News
Unia Europejska nałożyła sankcje na rosyjskiego rapera
Timati na czarnej liście UE.
Częścią 20. pakietu sankcji Unii Europejskiej wobec Rosji ma być czarna lista osób i firm objętych restrykcjami. Znalazł się na niej rosyjski raper Timati, o którym w 2016 roku pisaliśm,y „narzędzie w ręku Putina”.
Po rozpoczęciu pełnoskalowej inwazji 24 lutego 2022 roku Timati publikował w mediach społecznościowych wpisy wzywające do pokoju i zawieszenia broni, określając sytuację jako „koszmarny sen”. Ten przekaz szybko zniknął i był tylko pod publikę. Z czasem raper zmienił ton i zaczął otwarcie wspierać rosyjskie władze, pojawiając się na organizowanych przez państwo wiecach i koncertach popierających działania wojenne.
Raper od lat utrzymywał bliskie relacje z władzą. Publicznie wspierał Władimira Putina podczas kampanii wyborczych w 2012 i 2018 roku, co po 2022 roku przełożyło się na jego aktywność w oficjalnym przekazie Kremla. W ocenie Uni Europejskiej to właśnie ta działalność propagandowa była podstawą objęcia go sankcjami w 2026 roku, wraz z zarzutem popierania agresji na Ukrainę.
Timati stał się jednym z najbardziej wyrazistych przykładów celebrytów, którzy przeszli drogę od deklarowanego sprzeciwu wobec wojny do aktywnego udziału w państwowej narracji. W ramach sankcji przewidziano m.in. zamrożenie aktywów, zakaz handlu i współpracy z podmiotami z UE oraz zakaz wjazdu na terytorium Unii.
Pierwszy raz o rosyjskim raperze pisaliśmy w 2016 roku, kiedy Litwa informowała, że jest niemile widziany na jej terenie. Timati ma na koncie m.in. numer z Timbalandem. Ma 20 mln obserwujących na Instagramie i blisko 2 mln słuchaczy na Spotify.
Russian rapper Timati supports Putin and his war in Ukraine, while his daughter dreams of leaving that sh*thole and moving to the US.
— Victoria (@victoriaslog) June 21, 2024
Kremlin supporters or/and their families live and have property in other countries. Not all of them are brainwashed. Some simply love money more… pic.twitter.com/lrYjZtr4Ry
Jeśli szukasz biletów na koncerty hip-hop/rap, zdobędziesz je w 100% legalnie u naszych przyjaciół z Biletomat.pl
Nadwiślańscy raperzy przyzwyczaili, że nie mają do powiedzenia absolutnie nic na poważne tematy, a jeśli już to wybierają sobie takie, które są im wygodne i najlepiej niebudzące kontrowersji. Czy najnowszy emocjonalny wpis Eldoki jest tego przykładem?
Chyba nawet najwięksi pesymiści nie mogli zakładać, że rządy „obozu demokratycznego” przyniosą tak dramatyczne skutki społeczne. Nieustannie rosnące bezrobocie, gdy jednocześnie zrobiono z naszego kraju zarobkowy skansen imigrancki, czy też odcinanie Polaków od służby zdrowia, przy astronomicznym poziomie zadłużenia, nie wywołują absolutnie żadnych refleksji w środowisku rapowym. Wspomniana branża nie ma też nic do powiedzenia o propagandzie w prorządowych mediach, które doszły już do takiego poziomu, że zaczęły przerywać programy, gdy pojawił się w nich temat bestialskiej afery kłodzkiej, choć jej bohaterkę można przecież zobaczyć na wielu zdjęciach z wierchuszką rządu.
Stankiewicz kończy program w momencie gdy Cieszyński mówi o pedofili i zoofilii, twierdząc, że jest za wcześnie rano i że jeszcze KRRiT go ukara za to ¯\_(ツ)_/¯ pic.twitter.com/ZlDKGJsN3I
— chrzanik (@chrzanikx) March 29, 2026
Wydawać by się mogło, że to są teraz największe problemy trapiące Polskę, niemniej jednak z odmiennego założenia wyszedł Eldoka. Weteran, który zapewne dla wielu słuchaczy jest autorytetem, postanowił uderzyć w… gale freak-fightowe. Frontmanowi Grammatika nie podoba się format jednoznacznie patologicznych i żerujących na najniższych instynktach walk kloszardów, z tym oczywiście nie ma co dyskutować. Jednak czy rzeczywiście jest to gorsze i groźniejsze od chociażby likwidowania oddziałów szpitalnych czy dużego wzrostu imigranckiej przestępczości, w czym według najnowszych statystyk przodują Kolumbijczycy i Ukraińcy? Chorzy onkologiczni, konsekwentnie odcinani od leczenia, za którymi nikt fejmowy nie chce się wstawić, mogliby mieć na ten temat odmienne zdanie.

Jeśli szukasz biletów na koncerty hip-hop/rap, zdobędziesz je w 100% legalnie u naszych przyjaciół z Biletomat.pl
News
Obóz Kanye Westa podaje wyniki streamów „Bully” i zaczepia J. Cole’a
Stary konflikt nie rdzewieje.
Dystrybutor albumu „Bully” – Gamma postanowił skorygować liczby odnośnie streamów albumu na Spotify. Przy okazji poleciała subtelna, ale zauważalna szpila w J. Cole’a.
Początkowe dane mówiły o około 33,2 mln streamów na Spotify w pierwszą dobę, ale według dystrybutora to tylko fragment całości. Ich wersja to wynik bliższy 50 milionów odtworzeń w pełnym pierwszym dniu.
– Ponieważ przedstawiany jest tylko częściowy obraz, pokażemy dokładniejszy. ‘BULLY’ zrobiło blisko 50 mln w pierwszym pełnym dniu na Spotify. To jeden z największych wyników pierwszego tygodnia w tym roku na tej platformie obok BTS i Harry’ego Stylesa, a także największa hip-hopowa premiera roku na Spotify, zdecydowanie przewyższająca J. Cole’a. ‘Father’ osiągnął 4,1 mln streamów globalnie w pierwszym pełnym dniu.
Do posta dorzucono też screen sugerujący, że “Bully” mogło dobić do niemal 112 milionów streamów łącznie, chociaż nie jest jasne, czy chodzi wyłącznie o Spotify, czy wszystkie platformy razem.
Porównanie do J. Cole’a nie przeszło bez echa, bo jego “The Fall-Off” miało według raportów około 35 mln streamów pierwszego dnia. Kanye West nie raz publicznie jechał po Cole’u. Jeszcze w zeszłym roku rzucał, że robi muzykę „dla dziewic”. Z drugiej strony wielu fanów pamięta, że Cole też kiedyś zaczepił Ye w “False Prophets”. Temat niby stary, ale jak widać – konflikt gdzieś tam jest.
Dlatego część słuchaczy odebrała tekst o „zdecydowanym przewyższaniu” jako celowy przytyk. Co ciekawe, gdyby Gamma chciało naprawdę zrobić ranking bez zaczepki, mogło zestawić Ye np. z A$AP Rocky’m i jego “Don’t Be Dumb”, które w pierwszej dobie miało minimalnie lepszy wynik niż projekt Cole’a. Tego jednak nie zrobiono.
Jeśli szukasz biletów na koncerty hip-hop/rap, zdobędziesz je w 100% legalnie u naszych przyjaciół z Biletomat.pl
News
Charleston White mówi, że ma papiery na „snitchowanie” Young Thuga
Problem w tym, że to co pokazał, mówi coś odwrotnego.
Charleston White znów atakuje Young Thuga, twierdząc, że ma dokumenty potwierdzające jego współpracę z policją.
Charleston White twierdzi, że ma konkretne papiery, które mają potwierdzać zarzuty o „snitchowanie”. Problem w tym, że materiał, który pokazał, wcale tego nie potwierdza – to dokument, w którym prawnicy Thuga odpierają takie oskarżenia.
Cały konflikt miał się zacząć podczas spotkania związanego z programem „Coulda Been Love” w Miami. White twierdzi, że ludzie z otoczenia Thuga mieli go zastraszać. Poszedł grubo – zapowiedział, że może iść z tym do sądu, a nawet zawalczyć o zakaz zbliżania się. Według niego sprawa może odbić się na sytuacji prawnej rapera i potencjalnie narobić mu problemów z kuratorem.
W jednym z postów pokazał fragment dokumentów z procesu YSL RICO, sugerując, że raper miał przekazywać informacje policji. Jednocześnie zarzucił adwokatowi Thuga, że ukrywał rzekome dowody. Tyle że sam dokument wskazuje coś odwrotnego – obrona wyraźnie zaprzecza tym oskarżeniom.
Charleston White and Young Thug got into an altercation at Druski’s Coulda Been Love reunion, with Charleston claiming Young Thug threatened his life and that he would press charges.
— FearBuck (@FearedBuck) March 29, 2026
“Young Thug and his goons threatened Unc life and tried to attack him at Druski's Coulda Been… pic.twitter.com/pXvaTzJS1V
Co ciekawe, jeszcze w 2024 roku White uderzał w zupełnie inną stronę, oskarżając Lil Woody’ego o sypanie na Thuga.
Jeśli szukasz biletów na koncerty hip-hop/rap, zdobędziesz je w 100% legalnie u naszych przyjaciół z Biletomat.pl
News
LaRussell scancelowany za jeden numer. Jego matka kazała fanom przyjść go wesprzeć. Przyszli
Numer „Heaven-Sent” wzbudził takie emocje, że 31-letni raper usunął social media.
Po ogromnej krytyce za numer „Heaven-Sent” LaRussell dostał wsparcie od własnej matki, która zorganizowała wiec w jego obronie.
Matka rapera, Yvette McDonald, postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce i zorganizowała zgromadzenie wspierające syna po tym, jak jego kawałek wywołał potężny backlash. Na nagraniach krążących w sieci widać grupę ludzi, którzy pojawili się w Vallejo w Kalifornii, żeby pokazać, że stoją za LaRussellem.
Jedna z osób obecnych na miejscu tłumaczyła, skąd w ogóle pomysł na takie spotkanie: – Jego mama powiedziała nam, żebyśmy tu przyszli.
Sama Yvette McDonald podczas wiecu podkreślała, że jej syn korzysta ze swojego prawa do wolności słowa. I właśnie to jest clou całej afery, która odpaliła się chwilę po premierze numeru.
LMFAOOOOOOOOOOOOOOOOOASDFJJF pic.twitter.com/MqE17EeOD4
— DDOT. (@DDotOmen) March 26, 2026
Co takiego nagrał LaRussell
LaRussell w „Heaven-Sent” rzucił wersy, które wielu uznało za przekroczenie granicy. Raper mówi tam wprost, że nie jest „idealny”, a diabeł jest „zesłany z nieba”. W jednym ciągu wymienia postacie takie jak Malcolm X, Martin Luther King Jr., Kanye West, Donald Trump, Jeffrey Epstein czy Adolf Hitler. Przekaz miał być taki, że każdy człowiek został stworzony przez Boga.
Raper broni swoich wersów
Co ciekawe, jeszcze przed premierą jego własny realizator miał wątpliwości czy to wypuścić. LaRussell nie zamierzał się jednak cofnąć i w odpowiedzi na krytykę napisał:
– Jak myślicie, co ja mówię w tym kawałku? To prawda was boli, czy to, co wy myślicie, że mówię? Mówię, że każdy człowiek został stworzony przez Boga. Nawet ci źli. Nawet ci, którzy pójdą do piekła razem z niektórymi waszymi wujkami, ojcami i ulubionymi raperami.
W kolejnym wpisie poszedł jeszcze dalej:
– Selektywne oburzenie i fałszywa moralność to żart. Od lat wspieracie seryjnych morderców, dealerów, alfonsów. Jeśli już się oburzacie, to oburzajcie się na wszystko! Wyłączcie muzykę o zabijaniu i każdą inną szkodliwą sztukę, którą konsumujecie! Ja jestem jednym z nielicznych, którzy się uśmiechają i wnoszą coś dobrego do tego ekosystemu!
Usunął social media
Mimo prób obrony presja była na tyle duża, że 31-latek finalnie wyłączył swoje profile w social mediach. A internet? Jak to internet – jedni bronią, a inni cisną bekę – szczególnie z samego pomysłu wiecu poparcia.
Jeśli szukasz biletów na koncerty hip-hop/rap, zdobędziesz je w 100% legalnie u naszych przyjaciół z Biletomat.pl
News
Po 19 latach ktoś wrzucił na Youtube płytę Reda, która się nie ukazała
Zapytaliśmy rapera i producenta, co sądzi o tej akcji.
Blisko dwie dekady temu Red nagrał instrumentalną płytę „Glamour Life”. Nie wydał jej, a ta zaczęła krążyć po sieci.
Album Reda przez dwie dekady krążył po forach hip-hopowych. Jakież było jego zdziwienie, gdy ktoś po takim czasie postanowił zmasterować krążek i udostępnić w całości na Youtube.
– Jaram się jak małolat, że nawet jakiś małe grono ludzi dalej myśli o czymś, co zrobiłem prawie 20 lat temu – mówi Red w rozmowie z GlamRap.pl.

Zapytaliśmy go również, skąd pomysł na taki krążek i dlaczego się on nie ukazał nigdy oficjalnie? – Wytwórnia padła – tłumaczy. – To był czas, kiedy robiliśmy projekty jako Red/Spinache i nasze kawałki leciały w radiu jako hity. Chciałem wtedy udowodnić sobie i innym tą niewydaną płytą z instrumentalami, że potrafię robić ambitne bity – dodaje.
Red dorzucił, że jego bit „Breathing”, to najlepszy podkład jaki kiedykolwiek wyprodukował. Możecie się z nim zapoznać poniżej, to pierwszy kawałek.
Jeśli szukasz biletów na koncerty hip-hop/rap, zdobędziesz je w 100% legalnie u naszych przyjaciół z Biletomat.pl
-
News3 dni temuPamiętacie „Mercbezel S600”? Po ponad 20 latach Tede znów wydał „Notes”
-
News3 dni temuKsiążę Kapota poluje na Tomasza Chica. „Trafisz się na pewno”
-
News3 dni temuJWP ujawnili tracklistę płyty „Krew”. Featuringi mocno okrojone
-
News2 dni temuTede komentuje rozmowę Stanowskiego z Wojewódzkim
-
News2 dni temuPo 19 latach ktoś wrzucił na Youtube płytę Reda, która się nie ukazała
-
News2 dni temuKsiążę Kapota nie przestraszył się gangsterskich opowieści Tomasza Chica?
-
Wywiad1 dzień temuFrosti: „Obrońcy hip-hopu nie znają angielskiego i nie wiedzą, o co chodzi w rapie” – wywiad
-
News12 godzin temuBilon z Hemp Gru porównał Trumpa do Putina