Felieton
Youtuberzy idą po diamentową płytę? Tłumaczymy fenomen Ekipy – felieton
Topowi polscy influencerzy wydają trapowy album. Bedoes, Mata i Szpaku odmawiają im zwrotki, a Żabson gra koncert w ich ogródku.
Rapujący youtuberzy to wyjątkowo drażliwy temat w naszej społeczności. Wynika to przede wszystkim z miernych początków ich działalności w tejże branży. Kiedy trafiały do nas pierwsze utwory Gimpera, Young Multiego, Czuuxa, Lil Masti, Boxdela, braci Malczyńskich lub Kamerzysty, nie wiedzieliśmy tak właściwie czy mamy się śmiać, a może już płakać. Nie mówiąc już nawet o kosmicznych liczbach, które generowali twórcy, zupełnie nie proporcjonalnych do prezentowanych umiejętności. Jak się potoczyły ich hip-hopowe kariery? Cienko. Poza Young Multim, który się na prawdę w porządku wyrobił oraz miewającym przebłyski Czuuxem, internetowi video-makerzy szybko rezygnowali z muzyki. Niewielu dobrnęło do wydania płyty jak, chociażby Malczyńscy. Jeśli już do tego ekscesu dochodziło, dzięki swojej wiernej widowni bezproblemowo pojawiali się nawet na Olisie. Tutaj wleci mała anegdotka, co do tych panów. Po mojej recenzji „Neonu” bracia postanowili usunąć utwór „Goku” z youtube, który poddałem w tekście dosadnej krytyce. Influencerzy nie przemyśleli jednak tego, że z wytłoczonej płyty, zasilającej już asortyment sieci Empik, usunąć pojedynczej pozycji już się nie da. Jeśli połączymy to z faktem, iż na tym samym materiale Marcin i Dawid kilkukrotnie zaznaczają, że nigdy nie liczą się z kogokolwiek zdaniem, dostajemy niezłą komedyjkę. O ironio.
Rap z roku na rok staje się również coraz to większym biznesem. Nic więc dziwnego w tym, że nagle odnajdujący w sobie zajawkę na hip-hop internetowi celebryci, podejrzewani są również o skoki na łatwe pieniądze. To nie jest pop. Za hip-hopem idzie specyficzna subkultura, która każdego na swoją scenę nie wpuści. Przechodząc już do meritum, dzisiaj chciałbym przedyskutować temat kolejnych rapujących youtuberów. Dlaczego akurat tych, a nie dwudziestu poprzednich? W tym przypadku drodzy czytelnicy spotykamy się z realnymi perspektywami na diamentowy album. Parę słów o tym, jak odebrać najwyższe osiągnięcie sprzedażowe ZPAVu, będąc zupełnie poza branżą.
Ekipa Friza
Krótko o tym, o kim mówimy. Ekipa to grupa twórców, których frontmanem jest Friz. Dwa lata temu wymyślił on, aby zamieszkać w jednym domu wraz ze swoimi przyjaciółmi i prowadzić vlogi z ich wspólnego życia. Zaczęło się tak zwane daily. Codziennie, przez 365 dni, Karol publikował nowy materiał na kanale. Filmy opierały się na prankach, challengach, kole fortuny lub grach pokroju zabawy w chowanego oraz mafii. Strzelam, że kontent targetował przede wszystkim do osób poniżej 12 roku życia. Pod każdym względem, był to strzał w dziesiątkę. Nikt wcześniej nie generował tak ogromnych zasięgów. Każda nowa osoba zamieszana w projekt, wręcz z miejsca stawała się celebrytą, nawet jeśli był to montażysta lub asystentka. Oczywiście celebrytami nowej generacji. Generacji social mediów.
400 tysięcy złotych za klip?
Minął rok. Daily się zakończyło, a cała Ekipa wyleciała do Stanów Zjednoczonych, gdzie zastali już pandemię. Tak zaczął się sezon drugi. Tematyka filmów powoli zaczęła wychodzić z typowego family friendly, przez co uzyskali oni ciut starszą grupę odbiorców. Mija kolejny rok i rozpoczyna się kolejny sezon, już trzeci. Sezon, na którego to otwarcie influencerzy przygotowali trapowo-popowy album. Pamiętacie jeszcze, w jakim szoku byliśmy, gdy Kamerzysta wykręcał 5 milionów odtworzeń w tydzień? Ekipa wykręciła w tym samym czasie niemalże trzykrotność tego wyniku. Milion na Spotify pękł po trzech dniach. Czy ktoś poza Taco i Quebo jest jeszcze do tego zdolnym? W pierwszym singlu “3kipa” poznacie cały skład youtuberów, kolejno w piosence: Friz, Tromba (również refren), Poczciwy Krzychu, Marcysia, Wersow, Patecki, Nowciax, Fusialka, Mini Majk, Marcysia oraz Wujek Łuki. Powiedzenie, że ten teledysk jest wysoko budżetowy, to jak nie powiedzenie nic. Na potrzeby obrazka cała gromada wyleciała do Dubaju, skąd udali się na Zanzibar. Z tego, co idzie wywnioskować z zamieszczanych przez Friza video, zamknęli się oni w budżecie ok. 400 tysięcy złotych. Znam realia tej branży. Tym większa wytwórnia, tym mniejszy budżet i rosnąca liczba wolontariuszy, bezczelnie wykorzystywanych przez korporacje. Na przekór im staje Ekipa, niebojąca się wyłożyć pokaźnych sum.
Pomagają B.R.O, Donatan i Cleo
Ekipa ma już na koncie jeden trapowy hit. “Przejmujemy YouTuby” powstało wraz z teledyskiem w ciągu 24 godziny, w ramach kolejnego z wyzwań podjętych podczas daily. Tytuł z pewnością był trafiony, gdyż po roku odnotował on 60 milionów wyświetleń w podanym serwisie. Był to jednak utwór dość infantylny, stworzony na szybko i ewidentnie dla czystej zabawy. Oczywiste, że od pełnoprawnego albumu odbiorcy mają prawo wyczekiwać czegoś stanowczo bardziej dopracowanego. Dlatego też Friz z przyjaciółmi zaprosili do współpracy B.R.O, Donatan i Cleo. Nadzorują oni cały proces powstawania płyty, od napisania tekstów, aż po ich wykonanie. Chociaż w mojej opinii Jakub stracił pazur do rapu chwilę po Next Level 2, to trzeba mu przyznać, że zjadł zęby na tworzeniu muzyki. Nikt mu raczej nie odmówi ogromu wiedzy, której właśnie szukała Ekipa. Muszę to tutaj wyraźnie zaznaczyć, bo jego hypeman zapewne już ponownie miał zamiar wykazać się dnem intelektualnym w komentarzach, w obronie swojego pracodawcy (pozdrawiam z tego miejsca).
Bedoes i Mata odmówili, a Szpaku ich wystawił
O tym, jak wyglądała ich kooperacja, przekonacie się w tym dokumencie. Prawie bym zapomniał o Jacusiu, który również przewinął się w procesie twórczym krążka, jednak jego rola nie została doprecyzowana. Z tego również materiału dowiemy się między innymi o tym, iż do dogrania się na album influencerzy zaprosili paru topowych raperów. Bedoes i Mata odmówili, White wykazał wstępne chęci, a Szpaku ich wystawił. Prawdopodobnie obędzie się bez głośnych featuringów, chociaż były na to realne szanse. Warto wspomnieć tutaj o tym, że na zakończenie pierwszego sezonu to Żabson zagrał koncert w ogródku ich posiadłości, Deys nominował Friza do #hot16, natomiast Qry zaprosił Mini Majka do utworu “Mały ale wariat”. Abstrachując, to nie jest tekst promocyjny. Dlatego nie będę się zbytnio rozwodzić na temat dostępnych wariantów zakupu albumu. Zaznaczę jednak, że Ekipa przygotowała trzy warianty pakietowe, wahające się cenowo między 40, a 400zł.
Ekipa zdobędzie diamentową płytę?
Największa widownia w polskim internecie. Jeden z pokaźniejszych budżetów w historii branży. Odpowiednie osoby stojące za realizacją. Przemyślana strategia. Czy to wystarczy, aby uzyskać diamentowe wyróżnienia przyznawane za sprzedaż 150 tysięcy egzemplarzy? Przecież członkowie Ekipy nie mają większego doświadczenia w tworzeniu rapu. Absurdalnym pomysłem zdaje się, aby osoby odwiedzające po raz pierwszy studio nagraniowe, zapisywały się dzień później na kartach historii polskiej muzyki rozrywkowej. Naprawdę, dożyliśmy czasów, kiedy dosłownie każdy może tworzyć hip-hop, a co więcej, zgarniać za niego uznane nagrody? Jeśli Ekipa odbierze pięciokrotną platynę / dziesięciokrotne złoto, będzie to moim zdaniem symboliczny początek nowej ery. Nadejdą czasy, kiedy raperzy będą masowo produkowani przez korporacje. Nie, żeby takich prób nie było wcześniej. Jednak te pojedyncze projekty, całe szczęście umierały w zarodku, nim na dobre ujrzały światło dzienne. Obawiam się tego, że niestety wytwórnie wrócą do takich praktyk. Czy będę za to winił tych poszczególnych Youtuberów? Oczywiści, że nie.
Dopiero co mówiliśmy o zakontraktowaniu Fukaja w SBM, który powiedzmy sobie szczerze: jest fatalny i goni się z bitem niczym niska półka podziemia. Okazało się, że wystarczy odpowiednio napompować hype, a dzisiejsi odbiorcy łykną wszystko. Diamentowa Ekipa tylko zmotywuje ogromne koncerny do powielania tych działań. Nie wierzę w to, aby tym drugim się to udało rzecz jasna. Tylko po co nam będzie fala fake artystów, do tego noskilli? Ekipie osobiście życzę jak najlepiej. Jak dla mnie to niech oni i podwójny diament zgarną. Życzę też trzeźwego spojrzenia konkurencji na całą sprawę. Pomimo przejścia rapu do mainstreamu, nie każdy znajdzie tu swoje miejsce. Pamiętajcie o tym szanowni inwestorzy. Na sam koniec, jeśli jesteście ciekawi “co na to Paluch”, to po wczorajszym jego komentarzu, wywnioskować możemy, że nie zaznajomił się jeszcze z twórczością przyjaciół Friza. Polecam nadrobić zaległości.
Felieton
Oki wpadł we własne sidła? Niewygodne fakty po beefie z Kinnym Zimmerem – felieton
Hipokryta, który rzuca słowa na wiatr?
W czasie beefu z Kinnym Zimmerem Oki punktował rywala za współprace reklamowe i stawiał ultimatum organizatorowi Rap Stacji. Dziś oba te wątki wracają jak bumerang.
Kinny trafił w punkt? Tymbark potwierdza jego wersy
Jeszcze kilka miesięcy temu Oki celował w Kinny’ego Zimmera z ciężkimi argumentami. Jednym z najgłośniejszych zarzutów było rzekome sprzedawanie każdego numeru sponsorom.
„Dziękują mi Twoi fani – pierwszy track bez lokowania” – nawijał Oki, sugerując, że jego przeciwnik nie potrafi funkcjonować bez reklamowych współprac.
Dziś ten fragment wraca niczym bumerang. W klipie promującym „REKLAMACJA’47: CD1” można było zauważyć charakterystyczną niebieską butelkę Tymbarka. Już wtedy informowaliśmy, że za obecnością produktu może stać szersza współpraca. Teraz sprawa została oficjalnie potwierdzona. Do sklepów trafiły napoje Tymbark sygnowane ksywką Okiego o smaku kwaśnego jabłka.

W tym kontekście szczególnie mocno wybrzmiewają wersy Kinny’ego Zimmera: „Na filmie do płyty lokujesz Tymbarka. Jak okaże się że macie deala, pęknie twoja bańka” – rapował.
Patrząc na rozwój wydarzeń, trudno nie zauważyć, że przewidywania Kinny’ego okazały się trafione.
Oki postawił ultimatum. Rap Stacja go zweryfikowała
To jednak niejedyny temat, który wraca przy okazji tamtego konfliktu. W trakcie beefu głośno było również o Rap Stacji. Oki szantażował Waldiego, organizatora festiwalu, że jeśli w line-upie pojawi się Kinny Zimmer, to on sam nie wystąpi.
Ostatecznie rzeczywistość zweryfikowała te deklaracje. W składzie imprezy znaleźli się obaj raperzy, a zapowiadane ultimatum nie zostało zrealizowane. Trudno więc pogodzić takie działania z wizerunkiem rapera, który podczas beefu tak chętnie rozliczał innych z autentyczności i konsekwencji.

Czy Oki przegrał beef?
To już kwestia indywidualnej oceny słuchaczy. Nie zmienia to jednak faktu, że zarzuty dotyczące hipokryzji i braku konsekwencji wracają do Okiego ze zdwojoną siłą, a jego przeciwnik nie zaliczył w trakcie beefu równie głośnych wpadek. Gdyby konflikt trwał dłużej, lista podobnych tematów mogłaby być jeszcze dłuższa.
Tym razem uznania w kierunku Okiego nie będzie ani słowem, ani oczami.
Felieton
Łatwogang stał się nietykalny. Sięga po nasze pieniądze na lek, który nie działa? – felieton
Zamiast porządnego researchu, streamer bazuje głównie na emocjach.
Łatwogang po sukcesie swojej akcji charytatywnej wszedł poziom wyżej i zaczął apelować do rządu o refundację terapii dla dzieci z DMD. Problem w tym, że chodzi o lek, którego skuteczność podważają europejskie instytucje, a emocjonalna presja na polityków zaczyna wymykać się spod kontroli, bo za wszystko tym razem mamy zapłacić my wszyscy.
Polacy będą sponsorować amerykańskich lekarzy?
Nie mam problemu ze zbiórkami. Serio. Jeśli ktoś chce wydać własne pieniądze na eksperymentalną terapię dla chorego dziecka – jego sprawa. Ludzie potrafią się jednoczyć, pomagać i to jest piękne. Pierwsza akcja Łatwoganga zrobiła gigantyczne wrażenie i ciężko było nie mieć szacunku do skali mobilizacji. Tyle że teraz to już zupełnie inna bajka.
Bo kiedy streamer z milionowymi zasięgami zaczyna naciskać na refundację terapii przez państwo, przestaje chodzić wyłącznie o dobre serce. Wtedy w grę wchodzą pieniądze podatników, decyzje medyczne i odpowiedzialność za przekaz, który większość z nas łyka bez żadnego researchu tylko dlatego, że tak powiedział Łatwogang.
Lek Elevidys, o którym mowa, nie został dopuszczony w Europie. Europejska Agencja Leków stwierdziła wprost, że nie wykazano korzyści ze stosowania preparatu. To nie teoria z TikToka, tylko stanowisko jednej z najważniejszych instytucji medycznych na świecie. Terapia dostała jedynie warunkową zgodę FDA w USA i to pod bardzo konkretnymi ograniczeniami. Lek można podawać wyłącznie określonej grupie dzieci, a wokół terapii pojawiają się też informacje o ciężkich skutkach ubocznych, nawet przypadkach śmiertelnych. Nie uśmiecha mi się więc z mojej własnej kieszeni sponsorować amerykańskich lekarzy i ich lek, który nie wiadomo czy działa, a z raportów wynika, że działa słabo.
Lek Elevidys został przetestowany na 125 dzieciach i nigdy nikomu się nie polepszyło.
— Brat Pid (@brat_pid73861) May 24, 2026
Jak się wpisze nazwę leku w wyszukiwarce, to pierwsze co wychodzi to dokument niedający pozwolenia na obrót w Europie.
Koszt dla jednej osoby to kilkanaście milionów złotych. pic.twitter.com/zNX0jPUvaQ
Emocje i presja
Mimo tego Łatwogang i jego pobratymcy w komentarzach nakreślili prostą narrację: kto ma wątpliwości, ten jest przeciwko chorym dzieciom. No bo jak to, NA CHORE DZIECI NIE DASZ?
Przekaz ten zaczyna coraz mocniej opierać się na emocjach i presji moralnej, którą napędzają też ludzie w komentarzach, zamiast na spokojnej rozmowie o faktach. Jeśli zadasz pytanie o skuteczność terapii, jesteś potworem. Jeśli przypomnisz, że państwo nie drukuje własnych pieniędzy, tylko wydaje kasę obywateli, dostajesz łatkę człowieka bez serca.
Łatwogang ewidentnie działa pod wpływem emocji i gigantycznej fali uwielbienia. Problem polega na tym, że internet bardzo szybko robi z influencerów moralnych liderów. Wystarczy jedna viralowa akcja i nagle streamer staje się dla ludzi większym autorytetem niż lekarz. To już nie jest tylko „pomaganie dzieciom”. To próba wpływania na politykę zdrowotną państwa przez presję społeczną i emocjonalne filmiki.
Bo jeśli dziś każda internetowa mobilizacja ma wymuszać refundację terapii odrzuconej przez europejskich ekspertów, to jutro będziemy podejmować decyzje zdrowotne na podstawie lajków, a nie badań.
Dobry chłopak, ale działa na emocjach
Działalność internetowa Łatwoganga pokazała nam, że to zwykły, dobry chłopak, ale działa bardzo spontanicznie i często pod wpływem silnych emocji. Osoby z jego otoczenia mówiły otwarcie po pierwszej zbiórce, że wszystko u niego jest totalnym spontanem. 9-dniowy stream mógł się w ogóle nie udać, bo nie było żadnego szczegółowego planu, a transmisję odpalono na starym komputerze, który w każdej chwili mógł się wyłączyć. Ostatnia akcja rowerowa również wyglądała na zrobioną na prędce, co wiedzieliśmy po wielu wpadkach ze sprzętem.
*Powyższy felieton jest bardzo niepopularną opinią, bo Łatwogang w kilka tygodni stał się osoba nietykalną w Polsce, podobnie zresztą jak Bedoes, o którym innym razem.
Felieton
B.R.O. tworzy śpiewających influencerów, a teraz mówi, że „mainstream to znajomości, pieniądze i sztucznych uśmiech”
Większego zaorania w ostatnim czasie nie było.
B.R.O. wydał całkiem dobry technicznie numer „Maszyna”, który jednak nie broni się lirycznie. Strzały w powietrze, które przebiły oba kolana Broskiego.
Jedną z największych bolączek polskich raperów są strzały w powietrze. Kogo oni nie rozliczają w numerach. Wszystko im się nie podoba. Kiedy jednak podamy konkretne ksywy, które możemy dopasować do ich linijek 1:1, nabierają wody w usta albo się głupio tłumaczą.
Najświeższym przykładem pier***nia totalnych głupot jest B.R.O., który wymierzył linijki w mainstream, zapominając, że z takimi ludźmi chętnie i cały czas współpracuje, bo kosi z nich – pewnie – nieprzyzwoite pieniądze.
„Pływałem w głównym nurcie, czytaj w tym brudnym gównie. W którym rządzi pieniądz, znajomości no i sztuczny uśmiech. Jeśli go nosisz jesteś pustym głupcem. Bo to jak uprawiać prostytucję, mówiąc że to duży sukces” – nawija.
B.R.O. jest naczelnym ghostwriterem sztucznie stworzonych influencerów. Współpracuje głównie z Ekipą Friza, który uczy od podstaw swoich podopiecznych wspomnianych przez rapera „sztucznych uśmiechów” albo przesadzonych reakcji. W taki sposób buduje armię contentowych produktów, które zamiast własnego języka dostają gotowe teksty, gotowe emocje i gotowe schematy zachowań. Wszystko po to, żeby kamera widziała luz, a algorytm dostał dokładnie to, co lubi najbardziej: przesadę, krzyk i wiecznie przyklejony uśmiech.
B.R.O. cały czas działa z Frizem i Wersow i wciąż pisze teksty im oraz ich influencerom, których akapit wyżej porównuje do „prostytutek”, bo sztuczny uśmiech i znajomości chyba do nich pasują w 100% – prawda?
Dalej w numerze nie jest wcale lepiej: „Słucham wasze zwrotki wszystkie pocięte jak rozbi” – znów strzela w powietrze i kolejny raz wers ten można przypisać do jego „podopiecznych”, którzy bez pocięcia zwrotek byliby asłuchalni nawet dla 10-latków.
Może B.R.O. to maszyna, ale zaczęła już dawno rdzewieć, po tym pamiętnym piwie wylanym na głowę przez Belmondziaka.

Felieton
Robią z nas złodziei. Kupując smartfona, zapłacimy więcej, a kasa pójdzie m.in. do raperów – felieton
Nowa, stara opłata, który uderzy we wszystkich, ale tylko niektórzy na niej zarobią.
Rząd rusza z aktualizacją opłaty reprograficznej. Nowe zasady obejmują m.in. smartfony i laptopy, a pieniądze mają trafić do artystów, w tym do raperów. No i kto tu kogo okrada?
Ministerstwo dumnie ogłasza
Minister kultury Marta Cienkowska podpisała rozporządzenie, które aktualizuje zasady pobierania opłat od urządzeń używanych do kopiowania i odtwarzania treści. – Polscy twórcy latami czekali na tę decyzję. Dziś z satysfakcją ogłaszam: mamy to!” – przekazała w komunikacie opublikowanym na portalu X.
Polscy twórcy latami czekali na tę decyzję. Dziś z satysfakcją ogłaszam: mamy to! Właśnie podpisałam rozporządzenie dot. opłaty reprograficznej. To był trudny proces, pełen lobbingu i fake newsów o rzekomych "nowych podatkach". Prawda jest prosta: pożegnaliśmy lata 90. (faksy i…
— Marta Cienkowska (@MartaCienkowska) April 30, 2026
Smartfony i laptopy objęte opłatą!
Na czym polega zmiana? Lista sprzętów objętych opłatą została dostosowana do tego, jak dziś konsumujemy muzykę, filmy i inne treści. Do gry wchodzą m.in. smartfony, laptopy, tablety, telewizory oraz dekodery z pamięcią albo funkcją nagrywania. W praktyce chodzi o urządzenia, które realnie służą do kopiowania lub przechowywania materiałów chronionych prawem autorskim.

Czyli co, jesteśmy złodziejami?
Po chłopsku, twórcy ustawy chyba uważają, że jesteśmy złodziejami, bo z góry zakładają, że nielegalnie słuchamy muzyki, przegrywając ją sobie na telefony lub korzystając z nielegalnych źródeł streamingu. Ciekawe jakie to nielegalne źródła mamy w czasach powszechnego dostępu do Youtube i Spotify.
Żeby jednak było miło i fajniusio pani minister rozszerzoną opłatę ubrała w ładne słowa: – Giganci sprzętowi dzielą się swoimi zyskami z polskimi twórcami – podkreśliła.
Jak to dokładnie działa – wyjaśniamy
Kupujesz np. telefon albo pendrive. W cenie jest już opłata reprograficzna. Producent/importer przekazuje ją do organizacji, a organizacje dzielą pieniądze między twórców. Artyści dostają część pieniędzy, jeśli są zarejestrowani w takich organizacjach jak ZAiKS czy STOART, a ich muzyka jest uwzględniona w podziale. Gotówka jest rozdzielana według określonych zasad.
Ministerstwo uspokaja, jesteśmy spokojni
Ministerstwo ma życzeniowe myślenie na temat wzrostu cen elektroniki w związku z rozszerzoną opłatą. W uzasadnieniu projektu czytamy: – Biorąc pod uwagę stosunkowo niski poziom opłat przyjęty w projekcie rozporządzenia, należy uznać, że wpływ na sytuację konsumentów nie będzie znaczący.
Wszyscy jednak dobrze wiemy, że opłata ta zostanie przeniesiona na końcowego użytkownika, i to my zapłacimy więcej za smartfona czy laptopa, a miliony pójdą do artystów i twórców,
Miliony złotych wpływów
W 2024 roku wpływy z opłaty reprograficznej wyniosły 35,8 mln zł. Po zmianach budżet dla twórców może wzrosnąć nawet do poziomu 150-200 mln zł rocznie. Według szacunków stawka opłaty ma wynosić od 1 do 3% wartości urządzenia.
Jakie to piękne, a ty co słuchaczu o tym myślisz?
Chorzów to miasto, które wyjątkowo nie ma szczęścia do ludobójczej symboliki i rapu. Dopiero co ucichł temat wizerunku sympatyka Ruchu z tatuażem hitlerowskiej gapy na karku w teledysku Bonusa RPK, a teraz medialną burzę wywołały próby blokady koncertu Kanye Westa. Czy jednak nie można tu dostrzec pewnej niesprawiedliwości w ocenie amerykańskiej gwiazdy?
Nie lada zagwozdkę mają decydenci w kwestii zgody na organizację czerwcowego koncertu Kanye Westa. Już pojawiają się przecieki, że zielonego światła na imprezę nie będzie. Z jednej strony warto pokazać, że jesteśmy zupełnie inni kulturowo niż np. Niemcy, gdzie wielu zbrodniarzy nie poniosło żadnej odpowiedzialności po wojnie i mogli spokojnie wychowywać kolejne pokolenia naszych zachodnich sąsiadów, piastując ważne stanowiska publiczne. Z drugiej – czy osoba chora psychicznie musi być wiecznie stygmatyzowana z powodu odklejek z przeszłości, które mogły wywołać np. źle dobrane leki?
W zasięgowych głosach sprzeciwu przodują zwłaszcza minister Marta Cienkowska i Krzysztof Stanowski. Pytaniem otwartym pozostaje, dlaczego Stanowski nie był równie stanowczy, gdy ambasador Ukrainy wybielał na antenie Kanału Zero hitlerowskiego kolaboranta, Romana Szuchewycza, który uczestniczył w pogromach ludności cywilnej?
"I przejdzie Panu przez gardło, żeby powiedzieć, że Roman Szuchewycz jest zbrodniarzem wojennym?" – zapytała @abojke ambasadora Ukrainy @VasylBodnar w wywiadzie dla @OficjalneZero.
— Stowarzyszenie „Wspólnota i Pamięć” (@WspolnotaPamiec) January 11, 2026
"Nie, nie powiem tego" – usłyszała w odpowiedzi.
Ambasador zaprzecza samemu sobie. Z jednej… pic.twitter.com/9F0rMzvgEf
Z tęczową swastyką na szyi zaprezentował się fotoreporterom w 2015 roku Maciej Maleńczuk, a dziś jest przecież jednym z pupilów prorządowych mediów. Podobna akcja tyczy się Olgi Tokarczuk, która pozowała na tle krzyża przerobionego na hitlerowski symbol. Żadnej dyskusji nie wywołała też manifestacja byłego prezydenta Ukrainy, Petra Poroszenko, który w 2023 roku udostępnił nagranie z czarnym słońcem na ramieniu, czyli ulubionym symbolem jednego z architektów obozów śmierci, Heinricha Himmlera. Czy w związku z tym możemy mówić wprost o zjawisku „równi i równiejsi”?
Поїздка на фронт для мене — це завжди найголовніша подія тижня. Хедлайнер в розкладі.
Після парламентської діяльності, перемовин з міжнародними партнерами щодо підтримки України, акумулювання та розподілу благодійної допомоги та іншої тихої роботи в тилу, ця подія — великий… pic.twitter.com/5aucKuX5c7— Петро Порошенко (@poroshenko) September 10, 2023
-
News2 dni temuDziwne zachowanie Sokoła na koncercie w Gdańsku wywołało falę spekulacji
-
News2 dni temuPolak, który trafił na europejskie listy
-
News1 dzień temuDJ Buhh znów chce pieniędzy i chyba je dostanie
-
News4 dni temuMiasto Gdańsk na oficjalnej stronie informuje, że Edziowi grożą gangsterzy z Chicago
-
teledysk3 dni temuNowy Polak jara jak Snoop Dogg
-
News13 godzin temuJaś Kapela ocenił kontrowersyjny występ Sokoła w Gdańsku
-
News4 dni temuWspólnik Bonusa RPK ostrzega, kto może stracić na odebraniu orderu Zełeńskiemu
-
News2 dni temuWrogie przejęcie u Tedego. DJ Buhh nadaje na żywo