Felieton
KOMENTARZ KAABANA: Pompuj Rap 3
Ani się obejrzeliśmy, a już doczekaliśmy się rostrzygnięcia kolejnej, trzeciej edycji konkursu Pompuj Rap. Tym razem stawką był kawałek z Hemp Gru oraz Kieru. Jak wszyscy dobrze pamiętamy – poprzednie edycje, a raczzej ich laueraci nie stali na zbyt wysokim poziomie. Owszem, w eliminacjach zdarzały się perełki jak Kleban, ale komu chciałoby się kopać w takiej ilości chłamu?
Tym razem poziom poprawił się dość znacząco, co jest pewnym zaskoczeniem. Mam nadzieję, że jest to kwestia większego przyłożenia się jury i w kolejnych latach również będziemy mogli powiedzieć coś pozytywnego o wyróżnionych (w przeciwieństwie do chociażby drugiej edycji, gdzie wybór między nimi był mniej więcej taki, jak przy realnym socjalizmie, marksizmie i trockizmie).
W trzeciej edycji po raz pierwszy nagrody zostały rozdzielone. 2 raperów wybierało jury, zaś trzeci ma zastać wyłoniony przez internautów, spośród osób, które zakwalifikowały się do etapu drugiego. Ta część konkursu trwa, jednak już można powiedzieć, że wszyscy, którzy zostali wyróżnieni zdobyli pewien poziom fejmu, dlatego postanowiłem podsumować tę akcję nieco wcześniej.
Najpierw na temat zwycięzców właściwych: Uszera oraz Manifesta. Przyznam szczerze, że tego pierwszego nie kojarzę, przez co byłem nastawiony nieco sceptycznie. Moje wątpliwości zostały rozwiane po obejrzeniu jego konkursowego video. Typ jest naprawdę niezły, ma pomysł na siebie, nawarstwia rymy bez zbędnej nachalności, rządzi bitem (a nie na odwrót) – ogólnie mogą być z niego ludzie. Gorzej jest z raperem i producentem znanym między innymi z remixu „Horyzontu” – zdecydowanie lepiej sprawdza się on w tej drugiej roli. Na majku nie pokazał nic szczególnego, jest po prostu kolejnym niuskulowcem za 2zł, których ostatnimi czasy w rodzimym rapie jest prawdziwy wysyp. Nawijka bez szału, teksty podobnie – ogólnie nie powinien dostać się do drugiego etapu, nie mówiąc o zwycięstwie.
Teraz pokrótce omówię raperów, którzy dostali się do drugiej edycji i (za sprawą internautów) mają szanse na dołączenie do grona zwycięzców:
Pierwszy na playliście ułożonej przez StoPro jest niejaki Augustyn, który wita nas znad zeszytu od matematyki. To nakierowuje nas czego możemy się spodziewać, czyli gimbus style. Ogólnie typ chciał pokazać, że jest wszechstronny, wyszło, że jest wszechstronnie chujowy. Części rapowane po angielsku to tragedia, po polsku niewiele lepsza. Trapowy bit w drugiej części zjadł go jak chciał i tyle widzieliśmy Augustyna. Teksty typu „trzymam się koncepcji jak Stefan Żeromski” czy „łaków zostawiam bezdomnym” mówią same za siebie.

Jako drugi występuje BJN. Nie mam pojęcia kim on kurwa jest, za to kilkanaście dobrych minut zastanawiałem się, kogo mi przypomina. W końcu pomoc znalazłem na moim fanpejdżu: typ BEZCZELNIE kseruje Małego Szu, którego możemy znać z utworu „Donald Tusk”. Identyczna maniera, układ wersów, akcent. Ma to nieszczęście, że trafił na mnie i jeżeli przypadkiem uda mu się przebić to nie spocznę póki wszyscy nie dowiedzą się, że podpierdala styl od innych. Nie, nie jest to przypadek, bo specjalnie zrobiłem research i rok temu rapował on zupełnie inaczej.
Kolejna pozycja to niespodzianka, ponieważ jest to znany producent Donde. Przy tym jest to kolejny bitmejker, który nauczył się rapować i myśli, że kogokolwiek to obchodzi. Solidność do sześcianu, zero jakiejkolwiek iskry. Jeżeli naprawdę uważa, że „rachunki za marzenia nie zapłacą się same” to niech wraca do klepania bitów albo leci na zmywak, a nie zajmuje czas swoimi wypocinami.
Z pewnością część z was kojarzy również Fenixa, znanego z dissowania wielu podziemnych raperów oraz wydawanego od kilku lat legala. W tym wypadku wszystko zawiera się w dwóch słowach „VNM wannabe”. Do tego chujowe łamanie wersów i naciągane, prostackie wielokrotne. Wstyd mi, że kiedyś go propsowałem.
W połowie stawki atakuje nas apogeum beki, a konkretnie to niejaki Hamer (MC Hammer?). Obiecuje „prawdziwy rap uliczny” i obietnicę tę spełnia. Mnóstwo patosu przyozdobione refrenem „Czemu los kładize pod nogi nam kłody, których by nie przeszedł sam? Los złośliwy tak, więcej zabiera, niż mógłby dać.”, który prawdopodobnie został przepisany z „The Best of Paulo Coelho”.
Zaraz potem będziemy mogli ukoić nasz postrzępiony słuch, za pomocą faworyta, czyli Kamela. Kto śledzi mój blog i fanpage ten wie, jaki potencjał drzemie w raperze z Zagłębia. Jako jedyny w tym gronie posiada własny, wyrobiony styl, a nie jego zalążki. Wprawdzie nie prezentuje tutaj 100% swoich możliwości, jednak i tak wystarcza to do zjedzenia całej (łącznie ze zwycięzcami właściwymi) stawki. Głosujcie na niego.
Zaraz za Kamelem kolejne ksero, tylko jeszcze nie do końca ustaliłem kogo. Jak na razie najbliżej mu do Numera, z tym, że chwali się faktem, iż „nie da się go zdefiniować”. Będąc tak bezbarwnym pisanie podobnych linijek to piłowanie gałęzi, na której się siedzi, ale nie posądzałbym Najducha o taką dozę świadomości.

Quako to przedstawiciel najbardziej popularnego w Polsce rodzaju raperów, czyli SolarBiałas. Niby wszystko dobrze, niby są pomysły, niby jest nienaganne flow, niby nie ma się do czego przyczepić, ale brakuje „tego czegoś”. I w tym wypadku jestem pewny, że Quako tego czegoś” nie znajdzie. Rzemieślnikom dziękujemy.
Ostatnim wykonawcą z jakimkolwiek potencjałem jest Smooth Poet. Świetny wjazd i trzymanie się bitu, tekstowo nico gorzej, ale nie o to tutaj chodziło. Obawiam się, że mógł to być jednorazowy strzał. Będę śledził.
Stawkę zamyka niejaki UKA, który zaraz po ogłoszeniu, że „to nie 99 i nie mamy po 10 lat” nawija, jakby zostały żywcem wyjęty właśnie z tego rocznika. I nie, nie z USA, tylko z Polski. Zero pomysłu, wypadałoby się czymś wyróżnić.
Można powiedzieć, że 3 wyróżniających się na 12 to słaby wynik, jednak kiedy skonfrontujemy ten fakt z poprzednimi edycjami, wtedy obraz tej trzeciej nieco się polepsza. W sumie to moja ostateczna ocena jest zależna od tego, kto wygra w głosowaniu internatów – jeżeli będzie to Kamel (lub ewentualnie Smooth Poet), to props i całość była warta zachodu. Jeżeli wybiorą jakiegoś wacka to zwiedziony będę czekał na kolejną edycję. Dlatego gorąco zachęcam do głosowania na Kamela (lub ewentualnie Smooth Poeta), niech te konkursy faktycznie promują ludzi z potencjałem!
Drugi etap „Pompuj Rap 3” – zwrotki uczestników.
Felieton
Oki wpadł we własne sidła? Niewygodne fakty po beefie z Kinnym Zimmerem – felieton
Hipokryta, który rzuca słowa na wiatr?
W czasie beefu z Kinnym Zimmerem Oki punktował rywala za współprace reklamowe i stawiał ultimatum organizatorowi Rap Stacji. Dziś oba te wątki wracają jak bumerang.
Kinny trafił w punkt? Tymbark potwierdza jego wersy
Jeszcze kilka miesięcy temu Oki celował w Kinny’ego Zimmera z ciężkimi argumentami. Jednym z najgłośniejszych zarzutów było rzekome sprzedawanie każdego numeru sponsorom.
„Dziękują mi Twoi fani – pierwszy track bez lokowania” – nawijał Oki, sugerując, że jego przeciwnik nie potrafi funkcjonować bez reklamowych współprac.
Dziś ten fragment wraca niczym bumerang. W klipie promującym „REKLAMACJA’47: CD1” można było zauważyć charakterystyczną niebieską butelkę Tymbarka. Już wtedy informowaliśmy, że za obecnością produktu może stać szersza współpraca. Teraz sprawa została oficjalnie potwierdzona. Do sklepów trafiły napoje Tymbark sygnowane ksywką Okiego o smaku kwaśnego jabłka.

W tym kontekście szczególnie mocno wybrzmiewają wersy Kinny’ego Zimmera: „Na filmie do płyty lokujesz Tymbarka. Jak okaże się że macie deala, pęknie twoja bańka” – rapował.
Patrząc na rozwój wydarzeń, trudno nie zauważyć, że przewidywania Kinny’ego okazały się trafione.
Oki postawił ultimatum. Rap Stacja go zweryfikowała
To jednak niejedyny temat, który wraca przy okazji tamtego konfliktu. W trakcie beefu głośno było również o Rap Stacji. Oki szantażował Waldiego, organizatora festiwalu, że jeśli w line-upie pojawi się Kinny Zimmer, to on sam nie wystąpi.
Ostatecznie rzeczywistość zweryfikowała te deklaracje. W składzie imprezy znaleźli się obaj raperzy, a zapowiadane ultimatum nie zostało zrealizowane. Trudno więc pogodzić takie działania z wizerunkiem rapera, który podczas beefu tak chętnie rozliczał innych z autentyczności i konsekwencji.

Czy Oki przegrał beef?
To już kwestia indywidualnej oceny słuchaczy. Nie zmienia to jednak faktu, że zarzuty dotyczące hipokryzji i braku konsekwencji wracają do Okiego ze zdwojoną siłą, a jego przeciwnik nie zaliczył w trakcie beefu równie głośnych wpadek. Gdyby konflikt trwał dłużej, lista podobnych tematów mogłaby być jeszcze dłuższa.
Tym razem uznania w kierunku Okiego nie będzie ani słowem, ani oczami.
Felieton
Łatwogang stał się nietykalny. Sięga po nasze pieniądze na lek, który nie działa? – felieton
Zamiast porządnego researchu, streamer bazuje głównie na emocjach.
Łatwogang po sukcesie swojej akcji charytatywnej wszedł poziom wyżej i zaczął apelować do rządu o refundację terapii dla dzieci z DMD. Problem w tym, że chodzi o lek, którego skuteczność podważają europejskie instytucje, a emocjonalna presja na polityków zaczyna wymykać się spod kontroli, bo za wszystko tym razem mamy zapłacić my wszyscy.
Polacy będą sponsorować amerykańskich lekarzy?
Nie mam problemu ze zbiórkami. Serio. Jeśli ktoś chce wydać własne pieniądze na eksperymentalną terapię dla chorego dziecka – jego sprawa. Ludzie potrafią się jednoczyć, pomagać i to jest piękne. Pierwsza akcja Łatwoganga zrobiła gigantyczne wrażenie i ciężko było nie mieć szacunku do skali mobilizacji. Tyle że teraz to już zupełnie inna bajka.
Bo kiedy streamer z milionowymi zasięgami zaczyna naciskać na refundację terapii przez państwo, przestaje chodzić wyłącznie o dobre serce. Wtedy w grę wchodzą pieniądze podatników, decyzje medyczne i odpowiedzialność za przekaz, który większość z nas łyka bez żadnego researchu tylko dlatego, że tak powiedział Łatwogang.
Lek Elevidys, o którym mowa, nie został dopuszczony w Europie. Europejska Agencja Leków stwierdziła wprost, że nie wykazano korzyści ze stosowania preparatu. To nie teoria z TikToka, tylko stanowisko jednej z najważniejszych instytucji medycznych na świecie. Terapia dostała jedynie warunkową zgodę FDA w USA i to pod bardzo konkretnymi ograniczeniami. Lek można podawać wyłącznie określonej grupie dzieci, a wokół terapii pojawiają się też informacje o ciężkich skutkach ubocznych, nawet przypadkach śmiertelnych. Nie uśmiecha mi się więc z mojej własnej kieszeni sponsorować amerykańskich lekarzy i ich lek, który nie wiadomo czy działa, a z raportów wynika, że działa słabo.
Lek Elevidys został przetestowany na 125 dzieciach i nigdy nikomu się nie polepszyło.
— Brat Pid (@brat_pid73861) May 24, 2026
Jak się wpisze nazwę leku w wyszukiwarce, to pierwsze co wychodzi to dokument niedający pozwolenia na obrót w Europie.
Koszt dla jednej osoby to kilkanaście milionów złotych. pic.twitter.com/zNX0jPUvaQ
Emocje i presja
Mimo tego Łatwogang i jego pobratymcy w komentarzach nakreślili prostą narrację: kto ma wątpliwości, ten jest przeciwko chorym dzieciom. No bo jak to, NA CHORE DZIECI NIE DASZ?
Przekaz ten zaczyna coraz mocniej opierać się na emocjach i presji moralnej, którą napędzają też ludzie w komentarzach, zamiast na spokojnej rozmowie o faktach. Jeśli zadasz pytanie o skuteczność terapii, jesteś potworem. Jeśli przypomnisz, że państwo nie drukuje własnych pieniędzy, tylko wydaje kasę obywateli, dostajesz łatkę człowieka bez serca.
Łatwogang ewidentnie działa pod wpływem emocji i gigantycznej fali uwielbienia. Problem polega na tym, że internet bardzo szybko robi z influencerów moralnych liderów. Wystarczy jedna viralowa akcja i nagle streamer staje się dla ludzi większym autorytetem niż lekarz. To już nie jest tylko „pomaganie dzieciom”. To próba wpływania na politykę zdrowotną państwa przez presję społeczną i emocjonalne filmiki.
Bo jeśli dziś każda internetowa mobilizacja ma wymuszać refundację terapii odrzuconej przez europejskich ekspertów, to jutro będziemy podejmować decyzje zdrowotne na podstawie lajków, a nie badań.
Dobry chłopak, ale działa na emocjach
Działalność internetowa Łatwoganga pokazała nam, że to zwykły, dobry chłopak, ale działa bardzo spontanicznie i często pod wpływem silnych emocji. Osoby z jego otoczenia mówiły otwarcie po pierwszej zbiórce, że wszystko u niego jest totalnym spontanem. 9-dniowy stream mógł się w ogóle nie udać, bo nie było żadnego szczegółowego planu, a transmisję odpalono na starym komputerze, który w każdej chwili mógł się wyłączyć. Ostatnia akcja rowerowa również wyglądała na zrobioną na prędce, co wiedzieliśmy po wielu wpadkach ze sprzętem.
*Powyższy felieton jest bardzo niepopularną opinią, bo Łatwogang w kilka tygodni stał się osoba nietykalną w Polsce, podobnie zresztą jak Bedoes, o którym innym razem.
Felieton
B.R.O. tworzy śpiewających influencerów, a teraz mówi, że „mainstream to znajomości, pieniądze i sztucznych uśmiech”
Większego zaorania w ostatnim czasie nie było.
B.R.O. wydał całkiem dobry technicznie numer „Maszyna”, który jednak nie broni się lirycznie. Strzały w powietrze, które przebiły oba kolana Broskiego.
Jedną z największych bolączek polskich raperów są strzały w powietrze. Kogo oni nie rozliczają w numerach. Wszystko im się nie podoba. Kiedy jednak podamy konkretne ksywy, które możemy dopasować do ich linijek 1:1, nabierają wody w usta albo się głupio tłumaczą.
Najświeższym przykładem pier***nia totalnych głupot jest B.R.O., który wymierzył linijki w mainstream, zapominając, że z takimi ludźmi chętnie i cały czas współpracuje, bo kosi z nich – pewnie – nieprzyzwoite pieniądze.
„Pływałem w głównym nurcie, czytaj w tym brudnym gównie. W którym rządzi pieniądz, znajomości no i sztuczny uśmiech. Jeśli go nosisz jesteś pustym głupcem. Bo to jak uprawiać prostytucję, mówiąc że to duży sukces” – nawija.
B.R.O. jest naczelnym ghostwriterem sztucznie stworzonych influencerów. Współpracuje głównie z Ekipą Friza, który uczy od podstaw swoich podopiecznych wspomnianych przez rapera „sztucznych uśmiechów” albo przesadzonych reakcji. W taki sposób buduje armię contentowych produktów, które zamiast własnego języka dostają gotowe teksty, gotowe emocje i gotowe schematy zachowań. Wszystko po to, żeby kamera widziała luz, a algorytm dostał dokładnie to, co lubi najbardziej: przesadę, krzyk i wiecznie przyklejony uśmiech.
B.R.O. cały czas działa z Frizem i Wersow i wciąż pisze teksty im oraz ich influencerom, których akapit wyżej porównuje do „prostytutek”, bo sztuczny uśmiech i znajomości chyba do nich pasują w 100% – prawda?
Dalej w numerze nie jest wcale lepiej: „Słucham wasze zwrotki wszystkie pocięte jak rozbi” – znów strzela w powietrze i kolejny raz wers ten można przypisać do jego „podopiecznych”, którzy bez pocięcia zwrotek byliby asłuchalni nawet dla 10-latków.
Może B.R.O. to maszyna, ale zaczęła już dawno rdzewieć, po tym pamiętnym piwie wylanym na głowę przez Belmondziaka.

Felieton
Robią z nas złodziei. Kupując smartfona, zapłacimy więcej, a kasa pójdzie m.in. do raperów – felieton
Nowa, stara opłata, który uderzy we wszystkich, ale tylko niektórzy na niej zarobią.
Rząd rusza z aktualizacją opłaty reprograficznej. Nowe zasady obejmują m.in. smartfony i laptopy, a pieniądze mają trafić do artystów, w tym do raperów. No i kto tu kogo okrada?
Ministerstwo dumnie ogłasza
Minister kultury Marta Cienkowska podpisała rozporządzenie, które aktualizuje zasady pobierania opłat od urządzeń używanych do kopiowania i odtwarzania treści. – Polscy twórcy latami czekali na tę decyzję. Dziś z satysfakcją ogłaszam: mamy to!” – przekazała w komunikacie opublikowanym na portalu X.
Polscy twórcy latami czekali na tę decyzję. Dziś z satysfakcją ogłaszam: mamy to! Właśnie podpisałam rozporządzenie dot. opłaty reprograficznej. To był trudny proces, pełen lobbingu i fake newsów o rzekomych "nowych podatkach". Prawda jest prosta: pożegnaliśmy lata 90. (faksy i…
— Marta Cienkowska (@MartaCienkowska) April 30, 2026
Smartfony i laptopy objęte opłatą!
Na czym polega zmiana? Lista sprzętów objętych opłatą została dostosowana do tego, jak dziś konsumujemy muzykę, filmy i inne treści. Do gry wchodzą m.in. smartfony, laptopy, tablety, telewizory oraz dekodery z pamięcią albo funkcją nagrywania. W praktyce chodzi o urządzenia, które realnie służą do kopiowania lub przechowywania materiałów chronionych prawem autorskim.

Czyli co, jesteśmy złodziejami?
Po chłopsku, twórcy ustawy chyba uważają, że jesteśmy złodziejami, bo z góry zakładają, że nielegalnie słuchamy muzyki, przegrywając ją sobie na telefony lub korzystając z nielegalnych źródeł streamingu. Ciekawe jakie to nielegalne źródła mamy w czasach powszechnego dostępu do Youtube i Spotify.
Żeby jednak było miło i fajniusio pani minister rozszerzoną opłatę ubrała w ładne słowa: – Giganci sprzętowi dzielą się swoimi zyskami z polskimi twórcami – podkreśliła.
Jak to dokładnie działa – wyjaśniamy
Kupujesz np. telefon albo pendrive. W cenie jest już opłata reprograficzna. Producent/importer przekazuje ją do organizacji, a organizacje dzielą pieniądze między twórców. Artyści dostają część pieniędzy, jeśli są zarejestrowani w takich organizacjach jak ZAiKS czy STOART, a ich muzyka jest uwzględniona w podziale. Gotówka jest rozdzielana według określonych zasad.
Ministerstwo uspokaja, jesteśmy spokojni
Ministerstwo ma życzeniowe myślenie na temat wzrostu cen elektroniki w związku z rozszerzoną opłatą. W uzasadnieniu projektu czytamy: – Biorąc pod uwagę stosunkowo niski poziom opłat przyjęty w projekcie rozporządzenia, należy uznać, że wpływ na sytuację konsumentów nie będzie znaczący.
Wszyscy jednak dobrze wiemy, że opłata ta zostanie przeniesiona na końcowego użytkownika, i to my zapłacimy więcej za smartfona czy laptopa, a miliony pójdą do artystów i twórców,
Miliony złotych wpływów
W 2024 roku wpływy z opłaty reprograficznej wyniosły 35,8 mln zł. Po zmianach budżet dla twórców może wzrosnąć nawet do poziomu 150-200 mln zł rocznie. Według szacunków stawka opłaty ma wynosić od 1 do 3% wartości urządzenia.
Jakie to piękne, a ty co słuchaczu o tym myślisz?
Chorzów to miasto, które wyjątkowo nie ma szczęścia do ludobójczej symboliki i rapu. Dopiero co ucichł temat wizerunku sympatyka Ruchu z tatuażem hitlerowskiej gapy na karku w teledysku Bonusa RPK, a teraz medialną burzę wywołały próby blokady koncertu Kanye Westa. Czy jednak nie można tu dostrzec pewnej niesprawiedliwości w ocenie amerykańskiej gwiazdy?
Nie lada zagwozdkę mają decydenci w kwestii zgody na organizację czerwcowego koncertu Kanye Westa. Już pojawiają się przecieki, że zielonego światła na imprezę nie będzie. Z jednej strony warto pokazać, że jesteśmy zupełnie inni kulturowo niż np. Niemcy, gdzie wielu zbrodniarzy nie poniosło żadnej odpowiedzialności po wojnie i mogli spokojnie wychowywać kolejne pokolenia naszych zachodnich sąsiadów, piastując ważne stanowiska publiczne. Z drugiej – czy osoba chora psychicznie musi być wiecznie stygmatyzowana z powodu odklejek z przeszłości, które mogły wywołać np. źle dobrane leki?
W zasięgowych głosach sprzeciwu przodują zwłaszcza minister Marta Cienkowska i Krzysztof Stanowski. Pytaniem otwartym pozostaje, dlaczego Stanowski nie był równie stanowczy, gdy ambasador Ukrainy wybielał na antenie Kanału Zero hitlerowskiego kolaboranta, Romana Szuchewycza, który uczestniczył w pogromach ludności cywilnej?
"I przejdzie Panu przez gardło, żeby powiedzieć, że Roman Szuchewycz jest zbrodniarzem wojennym?" – zapytała @abojke ambasadora Ukrainy @VasylBodnar w wywiadzie dla @OficjalneZero.
— Stowarzyszenie „Wspólnota i Pamięć” (@WspolnotaPamiec) January 11, 2026
"Nie, nie powiem tego" – usłyszała w odpowiedzi.
Ambasador zaprzecza samemu sobie. Z jednej… pic.twitter.com/9F0rMzvgEf
Z tęczową swastyką na szyi zaprezentował się fotoreporterom w 2015 roku Maciej Maleńczuk, a dziś jest przecież jednym z pupilów prorządowych mediów. Podobna akcja tyczy się Olgi Tokarczuk, która pozowała na tle krzyża przerobionego na hitlerowski symbol. Żadnej dyskusji nie wywołała też manifestacja byłego prezydenta Ukrainy, Petra Poroszenko, który w 2023 roku udostępnił nagranie z czarnym słońcem na ramieniu, czyli ulubionym symbolem jednego z architektów obozów śmierci, Heinricha Himmlera. Czy w związku z tym możemy mówić wprost o zjawisku „równi i równiejsi”?
Поїздка на фронт для мене — це завжди найголовніша подія тижня. Хедлайнер в розкладі.
Після парламентської діяльності, перемовин з міжнародними партнерами щодо підтримки України, акумулювання та розподілу благодійної допомоги та іншої тихої роботи в тилу, ця подія — великий… pic.twitter.com/5aucKuX5c7— Петро Порошенко (@poroshenko) September 10, 2023
-
News3 dni temuDziwne zachowanie Sokoła na koncercie w Gdańsku wywołało falę spekulacji
-
News2 dni temuPolak, który trafił na europejskie listy
-
News2 dni temuDJ Buhh znów chce pieniędzy i chyba je dostanie
-
News4 dni temuMiasto Gdańsk na oficjalnej stronie informuje, że Edziowi grożą gangsterzy z Chicago
-
News18 godzin temuJaś Kapela ocenił kontrowersyjny występ Sokoła w Gdańsku
-
teledysk3 dni temuNowy Polak jara jak Snoop Dogg
-
News4 dni temuWspólnik Bonusa RPK ostrzega, kto może stracić na odebraniu orderu Zełeńskiemu
-
News1 dzień temuMalik Montana pochwalił się 3 swoich dzieci. „Chcę przynajmniej siódemkę”