

Wywiad
Imigrand: „Nasza scena wygląda dobrze przy innych scenach rapowych w Europie”
Rozmawiamy z entuzjastą Sokoła i PRO8L3MU.
26 kwietnia swoją premierę miał album „777”. W związku z tym wydarzeniem przygotowaliśmy wywiad z jego autorem. Zahaczyliśmy o wiele ciekawych wątków związanych z projektem, jak również o zjawiska zachodzące na scenie. Imigrand jednym tchem wymienia najlepsze produkcje polskiego podziemia i mówi o planach związanych na przyszłość.
Większość naszych czytelników z pewnością pierwszy raz ma styczność z twoją ksywką – powiedz parę słów o sobie i o tym z jakich rzeczy można Cię kojarzyć?
Najprościej rzecz ujmując jestem jednym z wielu chłopaków robiących rap w Polsce. Zajmuję się tym od ponad 7 lat, swój pierwszy nielegal dla stricte lokalnego grona odbiorców wydałem w grudniu 2014r. Myślę, że osoby które spotkały się z moją twórczością, mogą kojarzyć mnie z supportów w wielu miastach Lubelszczyzny, podczas tras koncertowych innych artystów czy Juwenaliów.
Gdybyś miał zobrazować, skategoryzować jaki rodzaj rapu nagrywasz to jak byś go określił?
Zawsze starałem się robić rap, który jest autentyczny. By w każdym moim kawałku odbiorca słyszał, że jest to część mnie, że w ten sposób właśnie widzę pewne sprawy, że właśnie „ta” dana rzecz jest dla mnie ważna. Sam zawsze to definiowałem jako truskulowy niuskul, jeśli w ogóle istnieje coś takiego. Ja po prostu nagrywam na niuskulowych bitach, przy czym treść moich kawałków odbiega od dzisiejszych trendów typowych graczy z nowej szkoły. Którzy moim zdaniem nie mają nic ciekawego do przekazania. Myślę, też, że to jest to co mnie wyróżnia.
Jak z perspektywy czasu wspominasz „I’mGrand” i lokalny rapowy rynek?
„I’mGrand” było dla mnie przełomowym krokiem w przód jeśli chodzi o samą muzykę. Progres liryczny jaki dokonałem na tym albumie dał mi motywację do dalszego działania. Zauważyłem, że z płyty na płytę jest lepiej i powoli coraz więcej ludzi zaczyna to dostrzegać.
Lokalny rapowy rynek przyjął to dobrze na koncertach, po których otrzymywałem wiele pozytywnych opinii, że idę w dobrym kierunku. Nie mniej jednak jak nawijałem na tym albumie w kawałku „Czuję się wyżej” : „Mam duże oczekiwania nie słucham jęków/ Nie mieszczę się w moich planach na mym osiedlu / Jak podświadomość pozwala mi chwytać się chmur / To nie jest dziwne, że z niektórymi na pieńku”. Więc nie do końca jest tak różowo i pierwsze oznaki zawiści już też zdążyłem poznać.
Myślisz, że w dobie Internetu jest jeszcze podział na mainstream i underground?
Myślę, że nie. Z własnych obserwacji zauważyłem, że to by być znanym szerokiemu gronu odbiorców warunkuje dziś popularność. Jedni ją zdobywają robiąc naprawdę kozackie i oryginalne rzeczy, drudzy wybijają się na chwilowych trendach zalewając Internet czymś co nie ma żadnej wartości, ale wpada w ucho i ktoś to podchwytuje.
Co możesz powiedzieć na temat zjawisk zachodzących w głównym nurcie? Co Ci się podoba, co Cię drażni? Może chciałbyś coś zmienić?
Zacznę może od pozytywów, podoba mi się to, że nasza scena wygląda dobrze przy innych scenach rapowych w Europie. Mamy sporo dobrych technicznie graczy, pełnych charyzmy, odnajdujących się w najnowszym brzmieniu, ale jednak brzmiących oryginalnie.
Podoba mi się również to, że starsi raperzy są chętni na współprace z nowym pokoleniem, nie ma jakichś rażących podziałów. Nie podoba mi się natomiast to, że coraz bardziej to wszystko brnie w komercję, nie chodzi mi nawet o występowanie raperów w reklamach czy typowo komercyjnych projektach jak np. ten z EB (który uważam, że wyszedł kozacko, a każdy biorący w nim udział mógł się sprawdzić). Mowa jest o tym, że istnieją w Polsce raperzy, którzy całą swoją twórczość opierają na tym co jest modne i o tym też nawijają. Każdy ich kawałek podyktowany jest tym co będzie popularne i się sprzeda. Uważam, że kiedy nawijasz typowo pod publikę to nie jesteś żadnym artystą. Dla mnie muzyka to forma wyrażania siebie i nie wyobrażam sobie by ktoś mi mówił o czym mam rapować.
Jeśli mógłbym coś zmienić to na pewno mentalność słuchaczy. W obecnych czasach bardzo dużo się raperom wybacza. Ale może to tylko takie moje „stare podejście” do spraw…
Pytanie w drugą stronę – masz swoje ulubione płyty z podziemia z czasów kiedy ten podział był dosyć wyraźny?
Muszę przyznać, że nie sprawdzałem wielu podziemnych płyt, jeżeli już to z lokalnego podwórka. Natomiast płyty, które zapadły mi w pamięć jako typowe nielegale, które zrobiły na mnie wrażenie to na pewno VNM – „Na szlaku po czek”, Kuban – „Co za mixtape”, Taco Hemingway – „Trójkąt Warszawski” oraz Guzior – „Yllom”.
Nie myślałeś żeby zgłosić się do jakiego label’u z materiałem? Albo chociaż do jakiejś akcji pokroju SB Starter?
Myślałem, teraz gdy jestem pewny swojego nowego materiału bardziej niż kiedykolwiek wcześniej uważam, że nawet powinienem. Rozważałem napisanie do kilku wytwórni.
Jak wygląda u Ciebie sprawa z promocją materiału? Myślisz, że własny kanał, fanpage jest wystarczającym narzędziem do pokazania się? Masz w planie kolejne klipy?
Założyłem sobie na początku, że chciałbym wszystkie moje rzeczy trzymać u siebie na kanale i powoli budować go tak by docierać do coraz większego grona odbiorców.
Natomiast jestem świadom, że sam nie zdziałam tyle ile przy pomocy wytwórni, czy chociażby mając możliwość udzielenia wywiadu do takiego portalu informacyjnego jak Wasz. Staram się łapać nowe kontakty i mam nadzieję na to, że zostanę zauważony przez jakiś większy label, który będzie chciał mnie mieć w swoich szeregach. Tak, planuję kolejne klipy.
Jak długo pracowałeś nad „777” i co było najbardziej czasochłonne w całym procesie stworzenia albumu?
Nad „777” pracowałem właściwie od lipca 2018, wtedy zacząłem pisać pierwsze teksty na ten album. Było to jeszcze podczas moich wakacji w UK, jak tylko wróciłem do Polski pod koniec września to zacząłem pierwsze nagrywki. Planowo płyta miała ukazać się pod koniec marca, to natłok innych obowiązków związanych ze studiami czy pracą na pół etatu sprawił, że sesje nagraniowe wydłużyły mi się w czasie. Miałem też problemy charakteru technicznego, musiałem zmienić studio nagraniowe. Myślę, że to było właśnie najbardziej czasochłonne w procesie tworzenia albumu. Same teksty pisałem w przeciągu 6 miesięcy, niektóre leżały i czekały na nagranie, a niektóre z kolei zostały zastąpione nowymi.
Nawiązując do symboliki tytułu. Myślisz, że „777” będzie w sensie muzycznym, twoim rozbiciem banku w kasynie, twoje rzeczy rozejdą się szerzej?
Tak, wierzę w to i myślę, że poczyniłem ku temu odpowiednie kroki. Dając słuchaczowi dobry jakościowo materiał niosący ze sobą jakąś wartość liryczną.
„777”. Sprzedaj nam ten materiał. Dlaczego warto postawić na Ciebie?
„777” jak już wspominaliście w swoich wpisach dotyczących moich singli, to album, który oparty jest na złożonej symbolice. Symbolika ta jest po części antonimem wartości do których dąży dzisiejszy świat. Ten album wyróżnia jego treść, przekaz, trochę mniej brzmienie. Myślę, że ta płyta tekstowo jest czymś co powoli zanika na młodej polskiej scenie rap i czego zaczyna nam brakować. Mam na myśli takie wartości jak przyjaciele, rodzina, miłość, bystrość umysłu, własne zdanie. Podczas gdy słyszymy non stop wałkowane kawałki o hajsie, laskach, narkotykach, lansie – jakoby to były jedyne rzeczy o których może rapować młody raper. Dlaczego warto postawić na mnie? Bo nie jestem nijaki, mam coś do powiedzenia.
Zapewne jesteś nie tylko twórcą, ale również słuchaczem. Jakie pozycje z tego roku zrobiły na tobie największe wrażenie, albo wskaż te na które najbardziej czekasz.
Z Polski jak dotychczas najbardziej „PRO8L3M – Widmo” i Sokół – „Wojtek Sokół”. Natomiast ze Stanów to ostatnio cały czas na głośnikach „Offset – Father of 4”. Najbardziej wyczekiwaną przeze mnie płytą jest nowa produkcja J.Cole, jednego z najbardziej cenionych przeze mnie raperów na świecie. Z rodzimych wydawnictw to jestem ciekaw Gedza, Quebonafide i Rasmentalismu.
Jakbyś chciał pokierować swoją przygodą muzyczną w dłuższej perspektywie? Masz jakieś sprecyzowane plany?
Cały czas pracuję nad tym by zostać zauważonym przez większą wytwórnie muzyczną i podpisać profesjonalny kontrakt, zacząć jeździć z koncertami po całej Polsce i wydawać legalnie swoją twórczość. Na pierwszym miejscu stawiam muzykę, robię ją jak najlepiej potrafię, bo uważam, że obroni się sama. Jeśli chodzi o show biznes, pokierowanie moją karierą, to szukam do tego odpowiednich ludzi.
Więcej o płycie „777” przeczytacie tutaj.
Jeśli szukasz biletów na koncerty hip-hop/rap, zdobędziesz je w 100% legalnie u naszych przyjaciół z Biletomat.pl

Wywiad
Zdunekk z Rap Generation: „Mam nadzieję, że będę jak Arab po Żywym Rapie” – wywiad
Raperka pójdzie w stronę Oliwki Brazil czy Young Leosi?

Zdunekk dotarła do finału programu Rap Generation, pokazując wachlarz swoich umiejętności. Nie udało jej się jednak wygrać. Co zamierza robić dalej?
Ponad 10 lat temu w programie „Żywy Rap” realizowanym przez Hemp Gru, najmocniej wybił się Arab, choć to nie on wygrał rapowe show. Zdunekk ma nadzieję, że jej kariera rozwinie się podobnie.
– Nie chcę się też stawiać gdzieś najwyżej, bo to nie ja ten program wygrałam – mówi skromnie raperka w rozmowie z Oskarem Brzostowskim dla GlamRap.pl.
Wywiad
Favst: „Każdy w Polsce powinien przesłuchać ten utwór”
Seria szybkich pytań do producenta, który zaangażowany jest w program „Rap Generation”.

Podczas spotkania prasowego programu „Rap Generation”, złapaliśmy się z Favstem, który odpowiedział na serię szybkich pytań.
Favst to jeden z producentów, który współpracuje z finalistami programu „Rap Generation”. To m.in. pod jego okiem uczestnicy show przygotowywali swoje numery, które zostaną zaprezentowane w finale. Wtedy też dowiemy się, kto zgarnie kontrakt z Warner Music Poland.
Tymczasem Favsta zapytaliśmy m.in. o to, co jest najbardziej przereklamowane w show-biznesie, jaki numer powinien przesłuchać każdy Polak czy, co jadł na śniadanie. Producent powiedział także, że w tym roku zamierza wydać coś „ciekawego i kontrowersyjnego”.
Poniżej wideo:
Rap Generation – odcinki
W każdym odcinku zobaczymy występy najbardziej obiecujących artystów, wyłonionych spośród ponad 800 zgłoszeń. Każdy uczestnik dostaje swoją szansę – 90 sekund na scenie, by przekonać do siebie jury. Zanim jednak wejdzie do gry, na ekranie pojawia się jego krótki profil, dzięki czemu widzowie mogą lepiej poznać jego historię.
Po każdym odcinku trzech najlepszych uczestników – tych, którzy zdobędą najwyższe oceny jurorów – przechodzi do kolejnego etapu i wprowadza się do RAP HOUSE. To tam zaczyna się prawdziwa walka o finał!
Odcinki są dostępne na platformie Prime Video.
- Piątek 7 marca – odc. 1-2
- Piątek 14 marca – odc. 3-4
- Piątek 21 marca – odc. 5-6
- Piątek 28 marca – odc. 7-8
Rap Generation – na czym polega
Każdy juror może przyznać maksymalnie 25 punktów w każdej kategorii, co oznacza, że najlepszy występ może zgarnąć 100 punktów. Średnia ocen jurorów wyświetla się w rankingu danego odcinka, pozwalając widzom i uczestnikom na bieżąco śledzić wyniki.
Jury ocenia uczestników w czterech kluczowych kategoriach:
- Technika – precyzja, rytm, dykcja
- Flow – styl, dynamika, swoboda na bicie
- Teksty – kreatywność, przekaz, zabawa słowem
- Charyzma – osobowość, energia, sceniczna pewność siebie
Goście specjalni i mentorzy
Gośćmi specjalnymi poszczególnych odcinków będą min. Tede, Włodi, Abradab, a także bardziej newschoolowi twórcy jak Oliwka Brazil i Bambi. Z producentów będą to: Czarny HiFi, Deemz, Favst, Matheo i Francis.
Warsztaty w Rap House poprowadzą Sir Mich, VNM i Mr. Polska.
Wywiad
Tau o Słoniu: „Nie poważam jego rapu, nie słucham” – wywiad
W rozmowie m.in. o: Tede, Ostrym, Kalim, Zbuku, Sariusie, Kacprze HTA i Grande Connection.

Z kieleckim raperem udało nam się nam porozmawiać na żywo pod koniec tamtego roku. Poniżej prezentujemy blisko godzinny zapis tej rozmowy, w której pada wiele ksywek i poruszono w nim kilka wartościowych tematów.
– Co myślę o rapie Słonia? Nie poważam. To znaczy nie słucham, bo mi się nie podoba – mówi Tau w rozmowie z Oskarem Brzostowskim dla GlamRap.pl. Podczas rozmowy Tau wymienia także pseudonim jeszcze jednego rapera, z którego rapem mu nie po drodze.
Kielczanin wypowiedział się też na temat własnej twórczości. Jak mówi, przez decyzję, którą podjął jest z urzędu pozbawiony pewnych narzędzi, które umożliwiłyby mu wywindować swoją twórczość jeszcze wyżej.
– Ja z uwagi na to, że poszedłem tą radyklaną ścieżką, nie mogę mieć w klipie agresji, przemocy, nie mogę nikogo upokarzać, nikomu ubliżać, nie mogę mieć dragów, klamek czy rozebranych kobiet (…) Jak się człowiek zastanowi i popatrzy na najbardziej popularne polskie teledyski, to jest treść tych hitów – tłumaczy.
Tau mówi w wywiadzie także o:
- Beefach Tedego
- Czy O.S.T.R. to jego kolega?
- Relacjach z Sariusem, Fabijańskim, Bezczelem i Zbukiem
- Nagrywkach z Kalim i Kacprem HTA
- O Grande Connection
- Dlaczego usunąłby siebie ze sceny?
Wywiad
Wujek Samo Zło: „Tede nie umie się bić? To nie do końca prawda” – wywiad
Godzinna rozmowa z Wujkiem m.in. na temat TVP, Jędkera, freestyle’u i nowej płyty.

Tede jest obecnie w epicentrum konfliktu z Szalonym Reporterem i Arkiem Tańculą, którzy chcą go namówić na walkę. Tymczasem na temat bitewnych umiejętności warszawskiego rapera wypowiedział się Wujek Samo Zło.
Pod koniec roku przeprowadziliśmy rozmowę na żywo z Wujkiem, w której oczywistym jest, że poruszyliśmy m.in. temat Tedego i ich konfliktu. – Tede miał opinię takiego, co się nie bije i jest c**ą, a w Lublinie miałem z nim taką akcję, że wiem, że nie jest to do końca prawda. Jest duży chłop i też potrafi machać rękami – mówi WSZ w rozmowie z Oskarem Brzostowskim dla GlamRap.pl.
Czy Wujek chciałby zawalczyć z TDF-em? – Top nie jest moja waga, ale jakby przytył parę kilo, a ja bym schudnął, to może. Ale wolałbym załatwić to po rapowemu – tłumaczy.
Podczas rozmowy poruszyliśmy m.in. takie wątki jak:
- Zapowiedź dissu na Tedego.
- Praca w TVP i wynagrodzenie.
- Konflikt z Jędkerem i chęć walki.
- Najlepszy freestyle’owiec?
- Co WSZ ma wspólnego z Krzysztofem Rutkowskim i Mini Majkiem.
- Skąd ksywka Cygan.
Wywiad
Rabo: „Wychowali mnie mama, tata i Wojtek Sokół” – wywiad
Rozmawiamy z raperem, który nagrał płytę inspirowaną znanymi bajkami.

W ubiegłą sobotę ukazał się album Rabo „Życie to nie bajka”. To twórca znanego kanału związanego z filmami animowanymi Disneya, Pixara i DreamWorks. Mieliśmy okazję porozmawiać z byłym dziennikarzem programu „Uwaga!” na temat jego projektu.
Polećmy klasykiem na początek – jak zaczęła się Twoja przygoda z rapem?
Cóż… okres, gdy miałem 9 lat i kolega przyniósł do szkoły Grupę Operacyjną pozwolę sobie pominąć (śmiech). Oficjalnie wszystko zaczęło się rok później, gdy ojczym pożyczył mi swoją empetrójkę, bym się nie nudził w autokarze podczas wycieczki szkolnej. Znajdowała się tam „Droga” od Hemp Gru, którą momentalnie się zachwyciłem. Potem już poszło. Ogólnie jestem z pokolenia dzieciaków, dla których rap był jak łyk świeżego powietrza w świecie przepełnionym smogiem. Gdybym na pewnym etapie nastoletniego życia nie usłyszał, że „Damy radę”, to nie wiem, czy bym dał. Gdybym nie podśpiewywał sobie, że „Bierzemy sprawy w swoje ręce” albo że „Każdą porażkę obracam w sukces”, to też pewnie wszystko wyglądałoby inaczej. Nie bez powodu czasem żartuję sobie, że wychowali mnie mama, tata i Wojtek Sokół (śmiech). I coś w tym jest.
A skąd pomysł, by samemu zacząć rapować?
Od zawsze marzyłem, by być częścią tej kultury. Przez wiele lat prowadziłem kanał na YouTube, gdzie opowiadałem o różnych ciekawostkach, szokujących teoriach i absurdach związanych z filmami animowanymi, głównie ze stajni Disneya, Pixara i DreamWorks i gdy przekroczyłem magiczną barierę 100 000 subów, chciałem przygotować dla widzów coś specjalnego. Uznałem wtedy, że to dobra okazja, by zadebiutować i tak powstał utwór „Sto tysięcy powodów”. Odbiór był pozytywny, więc zacząłem doskonalić swój warsztat i dziś, po 5 latach od tamtego wydarzenia, myślę, że rozwinąłem się już na tyle, by przedstawić się szerszemu gronu słuchaczy.
No właśnie, niedawno do sieci trafiła Twoja EPka „Życie to nie bajka”, oparta na ciekawym patencie. Opowiedz o tym.
Od jakiegoś czasu kiełkował mi w głowie pomysł na płytę związaną z tym, czym zajmowałem się na co dzień. W końcu postanowiłem się za to zabrać i efektem tego jest album inspirowany znanymi animacjami, takimi jak „Toy Story”, „Auta” czy „Król Lew”. Bajki te stanowiły jednak jedynie punkt wyjścia do opowiadanych historii, dzięki czemu mogłem zgrabnie połączyć moje osobiste przeżycia z fabułą wspomnianych filmów. Przykładowo w utworze „Simba” opowiedziałem o swojej drodze do sukcesu, która ciągle trwa, niestety (śmiech). Refren oparłem na słynnej frazie Mufasy „Kiedyś to wszystko będzie Twoje”, którą kojarzy niemal każdy, a której, co ciekawe, Mufasa nigdy do Simby nie wypowiedział. Taki bajkowy efekt Mandeli.
Tu, gdzie jestem, konsekwentnie rządzi prawo dżungli
Walczę mężnie, bo lwie serce w mojej piersi dudni
Wygram ze złem, wsparcie wielkie mam od wiernych kumpli
Dzieło zwieńczę happy endem, będą ze mnie dumni!
Zanim jednak zdecydowałeś się wrócić do ksywki Rabo, wydałeś dwie EP-ki pod innym pseudonimem na osobnym kanale, którego prawie nikt nie zna.
I całe szczęście (śmiech). Faktycznie, w 2020 roku postanowiłem wypuścić pierwszą EP-kę, ale czułem podskórnie, że mimo iż teraz wydaje mi się to cudowne, to za parę lat zapewne będę wolał o tym zapomnieć. I faktycznie – dziś, gdy patrzę na swoje poprzednie projekty, na czele z tym starszym, to widzę, jak wiele rzeczy mógłbym zrobić lepiej. Ale cóż – chyba właśnie na tym polega rozwój. Ostatecznie dobrze mi zrobiło te parę lat w takim klasycznym podziemiu – miałem czas, by spokojnie progresować, a jednocześnie mało kto musiał być tego świadkiem (śmiech).
To teraz trochę z innej beczki – jak YouTuber trafia do redakcji Uwagi! TVN?
Faktycznie, jest to historia dość oryginalna. Niecałe 2 lata temu przechodziłem najgorszy okres mojego życia. To było chwilę po wypuszczeniu EPki „To The Ground”, która zresztą odzwierciedla ówczesny stan mojej psychiki. Z przyczyn niezależnych ode mnie, musiałem odejść jakiś czas wcześniej z YouTube’a, co wywróciło moje życie do góry nogami. Moim planem ₿ na życie był wtedy rynek kryptowalut, który jednak dał mi wielką lekcję pokory i plany bycia kryptomilionerem musiałem odłożyć na później. Ostatecznie znalazłem się w sytuacji, w której byłem bezrobotny, samotny i bez perspektyw. Wysłałem CV do wielu firm, by zaczepić się gdziekolwiek. Odpowiedziały mi dwie – jakieś Call Center i… McDonald’s (śmiech). Wybrałem pracę na słuchawce i – jak się potem okazało – ta jedna decyzja odmieniła moje życie.
Dlaczego? I jak to się łączy z pracą dziennikarza?
Już tłumaczę. W wielkim skrócie firma, w której zacząłem pracować, okazała się być jedną wielką kuźnią oszustów i prężnie działającą machiną okradającą starszych i schorowanych ludzi na grube miliony złotych. Gdy tylko zrozumiałem, w czym biorę udział, chciałem się zwolnić, ale ostatecznie tego nie zrobiłem. Uznałem, że więcej zdziałam, jeśli zostanę tam przez pewien czas, przemęczę się i zdobędę jak najwięcej dowodów na to, co tam się wyprawia. Ostatecznie wyszło lepiej, niż przypuszczałem. Odezwałem się do redakcji Uwagi! opisując całą sprawę i dostarczając im materiały. Podjęli temat i wspólnie zrealizowaliśmy 5-częściowy cykl reportaży o tytule „Szatańska Loża VIP”. Efekt był taki, że po pierwsze – złodziejska firma upadła, po drugie – wielu osobom odpowiedzialnym za ten niemoralny proceder postawiono zarzuty, a po trzecie – dostrzeżono we mnie potencjał i zaproszono do redakcji na staż. Reszta jest już historią. Szaloną, jak całe moje życie.
W takim razie gratuluję, dobra robota.
Dzięki. Swoją drogą na mojej najnowszej EP-ce nawiązuję do tych zdarzeń w kawałku „Pinokio”. Utwór ogólnie opowiada o poczuciu wyobcowania wśród rówieśników, o byciu niepasującym elementem układanki, ale także o potrzebie osiągnięcia wielkiego sukcesu, by mój Gepetto był ze mnie dumny i by nigdy mu niczego nie zabrakło. Myślę, że metafora jest zrozumiała dla wszystkich. Za to sama końcówka drugiej zwrotki jest właśnie o wspomnianej chwilę wcześniej historii. Pamiętam, że wszyscy przestrzegali mnie, bym się w to nie pakował, bo może stać mi się krzywda. Ja jednak miałem przekonanie, że w takich sytuacjach należy działać, nie bacząc na konsekwencje. I tak też zrobiłem. Na razie wszystko ze mną w porządku i mam nadzieję, że tak zostanie. A jeśli nie, to przynajmniej pozostanie po mnie muzyka.
Będę bronił starszych oraz kobiet, cóż
Nawet jak przypłacę to niejedną blizną
Nie chcę być prawdziwym chłopcem już
Od kiedy zostałem prawdziwym mężczyzną
-
News4 dni temu
Kizo viralem za granicą. Fani zdruzgotani, a szkoły angielskiego chcą się wybić
-
News3 dni temu
Liroy pokazał środowy palec kibicom z Radomia
-
News5 dni temu
Suja naubliżał Fenomenowi i Mor W.A. W tle wątek relacji na linii Legia – Arka
-
News3 dni temu
Kizo komentuje viral z zegarkiem
-
News3 dni temu
Fragment kłótni Brauna i Winiego rozbił bank interakcji w sieci
-
News3 dni temu
Koziołek za 100 zł zawiązał buty swojemu rywalowi
-
News4 dni temu
Ten Typ Mes wraca w koronie cierniowej. „Miło nie będzie”
-
teledysk2 dni temu
Fazi, Mei, Peja, Pih i ich „Plugawa retoryka”