News
III URODZINY APTAUN RECORDS – RELACJA
Kolejny rok, kolejna zima, kolejne (trzecie) urodziny wytwórni Aptaun Records.
To się nie mogło nie udać. Bo przecież ta stosunkowo młoda wytwórnia zrzesza już od początku najlepszych polskich raperów i wyławia młode talenty (2sty, Karwan, Beeres itd.) stawiając nacisk na charyzmatyczność no i przede wszystkim, sprawdzoną już w podziemiu markę, którą chociażby WENA i Te-
Tris zdążyli sobie wyrobić.Czy faktycznie impreza udała się na tyle, by ochrzcić ją jedną z najważniejszych w 2012 roku?
Po części tak, jednakże nie wszystko poszło tak, jak pójść powinno, co ma zwykle miejsce w przypadku takich przedsięwzięć. Przede wszystkim Face Club nie był przygotowany na tak dużą ilość osób. Nie znam konkretnej liczby ludzi, którzy pojawili się w klubie, ale z piętra wyglądało to naprawdę imponująco i na pewno było ich więcej niż 500. Wpływało to też na odbiór, bo część osób musiała stać na schodach, lub oglądać wszystko z piętra, a kilku ortodoksów wepchało się nawet na scenę, przeszkadzając trochę artystom poruszanie się po niej.
Sam miałem tę swobodę, że mogłem uczestniczyć w akcji praktycznie z każdego miejsca w klubie i nic nie zakłócało mi chłonięcia linijek ekipy Aptaun.
Oprócz tego, Face Club spisał się na piątkę z plusem, bo oprawa (efekt pulsujących świateł potęguje wrażenia, polecam serdecznie) składająca się z oświetlenia i sztucznego dymu naprawdę robiła robotę i dodawała zupełnie nowe wrażenia w połączeniu z muzyką. Nie udało się za to akustykowi garnąć wszystkiego zbyt dobrze i poziom mikrofonów z poziomem podkładów był wyrównany niemalże w stu procentach dopiero na koncertach WENY i Te-Trisa, którzy grali przedostatni, przed Peerzetem. Za to spory minus.
Sam klub wydaje się być nastawiony na tego typu wydarzenia hip-hopowe (byłem tam pierwszy raz) i zdecydowanie jest to znacząca zaleta, bo gdy przychodzi nam iść na koncert do klubu, gdzie panuje sztywna atmosfera, a dookoła przewijają się studenciaki w koszulkach w serek i cardiganach, ma się ochotę wyjść z takiego miejsca. Face Club na pewno zajmie wysoką pozycję w moim super-świetnym hajpowym TOP 10 klubów w Stolicy.
Aptaun Records przygotowało nam w tym roku naprawdę świetny line-up. Grali zarówno starzy wyjadacze aptaunowi, kilku ASów wytwórni, DJ DBT, DJ
Ace, DJ Ike i beatboxer Crashu. Nie dało się natomiast nie zauważyć, że wszyscy czekali na Pyskatego, Wudoe i Te-Trisa, którzy zagrali chyba najlepsze koncerty tamtego dnia. A jak wypadły same koncerty? Sprawdźmy.

Crashu
Jak możemy wyczytać na stronie Aptaunu, jest to stosunkowo młody beatboxer, który mimo wieku już zdążył zebrać szereg osiągnięć w tym udział w Mistrzostwach Świata w beatboxie. Crashu miał od początku utrudnione zadanie, bo występował jako pierwszy, kiedy ludzie dopiero się zbierali, a dodatkowym utrudnieniem było to, że zdecydowania większość czekała na kogoś, kto będzie operował słowem, a nie wydawał ustami odgłosy pierdzenia. Nie hejtuję, bo pasjonatem, ani tym bardziej znawcą beatboxu nigdy nie byłem, ale od kumpli, którzy trochę w tym siedzą, wiem że niektóre dźwięki, w tym trąbkę naprawdę ciężko wydobyć, także byłem w lekkim szoku, kiedy Crashu zaprezentował wszystkim swoją trąbkę (no homo, co ziomy). Publiczność dopingowała młodego zawodnika i dawała mu hałas, więc pokaz beatboxowy zrobił swoją robotę.
Beeres
Pierwszy, 'nawijany’ koncert na tegorocznej imprezie urodzinowej. Beeres to ten sam rocznik co Crashu i tak jak on należy do ekipy Aptaun Support. Polski #SWAG w jego wykonaniu można lubić, lub nienawidzić, co jest chyba domeną takiego rapu, ogólnie. Syntetyczne bity, szybka nawijka, śpiewane wstawki, ciekawe flow – to Beeres. Sam koncert wypadł w sumie nijak. Widać było zdenerwowanie na twarzy AS’a i średnią pewność siebie, co trochę przełożyło się na odbiór tego koncertu. Można mu to jednak wybaczyć, bo podejrzewam, że to jego jeden z pierwszych koncertów, a na pewno pierwszy przed tak liczną publiką i presją bycia pierwszym raperem na imprezie. Beeres ma przed sobą jeszcze dużo czasu i jestem pewien, że jeszcze zamiesza w rap grze. Od siebie polecam zapoznanie się z jego twórczością, a także sprawdzenie płyty ’Klub wyklętych futurystów’, która będzie miała premierę 6 grudnia.
Tłusty Kot/Karwan/Emas
’Tłusty Kot to dobry rap ziomek. Nie wiesz? To weź się kurwa dowiedz’ Tym bangerem, chłopaki w towarzystwie Karwana rozpoczęli koncert. Widać było ilu jest w klubie fanów alkoholowych libacji i twórczości 2stego i Kot Kulera, bo wszyscy znali teksty na pamięć i bujali się do bengerowych utworów tego składu. Gdy 2sty rzucił słowa 'Noooo, to na pewno wszyscy znają’, można się było domyślać, co zaraz usłyszymy. Najebany Crew – hymn wszystkich kempowiczów i najbardziej rozpoznawalny, melanżowy utwór w polskim rapie. Powiem tylko, że podczas tego numeru, chłopaki dawali z siebie tyle energii, czym zachęcili mnie do darcia mordy i przewijania refrenu razem z nimi. Zdecydowanie, jeden z najjaśniejszych punktów imprezy. Po hajpowaniu składu i przewijania swoich gościnnych zwrotek, przyszedł czas na koncert Karwana i Emasa – kolejnych, dwóch AS’ów. Karwan znalazł w końcu swój styl i flow, co można już było usłyszeć na tegorocznym albumie tego rapera – 'Fabryka Snów’. Miałem mieszane uczucia co do tego koncertu, bo wynosząc doświadczenie z innego koncertu Karwana, wiedziałem że nie radzi sobie zbyt dobrze na scenie i nie jest zbyt charyzmatyczny. Emas jednak wyprowadził mnie z błędu, mówiąc już na wstępie, żeby podnosić łapy w górę, bo pokażą nam prawdziwy hip-hop. I rzeczywiście, koncert był bardzo udany, a chłopaki zagrali najbardziej znane traki, w tym 'Coś się kończy’ ze świetnym występem gościnnym LaikIke1 aka. Liekemeke1 (chujowy żart). W towarzystwie chłopaków na scenie pojawił się też Pjentak, którego stan wskazywał na pewne komplikacje, ale to nie czas i miejsce na takie rozważanie. Ogółem, koncerty in plus.
TłustyKot & Karwan – Track Ogólny LIVE @ III urodziny Aptaun Records
https://www.youtube.com/watch?v=jz8PzPois-0
Diset
Przyznam szczerze, że Diseta poznałem dopiero na płycie Inflacji, gdzie udzielił się w gościnnym utworze razem z Rasem z Rasmentalism. Od tego czasu, sprawdzałem regularnie jego dokonania i jarałem się płytą 'High Definition’, którą również serdecznie polecam. Diset cierpi na ten sam syndrom co Beeres i koncert nie był zbyt porywający, choć wpływ na to może mieć też niezbyt koncertowy dobór utworów. Dodatkowo, publiczność chyba nie bardzo ogarniała co się dzieje i kto to jest ten cały Diset, bo hałasy, podbijanie zwrotek i brawa były zdecydowanie osłabione w stosunku do poprzednich artystów. Nie nastawiałem się specjalnie na rozpierdol, ale nie byłem też zawiedziony, bo Diset to naprawdę świetny raper i wierzę, że w przyszłym roku, na 4 urodzinach Aptaun Records pokaże na co go naprawdę stać.
Po AS’ach wytwórni przyszedł czas na główne wydarzenie, czyli koncerty raperów, którzy mają ciepłą posadę za biurkiem w firmie Szczura i Pyska i legalne albumy na koncie. Charyzmatyczny, charyzmatyczny i charyzmatyczny Ematei zapowiadał koncerty chłopaków, rzucając w przerwie razem z Theodorem, równie charyzmatyczny, jak on sam pokaz stylu wolnego, co wywołało u mnie łzy wzruszenia. Po nostalgii, która mnie nagle ogarnęła, znalazłem się nie wiadomo jak pod sceną, gdzie wydarzenie się rozpoczęło…
Siwers/Tomiko
Nie wiem tak naprawdę co mam powiedzieć o koncercie, bo nie do końca znam twórczość tych raperów, jako duet. Nie umniejszam zasług chłopaków, wszak Siwers tworzył jeden z legendarnych, warszawskich składów – Bez Cenzury, obok Łysola i Erosa, który jest największym leniem ze wszystkich, polskich raperów (KIEDY SOLO?). Zupełnie inaczej odebrali to ludzie zgromadzeni w klubie, bo już na wejściu, raperzy otrzymali ogromny hałas od punliki, co poskutkowało tym, że zagrali naprawdę świetny koncert. Na duży plus zasługuje dobór kawałków, które przedstawili, bo naprawdę były to numery stricte koncertowe i nie było żadnych usypiaczy. Kolejny, świetny koncert.
Pyskaty
Na wstępie powiem krótko – ROZPIERDOL. Kurwa mać, jak żyję nie widziałem jeszcze takiej energii na publice, jak podczas koncertu współzałożyciela
Aptaun Records. A gdy na scenie pojawił się Włodi, klub dosłownie zgłupiał, a ja zbierałem szczękę z podłogi. Pyskaty to jeden z nielicznych raperów, którzy
już przed rozpoczęciem koncertu, otrzymuje taki hałas, że dziewczyny – kisiel w majtach, a panowie łysieją w wieku 20 lat. Czysta akcja hip-hopowa, Pysk wszedł, zagrał swoje z taką pewnością siebie, że niejeden młody raper może mu pozazdrościć i zszedł ze sceny, zapowiadając kolejne koncerty. Zdecydowanie polecam wybranie się na koncert Pyskatego, bo emocje temu towarzyszące są naprawdę nie do opisania. Jeden z najlepszych koncertów wieczoru.

Proximite
Proximite, czyli Małpa i Jinx. Skład wywodzący się z Torunia, mający na koncie bardzo udany… Małpa, który ma na koncie album, który dosłownie postawił na nogi cały rapowy świat i przywrócił modę na rap w Polsce. Co niestety jest czasem przykre w skutkach, bo już niejednokrotnie miałem wątpliwą przyjemność słuchać ’Paznokci’ z telefonu komórkowego na stacji PKP. Nie zmienia to faktu, że 'Kilka numerów o czymś’ to jeden z najlepszych, polskich albumów, doceniany nawet przez starych wyjadaczy tej sceny. NAJWIĘKSZY zawód wieczoru. Muszę gdzieś wylać swoją frustrację, więc zrobię to tutaj. Czekałem na ten występ, jak na Brudne Serca w wigilię. Obgryzałem paznokcie (hehe) z nerwów, licząc na totalny armageddon i najlepszy koncert wieczoru. I wreszcie – stałem jak debil pod samą sceną, żeby mieć jak najlepszy odbiór, żeby zbić pionę z Jinxem i Małpą i w końcu moje marzenia się… zjebały.
Cytując słynną kwestię Wojciecha Mecwaldowskiego 'Kurwa, no nie! No po prostu kurwa no nie! Boże, czy Ty to widzisz?’ Tak, widzisz i nie grzmisz. Dlaczego tak się musiało stać, że gwiazda wieczoru gra najsłabszy w swojej karierze koncert i to na tak ważnej imprezie swojej wytwórni? Nie mam bladego pojęcia co się składało na niepowodzenie Proximite na sobotniej imprezie, ale wiem że był to dla mnie straszny zawód i cios w samo truskulowe serce. Jedna, pozytywna rzecz, którą wyniosłem z ich koncertu, to 'Nie byłem nigdy’, które zawsze spisuje się rewelacyjnie i wprawia cały klub w narko-muzyczną fazę. Podsumowując – a dajcie mi spokój.
W.E.N.A./Te-Tris
Z doświadczenia wyniesionego z zeszłorocznych urodzin Aptaunu, wiedziałem doskonale, że tych dwóch panów, gra zdecydowanie najlepsze koncerty ze wszystkich członków tej wytwórni. Wiedziałem, że Wudoe i Tet to sprawdzona marka, więc zupełnie nie miałem obaw, co do ich występu, jednak to co zobaczyłem/usłyszałem przerosło pięciokrotnie moje oczekiwania. Który koncert WENY byłby kompletny bez hymnu skierowanego do skurwysynów, czyli 'Salutuj’, albo jego zeszłorocznego następcy 'Podstawowe instrukcje’? Odpowiedź jest prosta – żaden. Tak samo Te-Tris, który słynie z tego, że z jego koncertów wychodzi się z odrętwiałymi ramionami i zachrypniętym gardłem zagrał najlepsze utwory z płyty 'Lot 2011′ w towarzystwie z hajpującym mu Pogzem, który był w lekkim i orzeźwiającym
stanie. Tet i Wena razem to nie jest jakiś tam koncert, na którym leci bit, a artysta daje z siebie wszystko. Jeśli myśleliście, że krew, pot i łzy, które raperzy wylewają na swoich koncertach to szczyt tego co artysta może pokazać, to jesteście w błędzie Te-Tris pokazuje jeszcze więcej. Nie nazwałbym tego koncertem, a performancem. Bo jak inaczej nazwać występ, na którym artysta w jednej chwili przewija zwrotkę, w drugiej każe publice usiąść, po czym publika doskonale sama wie, kiedy wstać i krzyczeć i w trzeciej, kiedy mamy okazję usłyszeć taki freestyle, jakiego nie mamy okazji już dzisiaj usłyszeć.
Gwiazdą tego koncertu pozostaje jednak Pogz, który rzucił chyba najśmieszniejszy wers, jaki miałem okazję usłyszeć w tym roku. Zestawienie słów 'Styl jak Pusha-T’ i 'Eldo jak Usza-Ti’, kiedy w klubie obecny jest Eldoka nie może nie bawić. Nie wiem niestety, jak Eldoka zareagował na te wersy, bo zniknął mi z pola widzenia. Podusmowując – najlepsze koncerty wieczoru, niesamowita energia, niesamowite widowisko i poziom wyżej w kategorii 'Koncert rapowy’.
Te-Tris Freestyle Live Warszawa Face Klub, 3 Urodziny Aptaun Records
Zawsze jest najgorzej zaczynać takie imprezy, kiedy jeszcze nie wszyscy się zebrali i trzeba rozkręcić tę garstkę osób i kończyć je, kiedy wszyscy są już zmęczeni, a 1/3 klubu już go opuściła. Przed tym drugim zadaniem stanął sobotniej nocy Peerzet, który rozpoczął koncert koło godziny 2:00 rano i faktycznie spora część osób opuściła wtedy klub, lub stała w długachnej kolejce do szatni. Jako fan Peerzeta, już od duetu 2RazyPe, liczyłem na dobre zakończenie wieczoru. I wierzcie lub nie, ale to Peerzet, który ma mniejsze doświadczenie sceniczne niż Małpa, zagrał trzeci, najlepszy koncert wieczoru, zaraz po Pysku, Tetrisie i Wudoe. Przemek zagrał numery z Hipocentrum, w tym świetne 'Skillsy i Flow’, a także utwory z najnowszego, legalnego wydawnictwa, a zarazem debiutu – 'Z miłości do gry’. Mimo dużo mniejszej liczby osób w klubie, publiczność bawiła się naprawdę świetnie i co mnie zaskoczyło – sporo osób znało numery, które grał Przemek, co przywraca mi wiarę w polskich słuchaczy. Wszystko idzie w dobrym kierunku. Tak, jak mówiłem – po Wenie, Tetrisie i Pyskatym, Przemek zagrał najlepszy koncert wieczoru, a za rok będzie to już jeden z faworytów.
Nie lubię pisać zakończeń, bo czuję że wyczerpałem już wszystkie ciekawe rzeczy na samym początku pisania tekstu. Aptaun to naprawdę wyjątkowa wytwórnia, która skupia w sobie największych pasjonatów kultury hip-hop i wprowadza masę świeżości w rap biznes, a imprezy Pyska i Szczura naprawdę przywracają wiarę w to, że w tym kraju możemy się dobrze bawić na koncercie i w naprawdę świetnej atmosferze. Dziękuję wszystkim, którzy przeczytali tekst i tym samym dotrwali do końca. Dziękuję jeszcze bardziej tym, którym ten opis się podobał i zostawią swoją opinię w komentarzu. Dziękuję ojcu dyrektorowi, Gavrickowi, dzięki któremu miałem przyjemność uczestniczyć w tej wyjątkowej imprezie, a także samemu Pyskowi, dzięki któremu mogłem wymienić kilka słów na backstage’u z raperami.
Ave, Rolewsky
fot. getups.pl
News
Alberto trafił za kraty. Jego brat: „Był poszukiwany”
Josef Bratan uruchomił już hashtag #FreeAlberto.
Alberto został zatrzymany przez policję, a jego brat Josef Bratan ujawnił, że raper był poszukiwany i ma do odbycia karę.
Josef Bratan ujawnia zatrzymanie Alberto
Kolejne poważne problemy Alberto z prawem – raper ponownie znalazł się w rękach policji. Tym razem sprawa może być znacznie poważniejsza niż wcześniejsze zatrzymania. Jak przekazał jego brat, był on poszukiwany w związku z karą, którą ma do odbycia.
– Alberto został zatrzymany, okazało się w ogóle, że był poszukiwany, że jakaś tam kara do odbycia jest. I co, wpadłem tutaj zgarnąć jego rzeczy i zostawił mi jakąś taką krótką notkę, kazał was wszystkich pozdrowić – powiedział Josef Bratan.
Brat rapera uruchomił już hashtag #FreeAlberto, pod którym fani mogą wyrażać dla niego wsparcie.
Na razie nie wiadomo, jakiej dokładnie sprawy dotyczy kara, o której wspomniał Josef. Nie ma również oficjalnego potwierdzenia, jak długo Alberto miałby przebywać za kratami.
Alberto wielokrotnie zatrzymywany przez policję
Dla Alberto policyjne interwencje nie są żadną nowością. W sierpniu 2022 roku funkcjonariusze przeszukali jego samochód z udziałem psa tropiącego. Znaleziono marihuanę, która według rapera była legalnie przepisaną marihuaną medyczną. Trafił na komisariat, a po kilkunastu godzinach wyszedł dzięki pomocy adwokata.
Sprawa skończyła się w sądzie. W 2023 roku Alberto został skazany za prowadzenie samochodu pod wpływem marihuany oraz znieważenie policjanta. Otrzymał karę 10 miesięcy ograniczenia wolności w formie prac społecznych. Raper nie zgadzał się z wyrokiem i zapowiedział dalszą walkę przed sądem.
We wrześniu 2023 roku doszło do kolejnego głośnego zatrzymania. W centrum Warszawy zamaskowani funkcjonariusze rzucili rapera na maskę samochodu i skuli kajdankami. Alberto oskarżał policjantów o rasistowskie uprzedzenia i twierdził, że służby regularnie się go czepiają.
Alberto i Josef Bratan zatrzymani w Panamie
Problemy z mundurowymi dopadły braci również poza Polską. W kwietniu 2023 roku Alberto i Josef zostali zatrzymani na lotnisku w Panamie. Tamtejsze służby podejrzewały ich o możliwy udział w przemycie z Europy.
Raperzy trafili na komisariat, a ich współpracownicy szukali pomocy w ambasadzie Angoli. Po kilkunastu godzinach obaj odzyskali wolność. Według Alberto w rozwiązaniu sytuacji pomogła interwencja ambasady.
48 godzin na dołku i kolejny wyrok
Ostatnie głośne zatrzymanie Alberto miało miejsce w lipcu 2025 roku. Policjanci z grupy SPEED zatrzymali jego Porsche, które pędziło 119 km/h w terenie zabudowanym. Okazało się, że raper prowadził samochód pomimo obowiązującego sądowego zakazu.
Alberto spędził 48 godzin w policyjnym areszcie i stanął przed sądem w trybie przyspieszonym. Otrzymał kolejny dwuletni zakaz prowadzenia pojazdów, 5,5 tys. zł grzywny oraz obowiązek wykonywania 30 godzin prac społecznych miesięcznie przez rok.
Teraz Afrykańska Maczeta ponownie ma poważne kłopoty.
News
Nie żyje adwokat Keefe D. Bronił go za darmo w procesie o zabójstwo Tupaca
Co dalej z apelacją?
Michael Sanft, prawnik reprezentujący Keefe D w głośnym procesie dotyczącym zabójstwa Tupaca Shakura, nie żyje. Adwokat przygotowywał się do apelacji po wyroku skazującym jego klienta.
Michael Sanft nie żyje. Przyczyna śmierci nieznana
Jak informuje FOX 5 Vegas, Michael Sanft zmarł w czwartek wieczorem, 5 listopada. Informację o jego śmierci miały potwierdzić źródła związane z organami ścigania w Las Vegas.
Na ten moment nie ujawniono przyczyny zgonu ani szczegółowych okoliczności śmierci prawnika. Redakcja FOX 5 zwróciła się o dodatkowe informacje do policji w Las Vegas oraz biura koronera hrabstwa Clark, jednak do chwili publikacji materiału nie otrzymała odpowiedzi.
Bronił Keefe D za darmo. Wyrok był dla niego ciosem
Najgłośniejszą sprawą w karierze Sanfta była obrona Duane’a „Keefe D” Davisa, oskarżonego o udział w zabójstwie Tupaca Shakura. Prawnik reprezentował go pro bono, czyli bez pobierania wynagrodzenia.
Proces zakończył się skazaniem Keefe D na karę od 40 lat więzienia do dożywocia. Sanft nie zgadzał się z werdyktem i zamierzał walczyć o jego podważenie w postępowaniu apelacyjnym.
Vegas outlets reporting the Attorney who represented Keffe D in Tupac Murder trial, Michael Sanft, has died https://t.co/yBbvp4HuG7 https://t.co/bBqwFCisfU
— Mel (@youvegtMEL) November 6, 2026
W rozmowie z FOX 5 Vegas przekonywał, że zrobił wszystko, co było możliwe, aby obronić swojego klienta.
– Może gdybym miał obok siebie jasnowidza, który pomógłby mi ustalić, kto powinien zasiadać w ławie przysięgłych – mówił, pytany o to, co zmieniłby w swojej strategii.
Następnie podkreślał zaangażowanie całego zespołu:
– Mieliśmy najlepszy możliwy zespół w tej sprawie, od pracy nad wnioskami procesowymi w ramach tej apelacji, przez naszego śledczego, aż po naszą kancelarię SOS Injury. Wszyscy wykonaliśmy swoją część pracy. Nie widzę, co mógłbym zrobić inaczej… Siedzieliśmy z Davisem i próbowaliśmy przyswoić to, co się właśnie wydarzyło. Przypomniał mi, że to dopiero pierwszy etap. Byłem wściekły z powodu werdyktu, bardzo rozczarowała mnie ława przysięgłych. To pan Davis powiedział: „Nie przejmuj się, stary, to dopiero pierwszy etap”. Odpowiedziałem mu: „Rozumiem, ale nienawidzę przegrywać”.
Co dalej ze sprawą zabójstwa Tupaca?
Śmierć Michaela Sanfta stawia pod znakiem zapytania dalszy przebieg postępowania apelacyjnego Keefe D. Adwokat zapowiadał walkę o zmianę wyroku, jednak nie wiadomo jeszcze, kto przejmie jego obowiązki i czy wpłynie to na harmonogram sprawy.
Jego śmierć nastąpiła w momencie, gdy sprawa jednego z najgłośniejszych zabójstw w historii hip-hopu miała wejść w kolejny etap sądowej batalii.
News
Young Multi z platyną dzień po starcie preorderu. „Lost Media” rozbija bank?
Platyna w jeden dzień i podbój YouTube’a.
Young Multi ogłosił, że jego nowy album „Lost Media” osiągnął próg platynowej płyty zaledwie dobę po uruchomieniu preorderu.
Young Multi ma powody do świętowania. Zaledwie dzień po starcie przedsprzedaży albumu „Lost Media” poinformował, że wydawnictwo osiągnęło już wynik kwalifikujący je do platynowej płyty. W Polsce oznacza to próg 30 tysięcy jednostek sprzedażowych.
To potężny wynik, szczególnie że preorder wystartował dopiero kilkadziesiąt godzin temu. Jest jednak jeden haczyk. Multi nie sprecyzował, czy chodzi wyłącznie o sprzedane fizyczne egzemplarze albumu. Bardziej prawdopodobne, że do wyniku wliczono również jednostki wynikające ze streamingu. Na ten moment nie znamy dokładnych proporcji.

Na tym sukcesy Mulciaka się nie kończą. Raper, który w najnowszym singlu „Red Alabaster” mocno przejechał się po Paluchu, został również twarzą playlisty „Rap Generacja” na Spotify.
Sam numer także zaliczył mocne wejście. „Red Alabaster” wskoczył na drugie miejsce zestawienia YouTube Charts, ustępując jedynie Sentino i Hellefieldowi z kawałkiem „Blackberry”.

Lil Baby wraca z albumem „FRESH”, na którym zebrał mocną ekipę z Atlanty i producentów z najwyższej rapowej ligi. Na krążku pojawili się m.in. Young Thug, Future i Rylo Rodriguez.
Lil Baby nie zamierza zwalniać tempa. 6 listopada do sieci trafił jego nowy album „FRESH”, na którym znalazło się 17 numerów. Raper postawił na sprawdzonych ludzi, zapraszając do współpracy zarówno czołowe ksywy trapowej sceny, jak i producentów odpowiedzialnych za jedne z największych hitów ostatnich lat.
Na trackliście szczególnie wyróżnia się „All My Partnas”, gdzie obok gospodarza pojawiają się Future, Young Thug i Rylo Rodriguez. Ten ostatni dorzucił również swoją zwrotkę do „In Your Head”. Za produkcję materiału odpowiadają m.in. Metro Boomin, Pharrell Williams i London on da Track.
Premierze albumu towarzyszy klip do „Mr. Do Something”. Lil Baby wraca w nim do swojej dawnej dzielnicy w Atlancie. W teledysku wyreżyserowanym przez ILMATO raper przejeżdża samochodem przez znajome ulice, obserwując mieszkańców, którzy biegną za jego autem. To wyraźne nawiązanie do miejsca, z którego pochodzi i w którym zaczynała się jego historia.
Na „FRESH” trafił również singiel „Dead Fresh”, za którego brzmienie odpowiada Pharrell Williams. Numer zdążył już namieszać na amerykańskich listach. Przez ponad 14 tygodni utrzymywał się na Billboard Hot 100, docierając do 18. pozycji. Zgarnął także pierwsze miejsca w radiowych zestawieniach Urban i Rhythmic.
Co ciekawe, Lil Baby po raz pierwszy zaprezentował ten kawałek w czerwcu podczas paryskiego pokazu męskiej kolekcji Louis Vuitton na sezon wiosna-lato 2027.
Raper nie ogranicza promocji nowego materiału do streamingów i teledysków. O kulisach powstawania „FRESH” opowiedział w podcaście „Popcast” realizowanym przez „The New York Times”. 7 listopada ma wystąpić podczas przerwy meczu Atlanta Hawks, a dzień później pojawić się w „The Tonight Show Starring Jimmy Fallon”. Na 5 grudnia zaplanowano natomiast jego urodzinowy koncert „Lil Baby: Fresh Prince of Atlanta” w State Farm Arena.
Lil Baby ma już za sobą kilka potężnych sukcesów. Jego katalog przekroczył 30 miliardów odtworzeń na całym świecie, a „My Turn” w 2020 roku zdominował amerykański rynek, zostając najlepiej sprzedającym się i najczęściej streamowanym albumem roku w USA.
W 2025 roku raper dorzucił do dyskografii „WHAM”, na którym gościnnie pojawili się Travis Scott, 21 Savage, Future, Young Thug i GloRilla. Projekt zapewnił mu czwarty debiut na szczycie Billboard 200.
Teraz Lil Baby wraca z kolejnym materiałem i ponownie stawia na ekipę, z którą od lat współtworzy brzmienie Atlanty. „FRESH” jest już dostępny w serwisach streamingowych.
Tracklista „FRESH”
- Top Uh It
- Mr. Do Something
- Burnt Shit
- Be The One
- Ain’t Goin
- Do It (Keep Goin)
- All My Partnas feat. Future, Young Thug i Rylo Rodriguez
- My Side
- Life Of The Party (L.O.T.P)
- Dead Fresh
- Your Fault
- All Us
- In Your Head feat. Rylo Rodriguez
- Like A Brat
- Televised
- Rareform
- Keep Goin
Bedoes 2115, InPost i Fundacja DKMS połączyli siły, by zachęcić Polaków do rejestracji w bazie potencjalnych dawców szpiku.
Bedoes 2115 pojawił się na Paczkomacie w swoim rodzinnym mieście. Wykorzystuje on swoją rozpoznawalność, żeby pomóc w poszukiwaniu dawców szpiku i nagłośnić akcję, która może uratować komuś życie.
W Bydgoszczy stanął specjalnie oklejony Paczkomat InPostu, przygotowany we współpracy z Fundacją DKMS i ekipą 2115. Na urządzeniu znalazł się wizerunek Bedoesa oraz wyraźny apel:
POSZUKIWANY GENETYCZNY BLIŹNIAK
DOŁĄCZ DO BAZY POTENCJALNYCH DAWCÓW SZPIKU FUNDACJI DKMS I BEZPŁATNIE ODEŚLIJ PAKIET REJESTRACYJNY Z WYMAZEM.
DKMS.PL
Paczkomat znajduje się przy ulicy Jagiellońskiej 39/47 w Bydgoszczy, na parkingu przy wjeździe od ulicy Sieńki.
Cała akcja ma zachęcić jak najwięcej osób do dołączenia do bazy potencjalnych dawców szpiku. Rejestracja jest prosta. Wystarczy zgłosić się przez stronę DKMS, otrzymać pakiet rejestracyjny, wykonać wymaz z wewnętrznej strony policzka i odesłać próbki do fundacji.
Co ważne, wypełniony pakiet można nadać całkowicie za darmo przez dowolny Paczkomat. Nie trzeba więc jechać do Bydgoszczy ani szukać specjalnego punktu.
-
News3 dni temuPeja nie uznaje za raperów tych, którzy współpracują z disco polo. „Nie są jednymi z nas”
-
News2 dni temuYoung Multi leci po ksywach. Paluch, Malik Montana i CrackHouse dostali po głowie
-
News4 dni temuOG Olgierd nadaje z aresztu. Wiemy, co dzieje się z raperem po zatrzymaniu przez CBŚP (tylko u nas)
-
News2 dni temuPopek znów wchodzi w disco polo. Wspólny numer z zespołem Extazy
-
News19 godzin temuDawid Szynol oficjalnie zamyka QueQuality. Koniec wytwórni, którą założył z Quebonafide
-
News3 dni temuKonflikt Nafasa i Fagaty eskaluje. „Będziemy się strzelać”
-
News3 dni temuKrzysztof Jackowski przewidział wydarzenie, które poruszyło scenę rapową
-
News3 dni temuEminem wybrał Wu-Tang Clan. Legendarna ekipa wystąpi na stadionie w Detroit