Sprawdź nas też tutaj

Felieton

ROZKMINA: Beef is Beef (cz.1)

Opublikowany

 

Konflikty będące nieodłączną częścią życia codziennego, mają szczególną, bo artystyczną formę w świecie muzyki Hip-Hopowej, gdzie wykonawcy toczą ze sobą spory poprzez utwory muzyczne. Słowo Diss wywodzi się z angielskiego słowa Disrespect, oznaczającego Zniewagę. Raperzy najczęściej obrażają samych siebie, chociaż zdarza się im znieważyć bliską oponentowi osobę, swoją była dziewczynę, itd. Sposobów, na jakie można tego dokonać jest cała masa – począwszy od zwyczajnego nazwymyślania, przez kompromitujące parodiowanie czyjejś osoby, aż po błyskotliwe spuentowanie jej cech w wersie (tzw. punchline). Gdy osoba zbesztana z błotem odpowie agresorowi własnym utworem – można mówić o Beefie (ang. Sprzeczka), muzycznej kłótni. Świat Polskiego rapu obfituje w tego rodzaju wydarzenia, i zazwyczaj wywołują one w słuchaczach duże emocje. Zapraszam do przyjrzenia się najciekawszym z nich.

Bodajże pierwszym polskim dissem był numer ”Anty” nagrany Przez Nagły atak Spawacza wespół z Peją, zamieszczony na debiutanckim, wydanym w 1995 roku pod tym samym tytułem mini albumie grupy. Utwór nie zawierał w swojej warstwie tekstowej żadnych wyrafinowanych punchline’ow – Liroy został w nim zwyczajnie nawyzywany. Liczba słów uważanych powszechnie za obelżywe w tej kilkuminutowej piosence wyniosła ponad 70, co było, jak mniemam, czynnikiem decydującym o fenomenie tego utworu, który z miejsca stał się kultowy i rozsławił NAS oraz Peję. O popularności piosenki może doskonale świadczyć fakt, że 10 tysięcy sztuk fizycznego wydania materiału rozeszło się na pniu.

O małżonce kieleckiego rapera zarapowano: ”Twoja żona kurwa jest jebaną penerą/Ciągnie chuja wszystkim poznańskim gangsterom”. Grożono śmiercią jego bliskim: ”Ty jebany chuju ty jebany skurwysynu/Za tę profanację które odpierdalasz/Spotka cię solidna kurwa kara/Spalimy ci chałupę rozjebiemy twoją żonę/Zabijemy ci dziecko i zgwałcimy siorę”. Dostało się nawet rodzicom Liroya: ”Twój ojciec pener twoja matka kurwa/Cała twoja ekipa wpierdala gówna”.

23 listopada 1996 roku Liroy wydał mini album ”Bafangoo! Część 1”, na znacznej części składającej się na niego materiału odnosząc się do zaczepek ze strony Nagłego Ataku spawacza oraz Peji. W tytułowym utworze raper określa się ”Typem skurwysyna którego kocha nienawidzieć”. Nagły Atak Spawacza odpowiedział kieleckiemu MC utworem ”ANTY 2”, który nie zdobył jednak popularności i uznania równych temu, z jakim przyjęto pierwszy diss. Slums Attack również skierowało jeszcze jeden diss w stronę Liroya – utwór ”Modus Operandi” z minialbumu ”Mordercy” (1996). Tekst piosenki był wulgarny w stopniu zbliżonym do liryki ”Anty”. Peja wspominał po latach w utworze ”Czas Hardcoru”, że gościnny występ w tym hańbiącym kieleckiego rapera utworze był mu częściową przepustką do rozpoczęcia działalności w branży muzycznej: ”1996 podpisałem pierwszy kontrakt/Pomogła mi z pewnością z Anty Liroya zwrotka/Poprawka to był Anty i słuchała cała Polska”. Pomimo tego, jak Poznański raper natarł na Liroya, ten jako jeden z nielicznych wstawił się za nim podczas afery spowodowanej nawoływaniem przez poznaniaka do linczu na jednym z uczestników koncertu w Zielonej Górze 12 września 2009 roku, który obraził go wystawiając w górę środkowy palec.

Liroy powiedział wtedy: ”Ktoś idąc na koncert i wyciągając palec, prowokując pewne sytuacje musi się liczyć z tym, że to się może dla niego źle skończyć. Jeżeli ktoś chce (…) starać się z siebie robić ulicznika, a w zamian za to udawać że nie jest, no to co to jest? (…) On z jednej strony chciał być kozakiem, a z drugiej strony dostał wpiernicz, a teraz całą sytuację odwraca się kota ogonem. (…) Ktoś kto przychodzi do mnie do domu i pluje mi w twarz, może się liczyć z tym, że może się to dla niego źle skończyć. (…) Skoro on chciał wejść na ulicę, i się zachować jak na ulicy, no to dostał odpowiedź uliczną.”.

Peja wypowiedział się w mniej więcej tym samym czasie o kieleckim raperze w wywiadzie dla FlashGaduły: ”Stosunków nie mamy żadnych, generalnie przybiliśmy pionę w 2005 roku, W hotelu, oddawaliśmy krew dla młodego Pazury który rozpierdolił się w wypadku. Od razu przeszliśmy do konkretów: ”siema, co tam u Ciebie?”, nie rozkminialiśmy jakiś tam starych historii. Beef nie wynikł z jakiś kurwa specjalnych przekonań z mojej strony, po prostu dograłem się do demówki spawaczy, opierdolić chcieli kogoś na bicie no to generalnie napisałem na kolanie parę tam wersów, i przeszło to do historii tak naprawdę. Potem już podtrzymywałem swoje racje w tym Beefie. Trzeba jednak cokolwiek znaczyć żeby wkraść się w łaski kogoś takiego jak Ice-T, zrobić z nim sztamę, zagrać z nim kilka koncertów. Czy Liroy jest komercyjny? Myślę że rap na dzień dzisiejszy w ogóle nie jest komercyjny, i myślę, ze Liroy zawsze był postacią kontrowersyjną, tudzież barwną, jest opiniotwórczy, zawsze media chętnie sięgają po jego opinię, jest utytułowanym kolesiem jeśli chodzi o sprzedaż płyt, złoto, platyna, pierwszy raper R.P., Nie zamierzam tutaj wchodzić z cukrem tylko dla tego, ze stanął ostatnio po mojej stronie w pewnych sprawach, tylko że ten koleś znakomicie sobie radzi bez sceny Hip-Hop, ale dobrze byłoby, gdyby ukoronowaniem jego kariery były trasy koncertowe które nie są widoczne, i pewnie też w znacznym stopniu się do tego przyczyniłem wyprzedzając o lata świetlne zespoły z innych miast które potem docinały mu, ale poradził sobie wyśmienicie w branży rozrywkowej, tudzież showbiznesie, stanowi przykład na to, jak można zrobić coś z niczego, chłopak z podwórka wszedł na salony.”. Peja odwdzięczył się swemu jakby nie było koledze po fachu, stając po jego stronie kiedy został zdissowany przez Tedego w kawałku ”A.N.T.Y. II”. Peja w utworze ”dureń z TVN” zarapował: ”Pocisnąłeś Liroyowi, a chcesz wbić się na salony?/Już on ci na salonach odpowiednie promo zrobi”.

Bywa, że do Beefu dochodzi na wskutek pomyłki, sytuacji, w której ktoś mylnie weźmie wersy mające wydźwięk ogólny, za takie skierowane do jego osoby. Tak było w przypadku Tedego, który wziął sobie za mocno do serca słowa Onara w nagranym we współpracy z Nowatorem numerze ”Co Jest?” wydanym na albumie Płomień 81 ”Historie Z Sąsiedztwa” (2005). Onar rapował tam bardzo dwuznacznie: ’’Widzę klipy, słyszę hity, słyszę single/Nie chcę lipy, ja pierdolę ich nawijkę/Tych, którzy chcą być bardziej blisko niż u pana Jacka/Tych, którzy na podwórku sępią kiepa/Tych, którzy na podwórku myślą, że są gangsta/A ich flow nie leci tylko kurwa mać pełza”, i dalej: ”Bo bananowy dzieciak chce żyć jak na ulicy/Życie to największy skurwiel, który może cię przeliczyć”, dodając na zakończenie: ”Jeszcze słyszałem, że masz problem z „Weź to poczuj”/Bo mój ziom ruchał twoją dupę i mówiła – weź to poczuj”. Tede zareagował na te słowa wypuszczając luźny utwór pt. ”Zamknij Pysk”, pozbawiony wyjątkowo mocnych punch’y, a Płomień odbił piłeczkę w utworze ”Kiedy Powiem na Osiedlu”.

We wstępie do niego, Onar rzeczowo wyjaśnił Tedemu, że w ”Co Jest?” nie było wersów skierowanych w jego osobę, zapewniając, ze gdyby miał coś do niego, z cała pewnością użyłby jego ksywy. Określił również rzeczoną piosenkę jako Antyhejterską, a potem w wielkim stylu pojechał po przeciwniku w 3 zwrotkach. Zarzucił mu sprzedajność (”I nie myl komercji kurwa z dobrym smakiem/Bo sprzedał byś swój numer do reklamy podpasek”), udowodnił mu nieznajomość języka Polskiego (”Polemika, lepiej zażyj do słownika nie protestuj/Po Polsku mówi się „klaszcz” a nie „klaskaj” wieśku”), oraz wytknął niehonorowe prowadzenie Beefu (”Ty pierwszy ruszyłeś rzeczy których się nie rusza/Dziewczyna, rodzina, wyzywanie od lamusa”). W czwartej zwrotce numeru udzielił się Pezet, który wspomniał między innymi o tym, że planował nagrać z Tede wspólny utwór: ”Mieliśmy nagrać numer, czekała Polska/Miałem już nawet bit i tekst, ale wrzucam do kosza”.

Tede odpowiedział błyskawicznie, bo następnego dnia, kunsztownie odpowiadając na zarzut o nieumiejętność wysławiania się w naszym rodzimym języku, bawiąc się słowami:’Onar dla mnie ten ziomal to banał/Onal połączony oral i anal/Nora to miejsce gdzie na ciebie nagram/Nora to słowa Onar anagram” (w swoim wcześniejszym dissie na Tedego Onar wyraził dezaprobatę dla sposobu, w jaki podszedł do całej sprawy – że zamiast postarać się wyjaśnić całą sprawę prywatnie, ten od razu zaszył się w ”komorze” żeby nagrać ubliżający mu kawałek). Ciekawym fragmentem utworu jest również ten, w którym Tede parodiuje refren utworu Lerka i Onara pt. ”Weź to Poczuj”: ”O weź to poczuj, poczuj ciepło mojego moczu/O weź to poczuj, musisz poczuć mocz”. W odpowiedzi Plomień 81 nagrał numer pt. ”Knebel w Pysk”, zapowiadany jako ostatni numer z ich strony poświęcony osobie Tedego. Onar zarapował w odniesieniu do sposobu w jaki tamten igrał ze słowami bazując na jego ksywie: ”Mówiłeś coś oral i anal, jak dla mnie super/Twój rap ssie, a mój jeszcze rucha go w dupę”. Zarzucił mu też próbę wzbudzenia zainteresowania swoim, wydanym 22 czerwca 2006 roku albumem ”Esende Mylffon Hałas” poprzez wywołanie konfliktu: ”Grałeś promocyjny, było kilkadziesiąt osób/I nie pierdol, że ten beef to nie sposób rozgłosu/Przyznaj się do marketingu, porzuć te oszczerstwa/Płomień wyszedł w październiku, ty się prujesz w połowie czerwca”. Swoje trzy grosze dorzucił również Pezet, odnosząc się między innymi do zaśmiewania się przez Tedego z jego nagrywki z Sidneyem Polakiem, utworu ”Otwieram Wino”: ”Z Sidney’em i ziomami piję wódkę/A to wino zanim się ogarniesz wypiję z twoją dziewczyną”. Zakończył swoją zwrotkę równie błyskotliwie: ”Słyszałeś spadające gwiazdy, są dobrą wróżbą/Więc wypowiedz życzenie, kiedy patrzysz w lustro”. Tede wystosował jeszcze utwór ”3 Korony”, a Onar kontynuował Beef odpowiadając Tedemu na swoim solowym albumie ”Pod Prąd”, wydanym 1 października 2007 roku, w utworze pt. ”Śliski Parkiet”. Nawija w nim: ”Jestem z bloków wampirem a ty balasem/Krew z wack’ów pije a ty z podpasek”.

Tede odpowiedział numerem ”Mordo Ty Moja”, a Onar kawałkiem ”Teraz Ty Jesteś Pragnienie”, w którym pojechał oponentowi: ”Ej Tede sypiesz się jak dziwki z drogich dyskotek/Pełen tanich błyskotek jak choinka w święta/Dla mnie każda bitu pętla to na twoją szyję pętla”. Tede odpowiedział Onarowi ponownie na nielegalu ”Volumin IV: Pierdolę Was”, gdzie zamieścił dwie dissowe piosenki: ”Olej Onara” i ”Zwiiidy”, po czym Płomień 81 wydał diss ”Tam się Kurwa Patrz”, i beef dobiegł końca. Portal Hip-Hop.pl zrobił ankietę dotyczącą tego, kto według internautów wygrał spór; większość internautów uznała tryumf Onara. Co ciekawe, po kilku latach od zakończenia Beefu, Tede dogadał się z Pezetem, który udzielił się gościnnie w utworze ”Muzyka Miejska” zamieszczonym na jego albumie ”Fuck Tede” wydanym w 2010 roku.

 

Sam Pezet wypowiedział się o tym następująco: ”Mój konflikt z Tede zakończył się już jakiś czas temu (…) To że nagrałem z Tede, oprócz tego, że jest po prostu moją prywatną decyzją, z która nie miałem żadnego problemu, jest też chęcią pokazania Wam, słuchaczom, tego że nie muszą innych artystów stawiać na jednym, lub drugim froncie. Z Onarem jestem cały czas w przyjacielskich stosunkach i nie mam zamiaru występować przeciwko niemu, tym bardziej, że niedługo zaczynamy robić kolejną płytę Płomienia.”. Tede nie pogodził się z Onarem; szturchnął go jeszcze lekko w utworze „Bmw Radio” wydanym na swoim albumie ”Elliminati” (2013 rok), nawijając: ”Rapuje Krzychu Werte, Waldemar, 3W Kasta, Nawija Pezet (…) i Onar coś wykasłał”.

 

Felieton

Oki wpadł we własne sidła? Niewygodne fakty po beefie z Kinnym Zimmerem – felieton

Hipokryta, który rzuca słowa na wiatr?

Opublikowany

 

oki kinny zimmer kto wygrał beef

W czasie beefu z Kinnym Zimmerem Oki punktował rywala za współprace reklamowe i stawiał ultimatum organizatorowi Rap Stacji. Dziś oba te wątki wracają jak bumerang.

Kinny trafił w punkt? Tymbark potwierdza jego wersy

Jeszcze kilka miesięcy temu Oki celował w Kinny’ego Zimmera z ciężkimi argumentami. Jednym z najgłośniejszych zarzutów było rzekome sprzedawanie każdego numeru sponsorom.

„Dziękują mi Twoi fani – pierwszy track bez lokowania” – nawijał Oki, sugerując, że jego przeciwnik nie potrafi funkcjonować bez reklamowych współprac.

Dziś ten fragment wraca niczym bumerang. W klipie promującym „REKLAMACJA’47: CD1” można było zauważyć charakterystyczną niebieską butelkę Tymbarka. Już wtedy informowaliśmy, że za obecnością produktu może stać szersza współpraca. Teraz sprawa została oficjalnie potwierdzona. Do sklepów trafiły napoje Tymbark sygnowane ksywką Okiego o smaku kwaśnego jabłka.

tymbark oki

W tym kontekście szczególnie mocno wybrzmiewają wersy Kinny’ego Zimmera: „Na filmie do płyty lokujesz Tymbarka. Jak okaże się że macie deala, pęknie twoja bańka” – rapował.

Patrząc na rozwój wydarzeń, trudno nie zauważyć, że przewidywania Kinny’ego okazały się trafione.

Oki postawił ultimatum. Rap Stacja go zweryfikowała

To jednak niejedyny temat, który wraca przy okazji tamtego konfliktu. W trakcie beefu głośno było również o Rap Stacji. Oki szantażował Waldiego, organizatora festiwalu, że jeśli w line-upie pojawi się Kinny Zimmer, to on sam nie wystąpi.

Ostatecznie rzeczywistość zweryfikowała te deklaracje. W składzie imprezy znaleźli się obaj raperzy, a zapowiadane ultimatum nie zostało zrealizowane. Trudno więc pogodzić takie działania z wizerunkiem rapera, który podczas beefu tak chętnie rozliczał innych z autentyczności i konsekwencji.

Czy Oki przegrał beef?

To już kwestia indywidualnej oceny słuchaczy. Nie zmienia to jednak faktu, że zarzuty dotyczące hipokryzji i braku konsekwencji wracają do Okiego ze zdwojoną siłą, a jego przeciwnik nie zaliczył w trakcie beefu równie głośnych wpadek. Gdyby konflikt trwał dłużej, lista podobnych tematów mogłaby być jeszcze dłuższa.

Tym razem uznania w kierunku Okiego nie będzie ani słowem, ani oczami.

Czytaj dalej

Felieton

Łatwogang stał się nietykalny. Sięga po nasze pieniądze na lek, który nie działa? – felieton

Zamiast porządnego researchu, streamer bazuje głównie na emocjach.

Opublikowany

 

łatwogang

Łatwogang po sukcesie swojej akcji charytatywnej wszedł poziom wyżej i zaczął apelować do rządu o refundację terapii dla dzieci z DMD. Problem w tym, że chodzi o lek, którego skuteczność podważają europejskie instytucje, a emocjonalna presja na polityków zaczyna wymykać się spod kontroli, bo za wszystko tym razem mamy zapłacić my wszyscy.

Polacy będą sponsorować amerykańskich lekarzy?

Nie mam problemu ze zbiórkami. Serio. Jeśli ktoś chce wydać własne pieniądze na eksperymentalną terapię dla chorego dziecka – jego sprawa. Ludzie potrafią się jednoczyć, pomagać i to jest piękne. Pierwsza akcja Łatwoganga zrobiła gigantyczne wrażenie i ciężko było nie mieć szacunku do skali mobilizacji. Tyle że teraz to już zupełnie inna bajka.

Bo kiedy streamer z milionowymi zasięgami zaczyna naciskać na refundację terapii przez państwo, przestaje chodzić wyłącznie o dobre serce. Wtedy w grę wchodzą pieniądze podatników, decyzje medyczne i odpowiedzialność za przekaz, który większość z nas łyka bez żadnego researchu tylko dlatego, że tak powiedział Łatwogang.

Lek Elevidys, o którym mowa, nie został dopuszczony w Europie. Europejska Agencja Leków stwierdziła wprost, że nie wykazano korzyści ze stosowania preparatu. To nie teoria z TikToka, tylko stanowisko jednej z najważniejszych instytucji medycznych na świecie. Terapia dostała jedynie warunkową zgodę FDA w USA i to pod bardzo konkretnymi ograniczeniami. Lek można podawać wyłącznie określonej grupie dzieci, a wokół terapii pojawiają się też informacje o ciężkich skutkach ubocznych, nawet przypadkach śmiertelnych. Nie uśmiecha mi się więc z mojej własnej kieszeni sponsorować amerykańskich lekarzy i ich lek, który nie wiadomo czy działa, a z raportów wynika, że działa słabo.

Emocje i presja

Mimo tego Łatwogang i jego pobratymcy w komentarzach nakreślili prostą narrację: kto ma wątpliwości, ten jest przeciwko chorym dzieciom. No bo jak to, NA CHORE DZIECI NIE DASZ?

Przekaz ten zaczyna coraz mocniej opierać się na emocjach i presji moralnej, którą napędzają też ludzie w komentarzach, zamiast na spokojnej rozmowie o faktach. Jeśli zadasz pytanie o skuteczność terapii, jesteś potworem. Jeśli przypomnisz, że państwo nie drukuje własnych pieniędzy, tylko wydaje kasę obywateli, dostajesz łatkę człowieka bez serca.

Łatwogang ewidentnie działa pod wpływem emocji i gigantycznej fali uwielbienia. Problem polega na tym, że internet bardzo szybko robi z influencerów moralnych liderów. Wystarczy jedna viralowa akcja i nagle streamer staje się dla ludzi większym autorytetem niż lekarz. To już nie jest tylko „pomaganie dzieciom”. To próba wpływania na politykę zdrowotną państwa przez presję społeczną i emocjonalne filmiki.

Bo jeśli dziś każda internetowa mobilizacja ma wymuszać refundację terapii odrzuconej przez europejskich ekspertów, to jutro będziemy podejmować decyzje zdrowotne na podstawie lajków, a nie badań.

Dobry chłopak, ale działa na emocjach

Działalność internetowa Łatwoganga pokazała nam, że to zwykły, dobry chłopak, ale działa bardzo spontanicznie i często pod wpływem silnych emocji. Osoby z jego otoczenia mówiły otwarcie po pierwszej zbiórce, że wszystko u niego jest totalnym spontanem. 9-dniowy stream mógł się w ogóle nie udać, bo nie było żadnego szczegółowego planu, a transmisję odpalono na starym komputerze, który w każdej chwili mógł się wyłączyć. Ostatnia akcja rowerowa również wyglądała na zrobioną na prędce, co wiedzieliśmy po wielu wpadkach ze sprzętem.

*Powyższy felieton jest bardzo niepopularną opinią, bo Łatwogang w kilka tygodni stał się osoba nietykalną w Polsce, podobnie zresztą jak Bedoes, o którym innym razem.

Czytaj dalej

Felieton

B.R.O. tworzy śpiewających influencerów, a teraz mówi, że „mainstream to znajomości, pieniądze i sztucznych uśmiech”

Większego zaorania w ostatnim czasie nie było.

Opublikowany

 

bro

B.R.O. wydał całkiem dobry technicznie numer „Maszyna”, który jednak nie broni się lirycznie. Strzały w powietrze, które przebiły oba kolana Broskiego.

Jedną z największych bolączek polskich raperów są strzały w powietrze. Kogo oni nie rozliczają w numerach. Wszystko im się nie podoba. Kiedy jednak podamy konkretne ksywy, które możemy dopasować do ich linijek 1:1, nabierają wody w usta albo się głupio tłumaczą.

Najświeższym przykładem pier***nia totalnych głupot jest B.R.O., który wymierzył linijki w mainstream, zapominając, że z takimi ludźmi chętnie i cały czas współpracuje, bo kosi z nich – pewnie – nieprzyzwoite pieniądze.

„Pływałem w głównym nurcie, czytaj w tym brudnym gównie. W którym rządzi pieniądz, znajomości no i sztuczny uśmiech. Jeśli go nosisz jesteś pustym głupcem. Bo to jak uprawiać prostytucję, mówiąc że to duży sukces” – nawija.

B.R.O. jest naczelnym ghostwriterem sztucznie stworzonych influencerów. Współpracuje głównie z Ekipą Friza, który uczy od podstaw swoich podopiecznych wspomnianych przez rapera „sztucznych uśmiechów” albo przesadzonych reakcji. W taki sposób buduje armię contentowych produktów, które zamiast własnego języka dostają gotowe teksty, gotowe emocje i gotowe schematy zachowań. Wszystko po to, żeby kamera widziała luz, a algorytm dostał dokładnie to, co lubi najbardziej: przesadę, krzyk i wiecznie przyklejony uśmiech.

B.R.O. cały czas działa z Frizem i Wersow i wciąż pisze teksty im oraz ich influencerom, których akapit wyżej porównuje do „prostytutek”, bo sztuczny uśmiech i znajomości chyba do nich pasują w 100% – prawda?

Dalej w numerze nie jest wcale lepiej: „Słucham wasze zwrotki wszystkie pocięte jak rozbi” – znów strzela w powietrze i kolejny raz wers ten można przypisać do jego „podopiecznych”, którzy bez pocięcia zwrotek byliby asłuchalni nawet dla 10-latków.

Może B.R.O. to maszyna, ale zaczęła już dawno rdzewieć, po tym pamiętnym piwie wylanym na głowę przez Belmondziaka.

Czytaj dalej

Felieton

Robią z nas złodziei. Kupując smartfona, zapłacimy więcej, a kasa pójdzie m.in. do raperów – felieton

Nowa, stara opłata, który uderzy we wszystkich, ale tylko niektórzy na niej zarobią.

Opublikowany

 

opłata reprograficzna

Rząd rusza z aktualizacją opłaty reprograficznej. Nowe zasady obejmują m.in. smartfony i laptopy, a pieniądze mają trafić do artystów, w tym do raperów. No i kto tu kogo okrada?

Ministerstwo dumnie ogłasza

Minister kultury Marta Cienkowska podpisała rozporządzenie, które aktualizuje zasady pobierania opłat od urządzeń używanych do kopiowania i odtwarzania treści. – Polscy twórcy latami czekali na tę decyzję. Dziś z satysfakcją ogłaszam: mamy to!” – przekazała w komunikacie opublikowanym na portalu X.

Smartfony i laptopy objęte opłatą!

Na czym polega zmiana? Lista sprzętów objętych opłatą została dostosowana do tego, jak dziś konsumujemy muzykę, filmy i inne treści. Do gry wchodzą m.in. smartfony, laptopy, tablety, telewizory oraz dekodery z pamięcią albo funkcją nagrywania. W praktyce chodzi o urządzenia, które realnie służą do kopiowania lub przechowywania materiałów chronionych prawem autorskim.

Czyli co, jesteśmy złodziejami?

Po chłopsku, twórcy ustawy chyba uważają, że jesteśmy złodziejami, bo z góry zakładają, że nielegalnie słuchamy muzyki, przegrywając ją sobie na telefony lub korzystając z nielegalnych źródeł streamingu. Ciekawe jakie to nielegalne źródła mamy w czasach powszechnego dostępu do Youtube i Spotify.

Żeby jednak było miło i fajniusio pani minister rozszerzoną opłatę ubrała w ładne słowa: – Giganci sprzętowi dzielą się swoimi zyskami z polskimi twórcami – podkreśliła.

Jak to dokładnie działa – wyjaśniamy

Kupujesz np. telefon albo pendrive. W cenie jest już opłata reprograficzna. Producent/importer przekazuje ją do organizacji, a organizacje dzielą pieniądze między twórców. Artyści dostają część pieniędzy, jeśli są zarejestrowani w takich organizacjach jak ZAiKS czy STOART, a ich muzyka jest uwzględniona w podziale. Gotówka jest rozdzielana według określonych zasad.

Ministerstwo uspokaja, jesteśmy spokojni

Ministerstwo ma życzeniowe myślenie na temat wzrostu cen elektroniki w związku z rozszerzoną opłatą. W uzasadnieniu projektu czytamy: – Biorąc pod uwagę stosunkowo niski poziom opłat przyjęty w projekcie rozporządzenia, należy uznać, że wpływ na sytuację konsumentów nie będzie znaczący.

Wszyscy jednak dobrze wiemy, że opłata ta zostanie przeniesiona na końcowego użytkownika, i to my zapłacimy więcej za smartfona czy laptopa, a miliony pójdą do artystów i twórców,

Miliony złotych wpływów

W 2024 roku wpływy z opłaty reprograficznej wyniosły 35,8 mln zł. Po zmianach budżet dla twórców może wzrosnąć nawet do poziomu 150-200 mln zł rocznie. Według szacunków stawka opłaty ma wynosić od 1 do 3% wartości urządzenia.

Jakie to piękne, a ty co słuchaczu o tym myślisz?

Czytaj dalej

Felieton

Czy Kanye West padł ofiarą podwójnych standardów?

„Równi i równiejsi”.

Opublikowany

 

kanye west

Chorzów to miasto, które wyjątkowo nie ma szczęścia do ludobójczej symboliki i rapu. Dopiero co ucichł temat wizerunku sympatyka Ruchu z tatuażem hitlerowskiej gapy na karku w teledysku Bonusa RPK, a teraz medialną burzę wywołały próby blokady koncertu Kanye Westa. Czy jednak nie można tu dostrzec pewnej niesprawiedliwości w ocenie amerykańskiej gwiazdy?

Nie lada zagwozdkę mają decydenci w kwestii zgody na organizację czerwcowego koncertu Kanye Westa. Już pojawiają się przecieki, że zielonego światła na imprezę nie będzie. Z jednej strony warto pokazać, że jesteśmy zupełnie inni kulturowo niż np. Niemcy, gdzie wielu zbrodniarzy nie poniosło żadnej odpowiedzialności po wojnie i mogli spokojnie wychowywać kolejne pokolenia naszych zachodnich sąsiadów, piastując ważne stanowiska publiczne. Z drugiej – czy osoba chora psychicznie musi być wiecznie stygmatyzowana z powodu odklejek z przeszłości, które mogły wywołać np. źle dobrane leki?

W zasięgowych głosach sprzeciwu przodują zwłaszcza minister Marta Cienkowska i Krzysztof Stanowski. Pytaniem otwartym pozostaje, dlaczego Stanowski nie był równie stanowczy, gdy ambasador Ukrainy wybielał na antenie Kanału Zero hitlerowskiego kolaboranta, Romana Szuchewycza, który uczestniczył w pogromach ludności cywilnej?

Z tęczową swastyką na szyi zaprezentował się fotoreporterom w 2015 roku Maciej Maleńczuk, a dziś jest przecież jednym z pupilów prorządowych mediów. Podobna akcja tyczy się Olgi Tokarczuk, która pozowała na tle krzyża przerobionego na hitlerowski symbol. Żadnej dyskusji nie wywołała też manifestacja byłego prezydenta Ukrainy, Petra Poroszenko, który w 2023 roku udostępnił nagranie z czarnym słońcem na ramieniu, czyli ulubionym symbolem jednego z architektów obozów śmierci, Heinricha Himmlera. Czy w związku z tym możemy mówić wprost o zjawisku „równi i równiejsi”?

Czytaj dalej

Popularne

Copyright © Łukasz Kazek dla GlamRap.pl 2011-2026.
(Ta strona może używać Cookies, przeglądanie jej to zgoda na ich używanie.)

error: