Sprawdź nas też tutaj

News

Autobiografia Raekwona w Polsce! Rusza przedsprzedaż książki legendy Wu-Tang Clanu

Znamy szczegóły i mamy pierwsze fragmenty.

Opublikowany

 

reakwon wu-tang clan biografia książka

Z ulicy na scenę. Moje życie i Wu-Tang Clan”. To tytuł autobiografii Raekwona, która 12 sierpnia trafi do polskich księgarni. Jeden z założycieli Wu-Tang Clanu opowiada w książce o trudnym dzieciństwie w niebezpiecznych dzielnicach Nowego Jorku, początkach muzycznej zajawki i powstaniu legendarnego składu. We wspomnieniach The Chefa nie mogło zabraknąć też opisu relacji między członkami zespołu czy kulisów powstawania albumów i kawałków, które zapisały się w historii rapu. Rusza przedsprzedaż autobiografii, która ukaże się nakładem Wydawnictwa SQN.

Zamów książkę Raekwona „Z ulicy na scenę” w przedsprzedaży na LaBotiga.pl.

  • – książka w wydaniu z barwionymi brzegami kartek
  • – wysyłka przed premierą – czytasz jako pierwszy!
  • – z kodem MUNDIAL4ZA3 czwarty produkt Wydawnictwa SQN w koszyku GRATIS!

Fragment książki:

Praca nad tym podwójnym albumem to był trudny okres dla każdego z nas. Poczucie wspólnoty, które łączyło nas w trasie, całkowicie zniknęło, mimo że wszyscy mieszkaliśmy w tym samym apartamentowcu, czyli podobnie jak w hotelach podczas tras. Ani razu nie zjedliśmy razem posiłku i nie zrobiliśmy niczego wspólnie. Kolesie spotykali się dopiero w studiu albo się nie spotykali, bo ktoś nie przyszedł. Każdy miał własny harmonogram dnia. Ghost i ja nie byliśmy lepsi, bujaliśmy się razem i razem wychodziliśmy na miasto, czasami w towarzystwie RZA, jeżeli był dostępny, ale ani razu nie próbowaliśmy się integrować z resztą grupy. Był jednak jeden wieczór, który ja i Ghost spędziliśmy razem z kilkoma innymi chłopakami, i mówiąc wprost – był to wieczór historyczny.

Od czasu premiery Cuban Linx, na którym Ghost w skicie rzucił tekst o Biggiem, w ludziach utrwaliło się przekonanie, że Rae i Ghost mają z nim na pieńku, mimo że między naszą trójką nie było żadnej dramy. Nigdy wcześniej nie widzieliśmy jednak na żywo Biggiego i nie mogliśmy okazać mu naszej miłości, co ostatecznie położyłoby temu wszystkiemu kres. Jeżeli z całego naszego wyjazdu do LA wyniknęła jedna dobra rzecz, to był to właśnie fakt, że w końcu mogliśmy to zrobić. Tej nocy, w marcu 1997, ja i Ghost wyszliśmy na miasto w towarzystwie RZA i kilku innych kolesi, bo był to weekend, podczas którego wręczane były nagrody Soul Train. Byliśmy w klubie Roxy, rozejrzeliśmy się i zobaczyliśmy, że jest tam również Biggie. W tamtym czasie miał on na pieńku z Tupakiem i wszyscy mówili tylko o rywalizacji pomiędzy Zachodnim i Wschodnim Wybrzeżem. Nas to nie obchodziło, nie chcieliśmy nic o tym wiedzieć ani tym bardziej mieć z tym cokolwiek wspólnego. Wu-Tang od początku był czymś samodzielnym i kompletnie niezależnym od tego wszystkiego. Ghost i ja byliśmy tej nocy w świetnych humorach, więc zdecydowaliśmy się podejść do Biggiego, przywitać się i zapewnić go, że od nas w jego kierunku płynie tylko miłość, innymi słowy – że tak naprawdę jesteśmy po tej samej stronie. Jak by nie patrzeć, nasza dwójka miała relację z wytwórnią Bad Boy, bo zrobiliśmy numer z Jodeci, którzy nagrywali pod ich szyldem, nie wspominając o tym, że Meth nagrał kawałek z Mary*. Nie było między nami żadnych animozji.

Big nie był w klubie sam, choć nie towarzyszyła mu żadna ochrona. Tamtego wieczoru, w tamtym klubie, każdy był sobą, więc podeszliśmy do niego i poklepaliśmy go po plecach. Ghost nawet objął go ramieniem, co mu zupełnie nie przeszkadzało.

– Chciałbym ci powiedzieć, że kochamy cię, czarnuchu – oświadczył Ghost. – Nie mamy z tobą żadnego problemu. Nic z tych rzeczy. Yo, mam nadzieję, że czujesz, że jestem szczery. I musisz wiedzieć, że jeżeli w jakikolwiek sposób cię obraziłem, to przepraszam.

Byłem tuż za Ghostem.

– Big, wiesz, jak to jest, stary – dodałem. – Mamy dla ciebie tylko miłość.

– Nie, spokojnie, nie martwcie się – odparł. – Ja nawet nie myślę o takich bzdurach. To bez znaczenia, między nami jest spoko. Napijmy się czegoś.

Upiliśmy się i spędziliśmy razem cały wieczór, a nawet zaczęliśmy planować wspólny kawałek. To była wyjątkowa chwila, bo następnego dnia odbywało się wręczenie nagród Soul Train, a 24 godziny po tym, jak się poznaliśmy, Biggie już nie żył.

Po zabójstwie Biggiego w powietrzu w LA dało się wyczuć napięcie. Cała ta rywalizacja Wschodnie Wybrzeże kontra Zachodnie Wybrzeże nigdy wcześniej nie była tak zaogniona. Miało się wrażenie, że każdy z hiphopowego środowiska ze Wschodu może dostać kulkę, a publikowane w hiphopowych magazynach spekulacje na temat tego, kto mógł zabić Biggiego, nie pomagały. Każdy, kto pochodził ze Wschodniego Wybrzeża, jak najszybciej wyjechał z Los Angeles, oczywiście poza nami, bo ściągnęliśmy tam całą naszą ekipę, co było wyczynem samym w sobie. Wróciliśmy do studia i próbowaliśmy dalej pracować, ale każdy z nas był we własnym świecie. Niektórzy przychodzili pracować na kilka dni, a inni znikali. Jeszcze inni przychodzili na godzinę, a później wychodzili, niektórym zaś zdarzało się spędzać w studiu cały dzień.

W tym samym czasie RZA i jego brat negocjowali i podpisywali umowy na jego współpracę z innymi artystami i próbowali formować grupy poza naszą rodziną. Nigdy nie stworzyliśmy księgi zasad dotyczących tego typu akcji, ale to, co się działo, nie miało na nas dobrego wpływu. Poza tym nie zapominajcie, że byliśmy na fali, więc wokół RZA kręciło się mnóstwo ludzi. Był jak rapowy pasterz otoczony przez różne owce. Większość z nas nie lubiła ludzi, których nasz management zbierał wokół Wu podczas pobytu w LA. Rozpraszali nas, choć mieliśmy wystarczająco dużo problemów ze skupieniem się na pracy. Poza tym większość z nich to nie był typ kolesi, którymi chcielibyśmy się otaczać. Być może RZA miał podobnie, kto wie?

O książce:

Od mroku nowojorskich ulic po blask wielkiej sceny. Poznaj historię człowieka, który stworzył brzmienie Wu-Tang Clanu.

Corey Woods, znany całemu światu jako Raekwon the Chef, to prawdziwa ikona. Jest raperem, którego uwielbiają miliony i którego szanuje każdy artysta w branży. Jego unikalny styl, filmowa narracja i niesamowite teksty ukształtowały współczesny hip-hop. Jest jednym z założycieli legendarnego składu Wu-Tang Clan, a jego charakterystyczny głos i rytm są synonimem brzmienia, które od 1991 roku nadaje grupie status kultowej.

W tej bezkompromisowej autobiografii Raekwon po raz pierwszy przerywa milczenie i opowiada swoją historię. Odsłania kulisy dorastania na Staten Island i trudnej walki z ubóstwem. Pokazuje, jak pasja do muzyki pozwoliła mu wyrwać się z biedy i stworzyć prawdziwe kulturowe imperium. Bez cenzury opisuje także skomplikowane relacje w zespole, sekrety kryjące się za powstaniem takich hitów jak C.R.E.A.M. czy Protect Ya Neck oraz czynniki, które pozwoliły Wu-Tang Clanowi stać się jednym z pierwszych zespołów hip-hopowych, które przeszły z undergroundu do mainstreamu.

Dowiedz się, jak wyglądał proces powstawania jego solowego arcydzieła Only Built 4 Cuban Linx. Przeczytaj o ciemnych stronach nagłej sławy, konfliktach z prawem i cenie, jaką płaci się za sukces. Raekwon pokazuje tutaj również swoją drugą twarz – człowieka ukształtowanego przez duchowość i ojcostwo. Ta książka to hołd dla wytrwałości i mocy muzyki. To fascynująca podróż przez życie mistrza opowieści, który zawsze pozostawał wierny sobie i swoim korzeniom.

Książkę polecają:

To jedna z najlepszych autobiografii muzycznych. Raekwon nie skupia się na celebryckim życiu; pokazuje, jak z bardzo konkretnego miejsca, czasu i społeczności wyrosła estetyka, język i filozofia Wu-Tang Clan.

Hirek Wrona

Samo gęste ze świata, gdzie możesz dostać zbłąkaną kulą na własnym koncercie, być okradziony pod sklepem, a rywalizujesz nawet z przyjaciółmi. Warto poczuć tę arytmię 36-komorowego serca nowojorskiego hip-hopu.

Marcin Flint

Na barwną i wyjątkową historię Wu-Tang Clan warto spojrzeć także od środka – z perspektywy jednego z członków, który postanowił bez ogródek opowiedzieć o całej drodze.

Mateusz Natali, Popkiller.pl

To opowieść o dorastaniu w strachu i niepewności, ale także o lojalności oraz męskiej przyjaźni. To również historia o muzyce, branży i wszystkim, co się z nimi wiąże.

Marcin Misztalski, DustyRoom.pl

 

News

Eldo zdradził, dlaczego raperzy podpisywali kiedyś słabe kontrakty

Raper nie wierzył, że w wieku 47 lat nadal będzie rapował.

Opublikowany

 

Przez

eldo z mikrofonem na scenie
fot. Victoria Argent

Eldoka jest na scenie od 30 lat i sam przyznaje, że jako 19-latek nie uwierzyłby, dokąd zaprowadzi go rap.

Eldoka ma za sobą trzy dekady w polskim hip-hopie, ale jego historia jeszcze się nie kończy. 47-letni dziś raper wrócił do początków swojej drogi i opowiedział, jak zupełnie inaczej jego pokolenie patrzyło na rap, kiedy dopiero budowała się rodzima scena.

– 19-letni Eldoka by nie uwierzył w to, że 47-letni Eldoka będzie na scenie. Jestem o tym przekonany. Większość wykonawców z naszej generacji nie zakładała w ogóle, że będzie to robiła. Naszym celem nie był sukces, naszym celem było napi*rdalać – my chcieliśmy rapować.

Według Eldoki na początku nie było wielkich biznesplanów, kalkulowania zasięgów czy myślenia o karierze na następne dekady. Liczyło się przede wszystkim nagrywanie i możliwość wyjścia ze swoją muzyką do ludzi. To podejście miało też swoją cenę.

– Dlaczego podpisywaliśmy idiotycznie słabe kontrakty płytowe? Bo się tym nie interesowaliśmy. Nas interesowało to, żeby wyjść i bombardować. To był nasz cel. Nigdy też nie sądziliśmy, że to się uda, że okaże się, że 1, 2 czy 3 płyta spowoduje, że ludzie poczują taką łączność z nami, że zbudujemy relację, która trwa 30 lat.

Ta relacja faktycznie przetrwała trzy dekady. Eldoka pozostaje aktywny, a wiosną 2027 roku ponownie ruszy w trasę koncertową, podczas której pojawi się w kilku polskich miastach. Dla rapera, który jako nastolatek nie zakładał nawet, że będzie robił to w wieku 47 lat, historia zatoczyła naprawdę szerokie koło.

Czytaj dalej

News

KRS-One chce stworzyć hip-hopowe dzielnice w miastach na całym świecie

Newark powiedziało „tak”.

Opublikowany

 

krs one

KRS-One chce, by hip-hop dostał własne dzielnice na wzór Chinatown i Little Italy, a pierwszy projekt „Little Hip-Hop” ma powstać w Newark.

Hip-hop ma dostać własny kawałek miasta

KRS-One od lat walczy o to, żeby hip-hop był traktowany nie tylko jak gatunek muzyczny, ale pełnoprawna kultura z własną historią i dziedzictwem. Teraz legenda Bronksu idzie o krok dalej i proponuje stworzenie „Little Hip-Hop” w miastach na całym świecie.

Raper przedstawił swój pomysł podczas dyskusji, w której uczestniczył również Fat Joe. Koncepcja jest prosta. Skoro w wielu amerykańskich miastach funkcjonują Chinatown, Little Italy czy inne dzielnice skupione wokół konkretnych kultur i społeczności, dlaczego hip-hop nie miałby dostać własnej przestrzeni?

KRS-One powiedział:

– Dlaczego nie możemy mieć Little Hip-Hop w każdym mieście na świecie? Little Hip-Hop, tak jak macie małe Chinatown, dajcie nam mały kawałek. Najbardziej zaniedbaną część waszego miasta, dajcie ją hip-hopowi.

Little Hip-Hop ma połączyć kulturę, biznes, historię i turystykę

Za pomysłem stoi jednak coś więcej niż postawienie kilku pomników i przypomnienie historii rapu. KRS-One chce skupić hip-hopową działalność w jednym miejscu i wykorzystać kulturę do rozwoju zaniedbanych części miast.

Jak tłumaczył, jego celem jest „scentralizowanie hip-hopu w jednej części miasta” oraz „sprowadzenie miejsc pracy do tej części”.

Następnie rozwinął swoją wizję:

– Wszyscy przedsiębiorcy, którzy pracują z hip-hopem, mieliby miejsce, żeby założyć tam swój biznes. Przyciągamy również do miasta turystów z całego świata.

W praktyce „Little Hip-Hop” miałoby więc łączyć kulturę, biznes, historię i turystykę. KRS chce, żeby na całym przedsięwzięciu korzystali również mieszkańcy dzielnic, które przez lata pozostawały na uboczu większych inwestycji.

Newark ma być pierwsze

Co najważniejsze, projekt nie pozostaje wyłącznie luźnym pomysłem rzuconym podczas rozmowy. Według KRS-One’a burmistrz Newark w New Jersey, Ras J. Baraka, zaakceptował propozycję stworzenia „Little Hip-Hop” w mieście.

Newark ma już zresztą mocne połączenie z inicjatywami KRS-One’a. To właśnie tam działa The Temple of Hip-Hop, organizacja założona przez rapera w 1996 roku i określana jako międzynarodowe centrum kulturalne związane z hip-hopem.

Jeśli wizja KRS-a pójdzie zgodnie z planem, Newark może być dopiero początkiem. Raper jasno daje do zrozumienia, że docelowo chciałby zobaczyć podobne hip-hopowe enklawy w miastach na całym świecie.

Czytaj dalej

News

Szpaku w programie „Nasz Nowy Dom”? Raper w zapowiedzi Polsatu

Wszystko dla młodej fanki.

Opublikowany

 

Przez

szpaku nasz nowy dom polsat

Szpaku pojawi się w nowym odcinku „Naszego Nowego Domu”, ale nie w roli, której można byłoby się spodziewać.

Na oficjalnym profilu Polsatu pojawiła się zapowiedź czwartkowego odcinka programu „Nasz Nowy Dom”. W krótkim materiale można dostrzec Szpaka, choć raper nie pojawia się bezpośrednio na planie remontowego show.

Mateusz pokazuje się na ekranie telewizora i kieruje kilka słów do Zuzi, dla której ekipa programu wyremontowała dom.

– Cześć Zuzia, tu Szpaku.

Produkcja skontaktowała się z raperem?

Wszystko wskazuje na to, że Zuzia jest fanką Szpaka, a produkcji udało się skontaktować z raperem i namówić go do nagrania dla niej specjalnych pozdrowień. Krótki fragment znalazł się już w oficjalnej zapowiedzi odcinka.

Nie będzie więc raczej pełnoprawnego udziału Szpaka w ekipie „Naszego Nowego Domu”, ale dla bohaterki programu wiadomość od jednego z najpopularniejszych raperów w kraju może być jedną z większych niespodzianek przygotowanych przez produkcję.

Odcinek „Naszego Nowego Domu”, w którym zobaczymy nagranie od Szpaka, zostanie wyemitowany w czwartek o godz. 20:30 na antenie Polsatu.

Czytaj dalej

News

Joe Budden po pojednaniu Kanye Westa z Big Seanem. „Najbardziej żenujące gówno na świecie”

Joe Budden uderza w Ye pełna mocą.

Opublikowany

 

kanye west big sean

Joe Budden docenił powrót Kanye Westa i Big Seana na jedną scenę, ale jednocześnie brutalnie rozliczył Ye z tego, jak przez lata traktował swoich najbardziej lojalnych ludzi.

4 września podczas koncertu Kanye Westa na Soldier Field w Chicago na scenie pojawił się Big Sean. Dla fanów starego G.O.O.D. Music był to mocno nostalgiczny moment, szczególnie biorąc pod uwagę burzliwą historię obu raperów.

Do ich spotkania odniósł się Joe Budden w swoim podcaście. Przyznał, że sam reunion wyglądał dobrze, ale ma ogromny problem z tym, jak Ye potrafi publicznie niszczyć relacje z ludźmi, którzy przez lata stali po jego stronie, a później wracać do nich, jakby nic się nie wydarzyło.

– Właśnie tego w nim nienawidzę. Nienawidzę tego, jak odwraca się od ludzi, którzy zawsze byli po jego stronie, a kiedy tylko ma na to ochotę, po prostu znowu się z nimi godzi. Uważam, że to najbardziej żenujące gówno na świecie – powiedział Budden.

Według byłego rapera nie jest to w przypadku Ye pojedyncza sytuacja, tylko schemat powtarzający się od lat.

– To już 19. raz, kiedy widzimy coś takiego konkretnie u Kanye. Nie mówię, że nikt inny tego nie robi. On robi to częściej, niż kiedykolwiek widziałem podczas całego mojego czasu w hip-hopie i teraz jest to już obrzydliwe – stwierdził.

„Kompletnie zesrał się na Big Seana”

Budden przypomniał, że konflikt Kanye z Big Seanem nie ograniczał się do zwykłej sprzeczki między ziomalami. Ye publicznie uderzał w swojego byłego podopiecznego, dlatego obecne pojednanie nie kasuje tego, co wydarzyło się wcześniej.

– Kompletnie zesrał się na Big Seana. Kompletnie się na niego zesrał. Nie potraktował go jak kogoś, do kogo miał choć odrobinę sympatii. A teraz proszę bardzo. Znowu mamy reunion – powiedział Budden.

Jednocześnie gospodarz podcastu zaznaczył, że samo zobaczenie Seana i Kanye ponownie razem było dla niego czymś pozytywnym.

– Uważam, że ten reunion jest świetny, bo kochamy Big Seana i Kanye – przyznał.

Czytaj dalej

News

Macklemore nie wycofuje się z „Free Palestine”. Odpowiedział krytykom

„Nigdy nie powinno to budzić kontrowersji”.

Opublikowany

 

macklemore

Macklemore zabrał głos po fali krytyki wywołanej jego przemową „Free Palestine” na stadionie MetLife podczas koncertu Eda Sheerana.

Występ Macklemore’a przed Edem Sheeranem w New Jersey odbił się szerokim echem i wywołał polityczną burzę. Teraz raper odniósł się do reakcji, publikując w serwisie X nagranie swojej przemowy.

Do materiału dołączył krótkie, ale wymowne zdanie:

– Pragnienie, by wszyscy ludzie byli traktowani równo, nigdy nie powinno budzić kontrowersji.

43-letni artysta nie wycofuje się więc ze swoich słów. Wręcz przeciwnie, ponownie udostępnił wystąpienie, przez które znalazł się na celowniku krytyków.

Chcą usunięcia Macklemore’a z trasy Eda Sheerana

Sprawa nabrała rozpędu po tym, jak Israeli-American Council wystosowała petycję, w której domaga się usunięcia rapera z trwającej trasy Eda Sheerana. Organizacja zarzuca mu wykorzystanie wielkiego koncertu do promowania jednostronnego przekazu politycznego.

– To był koncert Eda Sheerana, a nie wiec polityczny, protest ani wydarzenie aktywistyczne. Problemem nie jest to, czy Macklemore ma prawo posiadać poglądy polityczne. Pytanie brzmi, gdzie należy wyznaczyć granicę, kiedy support wykorzystuje globalną platformę koncertową do promowania jednostronnej agendy politycznej.

W dalszej części petycji dodano:

– Staje się to jeszcze bardziej niepokojące, gdy przekaz opiera się na wybiórczych obrazach, stronniczej narracji i kwestionowanych twierdzeniach przedstawianych ogromnej publiczności jako fakty, bez kontekstu i pokazania złożoności sytuacji.

„Chciałem powiedzieć dwa słowa: wolna Palestyna”

To właśnie przemowa Macklemore’a na MetLife Stadium stała się głównym punktem całej afery. Raper wprost powiedział publiczności, że jednym z powodów, dla których zdecydował się pojawić na trasie Eda Sheerana, była możliwość zabrania głosu w sprawie Palestyny.

– Jednym z powodów, dla których chciałem wziąć udział w tej trasie, było to, że chciałem stanąć tutaj, na scenach i stadionach w całej Ameryce, i powiedzieć dwa słowa, które są bardzo bliskie mojemu sercu: wolna Palestyna. Chcę, żeby te słowa wybrzmiały głośno i wyraźnie, żeby ludzie od Gazy aż po okupowany Zachodni Brzeg wiedzieli, że o nich nie zapomnieliśmy. A następny utwór został zainspirowany odwagą studentów Uniwersytetu Columbia, którzy rozpoczęli ruch obozowisk protestacyjnych, który zmobilizował cały świat i otworzył serca, w tym moje. Dlatego dziękuję tym studentom, którzy ryzykowali swoje dyplomy, czesne i stypendia, którzy stanęli i powiedzieli: nie.

Na tym nie skończył. Macklemore zwrócił się również bezpośrednio do społeczności żydowskiej i zaznaczył, że jego krytyka dotyczy działań Izraela, a nie Żydów.

– Do wszystkich moich żydowskich braci i sióstr: krytyka Izraela, krytyka apartheidu i sprzeciw wobec ludobójstwa w żaden sposób nie są krytyką was. Moim przesłaniem jest pokój, miłość i to, by wszyscy ludzie byli traktowani z godnością, szacunkiem i równością. Dlatego mówię: wolna Palestyna, wolny Liban, wolna Kuba, wolne Kongo, wolny Sudan, wolni wszyscy ludzie w Ameryce żyjący w strachu przed tą terrorystyczną organizacją ICE. Nikt z nas nie będzie wolny, dopóki wszyscy nie będziemy wolni”.

Ed Sheeran ani organizator koncertów Live Nation nie odnieśli się publicznie do sprawy.

Czytaj dalej

Popularne

Copyright © Łukasz Kazek dla GlamRap.pl 2011-2026.
(Ta strona może używać Cookies, przeglądanie jej to zgoda na ich używanie.)

error: