Felieton
KOMENTARZ KAABANA: Laikike1 ocenia polską scenę
Wtorek, 25 grudnia A.D. 2012 większość osób siedzi za stołami, bądź dokańcza prasować koszulę. Jednak „to luźne popołudnie jest luźne złudnie”, ślizgowy bożek, były grafoman oraz dukacz postanowił w swoim stylu podsumować kończący się rok. Zrobiła się z tego burza na kilka osób.
Część czytelników powinna pamiętać, że jeszcze 3 lata temu Laik prowadził bloga, na którym podobne pamflety były codziennością. W końcu po jednym z nich (skierowanym w O.S.T.R-a) postanowił zamknąć swoje poletko i od tamtej pory słuch po jego publicystycznej karierze zaginął. Powrócił dopiero niedawno, przy okazji premiery „Milczmena” i założenia profilu „laikike1 ofisiał”.
Przetoczmy więc:
„[…]Pezet album wydał. HAHAHAHAHAHA.
Na nowym levelu mam dwie szesnastki dla ciebie Paweł, no przeciez nikt z moich znajomych nie mógł oprzeć sie wrażeniu, że z Jimkiem
na tym fajnym w chuj joincie odpowiadasz mnie, musimy to jakos nazwać, będę optował za SILENT BEEF, chociaż po czwóreczce nie będzie juz taki cichutki,
to mogę obiecać Ci juz teraz sprzedajna pizdo w pinglach. Oczywiście ten rok obfitował w wydawnictwa pominięte przez rankingi Olisu…
Podziemie nie pokazało pazura, Karwan to zwykła ciapa, zerwaliśmy przez to kontakt bo kurwa ile można lecieć na patencie niedorozwiniętego (a tak Cię lubiłem)
W ogóle cała ta ekipa plejerów, solarów, białasów, pjentaków,wiciów, chuj wie kogo, jest do odjebania w dwóch wersach i jak się czują to się to stanie, bez
hejtu za to kurwa z pięknym swingiem, nowe pokolenie to kukły, małe księżniczki, dwa wersy, nic więcej gnojki, kupię wam najki i wypierdalać, serio wacki.
Mainstream jak zwykle, CHUJNIA MAX FRAJERZY. Nie wiem od czego zacząć, więc skończę na starcie: jesteście tak chujowi, ,że wstydzi się za was eldo.
[…]”
Myślałem, że Pezet standardowo nie odpowie na zaczepki typa, który jest znany tylko i wyłącznie z tego, że połowa słuchaczy nie rozumie o czym rapuje, jednak zdecydował się. Dla mnie jest to beka, bo pomijając już robienie Laikowi reklamy (jakby każdy raper miał odpowiadać na nieprzychylne posty, to czasu by mu zabrakło) to JAKBYM BYŁ ZNANYM RAPEREM i miałbym zamiar komuś odpowiadać na jakieś zaczepki, to na pewno wybrałbym takie, gdzie padają jakieś argumenty, a nie tylko pierdolenie o „sprzedajnej piździe w pinglach”.
„Jakiś frajer Laik już chyba trzeci raz się do mnie pruje. Za pierwszym razem nie wiedziałem nawet o jego istnieniu, za drugim razem zresztą też, a już wtedy wydawało mu się, że na coś mu dopowiadam. Nawet nie wiedziałbym o istnieniu twojego profilu, zresztą o twoim istnieniu w ogóle, gdyby nie mój człowiek który po prostu trafia na jakieś z dupy fora gdzie jacyś gówniarze podobni tobie się pałują ile kto ma jakich rymów i co tam u niego w życiu prywatnym etc. Goń się, siedź sobie w podziemiu czy tam w dupie, albo zapierdalaj gdzieś na zmywak a jak chcesz dokarmić swoje malutkie ego to nie moim kosztem frajerze. Kilka słów do ciebie, jakkolwiek ty sie nie nazywasz cioto: Po pierwsze nie pisałem do ciebie, żadnych wersów, ale jeśli trafiły to widocznie jesteś właśnie na miejscu takich leszczy, którzy powinni brać to do siebie. Po drugie sram na facebookowe zaczepki i beefy więc to jest twoje ostatnie5 minut, później nie zamierzam zaprzątać sobie tobą głowy. Informuje cię frajerze, że nie pisałem i nie będę pisał o tobie żadnych kawałków nawet gdybyś nagrał trzy albumy swoich marnych wypocin na mój temat. Więc zniżając się frajerze do twojego poziomu dodam tylko skurwiała pizdo, że postąpiłeś bardzo niesłusznie używając wobec mnie jakichkolwiek obraźliwych słów. Ta chwila to jedyny moment w twojej karierze rapera w którym robię ci reklamę. Zajmij się swoim życiem, od mojego się odpierdol zanim się naprawdę wkurwię.
Na koniec Ci tylko zacytuję takie jeden wers „if I shoot you, I’m brainless
But if you shoot me, then you’re famous””
Oczywiście 95% gawiedzi zapatrzonej w podziemie ma bekę ze stężenia słowa „frajer”, jednak ma się to nijak do rzeczywistości. Laik coś tam sobie stękał pod nosem, do tego chyba nawet serio myślał, że Pezet mu coś odpowiadał (beka z ego i megalomanii).
Strasznie dziwi mnie, że po tak ostrym zaprzeczeniu istnienia rzekomych zaczepek naczelny grafoman nadal twardo obstaje przy swoim:
„PEZECIWO wariacie ty MRRAU: trzeba było zastosować się do rad, które dawałem w wywiadzie. Nie wiem co kierowało twoimi paluszkami (oczywiście wódesia bankowo), kiedy pisałeś te nienawistne słówka ale nauczam definicjo pizdy, więc, tak jak w przypadku Solara, orient: podziemie jest siłą, na którą nie masz wpływu. Jest tajfunem, który żyje własnym życiem, nie masz tu kurwa wjazdu, możesz o nim co najwyżej marzyć. Nasze wersy są pisane w trybie, którego nigdy nie zaznałeś, i biorę tu pod uwagę Twoje czaciki z Fokusem na temat niesprawiedliwych mediów. Jeżeli masz zamiar NAPRAWDĘ SIĘ WKURWIĆ (ŁOOOOOOO) to co mam Ci powiedzieć? Pierdolnij wino z Sidneję czy coś, nie podchodź do podziemia, dobrze radzę, proszę serdecznie. Po ”Radio Pezet” nie masz już tutaj szacunku, nie masz prawa głosu. Nie wiem po chuj odpowiadałeś mi na ten post, level w drodze, nagram go z anginą bo to tradycja narodowa jak pieprzony karp i kutia (w tej edycji na czasownikach, specially for you). Zastanawiam się tylko, czy przykozaczysz też na bicie jak to bywało w czasach zamierzchłych czy znowu odpowiesz mi postem na jakimś portalu społecznościowym, wybierz sobie, jestem też na NK. No oczywiście za tekst o frajerze kiedyś się będziemy widzieć, i lepiej, zebyś miał na to papierki, bo w moich stronach nie jest to element kultury miejskiej.”
No kurwa, skoro ktoś ci wyraźnie pisze: „Po pierwsze nie pisałem do ciebie, żadnych wersów, ale jeśli trafiły to widocznie jesteś właśnie na miejscu takich leszczy, którzy powinni brać to do siebie.”, to dalsze upieranie się, że „to było do mnie” jest płaszczeniem się o fejm na poziomie Małolata błagającego Pezeta o wspólną płytę, bo hajs mu się nie zgadza. Tak, tamte wersy można było interpretować w dwójnasób, jednak NIE BYŁY JEDNOZACZNE. Zainteresowany zaprzeczył, koniec. A co się wydawało jakiemuś drugoligowemu raperowi to serio nie ma najmniejszego znaczenia.

Pezet zajął się innym beefem, o którym będzie mowa w kolejnym komentarzu, zaś do tego problemu wrócę po premierze „Level up 4”. Tymczasem Laik przy małej pomocy Solara dołożył do pieca:
„No cześć. najpierw Solar, poza kontrolom bo pewnie najebany jak ja teraz, odczuł dyskomfort w okolicach: zrozum ziomeczku, że jedynym dobrym numerem na tym ostatnim potworku jaki wydaliście było ”Nieporozumienie” i,po pierwsze, podkład robi tam całą robotę, natomiast drugie (nie mniej ważne zauważ) skrzypce gra tam Dany, jego przezajebisty refren oraz zwrotka, którą wpierdala was obydwóch wszystkim, zaczynając od flow a kończąc na technnice, co (akurat w tym wypadku) nie jest dla niego komplementem. Propsy za wyjebkę na mainstream, jednak brakuje Wam umiejętności i obaj z Białasem lecicie jak Autosan po polskich jezdniach. Rozumiem, że wiara w siebie i propsy od idiotów każą Wam myśleć inaczej, inaczej jednak nie jest. Wrzuty o grafomanii sobie odpuszczę, natomiast dopierdolę się, a jak, do całokształtu warszawskiego podziemia. Jesteście rozwydrzonymi bachorami, garstką skarlałych popłuczyn po dobrym rapie. Nie macie za grosz wyczucia treści, stylu, nie idziecie w JAKIMKOLWIEK kierunku, propsujecie bezkrytycznie trendy zza oceanu, które znikną za rok, dwa, cokolwiek. I nie dam sobie wmówić, że to zabawa konwencją bo jesteście na to zbyt spięci, zbyt zorientowani na sukces. Nie stać Was na rozpierdol jaki robią np. Ugly Duckling bo wciąż myślicie, że zarobicie na tym gównie, że ono coś Wam da, coś ugracie. Śledzę uważnie wasze poczynania od początku, znam wszystkie mixtape’y Białasa, wiem jak radzicie sobie na wolno, wiem jak lubisz się rozpłakać po bitwie (ŻYRI TY KURWO JEBANA) i, musisz wiedzieć, straciłes resztki mojego szacunku po akcji z PeeRZetem, kiedy dogadaliście się z Natalim, żeby nie publikować tej walki lamusie. NIE SZALEJ, ja nie freestyle’uję, nie ustawimy się na walkę, niestety. Beef oczywiście jak najbardziej, możesz zaprosić chujowego (ILE TO JUŻ LAT) Tomba, możesz wziąć Białasa, no przecież prędzej się zesrasz niż dasz mi radę sam i myślę,że obaj o tym wiemy. Możesz wziąć resztę tych dziwnych postaci, nie wiesz co się stanie, ja wiem, także orient bo to jest ten moment, kiedy musisz pomyśleć, jesteśmy (poglądowo bardzo blisko) i to nie będzie kolejna runda z chujowym eldo, zapewniam Cię o tym och.”
Ogólnie fajnie, że ktoś to wreszcie powiedział, bo niektórym to się chyba za dużo uroiło i co najgorsze zarażają tymi urojeniami innych – przypominam, że Solar i Białas mają wydać niebawem legal. Zgadzam się tylko z podsumowaniem (części) warszawskiego podziemia, pozostałe smutne pierdolenie o „nowych trendach, o których za 2 lata nikt nie będzie pamiętał” to typowa reakcja obronna przeciętnego truskula.
Wart odnotowania jest fakt, że na zaczepki bożka ślizgu odpowiedzieli prawie wszyscy pozostali. Na początek Tomb:
„Widzę, że laikikelast ma kurewski problem z pohamowaniem rzeki swoich ukrytych kompleksów jak wódka wjedzie, tak jak parę lat temu rozpisywał na ślizgu kto kupował kox, a kto nie jak melanżowali we wrocławiu i wtedy też usunałes ten post, tak jak solar walke z peerzetem wiec po chuj sie prujesz ? smieszne jest to ze gosc JESZCZE BARDZIEJ ASŁUCHALNY NIŻ JA, którego „fejm” opiera się mniej więcej na tym co arafatki, kaszkiety i jakies bransoletki kolorowe na ręke, tzn hujowe to, nikt nie wie po co i o co w tym chodzi ale ktos w tym lata bo to takie NISZOWE ŁAŁ, chce prawic morały jaki rap ma byc a jaki nie, fajnie że w rozmowie z Solarem propsujesz moje pancze a w internecie ograniczasz się do CHUJOWEGO TOMBA, ile to już lat ?
jesteś polakiem, który chce być nauczycielem języka angielskiego w Anglii, a potem płaczesz do kamery, że ci sie nie udaje, wiec czemu sie prujesz do kawałka UNDERSTREAM skoro robisz to samo (musisz kurwa skumac porównanie skoro masz po45 dna w swoich rozkurwiajacych panczlajnach haha) czy tobie się nie jebie w głowie czasem? masz jakies dziwne egocentryczne podejscie do rzeczywistosci i rapu, zawiesiłeś sie na slizgu czy cos, nie wiem, zajmij sie pisaniem poradników jak utrzymac przy sobie kobietę (MUSISZ ROZPIERDALAĆ) a nie wylewasz frustracje na internecie, i tak jaram sie tym co jest modne i najswiezsze w stanach I CHUJ MNIE OBCHODZI ZE ZA 2 lata te patenty miną, bo ja sie nimi JARAM, a nie lece za modą, nie chce mi sie dalej pisać bo mam kaca”
Kolejny kurwa. marna stylówa (ale przynajmniej ją posiada, w przeciwieństwie do pozostałych) i myśli, że jest królem świata z „panczami” o ruchaniu własnych fanów hajs BO MU SIĘ TAK WYDAWAŁO. To jak widać źle się wydawało. Zdanie „wtedy też usunałes ten post, tak jak solar walke z peerzetem wiec po chuj sie prujesz” pokazuje poziom ograniczenia horyzontów porównywalny z osobami propsującymi WOŚP i nie dopuszczającymi jakikolwiek krytyki w kierunku Owsiaka. Poza tym niezłe podsumowanie kariery Laika, jednak bądźmy świadomi, że wynika to z chęci dokopania oponentowi, niczego więcej.

Pozostali trochę spuścili z bojowego tonu i raczej potulnie przyjęli opinię „króla”:
Wiciu:
„ostro gość poleciał na tym fejsiku co? ten numer lubie” [wklejony level up]
(w komentarzu): „nie ze wyjebane bo nie jestem psem, no ale w sumie w dupie, jakbym sie mial kazda obelgą przejmowac to bym chujogłowia dostał, święta są inne rzeczy w bańce”
Akurat Wiciu to jest tutaj jedyna osoba, którą mogę wziąć w obronę, bo widzę potencjał, jednak wywoływanie tematu na wokandę, a potem wycofywanie się „ale w sumie w dupie” jest żenujące. Tym bardziej, że na Wiciowym poziomie fejmu bezośredni hejt od rapera uznawanego przez wielu za króla podziemia to jest MANNA Z NIEBA, a nie pierwsza lepsza „obelga” od słuchacza na którego zdanie wszyscy mają wyjebane.
Do sytuacji odniósł się także Trzy-Sześć:
„W całym tym ścierwie, które wypłynęło dziś najbardziej dziwi mnie to, jak często i chętnie wrzuca się nas wszystkich do worka z napisem „Warszawskie podziemie” i jak dużo negatywnych emocji budzi to, że po prostu od czasu do czasu coś sobie nagramy. W szoku, bez hasztaga”
Następny, który robi jedno, potem mówi drugie. „Nagranie sobie od czasu do czasu”, a utwory typu „Wizja lokalna”, czy też wydanie płyty, aktywne jej promowanie, sprzedawanie wersji fizycznych i wypuszczanie koszulek to chyba jednak dwa różne światy? Nikt Ci nie kazał wchodzić do rapgry, takimi działaniami jakie wymieniłem wyżej sam to zrobiłeś, stałeś się osobą publiczną, którą słuchacze oceniają, pozytywnie albo negatywnie. A czy jest to zgodne z rzeczywistością to już całkiem inna kwestia.
Wisienką na torcie są oczywiście 3 grosze od Speca:
„Laik szaleje na fejsie no i jeśli chodzi o solarów to ciężko się nie zgodzić.”
Jest to całkiem niezłe i naprawdę bekowe zakończenie – przecież Spec sam kwalifikuje się do grupy, o której wspomniał Laik w swoim drugim poście. W ten sposób krąg bezrefleksyjnych raperów propsujących wyłącznie kolegów oraz bezgranicznie wierzący w poziom własnych nagrań poszerzył się o kolejne nazwiska, gratuluję nowoprzybyłym. A Laikowi życzę zrównania z ziemią przez Pezeta, może wtedy wreszcie zrozumie, gdzie jest jego miejsce.
Felieton
Oki wpadł we własne sidła? Niewygodne fakty po beefie z Kinnym Zimmerem – felieton
Hipokryta, który rzuca słowa na wiatr?
W czasie beefu z Kinnym Zimmerem Oki punktował rywala za współprace reklamowe i stawiał ultimatum organizatorowi Rap Stacji. Dziś oba te wątki wracają jak bumerang.
Kinny trafił w punkt? Tymbark potwierdza jego wersy
Jeszcze kilka miesięcy temu Oki celował w Kinny’ego Zimmera z ciężkimi argumentami. Jednym z najgłośniejszych zarzutów było rzekome sprzedawanie każdego numeru sponsorom.
„Dziękują mi Twoi fani – pierwszy track bez lokowania” – nawijał Oki, sugerując, że jego przeciwnik nie potrafi funkcjonować bez reklamowych współprac.
Dziś ten fragment wraca niczym bumerang. W klipie promującym „REKLAMACJA’47: CD1” można było zauważyć charakterystyczną niebieską butelkę Tymbarka. Już wtedy informowaliśmy, że za obecnością produktu może stać szersza współpraca. Teraz sprawa została oficjalnie potwierdzona. Do sklepów trafiły napoje Tymbark sygnowane ksywką Okiego o smaku kwaśnego jabłka.

W tym kontekście szczególnie mocno wybrzmiewają wersy Kinny’ego Zimmera: „Na filmie do płyty lokujesz Tymbarka. Jak okaże się że macie deala, pęknie twoja bańka” – rapował.
Patrząc na rozwój wydarzeń, trudno nie zauważyć, że przewidywania Kinny’ego okazały się trafione.
Oki postawił ultimatum. Rap Stacja go zweryfikowała
To jednak niejedyny temat, który wraca przy okazji tamtego konfliktu. W trakcie beefu głośno było również o Rap Stacji. Oki szantażował Waldiego, organizatora festiwalu, że jeśli w line-upie pojawi się Kinny Zimmer, to on sam nie wystąpi.
Ostatecznie rzeczywistość zweryfikowała te deklaracje. W składzie imprezy znaleźli się obaj raperzy, a zapowiadane ultimatum nie zostało zrealizowane. Trudno więc pogodzić takie działania z wizerunkiem rapera, który podczas beefu tak chętnie rozliczał innych z autentyczności i konsekwencji.

Czy Oki przegrał beef?
To już kwestia indywidualnej oceny słuchaczy. Nie zmienia to jednak faktu, że zarzuty dotyczące hipokryzji i braku konsekwencji wracają do Okiego ze zdwojoną siłą, a jego przeciwnik nie zaliczył w trakcie beefu równie głośnych wpadek. Gdyby konflikt trwał dłużej, lista podobnych tematów mogłaby być jeszcze dłuższa.
Tym razem uznania w kierunku Okiego nie będzie ani słowem, ani oczami.
Felieton
Łatwogang stał się nietykalny. Sięga po nasze pieniądze na lek, który nie działa? – felieton
Zamiast porządnego researchu, streamer bazuje głównie na emocjach.
Łatwogang po sukcesie swojej akcji charytatywnej wszedł poziom wyżej i zaczął apelować do rządu o refundację terapii dla dzieci z DMD. Problem w tym, że chodzi o lek, którego skuteczność podważają europejskie instytucje, a emocjonalna presja na polityków zaczyna wymykać się spod kontroli, bo za wszystko tym razem mamy zapłacić my wszyscy.
Polacy będą sponsorować amerykańskich lekarzy?
Nie mam problemu ze zbiórkami. Serio. Jeśli ktoś chce wydać własne pieniądze na eksperymentalną terapię dla chorego dziecka – jego sprawa. Ludzie potrafią się jednoczyć, pomagać i to jest piękne. Pierwsza akcja Łatwoganga zrobiła gigantyczne wrażenie i ciężko było nie mieć szacunku do skali mobilizacji. Tyle że teraz to już zupełnie inna bajka.
Bo kiedy streamer z milionowymi zasięgami zaczyna naciskać na refundację terapii przez państwo, przestaje chodzić wyłącznie o dobre serce. Wtedy w grę wchodzą pieniądze podatników, decyzje medyczne i odpowiedzialność za przekaz, który większość z nas łyka bez żadnego researchu tylko dlatego, że tak powiedział Łatwogang.
Lek Elevidys, o którym mowa, nie został dopuszczony w Europie. Europejska Agencja Leków stwierdziła wprost, że nie wykazano korzyści ze stosowania preparatu. To nie teoria z TikToka, tylko stanowisko jednej z najważniejszych instytucji medycznych na świecie. Terapia dostała jedynie warunkową zgodę FDA w USA i to pod bardzo konkretnymi ograniczeniami. Lek można podawać wyłącznie określonej grupie dzieci, a wokół terapii pojawiają się też informacje o ciężkich skutkach ubocznych, nawet przypadkach śmiertelnych. Nie uśmiecha mi się więc z mojej własnej kieszeni sponsorować amerykańskich lekarzy i ich lek, który nie wiadomo czy działa, a z raportów wynika, że działa słabo.
Lek Elevidys został przetestowany na 125 dzieciach i nigdy nikomu się nie polepszyło.
— Brat Pid (@brat_pid73861) May 24, 2026
Jak się wpisze nazwę leku w wyszukiwarce, to pierwsze co wychodzi to dokument niedający pozwolenia na obrót w Europie.
Koszt dla jednej osoby to kilkanaście milionów złotych. pic.twitter.com/zNX0jPUvaQ
Emocje i presja
Mimo tego Łatwogang i jego pobratymcy w komentarzach nakreślili prostą narrację: kto ma wątpliwości, ten jest przeciwko chorym dzieciom. No bo jak to, NA CHORE DZIECI NIE DASZ?
Przekaz ten zaczyna coraz mocniej opierać się na emocjach i presji moralnej, którą napędzają też ludzie w komentarzach, zamiast na spokojnej rozmowie o faktach. Jeśli zadasz pytanie o skuteczność terapii, jesteś potworem. Jeśli przypomnisz, że państwo nie drukuje własnych pieniędzy, tylko wydaje kasę obywateli, dostajesz łatkę człowieka bez serca.
Łatwogang ewidentnie działa pod wpływem emocji i gigantycznej fali uwielbienia. Problem polega na tym, że internet bardzo szybko robi z influencerów moralnych liderów. Wystarczy jedna viralowa akcja i nagle streamer staje się dla ludzi większym autorytetem niż lekarz. To już nie jest tylko „pomaganie dzieciom”. To próba wpływania na politykę zdrowotną państwa przez presję społeczną i emocjonalne filmiki.
Bo jeśli dziś każda internetowa mobilizacja ma wymuszać refundację terapii odrzuconej przez europejskich ekspertów, to jutro będziemy podejmować decyzje zdrowotne na podstawie lajków, a nie badań.
Dobry chłopak, ale działa na emocjach
Działalność internetowa Łatwoganga pokazała nam, że to zwykły, dobry chłopak, ale działa bardzo spontanicznie i często pod wpływem silnych emocji. Osoby z jego otoczenia mówiły otwarcie po pierwszej zbiórce, że wszystko u niego jest totalnym spontanem. 9-dniowy stream mógł się w ogóle nie udać, bo nie było żadnego szczegółowego planu, a transmisję odpalono na starym komputerze, który w każdej chwili mógł się wyłączyć. Ostatnia akcja rowerowa również wyglądała na zrobioną na prędce, co wiedzieliśmy po wielu wpadkach ze sprzętem.
*Powyższy felieton jest bardzo niepopularną opinią, bo Łatwogang w kilka tygodni stał się osoba nietykalną w Polsce, podobnie zresztą jak Bedoes, o którym innym razem.
Felieton
B.R.O. tworzy śpiewających influencerów, a teraz mówi, że „mainstream to znajomości, pieniądze i sztucznych uśmiech”
Większego zaorania w ostatnim czasie nie było.
B.R.O. wydał całkiem dobry technicznie numer „Maszyna”, który jednak nie broni się lirycznie. Strzały w powietrze, które przebiły oba kolana Broskiego.
Jedną z największych bolączek polskich raperów są strzały w powietrze. Kogo oni nie rozliczają w numerach. Wszystko im się nie podoba. Kiedy jednak podamy konkretne ksywy, które możemy dopasować do ich linijek 1:1, nabierają wody w usta albo się głupio tłumaczą.
Najświeższym przykładem pier***nia totalnych głupot jest B.R.O., który wymierzył linijki w mainstream, zapominając, że z takimi ludźmi chętnie i cały czas współpracuje, bo kosi z nich – pewnie – nieprzyzwoite pieniądze.
„Pływałem w głównym nurcie, czytaj w tym brudnym gównie. W którym rządzi pieniądz, znajomości no i sztuczny uśmiech. Jeśli go nosisz jesteś pustym głupcem. Bo to jak uprawiać prostytucję, mówiąc że to duży sukces” – nawija.
B.R.O. jest naczelnym ghostwriterem sztucznie stworzonych influencerów. Współpracuje głównie z Ekipą Friza, który uczy od podstaw swoich podopiecznych wspomnianych przez rapera „sztucznych uśmiechów” albo przesadzonych reakcji. W taki sposób buduje armię contentowych produktów, które zamiast własnego języka dostają gotowe teksty, gotowe emocje i gotowe schematy zachowań. Wszystko po to, żeby kamera widziała luz, a algorytm dostał dokładnie to, co lubi najbardziej: przesadę, krzyk i wiecznie przyklejony uśmiech.
B.R.O. cały czas działa z Frizem i Wersow i wciąż pisze teksty im oraz ich influencerom, których akapit wyżej porównuje do „prostytutek”, bo sztuczny uśmiech i znajomości chyba do nich pasują w 100% – prawda?
Dalej w numerze nie jest wcale lepiej: „Słucham wasze zwrotki wszystkie pocięte jak rozbi” – znów strzela w powietrze i kolejny raz wers ten można przypisać do jego „podopiecznych”, którzy bez pocięcia zwrotek byliby asłuchalni nawet dla 10-latków.
Może B.R.O. to maszyna, ale zaczęła już dawno rdzewieć, po tym pamiętnym piwie wylanym na głowę przez Belmondziaka.

Felieton
Robią z nas złodziei. Kupując smartfona, zapłacimy więcej, a kasa pójdzie m.in. do raperów – felieton
Nowa, stara opłata, który uderzy we wszystkich, ale tylko niektórzy na niej zarobią.
Rząd rusza z aktualizacją opłaty reprograficznej. Nowe zasady obejmują m.in. smartfony i laptopy, a pieniądze mają trafić do artystów, w tym do raperów. No i kto tu kogo okrada?
Ministerstwo dumnie ogłasza
Minister kultury Marta Cienkowska podpisała rozporządzenie, które aktualizuje zasady pobierania opłat od urządzeń używanych do kopiowania i odtwarzania treści. – Polscy twórcy latami czekali na tę decyzję. Dziś z satysfakcją ogłaszam: mamy to!” – przekazała w komunikacie opublikowanym na portalu X.
Polscy twórcy latami czekali na tę decyzję. Dziś z satysfakcją ogłaszam: mamy to! Właśnie podpisałam rozporządzenie dot. opłaty reprograficznej. To był trudny proces, pełen lobbingu i fake newsów o rzekomych "nowych podatkach". Prawda jest prosta: pożegnaliśmy lata 90. (faksy i…
— Marta Cienkowska (@MartaCienkowska) April 30, 2026
Smartfony i laptopy objęte opłatą!
Na czym polega zmiana? Lista sprzętów objętych opłatą została dostosowana do tego, jak dziś konsumujemy muzykę, filmy i inne treści. Do gry wchodzą m.in. smartfony, laptopy, tablety, telewizory oraz dekodery z pamięcią albo funkcją nagrywania. W praktyce chodzi o urządzenia, które realnie służą do kopiowania lub przechowywania materiałów chronionych prawem autorskim.

Czyli co, jesteśmy złodziejami?
Po chłopsku, twórcy ustawy chyba uważają, że jesteśmy złodziejami, bo z góry zakładają, że nielegalnie słuchamy muzyki, przegrywając ją sobie na telefony lub korzystając z nielegalnych źródeł streamingu. Ciekawe jakie to nielegalne źródła mamy w czasach powszechnego dostępu do Youtube i Spotify.
Żeby jednak było miło i fajniusio pani minister rozszerzoną opłatę ubrała w ładne słowa: – Giganci sprzętowi dzielą się swoimi zyskami z polskimi twórcami – podkreśliła.
Jak to dokładnie działa – wyjaśniamy
Kupujesz np. telefon albo pendrive. W cenie jest już opłata reprograficzna. Producent/importer przekazuje ją do organizacji, a organizacje dzielą pieniądze między twórców. Artyści dostają część pieniędzy, jeśli są zarejestrowani w takich organizacjach jak ZAiKS czy STOART, a ich muzyka jest uwzględniona w podziale. Gotówka jest rozdzielana według określonych zasad.
Ministerstwo uspokaja, jesteśmy spokojni
Ministerstwo ma życzeniowe myślenie na temat wzrostu cen elektroniki w związku z rozszerzoną opłatą. W uzasadnieniu projektu czytamy: – Biorąc pod uwagę stosunkowo niski poziom opłat przyjęty w projekcie rozporządzenia, należy uznać, że wpływ na sytuację konsumentów nie będzie znaczący.
Wszyscy jednak dobrze wiemy, że opłata ta zostanie przeniesiona na końcowego użytkownika, i to my zapłacimy więcej za smartfona czy laptopa, a miliony pójdą do artystów i twórców,
Miliony złotych wpływów
W 2024 roku wpływy z opłaty reprograficznej wyniosły 35,8 mln zł. Po zmianach budżet dla twórców może wzrosnąć nawet do poziomu 150-200 mln zł rocznie. Według szacunków stawka opłaty ma wynosić od 1 do 3% wartości urządzenia.
Jakie to piękne, a ty co słuchaczu o tym myślisz?
Chorzów to miasto, które wyjątkowo nie ma szczęścia do ludobójczej symboliki i rapu. Dopiero co ucichł temat wizerunku sympatyka Ruchu z tatuażem hitlerowskiej gapy na karku w teledysku Bonusa RPK, a teraz medialną burzę wywołały próby blokady koncertu Kanye Westa. Czy jednak nie można tu dostrzec pewnej niesprawiedliwości w ocenie amerykańskiej gwiazdy?
Nie lada zagwozdkę mają decydenci w kwestii zgody na organizację czerwcowego koncertu Kanye Westa. Już pojawiają się przecieki, że zielonego światła na imprezę nie będzie. Z jednej strony warto pokazać, że jesteśmy zupełnie inni kulturowo niż np. Niemcy, gdzie wielu zbrodniarzy nie poniosło żadnej odpowiedzialności po wojnie i mogli spokojnie wychowywać kolejne pokolenia naszych zachodnich sąsiadów, piastując ważne stanowiska publiczne. Z drugiej – czy osoba chora psychicznie musi być wiecznie stygmatyzowana z powodu odklejek z przeszłości, które mogły wywołać np. źle dobrane leki?
W zasięgowych głosach sprzeciwu przodują zwłaszcza minister Marta Cienkowska i Krzysztof Stanowski. Pytaniem otwartym pozostaje, dlaczego Stanowski nie był równie stanowczy, gdy ambasador Ukrainy wybielał na antenie Kanału Zero hitlerowskiego kolaboranta, Romana Szuchewycza, który uczestniczył w pogromach ludności cywilnej?
"I przejdzie Panu przez gardło, żeby powiedzieć, że Roman Szuchewycz jest zbrodniarzem wojennym?" – zapytała @abojke ambasadora Ukrainy @VasylBodnar w wywiadzie dla @OficjalneZero.
— Stowarzyszenie „Wspólnota i Pamięć” (@WspolnotaPamiec) January 11, 2026
"Nie, nie powiem tego" – usłyszała w odpowiedzi.
Ambasador zaprzecza samemu sobie. Z jednej… pic.twitter.com/9F0rMzvgEf
Z tęczową swastyką na szyi zaprezentował się fotoreporterom w 2015 roku Maciej Maleńczuk, a dziś jest przecież jednym z pupilów prorządowych mediów. Podobna akcja tyczy się Olgi Tokarczuk, która pozowała na tle krzyża przerobionego na hitlerowski symbol. Żadnej dyskusji nie wywołała też manifestacja byłego prezydenta Ukrainy, Petra Poroszenko, który w 2023 roku udostępnił nagranie z czarnym słońcem na ramieniu, czyli ulubionym symbolem jednego z architektów obozów śmierci, Heinricha Himmlera. Czy w związku z tym możemy mówić wprost o zjawisku „równi i równiejsi”?
Поїздка на фронт для мене — це завжди найголовніша подія тижня. Хедлайнер в розкладі.
Після парламентської діяльності, перемовин з міжнародними партнерами щодо підтримки України, акумулювання та розподілу благодійної допомоги та іншої тихої роботи в тилу, ця подія — великий… pic.twitter.com/5aucKuX5c7— Петро Порошенко (@poroshenko) September 10, 2023
-
News19 godzin temuDziwne zachowanie Sokoła na koncercie w Gdańsku wywołało falę spekulacji
-
News4 dni temuTede wydał dziś płytę „XXende Mylffon”. Raper sam dostarczy ci ją pod drzwi
-
News3 dni temuPih skomentował odebranie orderu Zełeńskiemu
-
News3 dni temuVNM po życiowym przełomie. „1,5 miesiąca temu było ze mną bardzo źle”
-
teledysk4 dni temuTax Free i Huncho latają z bandziorami po mieście
-
News2 dni temuMiasto Gdańsk na oficjalnej stronie informuje, że Edziowi grożą gangsterzy z Chicago
-
News3 dni temuBobby Shmurda czekał na to całe życie. Jego ojciec wyszedł z więzienia po 30 latach
-
News4 dni temuKaz Bałagane z poczuciem humoru – preorder i singiel „Fish & Tits”