniałą, chociaż mało złożoną rolę kobiecą zagrała w nim szesnastoletnia wówczas, czarnowłosa modelka o pseudonimie Luxuria Astaroth. Klip przepełniony jest subtelnymi, erotycznymi podtekstami, oraz ciekawym humorem, szybko zyskał oszałamiającą popularność dobijając w obecnej chwili do ponad 5 milionów wyświetleń w serwisie YouTube. Za scenariusz do klipu odpowiada Donatan, zaś reżyseria, zdjęcia, oraz montaż to dzieło Piotra Smoleńskiego.
Pomimo wielu rodzimych, uzdolnionych ekip tworzących rapowe klipy, w świecie Polskiego rapu panuje odczuwalna tendencja do realizowania niskobudżetowych teledysków. Po części dzieje się tak na pewno ze względów finansowych, na pewno jednak raperzy działają też w myśl zasady, że najważniejsza jest muzyka, a zilustrowanie utworu w teledysku ma stanowić jej dopełnienie, sugestywnie wprowadzając słuchacza w klimat utworu, przysparzając mu przy tym promocji. Tede widząc poczynania swoich kolegów po fachu postanowił wydawać klipy sygnowane mianem ”Jeden Strzał”. Proste, zajawkowe, spontaniczne obrazki utrzymane w klimacie utworu, pozbawione wyszukanych ujęć, doskonale spełniają swoją rolę, czego najlepszym dowodem są chociażby teledyski do piosenek ”Odkupienie” czy ”M.I.A.S.T.O. Tronic”.
Felieton
Robią z nas złodziei. Kupując smartfona, zapłacimy więcej, a kasa pójdzie m.in. do raperów – felieton
Nowa, stara opłata, który uderzy we wszystkich, ale tylko niektórzy na niej zarobią.
Rząd rusza z aktualizacją opłaty reprograficznej. Nowe zasady obejmują m.in. smartfony i laptopy, a pieniądze mają trafić do artystów, w tym do raperów. No i kto tu kogo okrada?
Ministerstwo dumnie ogłasza
Minister kultury Marta Cienkowska podpisała rozporządzenie, które aktualizuje zasady pobierania opłat od urządzeń używanych do kopiowania i odtwarzania treści. – Polscy twórcy latami czekali na tę decyzję. Dziś z satysfakcją ogłaszam: mamy to!” – przekazała w komunikacie opublikowanym na portalu X.
Polscy twórcy latami czekali na tę decyzję. Dziś z satysfakcją ogłaszam: mamy to! Właśnie podpisałam rozporządzenie dot. opłaty reprograficznej. To był trudny proces, pełen lobbingu i fake newsów o rzekomych "nowych podatkach". Prawda jest prosta: pożegnaliśmy lata 90. (faksy i…
— Marta Cienkowska (@MartaCienkowska) April 30, 2026
Smartfony i laptopy objęte opłatą!
Na czym polega zmiana? Lista sprzętów objętych opłatą została dostosowana do tego, jak dziś konsumujemy muzykę, filmy i inne treści. Do gry wchodzą m.in. smartfony, laptopy, tablety, telewizory oraz dekodery z pamięcią albo funkcją nagrywania. W praktyce chodzi o urządzenia, które realnie służą do kopiowania lub przechowywania materiałów chronionych prawem autorskim.

Czyli co, jesteśmy złodziejami?
Po chłopsku, twórcy ustawy chyba uważają, że jesteśmy złodziejami, bo z góry zakładają, że nielegalnie słuchamy muzyki, przegrywając ją sobie na telefony lub korzystając z nielegalnych źródeł streamingu. Ciekawe jakie to nielegalne źródła mamy w czasach powszechnego dostępu do Youtube i Spotify.
Żeby jednak było miło i fajniusio pani minister rozszerzoną opłatę ubrała w ładne słowa: – Giganci sprzętowi dzielą się swoimi zyskami z polskimi twórcami – podkreśliła.
Jak to dokładnie działa – wyjaśniamy
Kupujesz np. telefon albo pendrive. W cenie jest już opłata reprograficzna. Producent/importer przekazuje ją do organizacji, a organizacje dzielą pieniądze między twórców. Artyści dostają część pieniędzy, jeśli są zarejestrowani w takich organizacjach jak ZAiKS czy STOART, a ich muzyka jest uwzględniona w podziale. Gotówka jest rozdzielana według określonych zasad.
Ministerstwo uspokaja, jesteśmy spokojni
Ministerstwo ma życzeniowe myślenie na temat wzrostu cen elektroniki w związku z rozszerzoną opłatą. W uzasadnieniu projektu czytamy: – Biorąc pod uwagę stosunkowo niski poziom opłat przyjęty w projekcie rozporządzenia, należy uznać, że wpływ na sytuację konsumentów nie będzie znaczący.
Wszyscy jednak dobrze wiemy, że opłata ta zostanie przeniesiona na końcowego użytkownika, i to my zapłacimy więcej za smartfona czy laptopa, a miliony pójdą do artystów i twórców,
Miliony złotych wpływów
W 2024 roku wpływy z opłaty reprograficznej wyniosły 35,8 mln zł. Po zmianach budżet dla twórców może wzrosnąć nawet do poziomu 150-200 mln zł rocznie. Według szacunków stawka opłaty ma wynosić od 1 do 3% wartości urządzenia.
Jakie to piękne, a ty co słuchaczu o tym myślisz?
Chorzów to miasto, które wyjątkowo nie ma szczęścia do ludobójczej symboliki i rapu. Dopiero co ucichł temat wizerunku sympatyka Ruchu z tatuażem hitlerowskiej gapy na karku w teledysku Bonusa RPK, a teraz medialną burzę wywołały próby blokady koncertu Kanye Westa. Czy jednak nie można tu dostrzec pewnej niesprawiedliwości w ocenie amerykańskiej gwiazdy?
Nie lada zagwozdkę mają decydenci w kwestii zgody na organizację czerwcowego koncertu Kanye Westa. Już pojawiają się przecieki, że zielonego światła na imprezę nie będzie. Z jednej strony warto pokazać, że jesteśmy zupełnie inni kulturowo niż np. Niemcy, gdzie wielu zbrodniarzy nie poniosło żadnej odpowiedzialności po wojnie i mogli spokojnie wychowywać kolejne pokolenia naszych zachodnich sąsiadów, piastując ważne stanowiska publiczne. Z drugiej – czy osoba chora psychicznie musi być wiecznie stygmatyzowana z powodu odklejek z przeszłości, które mogły wywołać np. źle dobrane leki?
W zasięgowych głosach sprzeciwu przodują zwłaszcza minister Marta Cienkowska i Krzysztof Stanowski. Pytaniem otwartym pozostaje, dlaczego Stanowski nie był równie stanowczy, gdy ambasador Ukrainy wybielał na antenie Kanału Zero hitlerowskiego kolaboranta, Romana Szuchewycza, który uczestniczył w pogromach ludności cywilnej?
"I przejdzie Panu przez gardło, żeby powiedzieć, że Roman Szuchewycz jest zbrodniarzem wojennym?" – zapytała @abojke ambasadora Ukrainy @VasylBodnar w wywiadzie dla @OficjalneZero.
— Stowarzyszenie „Wspólnota i Pamięć” (@WspolnotaPamiec) January 11, 2026
"Nie, nie powiem tego" – usłyszała w odpowiedzi.
Ambasador zaprzecza samemu sobie. Z jednej… pic.twitter.com/9F0rMzvgEf
Z tęczową swastyką na szyi zaprezentował się fotoreporterom w 2015 roku Maciej Maleńczuk, a dziś jest przecież jednym z pupilów prorządowych mediów. Podobna akcja tyczy się Olgi Tokarczuk, która pozowała na tle krzyża przerobionego na hitlerowski symbol. Żadnej dyskusji nie wywołała też manifestacja byłego prezydenta Ukrainy, Petra Poroszenko, który w 2023 roku udostępnił nagranie z czarnym słońcem na ramieniu, czyli ulubionym symbolem jednego z architektów obozów śmierci, Heinricha Himmlera. Czy w związku z tym możemy mówić wprost o zjawisku „równi i równiejsi”?
Поїздка на фронт для мене — це завжди найголовніша подія тижня. Хедлайнер в розкладі.
Після парламентської діяльності, перемовин з міжнародними партнерами щодо підтримки України, акумулювання та розподілу благодійної допомоги та іншої тихої роботи в тилу, ця подія — великий… pic.twitter.com/5aucKuX5c7— Петро Порошенко (@poroshenko) September 10, 2023
Felieton
Czy uliczny rap ogłupia? Kawałki, których słuchamy, mogą zdradzać naszą inteligencję
Twoja playlista mówi więcej, niż myślisz.
Nowe badanie Journal of Intelligence pokazuje, że to nie muzyka, a teksty kawałków mogą zdradzać poziom inteligencji słuchacza. Analiza danych ze smartfonów ujawnia subtelne powiązania między playlistą a zdolnościami poznawczymi.
Teksty ponad bitem – wniosek naukowców
Możemy zapomnieć o gadkach, że inteligencję zdradza słuchanie jazzu albo klasyki. Nowe badanie opublikowane w Journal of Intelligence wywraca ten schemat do góry nogami. Okazuje się, że klucz nie leży w gatunku ani brzmieniu, tylko w tym, co jest nawijane w kawałkach.
Naukowcy odkryli, że to właśnie warstwa liryczna daje więcej informacji o zdolnościach poznawczych niż tempo, melodia czy klimat numeru. Czyli nie chodzi o to, czy leci trap czy boom bap – tylko o to, jakie treści wchodzą do głowy.
58 tysięcy kawałków
Badacze wzięli na warsztat 185 osób i przez 5 miesięcy śledzili ich odsłuchy. Każdy numer, każda playlista – wszystko zapisane przez specjalną apkę.
W tym czasie uczestnicy przesłuchali łącznie ponad 58 tysięcy unikalnych utworów. Do tego doszły testy sprawdzające logiczne myślenie, słownictwo i zdolności matematyczne.
Smutniejsze numery, wyższe wyniki?
Wnioski? Ciekawe i trochę nieoczywiste. Osoby, które częściej sięgały po kawałki o mniej pozytywnym, bardziej refleksyjnym klimacie, miały wyższe wyniki w testach. Do tego dochodzą teksty skupione na „tu i teraz”, autentyczności i tematach związanych z domem – one też korelowały z wyższą inteligencją.
Z kolei tracki pełne społecznych odniesień i niepewnego języka częściej pojawiały się u osób z niższymi wynikami.
Studio > koncert? Też ma znaczenie
Osoby z wyższą inteligencją częściej wybierały kawałki z niskim wskaźnikiem „liveness”, czyli takie, które brzmią jak nagrane w studiu, a nie na żywo. Badacze tłumaczą to prosto – bardziej ogarnięci słuchacze mogą traktować muzykę jako coś do skupienia i analizy, a nie tylko do energii i chaosu koncertowego.
Słuchasz więcej – masz lepsze wyniki
Kolejna rzecz – ilość. Ci, którzy spędzali więcej czasu na słuchaniu muzyki, mieli statystycznie wyższe wyniki w testach. Podobnie jak osoby, które często sięgały po kawałki w innych językach niż ojczysty.
Playlista nie zrobi z Ciebie geniusza
Zanim ktoś zacznie układać playlistę „na inteligencję”, warto ostudzić hype. Związek między muzyką a inteligencją jest niewielki i czysto statystyczny. To nie działa tak, że słuchasz jednego typu numerów i nagle rośnie IQ.
Same w sobie te efekty prawdopodobnie nie są wystarczająco silne, aby miały praktyczne zastosowanie – mówią badacze.
Co to oznacza dla rapu
Badanie nie ocenia gatunków muzycznych typu rap, rock czy jazz jako „lepszych” lub „gorszych”. Bardziej chodzi o to, jakich treści się słucha i jak je przetwarza. W przypadku rapu ulicznego mamy zazwyczaj do czynienia z prostymi tekstami, ale z drugiej strony możemy je przetwarzać na rożne sposoby. W przypadku rapu technicznego i wielowarstwowych linijek, język, tematy i sposób narracji jest jednak dużo bardziej wyszukany.
Osoby słuchające bardziej refleksyjnych i złożonych treści – mają trochę wyższe wyniki. Osoby słuchające prostych i powierzchownych treści – mają je niższe.
Felieton
„Kutas Records” – żart Kuqe 2115 to tak naprawdę spory problem – felieton
Wspomniana wytwórnia istnieje, jest z Polski i ma pół miliona słuchaczy.
Kilka dni temu Kuqe 2115 opublikował żartobliwy film, w którym mówi, że odchodzi z 2115 Label na rzecz nowej wytwórni „Kutas Records”. Pośmialiśmy się z rzekomo czerstwego żartu, który tak naprawdę nie do końca był żartem. Jak sprawdziliśmy, wytwórnia „Kutas Records” istnieje, jest z Polski i podbija Spotify.
„Kutas Records” – o co w tym chodzi?
Na Youtube powstał kanał zatytułowany „Kutas Records”. Uśmiech na twarzy może budzić nie tylko nazwa kanału, ale także współgrające logo z plemnikiem. Od razu więc mamy jasny komunikat, że mamy do czynienia z trollingiem. Tylko ten żart powoli wymyka się spod kontroli, bo jest całkiem sprawnie zarządzany.
Kawałki, które pojawiają się na kanale mają zawsze podtekst erotyczny i są w pełni wygenerowane przez skrypt AI. Ich treść jest dość wulgarna, ale dla młodszych odbiorców może być interesująca i zabawna. Każdy kawałek jest dobrze opisany i ma wygenerowaną unikalną okładkę. Tytuły numerów, podobnie jak ich treść jest nacechowana seksualnie.
Oto kilka przykładów:
- Dariusz Jebadło – Podziemny Drąg
- Gejtos – Bóg Morza
- Cwelgar – Gejowski Łowca Potworów
- Johnny Cwel – NNN (Nie Orzech Listopad)
- Homo Erectus – Gejowski Jaskiniowiec II (prod. Kutas Records)

W ciągu roku, odkąd istnieje „wytwórnia” na Youtube wygenerowano 163 utwory, które łącznie mają ponad 4 mln wyświetleń.
Spotify podbite przez „Kutas Records”
Jeszcze większe cyfry żartobliwa wytwórnia wykręca na Spotify. Przed kilkoma dniami doszło do sytuacji, kiedy na pierwszych 15 miejsc najbardziej viralujących numerów aż 8 pochodziło z labelu „Kutas Records”. Na pierwszym miejscu mogliśmy zobaczyć „Antycznego Napaleńca”, który przebił już barierę 1 mln streamów.

Wytwórnia AI ma już blisko pół miliona słuchaczy na Spotify. To więcej niż Belmondo (300 tys.), Liroy (160 tys.) czy Ten Typ Mes (240 tys.). Niewiele więcej od żartownisiów ma np. O.S.T.R. (580 tys.), który jest w ciągu wydawniczym od ponad 25 lat.

Co więcej, kawałki wygenerowane przez AI zaczynają trafiać też do TOP 50 Polska. Wspomniany „Napaleniec” jest obecnie na 8. pozycji, wyprzedzając m.in. Malika Montanę, Kaza Bałagane czy Pezeta.

AI w muzyce – mamy problem
Sztucznie generowane kawałki i całe „wirtualne wytwórnie” oparte na AI to coraz większe wyzwanie dla branży muzycznej. Z jednej strony zalew tanich, żartobliwych produkcji obniża próg wejścia, ale z drugiej – rozmywa granice między twórczością a automatem.
To jest też problem dla słuchaczy, bo coraz częściej mają oni problem z odróżnieniem prawdziwej muzyki od algorytmicznej masówki. Branża stoi więc przed pytaniem, jak chronić kreatywność i unikalność w czasach, gdy muzykę można „wyklikać” w kilka sekund.
Felieton
Eminem ma polskie korzenie? Dokumenty wskazują na wieś pod Strzegomiem
„Pradziadek rapera wpisywał w dokumentach narodowość polską”.
Brzmi absurdalnie? Z dokumentów wynika, że jeden z największych raperów świata ma rodzinne powiązania z Polską. Według badań genealogicznych część przodków Eminema pochodzi z Dolnego Śląska.
Od lat w mediach powraca temat polskich korzeni Marshalla Mathersa. Wiele portali pisze wprost – pradziadek Eminema był Polakiem. Choć historia ta nigdy nie zyskała takiej popularności jak internetowe plotki o jego rzekomej niechęci do Polski, fakty wskazują, że raper rzeczywiście może mieć polskie pochodzenie.

Polskie korzenie Eminema
Jak ustalono, jeden z pradziadków Eminema od strony matki – Georg A. Scheinert – urodził się 29 stycznia 1851 roku we wsi Kostrza, znajdującej się dziś w gminie Strzegom (woj. dolnośląskie).
Miejscowość ta, znana z wydobycia granitu, należała wówczas do Prus i nosiła nazwę Häslicht. Przodkowie Eminema mieli być z nią związani od pokoleń. W dokumentach pojawiają się nazwiska Joseph Scheinert (ur. ok. 1825) i Ewa Wasuzki (1827–1901) – rodzice wspomnianego Georga. To właśnie nazwisko Wasuzki, zapisane błędnie przez amerykańskich urzędników imigracyjnych, może sugerować polskie pochodzenie matki przodka rapera.

Przodkowie rapera – „Ger Polish”
Sprawą zainteresował się Janusz Andrasz, autor bloga „Genealogiczne śledztwo”, który odnalazł szereg dokumentów potwierdzających ten trop. Jak wskazuje, część aktów metrykalnych nie zachowała się, jednak dostępne źródła sugerują, że przodkowie rapera rzeczywiście mogli pochodzić z terenów dzisiejszej Polski.
Co więcej, w amerykańskich spisach ludności z początku XX wieku pojawia się przy rodzinie Scheinert określenie „Ger Polish”, co tłumaczone jest jako narodowość polska, kraj pochodzenia – Niemcy.
– Znalazłem zagadkowo brzmiący wpis w spisie mieszkańców USA z 1910 r., gdzie w przypadku jednej z córek Georga (wspomnianego 3x pradziadka Eminema) – Marcie Scheinert, po mężu Roesch, w rubryce „Miejsce urodzenia ojca”, znajduje się zapis „Ger Polish”. Potem znalazłem analogiczną kartę ze spisu, dotyczącego samego Josepha Scheinerta, czyli jej ojca. I tu również pada określenie „Ger Polish„, które znalazło się zarówno w rubryce jego matki, czego można byłoby się spodziewać, mając na uwadze jej polsko brzmiące nazwisko Wasuzki, jak i w rubryce podającej pochodzenie ojca Georga – Josepha Scheinerta! – pisze badacz.

W Eminemie płynie polska krew?
Wnioski z przeprowadzonego śledztwa odnośnie „polskości Eminema” są niejednoznaczne, ale coś ewidentnie jest na rzeczy.
– Skoro urodzony w 1851 roku w pruskim Häslicht Georg Scheinert, mieszkając w USA już od 46 lat, wpisuje w roku 1910 jako swoją narodowość polską, to coś jednak na rzeczy musi być. Niestety, bez dostępu do metryk tej tajemnicy wyjaśnić się nie da. Przyznam, że na początku tego genealogicznego śledztwa myślałem, iż wzmianka o polskich korzeniach Eminema była pomyłką. Teraz jednak widzę, że to raczej tajemnica, która wciąż czeka na swoje rozwiązanie.
Choć metryki z XIX-wiecznej Kostrzy nie są dostępne online, odkryte zapisy pozwalają przypuszczać, że w żyłach Eminema rzeczywiście może płynąć kropla polskiej krwi.
Fakty kontra plotki
W przeciwieństwie do dawnych, nieprawdziwych historii o rzekomym spaleniu polskiej flagi przez Eminema czy jego niechęci do występów w Polsce, informacje o polskim pochodzeniu rapera mają częściowo podstawy w dostępnych dokumentach.
-
News2 dni temuSzczotka do włosów, do której rapował Szpaku – Cancer Figters ruszyło z aukcjami
-
News3 dni temuTaco Hemingway wciąż boi się pytań, ale dał 1-minutowy wywiad
-
News23 godziny temuMata to nie Quebonafide. Wyprzedał Narodowy czy nie? (tylko u nas)
-
News4 dni temuCzy Mes nadal będzie sławił Ukrainę po ujawnieniu wybuchu epidemii HIV w Polsce?
-
News1 dzień temuSentino złożył gratulacje kibicom Wisły, chwilę po nietypowej manifestacji na stadionie
-
News2 dni temuStudenci z Częstochowy protestują przeciwko koncertowi Fagaty. „Wstyd na całą Polskę”
-
News2 dni temuJosef Bratan wygwizdany na Fame 31. Wygrał z Bojanem, bo miał dużo szczęścia
-
News2 dni temuJosef Bratan przegrał finałową walkę o BMW M5 warte ponad pół miliona zł