Sprawdź nas też tutaj

Felieton

ROZKMINA: Eminem cz.5

Opublikowany

 

Chociaż album może nie przypaść wielu słuchaczom do gustu ze względu na treść znajdujących się na nim tekstów – najbrutalniejszych od czasów dwóch pierwszych legalnych jego płyt – trzeba przyznać raperowi, ze pisząc je był w znakomitej formie – świadczyć o tym może niebotyczna ilość rymów w każdym wersie tekstu, przy jednoczesnym zachowaniu w pełni sensu wypowiedzi.

Sprawdź też cz.1, cz.2, cz.3 i cz.4

 

Raperowi często zadawano pytania o to, jak to możliwe, ze człowiek który skończył zaledwie 8 klasę, potrafi z taką wirtuozerią posługiwać się słowami; zapytany o to, czy to zasługa jego rzekomego oczytania, powiedział: ”Jedyna książką, jaką kiedykolwiek przeczytałem, jest autobiografia LL Cool Jaya pt. ”I Make My Own rules”. Nigdy nie zaczytywałem się w książkach. Moja ciotka, Edna, ona czasami czytała mi rzeczy w stylu The Little Engine That Could. Ale za to uwielbiałem zamykać się w świecie komiksów. Ale książki jako książki? Nie. Myślę, że klucz tkwi w słuchaniu, byciu chłonnym. Jestem do dupy w matmie, ale zawsze byłem świetny w języku angielskim i miałem wiele wyrazów w swoim słowniku. Nawet teraz, mogę nie wiedzieć co znaczy dane słowo, ale jeśli usłyszę kogoś wymawiającego je i wyda mi się interesujące z jakiegoś powodu, zweryfikuję je.”.

 

Zdrową równowagę dla omawianych wcześniej, ciężkich, mrocznych piosenek tworzą przejmująco szczere utwory, w których raper w wielkim stylu pokazuje swoje ludzkie oblicze – piosenki, w których opowiada o wypełniającym go bólu emocjonalnym, poczuciu samotności, wyniszczającym go uzależnieniu od leków nasennych i uspokajających w które popadł po śmierci Proofa, poczuciu beznadziei, strachu przed przyszłością. Utwory te wydawać się mogą jeszcze cięższe niż te horrorcore’owe, ponieważ dotykają bolesnych spraw znanych nam wszystkim; trzeba jednak pamiętać, ze ich autor wyszedł ostatecznie z depresji, można je uznać za mające jak najbardziej właściwości terapeutyczne. Takimi piosenkami są ”Deja Vu” oraz ”Beautifull – jedyny numer, który raper wyprodukował osobiście. ”To jedyna piosenka którą odsłuchując mogę poczuć się naprawdę w porządku. Przywraca mnie do czasów kiedy byłem naprawdę zdołowany, ale zarazem przypomina mi co to za przestrzeń i czemu nie chcę do niej nigdy wracać. Jest w tym utworze mnóstwo szczerości bez której nie potrafiłbym się obyć. Zacząłem pisać pierwszy wers i połowę drugiego kiedy przebywałem na detoksie.”powiedział w jednym z wywiadów. W ”Deja Vu” opowiedział z kolei szczerze o swojej walce z nałogiem; wstępem do piosenki jest reminiscencja chwili, w której sanitariusze pogotowia medycznego znaleźli go wpół żywego po tym, jak przedawkował metadon w olbrzymiej dawce. Był to szczytowy moment jego nałogu; wcześniej, ze względu na horrendalnie wysoką tolerancję własnego organizmu na antydepresanty, leki przeciwbólowe oraz nasenne żeby funkcjonować normalnie musiał przyjmować dziennie po kilkadziesiąt pigułek. Chwila, w której otarł się o śmierć okazała się przełomowa w jego życiu – wziął się w garść. Zapytany w jednym wywiadów o doświadczenie śmierci z którym się zetknął, powiedział. ”Dużo myślę o śmierci. Chociaż staram się tego nie robić, nie wychodzi mi, i przeraża mnie to jak chuj. Przeraża, bo powiedziano mi, że gdybym trafił do szpitala dwie godziny później, zwyczajnie byłoby po mnie. Najwięcej myślę o tym kiedy leżę w łóżku nocą. To mnie naprawdę przeraża człowieku.”.

 

Na albumie znajdują się również utwory lekkie czy żartobliwe, jak chociażby singlowy ”We Made You”, oraz ”My Mom”, ”Old Times Sake”, czy ”Hello”. One z kolei stanowią udaną odskocznię do makabrycznych utworów jak i tych opisujących doskwierający raperowi ostatnimi czasy ból istnienia.

Bardzo ciekawym posunięciem ze strony rapera było rapowanie przez niego z użyciem charakterystycznych, zmiennych akcentów, co jak przyznaje sam Eminem, spowodowane było tym, ze w pewnym stopniu zdążył znudzić się językiem angielskim. Taki zabieg nie spodobał się znacznej części słuchaczy, i na następnym jego longplayu zrezygnował on z niego.

 

Kilka miesięcy po ukazaniu się ”Relapse” na rynek wydawniczy trafiła edycja płyty wzbogacona o kolejny krążek, z 7 premierowymi (poza ”Forever”) utworami . Były to piosenki, które miały znaleźć się pierwotnie na ”Relapse 2”, ale raper w międzyczasie nagrał dostatecznie dużo materiału utrzymanego w innej stylistyce, i zamiast tworzyć kontynuacje postanowił wydać krążek oparty na innej koncepcji. ”Kiedy skończyłem ”Relapse” zostało mi całe mnóstwo materiału którego bardzo nie chciałem zmarnować, więc zamierzałem wydać ”Relapse 2”. Ale wtedy udałem się z Dr. Dre na Hawaje, i zacząłem nagrywać kolejne utwory, i stare zostały przez nie wyparte. Tworząc ”Relapse”, ciągle byłem w trakcie oczyszczania swojego organizmu z leków, więc znalazło się na tym albumie dużo błazeńskiego gówna – zawierającego wiele punchlineów, zabawnych i szokujących wersów – coś jakbym powracał do czasów ”The Slim Shady LP”. I to było super, ale teraz pora przekręcić stronę na kolejną, bo nie chcę tworzyć piosenek, które odsłuchuje się jeden raz, apotem zawarty w nich żart przestaje być zabawny. Chcę opracować nagrania, których możesz słuchać setki, albo nawet tysiące razy”.

Kolejnym owocem pracy Eminema był wydany w czerwcu 2010 roku ”Recovery” – album znacznie różniący się od wszystkich jego poprzednich dokonań muzycznych, zarówno pod względem podejmowanych przez niego w tekstach piosenek tematów, jak i doboru producentów, z którymi wcześniej nie miał okazji współpracować  (M. in. Just Blaze, Boi1-da, DJ Khalil, Alex Da Kid, Script Schepherd). Tematycznie piosenki utrzymane są w bardzo osobistym tonie, będąc świadectwem drogi jaką pokonał raper żeby wyjść z depresji. ”Jako człowiek czuję się silniejszy niż kiedykolwiek przedtem, lepiej niż kiedykolwiek wcześniej, nic nie zdoła mnie powstrzymać. Słychać to dobrze na nagraniach. Myślę że wydając ten materiał mogę udowodnić ludziom, że niezależnie od tego jak nisko upadną, zawsze może być lepiej” – powiedział kwitując etap swojego życia który opisał w piosenkach na ”Recovery”. Niektórzy słuchacze zawiedzeni byli ”grzecznym”, nieco popowym brzmieniem albumu, ale można śmiało uznać, ze w ostatecznym rozrachunku raper wyszedł na plus – zrobił taki album, na jakiej było go w danej chwili stać. Jak każdy zawsze szczery przecież album rapera, ”Recovery” mogło powstać tylko w takie, albo co najwyżej nie powstać przecież wcale.

Chociaż Eminem jest perfekcjonistą, upiera się twardo przy tym, że wciąż nie udało mu się nagrać doskonałego rapowego albumu. Na pytanie jak ważnym jest dla niego w rapie bycie jednym z najlepszych, odpowiedział: ”Nie rapuję żeby być absolutnie najlepszym raperem na świecie ponieważ myślę, że nie ma czegoś takiego. Rapuję żeby być najlepszym jak tylko sam mogę być dla samego siebie. (…) Pewne rzeczy mogę robić lepiej niż Wayne, ale jest kilka rzeczy które on zrobi lepiej ode mnie.”. Chociaż w trakcie wydawania ”Relapse” był zadowolony z tego albumu, potem wypowiadał się na temat płyty krytycznie, W ”Cindirella Man” zamieszczonym na ”Recovery” rapując: ”Pierdolę moją ostatnią płytę, to gówno leży w moich śmieciach”. O swoich 4 pierwszych legalnych albumach wyrażał się jednak pozytywnie w bonusowym dodanym do ”Relapse” utworze ”Be Careouf what You Wish For” przypominając o tym, jak po latach ocenili je krytycy muzyczni: ”I nazwali „Slim Shady LP” najlepszą/”Marshall Mathers” była klasyką/”The Eminem Show” fantastyczną/A „Encore” była już nie do porównania/Chyba jeszcze nie minęło wystarczająco dużo czasu/Kilka lat i to gówno będzie jak „Illmatic” (”Illmatic” To debiutancki album NAS-a, powszechnie uznawany za jeden z największych klasyków gatunku).

W Polsce od wielu lat krążą plotki, jakoby Eminem w jednym z wywiadów wyraził się niepochlebnie o Polakach oraz Żydach, twierdząc, ze nigdy nie zagra dla nich koncertu; pomimo tego, że od ponad 10 lat jestem jego fanem, i przejrzałem całą masę wywiadów z nim, nigdzie nie usłyszałem ani nie przeczytałem, żeby z jego ust rzeczywiście padło takie zdanie. Prawdopodobnie jest to kłamstwo zapoczątkowane (i w dużej mierze pewnie też powtarzane) przez homoseksualistów, których raper potencjalnie obrażał w tekstach swoich piosenek. Więcej nawet – Paul Rosenberg, wieloletni manager rapera, sam jest żydem, o czym wie niewiele osób. Jimmy Iovine, który przekazał Dr. Dre taśmę demo Eminema, również jest żydem. Zaskakujące jest to, że pomimo powszechnego dostępu do internetu, ludzie zamiast weryfikować tego typu informacje, powtarzają je bezmyślnie z ust do ust.

 

W 2011 roku światło dzienne ujrzał drugi wspólny album Eminema oraz Royce Da 5’9′ wydany pod szyldem Bad Meets Evil zatytułowany ”Hell: The Sequel”. MC’s w 1999 roku nagrali swój pierwszy mini album „Nuttin’ to Do / Scary Movies” (Royce wystąpił również w numerze ”Bad Meets Evil” na ”The Slim Shady LP”), ale szybko ich ścieżki rozeszły się w nie do końca wyjaśnionych, nieprzyjemnych okolicznościach. Cała grupa D12 – poza Eminemem – nagrała nawet kilka numerów dissujących Royce’a, ten zaś odpowiadał regularnie, również jednak nie kierując swoich zaczepek w stronę białoskórego rapera. ”Hell: The Sequel” odbiło się głośnym echem w środowisku hip-hopowym. Tego samego roku Eminem przyłączył do swojej wytwórni płytowej Shady Records Slaughterhouse – grupę MC’, w której skład wchodzi właśnie Royce Da 5’9′, oraz jego ziomkowie – Joe Budden, Joel Oritz, oraz Crooked I. W 2012 roku Wytwórnia wydała ciepło przyjęty album grupy zatytułowany ”Welcome to: Our House”.

Eminem jest również producentem – w swojej karierze zrobił wiele naprawdę okazałych podkładów muzycznych dla innych MC’s, żeby wymienić chociażby 50 cent, Obie trice, King gordy, Xzibit, Nas czy Jay-Z. Sam tak wypowiada się o fachu producenta: ”Zawsze chciałem robić bity. Zawsze wiedziałem, że kiedyś zechcę porzucić rapowanie, a wtedy w taki sposób będę mógł dalej mógł tworzyć muzykę. Każdy wie, że nie można rapować wiecznie. Od kiedy dostałem w tym poparcie od Dre, zająłem się tym. To inspirujące, pracować z innymi artystami i obserwować ich proces twórczy. Każda muzyka jaką zrobię dla innych wykonawców ma być tym, pod co sam chciałbym zarapować. Nie dam im niczego, czego nie chciałbym sam dla siebie.”. Raper nie ukrywa, ze wielkim natchnieniem była mu współpraca z Dr. Dre: ”On doskonale wie, jak dokonać maksymalizacji moich pomysłów. Dostrzega we mnie kreatywny potencjał nawet kiedy ja sam go nie widzę, i wie dobrze, jak sprawić, by znalazł on ujście”.

Obecnie raper jest w trakcie nagrywania swojej kolejnej solowej płyty, która z wysokim prawdopodobieństwem ukaże się jeszcze w tym roku. Royce Da 5’9′, z którym raper blisko współpracuje, słyszał opracowany przez niego materiał, i powiedział, że nie jest pewien tego, jak świat zareaguje na niego. Spekuluje się również o rzekomym nawróceniu Eminema, tym, że powierzył swe życie w ręce Jezusa.

 

Na czym polega więc fenomen Eminema? Historia jego drogi z samego dna na szczyt jak mało która inspiruje do pokonywania życiowych trudności, a muzyka fantastycznie dopełnia dzieła umilając czas. I trudno dzisiaj wyobrazić sobie świat Hip-Hopu bez niego – to, jak wyglądałby, gdyby nigdy nie wyszedł ze swoją twórczością na światło dzienne, oraz to, jak będzie wyglądał kiedy zakończy swoją karierę artystyczną. Wierzę jednak, że przyszłe pokolenia słuchaczy – którzy będą mieli, jak wszystkie inne, swoich idoli na bieżąco lansowanych w mediach – z pewnością docenią należycie jego geniusz twórczy. Bo o jakości muzyki nie decyduje to, czy jest ona na czasie; wyznacznikiem jakości jest ponadczasowość.

 

Felieton

Robią z nas złodziei. Kupując smartfona, zapłacimy więcej, a kasa pójdzie m.in. do raperów – felieton

Nowa, stara opłata, który uderzy we wszystkich, ale tylko niektórzy na niej zarobią.

Opublikowany

 

opłata reprograficzna

Rząd rusza z aktualizacją opłaty reprograficznej. Nowe zasady obejmują m.in. smartfony i laptopy, a pieniądze mają trafić do artystów, w tym do raperów. No i kto tu kogo okrada?

Ministerstwo dumnie ogłasza

Minister kultury Marta Cienkowska podpisała rozporządzenie, które aktualizuje zasady pobierania opłat od urządzeń używanych do kopiowania i odtwarzania treści. – Polscy twórcy latami czekali na tę decyzję. Dziś z satysfakcją ogłaszam: mamy to!” – przekazała w komunikacie opublikowanym na portalu X.

Smartfony i laptopy objęte opłatą!

Na czym polega zmiana? Lista sprzętów objętych opłatą została dostosowana do tego, jak dziś konsumujemy muzykę, filmy i inne treści. Do gry wchodzą m.in. smartfony, laptopy, tablety, telewizory oraz dekodery z pamięcią albo funkcją nagrywania. W praktyce chodzi o urządzenia, które realnie służą do kopiowania lub przechowywania materiałów chronionych prawem autorskim.

Czyli co, jesteśmy złodziejami?

Po chłopsku, twórcy ustawy chyba uważają, że jesteśmy złodziejami, bo z góry zakładają, że nielegalnie słuchamy muzyki, przegrywając ją sobie na telefony lub korzystając z nielegalnych źródeł streamingu. Ciekawe jakie to nielegalne źródła mamy w czasach powszechnego dostępu do Youtube i Spotify.

Żeby jednak było miło i fajniusio pani minister rozszerzoną opłatę ubrała w ładne słowa: – Giganci sprzętowi dzielą się swoimi zyskami z polskimi twórcami – podkreśliła.

Jak to dokładnie działa – wyjaśniamy

Kupujesz np. telefon albo pendrive. W cenie jest już opłata reprograficzna. Producent/importer przekazuje ją do organizacji, a organizacje dzielą pieniądze między twórców. Artyści dostają część pieniędzy, jeśli są zarejestrowani w takich organizacjach jak ZAiKS czy STOART, a ich muzyka jest uwzględniona w podziale. Gotówka jest rozdzielana według określonych zasad.

Ministerstwo uspokaja, jesteśmy spokojni

Ministerstwo ma życzeniowe myślenie na temat wzrostu cen elektroniki w związku z rozszerzoną opłatą. W uzasadnieniu projektu czytamy: – Biorąc pod uwagę stosunkowo niski poziom opłat przyjęty w projekcie rozporządzenia, należy uznać, że wpływ na sytuację konsumentów nie będzie znaczący.

Wszyscy jednak dobrze wiemy, że opłata ta zostanie przeniesiona na końcowego użytkownika, i to my zapłacimy więcej za smartfona czy laptopa, a miliony pójdą do artystów i twórców,

Miliony złotych wpływów

W 2024 roku wpływy z opłaty reprograficznej wyniosły 35,8 mln zł. Po zmianach budżet dla twórców może wzrosnąć nawet do poziomu 150-200 mln zł rocznie. Według szacunków stawka opłaty ma wynosić od 1 do 3% wartości urządzenia.

Jakie to piękne, a ty co słuchaczu o tym myślisz?

Czytaj dalej

Felieton

Czy Kanye West padł ofiarą podwójnych standardów?

„Równi i równiejsi”.

Opublikowany

 

kanye west

Chorzów to miasto, które wyjątkowo nie ma szczęścia do ludobójczej symboliki i rapu. Dopiero co ucichł temat wizerunku sympatyka Ruchu z tatuażem hitlerowskiej gapy na karku w teledysku Bonusa RPK, a teraz medialną burzę wywołały próby blokady koncertu Kanye Westa. Czy jednak nie można tu dostrzec pewnej niesprawiedliwości w ocenie amerykańskiej gwiazdy?

Nie lada zagwozdkę mają decydenci w kwestii zgody na organizację czerwcowego koncertu Kanye Westa. Już pojawiają się przecieki, że zielonego światła na imprezę nie będzie. Z jednej strony warto pokazać, że jesteśmy zupełnie inni kulturowo niż np. Niemcy, gdzie wielu zbrodniarzy nie poniosło żadnej odpowiedzialności po wojnie i mogli spokojnie wychowywać kolejne pokolenia naszych zachodnich sąsiadów, piastując ważne stanowiska publiczne. Z drugiej – czy osoba chora psychicznie musi być wiecznie stygmatyzowana z powodu odklejek z przeszłości, które mogły wywołać np. źle dobrane leki?

W zasięgowych głosach sprzeciwu przodują zwłaszcza minister Marta Cienkowska i Krzysztof Stanowski. Pytaniem otwartym pozostaje, dlaczego Stanowski nie był równie stanowczy, gdy ambasador Ukrainy wybielał na antenie Kanału Zero hitlerowskiego kolaboranta, Romana Szuchewycza, który uczestniczył w pogromach ludności cywilnej?

Z tęczową swastyką na szyi zaprezentował się fotoreporterom w 2015 roku Maciej Maleńczuk, a dziś jest przecież jednym z pupilów prorządowych mediów. Podobna akcja tyczy się Olgi Tokarczuk, która pozowała na tle krzyża przerobionego na hitlerowski symbol. Żadnej dyskusji nie wywołała też manifestacja byłego prezydenta Ukrainy, Petra Poroszenko, który w 2023 roku udostępnił nagranie z czarnym słońcem na ramieniu, czyli ulubionym symbolem jednego z architektów obozów śmierci, Heinricha Himmlera. Czy w związku z tym możemy mówić wprost o zjawisku „równi i równiejsi”?

Czytaj dalej

Felieton

Czy uliczny rap ogłupia? Kawałki, których słuchamy, mogą zdradzać naszą inteligencję

Twoja playlista mówi więcej, niż myślisz.

Opublikowany

 

raper

Nowe badanie Journal of Intelligence pokazuje, że to nie muzyka, a teksty kawałków mogą zdradzać poziom inteligencji słuchacza. Analiza danych ze smartfonów ujawnia subtelne powiązania między playlistą a zdolnościami poznawczymi.

Teksty ponad bitem – wniosek naukowców

Możemy zapomnieć o gadkach, że inteligencję zdradza słuchanie jazzu albo klasyki. Nowe badanie opublikowane w Journal of Intelligence wywraca ten schemat do góry nogami. Okazuje się, że klucz nie leży w gatunku ani brzmieniu, tylko w tym, co jest nawijane w kawałkach.

Naukowcy odkryli, że to właśnie warstwa liryczna daje więcej informacji o zdolnościach poznawczych niż tempo, melodia czy klimat numeru. Czyli nie chodzi o to, czy leci trap czy boom bap – tylko o to, jakie treści wchodzą do głowy.

58 tysięcy kawałków

Badacze wzięli na warsztat 185 osób i przez 5 miesięcy śledzili ich odsłuchy. Każdy numer, każda playlista – wszystko zapisane przez specjalną apkę.

W tym czasie uczestnicy przesłuchali łącznie ponad 58 tysięcy unikalnych utworów. Do tego doszły testy sprawdzające logiczne myślenie, słownictwo i zdolności matematyczne.

Smutniejsze numery, wyższe wyniki?

Wnioski? Ciekawe i trochę nieoczywiste. Osoby, które częściej sięgały po kawałki o mniej pozytywnym, bardziej refleksyjnym klimacie, miały wyższe wyniki w testach. Do tego dochodzą teksty skupione na „tu i teraz”, autentyczności i tematach związanych z domem – one też korelowały z wyższą inteligencją.

Z kolei tracki pełne społecznych odniesień i niepewnego języka częściej pojawiały się u osób z niższymi wynikami.

Studio > koncert? Też ma znaczenie

Osoby z wyższą inteligencją częściej wybierały kawałki z niskim wskaźnikiem „liveness”, czyli takie, które brzmią jak nagrane w studiu, a nie na żywo. Badacze tłumaczą to prosto – bardziej ogarnięci słuchacze mogą traktować muzykę jako coś do skupienia i analizy, a nie tylko do energii i chaosu koncertowego.

Słuchasz więcej – masz lepsze wyniki

Kolejna rzecz – ilość. Ci, którzy spędzali więcej czasu na słuchaniu muzyki, mieli statystycznie wyższe wyniki w testach. Podobnie jak osoby, które często sięgały po kawałki w innych językach niż ojczysty.

Playlista nie zrobi z Ciebie geniusza

Zanim ktoś zacznie układać playlistę „na inteligencję”, warto ostudzić hype. Związek między muzyką a inteligencją jest niewielki i czysto statystyczny. To nie działa tak, że słuchasz jednego typu numerów i nagle rośnie IQ.

Same w sobie te efekty prawdopodobnie nie są wystarczająco silne, aby miały praktyczne zastosowanie – mówią badacze.

Co to oznacza dla rapu

Badanie nie ocenia gatunków muzycznych typu rap, rock czy jazz jako „lepszych” lub „gorszych”. Bardziej chodzi o to, jakich treści się słucha i jak je przetwarza. W przypadku rapu ulicznego mamy zazwyczaj do czynienia z prostymi tekstami, ale z drugiej strony możemy je przetwarzać na rożne sposoby. W przypadku rapu technicznego i wielowarstwowych linijek, język, tematy i sposób narracji jest jednak dużo bardziej wyszukany.

Osoby słuchające bardziej refleksyjnych i złożonych treści – mają trochę wyższe wyniki. Osoby słuchające prostych i powierzchownych treści – mają je niższe.

Czytaj dalej

Felieton

„Kutas Records” – żart Kuqe 2115 to tak naprawdę spory problem – felieton

Wspomniana wytwórnia istnieje, jest z Polski i ma pół miliona słuchaczy.

Opublikowany

 

kutas records

Kilka dni temu Kuqe 2115 opublikował żartobliwy film, w którym mówi, że odchodzi z 2115 Label na rzecz nowej wytwórni „Kutas Records”. Pośmialiśmy się z rzekomo czerstwego żartu, który tak naprawdę nie do końca był żartem. Jak sprawdziliśmy, wytwórnia „Kutas Records” istnieje, jest z Polski i podbija Spotify.

„Kutas Records” – o co w tym chodzi?

Na Youtube powstał kanał zatytułowany „Kutas Records”. Uśmiech na twarzy może budzić nie tylko nazwa kanału, ale także współgrające logo z plemnikiem. Od razu więc mamy jasny komunikat, że mamy do czynienia z trollingiem. Tylko ten żart powoli wymyka się spod kontroli, bo jest całkiem sprawnie zarządzany.

Kawałki, które pojawiają się na kanale mają zawsze podtekst erotyczny i są w pełni wygenerowane przez skrypt AI. Ich treść jest dość wulgarna, ale dla młodszych odbiorców może być interesująca i zabawna. Każdy kawałek jest dobrze opisany i ma wygenerowaną unikalną okładkę. Tytuły numerów, podobnie jak ich treść jest nacechowana seksualnie.

Oto kilka przykładów:

  • Dariusz Jebadło – Podziemny Drąg
  • Gejtos – Bóg Morza
  • Cwelgar – Gejowski Łowca Potworów
  • Johnny Cwel – NNN (Nie Orzech Listopad)
  • Homo Erectus – Gejowski Jaskiniowiec II (prod. Kutas Records)

W ciągu roku, odkąd istnieje „wytwórnia” na Youtube wygenerowano 163 utwory, które łącznie mają ponad 4 mln wyświetleń.

Spotify podbite przez „Kutas Records”

Jeszcze większe cyfry żartobliwa wytwórnia wykręca na Spotify. Przed kilkoma dniami doszło do sytuacji, kiedy na pierwszych 15 miejsc najbardziej viralujących numerów aż 8 pochodziło z labelu „Kutas Records”. Na pierwszym miejscu mogliśmy zobaczyć „Antycznego Napaleńca”, który przebił już barierę 1 mln streamów.

Wytwórnia AI ma już blisko pół miliona słuchaczy na Spotify. To więcej niż Belmondo (300 tys.), Liroy (160 tys.) czy Ten Typ Mes (240 tys.). Niewiele więcej od żartownisiów ma np. O.S.T.R. (580 tys.), który jest w ciągu wydawniczym od ponad 25 lat.

Co więcej, kawałki wygenerowane przez AI zaczynają trafiać też do TOP 50 Polska. Wspomniany „Napaleniec” jest obecnie na 8. pozycji, wyprzedzając m.in. Malika Montanę, Kaza Bałagane czy Pezeta.

AI w muzyce – mamy problem

Sztucznie generowane kawałki i całe „wirtualne wytwórnie” oparte na AI to coraz większe wyzwanie dla branży muzycznej. Z jednej strony zalew tanich, żartobliwych produkcji obniża próg wejścia, ale z drugiej – rozmywa granice między twórczością a automatem.

To jest też problem dla słuchaczy, bo coraz częściej mają oni problem z odróżnieniem prawdziwej muzyki od algorytmicznej masówki. Branża stoi więc przed pytaniem, jak chronić kreatywność i unikalność w czasach, gdy muzykę można „wyklikać” w kilka sekund.

Czytaj dalej

Felieton

Eminem ma polskie korzenie? Dokumenty wskazują na wieś pod Strzegomiem

„Pradziadek rapera wpisywał w dokumentach narodowość polską”.

Opublikowany

 

eminem polskie korzenie

Brzmi absurdalnie? Z dokumentów wynika, że jeden z największych raperów świata ma rodzinne powiązania z Polską. Według badań genealogicznych część przodków Eminema pochodzi z Dolnego Śląska.

Od lat w mediach powraca temat polskich korzeni Marshalla Mathersa. Wiele portali pisze wprost – pradziadek Eminema był Polakiem. Choć historia ta nigdy nie zyskała takiej popularności jak internetowe plotki o jego rzekomej niechęci do Polski, fakty wskazują, że raper rzeczywiście może mieć polskie pochodzenie.

Polskie korzenie Eminema

Jak ustalono, jeden z pradziadków Eminema od strony matki – Georg A. Scheinert – urodził się 29 stycznia 1851 roku we wsi Kostrza, znajdującej się dziś w gminie Strzegom (woj. dolnośląskie).

Miejscowość ta, znana z wydobycia granitu, należała wówczas do Prus i nosiła nazwę Häslicht. Przodkowie Eminema mieli być z nią związani od pokoleń. W dokumentach pojawiają się nazwiska Joseph Scheinert (ur. ok. 1825) i Ewa Wasuzki (1827–1901) – rodzice wspomnianego Georga. To właśnie nazwisko Wasuzki, zapisane błędnie przez amerykańskich urzędników imigracyjnych, może sugerować polskie pochodzenie matki przodka rapera.

Nagrobki Józefa i Evy Scheinertów w Nebrasce

Przodkowie rapera – „Ger Polish”

Sprawą zainteresował się Janusz Andrasz, autor bloga „Genealogiczne śledztwo”, który odnalazł szereg dokumentów potwierdzających ten trop. Jak wskazuje, część aktów metrykalnych nie zachowała się, jednak dostępne źródła sugerują, że przodkowie rapera rzeczywiście mogli pochodzić z terenów dzisiejszej Polski.

Co więcej, w amerykańskich spisach ludności z początku XX wieku pojawia się przy rodzinie Scheinert określenie „Ger Polish”, co tłumaczone jest jako narodowość polska, kraj pochodzenia – Niemcy.

– Znalazłem zagadkowo brzmiący wpis w spisie mieszkańców USA z 1910 r., gdzie w przypadku jednej z córek Georga (wspomnianego 3x pradziadka Eminema) – Marcie Scheinert, po mężu Roesch, w rubryce „Miejsce urodzenia ojca”, znajduje się zapis „Ger Polish”. Potem znalazłem analogiczną kartę ze spisu, dotyczącego samego Josepha Scheinerta, czyli jej ojca. I tu również pada określenie „Ger Polish„, które znalazło się zarówno w rubryce jego matki, czego można byłoby się spodziewać, mając na uwadze jej polsko brzmiące nazwisko Wasuzki, jak i w rubryce podającej pochodzenie ojca Georga – Josepha Scheinerta! – pisze badacz.

Spis mieszkańców USA z 1910 (córka Georga)

W Eminemie płynie polska krew?

Wnioski z przeprowadzonego śledztwa odnośnie „polskości Eminema” są niejednoznaczne, ale coś ewidentnie jest na rzeczy.

– Skoro urodzony w 1851 roku w pruskim Häslicht Georg Scheinert, mieszkając w USA już od 46 lat, wpisuje w roku 1910 jako swoją narodowość polską, to coś jednak na rzeczy musi być. Niestety, bez dostępu do metryk tej tajemnicy wyjaśnić się nie da. Przyznam, że na początku tego genealogicznego śledztwa myślałem, iż wzmianka o polskich korzeniach Eminema była pomyłką. Teraz jednak widzę, że to raczej tajemnica, która wciąż czeka na swoje rozwiązanie.

Choć metryki z XIX-wiecznej Kostrzy nie są dostępne online, odkryte zapisy pozwalają przypuszczać, że w żyłach Eminema rzeczywiście może płynąć kropla polskiej krwi.

Fakty kontra plotki

W przeciwieństwie do dawnych, nieprawdziwych historii o rzekomym spaleniu polskiej flagi przez Eminema czy jego niechęci do występów w Polsce, informacje o polskim pochodzeniu rapera mają częściowo podstawy w dostępnych dokumentach.

Czytaj dalej

Popularne

Copyright © Łukasz Kazek dla GlamRap.pl 2011-2026.
(Ta strona może używać Cookies, przeglądanie jej to zgoda na ich używanie.)

error: