Sprawdź nas też tutaj

ranking

Przegląd rapowych płyt z USA 2017 – ranking (miejsca 8-5)

Opublikowany

 

Czwarta część podsumowania amerykańskiej sceny w 2017 roku i omówienie poszczególnych albumów.

Kolejne dwanaście miesięcy już za nami, a dla namiętnych słuchaczy wszelakiej muzyki oznacza to kolejne dziesiątki czy też może i nawet setki wydanych krążków. Teraz wypadałoby zebrać do kupy to, co się przesłuchało, albo jak się czegoś względnie ciekawego nie przesłuchało, to przesłuchać i nadrobić te całkiem przyjemne zaległości. Tylko pytanie, czy to się tak w ogóle da wszystko podsumować? I w jaki sposób to zrobić, skoro mamy tyle różnych gustów muzycznych? Dużo łatwiejsze podsumowania mają do zrobienia dziennikarze sportowi – wystarczy policzyć bramki, asysty, kluczowe podania, odbiory, parady i może kartki jeszcze i proszę bardzo – można szybko wybrać najlepszego napastnika i pomocnika. W muzyce liczby mogą co najwyżej pomóc w ocenie popularności i komercyjnego potencjału, bo wartość artystyczna to już kwestia dyskusyjna niemożliwa do zmierzenia żadną liczbową skalą. Odnoszę wrażenie, że w obecnych czasach takie podsumowanie to raczej prezentacja gustu oceniającego, bo i sam z tego topu odrzuciłem niemałą liczbę albumów, które ktoś inny mógłby spokojnie w tej dwudziestce umieścić.

 

No, ale cóż – skoro koniec roku, to wypada jakieś podsumowanie zrobić, tak więc już nie przedłużając – zapraszam do czytania i oczywiście mniej lub bardziej wyrafinowanego wyrażania swojego zdania.

 

8. Joey Bada$$ – „All-Amerikkkan Bada$$”

Można w 2017 w ciekawy i świeży sposób przedstawiać światu swoją wizję rapu z lat 90.? Pewnie, że można, wystarczy spojrzeć na 22-letniego Joey’a Bada$$a, który swoim drugim legalnym albumem pokazuje, że lubowanie się w klasycznym, nowojorskim brzmieniu kompletnie nie dyskwalifikuje tego, by być jednocześnie otwartym na to, co sprawi, że numery będą brzmieć nieco bardziej świeżo i „dzisiejszo”. Klasyczne pętle, połączone z zabawą flow, podśpiewanymi refrenami dało nam krążek bardzo lekki w odbiorze, bardzo letni i jeżeli jesteście już zmęczeni pojawiającymi się wszędzie, gdzie tylko się da Migosami i innymi podobnymi tworami, to „All-Amerikkkan Bada$$” jest właśnie krążkiem dla Was. Brzmi to tak na oko jakieś 15 razy lepiej, niż nudna i archaiczna tegoroczna płyta Wu-Tang Clanu.

 

7. Vince Staples – „Big Fish Theory”

Jeden z najbardziej niedocenionych obecnie raperów wydał swój kolejny projekt i potwierdza, że zasługuje na to, by móc go bez przypału wymieniać w jednej linii z najgłośniejszymi obecnie ksywkami. Na „Big Fish Theory”, Vince Staples ucieka w bardzo elektroniczne bity, przypominające nieco słuchaczom „Yeezusa” Kanye Westa. Tekstowo i skillsowo mamy do czynienia jednak z tym samym starym, dobrym Vince’em i możemy tylko modlić się, żeby zapomniał o swoich planach o rychłym zakończeniu muzycznej kariery, o których wspominał jakiś czas temu.

 

6. Future – „Future” / „HNDRXX”

Jeżeli ktoś po mocarnym roku 2015 przewidywał, że popularność Future’a nie ma prawa się utrzymać i będzie już tylko żałośnie topniała, no to musi na razie zamknąć grzecznie usta. Wydane dwa pełnoprawne albumy. Tydzień po tygodniu. Dwie jedynki na Billboardzie. Ilość kopii sprzedana na poziomie platyny i złota. Ilu jest obecnie raperów na scenie, którzy mogliby zrobić coś takiego? Ba, ilu by się na to odważyło? O tym, że raper z Atlanty ma w planach wypuścić krążek zatytułowany „Future Hendrix” mówiło się jeszcze zanim na rynek trafiło „DS2” i to, że ostatecznie tytuł ten żadnego CD ostatecznie nie przyozodobił mogło dawać do zrozumienia, że raper przewidywał, iż porównanie się do legendardnego artysty może być zwyczajnie nie na miejscu, ale teraz już na nikim nie zrobiło to najmniejszego wrażenia. Zarówno bangerowe „Future”, jak i spokojniejsze, śpiewane „HNDRXX” to dwa bardzo dobre i bardzo równe materiały i powinny zadowolić wszystkich fanów Nayvidiusa.

 

5. Tyler, The Creator – „Flower Boy”

Jeśli swój album planuje wydać Tyler, The Creator, to od razu wiadomym będzie, że czeka nas mocna rzecz. Nie inaczej jest też w przypadku krążka „Flower Boy”, który nie dość, że stoi na bardzo wysokim poziomie, to jest to w końcu album, który mogli sobie wymarzyć fani Tylera i jednocześnie najmocniejszą pozycją w jego dyskografii. Mamy do czynienia z rzeczą dużo bardziej spójną, bardziej zwięzłą i dużo bardziej udźwiękowioną w porównaniu do wcześniejszych jego produkcji. Całe szczęście, że poziom muzyczny idzie też w parze z komercyjnym sukcesem, bowiem „Flower Boy” mimo dość wczesnego wycieku do sieci, zadebiutował na drugim miejscu Billboardu i dostał nominację do nagród Grammy w kategorii Najlepszy Rapowy Album. No cóż, samej nagrody pewnie nie dostanie, bo i ciężko byłoby przeskoczyć takie tuzy jak Jay-Z czy Kendrick Lamar, ale przegrana z takim towarzystwem wstydu nie przynosi.

 
6 komentarzy

6
Dodaj komentarz

1500
najnowszy najstarszy oceniany
rafal2007

KTO ROBI TE TOPKI? NIE DOBRZE MI JUŻ SIE ROBI OD POLACZKÓW CO UDAJĄ ZNAWCÓW RAPU ZZA OCEANU JAK SAMI NIE ZNAJĄ NAWET WYSTARCZAJĄCO DOBRZE POLSKIEGO BY NAPISAĆ POPRAWNIE ARTYKUŁ… A O ANGIELSKIM TO JUŻ NIE WSPOMNE.. NAPEWNO NA DYSKU 3 TB FILMÓW Z POLSKIM LEKTOREM.. JEBAĆ WAS ULICA WAS DOPADNIE I ZOSTANIECIE ZNISZCZENI W IMIE ZASAD #FREEDAWIDZIOR #PDW

PKS SQUAT

MACIE TU PRAWDZIWY RAP O ŻYCIU O ULICY O WIĘZIENIU ! A NIE JAKIEŚ ŻABSONY PKS ZDISSOWAŁ ŻABSONA TO SIĘ OBSRAŁ PO KONCERCIE W ŁODZI ŻE NAWET Z BACKSTAGU UCIEKAŁ PRZED DON’MARIANO NASZYM ZAWODNIKIEM!

SPRAWDZAJCIE NOWY SINGIEL !!

http://www.youtube.com/watch?v=GvbT96xbSOI

cydży

TYLKO 6, RESZTA TO NIC NIE WARTY SYF, BADASS TO TRUSEK, TYLER NIEZKLY WARIACIK, ALE RAPSY CHUJOWE BO CZESTO MA TRUSKOWE BITY, A VINCE KOŁO CHUJA MNIE LATA.

cydży

JAK JA SIĘ CIESZĘ ZE ODNALAZŁEM SIĘ W KLASYCZNYM RAPIE. SPRAWDZAŁEM SOBIE DZIŚ PŁYTY, SINGLE TAKICH WYKONAWCÓW JAK LL COOL J, MC LYTE, BIZ MARKIE, HIGH & MIGHTY, DOUG E FRESH, CHILL ROB G, PEJA, PLOMIEN 81, OSTR, UMC’S, ONYX, DIGABLE PLANETS, NON PHIXION I KURWA JAKIE TO SĄ PIĘKNE RAPSY. JEBAĆ TRAP I JECZYDLA NA AUTOTUNIE. NO I TYLKO HETERO. ILE JA ZYCIA ZMARNOWALEM NA TEN PIERDOLONY TRAP.

jagnie

WHOO DAT BOYYYYYYYY

CLASSICA

PRZECIEŻ TYLER TO TOP #1 ROKU JEST.

Popularne